Dodaj do ulubionych

kochająca babcia

06.11.06, 00:03
Mój układ z teściami jest dośc luźny. My jestesmy w 100% samodzielni, a oni
sa bo są. Nie ingerują, nie są toksyczni, zainteresowanie wykazują
sporadycznie, gdyby mąz nie przyjeżdzał/nie nalegał na wyjazdy do nich /raz
na miesiąc - pewnie nie widywalibysmy sie wcale. A mieszkają 45 minut
samochodem od nas, ale nawet gdy są w mieście nie znajdują czasu zeby do
nas "wpaśc". Nie zmieniło się to po pojawieniu się wnuczka czyli przez
ostatnie lata. Nie czują takiej potrzeby, a i dobrze, w sumie chyba lepsze to
od tesciowej zagladajacej do garów. Mój syn z babcia czy dziadkiem nigdy nie
pobył dlużej niż pół godziny, sam nie został nigdy. Teśc dzieci nie lubi, co
czesto deklaruje, tesciowa zajmowac sie nie umie i takowej checi nie wykazuje
i nigdy nie wykazywała. Jej synem zajmowały sie babcie (sic!) i nianie.
Kiedy juz zostali dziadkami byli raczej mocno przytłoczeni tym faktem (faktem
że 31 letni syn JUŻ zrobił dziecko i ze w okolicach 60 zostali tymi
dziadkami wink i na gwałt zaczeli prowdzic sie młodziezowo. Smiesznie to
troszkę wygląda, ale cóz, nic nam do tego.
Przy okazji 1 listopada i jazdy na groby rodziny męza, odwiedzilismy i ich w
domu. Wrócili własnie z urlopu w ciepłych krajach , rozmowa, fotki nie
widzielismy sie wszak od prawie 2 miesiecy, a nastepny raz bedzie w okolicach
swiąt Bożego Narodzenia, bo znowu wylatują...no i tesciowa mówi ze ma coś
dla wnusia, idzie, wraca i mówi wnusiu to dla ciebie - i wnusio dostaje dwie
pary mocno zuzytych rajstopek z second handu w kolorach rózowawo-
łososiowopomarańczowym i fioletowym, nie za bardzo w jego rozmiarze na
dodatek. Nie mam nic do rajstop, ani do secondh, ale..
No własnie, ale. Tesciowa byla trzeźwa i absolutnie serio. Tesciowa nie jest
ubogą rencistka (btw moja babcia jest niezamozna i zazwyczaj nie obdarowuje
moego syna niczym, po prostu oboje sie cieszą soba jak sie widza), jej
dochody to kilka srednich krajowych, jest (chyba, jeszcze ) poczytalna.
Rajtki nadawały sie z uwagi na stan, tylko do kosza. A ja sie cały czas
zastanawiam, skąd ona je wytrzasneła, bo mniej czasu i zaangażowania
wymagałoby kupienie byle czego w tesco, niz szperanie po szmateksach.
A mój maz ciezko sie obraził za wywalenie rajtek do kosza, bo mama chciala
dobrze ....wiec mu troszkę nawrzucałam, to i owo.
Czy jestem potworem?
Obserwuj wątek
    • pandora_ Re: kochająca babcia 06.11.06, 00:07
      Mnie życie nauczyło jednego - w takie sytuacji podziekowac, prezent schować i
      udawać, że nic się nie stało - tak dobrze wychowani ludzie reagują na oczywiste
      gafy.
      Babcie olej - ja tak zrobiłam z moją teściową.
      • demarta Re: kochająca babcia 06.11.06, 08:19
        droga pandoro, absolutnie się z tobą nie zgadzam. nie znoszę "udawać, że nic
        się nie stało", ja jestem zwolenniczką mówienia wszystkiego co na ten temat
        myślę. i nie dlatego żeby ją obraził, ale dlatego, żeby wiedziała, że mi się to
        nie podoba i dlaczego. bo jeśli się szczerze reaguje na zgrzyty, to istnieje
        cień szansy na to, że po wielokrotnych konfrontacjach teściowa zrozumie o co
        chodziło i być moze zachowa się inaczej. a przy okazji dziecko nie będzie się
        uczyc od rodziców, że NALEŻY być kulturalnym i NALEŻY udawać. w ogóle nie
        znoszę słowa "należy". należy, to sie zachowywać szczerze, tak jak się czuje, a
        nie udawaniem niby - leczyć chore sytuacje i kumulować w sobie złość na
        teściową. i to wszystko na oczach dziecka, które za parę lat kulturalnie nie
        zareaguje, jak koledzy rozbiorą w klasie koleżankę i nakręcą jej filmik, bo
        trzeba być kulturalnym i nie należy nikomu zwracać uwagi - CHORE!
        • malila Demarta 06.11.06, 09:29
          Trochę pojechałaś po krawędzi. Babcia krzywdy nikomu nie robiła, tylko dała
          prezent taki, na jaki ją staćwink No chyba ze celowo dała te rajstopki, żeby
          upokorzyć własną synową, ale po pierwsze - z tekstu supermatki wynika, że to
          był jednak prezent od sercawink, po drugie gdyby chciała upokorzyć synową, to
          kupiłaby rajstopki dla niejwink

          Ale o ile ogólnie nie mam nic przeciwko wyjaśnieniu teściowej, że lepsze nic
          niż taki robaczywy rydz,to mam jednak wątpliwości co do zachowania supermatki
          wobec męża. Bo zruganie teściowej to jedno, a nadawanie na teściów przy mężu to
          zupełnie co innego. Wcale się nie dziwię, że mąż miał obiekcje. Tym bardziej,
          że mąż trzyma stronę swojej nowej rodziny - krytykowanie teściow w tym wypadku
          jest jak trzaskanie męża.
        • pandora_ Re: kochająca babcia 06.11.06, 09:35
          Ale po co robic sobie zgrzyty w stosunku do osoby, z którą człowiek widuje się,
          jak napisała autorka tematu, od święta?
          Ja walczyłam z moja teściową, mąż zabrał kiedyś jej sprzed nosa prezent, za
          który "podziekowała" w swoim stylu ("ale po co mi to kupowaliście"), były łzy,
          krzyki, nerwy, a potem odpuściłam.
          Nie przyjdzie do dziecka, które płacze w słuchawkę, żeby je odwiedziła - jej
          problem (mój synek juz dużo rozumie niestety).
          Kupi obrzydliwy żółty dresik - jej sprawa, ja tego dziecku nie założę, ale
          podziękuję, jej na złość.
          Kupiła mi pod choinke za mały sweterek z komentarzem: a wydawąło mi się, że
          jesteś chudsza (jak można pomylić się o lekko 3 rozmiary?) i książke kucharską -
          usmiałam się jak fretka, ale byłam miła. Coś, czego ona nie potrafi.

          Może uważasz, że autorka powinna była przy mężu i dziecku wydrzeć się na
          teściową? To chyba nie teges trochę smile
          • mamaivcia Re: kochająca babcia 06.11.06, 11:05
            o no popatrz to coś w stylu mojej teściowej smile) tylko z tą różnicą, że ona
            kupuje mi o 3 rozmiary za duże koszule nocne ...
    • mlodytatus Re: kochająca babcia 06.11.06, 00:07
      nie, nie jestes wink to wszystko zrozumiale. ciekawe tylko co twoj maz o tym
      wszystkim tak naprawde mysli. bo przeciez tez musial wtedy odczuc jako dziecko
      ze tata jego go nie lubi??
      • supermatka Re: kochająca babcia 06.11.06, 00:17
        No na dupie odczuł, bo stary pasa nie załował, na zasadzie lanie za wszystko,
        podobno. Mój maz natomiast jest swietnym ojcem, mniej wiecej wie jakich ma
        rodziców, i rzadko są jazdy z ich przyczyny.
        Babcia i dziadek sa olewani przez wnuczka, bo przez 4 lata jakośnei wykazali
        chęci nawiązania kontaktu. Mój syn najbardziej lubi u nich - ich telewizor.
        Rajtki wywalilam u siebie w domu, z tekstem, ze myslałam, ze niczym mnie nie
        zaskoczą.. i wtedy mezowi cisnienei skoczyło big_grin
    • triss_merigold6 Re: kochająca babcia 06.11.06, 00:20
      Ja bym dostała chamskiej piany a gdyby mąż coś margnął to furia by go wgniotła
      w ścianę. Serio. Nienawidzę bylejakości i lekceważenia. Twoja teściowa pewnie
      dostała używane rajstopy dziecięce od swojej sprzątaczki i uznała, że
      prezent "przydasie".
      Nie, nie chciała dobrze. Nie daje się używanej bielizny nikomu.
      Nie podziękowałabym za prezent tylko zrobiła mocno nieuprzejme uwagi. Dlaczego?
      Nie w nadziei, że coś zmienię tylko aby sobie jadu upuścić. I nie przyjęłabym
      używanych rajstop dla dziecka.
      • pandora_ Re: kochająca babcia 06.11.06, 00:23
        E tam, triss. Ja znam ten typ "babci" ze słodkimi oczkami wbijającej nóż w
        plecy. Nic takiej osoby bardziej nie podkurzy niż uprzejme zachowanie ;D
        • triss_merigold6 Re: kochająca babcia 06.11.06, 00:27
          A to ze mną nie przechodzi. Moje nieuprzejme zachowanie jest bardzo dobitne. W
          sensie no limits. I żadne słodzenie ani udawanie, że nie wiadomo o co chodzi
          nie ma racji bytu. Taka babcia zostałaby w krótkich żołnierskich słowach
          poinformowana dlaczego jest niefajna.
          Wierz mi, wiem co mówię. Udało mi się z teściową Świadkiem Jehowy. Jestem
          jedyną osobą w ktorej obecności aktualnie kobieta nawet nie piśnie o Jehowie
          czy głoszeniu. Ale metody były brutalne.
        • supermatka Re: kochająca babcia 06.11.06, 00:28
          Ona nie jest typ jadowity, ona jest ..zupełnie inny typ, raczej taki z kosmosu
          kompletnie...taki typ co chce nawet obiad ugotowac, ale rozwlecze to po kuchni
          i sie kończą chęci w knajpie...
          Ja nawet moge podejrzewac , że ona chciała dobrze, w sensie "dać coś -
          cokolwiek"... a poniewaz, czasami buszuje po sklepach (no dobra, stale buszuje)
          i to po róznych sklepach, prędzej spodziewałabym się kompeltu rózowych fig na
          siedmolatkę...albo pajców dla roczniaka.
    • fajka7 Re: kochająca babcia 06.11.06, 01:26
      Prezent fatalny, ale jak czytam to wszystko, to mysle, ze nie tylko o tej
      rajstopy chodzi, tylko jakby o caloksztalt. Wyglada na to, ze niezbyt swoich
      tesciow lubisz, a rajstopy przepelnily miare.
      Tylko ze jak bedziesz takie prezenty przyjmowac, zamiast reagowac, to nic sie
      nie zmieni, oprocz eskalacji Twojej niecheci, a to urodzie szkodzi wink
    • lila1974 Re: kochająca babcia 06.11.06, 09:00
      Jesli te rajstopki byłyby mi wręczone oficjalnie jako prezent, to schowałabym
      je do torby za prezent podziękowała bez entuzjazmu, a w domu lutnęłabym je do
      kosza. Uwagę męża, że mama chciała dobrze przyjęłabym ze zrozumieniem, acz
      zadała pytanie mężowi, czy on podarowałby równie "piękny" prezent mamusi?

      A przez resztę weekendu i pewnie jeszcze długo mialabym świetny humor, na samą
      myśl uroczych rajstopek i zakręconej do granic możliwości babci smile)

      A Twó tekst z rozwleczonymi po kuchni dobrymi radami, muszę sobie gdzieś
      zapisać, bo dawno mnie nic tak nie rozbawiło smile))
    • kicia031 Re: kochająca babcia 06.11.06, 09:06
      Oczywiscie ze jestes potworem. I nie przestawaj nim byc. wink)
      Tesciowej brak wychowania.
      • 1514a Re: kochająca babcia 06.11.06, 09:44

        wiesz, myślę, że najlepszym prezentem dla babci pod choinke byłyby używane
        rajstopy lub reformy. Powodzenia i nie daj się
      • mamatb Re: kochająca babcia 06.11.06, 09:48
        hej, ja zrobiłam podobny błąd, tzn. nie mówiłam szczerze co myślę żeby po
        pierwsze nie robić mężowi przykrości bo to przecież jego rodzice, a po drugie,
        no właśnie, to nie wypada, tak nie NALEŻY postępować, przecież to starsi
        ludzie, należy im się szacunek. Tyle że teraz żałuję bo niestety włażą na
        głowę, a jak już raz wleźli to trudno ich odzwyczaić, no ale sama się w to
        wpakowałam. teraz jestem zdania że NALEŻY się odzywać, grzecznie ale dobitnie
        powiedzieć co ci siedzi na wątrobie bo w przeciwnym wypadku zawsze będą cię tak
        traktować. Wzięłabym te rajstopki do ręki, powiedziałabym dziękuję ale weź je
        mamo i daj komuś kto bardziej potrzebuje, nas na szczęście stać na to żeby
        maleństwu kupować nowsze i w chłopięcych kolorach... - grzecznie i z uśmiechem
        i oddać jej ten jakże wyszukany prezent smile
        Pozdrawiam
    • lizavietta używane rajstopki... 06.11.06, 09:42

      • lizavietta Re: używane rajstopki... 06.11.06, 09:49
        Za szybko kliknęłam...
        Uzywane rajstopki- faktycznie fatalny prezent zwłąszcza dla dziecka. Nie daje
        się w prezencie rzeczy uzywanych ( no chyba, że jedna mama drugiej mamie za
        wspólna zgodą)

        Moja teściowa dała mi kiedyś majtki, które kupiła załozyła i stwierdziła, ze za
        małe....
        Myślę, ze to wszystko to kwestia kultury...
        • pandora_ Re: używane rajstopki... 06.11.06, 09:50
          lizavietta, z tymi majtkami przebiłaś wszystko...
          • malila Re: używane rajstopki... 06.11.06, 09:56
            A tam wszystko. Kiedyś tu była babeczka, którą koleżanka obdarowywała własną
            uzywaną barchanową bieliznąwink To był czad.
          • lizavietta No...... 06.11.06, 09:59
            Mnie tez szczęka opadła- bo moja teściowa też niebiedna i raczej za elegantkę
            uchodzi....
    • olamad Re: kochająca babcia 06.11.06, 09:48
      Jesli Twój mąż uważa, ze prezent w postaci owych rajstopek był w porządku, to
      proponuję, byś na Gwiazdkę kupiła teściowej równie zużyte rajstopy z
      lumpeksu.. "no niech mama patrzy, tylko jedno małe oczko na udzie, a poza tym
      jak nowe!".
    • nisar Hłe hłe hłe 06.11.06, 10:25
      Przypomniało mi się, jak eksteściowa położyła moje dziecko u siebie w domu na
      kocyku po moim eksmężu (jak się Elka urodziła eksmąż miał lat 27, dla jasności,
      tyle też więc liczył sobie kocyk), a następnie jak wychodziliśmy dała nam ten
      kocyk w prezencie (co mnie nie ruszyło specjalnie) za to z tekstem "moja wnusia
      kochana, babcia by wszystko oddała" (co w obliczu tego, co Elka faktycznie od
      nich dostawała, jak również tego prawie trzydziestoletniego kocyka, nie
      ukrywam, rozbawiło mnie ze szczętem).

      Nie widziałabym problemu w starych rajtkach od teściowej, miałabym to w
      głębokim poważaniu, nie jest babcią, nie będzie miała nigdy przywilejów z tego
      tytułu, ale byłyby dla mnie problemem pretensje chłopa.
      Zaniewidział biedak?

      P.S. Jeśli nie rozumie, kup w ciuchlandzie używane kalesony i daj mu na
      najbliższą okazję, na początek tak by wyglądało że to jedyny prezent. Jak coś
      powie, zabierz kalesony i wywal do śmieci, daj mu normalny prezent (żeby nie
      zadrażniać sytuacji) i wyjaśnij analogię.
      • supermatka Re: Hłe hłe hłe 06.11.06, 10:42
        Mąz sie rzucał, bo widac , że go chyba rodzice z deka wkur***** i chyba nawet
        nie tymi rajtkami, bo jak napisałam, tesciowie nie maja potrzeby dawania
        prezentów w ogóle, a co dopiero przemyslanych, tak wiec to co tam czasem
        dostajemy to sie nadaje raczej do Gabinetu Oosbliwosci. Wszelkie próby
        tłumaczenia , że dziekujemy, ale spiochy rozmiar 86 na 3 latka nie pasują (albo
        koszula rozmiar XXL na męza, albo bluzka z cekinami rozmiar 40 na mnie) i zeby
        raczej nie - są pomijane....od lat tesciowa wyraza zdziwienie, i gdy zostawiamy
        dary, kwituje, ze w tkim razi ebedzie to dla x czy y.
        Ten typ po prostu tak ma.
        Maz sie raczej sfrustrowal zerowym kontaktem (dodajmy tradycyjnie zerowym) bo
        tesciowa szczebiotała jak to zajefajnie było tu i tam, co widziała, gdzie była,
        co robili, jak robili - no wiecie ona w centrum uwagi. A tesc to w ogole był z
        nami moze 10 minut, a potem se przypomniał ze sie z kims umowil i wybyłz domu.
        I meza chyba znowu naszla fala wpieprzenia na rodzicieli, a moje wywalenie
        rajtek było pretekstem....
      • malila Re: Hłe hłe hłe 06.11.06, 10:43
        Pretensje chłopa byłyby problemem? To znaczy, że on powinien słuchać
        potakująco, jak żona pogardliwie wyraża się o jego rodzicach?? Facet wie,
        jakich ma rodziców, nie wymusza na żonie kontaktów z nimi, nie każe jej piać
        peanów na ich cześć. Ale, do jasnej anielki, to są jego rodzice. Są jakieś
        granice postponowania teściów przy mężu.
        • nisar Malila 06.11.06, 10:59
          nie zgadzam się z Tobą.
          Jeśli dostałabym stare, za małe rajtki jako prezent od teściów dla dziecka, to
          bym je wywaliła. I uważam, że wywalenie ich w domu do kosza byłoby bardzo
          delikatne, bo część osób by nimi w teściów po prostu rzuciła smile I gdyby ten
          fakt był dla mojego męża problemem, to bym się z nim nie zgodziła, niestety. To
          że ktokolwiek uważa za stosowne dać mi byle co żeby mu się po domu nie pałętało
          nie oznacza, że w ramach podziękowania mam bić pokłony. Obojętne czy darczyńcą
          jest teściowa, własna matka czy szef.
          • malila Re: Malila 06.11.06, 11:07
            Ale ja nie każę Ci bić pokłonów. Ba, nawet nie każę ani Tobie, ani supermatce
            przyjmować takiego prezentu. Piszę natomiast o szacunku wobec uczuć męża. On
            zdaje sobie sprawę z tego, jakich ma rodziców i ZTCW wyjaśniać mu nie trzeba.
            Biorąc to pod uwagę kpiące teksty na ich temat rzucane w jego obecności uważam
            za uderzanie w męża. On ma w sobie wystarczająco dużo żalu i bólu związanego z
            nimi i takie komentarze IMO są zbędne i krzywdzące nie teściów, tylko męża
            właśnie.
    • rycerzowa Re: kochająca babcia 06.11.06, 11:29
      Po pierwsze - ludzi 60-letnich nie wychowasz.
      Wszelkie pogadanki i dawanie do zrozumienia raczej na nic.
      Co najwyżej można ich ustawić w bezpiecznej odległości od siebie.

      Po drugie - twój mąż ma świadomość, jak był i jak jest traktowany przez swoich
      rodziców.
      On cierpi z tego powodu, jest mu wstyd, i stara się za wszelką cenę zachować
      pozory, dlatego odwiedza ich i do siebie gorąco zaprasza.
      Człowiek niekochany przez rodziców nie może się z tym pogodzić.
      On sobie to racjonalizuje - surowość ojca tłumaczy dawnym stylem wychowania,
      obojętność matki - jej ambicjami zawodowymi, olewanie wnuka - niewtrącaniem
      się w życie młodej rodziny, etc.

      Ale faktów nie da się zanegować.
      Oglądanie fotek z podróży dziadków jest fajne, gdy się z równym zachwytem ogląda
      fotki z piaskownicy wnuczka.
      Twoja reakcja była jak ostatnia kropla goryczy, i małżonek zareagował
      gwałtownie z tego właśnie powodu, że miałaś rację. Bo to już było nie do
      zniesienia.
      Czasem nawet mocny facet wymaga odrobiny litości. Stać cię?




      • supermatka Re: kochająca babcia 06.11.06, 11:36
        Rycerzowa - wobec moego m. mam ciepłe uczucia, i współczuje mu zarówno i ojca i
        matki. Tak wyszło trudno. Wolalabym jednak, zebysmy nie wracali do dawno
        przewałkowanych spraw - czyli jego rodziców. Na prawde nie musi ich przede mna
        (soba) usprawiedliwiac. Kon jaki jest kazdy widzi. Koniec piesni.
        A poniewaz odrózniam litośc od współczucia - listosc zostawiam dla tesciowej.
    • vharia Re: kochająca babcia 06.11.06, 15:35
      Hehehe, podzielę się z Tobą ciekawostką socjologiczną: te zciachane rajtki
      odpadaja przy worku używanych_butów-plus-skarpet-plus_kilka_majtek
      jaki otrzymaliśmy od siostry mojego mężasmile))

      Wtedy się zagotowałam, bo zasadniczo nigdy nie grzebiemy w śmietnikach a zimą
      nie odziewamy się w łapcie z kory i nie trzeba nas za wszelka cenę ratowaćsmile
      Facet jednak też nie wykazał się dystansem i próbował czyszczenie szafki z
      butami przedstawic mi jako dobre serce, jakoś sobie nie dałam. No nie ma rady,
      męzowie, nawet tacy dobrze przeflancowani do nowego domu nie zawsze mają dystans
      do ludzi, wśród których wyrośli. Pozwoliłam sobie więc na dość dobitne i
      bezpośrednie przedstawienie mojego stanowiska- jak dotąd szwagierka sprząta
      swoje szafy z łachami grzecznie używając kubła na śmieci.

      Dzisiaj mam już z tego ubaw, bo wspomnienie jest, trzeba przyznać, kolorowe, nie?
      wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka