Dodaj do ulubionych

"przemoc" w piaskownicy

22.09.06, 11:45
Witam,
Mam 19 miesięczną córkę. Uczę małą miłości do świata, ludzi, ale widzę że
moje dziecko mimo swego "młodego" wieku jest wyraźnie rozczarowane. Od czasu
do czasu zabieram ją na plac zabaw. Zuzia na widok dzieci aż piszczy z
radości, dzieli się swoimi zabawkami a w odwecie słyszy tylko "to
moje", "oddawaj", "idź sobie", ostatnio mała dziewczynka - nie wiele starsza
od niej dosłownie zaatakowała ją łopatką kilkakrotnie uderzając nią w plecy
Zuzi, byłam dosłownie w szoku.Ojciec dziewczynki tylko lakonicznie podsumował
zachowanie cóki mówiąc "Marysiu nie bij dziewczynki" a dziewczynka właściwie
nie zareagowała i dalej grzebała coś w piasku. Innym razem jakiś chłopczyk
wyrwał Zuzi jej zabawki i sypnął piachem w oczy. Moje dziecko nie jest już
nieporadnym szkrabem tylko rezolutną małą dziewczynką która naprawdę wiele
rozumie i widzę że dosłownie bardzo jej smutno kiedy z sercem na dłoni
podchodzi do dzieci a one ją popychają, przewracają, biją odbierają im
zabawki.Skąd to się bierze???? Jak Ci ludzie wychowują dzieci, jakie wartości
im przekazują???!!!! OStanio wielkrotnie byłam świadkiem takich sytuacji i
dosłownie jestem przeraźona. Nie mogę też przecież separować dziecka od
rówieśników i unikać placów zabaw. Nie chcę też żeby Zuzia przejęła złe
nawyki od innych dzieci, ale w sumie nie zdziwię się jak kiedyś w odruchu
obronnym uderzy jakieś krzywdzące ją dziecko i co wtedy mam ją skarcić że źle
zrobiła czy pochwalić że potrafi się obronić - przecież to absurd. Jak mam
tłumaczyć dziecku podobne zachowania???????!!!!!!!!
Boję się już co będzie w przedszkolu, na szczęście to jeszcze dość odległa
perspektywa.
Obserwuj wątek
    • syriana Re: "przemoc" w piaskownicy 22.09.06, 14:16
      no

      pewne jest jedno - nie wszyscy wychowują dzieci tak jak Ty
      dziecko musi nauczyć się samo roziązywać konflikty
      Ty reagujesz dopiero wtedy, gdy widzisz, że samo sobie wyraźnie nie radzi

      >Nie chcę też żeby Zuzia przejęła złe
      > nawyki od innych dzieci, ale w sumie nie zdziwię się jak kiedyś w odruchu
      > obronnym uderzy jakieś krzywdzące ją dziecko i co wtedy mam ją skarcić że źle
      > zrobiła czy pochwalić że potrafi się obronić - przecież to absurd. Jak mam
      > tłumaczyć dziecku podobne zachowania???????!!!!!!!!

      tłumczysz, że są różne sytuację, ale że nie można atakować
      ATAKOWAĆ
      co nie znaczy, że nie można oddawać, gdy nie ma innej możliwości poskromienia
      przeciwnika
      • lucerka Re: "przemoc" w piaskownicy 22.09.06, 14:19
        Amen
    • triss_merigold6 Re: "przemoc" w piaskownicy 22.09.06, 14:21
      Ale w czym masz problem? Problem jest wtedy kiedy dziecko jest ewidentnie non
      stop agresywne a nie kiedy sporadycznie wyrwie zabawkę albo popchnie inne.
      IMO dziecko powinno wiedzieć, że obrona jest ok. Dwulatek nie będzie tłumaczył
      rówieśnikowi, że niefajnie jest popychać tylko też odepchnie albo zmieni
      miejsce zabawy i obiekt zainteresowania.
      Jesli Twoje dziecko jest non stop atakowane przez rowieśników to zastanów się
      dlaczego i jakie miejsce w hierarchii w grupie zajmie np. w przedszkolu lub w
      szkole.
      • mamazulki Re: "przemoc" w piaskownicy 25.09.06, 11:42
        nie zgadzam się z Tobą. Moje dziecko ma dopiero 1,5 roku!!!!!!!! więc nie
        rozumie jeszcze wielu rzeczy a nie będę się zgadzasz na to żeby ktoś je
        popychał czy bił i nie chcę też jej uczyć podobnego zachowania. Moje dziecko
        absolutnie nie jest mimozą - w grupie rówieśników raczej dominuje (ale nie
        przemocą!!!!!!!!!!!) i potrafi się obronić ale wolałabym żeby nie musiała tego
        robić. Wiem że tego nie uniknę ale wkurza mnie to bo nie będę celowo narażała
        jej na krzywdę chodząc z nią do piaskownicy - akurat w tych paru sytuacjach
        matki totalnie nie zwracały uwagi na to co dzieci robią tylko spokojnie
        obrócone plecami gadały o pierdołach. Mówicie tak jakby to było normalne że
        dzieci zamiast bawić się ze sobą leją się czym popadnie i zwalczają nawzajem.
        To jakaś nowość dla mnie. A to jakie miejsce zajmie w hierarchii przedszkolnej
        naprawdę się nie martwię nie chcę tylko żeby moje dziecko przychodziło do domu
        posiniaczone. A co powiesz gdy Twojemu dziecku jakieś inne zrobi kiedyś
        naprawdę krzywdę????? Dla mnie to nie jest normalna sytuacja kiedy dziecko robi
        co chce a rodzice totalnie to olewają. Nie mówię o przypadkach w których widzę
        że rodzice naprawdę pilnują dziecka i nawet jeśli zrobi coś złego tłumaczą mu,
        że tak się nie robi i każą przeprosić. Chodzi mi o totalną samowolkę którą
        ostatnio zauważam na każdym kroku. Ojciec wspomnianej przez mnie Marysi
        właściwie olał sprawę a mała zachowywała się tak też w stosunku do innych
        dzieci.
    • lola211 Re: "przemoc" w piaskownicy 22.09.06, 15:07
      Oj, widac ze doswiadczenia z dziecmi to Ty nie masz za wielkiego.Radze zejsc
      troszke na ziemie, bo w oblokach bujasz..
      • a.lenard Re: "przemoc" w piaskownicy 22.09.06, 15:13
        lola211 zgadzam się z Tobą.
        Do autorki wątku - nie uchronisz dziecka przed światem! A taki jest świat, nie
        zawsze piękny ale także czasami ktoś walnie grabkami w głowę.
      • mamazulki Re: "przemoc" w piaskownicy 25.09.06, 11:57
        doświadczenie z dziećmi mam i nie bujam w obłokach. Każda z nas wychowuje swoje
        dzieci według własnych wartości i absolutnie nie mam zamiaru krytykować tego.
        Myślę że i Wy macie rację i ja. Nie zgadzam się tylko tak jak wcześniej
        wspomniałam z samowolką i brakiem zainteresowania ze strony rodziców bo kiedyś
        jedno dziecko zrobi naprawdę krzywdę drugiemu i wtedy na tym samym forum
        będziecie oskarżać tych samych rodziców o brak zainteresowania. Kiedyś oboje z
        mężem byliśmy świadkami jak chłopiec sypnął celowo piachem w oczy małej
        dziewczynki która grzecznie siedziała w piaskownicy i sama bawiła się
        zabawkami. Piach dostał się do oczu, dziewczynka dosłownie krzyczała z bólu -
        matka chłopca właściwie nie zareagowała coś bąknęła pod nosem i dalej gadała z
        koleżanką, nawet nie próbowała jakoś pomóc matce dziewczynki.Uważacie że to
        jest normalne????
    • niusianiusia Re: "przemoc" w piaskownicy 22.09.06, 15:25
      ostatnio dziewczynka popchnęła mojego synka tak agresywnie i silnie, ze o mało
      wpadł by głową w tył i dół do piaskownicy. Ja się wściekłam. Jest jeszcze
      malutki, ale powiedziałam mu wtedy, ze jeśli następnym razem nie będzie się
      bronił to jeszcze dodatkowo ja się z nim policzę.... ( w sumie on nie wiele z
      tego zrozumiał)
      • elkusia Re: "przemoc" w piaskownicy 22.09.06, 15:34
        A ja myślę, że to naturalna reakcja u matki, której dziecko jest krzywdzone.
        Krzywda wyrządzona bezbronnemu dziecku boli mocniej, Tak wiem, że taki jest
        świat ale nie oznacza to, że mam się na to godzić i dostosowywać do chorej
        większości.
        • lola211 Re: "przemoc" w piaskownicy 22.09.06, 15:45
          Zatem pozostaje izolowanie dziecka od tej przeokropnej "bandy " dzieciakow
          uzywajacych przemocy w postaci przywalenia grabkami.przedszkole, szkola- odpada-
          tam dopiero sie dzieje.A najbardziej przerabane maja "mimozy".
        • buanitka z innej strony 22.09.06, 16:00
          > Skąd to się bierze???? Jak Ci ludzie wychowują dzieci, jakie wartości
          im przekazują???!!!!

          - Normalnie wychowuję (oczywiście nie mówię o wszystkich przypadkach, tylko o
          swoim). Ja jestem matką takiej rozrabiary (córeczka dzisiaj kończy 3 latka).
          Zdarza się jej popchnąć, uderzyć, zabrać zabawkę - a ja ZAWSZE i NIEUSTANNIE
          jej tłumaczę, że tak nie można robić, to jest złe itd. Owszem, mała mnie
          rozumie, ale za 15 minut sytuacja może się powtórzyć. A jak się powtarza - to
          znowu jej tłumaczę, a nieraz zabieram z przykładowej "piaskownicy". Zauważyłam,
          że nie reaguje tak na wszystkie dzieci, tylko na niektóre - widocznie już w tak
          małym wieku jest jakaś 'sympatia'.
          I proszę mi nie mówić, że takie zachowanie (bicie, popychanie itd..) to jest
          coś nienormalnego (chociaż fakt - nieprzyjemnego dla nikogo). Dziecko MUSI
          przejść przez wszystkie etapy, poznać swoje emocje i radość i złość, a o tym,
          że dziecko dziecku nie równe - mówić chyba nie muszę.
          Autorka wątku pyta, skąd to się bierze? Dość dziwne (nawet głupie pytanie), a
          bierze się stąd, skąd i pasywne zachowanie Twojego dziecka. Nie każdy dorosły
          panuje nad swoimi emocjami, a co dopiero dziecko..
    • 76kitka Re: "przemoc" w piaskownicy 22.09.06, 15:51
      Mój malec długo robił za popychadło, to ja musiałam Go bronić, bo rzadko mamusia agresora była łaskawa dojrzeć, że jej pociecha usiłuje Mikołajowi wybić patykiem oko. Aż któregoś razu mały się wkurzył i sam zaczął wymierzać "sprawiedliwość", gdy ktoś Mu dokucza, bije czy wyrywa wiaderko, mimo moich zakazów i kar (np. wyjście z placu zabaw, karna odsiadka na ławce). Ja rozumiem, że dwulatek nie zawsze radzi sobie ze swoimi emocjami i że jest grono dzieci, które są zapałkami i działają od razu, ale rodzice są po to by dzieci pilnować. Ja idąc z dzieckiem do piaskownicy nie spuszczam Go z oka, bo jest wielce prawdopodobne, że mały zapomni, że nie wolno bić, gryźć i popychać. Raz, jeden jedyny raz nie zapobiegłam krzywdzie dziecka, gdy pierwszy raz mój synek oddał agresorowi. Nie spodziewałam się tego i mimo, że stałam obok nie zdążyłam. W mądrych książkach piszą, żeby nie reagować na sprzeczki i poszturchiwania dzieci i do momentu, aż któremuś nie dzieje się krzywda nie reagować, że sami mają się dotrzeć. Dwulatek w konflikcie z czterolatkiem nie ma szans, tak samo półtoraroczniak nie obroni się przed dwulatkiem. Nie pozwalam zrobić krzywdy swojemu dziecku i nie pozwolę, żeby moje krzywdziło inne dzieciaczki. Myślę, że tym sposobem też się dotrą, gdy rączka, która chce uderzyć zostanie w porę złapana. Ostatnio byliśmy nad rzeczką, tam w piachu bawił się na oko sześciolatek, mój synek podszedł do chłopca i się przyglądał jak ten wybiera garściami piach z dołu, powiedział do tego chłopca - "Ja Ci pomogę" włożył łapkę w dołek i wybrał garść piasku. Cały czas patrzyłam, żeby mały niczego Mu nie zdeptał, ani nie zasypał, nie mogłam podejś bliżej bo zasypałabym piaskiem budowle, a mój mały nie zaczepia, jedynie oddaje więc byłam spokojna, bo myślałam, że straszy chłopczyk mądrzejszy, że powie, gdyby Mu się zabawa we dwójkę nie podobała. A chłopak wziął małego za nadgarstki i z całej siły pchnął Go do lodowatej rzeczki. A tatuś chłopca skwitował - nie wolno. Ani przepraszam, ani pocałuj mnie w nos. Dobrze, że miałam ciuszki na zmianę, bo jechałby biedak 100 km w mokrych rzeczach. Jak widac i starsze dzieci nie zawsze panują nad tym co robią, ale rodzice powinni.
      • lola211 Re: "przemoc" w piaskownicy 22.09.06, 15:59
        >Jak widac i starsze dzieci nie zawsze panują nad tym co robią,

        Reakcja tego chlopca zaskakujaca, ale - dzieci nie lubia jak im sie ktos
        nieproszony wtraca.
    • monia145 Re: "przemoc" w piaskownicy 22.09.06, 17:04
      A ja uczę swego syna asertywnego zachowania- nie zabieraj nic nikomu, ale nie
      pozwól też, aby ktoś zgaraniał ci sprzed nosa Twoje zabawki. Poproś, jesli
      chcesz pobawic sie czyjąś zabawką- jesli nie masz ochoty pozyczyć w danym
      momencie powiedz, że sie bawisz i nie dasz drugiemu dziecku tylko dlatego, że
      ono CHCE. I jakos działa. Syn nie jest specjalnie egoistycznie nastawiony do
      świata, ale też nie da wejśc sobie na głowę. I chyba dopiero z takiego
      nastawienia kształtuje się "miłość do swiata"- nie automatycznie, z marszu.
      Cóż..zdaje sie, że nie wyposażyłaś jeszcze córki w wiedze, że świat
      niekoniecznie musi kochac ją......ale nic straconego..nauczy się, jak radzic
      sobie z nim.....o ile nadal nie bedziesz ugruntowywać w niej przekonania, że
      wszystko, co ja spotka w życiu to lody z polewą czekoladowa, słodkie i smacznesmile
    • eni.s Re: "przemoc" w piaskownicy 22.09.06, 18:00
      tu znajdziesz odpowiedzi na swoje pytania

      kobieta.gazeta.pl/edziecko/1,71305,2712473.htmlpozdrawiam
      Ania - mama, czasem nie radzącej sobie z emocjami, dwulatkismile
    • eni.s Re: "przemoc" w piaskownicy 22.09.06, 18:01
      kobieta.gazeta.pl/edziecko/1,71305,2712473.html
    • kornelcia75 Re: "przemoc" w piaskownicy 22.09.06, 18:41
      a wiesz ze dzieci często biorą przykład z innych?,mój Maks taki właśnie jest.
      Czasem bawi sie spokojnie z dziećmi daje im zabawki itp
      czasem niestety napotka małego urwisa i naśladuje go,wiesz u nas w domu nikt
      się nie popycha,nie bije po głowie a Maks miał w wakacje taki czas kiedy to
      robił,tłumaczyłam,zabierałam z piaskownicy.Dzwoniłam do ciotki pediatry bo się
      martwiłam a ona ze tak dziecko uczy sie pewnych zachowań.Najwazniejsze to nie
      bagatelizować ,mówić ze niewolno,ze dziecku będzie przykro jak je uderzysz czy
      sypniesz piachem.
      I wiesz jest coraz lepiej co mnie cieszy,ale nie myśl ze dzieci które sypią
      piachem czy zabierają zabawki to dzieci którymi rodzice sie nie zajmują albo
      sami biją w domusmile
      I nie bądz pewna bo ja byłam,ze moje dziecko NA PEWNO będzie grzecznie się
      bawić,przyszedł czas kiedy uczył sie też złych zachowań z piaskownicy.
    • abosa Re: "przemoc" w piaskownicy 25.09.06, 12:11
      > Mam 19 miesięczną córkę. Uczę małą miłości do świata, ludzi, ale widzę że
      > moje dziecko mimo swego "młodego" wieku jest wyraźnie rozczarowane
      No, nie przesadzasz aby?

      Zuzia na widok dzieci aż piszczy z
      > radości, dzieli się swoimi zabawkami a w odwecie słyszy tylko "to
      > moje", "oddawaj", "idź sobie"
      Poczekaj jeszcze pół roku, a usłyszysz podobne kwestie od Zuzi;

      zaatakowała ją łopatką kilkakrotnie uderzając nią w plecy
      > Zuzi, byłam dosłownie w szoku.Ojciec dziewczynki tylko lakonicznie podsumował
      > zachowanie cóki mówiąc "Marysiu nie bij dziewczynki" a dziewczynka właściwie
      > nie zareagowała i dalej grzebała coś w piasku.
      No wiesz, w takich sytuacjach nie czekam na reakcję opiekunów agresora, tylko
      zama reaguję! Kilkakrotnie dostała po plecach a ty byłaś w szoku? A może
      wystarczyłoby po pierwszym razie przytrzymać łapkę z grabkoami? Bo zakładam, że
      idąc z takim maluchem do piaskownicy, nie oddalasz się od niej więcej niż
      jakieś 2m?

      kiedy z sercem na dłoni
      > podchodzi do dzieci a one ją popychają, przewracają, biją odbierają im
      > zabawki.
      No nie, rozumiem, że niektóre dzieci tak się zachowują, ale chyba nie
      wszystkie? A może to Ty niepotrzebnie zakładasz, że wszystkie dzieciaki będą z
      entuzjazmem reagowały na Twoje dziecko? Tak to już jest, że dzieci lubią same
      decydować, w co się bawią, zabawa w piaskownicy pochłania je czasem bez reszty
      i raczej trudno się dziwić, że nie mają ochoty zajmować się maluchem;

      Z moich piaskownicowych obserwacji wynika, że nie wszystkie dzieci są
      wstrętne wink, prawdę mówiąc, rzadko mi się zdarza interweniować czy nawet
      zirytować zachowaniem jakiegoś kilkulatka, znacznie częściej wkurzają mnie
      opiekunowie;
      • mamazulki Re: "przemoc" w piaskownicy 25.09.06, 12:30
        przede wszystkim doczytaj moje wszystkie wypowiedzi i przeczytaj mój wątek ze
        spokojem. Po pierwsze ja zareagowałam od razu bo nie pozwolę na to żeby jakieś
        inne dziecko biło moje, powiedziałam nawet tej dziewczynce że tak się nie robi
        choć wychodzę z założenia że to było zadaniem ojca! po drugie moje dziecko
        stało z boku tylko przyglądając się temu co dziewczynka robi więc nie była
        natrętna i w niczym jej nie przeszkadzała.
        Nigdy nie twierdziłam że wszystkie dzieci są wstrętne. Wkurza mnie tylko coraz
        częściej zauważany brak zainteresowania ze strony rodziców!!!!!! Być może
        będzie sytuacja kiedy moje dziecko uderzy jakieś inne, ale na pewno nie będę
        obojętna wobec tego i wytłumaczę córce że źle zrobiła, że bicie boli i że ma
        przeprosić - wydaje mi się że to jest podstawowa reakcja, jeśli nie ma jej ze
        strony rodziców to dziecko po prostu nie wie że źle zrobiło i tym samym ma
        przyzwolenie na to.


        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=42775468
        • abosa Re: "przemoc" w piaskownicy 25.09.06, 12:48
          ależ ja ten wątek czytałam spokojnie i uważnie wink
          Napisałaś, że młoda dostała kilka razy tymi grabkami, więc wyszło mi, że
          czekałaś na reakcję opiekuna;
          Moje dziecko ma 2,5 roku, nie jest agresorem smile, chociaż zdarzyło jej się
          złośliwie sypnąć piaskiem w dziewczynkę (starszą), kazałam jej ją przeprosić,
          oczywiściwe sama też to zrobiłam. Alternatywą było zakończenie zabawy i powrót
          do domu, nie przeprosiła więc się zwinęłyśmy. Inna sprawa, że mama tej
          obsypanej dziewczynki próbowała protestować przeciw ... ukaraniu mojego
          dziecka: "przecież to tylko dzieci" smile W drodze powrotnej wytłumaczyłam młodej,
          jakie skutki miało jej zachowanie (sypnęła - dziewczynkę bolały oczy, nie
          przeprosiła - dziewczynce było przykro), gdzieć pod koniec trasy do domu młoda
          zdecydowała, że chce przeprosić smile Nigdy więcej nie powtórzyła tego numeru;
          Ostatnio, gdy stała na zjeżdżalni, starsza dziewczynka popchnęła ją, podeszłam
          i wysyczałam dobitnie, co myślę o takim zachowaniu oraz zaproponowałam
          odszukanie rodziców. Dalsza zabawa odbywała się już bez zakłóceń smile
          • mamazulki Re: "przemoc" w piaskownicy 25.09.06, 13:00
            i o to właśnie mi chodzi smilesmile!!!!!!!!!!!!!! o reakcję rodziców. Dzieci są
            różne - ale jeśli nie będą miały jasno określonych granic to wyrosną na małych
            terrorystów.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka