Dodaj do ulubionych

Granice luzu w wychowaniu

10.08.06, 13:54
Dzieki kilku postom wiemy ze nie wszystkie foremki są doskonałymi mamami(
choc pewnie wiekszosc jest),pozwalaja sobie na luz ,nie poswiecaja sie bez
wzgledu na wszytko bo tak trzeba,fajnie ze wobec ciągłych oczekiwan
społecznych dot. wychowania dzieci niektore mamy maja odwage mówic o tym
wprost.Chcialam Was zapytac jakie są granice tego luzu na co sobie pozwalacie
a na co nie lub sporadycznie.Ja np czesto rzeczywiscie dosypiam mimo ze
dziecko wstaje wczesniej, jednak wszytkie niebezpieczne sprzety chowam, noze
oczywiscie przede wszytkim, w oknach nie ma klamek tak na wszelki wypadek,
mysle ze nie ma prawa stac sie nic złego i moze to w obec powyzszego dziwne
ale juz np spiacego dziecka nie umialabym zostawic samego w domu chocby na 10
minutowe wyjscie z psem , nie ma mowy.Pozatym moje dziecko nie zawsze
wychodzi na dwor co przyznaje , nie kisze go miesiacami w domu ale zdarzaja
sie dni ze nie wychodzimy.Nie lubie sie z nim bawic zatem robi to raczej sam,
czesto zajmuje sie poprostu sobą.Nie potrafiabym go karmic byle czym tzn
chipsy czekolada popijana colą , staram sie by jednak odzywial sie zdrowo, no
i mycie to podstawa codzienne kąpiele ktore uwielbia zeby cała toaleta , nie
umiałabym tego odpuscic.
Obserwuj wątek
    • iwles Re: Granice luzu w wychowaniu 10.08.06, 14:11
      Odpuszczam czasami kąpiele, a juz na pewno nie myję codziennie synkowi głowy.

      Dla świętego spokoju - czasami odpuszczam z jedzeniem.

      Nie zakazuję lodów, czekoladek, batoników ani frytek. Może dlatego aż tak
      bardzo sie o nie nie dopomina, tylko wtedy, kiedy naprawdę ma ochotę.

      Pozwalam oglądać bajki, pozwalam siedzieć samemu przy komputerze.

      To wszystko dla m.o.j.e.g.o. świętego spokoju smile

    • nisar Re: Granice luzu w wychowaniu 10.08.06, 14:12
      Moje dziecko jest już duże (12 lat) ale często narażam się na uwagi, że jestem
      straszną matką bo:
      - istnieje reglamentacja telewizora i komputera, generalnie maks. 1,5 godziny
      dziennie (łącznie, jedno i drugie)
      - córka na początku lekko goniona do pomocy w kuchni, teraz uważa za coś
      naturalnego, że razem coś gotujemy/pieczemy, przy czym ma świadomość, że
      niektóre rzeczy robi ona, bo mamunia tego nie cierpi (obieranie włoszczyzny na
      przykład)
      - jeśli są wakacje i ona jest w domu a ja w pracy, to uważam za naturalne, że
      to ona prasuje swoje rzeczy a nie ja jej, nawet jeśli mam na to czas
      - wymagam pewnego poziomu porządku w jej pokoju (syzyfowa praca jak na razie smile
      i pozostawienia po sobie porządku w pomieszczeniach "wspólnych"
      - nigdy w życiu nie bawiłam się żadnymi lalkami, w mamy i córeczki, sklepy i
      inne siajstwa. Jak była mała moje zajmowanie się nią polegało na wiecznym
      czytaniu na głos i włóczeniu po wszelkich możliwych teatrach, filharmoniach
      itd. Skutek - ciężko ją obecnie oderwać od książki.
      - nigdy nie pozostawiłabym bez reakcji jakichś odzywek do mnie typu "nienawidzę
      cię, głupia jesteś" itp. Fakt - nigdy nie próbowała.
      - chciała chomika, dostała, ale opieka nad nim należy wyłącznie do niej -
      zmiana klatki, dbanie o zakup i podanie mu jedzonka, dbanie o wodę itd.

      Jest super dziewczynką, słowo daję. Najwyżej raz na tydzień mam ją ochotę
      zamordować, ale jeszcze żyjemy obie (jako dziecko oczytane i niegłupie dyskusje
      nastolatkowe mam na codzień - żeby nie było, że "biedne dziecko zahukane, boi
      się odezwać itd). Ponieważ nie mam większych problemów finansowych kupuję takie
      ciuchy jakie jej się podobają (prawie zawsze) i praktycznie wszelkie książki
      jakie chce (poza serią bodajże "niefortunnych zdarzeń", gdzie jedna książka
      kosztuje ponad dwie dychy, a Elce starczy na godzinę czytania, wtedy wysyłam
      ją do biblioteki).

      Pełen luz w wychowaniu to dla mnie:
      - pełna głupota podszyta wygodnictwem
      - krzywdzenie dziecka, które będzie musiało żyć w społeczeństwie i nie będzie
      rozumiało, dlaczego raptem ma się do czegokolwiek dostosować.

      Wiem, wiem, strasznie jestem nienowoczesna, zacofana, głupia i krótkowzroczna.
      • chmurka_257 Re: Granice luzu w wychowaniu 10.08.06, 14:55
        ło matko to ja to dopiero krzywdze to moje dzieckosmile
        moje dzieco nie ma zadnych ograniczen oprocz takich jednorazowymi tz.np. nie
        ruszaj noza ,nie wychodz na ulice itd.
        pozwalam corce jesc to co chce ile chce i kedy chce ,kulac sie z gorek,biegac na
        boskak w domu i na dworze,pluskac sie w wodzie np. nad morzem lub jeziorem tyle
        ile tylko chce nawet kiedy usta sa jak jagody,wychodzimy w deszczu na spacerki i
        pozwalam biegac po wodzie chociaz czasem wszystko jest mokre,zima kulac sie w
        sniegu,bawic sie w blocie i mazac sie blotem,ogladac bajki calymi dniami,kiedy
        ja myje podlogi jej tez nalewam wody do wiaderka i ona swoim malym mopem mi
        pomaga, czasem jest porozlewane ale co tam przeciez wyschnie,pozwalam jej
        doslownie na wszystko co nie zagraza jej zyciu.po to jest dziecinstwo zeby sie
        wybrykac do woli bo pozniej juz nam nie wypadasmile)
        • nisar Chmurka! 10.08.06, 14:59
          Zaraz, zaraz...
          Pozwalasz jej się wyszaleć, po prostu. I dobrze się bawić.
          Ale czy pozwalasz także: opluć babcię, "bo gupia", wrzeszczeć w autobusie,
          rozwalać sprzęty domowe itd?
          Chyba nie.

          Stawianie granic nie ma nic wspólnego z wychowywaniem księżniczki w bielutkiej
          sukieneczce "tylko się nie ubrudź".
          • chmurka_257 Re: Chmurka! 10.08.06, 15:02
            naszczescie nie mam tego problemusmile
        • morgianna Re: Granice luzu w wychowaniu 10.08.06, 14:59
          słuchaj wszystko zalezy od tego w jakim wieku masz dziecko !Chyba na wiecej
          luzu mozna pozwolic 10 latkowi niz 2 co nie??
        • aleksandrynka Re: Granice luzu w wychowaniu 11.08.06, 18:22
          to, co opisałaś to jednak nie "Wszystko". No, chyba, że pozwalasz walić
          kamieniami w piwniczne koty, bekać głośno w restauracji, szperać gościom po
          torebkach/kieszeniach, wybiegać na ulicę (a, nie, o tym pisałaś, że nie smile),
          chodzić spać o 2 w nocy, zgarniać co chce z półek w sklepie, sypać piachem
          innym na głowy, rzucać jedzeniem po pokoju, trzaskać drzwiami z szybą, smarować
          kanapę burakami, nie myć zębów... I tak dalej. To też są w większości, jak się
          wyraziłaś, jednorazowe ograniczenia. Wybrykać się - jasne, ale pewne zasady są
          jednak nie do przekroczenia... I możliwe, że o to nas tu pytają smile
    • lola211 Re: Granice luzu w wychowaniu 10.08.06, 15:10
      Ja np czesto rzeczywiscie dosypiam mimo ze
      > dziecko wstaje wczesniej,

      I bardzo dobrze.
      > ale juz np spiacego dziecka nie umialabym zostawic samego w domu chocby na 10
      > minutowe wyjscie z psem , nie ma mowy

      Ja zostawialam na jakies 5 min.Dlatego, ze znam swoje dziecko i dlatego ze okna
      mam bezpieczne.

      Pozatym moje dziecko nie zawsze
      > wychodzi na dwor co przyznaje

      Tez sie przyznam- zdarzalo sie,ze spaceru nie zaliczylysmy.
      >Nie lubie sie z nim bawic
      Dla mnie zabawy z dziecmi to koszmar, unikam jak moge.
      Nie potrafiabym go karmic byle czym tzn
      > chipsy czekolada popijana colą , staram sie by jednak odzywial sie zdrowo,

      Cola, chipsy - zdarza sie, bo zyczliwi przynosza, niestety.A ja wstretna matka,
      marudze, ze to trucizna.

      no
      > i mycie to podstawa codzienne kąpiele ktore uwielbia zeby cała toaleta , nie
      > umiałabym tego odpuscic.
      Zdarza sie, ze dziecina zasnie w ubraniu, nieumyta, trudno, rano dopelni
      obowiazkusmile.






      • onlymama Re: Granice luzu w wychowaniu 10.08.06, 17:04
        Bardzo rzadko sobie odpuszczam. Ale ja tak mam ze wszystkim. Z praca, z
        porzadkami no i z dzieckiem. Odpuszczam sobie czasem czytanie ksiazeczek i
        zwalam to na meza albo babcie, bo szczerze niewidze historyjek dla dzieci.
        Bawie sie z synem z Lego, bo sama to bardzo lubie. Inne zabawy On sobie
        organizuje sam albo ma sasiadow do kompanii. Mycie i spacery sa zawsze. Moj syn
        1 wrzesnia skonczy 5 lat i nie bylo dotad ani jednego dnia w Jego zyciu zeby
        poszedl spac nieumyty albo zeby nie byl na spacerze. Za bardzo by mnie
        stresowalo niezrobienie tego wiec zaden zysk z odpuszczenia. Jedzenie jest
        podawane o okreslonych porach. Chce to je, nie chce to nie je i ja nie zmuszam
        ani nie namawiam a On jest wielki niejadek, ale pomiedzy posilkami nie ma
        zadnego podjadania. Slodycze istnieja tylko w Halloween i na rodzinnych
        imprezach, w domu nie ma. Nie bardzo wiem dlaczego mialabym postepowac luzniej
        czy swobodniej. Postepuje zgodnie z tym jak sama lubie i moj syn sie do tego
        dostosowywuje.
        Pozdrawiam.
      • agnieszkas72 Re: Granice luzu w wychowaniu 10.08.06, 17:10
        Gdy wracamy późno,jestesmy zmęczeni-nie ma kapieli tylko mycie zębów.A zdarza
        sie tez zasnięcie w ubraniach.
        Czasem zamiast obiadu zamawiamy pizzę albo robimy kanapki.
        Mało się bawię ale teraz jestem juz zwolniona bo są samowystarczalni.Wolę im
        czytac czy pograc w coś..
        I to chyba byłoby wszystko.Nie odpuszczam sprzątania po sobie,zawsze reaguję na
        bójki i nieprzyjemne odzywki

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka