niezaradna
29.09.06, 21:37
Moje drogie!
Pracuje dopiero trzy tygodnie i mam juz pierwsze problemy.Pracuje w
przedszkolu.Dla dzieci jestem łagodna.Natomiast te "diabełki" wyczuły moją
słabość i wyprowadzają mnie w pole.Nie raeagowłay na moja prośbe np. w
sprawie sprzątania zabawek a żeby ogarnąc je do kupy krzyczałam na nie.I dziś
dowiaduje sie że nie zachęcam ich tylko krzycze.OWSZEM ZACHĘCAM ALE JAK TO
NIE SKUTKUJE TO KRZYCZE.Dziewczyny ja naprawde staram się przygotowywac z
dnia na dzień. Niektóre mają w nosie zabawy ruchowe, plastyczne itp.Za żadne
skarby nie daje sie ich namówić do co kolwiek? i teraz mam powazny problem z
którym powinnam się udać chyba do psycholaga.Otóż zrezygnowac z tej pracy czy
dalej to ciagnąć.Kurcze od 4 lat siedziałąm w domu, bardzo sie ucieszyłam że
dostałam tą prac, że stane sie niezależna.Ale ta organizacja,rywalizacja
pomiedzy grupami i odpychanie przez personel odejmuje mi skrzydła i chęć
walki.Czy wy tez macie dni załamki???
Odechciewa mi się żyć, najchetniej zakopałabym sie pod ziemię, siedze i rycze
bo zaczynam byc świadoma że jestem niezaradna i rozdarta wewnetrznie.Po
poprzedniej pracy spaliłam wszystkie mosty i chyba wszystko co robie nie ma
sensu.Takich ludzi jak ja to nie powinno byc na planecie.