Dodaj do ulubionych

rozwód a dzieci

22.06.06, 19:15
Naszła mnie taka refleksja po przeczytaniu watku o rozwodach. pojawiły sie
tam opinie ze jak dwoje ludzi nie moze sie dogadac to lepiej zeby sie
rozstali i znalezli szczescie w nowych zwiazkach. I w zasadzie sie z tym
zgadzam, gdy w zwiazku nie ma dzieci. Ale pojawiają się watpliwości w
sytuacji gdy w tym zwiazku sa dzieci. Czy wtedy tez mamy prawo ot tak sobie
rozejsc sie bo sie nie układa?? Przeciez dla dzieci to dramat a one nie sa
niczemu winne. Z drugiej jednak strony gdy rodzicom sie nie układa to dzieci
to czuja i tez nie sa szczesliwe. Dla mnie to troche taka sytuacja bez
wyjscia i przyznam szczerze ze nie wiem jakbym postapiła w takiej sytuacji.
A jakie jest Wasze zdanie na ten temat??

Magda
Obserwuj wątek
    • lakie Re: rozwód a dzieci 22.06.06, 19:29
      uważam że nie da sie trwać w związku "dla dobra" dzieci, to znaczy da się ale na dłuższą metę jest to bez sensu. Jeśli rodzice się non stop nie dogadują i warczą na siebie nawet jeśli dziecko tego nie widzi to i tak wie że coś jest nie tak. Decyzja o rozstaniu kiedy są dzieci jest strasznie trudna, wiem to bo sama jestem w takiej sytuacji sad

      Kasia
    • a.lenard Re: rozwód a dzieci 22.06.06, 19:30
      ja pochodze z rodziny rozbitej.Moi rodzice rozwiedli sie po 20 latach
      małzeństwa. Nie układało im sie przez conajmniej 12 lat, z czego mama 10 lat
      chodziła z pozwem rozwodowym w torebce. Chciała sie rozwiesc ale były małe
      dzieci. I co jest lepsze? Rozwiesc sie pomimo tego ze dzieci małe i beda
      przezywać? Czy robic dzieciom piekło w domu bo rodzice sie kłócą ( oby tylko
      słownie, czasmi są rekoczyny,u nas naszczeście tego nie było) . Ja mysle ze
      jednak lepiej sie rozwieść, jeśli juz nie ma zadnych szans na naprawe zwiazku!
    • monia145 Re: rozwód a dzieci 22.06.06, 19:58
      Dzieci, które sa bezpośrednimi świadkami rozpadu rodziny, uczestnikami(
      emocjonalnymi) kłótni i awantur rodziców, pozbawiane sa poczucia bezpieczeństwa
      a ich dzieciństwo zostaje naznaczone- niepokojem, strachem i bezradnością.
      Dla mnie samo myślenie o tym, ze "jestesmy ze soba dla dobra dzieci" jest juz
      toksyczne. Bo o jakie i czyje dobro tu chodzi? Czasami to brak chęci do
      usamodzielnienia się, wygodnictwo i marazm zyciowy skłaniają ludzi do trwania w
      chorym małżeństwie, a dobro dziecka tutaj jest tylko sprytna wymówką.
      Rozwód rodziców to nie najgorsza rzecz jaka może spotkać dziecko. Na pewno bywa
      źródłem stresu ale nie znaczy, że musi pozostać traumą.
    • jagienkaa Re: rozwód a dzieci 22.06.06, 20:11
      choć trochę się zgadzam to przecież zawsze istnieje duża szana, że rodzice
      sobie znajdą innych partnerów z którymi stworzą kochającą się rodzinę.
      PS który to wątek o rozwodzie?
      • meg241 Re: rozwód a dzieci 22.06.06, 20:43
        Bo ja tak sobie patzre np. na swoja rodzine i moj maz jest świetnym ojcem, ma
        bardzo dobry kontakt z synem a Adrian go uwielbia. Nie wyobrazam wiec sobie ze
        nagle sie rozstajemy a Adrian mieszka z jednym z nas a drugim widuje sie
        okazjonalnie. Byłaby to dla niego wielka tragedia. Ja sam wychowałm sie bez
        ojca i nie chciałabym aby przechodził przez to samo.
        Z drugiej jednak strony zdaje sobie sprawe ze mieszkanie pod jednym dachem z
        kims z kim bym sie non stop kłociła i nie mogła dogadac nie byłoby mozliwe do
        konca zycia.
        Czego by jednak nie wybrac ucierpia na tym dzieci bo dla nich zadne z
        powyzszych rozwiazan nie jest dobre.

        Magda

        ps. Chodziło mi o watek "Druga żona, drugi mąż"
    • be.em Re: rozwód a dzieci 22.06.06, 20:50
      wiesz.. mój maz się wahał z rozwodem dla dobra dziecka.. ciągnął więc swoje
      pierwsze małżeństwo jeszcze 3 miechy po mega awanturze z pozwem rozwodowym w
      tle.. aż 3 miechy wytrzymali stosując lodowate proszę, dziękuję, śpiąc w innych
      łóżkach, mijając się w drzwiach bez awantur.. potem pękli..

      nie ma sensu...

      dziś jego syn ma szczęśliwą, zadbaną, uśmiechniętą (wreszcie!!) Mamę, która ma
      swojego faceta i z nim gniazdko wije, a on mówi do niego Synu, ma wyluzowanego
      Tatę, mnie i brata w postaci naszego syna, więc dwa pełne szczęścia i
      normalnych relacji domy i mam wrażenie że z mało pogodnego dziecka wyrósł
      fajny, mądr, świadomy i radosny młody faceciksmile)

      nie warto dla dobra dziecka, nie warto..
    • anek.anek Re: rozwód a dzieci 22.06.06, 22:43
      jestem dzieckiem rozwiedzionych rodziców. Ostatnia sprawa była kiedy miałam 13
      lat. Byłam najszczęśliwszą osobą pod słońcem kiedy w końcu złożyli pozew do
      sądu. Od kiedy pamiętam i od kiedy tylko miałam zdolność analizowania i jasengo
      myślenia marzyłam o tym rostaniu rodziców. I bardzo żałowałam, że zrobili to tak
      późno.
      Dla dzieci owszem mozna się starać przywrócić sens w małżeństwie, ale jeśli się
      nie uda to nie wolno skazywać dzieci na zakłamanie, fałszywość itd. Jak myślisz
      co czuje dziecko MAJĄC PEŁNĄ ŚWIADOMOŚĆ, że rodzice są razem tylko ze względu na
      nie? To jest dopiero dramat, obarczanie dziecka odpowiedzialnością za to, że
      rodzice są po prostu nieszczęśliwi.
      Długo mogłabym opowiadać, ale powiem tylko tyle, że gdyby nie fakt, że przez
      wiele lat moi rodzice tkwili w związku bez miłości, bez szacunku to mogłabym
      mówić o szczęśliwym dzieciństwie, a tak kojarzy mi się ono niemal wyłącznie ze
      smutkiem. Myśląc "moje dzieciństwo" mam przed oczyma wyłącznie kłócących się
      rodziców.
      Odetchnęłam dopiero po rozwodzie. Wtedy też i oni zaczęli bardziej dostrzegać
      nasze (moje i brata) problemy, a nie tylko swojego nieszczęśliwego związku.
    • rycerzowa Re: rozwód a dzieci 22.06.06, 23:01
      To jest chyba tak, jak z gangreną.
      Nie odetniesz chorej części - zginiesz.
      Amputujesz - żyjesz bez kończyny, ale żyjesz.

      Nieszczęśliwe, skłócone małżeństwo, czyli takie, którego wyleczyć, uratować już
      się nie da, to niszczące środowisko dla dziecka. Jak gangrena.
      A rozwód jest jak amputacja. Też przykre, ale czasem konieczne.

      Trzeba próbować leczyć, póki się da, nie śpieszyć się z amputacją, jeśli nie ma
      bezwzględnych wskazań.
      A najlepiej - zapobiegać chorobie.
    • gacusia1 Jestem po rozwodzie... 23.06.06, 00:52
      ...juz 7 lat.Moja corcia miala wtedy 4 latka.To byl dla niej koszmar.Dla mnie
      rowniez...Nie ma "odpowiedniego" wieku dziecka do rozwodu rodzicow.Zawsze
      dzieci ucierpia.Maluchy kochaja po rowno(zazwyczaj)-mame za co innego i tate za
      co innego.Zylysmy same przez kolejne 4 lata.Bylo nam dobrze.Corcia tesknila
      za "jakims" tata.Bardzo chciala,zebym wyszla za maz znowu.WIem,ze dorastala w
      specyficznej atmosferze i moze jest juz ukierunkowana co do facetow.Chociaz
      bardzo sie staralam nie mowic nic zlego na jej ojca mimo,ze zrobil mi wiele
      krzywdy.Od dwoch lat mam rodzine,o jakiej marzylam.Corcia jest troche
      zazdrosna,ale to takie slodkie smile Wiem,ze czuje sie z nami bezpiecznie.
      Uwazam,ze nie ma sensu pozostawanie w zwiazku malzenskim "dla dobra dzieci"!
    • adsa_21 Re: rozwód a dzieci 23.06.06, 08:27
      jestem po rozwodzie, ktory byl czysta formalnoscia bo od ponad pol roku
      mieszkamy z osobno.
      Czy dziecko bedzie cierpialo - napewno tak, ale mysle ze jest na tyle male ze
      nie rozumie jeszcze wszystkiego i w przyszlosci nie bedzie wiele z tego
      pamietal.
    • agnes0101 Re: rozwód a dzieci 23.06.06, 08:53
      Z perspektywy swojego dzieciństwa i kłócących się non stop rodziców, pijaństwa
      ojca i ciągłych próśb mamy żeby tego nie robił oraz jej płaczu uważam że
      powinna się rozwieźć już najpóźniej po drugim dziecku. Niestety w nadziei że
      się ojciec zmieni urodziła jeszcze trzecie. Całej naszej trójce zawsze
      powtarzała że nie rozwiodła się bo bała się że będziemy mieli do niej kiedyś
      żal. Niestety żal mam właśnie z odwrotnego powodu że tego nie zrobiła i do tej
      pory męczy się z ojcem, choć on na szczęście już nie pije. Fakt był kiedyś
      momemnt, miałam może 12, 13 lat gdy po poważnej awanturze mama wyrzuciła ojca.
      Mimo że wiedzieliśmy jak nam jest z nim źle (nie bił i nic nam nigdy nie
      zrobił, ale niszczył nas psychicznie) przeżyliśmy to strasznie, kilka nocy nie
      przespanych, płacz itd. Więc nie wiem tak naprawdę czy gdyby wtedy faktycznie
      się rozstali jak byśmy z rodzeństwem na to zaregowali. Później oczywiście
      ojciec wrócił.Opisana sytuacja jak widać jest dość specyficzna, bo przecież
      ludzie rozwodzą się nie tylko z powodu alkoholizmu. Dodam jeszcze że jak
      pisałam powyżej z perspektywy swojego dzieciństwa stwierdzam że powinni się moi
      rodzice rozstać. Ale z pespektykwy siebie czyli matki z małym dzieckiem? Trudno
      powiedzieć jak bym postąpiła w takiej sytuacji, być może stchórzyłabym tak jak
      mama? Wiem jednak że moje dziecko obecnie 1,5roczne zachowuje się nieznośnie
      gdy widzi że kłócimy się z mężem. To zadziwiające że tak małe dziecko jest w
      stanie wyczuć napięcie między rodzicami, a wyczuma napewno bo widzę poprostu
      różnicę w jego zachowaniu. Reasumując: temat rzeka.
    • kawka74 Re: rozwód a dzieci 23.06.06, 08:58
      Jeśli są dzieci, czasem nawet lepiej pospieszyć się z rozwodem.
      Dramatem dla dzieci jest nie tylko rozwód rodziców, ale także ich trwanie na
      siłę, kłótnie, atmosfera nie do zniesienia.
      Także - IMO wyjście jest.
    • michalina7 Re: rozwód a dzieci 23.06.06, 09:08
      Rozwod jest dobrym wyjściem pod warunkiem, że dzieci nie będą kartą przetargową
      dla rodziców. Znam ex-małżeństwa, które nie tylko nie potrafiły się
      "kulturalnie" rozwieźć, ale potem w swoje rozgrywki wciągały jeszcze dzieci.
      Matka mówiła źle o ojcu i zabraniała dziecku spotkań z nim (sprawa ciągnęła się
      w Sądzie Rodzinnym ponad rok). Czasami ojciec odchodząc od żony zapomina, że
      miał z nią dziecko. Rodzice rozwodzac się powinni wspólne zastanawiać się nad
      przyszłością ich dziecka. Dziecko powinno mieć pewność, że jest kochane przez
      obojga, że w każdym z nich moze znaleźć oparcie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka