Dodaj do ulubionych

Haloween-chodzenie po domach

31.10.06, 21:09
Jestem zdziwiona,ponieważ zostałam po raz pierwszy
w życiu nawiedzona przez poprzebierane dzieciaki.
Dobrze,że costam miałam ze słodyczy.
Ogarnęło mnie zdziwienie,że to już dotarło do nas.
Chyba jestem niedzisiejsza wink
--
♥Jakub i Michał♥
Obserwuj wątek
    • anna-pia Re: Haloween-chodzenie po domach 31.10.06, 21:12
      nas nawiedzili kiedyś, kilka lat temu, pewnie ze 4, jak akurat młodą usypiałam -
      mieszkaliśmy w takim bardziej wielonarodowym bloku; ochrzaniłam bachory i nic
      nie dałam - nie zapraszam, to wynocha
      asertywnością się wykazałam ;p
      • malgra Re: z asertywnością to raczej nie miało nic wspóln 31.10.06, 21:25
        ego... a ,,ochrzaniłam bachory'' fatalnie o Tobie świadczy.
        Kiedy mieszkałam w Wawie dzieciaki przychodziły mimo,że w Polsce nie było to
        jeszcze popularne.Natomiast tu gdzie mieszkam teraz nikt po domach w ten
        wieczór nie straszy mimo,iż półki w sklepach uginają się od masek.
        • wieczna-gosia Re: z asertywnością to raczej nie miało nic wspól 31.10.06, 21:30
          spotkalam na korytarzu- polecialam po cukierki.
          rozumiem nie zaprosic. Rozumeim nie dac cukierkow. Ochrzanic- nie rozumiem sad
          • sowa_hu_hu Re: z asertywnością to raczej nie miało nic wspól 31.10.06, 21:33
            szoking mam smile
            nie wiedziałam ze do nas dotarło!
            jakby przylazły dałabym cukierki smile
            • kotbehemot6 Re: z asertywnością to raczej nie miało nic wspól 31.10.06, 21:37
              nie lubię, bo w sumie co się swiętuje???? Nie przepadam za swiętami wciklanymi na siłę , najczęściej przez handlowców ,w celu wiadomym. dziwne,ze angole jakoś sie nie palą zeby się w wielkanoc wodą na Smigus Dyngus polewać
              • mijaczek Re: z asertywnością to raczej nie miało nic wspól 31.10.06, 22:16
                mialam cukierki, emka byla przebrana a nikt do nas nie przyszedl... nie wiem czy
                w holandii to nie popularne, ale ja akurat halloween lubie...w stanach to czesto
                jedyna okacja zarowno to poznania sasiadow jak i pouzywania frontowych drzwi :o)
          • anna-pia nie rozumiesz ochrzanu? 01.11.06, 20:42
            nie lubię, jak mi ktoś się wieczorem na dzwonku uwiesza
            tym bardziej niezapraszany
            • malila A pukać można? nt 01.11.06, 20:52

              • anna-pia Re: A pukać można? nt 01.11.06, 21:02
                Na szczęście mieszkam już gdzie indziej. ;p

