demarta
20.10.06, 18:31
wątek z body za 120 zł dał mi do myślenia. i zastanawiam się, gdyby nagle
okazało się, że panuje finansowe równouprawnienie - ja wiem, że to taka
prokomunistyczna utopia, ale gdyby każdy polak dostawał równo 10.000 zł
miesięcznie na rękę, niezaleznie od tego czy pracuje, czy nie, pracoholicy by
pracowali, leniuchy siedziałyby w domu i każdy miałby te swoje 10.000. jak
myślicie, gdzie padły punkt ciężkości sporów, zwad i kłótni? co spędzałoby
nam sen z powiek i zżerało nerwy? zdrowie? większa pomysłowość sąsiada w
sposobie wydawania tych pieniędzy? ilość posiadanych dzieci? jak myślicie?