la.loba
17.05.06, 10:24
Moi kochani
Muszę się podzielić z Wami tym co mi się wczoraj wydarzyło. Jestem w trakcie
rozwodu.Wczoraj odwiedziłam mnie przemiła pani zwana kuratorem sądowym, w
ramach podpatrzenia życia rodzinnego osób cywilnych sztuk 2 ( mnie i córci).
Zadawała różne ciekawe i mniej ciekawe pytanka, takie jak: czy ojciec dziecka
się widuje z dzieckiem, czy jestem zadowolona z alimentów jakie ojciec dziecka
mi wyznaczył, czy potrzymuję chęć wspólnego sprawowania opieki etc. - nie będę
się rozpisywać, bo pewnikiem znacie to z autopsji. Na koniec uroczego wywiadu
Pani ta rzekła , czy zdaję sobie sprawę, że sąd może nie dać nam rozwodu?.
Powód - bo jest ZBYT dobrze!!
Trochę zszokowana pytam się czemu? Odp. bo za mało dowodów do rozwodu, bo
gdyby panią bił, gdybyście sie awanturowali etc, to tak,
Tak sobie myślę i dumam czy.... nie można rozejść się "po ludzku" bez kłótni,
awantur, bez złośliwości, czy muszę wyciągać na rozprawie wszystkie brudy,
awantury, oskarżenia wzajemne??