                Wiesz, gdyby była wywieszona jakaś kartka, że dzieci (no, to nie były dzieci,
                raczej obecny wiek gimnazjalny/późna podstawówka - pamiętam, że byli mojego
                wzrostu, a ja duża nie jestem) będą chodzić, to bym wywiesiła informację na
                drzwiach, żeby nie dzwonić. W paru językach, żeby na pewno zrozumieli. A skoro
                oni kartki nie wywiesili, a uwiesili się na dzwonku, to dostali ochrzan.
                Nie widzę powodu do spokojnego tłumaczenia rozwrzeszczanej bandzie, że nie życzę
                sobie dzwonienia do domu wieczorem.
    • triss_merigold6 Re: Haloween-chodzenie po domach 31.10.06, 22:38
      Na moim osiedlu nie chodzili ale w sumie pogoda jest parszywa.
      IMO chodzenie po domach na Halloween ma sens w willowych okolicach albo tam
      gdzie są segmenty, tak po blokowisku to nie bardzo i niebezpiecznie.
      • monisia98 Re: Haloween-chodzenie po domach 31.10.06, 22:47
        ja mieszkam obecnie w Anglii wiec tu ta wspaniala tradycja jest b. popularna -
        mama angielska poinformowala mnie ze jak nie bede miala cukierkow to moga mi
        nawet jajkami dom obrzucic lub wode w balonikach rzucic do okna - wiec kupilam
        worek slodyczy i drzwi sie nie zamykaly oczywscie - dynie ze swieczka przed
        drzwi domu wystwilam - fajna to frajda dla dzieci ...troche wiecej humoru
        mamusie- my mamy wszystkich swietych, dni zaduszne - smutne itd a oni bawia sie
        w straszenie , duchy i przebieranie chyba wole to drugie.
      • georgia123 Re: Haloween-chodzenie po domach 31.10.06, 22:50
        My wlasnie szykujemy cukierki przed wieczornym atakiem przebierancow. Mala juz
        nie moze sie doczekac. W tym roku mam zamiar poznac troche sasiadow. Bo mimo,
        ze jestemy tu ponad rok, to znam tylko 2 sasiadow, za plotem. Zalezy mi glownie
        na towarzystwie dla corki...
        • kama3570 Re: Haloween-chodzenie po domach 31.10.06, 23:08
          No jasne bardzo fajna tradycja,tylko do cholery nie nasza!Ja rozumiem że my już
          wszyscy modlimy sie do tej Ameryki,ale bezkrytyczne przekładanie na polski
          grunt wszystkich amerykańskich świąt,to już lekkie przegięcie.Aby patrzeć będą
          sztuczne ognie na 4_lipca,i dzien wolny od pracy na Thanksgiving(bo indyki w
          tym dniu były w polskich supermarketach,towarem nr.jeden)
          • kotbehemot6 Re: Haloween-chodzenie po domach 31.10.06, 23:15
            właśnie Halloween jak najbardziej w krajch gdzie jest tradycją, fanatstyczby zwyczaj miło zobaczyć i wziąć udział, ale na miłość boską co ma wspólnego z Polską???? Pnowię przykład ,al co by powiedzieli angole jabyśmy nagle zaczęłi oblewać wodą na śmigus Dyngus???? To,że jakiś zwyczaj jest miły to nie oznacza,że zraz mam być jegoą wyznawczynią...dni wk=rokuby zabrakło, a wiadomo,ze przede wszystkim chodzi onapędzanie koniunktury i w imie radośći dziatek wprowadzimy fajerwerki 4 lipca-bo czemu nie
    • janka007 Re: Haloween-chodzenie po domach 01.11.06, 00:04
      popieram was, dziewczyny
      • myelegans Re: Haloween-chodzenie po domach 01.11.06, 00:32
        O rany wyluzujcie, przeciez to nie swieto palenia marihuany. No to co, ze nowa
        tradycja? Frajda dla dzieciakow, tylko trzeba stosowac Halloweenowy savoir
        vivre, np. nie nawiedzac w domow, w ktorych nie swieci sie lampka przy drzwiach
        wejsciowych, tzn. "nie przyjmuje Halloweenowcow", dzieci do lat 10 i przebrane,
        nie rozdawanie slodyczny nieopakowanych, no i oczywiscie zwiekszona ostroznosc
        policji. Mozna przeciez dac po cukierku, a dzieci maja frajde. Moj syn
        wystepowal jako blazen, poszlismy tylko do domow znajomych, tak sie zebraly
        dzieci mlodsze, dostaly slodycze i po imprezie. Po drodze mialam ze soba
        slodycze i porozdawalam jak widzialam dziwakow.

        Mnie za to wkurzaja typowo polskie tradycje, np. szopkarze, ktorzy chodza z
        kartka swiateczna i spiewaja "Przybiezeli do Betlejem" i tylko jedna zwrotke bo
        wiecje nie znaja. Albo Smingus z wlewaniem wiader z woda do autobusow, toz to
        strach na ulice wyjsc. To sa dopiero tradycje godne podtrzymywania nie?
        • syriana Re: Haloween-chodzenie po domach 01.11.06, 17:58
          > Mnie za to wkurzaja typowo polskie tradycje, np. szopkarze, ktorzy chodza z
          > kartka swiateczna i spiewaja "Przybiezeli do Betlejem" i tylko jedna zwrotke ?
          >bo wiecje nie znaja. Albo Smingus z wlewaniem wiader z woda do autobusow, toz
          > to strach na ulice wyjsc. To sa dopiero tradycje godne podtrzymywania nie?

          to są tradycje wykoślawione
          tak jak wykoślawiona jest tradycja polskiego haloween, bo nie nasza i głupio
          naśladowana

          ciężko bym się zdziwiła gdyby do moich drzwi zapukały dzieciaki z tej okazji
          słodyczy na stanie zwykle niet, więc raczej nie mogłyby na nic ode mnie liczyć

          btw
          pseudo kolędnikom (tzn. dwóm lub więcej dzieciakom, które nie zadają sobie
          trudu zrobienia nawet jakiegoś mikro przebrania, tylko stoją przed moimi
          drzwiami z tekturową gratisową szopką z "Dziennika Polskiego" i zawodzącym coś
          smętnie ze wzrokiem wbitym w podłogę --> zeszłorocze doświadczenie) też nie daję
    • takasobie11 Re: Haloween-chodzenie po domach 01.11.06, 17:46
      A u nas było tak: Mamy w okolicy polsko-ang. małżeństwo z dziećmi w wieku
      wczesnoszkolnym. Na te dzieci przebrane natknęliśmy się wracając wieczorem do
      domu. Zorientowałam się, że te dzieciaki chodziły po domach i wprawiły mnie w
      konsternację, bo w domu ani grama cukierka jakiegokolwiek a pomyślałam, że miło
      by było mojemu dziecku, gdyby do nas przyszli. Mam trochę żal do ich rodziców,
      że nie wywiesili na osiedlowej tablicy informacyjnej albo nie zamieścili w
      necie na stronie osiedla króciutkiego info, że ich dzieci będą chodziły.
      Miałabym szansę kupić cukiery i przygotować moje dziecko na tę „imprezę”. Inna
      sprawa, że dzwonka u naszych drzwi mocno nadużyły i to koło 20-tej – trochę za
      późno jak na niezapowiedzianą wizytę – rodzice powinni byli przypilnować.
      • dzoaann Re: Haloween-chodzenie po domach 01.11.06, 20:28
        popieram kotabehemota
        Świeto jest jakie jest i o jego sens sie kłócić nie będę.Ale nie jest moje,nie
        polskie.i mimo iz mieszkam w Irlandii gdzie Haloween rządzi, to go nie obchodzę.
        Swoje dzieci wychowam w polskiej tradycji i już.
        • edytkus Re: Haloween-chodzenie po domach 02.11.06, 08:39
          dzoaann napisała:

          > mieszkam w Irlandii gdzie Haloween rządzi

          a ja myslalam ze dziena sw. patryka jest najwazniejszy? tego pewnie tez nie obchodzisz?
    • olga32 Re: Haloween-chodzenie po domach 01.11.06, 21:24
      Ja mieszkam w Irlandii i wczoraj obchodzilam to święto tzn. mój starszy syn (5 lat) był przebrany i
      razem ze znajomymi dziećmi zbierał cukierki a i z mojego domu dzieci nie wychodziły z pustymi
      rękami. Było wesoło i kolorowo. A dziś wspominaliśmy sobie tych którzy odeszli, rozmawialiśmy o
      przemijaniu, oczywiście na poziomie 5-latka i uważam, że jest dobrze, że uda się pogodzić te różne
      tradycje.
      • dzoaann Re: Haloween-chodzenie po domach 01.11.06, 21:40
        A ja nie sądzę, żebym musiała godzic różne tradycje, bo nie mieszkam w Polsce-
        gdybym mieszkała w jakimś muzułmańskim kraju, to musiałabym obchodzic ramadan??
        To nie moje święta i tyle. Mam dzieci w wieku 5 i 8 lat- jakoś nie czuły się z
        powodu niechodzenia po domach pokrzywdzone. Popatrzyły trochę przez okno na
        fajerwerki, a i tak potem się skarżyły, bo spać nie mogły. A palenie ognisk nie
        podobało im się wcale. Myślę,że widzą różnicę między tym co polskie, a tym co
        irlandzkie. Jesli na przyszłe lata będą się upierać na świetowaniu Haloweenu to
        może sie zastanowię. Ale na dziś mówię temu świętu "nie". Nie oznacza to, że
        innym zabraniam lub się dziwię po co to robią. Po prostu ja tego nie robię.
        • makatka4 Re: Haloween-chodzenie po domach 02.11.06, 11:29
          Owszem, powinnaś dostosować się do tradycji kraju, w którym mieszkasz.
          Niekoniecznie musisz obchodzić Ramadan, ale np. jedzenie, picie i palenie w
          ciągu dnia w miejscach publicznych byłoby oznaką wyjątkowego braku
          kindersztuby. W Irlandii czy innym USA nie musisz wykopywać przebranych dzieci
          by zbierały po domach cukierki, ale np antypatyczne odpędzanie dzieci, które
          zapukają do ciebie jest znów brakiem obycia. A co do święta dziękczynienia, to
          powiem wam, że żałuję, że nie ma go w rozjęczanej Polsce. Bo jeden dzień w roku
          kiedy tradycja nakazuje, by zastanowić się nad tym, za co powinniśmy być
          wdzięczni wydaje mi się bardzo sensownym pomysłem.
          • dzoaann Re: Haloween-chodzenie po domach 02.11.06, 11:49
            Przeczytaj co sama napisałas! Nie powinnam dostosować się do tradycji
            cudzej-powinnam ją uszanować i tolerować i tyle. Nie odpędzam dzieci, nie mówię,
            że to głupie święto, nawet cukierki miałam w razie czego, ale dyni nie
            wystawiłam. Moja kultura jest inna od kraju, w którym mieszkam. Nie muszę
            niczego ślepo naśladować. Nie mówię, że to święto jest be. Tylko, że go nie
            obchodzę i tyle. Dlaczego nie jesteście w stanie tego zrozumieć???
            Co do Św.Dziękczynienia wywodzi się ono z historii kraju, a nie jest po prostu
            dniem do zastanawiania się za co być wdzięcznym. Jesli lubisz zachodnie zwyczaje
            i je praktykujesz to proszę bardzo. Ale czy jest to obowiązek innych??? Aha!
            Nigdzie nie napisałam, że odpędzam dzieci i inne bzdury.
            Od Irlandczyków w Polsce oczekiwałabyś, by podporządkowali się naszym
            tradycjom?? Pościli w Wigilię, podczas gdy dla nich normalne jest jeść mięso i
            iść do pubu w ten dzień?
            Gdyby ludzie tak robili, ślepo naśladowali, nie byłoby Stanów zjednoczonych! Bo
            wszyscy, którzy wyemigrowali musieliby dostosowac się do tradycji Indian!!!
            • dzoaann Re: Haloween-chodzenie po domach 02.11.06, 11:54
              Aha, Edytkus! Jasne, że Św.Patryk jest najważniejszy, byłam na paradzie z
              ciekawości-nuda jak dla mnie. Dziecko na zielono poszło do szkoły dzień
              wcześniej i tyle. Dlaczego miałabym obchodzić ten dzień??? Nie jestem Irlandką,
              to nie mój patron. A Ty obchodzisz Św.Wojciecha? Bo to zdaje sie patron Polski?
              Jesli sie mylę, to sorki, ale nie jestem katoliczką.
              Uszanujcie to, że ktoś ma swe tradycje. Ja szanuję irlandzkie, ale nie muszę ich
              świętować.
              • edytkus Re: Haloween-chodzenie po domach 02.11.06, 17:50
                dzoaann napisała:

                > Aha, Edytkus! Jasne, że Św.Patryk jest najważniejszy, byłam na paradzie z
                > ciekawości-nuda jak dla mnie. Dziecko na zielono poszło do szkoły dzień
                > wcześniej i tyle. Dlaczego miałabym obchodzić ten dzień??? Nie jestem Irlandką,
                > to nie mój patron.

                eee tam, nie mieszkam w Irlandii a na patrykowe parady chodze (jak mi sie zechce) wink. Ideologie swiat
                juz dawno wymarly, chodzi przeciez o zabawe (szczegolnie w przypadku dzieci). Jak mniemam w
                Irlandii ten dzien jest wolny od pracy? Czy to znaczy ze Ty jako go nie obchodzaca pracujesz?

                >A Ty obchodzisz Św.Wojciecha? Bo to zdaje sie patron Polski?

                nie, nie mieszkam w Polsce

                > Jesli sie mylę, to sorki, ale nie jestem katoliczką.

                Nie?! Ee to co z Ciebie za Polka wink)) Na Boze Cialo w procesji nie latasz, oplatkiem w WIgilie sie nie
                dzielisz itp. a piszesz o wychowaniu w polskich tradycjach? Zakrawa na hipokryzje, nie sadzisz?

                > Uszanujcie to, że ktoś ma swe tradycje. Ja szanuję irlandzkie, ale nie muszę ic
                > h
                > świętować.

                Jakos z moich obserwacji wynika ze ludzie ktorzy na sile probuja podtrzymywac polskie zwyczaje na
                obczyznie bez jednoczesnego uczestniczenia w zyciu rodowitych tubylcow nie potrafia sie zasymilowac,
                przewaznie nie mowia jezykiem danego kraju, nie rozumieja i... cierpia. Najpierw to strach przed
                nowym a potem to juz tylko kompleksy innosci od otoczenia do ktorych narzekacz sam przed soba nie
                jest w stanie sie przyznac podbudowujac swoj wydumany wizerunek najpiekniejszego,
                najmadrzejszego i w ogole naj naj zbawiciela narodow poprzez krytyke tego co wokolo.
                • dzoaann Re: Haloween-chodzenie po domach 02.11.06, 18:16
                  Jeeso, ale żeście wyjechały...kompleksow nie mam, po angielsku mówię, z
                  sąsiadami się w pubie asymiluję. Tylko ich świąt nie obchodzę. Napisałam
                  również,że nie wiem jak bedzie za jakiś czas, gdy dzieci chodzące tu do szkoły
                  będa chciały robic to, co rówieśnicy.
                  A katolikiem jest mój mąż, jak wiesz małżeństwa takie też się zdarzają. Szanuje
                  jego wiarę. W Patryka czasem siedzę w domu, bo parady mnie nudzą. A to, że jest
                  wolne od pracy nie znaczy, że wszyscy je mają-moze biorę dyżury w szpitalu w ten
                  dzień?
                  Ciekawa jestem tutejszym ludziom, ale to nie znaczy, że muszę ich naśladować.
                  Będę się starała utrzymywac polskie tradycje. Tak jak podtrzymywali je
                  wyjeżdżający do Ameryki Irlandczycy-dzięki temu są zielone parady 17 marca w
                  Stanach itp. To, że oni tam do dzis pamiętają o swej ojczyżnie sprawia, że się
                  nie przystosowali?
                  Przesadzacie...
                  No i nigdy nie powiedziała,że Polska i Polacy są naj, naj, naj...i oni i
                  Irlandczycy maja wady i zalety. A ja nie jestem żadnym narzekaczem. Mam
                  świadomość i nie lubię ślepo iść za tłumem.
            • makatka4 Re: Haloween-chodzenie po domach 02.11.06, 13:36
              "Uszanować i tolerować", czy "dostosować się"? Dla mnie te zwroty opisują dość
              podobne zachowania, tu nie ma sporu. Myślę, że różnica pomiędzy nami polega
              głównie na tym, że ja mieszkając za granicą miałam chyba większą ciekawość
              lokalnych obyczajów i chęć uczestniczenia w nich oed ciebie. Ale być może ty
              mieszkając w Irlandii z dziećmi czujesz obowiązek utrzymywania ich w polskich
              tradycjach, podczas gdy ja mieszkając tu i ówdzie przed urodzeniem dziecka
              takiego przymusu nie miałam.
              Doskonale otientuję się w historii Thanksgiving i iniańskich indyków. Ale o ile
              nie czułam obowiązku wdzięczności tubylcom za podarowanie stada, które
              pozwoliło przetrwać nowoprzybyłum do zbiorów, o tyle pociąga mnie szeszy wymiar
              tradycji - to skłonienie do policzenia błogosławieństw.
              Krótko mówiąć, mnie moje peregrynacje nauczyły przyjemności i poszerzenia
              świadomości, jakie daje sięganie do lokalnych obyczajów i wierzeń.
    • a.lenard Re: Haloween-chodzenie po domach 02.11.06, 12:11
      mnie też nawiedzili, nie miałam cukierków więc dałam drobniaki smile Ale nigdy bym
      nie ochrzaniła, może mi się to nie podobać, ale nie ochrzanię dzieci ze chcą
      się bawić!
      • anna-pia Re: Haloween-chodzenie po domach 02.11.06, 21:43
        a.lenard napisała:

        > mnie też nawiedzili, nie miałam cukierków więc dałam drobniaki smile Ale nigdy bym
        >
        > nie ochrzaniła, może mi się to nie podobać, ale nie ochrzanię dzieci ze chcą
        > się bawić!

        Taak, świetna zabawa - wieszanie się na moim dzwonku. Rzeczywiście, powinnam ich
        do tego zachęcać.
        Miałam w nosie to, że oni są Amerykanami czy innymi przybyszami - ja nie
        chodziłam do nich w Wigilię z opłatkiem, to nie życzyłam sobie ich wizyt -
        zwłaszcza tak głośnych - u mnie.
        Właśnie dlatego z radością wyprowadziłam się z wielonarodowego osiedla. Nie
        muszę znosić cudzych dzieci wrzeszczących pod moimi drzwiami tylko dlatego, że
        akurat mają jakieś swoje święto.
        • eury1 Re: Haloween-chodzenie po domach 02.11.06, 21:58
          Niestety dołanczam się do głosów,ze powinniśmy przede wszystkim uszanować "swoje" tradycje....Nie da się zaprzeczyć że ten nowy zwyczaj chodzenia po domach napędzany jest głównie przez handlowców.Każdy pretekst do zarobienia odrobiny kasy jest dobry...a na dzieciach najlepiej sie zarabia.
          Moje pociechy pozostały w domu.Musiały się pogodzić z moją decyzją, że gdy amerykanie przejmą nasze zwyczaje Wielkanocne to my przejmiemy ich...Poza tym ,nie uważam za słuszne aby dzieciaki łaziły po nocy poprzebierane i przeszkadzały ludziom.Bo raz:pogoda nie odpowiednia , a dwa:po co wprawiać w zakłopotanie sąsiadów którzy nie przygotowani są na nalot dzieciaków spragnionych słodyczy...wystarczy konsternacja niektórych na widok kolendników sad

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka