Dodaj do ulubionych

refleksje na temat jazdy autobusem miejskim

02.06.06, 09:12
A jeżdzimy nim często. Od dwóch miesiecy wracam z dwuipółlatkiem autobusem ze
żłoba do domu. Ludzi w autobusie - milion. W wiekszości młodziany powyzej
gimnazjum. Raz zdarzyło mi się, ze ustąpiono mi miejsce. A widok jednak
przedstawiamy niezły - kobieta, włos rozwiany, bo zawsze biegniemy na ten
autobus (bo jak tu nie biec, skoro koło żłoba mcdonald i "mamo, chce loda"),
cztery siaty, dziaciak na ręku krzyczący - chcę bilet skasować, ja ja!!!!
Miejsce ustąpił mi ponad 60-cioletni mężczyzna. Ale tacy ludzie w większości
normalnego swiata nie istnieją.
Zazwyczaj wchodzę do autobusu i proszę pierwszą z brzegu lale bądź młodziana
o ustąpienie miejsca. Z reguły ustepują. Z reguły.
A pisze to, bo wczoraj myślałam, ze zejde z powodu chamstwa. Wracałam bez
dziecka, także spokojnie stoję. Ludzi, jak zwykle kupa. Koło miejsca, gdzie
stoję, siedzi dziewucha koło dwudziestki, głosno rozmawiająca przez telefon
używając słów, które w większosci słyszę koło sklepu, gdy wieczorem wyrzucam
śmieci. Na którymś tam przystanku wchodzi kobita z synem trochę starszym od
mojego. Siat kupa, dziecko płacze. Autobus jedzie jak szalony, maluch nie
jest w stanie sie utrzymać. Ludzie - brak reakcji. Zwracam się do owej lali,
czy mogłaby być tak uprzejma (mówąc oczywiście na per Pani, bo w tym wieku
mocno na to wrażliwi) i ustąpiła miejsca kobiecie z dzieckiem. Lala burknęłą,
ale wstała. Kobita powiedziała dziękuję, siadła, maluch przestaje płakać.
Dziewucha podchodzi do siedzącego obok chłopaka w podobnym wieku i zaczyna
wiązanki - jakie to skur.., wszystkich kur.. nogi bolą itp... Chopak jej
przytakiwał i tak przjechali - ona stając i bluzgając, on siedząc. i też
bluzgając.
Nie należę pokolenia dinozaurów, bom od laski starsza z 10 lat, ale czasem
czuję się, że żyję w jakimś chorym swiecie. Gdzie to jakiekolwiek wychowanie?
Czy ja wymyślam, czy tylko w Olsztynie takie chamstwo w autobusach miejskch
jeździ? Powiedzcie, ajka u Was lepiej, to sie przeprowadzę!
Ot, takie refleksje, musiałam sie wyżalić, bo dziś znowu autobusem wracamy ze
żłoba.
Trzeba chyba zbierać na samochód...
Obserwuj wątek
    • ala67 Re: refleksje na temat jazdy autobusem miejskim 02.06.06, 09:24
      Mnie bardzo często ustępowano miejsca, jak miałam dzieci małe, w
      wieku "wózkowym". Wsiadałam z wózkiem (zawsze ktoś pomógł) i mogłam stać
      spokojnie, dzieci raczej z wózka nie wyjmowałam. I wtedy sie kilka osób nieraz
      zrywało i oferowało miejsce.
      Natomiast dziecko samodzielnie chodzące, za rączkę, najwyraźniej zdaniem wielu
      osób może stać w autobusie czy tramwaju, nawet jak ma raptem 2 czy 3 lata. No
      bo w końcu skoro chodzić da radę - to stać nie da? Myślę, że to nie zawsze
      wynika ze złej woli, częściej - zwłaszcza w przypadku młodych ludzi - z braku
      wyobraźni. Oni sobie po prostu nie zdają sprawy, czym takiemu dziecku grozi
      choćby gwałtowniejsze hamowanie.
      Dlatego, podobnie jak autorka wątku, zawsze wsiadałam, podchodziłam do miejsca
      oznaczonego stosownym symbolem i z uśmiechem prosiłam o ustąpienie miejsca.
      Nigdy mi się nie zdarzyła odmowa ani żaden niemiły komentarz. Może miałam
      szczęściesmile
    • moofka Re: refleksje na temat jazdy autobusem miejskim 02.06.06, 09:29
      chamy wszedzie są, trudno nic nie poradzisz
      ja samochodem mlodego woze z i do zloba
      a i tak powrot do domu, jesli mamy po drodze zakupy to czesto nerwowka ktora
      konczy sie awantura
      babe olej, a sama pomysl, jakby sobie to zycie ulatwic, moze siaty odpusc?
    • mamazulki Re: refleksje na temat jazdy autobusem miejskim 02.06.06, 09:32
      W Poznaniu jest chyba jeszcze gorzej!!Mam 15 miesięczną córkę więc zawsze wożę
      ją w wózku.W autobusie jest miejsce przy oknie dla wozków dziecięcych i
      inwalidzkich ale z reguły stoi tam tłum ludzi - niejednokrotnie zupełnie
      niepotrzebnie bo są miejsca siedzące.Ostatnio wywołałam oburzenie jakiejś pani
      (lat ok 50) bo poprosiłam ją i jej córkę żeby się przesunęły bo to jest miejsce
      na wózek.O dziwo!!!! córka od razu zareagowała a jej matka długo jeszcze
      mamrotała coś na mnie pod nosem.W takim sytuacjach tez marzymy o samochodzie
      ale póki co nie ma na to szans.
      • mamalesia Re: refleksje na temat jazdy autobusem miejskim 02.06.06, 12:17
        Siaty niestety niezbędne, bo dwie obowiązkowe zabawki ze żłoba, kapcie
        ortopedy, które wozimy w te i w tamte, kurtka - o 6:30 zimno, o 16:00 gorąco,
        parasol...
        E, zycie. Otwieram listę osób marzących z różnych wzgledów o samochodzie. I o
        mniejszej ilosci korków w miastach!
        • moofka Re: refleksje na temat jazdy autobusem miejskim 02.06.06, 12:22
          to moze chociaz plecak? smile
          • ekan13 Re: refleksje na temat jazdy autobusem miejskim 02.06.06, 12:31
            Szara rzeczywistość.
            Miałam te same odczucia gdy parę razysmilebyłam w ciąży. Z brzuchem pod nosem huśtałam się na wszelkie strony i każdy miał to gdzieś. Krajobraz za oknem wtedy był nad wyraz ciekawy.
            Najbardziej zapamiętałam to, że nigdy miejsca nie ustąpił mi facet, stary, młody bez znaczenia. Mam zasadę mściwą i nigdy nie ustępuję miejsca facetom nawet tym bardzo wiekowym. Głupie to pewnie strasznie, mam tego świadomość.
    • cocollino1 Re: refleksje na temat jazdy autobusem miejskim 02.06.06, 12:30
      A właśnie niedawno calkiem moj maz odstawial z synkiem 2,5 roku, samochod do
      naprawy i wracali do domu autobusem. Przychodze z pracy, a maz: "Ty wiesz, jak
      weszlismy do autobusu zaraz jakas Pani nam miejsca ustapila- jak dziwnie sie
      czulemsmile" Byl bardzo mile zaskoczony- mial chlop szczescie - jezdzi autobusem
      raz na sto lat i jeszcze mu miejsca ustapilismile
    • anek.anek Re: refleksje na temat jazdy autobusem miejskim 02.06.06, 12:53
      Niestety w W-wskim metrze to samo.Rzadko kiedy ktoś tyłek ruszy żeby ustąpić
      miejsca dziecku. Rano jest pierunśki tłok i nawet ci którzy siedzą na miejscach
      oznaczonych "dla niepełnosprawnych, starszych, rodziców z dziecmi" wszyscy
      udają, że czytają gazety.
      Jesli mój syn chce usiąść, albo ja uważam, że robi sięzbyt duży tłok dla niego
      to grzecznie prosimy o ustąpienie miejsca. Staram się wsiadać do tych drzwi
      gdzie wiem, że są miejsca dla mnie: jak ktoś zaczyna mi jęczeć pod nosem to
      pokazuję taką tabliczbę z rodzicem i dzieckiem, i kończy się jęczenie.

      Mój syna ma 4,5 roku, rano w metrze częśto stoimi, ale po południu jest ogromny
      tłok, najnormalniej na świecie niezbyt bezpiecznie dla małego dziecka. Ludzie w
      ogołe nie widzą, że taki maluch stoi i pchają się na chama.
      Ech, brak mi słów.
      • shady27 Re: refleksje na temat jazdy autobusem miejskim 02.06.06, 13:02
        dlaczego maja ustepowac dziecku???? szlag mnie trafia jak widze ze ktos ustepuje mamusi miejsce a ona co robi??? sadza dziecko a sama stoi....kiedys zwrocilam uwage takiej mamusi, ze ustapilam jej a nie dziecku...a pozniej sie dziwic ze mlodziez nie ustepuje skoro od mlodego uczone ze jemu sie ustepuje
        • e_r_i_n Re: refleksje na temat jazdy autobusem miejskim 03.06.06, 09:56
          shady27 napisała:

          > dlaczego maja ustepowac dziecku???? szlag mnie trafia jak widze ze ktos
          > ustepuje mamusi miejsce a ona co robi??? sadza dziecko a sama stoi....

          Wiele razy mi sie to zdarzylo, ze sadzalam dziecko, sama stalam?
          Dlaczego? Ano dlatego, ze sadzanie dziecka na kolanach, a potem wstawanie razem
          z nim w jadacym autobusie (majac jakies obciazanie siatkowo - torebkowo -
          parasolowe) bylo piec razy mniej wygodne, niz moje postanie, a siedzenie
          dziecka.
          Na szczescie nikt mi nie zwrocil na to uwagi wink
    • shady27 Re: refleksje na temat jazdy autobusem miejskim 02.06.06, 12:59
      ja mam male dziecko i nie wyobrazam sobie zadac od wszystkich zeby mi ustepowali miejsca....to nie w moim stylu, tak samo bylo jak bylam w ciazy, nikt nie jest winien ze mialam duzy brzuch wiec co ich obchodzi moja ciaza...
      • weronikarb Re: refleksje na temat jazdy autobusem miejskim 02.06.06, 13:10
        Szadhy to miałaś szczęście smile
        Ja ważyłamprawie 100kg, brzuch jak wielki plecak. Nogi opuchnięte, gorąco jak w
        piekle w autobusie (wtedy lato było zenon stop prawie 30 stopni), stać wtedy to
        masakra. Wolalam poprosic o miejsce niz mieliby mnie wynosić
        • shady27 Re: refleksje na temat jazdy autobusem miejskim 02.06.06, 13:54
          kochana ja mialam tak samo.....upal nie do zniesienia, waga 97 kilo tragedia.....ale od nikogo nie wymagalam ustepowania....sorry ze troszke zlowrogo zabrzmial moj poprzedni post, ale mi jakos glupio jak ktos mi ustepuje, na szczescie baaaaardzo rzadko mnie to spotyka wink
          • weronikarb Re: refleksje na temat jazdy autobusem miejskim 02.06.06, 14:05
            Shady do tego ciśnienie na ogol 50/90, bałam sie że odjadę, a wtedy mogę
            narobić większych kłopotów smile

            Na ogół z Tobą się zgadzam, ale wiem teraz co znaczy w ciąży i sama ustępuje
            miejsca smile
            A z dzieckiem jeżdżę autem smile
      • bekimama Re: refleksje na temat jazdy autobusem miejskim 02.06.06, 13:33
        Ustępowanie miejsca dziecku ma na celu zapewnienie mu bezpieczeństwa!!!!!!
        Weź pod uwagę że matce nie musisz ustępować bo na da sę radę. To dzieco nie ma
        tyle siły żeby przy gwałtownym hamowani się utrzymać!!!.Sama byłam świadkiem
        jak przy takim hamowaniu dziecko ok 3 letnie przelecieło przez pół autobusu
        rozbijając głowę. Wtedy dopiero wszyscu zauważyli że w autobusie stało
        dziecko!!!!. To samo dotyczy kobiet w ciąży, ustępujemy miejsca bo w razie
        upadku może to być niebezpieczne dla płodu!!!!.
        Więcej wyobraźni życzę wszystkim nie ustępującym!!!!
        • mania2424 Re: refleksje na temat jazdy autobusem miejskim 02.06.06, 13:44
          Ja wręcz przeciwnie. Mam bardzo dobre wrażenia z jazdy autobusem w moim mieście
          (Warszawa). Praktycznie zawsze jadąc ze swoim 2 letnim synem ktoś ustępuje mi
          miejsca. Wręcz nawet kilka osób sie podrywa. gdy jade z wózkiem wszyscy chcą mi
          pomagać - nie powiem, nie moge nażekać.....
          Również będąc w ciąży zawsze spotykałam sie z miła atmosferą w trakcie jazdy....
        • shady27 Re: refleksje na temat jazdy autobusem miejskim 02.06.06, 13:55
          tak, ale to matka powinna sama usiasc i dziecko wziac na kolana
          • halszkabronstein Re: refleksje na temat jazdy autobusem miejskim 02.06.06, 13:58
            shady27 ma racje . Takie tam pierdoły troche o tym bezpieczeństwie bo przy
            gwałtownym hamowaniu itp dziecko na tej samej zasadzie sie nie utrzyma na
            miejscu i poleci do przodu . Matka wiec powinna siedzieć z nim na kolanach .
            Podczas naprawde ciężkich wypadków to i tak nic nie da ale w razie nawet
            drobniutkiej kolizji badz hamowania jednak jest o wiele bezpieczniejsze.
            • procesor Re: refleksje na temat jazdy autobusem miejskim 02.06.06, 15:00
              kiedyś też tak myślałam
              na kolana?
              doprawdy - jak zima to nic cudowniejszego niz wziąć dziecko na kolana - a jego
              umazane breją śniegową buciki mnie i parę osób stojących obok upieksza cudnymi
              wzorkami smile
              a latem - nic nad kompres z wiercącego się dziecka! bo i jemu gorąco na kolanach
              u mamy i mamie też

              więcej wyrozumiałości..
              • halszkabronstein Re: refleksje na temat jazdy autobusem miejskim 02.06.06, 15:47
                Lepiej jak upacia breją śniegową swoją mame niż siedzenie na którym potem bedą
                siedziały obce osoby....już widziałam opcje kiedy dziecko sobie po prostu stało
                (!) na siedzeniu . Ja jestem wyrozumiała , nie zbluzgam takiej mamy jak burej
                suki , ale niech i ona zrozumie innych .
                • procesor Re: refleksje na temat jazdy autobusem miejskim 03.06.06, 09:52
                  halszkabronstein napisała:
                  > Lepiej jak upacia breją śniegową swoją mame niż siedzenie na którym potem bedą
                  > siedziały obce osoby....już widziałam opcje kiedy dziecko sobie po prostu
                  > stało (!) na siedzeniu . Ja jestem wyrozumiała , nie zbluzgam takiej mamy jak
                  > burej suki , ale niech i ona zrozumie innych .

                  weź na kolana dziecko, małe
                  i zobacz dokąd sięgają mu nóżki smile

                  a potem wyobraź sobie że stoisz w zatłoczonym autobusie na wprost pani z takim
                  dzieckiem na kolanach, w zimie..
                  myślisz że TYLKO mame upaprze??
                  smile

                  no i gdzie napisałam że STAWIA sie dziecko? owszemw luxnym autobusie, latem i z
                  małym dzieckiem bywał - a potem wycierałąm chusteczką siedzenie

                  zresztą o co tu sie sprzeczać - skoro tak rzadko ktoś ustepuje miejsca w ogóle....
          • weronikarb Re: refleksje na temat jazdy autobusem miejskim 02.06.06, 14:06
            taaaaa pamietam jak ustapiłam starszej kobiecie (na oko 60-tka), a ona wpuściła
            na to miejsce córkę w wiku na oko 30 lat (widać było że zdrowa) i sama
            poczekala az ktos inny naiwny sie znajdzie aby i ona usiadla myślalam że krew
            mnie zaleje
            • lola211 Re: refleksje na temat jazdy autobusem miejskim 02.06.06, 15:36
              Myslisz, ze kazda chorobe widac?
      • bri Re: refleksje na temat jazdy autobusem miejskim 02.06.06, 13:40
        Zależy w jakim wieku jest to dziecko. Małe dzieci powinny siedzieć w autobusie
        ze względów bezpieczeństwa - po prostu nie umieją się tak dobrze trzymać i
        tracą czasem równowagę podczas hamowania itp. Czy to tak ciężko zrozumieć???
      • zonka77 shady... 02.06.06, 13:56
        eee shadyyy - może Twoje dziecko jakieś zdolne jest bo moje do 4 roku zycia w
        tramwaju czy autobusie nie bardzo potrafiło ustać. Parę razy próbowałam jechac
        na stojąco. Jak kiedyś pan kierowca w autobusie przyhamował to moja córka
        rozsmarowała nos na metalowej rurce. Było wrzasku a wrzasku. Że nie wspomnę o
        tym że kiedy jest tłok to naprawdę mało kto widzi i czuje że pomiędzy wielkimi
        dorosłymi stoi jakieś małe conieco i trzeba uważać żeby go nie zgnieść i nie
        zdeptać smile
        Przecież nie mowa tu o duzych dzieciach potrafiących bez problemu stać tylko o
        maluchach które po prostu nie dają rady.
        • halszkabronstein Re: shady... 02.06.06, 14:00
          A zgadnij czemu w samochodzie takie dziecko zgodnie z prawem powinno jezdzic w
          foteliku - mimo , że nota bene ma miejsce siedzące . Shedy napisała , że matka
          powinna siedzieć a dziecko wziąć na kolana bo przy hamowaniu maluch który nie
          umie dobrze stać i tak raczej spadnie.
        • zonka77 Re: shady... 02.06.06, 14:11
          ja potrzebuję miejsca dla dziecka a nie dla siebie - dla bezpieczeństwa a nie
          dla wygody. Akurat ja siadałam z dzieckiem na kolanach ale bywało że czasem
          było po prostu malutko miejsca, za mało żeby usiąść razem (np obok siedział ktoś
          bardzo otyły a naprzeciwko starsza Pani z tysiącem siat. Wtedy wciskanie się z
          dzieckiem na kolanach było kłopotliwe a stanie z nim w tłoku -
          niebezpieczne...nie rozumiesz?
          Moje córcia ma teraz 5,5 lat. Prawie nie jeździmy autobusem ani tramwajem bo na
          szczęście dorobiliśmy się autka. Jednak czasem się zdarza. Jeśli autobus nie
          jest zapchany i nie rzuca - raczej stoimy, jeśli jest tłum albo kierowca w stylu
          "hamujemy z prędkości 70/h do zera w 3 sekundy" to szukamy miejsca jak najprędzej.
          Odkąd moja córka rozumie co się do niej mówi powtarzam jej że siadamy bo jest
          malutka i stanie jest niebezpieczne (ona zawsze chciała stać a nie siedzieć) i
          że jak będzie większa to ona będzie musiała ustąpić miejsca komuś kto nie może
          ustać. efekt jest taki że jeśli nam się zdarzy jechać autobusem i siedzimy
          jednak to mała jak z procy wtaje na widok mamy z dzieckiem młodszym albo pani
          starszej. Wręcz czyha aż ktoś wsiadzie komu trzeba ustąpić bo czuje się już "za
          duża" na siedzenie. A jak MUSI siedzieć bo jest niebezpiecznie to dyskutuje że
          nieprawda bo da radę.
          • zonka77 Re: shady... 02.06.06, 14:15
            noż mamo, jak można było to siedziałam, jak nie to stałam i przytrzymywałam
            dziecko łapą. Shady nie chodziło chyba o bezpieczeństwo tylko to że to brak
            szacunku że maluch siedzi a mama stoi. Że jak ustępuje miejsca to mamie a nie
            dziecku. Tak ja to zrozumiałam. A ja nie potrzebowalam miejca żeby sobie
            posiedzieć tylko żeby maluch dojechał bezpiecznie
            • shady27 Re: shady... 02.06.06, 15:20
              dokladnie chodzilo mi o to i o to co napisala Halszka....ze to wrecz niebezpieczne zeby samo dizecko siedzialo, ale ja dizs nie umiem sie precyzyjnie wyslowic...qrcze no wink
        • shady27 Re: shady... 02.06.06, 15:18
          no tak ....masz racje, cholerka ja caly czas zapominam ze moje dziecko jeszcze w wozku jezdzi ehhhh....wybaczcie mi na poczet mojego dzisiejszego niewyspania wink
      • aleksandrynka Re: refleksje na temat jazdy autobusem miejskim 02.06.06, 15:12

        > ja mam male dziecko i nie wyobrazam sobie zadac od wszystkich zeby mi
        ustepowal
        > i miejsca....to nie w moim stylu,

        może to i nie w Twoim stylu, ale pragnę zauważyć, że to Ty a nie nikt inny
        jesteś odpowiedzialna za zdrowie swojego dziecka. A rozbujany/zatłoczony
        autobus to miejsce nienajbezpieczniejsze dla malucha, dlatego lepiej, żeby
        siedział. O ile nikt nie ma obowiązku ustąpić Ci miejsca, o tyle Ty sama
        powinnaś zadbać o to, żeby dziecko bezpiecznie dojechało do domu.

        tak samo bylo jak bylam w ciazy, nikt nie jes
        > t winien ze mialam duzy brzuch wiec co ich obchodzi moja ciaza...

        Oczywiście, innych Twoja ciąża obchodzić wcale nie musi, ale Ciebie chyba
        jednak trochę obchodzi, nie? Jak dla mnie korzyści z siedzenia przeważają nad
        dumą i wyrozumiałością wobec innych - Twój wybór, możesz sobie stać, na siłę
        Cię nikt nie posadzi. Ale jak fikniesz z brzuchem i coś się stanie, to
        pretensje możesz mieć tylko do siebie. Rzeczywiście, co to innych obchodzi,
        Twój brzuch i Twoja sprawa. No własnie, ja o swoje sprawy dbam...
        • aleksandrynka Re: refleksje na temat jazdy autobusem miejskim 02.06.06, 16:33
          dobra, shady, doczytałam, że chodzi o ustąpienie matce z dzieckiem a nie
          dziecku, bo jak siedzi samo to w kwestii bezpieczeństwa nic się dla niego nie
          zmienia.
          Ale co do ciężarnych - podtrzymuję. Brzuch chroni zapakowane weń dziecko,
          jednakże do pewnego tylko stopnia. Ja tam ryzyko wolę minimalizować, jak się
          da...
      • adsa_21 Re: refleksje na temat jazdy autobusem miejskim 02.06.06, 16:13
        moze nikt nie jest winien ale zastanow sie co by bylo jakby autobus nagle
        szarpnal (czesto sie to zdarza) a Ty bys upadla i w brzuch sie uderzyla.
        Przeciez to jest cholernie niebezpieczne!!! Ja zawsze ustepuje kobieto w ciazy,
        nawet jesli zamierzaja jechac tylko 1 przystanek.
    • lila1974 Pamiętny wątek na ten temat 02.06.06, 13:40
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=566&w=19183106&a=19183106
    • bri Re: refleksje na temat jazdy autobusem miejskim 02.06.06, 13:50
      Ja jeździłam komunikacją miejską będąc w ciąży i dokąd moja córka nie skończyła
      6 miesięcy. Z tego co pamiętam ustępowano mi miejsca bardzo często (Warszawa,
      metro, autobusy i tramwaje). Teraz jeżdżę samochodem i dzisiaj rano mała
      spryciara rozpięła sobie pasy w foteliku. Włączyłam światła awaryjne,
      zatrzymałam się na ulicy, odwróciłam się i zapięłam ją a kierowca stojącego za
      moim samochodu nie trąbił a nawet przyjaźnie się uśmiechał widząc co robię.
    • shady27 przepraszam wszystkich za... 02.06.06, 13:56
      moj post dotyczacy ustepowania dziecku....mi poprostu glupio jest jak ktos mi ustepuje, czuje sie jak emerytka smile) wiec stad moje "wrogie nastawienie" do sprawy wink
    • kosheen4 Re: refleksje na temat jazdy autobusem miejskim 02.06.06, 13:58
      hm, wydaje mi się że z takiej maroczącej pod nosem młodzieży dwudziestoletniej
      rosną potem stare, upierdliwe babsztyle które usiłują napuszczać na siedzących
      ludzi innych w stylu 'widziała pani coś takiego, młody siedzi?!' mutacje tego
      zjawiska są równie irytujące indifferent

      a i brawa że prosisz o ustąpienie i że odnosisz z tym sukces.
      • buleczka8 Re: refleksje na temat jazdy autobusem miejskim 02.06.06, 14:17
        ja wczoraj wsiadałam z wózkeim do autobusu w samo połódnie(WARSZAWA) -
        oczywiscie starszny tłok - drzwi sie zamknęły tuz za moimi plecami i jade,
        jade.... zbliżamy się do przystanku wszyscy się pchają (na mnie i na mój wóżek z
        dzickiem ) na wypadek gdyby nie zdążyli wyjść na tym przystanku ;/ więc ja
        grzecznie mówię "mozecie się Państwo nie pchać bo mi w wózku dzieckio
        zgnieciecie?! Na to starszy Pan z wrzaskie na mnie " Pani o tej porzez z
        wózkiem Pani jedzie"!!?? Zamurowało mnie, nie wiedziałam co mam powiedzieć??!!
        Zgroza!! A czasmi mam potrzebe wyrwać się z dzieciakiem na jakies zakupysad(
        Chyba pozostaje mi o tej porze albo "latać samolotem" albo chodzić na pieszo!!
        Pozdrawiam
        • halszkabronstein Re: refleksje na temat jazdy autobusem miejskim 02.06.06, 16:33

          Faktycznie chamstwo - możesz jezdzić o której chcesz , zresztą widać masz jakiś
          powód... i to ważniejszy od powodów stada starszych osób jadących autobusami
          którymi ja czasem musze sie przejechać . Na drodze wszelkie bazarki , kościółki
          itp. Babcie i dziadkowie dyskutują o tym , ze przystanek dalej marchewka
          kosztuje 5 gr taniej a jajka o 1 gr drożej choc są mniej żółte i mniejsze
          heh... Ale oczywiście ja kobieta w 9 miesiącu ciąży jak siedze na krześle to
          też słysze czasem , że jestem zle wychowana bo ja siedze a ktoś stoi ( mimo ,że
          w autobusie są zazwsze inne młode osoby nie w ciąży do których można sie
          przyczepić i zacząć drzeć paszcze ) i w ogóle to nie musze nigdzie jezdzić .
          Jak mam dobry dojazd na uczelnie autobusem to wole pojechać a ona akurat może
          sobie na bazarek iść spacerkiem albo pominąć msze popołudniową ,
          przedpołudniową , wieczorną , nocną , poranną etc........
    • anek.anek dlaczego ustępować miejsca dzieciom? 02.06.06, 14:15
      a dlatego, że czterolatek w dzikim tłumie ludzi może zostać stratowany.
      Trzymając torbę, zabawki mojego dziecka, jego kurtkę i czasem jeszcze swoją nie
      jestem w stanie zapewnić mu tego, że nie przewróci się podczas hamowania, albo,
      że nie rąbnie głową w poręcz.
      Wsiadając do wagonu mało kto patrzy na dół, ludzie nie zwracają uwagi na to, że
      tam gdzieś na dole stoi małe dziecko. Pchają się na niego, a on uparcie chce się
      trzymać poręczy - aż w końcu jest płacz, bo wyginają mu rękę, depczą po nogach.
      Często zdarza się też, że oberwie w głowę torebką albo plecakiem.
      Dlatego też, że moje dziecko najzwyczajniej w świecie boi się takiego tłoku: i
      ja się niedziwię. Na wysokości głów dorosłych jest cociaż trochę wolnej
      przestrzeni, można przynamniej oddychać, ale na wysokości naszych tyłków (=
      poziom głowy mojego dziecka) już tak różowo nie jest. Powietrza mało, zero
      możliwości ruchu.
      O tym czy młody będzie siedział z reguły decyduje on sam. Jeśli jest wielki tłok
      to sama proszę o ustąpienie miejsca. Z reguły biorę syna na kolana, ale ostatnio
      częściej siedzi sam - robi się dla mnie już zbyt ciężki i nieporęcznie mi z tymi
      pakunkami i dzieckiem na raz.
      Dodatkowo daję święte prawo małemu dziecku do zmęczenia. Ba, śmiem twierdzi, że
      po całym dniu ganiania wprzedszkolu jego nogi są dużo bardziej zmęczone niż
      przeciętnego pasażera metra.
      Sami też ustępujemy miejsca, nie tylko staruszkom. Młody siedzi sam, obok stoi
      kobita/facet obładowana siatami. Jeśli jest ogromny tłok, to proszę syna, żeby
      się posunął tak, żeby nasiedzeniu było miejsce żeby te obce siaty postawić.
      Jeśli jest w miarę luźno to proszędziecko żeby ustąpiło miejsca. Proste,
      wystarczy się rozglądać naokoło.
      Staram się nie zakładać z góry, że wszyscy mają wszystkich w nosie. Wiem z
      autopsji, że czasem jak się usiądzie i zatopi nos w książce to naprawdę nie ma
      się głowy do rozglądania naokoło, ale jak ktoś czyta gazetę i przy odwracaniu
      strony jednocześnie rozgląda się naokoło i nie reaguje nato, że obok stoi
      starsza osoba, małe dziecko, a w przypadku facetów, że obok stoi po prostu
      KOBIETA, to dla mnie zwyczajny brak dobrego wychowania.
      • chloe30 Re: dlaczego ustępować miejsca dzieciom? 02.06.06, 14:25
        anek.anek napisała:
        > Dodatkowo daję święte prawo małemu dziecku do zmęczenia. Ba, śmiem twierdzi,
        że
        > po całym dniu ganiania wprzedszkolu jego nogi są dużo bardziej zmęczone niż
        > przeciętnego pasażera metra.

        No przepraszam bardzo - uważasz, że dziecko po całym dniu zabawy ma więszke
        prawo odpocząć niż dorosły po dniu pracy, czasem ciężkiej? To jest przesada.

        Mówię to z pozycji osoby, której na ustępowaniu nie zależy, bo z komunikacji
        miejskij nie korzysta. Ale bywa po pracy zmęczona.
        >
        • anek.anek Re: dlaczego ustępować miejsca dzieciom? 02.06.06, 14:32
          Nie napisałam, że dziecko jest bardziej zmęćzone od KAŻEGO dorosłego, tylko
          PRZECIĘTNEGO. Tak, nogi małego dziecka pokonją dziennie dystansy, jakie
          przecietny dorosły pokonuje pewnie w ciągu tygodnia. Po całym dniu biegania i
          zabawy z równieśnikami moje dziecko jest zmęczone (psychicznie, bo hałas,
          fizycnie bo to duży wysiłek fizyczny). Przeciętny pasażer spędza ten czas za
          burkiem i bardziej stacjonarnie. To nie znaczy, że każdy.
          • chloe30 Re: dlaczego ustępować miejsca dzieciom? 02.06.06, 14:36
            Będe się upirać, że praca jako taka jest jednak bardziej męcząca.
            Dziecko robi co chce - biega, szaleje, przeciez to zabawa?
            Zresztą, zawsze wydaje mi się, że dzieci maja niespożyte pokłady energii smile)
            • anek.anek Re: dlaczego ustępować miejsca dzieciom? 02.06.06, 16:05
              tak, praca fizyczna dorosłego jest w większości przypadków dużo bardziej męcząca
              niż zabawa dziecka. ale o jakim fizycnym zmęczeniu mówisz w przypadku pracy tzw.
              umysłowej? Dzieciak biega od rana do wiezorai jego małe nogi naprawdę mają prawo
              być zmęczone. Co ma do tego, że on się bawi?
              Zresztą w ogólee przecież tutaj o to nie chodzi!
              Chodzi o empatię, zwracanie uwagi na innych ludzi i ich potrzeby. Chodzi o
              zwykłe myślenie, uprzejmość i dobre wychowanie.
              To wszystko nakazuje mi żeby ustępować miejsca starszym ode mnie, kobietom w
              ciąży lub dzieciom. Jesli podejdzie do mnie młody mężczyzna i poprosi o
              ustąpienie miejsca to teżto zrobię. Nauczyłam swoje dziecko żeby z uśmiechem na
              twarzy PROSIŁO, nie żądało (chociaż jeszcze rok temu młody wchodził do metra i
              żądał od pierwszej lepszej osoby żeby mu ustąpić). Nauczyłam go też, że jeśli
              niema takiej potrzeby, bo jego młode nogi więcej zniosą i mogą postać.
              Ja też jestem po pracy zmęczona. Niestety przez ostatnie tygodnie jestem
              zmuszona do korzystania z komunikacji miejskiej (zepsuty na amen samochód).
              Wcześniej z synem jeździłam rzadko, ale im częściej tym więcej widzę po prostu
              zwykłej bezmyślności i patrzenia wyłącznie na własny czubek nosa.
    • mieszkowamama Re: refleksje na temat jazdy autobusem miejskim 02.06.06, 14:37
      Alesiowa... a Ty wiesz, że mnie tu kiedyś zlinczowali, jak napisałam, że
      autobusy miejskie to BYDŁOWOZY?? Teraz słucham, przepraszać wink)

      Ale serio... jeździmy tymi samymi autobusami, bo toć my z jednego i tego samego
      miasta, a widok młodziaków wpatrzonych namiętnie w szybę, kiedy do autobusu
      wsiada nie daj Bóg starsza pani... przeraża mnie!
      Już chyba o tym pisałam... kiedyś wnosząc (wszyscy wpatrzeni w szyby, bo coś
      niesamowitego tam widocznie widzieli albo pchali się do autobusu, żeby tylko mi
      nie pomóc) 12-kilowy wózek do autobusu nie dałam rady, wózek się przewrócił z
      synem w środku... myślicie, że jakieś bydło wstało???? Nieeee, starsza pani z
      laską podniosła się z miejsca, żeby mi pomóc!!
      Dlatego zdania nie zmienię... ludzie to w większości bydło, a ja wciąż jeżdżę
      tymi bydłowozami sad
    • chupachups1 Re: refleksje na temat jazdy autobusem miejskim 02.06.06, 14:40
      A ja ostatnio jadąc do pracy tramwajem spotkałam się z innym przypadkiem. Na
      przystanku wsiadła starsza pani, nie było miejsc siedzących, siedziały dwie
      młode dziewczyny (na oko gimnazjum), za nimi siedział starszy facet. No i jak
      gosc rozpuścił język, że kto to widział itp. dziewczyny wstały oczywiscie, ze
      speszonym uśmieszkiem, a facet na to, żeby cię tak wykrzywiło od tego uśmiechu,
      zobaczycie jak będziecie stare, ale nie nie dożyjecie tego wieku, zeby nie
      dozyły nigdy tego wieku itp. Ciśnie mi się pytanie jak z wierszyka " czy ta
      kwoka proszę pana była dobrze wychowana?" dotyczy to oczywiście tego pana.
      Przecież można zwyczajnie podejść i powiedzieć, słuchaj ustąp mi miejsca, bo
      się źle czuję, jestem zmęczona, star, czy coś w tym rodzaju. Czasami przeraża
      mnie napastliwość starszych ludzi, którzy często jadą na drugi koniec miasta po
      ziemniaki, bo bilety za darmo i pół dnia zajęte. A czasami, ktoś młody wraca z
      pracy zmęczony, może ma okres i słabo się czuje, może jest w początkowej fazie
      ciąży i źle się czuje. Trzeba też czasem dostrzec drugą stronę medalu.
      • mieszkowamama Re: refleksje na temat jazdy autobusem miejskim 02.06.06, 14:50
        Właśnie, Chupa... kij ma dwa końce.
        • ekan13 Re: refleksje na temat jazdy autobusem miejskim 02.06.06, 15:03
          Czasem ustępowanie starszym to sprawa względna.
          Kiedyś był czas, że pracowałam na nocki. Wracałam o 9 rano ledwie żywa i szlak mnie brał jak zawiesiła się nade mną jakaś babinka, co to pewnie przed chwilą wstała z łóżka, a pozostałe babinki wyczekująco się we mnie wpatrywały.
          Ja rozumiem, szacunek wobec starszych, ale z drugiej strony częśto te rencistki, emerytki wykazują tyle siły przy rozpychaniu się łokciami wsiadając do autobusu, ż nie sposób z nigo wysiąś, więc nie rozumiem czemu nie mogą stojąc przejachać kilka przystanków.
          Linczujce, a co.
          Zgryźliwa jestem w tym temacie od czasów mych ciąż i chyba niereformowalna.
    • aleksandrynka Re: refleksje na temat jazdy autobusem miejskim 02.06.06, 15:04
      dzisiaj jechałam i bez mojej prośby nawet ustąpiono mi miejsca. Wstał młody
      chłopak, mniej więcej w moim wieku smile Też jechałam z dwuipółlatkiem.
      Ba! Czasami zdarza się, że syn jest w wózku i też mi ustępują, żebym była niżej
      i np. pogadała z dzieckiem, albo żebym wzięła syna na kolana smile W takich
      wypadkach odmawiam...
      W moim mieście podobno mnóstwo chamstwa, wierzę, że tak bywa, ale ja mam to
      szczęście i zawsze trafiam na wyrozumiałych ludzi, czy to będąc w ciąży, czy
      teraz, z dzieckiem na ręku. O Warszawie piszę smile

      A zachowanie dziewczyny którą opisujesz nie warte jest nawet mojego
      komentarza. Bywa i tak, niestety...
    • lola211 Re: refleksje na temat jazdy autobusem miejskim 02.06.06, 15:38
      Ciesze sie, ze od dawna nie korzystam z usług komunikacji miejskiej,
      przynajmniej zadna mamuska nie ocenia, czy dobrze usiadlam, czy wzielam czy nie
      dziecko na kolana, czy mi sie siedace miejsce nalezy czy nie, czy jestem chora
      czy zdrowa itd, itp.
    • mihoo2 Re: refleksje na temat jazdy autobusem miejskim 02.06.06, 16:08
      Boze jak ja sie ciesze ze kupilismy w styczniu auto.
      Po sprzedazy poprzedniego samochodu zmuszona bylam 2 lata jezdzic mpk i w sumie
      nie bylo tak zle do momentu jak zaszlam w ciaze.
      Mpk jezdzilam do konca 7 m-ca a poniewaz przytylam 25 kg wiec naprawde szybko
      bylo widac ze jestem w ciazy i wiecie co?
      Raz jeden jedyny raz ustapil mi ktos miejsce w zatloczonej pestce-szybki
      tramwaj (ci co z Poznania wiedza o jaki tlok mi chodzi)i to jeszcze dlatego
      pewnie ze jechalam z 4 letnim synkiem + wielkim brzuchem.Cala ciaze pracowalam
      i codziennie jezdzilam 3 zatloczonymi autobusami. Nie mowie juz o tym ze
      nikt mi nie ustapil miejsca bo o tym moglam pomarzyc ale jak sie
      zwolnilo gdzies miejsce to nawet nie mialam szans zeby usiasc bo 8
      innych osob by mnie stratowalo tak sie rzucali - normalnie brak slow -
      dzicz!!!!!
      Nie jestem jakas rozpieszczona histeryczka bo nie bedac w ciazy nawet wolalam
      stac w autobusie niz usiasc na oslumpranym siedzeniu ale bedac w ciazy naprawde
      bylo mi ciezko.
      Mialam wrazenie ze świat składa się z samych bezmyślnych i właśnie nawet nie
      denerwujących ale irytujących ludzi. Do tej pory nie mogę zrozumieć dlaczego
      wszyscy stoją przy drzwiach ( bo co? Za 10 przystanków wysiadają? ) a w środku
      jest pusto tylko, że nawet nie można się tam dostać bo jest kocioł przy
      drzwiach i problem z samym wejściem do autobusu a potem, jest problem z
      wyjściem bo ci co stoją przy drzwiach to nie kwapią się żeby wysiąść na
      przystanku ( bo co? Bo nie zdążą wejść? ) tylko trzeba się przez nich
      przeciskać - horror.




    • adsa_21 Re: refleksje na temat jazdy autobusem miejskim 02.06.06, 16:10
      ja tez jezdze z dzieckiem baardzo czesto autobusem i metrem. W tym drugim
      buractwa nie brakuje ale czesto zdarza sie ze mlody facet lub dziewczyna
      ustapia mi miejsca. Najgorzej jest z Paniami po 50-siatcesmile
      Generalnie nie narzekam. A moze mam szczescie i trafiam na kulturalnych ludzismile
      • anek.anek Re: refleksje na temat jazdy autobusem miejskim 02.06.06, 16:13
        to ja z kolei w metrze najbardziej ostatnio lubię Panie po 50-tce - same rzadko
        ustępują, ale proponują, że wezmą mojego syna na kolana. A najgorsze są młode
        kobitki pachnące, świeże i takie mocno "wypindrzone". Im bardziej zadbana tym
        bardziej boi się o własną fryzurę i o to, że jak wstanie to jej się ciuchy pogniotą.
    • blou1 Re: refleksje na temat jazdy autobusem miejskim 02.06.06, 16:12
      Numer roku w MPK. Kierwoca przytrzasnął mój wózek. Ja w autobusie wózek w
      połowie na zewnątrz, drzwi się zamykają przytrzaskując wózek i ręce osoby która
      pomagało go wynieść!!! Dzieje sie to we Wrocławiu (ku przestrodze).
      • anek.anek Re: refleksje na temat jazdy autobusem miejskim 02.06.06, 16:17
        bezmyślność kierowców też nie ma granic.
        Ja ostatnio byłam świadkiem takowej w metrze. Motorniczy zatrzymał za daleko
        cały skład, tak, że pierwsze drzwi były na wysokości takiego ogrodzenia na
        peronie. Kobieta z wówzkiem chciała wyjśc, ale nie miała jak, do drugich drzwi
        by się nie dopchała, bo tłok. Na peron wyskoczył więc jakiś chłopak i wynosili
        ten wózek w powietrzu. Chłopak wózka nie utrzymał w poziomie i powypadało z
        niego całe mnóstwo dziecięcych gadżetów. Dobrze, że maluch był przypięty pasami.
      • czarna_maruda Re: refleksje na temat jazdy autobusem miejskim 02.06.06, 23:18
        Wrocław chyba z tego słynie! To samo zdarzyło się mojej siostrze we Wrocławskim
        tramwaju...
    • gotha_martik Re: refleksje na temat jazdy autobusem miejskim 03.06.06, 10:44
      ehh... nie tylko u Ciebie takie hamstwo! sad
      no niestety.. stara nie jestem, ale też mnie to denerwuje nieziemsko..
      jestem w wieku tych młodocianych "lal" ale miejsce (zwłaszcza) matkom z dziećmi
      i w ciąży ustępuję bo chyba tylko ludzie bez serca (albo źle wychowani) mogą
      bezczynnie patrzeć jak dzieko się męczy..
      no niestety dzisiejsza młodzież nie wie co to znaczy kultura, ale są i tacy co
      wiedzą, tylko zazwyczaj my stoimy i nie mamy jak sie pokazac od tej lepszej
      strony..
      a .. nastepnym razem zwróć typiarze uwagę że w miejscach publicznych nie
      powinno się kur&*%ać, bo to nie ładnie.. może by się speszyła.
      Powodzenia w walce z chamstwem!
      • kwiatek-822 Re: refleksje na temat jazdy autobusem miejskim 03.06.06, 11:22
        A ja pamietam (moze tez z opowiadan) jak mama sadzala mnie innym osobom
        siedzacym na kolanka smile
        nie powiem, kazdy sie zgadzal wziasc malego szkraba na kolana samemu dalej
        siedza, bo przeciez dziecko jest najwazniejsze,jemu najwieksza krzywda sie
        stanie podczas hamowania itp
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka