Cześć Wszystkim.Magdaleno "kilka" słów do Ciebie, a przy okazji do pozostałych znajomych z forum. Właśnie wróciliśmy z wypadu do moich teściów (o północy).Teraz zajrzałam tu i przeczytałam Twój post "Dorka!".Pozwól, że się ustosunkuję.Wiesz, naprawdę nie wiem, jakich słów mam użyć, byś nie odniosła wrażenia, że Cię atakuję, czy że jestem jedyną wyrocznią w okolicy. Przeczytaj uważnie mój pierwszy post do Ciebie z dnia 30.07.01 g. 21:37. Ja czytałam go kilka razy i nie dostrzegam w nim oznak zadufania, zawziętości itp. Napisz mi gdzie to widać, wówczas będę mogła to naprawić. Wierz mi, nie miałam złego zamiaru wobec Ciebie. Kristo zresztą też (o czym pisał w którymś poście). NIe znam Cię, dlatego nie roszczę sobie prawa do oceniania i sądzenia ( w ogóle staram się nie sądzić nikogo) Twojej osoby. Inną rzeczą jest ustosunkowanie się do określonej postawy ( a nie osoby). Magdaleno, czy nigdy nie zdarzyło Ci się stanowczo i rzeczowo przedstawiać swoich poglądów na sprawę dla Ciebie istotną? Napisałaś, że "tan kto tak gorliwie broni swoich opinii, staje się w Twoich oczach człowiekiem zawziętym, upartym i mało liczącym się ze zdaniem innych."To smutne, że właśnie tak uważasz. Ja szanuję ludzi, którzy potrafią rzeczowo i rozsądnie wygłaszać swoje poglądy. A, że robią to gorliwie... Gorliwość nie jest złą rzeczą, póki nie graniczy z fanatyzmem, a o ten nie możesz nas chyba posądzić?Zresztą za co spłonął Giordano Bruno? Dlaczego otruto Sokratesa? Za to, że grzecznie pobąkiwali o swoim sposobie postrzegania świata? Nie znalibyśmy ich dzisiaj.Nie porównuję się z nimi, chodzi mi tylko o pokazanie, że jeśli ktoś jest pewny swoich poglądów, moim zdaniem powinien umieć je odważnie wygłaszać. Słuchać innych i cały czas myśleć twórczo.To nie Ty Magdaleno wszczęłaś jałowe dyskusje, lecz osoby, które nie mając nic sensownego do powiedzenia ( nie przedstawiły swojego stanowiska z argumentacją) oburzały się nie wiadomo czym. Teraz myślę, że niepotrzebnie dałam się wciągnąć w te dysputy, bo im więcej staram się wyjaśnić, tym mniej chyba jestem rozumiana.Wiesz, Magdaleno, rozumiem, co możesz czuć spotykając się z różnorodnym podejściem do Twoich poglądów. Najważniejsze jest, żebyś będąc przekonana do tego , co robisz, potrafiła też czasami pokusić się o dokonanie pewnego "przeglądu" i przewartościowania wybranych poglądów. Parę miesięcy temu na forum "wychowanie" zamieściłam post "Wyrzuciliśmy telewizor". Zadałam w nim konkretne pytanie o wpływ braku tv na kontakty mojej córki z rówieśnikami. To pytanie naprawdę mnie dręczyło. Tymczasem większość dyskutantów w ogóle nie odpowiedziała na to pytanie, lecz doszukiwała się w nieposiadaniu tv oznak snobizmu itd. Wątek zamienił się typową polską "pogadankę". Podobnie stało się z wątkiem zapoczątkowanym przez Ciebie.Zauważ, że tylko kilka osób próbowało podjąć dojrzałą dyskusję (popierając lub nie ), reszta zwyczajnie się awanturowała. Magdaleno i inni, którzy nasz sposób wyrażania światopoglądu traktują jako atak na ich osoby, nie podchodźcie do tego w taki sposób. My nie jesteśmy potworami

, które pożerają każdego, kto myśli inaczej. Myślę, że spotkamy się na forum przy bardziej "przyjaznych" tematach.Dorka