Dodaj do ulubionych

co byscie zrobiły na moim miejscu...?

13.05.06, 20:21
JESTEM STRASZNIE ZŁA
Siedzę w domu a mój marek sie szykuję na imprezkę do klubu z kolegą i dwiema
kolezankami - a najpierw się spotykaja żeb się napić jakiejś wódeczki
a ja zostaje w domu- oczywiście z wiadomych powodów
nie uważacie że powinien zostac ze mna..?
mi się tez nie chce siedzieć w domu a niestety jestem zmuszona- akurat nie
mam gdzie iśc- ale że tak powiem sama ze soba w ciąże nie zaszłam- czemu ja
mam siedzieć a on.....
zaraz wyjdę z siebie i stanę obok jak słowo daję....
Obserwuj wątek
    • sja75 Re: co byscie zrobiły na moim miejscu...? 13.05.06, 20:23
      a Ty umów sie ze swoimi znajomymi!czesto z moim facetem tak robimy i jest ok!
    • blaszany_dzwoneczek Re: co byscie zrobiły na moim miejscu...? 13.05.06, 20:24
      a nie możecie iśc razem?
      • mmalicka21 Re: co byscie zrobiły na moim miejscu...? 13.05.06, 20:26
        co ty oni idą do jakiegoś techno klubu.....dym hałas moje dziecko sie by
        przekręciło.......
        ale moi znajomi dziśaj nie maja czasu ....każdy juz cos robi...
        a on idzie ze swoją ULUBIONA koleżanką ni jeszcze jakimiś ludźmi niewiadomego
        pochodzenia a ja mam siedzieć i się nudzic?.......
        • mentafolia Re: co byscie zrobiły na moim miejscu...? 13.05.06, 20:31
          Szczerze mówiąc to dziwne układy między Wami panują.Ty zostajesz w domu,a on
          idzie hulać...Nie rozumiem..
        • blaszany_dzwoneczek Re: co byscie zrobiły na moim miejscu...? 13.05.06, 20:31
          No to niefajnie. Zwłaszcza ta "ulubiona koleżanka"... A on w ogóle pomyślał choć
          troszkę o Tobie, co będziesz robić w tym czasie, czy Ci nie będzie smutno samej?
          Czy tak idzie się bawić, bo on może i mu się należy, a Ty sobie siedź w domu?
          • mmalicka21 Re: co byscie zrobiły na moim miejscu...? 13.05.06, 20:36
            no właśnie ja też tego nie rozumiem....
            dupek i tyle......
            a ta dominika niech wpadnie pod samochód...
            • adsa_21 Re: co byscie zrobiły na moim miejscu...? 15.05.06, 08:18
              uu..nieladnie takimi przeklenstwami miotac..nawet jesli nie lubisz tej osoby.
              Ja na Twoim miejscy bym zebrala pare kolezanek albo kumpele i bryknela na piwko
              pod parasolki.
        • moofka Re: co byscie zrobiły na moim miejscu...? 14.05.06, 20:45
          to ze jestes w ciazy nie znaczy, ze masz siedziec w domu i zlorzeczyc
          trzeba bylo isc z nimi tylko poprosc o miejsce bardziej przychylne dla
          iezarnej, chcoiaz w sumie nie wiem, w czym akurat to mogloby brzuchowi szkodzic
          kolezanczke staralabym sie poznac i jakos unieszkodliwic, albo ograniczac ich
          kontakty sam na sam
          poza tym w wieczornych wyjsciach (nie codziennych rzecz jasna)
          nawet męza i ojca - nie widze niczego zlego

          strasznie duzo w tobie negatywnych emocji i niecheci do swiata, moze od tego
          ucieka?
    • wronka30 Re: co byscie zrobiły na moim miejscu...? 13.05.06, 20:51
      Moj maz wlasnie siedzi w kafejce ze swoim bratem i oglada mecz, jak zawsze w
      sobote..Nie mam zadnych pretensji bo spedzamy duzo czasu razem wiec dlaczego
      mam robic problemy o cos takiego. Wiem tylko ze gdybym nie chciala to by nigdy
      nie poszedl. Wszystko zalezy jakie macie uklady. Ja nie pozwolilabym aby moj
      maz poszedl do jakiegos klubu beze mnie i to jeszcze z jakas najlepsza
      kolezanka, jednak wiem ze kazdy ma swoje zasady i poki cos takiego nie boli
      druga osobe to wszystko jest OK. Ale ty sie zle czujesz z tego powodu i musisz
      szczerze porozmawiac ze swoim mezem tak aby zrozumial twoja sytuacje..To jedyny
      sposob na rozwiazanie problemu, zycze powodzenia z calego serca
      • dakota123 Re: co byscie zrobiły na moim miejscu...? 13.05.06, 20:53
        zgadzam się z wronką,musisz z nim pogadać i powiedzieć mu że tobie to nie pasuje
        a nie dusić w sobie.
        • emkz Re: co byscie zrobiły na moim miejscu...? 13.05.06, 20:55
          powiedzieć i iść do kina z nim lub bez
    • megi231 Re: co byscie zrobiły na moim miejscu...? 13.05.06, 21:03
      Mój mężulek również wyparował z domu oczywiście za moja zgodą. Nie mam nic
      przeciwko temu jeśli raz na jakiś czas pojdzie gdziś bezemnie(tym bardziej że
      wczoraj wrócił z Irlandi jego najlepszy kumpel no i dziś umówili się na piwko).
      Oczywiście mogłam iśc z nimi ale szczerze mówiąc wolę sobie dziś posiedzieć w
      domciu w końcu będę miała tylko czas dla siebie - i mam go zamiar dobrze
      wykorzystać-już nawet mam plan... A tak pozatym to ufamy sobie nawzajem i to
      jest dla nas najważniejsze.
    • maretina Re: co byscie zrobiły na moim miejscu...? 13.05.06, 21:59
      moj ma na taki pomysl by nie wpadl. byl beze mnie, ale na pepkowym kupla.
      urodzila mu sie corka i zaprosil kumpli z ktorymi kiedys studiowal. niedlugo
      bedzie nasze mocno spoznione pepkowe, tez beze mnie.
    • milko2411 Re: co byscie zrobiły na moim miejscu...? 13.05.06, 22:03
      Pogadaj z nim,bo sam się nie domyśli-przecież to facet,musisz powiedzieć mu co
      czyjesz,kiedy on się gdzieś bawi.Ja puszczam swojego od czasu do czasu,żeby się
      odstresował,chociażby dlatego,że pracę ma troszkę niewdzięczną.Ale jeśli przed
      jego wyjściem nagle zmienię zdanie(mam czasem foszki ciążowe)bez problemu
      zostaje ze mną.
      A o kumpelę nie bądz zła,napewno nic mu nie chodzi po głowie,pozdrawiam
      • mmalicka21 Re: co byscie zrobiły na moim miejscu...? 13.05.06, 23:15
        ja tam z nim gadałam ale do niego jak grochem o scianę
        i bedę zła jak nie wiem
        a koleżanka i tak niech wpadnie pod samochód bo mnie strasznie wkurza jeszcze
        przed ciążą miała ochote na mojego marunia- kretynka- i w dodatku on ja
        zaprosił do mieszkania a ona zjadła moje spaghetti!!!!
        boże jak ja nienawidze niektórych bab
        ujście mojej frustracji
        : )))))
        impreza na pewno będzie beznadziejna ....
        • milko2411 Re: co byscie zrobiły na moim miejscu...? 13.05.06, 23:24
          za to spaghetti, to ją bym zabiła!!!a facetowi w takim razie porób foszki przez
          kilka dni(co za babsztyl ze mnie)pewnie wie,że jej nie cierpisz,niech do domu
          jej nie zaprasza
          noo,jesli ma ochotę ma Twojego,to niech się potknie i wpadnie pod auto,waaraa od
          zajętych facetów!!!
          • mmalicka21 tak jest miko równa babka z ciebie 13.05.06, 23:39
            i niech jej sie złamią dwia nogi na raz: )))))
            oczywiście ja nie jestem taka okropna
            on tak juz od tygodni gadał że pójdzie ale on tak zawsze mówi i nigdy nie
            chodzi.........
            i myslałam że tak bedzie i tym razem takie sranie w banie.......
            a tu sobie znalazł towarzyszkę kurde
            porobie fochy rzecz jasna......i jeszcze wymyslę cos złośliwego juz niech on
            sie o to nie martwi
            nie jestem taka jędza ze nie puszczam mojego marka nigdzie bo to nie jest tak
            tylko nie moge tak siedziec w domu
            i mysleć że on siedzi z tymi znajomymi i z ta kretynką u NIEJ w mieszkaniu
            popijaja sobie wódeczke a potem sobie na imprezke pójdą
            a ja siedzę sama i co..????
            uhhhhh ale będzie foch ja nie mogę.....
            • grokamal Malicka 14.05.06, 00:01
              Wiesz, co?

              Ja nie wiem jak dokladnie wygladaja wasze stosunki w domu, nie chce sie
              wymadrzac ale po tym wszystkim co przeczytalam uwazam ze nie winna jest ta
              laska tylko twoj maz.

              Dla mnie takie zachowanie jest nie do przyjecia. Wiem, ze kobiety sa okropne
              (bez podtekstow) i potrafia sie nawet pozabijac wink(nie przejmuj sie, wiem skad
              twoja zlosc) ale dajze ty popalic swojemu Mareczkowi. W zyciu bym nie zostala
              sama w domu, tymbardziej ze on poszedl do domu tej panny, potem na impre a
              ciebie zostawil w domu sama.

              Nie przejmuj sie ze na imprezie halas czy cos, ja chodze ze swoim mezem na
              mecze i tysiace kibicow wrzeszczy nad moja glowa, ale dziecku nic nie grozi,
              ono slyszy nie halasy tylko jakies dziwne dla niego odlglosy.

              Poza tym jak wroci twoj facet, pogadaj z nim o tym, nie daj sie upokarzac, co
              to ma znaczyc do cholery(sorki) nie zganiaj na ta panne, bo pomysli ze jestes
              zazdrosna a po co ci to? (to najgorsze)

              Powiedz ze od tej pory nie zyczysz sobie takich wyjsc, albo wychodzicie razem
              albo wcale- postaw ultimatum, a jesli nie zadziala, to na drugi raz ty sama
              sobie zorganizuj spotkanie(musisz to zrobic, koniecznie), mowisz ze wychodzisz
              i juz, na impreze- niewazne gdzie i z kim, skoro on robi to samo to dlaczego ty
              masz byc uwieziona w domu??
              Albo albo- ja bym na twoim miejscu tak zrobila, to ze jestes ciezarna to nie
              znaczy ze jakies UFO z ciebie, nie daj sie, jestes silna babka.

              Nie podoba mi sie po prostu zachowanie twojego faceta i tyle. I nie rozprawiaj
              przy nim o tej lasce, to jest najgorsze rozwiazanie. Moja mama zawsze mi
              mowila, ze kiedy przyjda zle chwile w zyciu- kiedy cierpisz cierp w milczeniu,
              nie pokazuj tego nikomu.

              Mam nadzieje, ze sie nie dasz, a zobaczysz ze wyjdziesz na tym lepiej!
              • mmalicka21 Re: Malicka 14.05.06, 00:18
                masz racje...pomysli sobie jeszcze coś i się rozbestwii......
                no niby nie jestesmy związani węzłem małżenskim ale w sumie o kant rozbic ten
                węzeł
                albo razem albo wcale...
                dam mu popalic na pewno, powiem mu ze nie jstem zadowolona i nie zyczę sobie
                tego( i to w dodatku z nia...)
                pewnie że to jego wina nie musiał iść....
                chyba jestem za miekka muszę się zmienić
                rozbestwię faceta a potem będę załowała.....
                ale kurde ciężko jak nie wiem- nie jest mi łatwo strzelać długie fochy- jakos
                mam bloka i już nie mogę- od razu się przytulam i łagodze całą sytuacje......
                muśze chyba rozpoczać trening
                trening swojej wytrzymałości emocjonalnej
                nic nie pokazywać
                powiedzieć co mam do powiedzenia
                i niech sie w końcu poczuje winny


                ale tak na marginesie ona tez jest niezłą kretynką
                ja bym w życiu koledze mojemu który ma swoja kobiete w ciazy
                nie zaproponowała" chodżmy na imprekę a ją zostawmy"
                mimo wszystko też jest bezszczelną chamka i jej nienawidze....
                : ))
                • milko2411 Re: Malicka 14.05.06, 01:25
                  Ja też nie umiem strzelac długich fochów,max.wytrzymam 40 minut,bo jak spojrzę
                  na mojego to od razu gęba mi się śmieje, albo tak jak TY przytulam się.Tyle że
                  mój marcin jest osobą,która potrafi ze mną rozmawiać,to on mnie nauczył,że
                  wszystko da się załatwić spokojem a zadanie miał trudne, bo ja do wyszczekanych
                  osób należę.I śWIęTE słowa,które napisała któraś z dziewczyn:słówkiem nie
                  wspomnij o tej pannie,choćby nie wiem co
                  też fajna jesteś
    • halszkabronstein Re: co byscie zrobiły na moim miejscu...? 14.05.06, 02:40
      Współczuje , gdyby mój mężczyzna tak się zachowywał to prawdopodobnie nie
      bylibyśmy razem . Partnerstwo nie na tym polega a kobieta w ciąży jednak
      potrzebuje uwagi i czułości . Wiem co mówie - ja gdyby mój partner nie mgł iść
      na impreze np byby po operacji itp to bym napewno z nim została i sie nim
      zaopiekowała . W ciąży spotykamy sie ze znajomymi , ale jakoś oddzielnie na
      nocki nie chodzimy . Gdybym musiała sama spedzac wieczory czy noce to bym sie
      po prostu wyprowadzila . Nie chce nikogo oczywiście prowokować do takich
      deyczji jednak ja bym akurat tak zrobiła jeśli pytasz o opinie .
    • sja75 mmalicka 14.05.06, 07:27
      i jakie rozwiązanie tematu???????pozdrawiam serdecznie.czasem z facetami jest
      trudno......
      • mmalicka21 Re: mmalicka 14.05.06, 08:17
        no jesna że trudno miał wrócić w nocy .....
        wrócił 10 minut temu- oj nie będę pobłażliwa jestem potwornie wkurzona
        całą noc prawie nieprzespałam
        a on sobvie wraca o 8.00 i mówi ze jeszcze sobie z kolega pochodził kurde mol
        Co ma znaczyc z kolegą?
        powiem wam: ten facet co ma zostac za dwa miesiące ojcem gó..arz jest i tyle
        gó.. wie o życiu i ogólnie gó.. wie
        jestem potwornie zła bo spodziewałam sie że jest bardziej dojrzały
        czasami myślę że bycie lesbijką to nie taka głupia sprawa
        chociaz inne kobiety maja więcej szczęścia i maja normalnych mężów czy też
        chłopaków
        tylko ja trzymam pod swoim dachem nieodpowiedialengo, bzszelnego wyrostka
        chyba tu już nic nie pomoże- trzeba się z tym pogodzić
        albo go wyslę do psychologa skoro sam pomysleć nie umie
        i może on mu pomoże w mysleniu.....
        boże że tez ja zawsze trafie na jakiegos lewego faceta, zawsze to chyba jakieś
        fatum
        • katrint Re: mmalicka 14.05.06, 09:13
          O kurde zabić go to mało!!!Nie wiem co bym takiemu zrobiła.A ta pannę za kudły
          powiesić na ciemnym strychu!!!
          A ze spokojniejszych rzeczy polecam abyś ty z kolei spędziła dzisiejszą noc
          poza domkiem i absolutnie nie mów mu gdzie i z kim się wybierasz.Ot na
          całodziennym(!) fochu po prostu wieczorkiem wyjdź i wróć rankiem.
          Znam takie sytuacje z własnego domu, tzn. mój ojciec lubił sobie takie wypady
          urządzać.Szczytem wszystkiego było,gdy 10 dni po narodzinach mojej siostry
          poszedł SAM na .......zabawę sylwestrową!!!Wtedy mamuśka zmądrzała i o 180
          stopni zmieniła swoje zachowanie.Teraz nigdy w życiu by na taki pomysł nie
          wpadł.wytrwałości życzę a tamtą panne może zaproś na spagetti z czymś mocno
          przeczyszczającym,więcej nie bedzie miała odwagi się u ciebie zjawićsmile)))
        • liwilla1 Re: mmalicka 14.05.06, 09:17
          juz sie martwilam, bo jakos dawno nie widzialam Cie na forum. Kurcze, wspolczuje
          Ci z tym facetem. Ja tez mam Marka, ale ten razem ze mna siedzi w domu, kiedy
          jestem zmeczona, albo wychodzi wieczorem, kiedy razem mamy na to ochote. Dwa
          razy polazl sam z kolegami, ale byla to moja propozycja, bo mi sie nie
          chcialo.Poza tym kolegow dawno nie widzial, gdyz mieszkaja na drugim koncu
          Polski i chyba swobodniej im sie "rozmawialo" bez ciezarnej, ktora o 22 ma
          zapalki w oczkach smile. W takim wypadku bylabym ostatnia swinia, gdybym strzelila
          focha, tym bardziej,ze byl to moj wybor.
          bidula jestes, ze facet wcale nie mysli o Tobie-najwyrazniej skrajny egoista co
          w ogole nie kuma, w jakiej sytuacji sie znalazl. I do tego wrocic o 8 rano!!!
          Brak mi slow... Ile on ma lat? 16? Co za nieodpowiedzialny, zalosny antonim
          mezczyzny!
          mmalicka, nie idz na udry. powiedz mu spokojnie, by sie wynosil i nie pokazywal
          dopoki nie zrozumie, co znaczy ojcostwo i partnerstwo w zwiazku. i koniecznie
          powiedz mu, ze bardzo zawiodl Ciebie i Wasze Malenstwo przez cala noc bardzo sie
          niepokoilo. powinien zmieknac jak kisielek i szorowac na kolankach do kwiaciarni...
          jestesmy z Toba smile
          Ania i Maluszek
        • aborka Re: mmalicka 14.05.06, 09:47
          chybabym oszalała. Ja w ciązy wpadam w panike i juz 3 razy jak nie dawał znać przez 30 minut to wpadałam w panike. Oczywiście bez powodów raz nie wziął komórki i pojechał z dzieckiem odebrac samochód z warsztatu. Ja byłam w pracy a na 11 miałą przyjść pani do sprzątania - i ona do mnie dzwoniła ze ich w domu nie ma. To przez te 40 min ja sie tak napędziłam ze jak zadzwonił to od razu nawrzeszczałam (a on biedny czekał tam az mu ten samochód poskładają). No i raz był na imprezie firmowej i ktoś go odwoził. Komórke miał ale nie słyszał a spóżnił sie moze z 1-1.5 godz (nie mówił dokładnie o której bedzie wracał bo to nie od niego zależało). Ja juz wariowałam w domu. Jakby nie wrócił do rana to chyba bym w szpitalu wylądowała.
          U mnie to niewyobrazalne zeby mąż szedł gdzieś sam (no tylko te firmowe impry ale to raz na pół roku, zresztą i tak czase rezygnuje, nawet teraz nie pojechał na taki 3 dniowy wyjazd). On zresztą tez jest dość zły jak ja sama gdzieś ide (na ploty do kupelek). A juz spotykanie sie z jakimikolwiek kolezankami .....brrrr
          • sja75 Re: mmalicka 14.05.06, 09:57
            łomatko i łojejku!z kumplem przy pełni spacerował .nie denerwuj sie bo szkodzi
            to Tobie i dzidziorkowi wiem ze łatwo sie gada ale zabic to mało....
            • 83kimi Re: mmalicka 14.05.06, 11:23
              Po pierwsze wyjdź gdzieś sama- jeżeli znajomi nie mogą, to jak już ktoś pisał
              do kina, na jakiś nocny seans.
              Po drugie- uważaj! Nie chcę Cię straszyć, ale moja kuzynka ma dziecko z
              facetem, który ma dwójkę dzieci z inną kobietą, pierwszy raz zdradził swoją
              żonę z moją kuzynką, gdy jego najmłodsze diecko miało 10 miesięcy. Teraz
              mieszka z moją kuzynką, pobrali się, a jego pierwsza żona jest sama z dwójką
              małych dzieci.
              Myslę, że tylko ciągłe rozmowy moga coś pomóc. Poza tym może jakbyś miała
              alternatywę dla jego imprez, to wtedy wolałby spędzić czas z Tpbą? Jakby nie
              było- facet, który wybiera towarzystwo koleżanki zamiast towarzystwa żony jest
              bardzo nieodpowiedzialny. Ile on ma lat?
              • patkawawa Re: mmalicka 14.05.06, 12:13
                Nie będę powielala opinii koleżanek przede mną. odniosę się tylko do samego
                końca historii. Też spodziewam się dzidziusia. Gdyby mój partner poszedł na
                imprezę z "ulubioną koleżanką" zaczęłabym rozważać decyzję o zmianie partnera
                życiowego. Gdyby wrócił rano... byłby już byłbym towarzyszem życia...
                • 13kot13 Re: mmalicka 14.05.06, 12:25
                  W 100% popieram słowa patkawawa
                  • mmalicka21 Re: mmalicka 14.05.06, 13:11
                    powiedziałam mu że ze z róznych wzgledów na razie musimy dzielić mieszkanie
                    ale tyo wszystko
                    jeżeli ja mam sie denerwować a on sobie to wszystko tak lekko traktuje niech
                    sobie zyje na własny rachunek
                    ale kimi przestań ty nie mówi że jakies inne dzieci..: )))
                    wygoniłam z domu powiedziałam ze mi sie nie chce na niego patrzec że przez
                    niego jestem strzepkiem nerwów co sie może odbijac na dzidzi i nie mamy zamiaru
                    przez jakiegos nieodpowiedzialnego bezmózgiego facia tracić zdrowia...oooo nie
                    co to to nie......
                    prawie teściowa własnie dzwoniła i sie pytała gdzie syneczek
                    ja powiedziałam że syneczka jak zwykle nie ma
                    oj tesciowa zła....: ))))) teściowa ostra kobitka marek dostanie po dupie i to
                    nie tylko ode mnie ..i bardzo dobrze!

                    jezu dziewczyny jesteście prawdziwą podporą
                    powiem szczerze ze jak tak człowiek sie podzieli to jest o wiele łatwiej
                    a jego nienawidzę......
                    już dawno powinien być w domu z kwiatami a tu jak wyszedł tak go juz nie ma
                    koło 2 godzin....
                    no cóż pewnie mu do głowy nawet nie przyjdzie kupic kwiatka.....
                    DEBIL DEBIL DEBIL DEBIL
    • dorak8 Re: co byscie zrobiły na moim miejscu...? 14.05.06, 13:16
      Ojezu Mmalicka toż to woła o pomstę do nieba. Ja bym zwariowała!!! I pod jego
      nieobecność pogryzła meble w domu.
      Ale bez żartów. Sytuacja jest poważna. Ja bym awanturę zrobiła i koniec. Ale
      rzeczywiście o tej lasce ani mru mru. Nie no! Ale facet kompletnie bez empatii.
      Fochy strzelaj i dziś wieczorem do kina, jak to już niejedna przede mną Ci
      proponowała.
      Myśmy byli nartach na słowacji i na Suwalszczyżnie ze znajomymi i Mój jeżdził
      na nartach i na tym rowerze symbolicznie raczej. Ja oczywiście zostawałam w
      domu. A robiłam focha na ten temat i to raczej działało. Potem to już ja
      mówiłam :no idź na narty. No co ty? Przyjechaliśmy na słowację i nie pojeździsz?
      Ja mam więkrzy problem z przyszłą teściową. Właśnie przylazła, a ja mam wyrzuty
      sumienia, że siedzę przed komputrem i się nią nie zajmuję.
      Mamy jechać po południu do znajomych a ona uznała, że zostaje u nas. To Mój
      wymyślił, żeby ona sobie sama została, a my jak wrócimy to ją odwieziemy do
      domu. Ale to jest jakieś uwiązanie czasem. Czy już zawsze tak będzie? Prawie w
      każdy weekend ona do nas przyjeżdża, właśnie wtedy. kiedy mielibyśmy dla siebie
      czas. I ja nie wiem. CZy ja mam z nią gadać czy co? A może chciało by mi się
      cały dzień uprawiać seks i nie wyłazić z łóżka. Albo sobie nago po domu
      połazić. No ja rozumiem, żę raz, albo sporadycznie. Ale tak co tydzień? Cholera
      by ją wzięła!!!
      A moja Mama tak daleko!!
      W każdym razie Mmalicka weż dupę w troki i wyłaż dziś sama gdziekolwiek. Do
      kina, nie wiem. Gdyby nie ta teściowa to bym Cię u nas na noc zalogowała. A Ty
      wrócisz po 11 i powiesz mu, że się świetnie bawiłaś całą noc w klubie wink))
      Trzymaj się!!!
      • mmalicka21 łomatko dorak 14.05.06, 13:22
        całe szczęście że teściowa jest w szczecinie a ja w warszawie.......
        wystarczy mi że dzwoni co godzine
        i pyta jak się czuję
        nienawidze jak ktoś sie mnie pyta jak się czuję kiedy poród czy chłopiec czy
        dzieczynka czy się ciesze i inne teg tam....

        a tak na marginiesie oczywiście strzeliłam focha.....i myślę że bardzo dobrego
        focha....
        powiedział mi prawie płaczacym głosem że on nie chce tak żyć....bo ja mu
        powiedziałam żeby spadał na bambus że nie będziemy razem- że wystarczy że
        bedzie co miesiąc jakieś tam alimenty dawał....
        to powiedział ze tak nie chce...
        no jasne że nie chce ja też nie chce- ale niech oczuje.......niech pobedzie
        troche w stanie niepewności , rozgoryczenia i smutku
        a niech ma
        foch do jutra rana na BANK- założe się że mu więcej żadna imprezka nie wpadnie
        do głowy....ani ta dziwka dominika- przepraszam za wyrażenie..: )
        • beata985 Re: łomatko dorak 14.05.06, 14:33
          wyjdz gdzieś ale nie sama tylko z Twoim ulubionym kolegą a mareczka zostaw
          samego.Wiem ,że czasem to treudno zorganizować ale przynajmniej spróbuj.Niech
          sie na swoim cielsku przekona jak to fajnie....
          • mamaemmy Re: łomatko dorak 14.05.06, 14:46
            dokładnie-idz gdzies ze swoim fajnym i koniecznie przystojnym kolegąsmile
            Mój mąż jak się umawia z koleżankami ze studiów(za moją zgodą,bo ja mało
            zazdrosna po slubie jestem)to wie,że potem ja idę gdzies z jakimś kolegą,a
            czasem jest to mój były facet-mam z nimi dobre układywink
            Jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie...smile
            Nie przejmuj sięże on gdzies wychodzi,ale spraw by ON zaczął się przejmować,że
            TY gdzies wychodziszsmileI dodaj mu zdanie Maleńczuka,brzmiące mniej więcej tak-
            "Miejcie czas dla swoich żon,dziewczyn czy kochanek,bo może się okazać,że ktoś
            będzie miał go więcej..."...
            • gacusia1 łomatko,ale Wy wyrozumiale jestescie.... 14.05.06, 15:13
              Ja jestem tak zazdrosna,ze gdyby mi moj wyskoczyl z jakas "dominika"to chyba
              bym mu oczy wydrapala smile Jak bylam w ciazy,ciagle siedzialam sama w domu,bo M
              pracowal i kiedy raz na golfa sie umowil,to myslalam,ze zwariuje.W poduszeke 6h
              ryczalam,a on jeszcze pijany wrocil,to mnie dobilo...Zle mi z ta
              zazdroscia,baaardzo zle...tak chcialabym TO wszystko i TE wszystkie olewac,ale
              nie potrafie... Trzymcie sie,babeczki!
    • mamastasia Re: co byscie zrobiły na moim miejscu...? 14.05.06, 15:27
      I ja jestem w ciązy z tą różnicą, że męża sama próbuję wysłac gdzieś na piwko...
      Bezskutecznie. Przez cały ten czas (to już 9 mies) był na pepkowym beze mnie, bo
      ja się źle czułam. Chociaz gdyby wybierał sie z ULUBIONĄ koleżanką to chyba
      miałabym zastrzeżenia. Zwłaszcza, że ostatnio zaczynam byc zazdrosna... wink
      Pozdrawiam
      Ania
    • triss_merigold6 Re: co byscie zrobiły na moim miejscu...? 14.05.06, 16:40
      Wy tak serio??? Kurde, w więzieniu człowiek ma więcej luzu. Swoją drogą
      zastanawiający brak zaufania do rzekomo najdroższych mężów... spuści człowiek z
      oka na chwilę a ten na 100% coś puknie na boku.
      Też byłam w ciąży ale takich jazd nie miałam.
      • peggy1 Re: co byscie zrobiły na moim miejscu...? 14.05.06, 17:38
        Wlasnie po przeczytaniu wszystkich postow za glowe sie zlapalam. Nie macie
        zaufania do swoich mezow ??? Moj juz nie raz na imprezie calonocnej beze mnie
        byl. Ja bez niego zreszta tez. Jak idziemy razem to tez caly czas przytuleni
        nie siedzimy....

        Kurcze, wszystko to jest kwestia dogadania sie.... Ja jeszcze w 8 miesiacu
        bylam na imprezie, przy klubie "ogrodek", nikt nie palil.

        madzia - porostu mareczek nie dorosl - masz racje masz gowniarza w domu. Ale
        nie skreslaj go do konca... Strzel focha, ale daj mu czas...
    • wegatka Re: co byscie zrobiły na moim miejscu...? 14.05.06, 17:43
      Mam kilka pytań:

      Po ile macie lat? Jak długo ze sobą jesteście? Jak wyglądał wasz związek przed
      ciążą? I dlaczego zdecydowaliście się na dziecko?
      Właściwie to wydaje mi się, że raczej dziecko zdecydowało się na Was i trochę
      wam (a zwłaszcza Mareczkowi) pokrzyżowało plany. Nie mylę się, prawda?

      Mam wrażenie, że dla Twojego chłopaka zakładanie rodziny było ostatnią rzeczą,
      na którą miał ochotę się zdecydować, dlatego nie widzi powodu, dla którego
      miałby rezygnować z interesujących wink rozrywek. No cóż, trzeba było się
      gościowi wcześniej przyjrzeć i przemyśleć, czy jest odpowiedzialnym człowiekiem,
      a nie liczyć na to, że kiedyś oszaleje dla Ciebie i dziecka z miłości.

      I jeszcze zapytam - czy ty na prawdę wierzysz, że on spacerował do rana z kolegą?
      • mmalicka21 Re: co byscie zrobiły na moim miejscu...? 14.05.06, 18:27
        szczerze mówiąc mam to gdzies czy rano spędzał czas z kolega czy nie......
        w sumie takkk dziecko się na nas zdecydowało, co nie znaczy że nie byłam gotowa
        mieć z nim dziecka w każdej chwili
        jesteśmy razem ponad 4 lata ale jak widać niektóre sprawy wychodza po pewnym
        czasie,
        powiem szczertze że nie przewidziałam że tak się będzie zachowywał podczas
        mojej ciazy, bo niby jak miałam przewidzieć....
        nie wiem czy jeszcze będzie tak jak dawniej.....raczej nie mam ochoty z nim
        gadać i mieszkać.....
        -i na dodatek cały dzień dziśaj spędza poza domem, już isę nie pytam z kim bo
        juz mnie mnie obchodzi
        tylko mi przykro że ja na tym tak jakos nie najlepi-ej wyszłam-
        ale coż życie zaskakuje
        i nie zawsze si-ę wychodzi na tym najlepiej-
        • wegatka Re: co byscie zrobiły na moim miejscu...? 14.05.06, 18:40
          mmalicka21 napisała:


          > w sumie takkk dziecko się na nas zdecydowało, co nie znaczy że nie byłam gotowa
          > mieć z nim dziecka w każdej chwili


          Ty tak, ale czy on też był gotów mieć dziecko w każdej chwili? Jak widać, chyba
          nie. Zresztą trochę już teraz za późno, na zastanawianie się nad tym.

          Nie wiem co zrobisz, ale ja, będąc w Twojej sytuacji, chyba bym powoli zaczęła
          myśleć o życiu bez niego, głównie dlatego, żeby sobie łez zaoszczędzić.
        • dorak8 Re: co byscie zrobiły na moim miejscu...? 14.05.06, 20:12
          ale to jest nie "Twoja ciąża", tylko WASZA CIAZA! czy on tego nie rozumie?
    • qunegunda Re: co byscie zrobiły na moim miejscu...? 14.05.06, 20:16
      a tak naprawde to co ci chodzi?

      jestes zazdrosna, ze facet sie rozerwal, czy mialas inne plany na ten wieczor
      zwiazane z nim?
      jesli nie mialas zadnych planów, to nie powinno robic ci róznicy ze on wyszedl,
      zamiast siedziec przed TV lub kompem.

      mysle, ze jestes zazdrosna ze on nie odmawia sobie tego, czego musi odmawiac
      sobie kobieta w ciązy, ale to bez sensu. on nie jest w ciąży, tylko ty a ze z
      nim to akurat nie ma tutaj znaczenia. jesli jest to pierwsza niesprawiedliwość
      która cie w życiu spotkala to gratuluje szczęścia, ale na pewno nie jest to
      niesprawiedliwość ostatnia.
      • liwilla1 Re: co byscie zrobiły na moim miejscu...? 15.05.06, 07:10
        co Ty w ogole za bzdury piszesz? zycie Cie w jakis szczegolnie okrutny sposob
        pokaralo, ze taka zgorzkniala jestes? Tu nie chodzi o to, ze facet sobie poszedl
        na impreze sam, tylko ze:
        1. Polazl w miejsce, do ktorego jego zona w 8 mc isc nie mogla, choc isc
        chciala, ale najwyrazniej facet wcale sie tym nie przejal i poszedl ze swoja
        najlepsza kolezanka
        2. Wrocil o 8 rano dnia nastepnego, bez infomowania zony, ze zamierza spedzic
        cala noc poza domem
        I co Ty nazywasz niesprawiedliwoscia losu ciezarnej, ja nazywam brakiem
        lojalnosci ze strony partnera. Razacym egoizmem, by nie uzyc brzydszych slow...
        Zycze, bys Ty nigdy nie znalazla sie w podobnej sytuacji, nawet jesli na nia
        zaslugujesz kompletnym brakiem empatii.
        Pozdrawiam
        Ania
        • qunegunda Re: co byscie zrobiły na moim miejscu...? 15.05.06, 08:48
          liwilla1 napisała:

          autorka wątku przelogowana, czy jej najemny obrońca <lol>

          > I co Ty nazywasz niesprawiedliwoscia losu ciezarnej, ja nazywam brakiem
          > lojalnosci ze strony partnera. Razacym egoizmem, by nie uzyc brzydszych slow...

          jest takie określenie: "pies ogrodnika" i ono świetnie tutaj pasuje

          > Zycze, bys Ty nigdy nie znalazla sie w podobnej sytuacji,

          nie jestem "psem ogrodnika", życzeń więc nie przyjmuję

          nawet jesli na nia
          > zaslugujesz kompletnym brakiem empatii.
          > Pozdrawiam
          > Ania
          • liwilla1 Re: co byscie zrobiły na moim miejscu...? 15.05.06, 09:56
            no tak, "psem" ogrodnika nie mozesz byc, co najwyzej jego "suką" smile
    • bea.bea Re: co byscie zrobiły na moim miejscu...? 14.05.06, 20:44
      zaprosiłabym kolezanki...i koając z okazji , że chłop mi się wyniósł...nieźle
      sobie poplotkować w miłym mi towarzystwie...
      albo zrobiłabym sobie kawke..albo inny trunek pglądając ulubiony film ,
      pławiłabym sie w nieoglądaniu jego fizjonomi...smile) niech sobie idzie...
      • peggy1 Re: co byscie zrobiły na moim miejscu...? 14.05.06, 20:52
        Dokladnie to robilam bedac w ciazy jak moj maz sie wynosil.....

        Dodalabym gadanie przez telefon, granie na kompie bez sluchania komentarzy,
        czytanie glupich gazet (rowniez bez jego komentarzy bo on nie cierpi kobiecych
        pism)....

        Teraz jak wychodzi, a synek juz zasnie rowniez sie oddaje w/w przyjemnosciom.

        Magda - teraz sie wsciekasz, a co bedzie jak zostaniesz sama z dzieckiem a on
        pojdzie na piwo.... Pogadaj poki macie czas na rozmowe TYLKO WE DWOJE... Lipiec
        juz blisko....

        Pozdrawiam i trzymam kciuki za rozwiazanie tej sytuacji.
        • danas74 Re: co byscie zrobiły na moim miejscu...? 14.05.06, 22:41
          Hm, mój mąż też miał na imię Marek i też mnie tak traktował w ciąży i po
          urodzeniu. Trwało to jakieś 7 lat. Już nie jest moim mężem, a ja jestem sobie
          wdzięczna za podjęcie tej decycji. Późno, to fakt, ale lepiej późno niż wcale.
          A u Ciebie jeszcze nie jest za późno, ale Ty musisz wiedzieć najlepiej. Trudno
          uogólniać. Pozdrawiam smile
          • demarta dojrzałość nie jest trendy... 15.05.06, 09:03
            w dzisiejszych czasach. przede wszystkim widać to po facetach, ale i my też
            mamy swoje za uszami.....
            przede wszystkim mam negatywne podejście do załatwiania spraw w ten sposób, jak
            ty malicka z markiem, identycznie było w moim domu, matka i jej krzyś też się
            tak zachowywali i wiem, że to nie daje żadnych skutków... dlaczego strzelać
            focha, po co siedzieć z obrażoną miną i się nie odzywać? przecież facet to
            facet, ty liczysz na to, ze on wyczyta z miny na twojej twarzy o co ci chodzi?
            on bedzie poprostu chciał przeczekać aż ci minie, to jest typowo męskie.
            powkurzaj się więc, wyżyj się na czymś, zrzuć z siebie ten balast, a potem
            usiadź z nim i powiedz mu o co ci chodzi, zapytaj go jakby się czuł, gdyby np
            złamał obie nogi na nartach, pół roku nie mógł nigdzie wyjść z domu, a ty
            balowałabyś całe noce z ulubionym kolega i wracała nad ranem do domu, poproś
            go, żeby wyobraził to sobie jak najbardziej realnie i wtedy uzmysłów mu, że ty
            właśnie przez niego tak się czujesz. Druga sprawa to kwestia zazdrości, wiem,
            że ciężko to w sobie przemóc, ale tobie pewnie też nie raz zdarzało się balowac
            bez niego z kolegami i czy ty odrazu szłaś z nimi do łóżka? zapewne nie, ale
            dlaczego masz tak intensywne obawy o niego i koleżankę dominikę? sama byś tego
            nie zrobiła, ale nie stac cię na zaufanie w stosunku do chłopa i podejrzewasz
            go odrazu o najgorsze... nie wiem może dał ci powody, ale dla mnie to zbyt
            radykalne. ja zawsze z moimi chłopakami miałam prosty układ,są rzeczy i chwile
            wspólne, ale żebyśmy się nie pozabijali za pięć lat każdy ma też swoje grono,
            swoje klimaty, swój wolny czas do dyspozycji. i nie ma nic milszego po paru
            latach bycia razem niż weekend typu: on ze swoimi znajomymi nad jeziorkiem, a
            ja ze swoimi 200 km dalej w górach, wiadomo, że pifffffko się leje, całe noce
            szaleje, człowiek pochłania inne klimaty, są inni ludzie, inne rozmowy, czasem
            pozna się całkiem nowych interesujących ludzi i..... najmilszy moment to powrót
            do domu, wpadnięcie sobie w ramiona, poczucie, że kurcze stęskniłam się za tym
            moim bykiem i fajnie że już jestem w domu i on też. to uzdrawia, oczyszcza
            atmosferę, chwila bez siebie procentuje na caaaałe następne tygodnie ze
            sobą.... tylko po co odrazu zakładać, że on wychodzi z domu tylko w celu
            bzyknięcia koleżanki??? bez sensu, płytkie, nijakie, źle świadczące o waszym
            pseudo-związku... mnie w takim razie i każdy były chłopak i obecny mąż musiałby
            po miesiącu kopnąć w dupę gdyby nie potrafili zrozumieć, że 1 para to mimo
            wszystko dwie różnie osoby, dwa światy, wspierające się nawzajem, mieszkające
            razem itd itp, ale para jest tym "zdrowsza" im bardziej optymalne wyjście
            znajdzie na samorealizację w życiu poszczególnej osoby, kompromis, kompromis i
            jeszcze raz kompromis i nauczcie się rozmawiać ze sobą i miejcie do siebie
            minimum zaufania.
    • chipsi Re: co byscie zrobiły na moim miejscu...? 15.05.06, 08:55
      Wiem że łatwo powiedzieć ale jeśli chcesz z nim dalej być to musisz być
      stanowcza. Niby bądź wyrozumiała że go rozumisz i nie chcesz go trzymac na siłę
      wiec dajesz mu wolność a jak bedzie miły to... czasami pozwolisz mu zobaczyć
      się z dzieckiem i pokaz mu że ci wisi wasz związek i ze go nie potrzebujesz.
      Może dziecinne i banalne, ale skoro prośby i rozmowy nie pomogły... Sama mojego
      raz postraszyłam i pomogło. Możesz też spróbować "zaprzyjaźnić" się z tą jego
      koleżanką. Niech ci np pomoże kupić coś dla dziecka. Jak cie polubi będzie jej
      trudniej zarywać ci faceta, a ty poznasz jej słabe strony i łatwiej zwalczysz
      smoka. A jak sie nie uda- wepchnij ją pod samochód, tylko duuuży wink
    • dzownica.m Mmalicka21! Pozbierałaś się? Co u Mareczka? 16.05.06, 12:05
      j.w.
      • laura771 Re: Mmalicka21! Pozbierałaś się? Co u Mareczka? 16.05.06, 12:35
        Mmalicka21,
        przeczytałam cały wątek. Jestem zbulwersowana i wstrząśnięta postawą Twojego
        faceta. Ja bym tego tak nie zostawiła, nie możesz pozwolić się tak traktować.
        Powiem Ci, że między tą panną a nim coś jest na rzeczy, taka perfidna baba
        widać na niego leci, a jemu chyba pasuje. Radzę Ci nie podaruj mu tego.
    • ansheila Re: co byscie zrobiły na moim miejscu...? 16.05.06, 12:20
      Współczuję Ci takiego "związku". Trudno wróżyć mu długą udaną przyszłość sad
      Facet zabawia się po nocach z kumplami i kobietami będąc podobno stałym w
      związku ? Ty masz z tego powodu stroić "fochy" ? (a tak swoją drogą to takie
      fochy raczej zrażą mężczyznę i skłonią do szukania milszego towarzystwa poza
      domem).
      Dziwne, dziwne to życie w dzisiejszych czsach...
    • lenka_2 Re: co byscie zrobiły na moim miejscu...? 16.05.06, 12:23
      nie wychodz z siebie bo potem jeszcze nie wrocisz. Mam podobne problemy. Mnie
      tylko raz sie udalo wyjsc na dwie godziny. I co z tego jak myslami bylam nad
      lożeczkiem?
    • gruba-buba Re: co byscie zrobiły na moim miejscu...? 16.05.06, 13:30
      No w tej sytuacji ewidentnie przegiął pałę. Ja bym tu zastosowała niezłe
      wstrząsanie chłopem, celem przywrócenia go do pionu.

      Ja rozumiem, że on chce wyjść sam ze swoimi przyjaciółmi, ale nie w każdej
      sytuacji to wypada.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka