Dodaj do ulubionych

Jest mi źle...........

IP: *.* 28.01.02, 11:38
Czuję, że pomału popadam w jakąś paranoję..... Nie chcę wywoływać dyskusji, nie wymagam abyście mi odpisywały (właściwie nie ma co odpisywać ani mnie pocieszać, nic nie zmieni mojej sytuacji....), piszę chyba tylko po to, aby pisać i się wyżalić. Właściwie lubię swoje życie, mam dwoje odchowanych dzieci, a więc i mniej problemów. Dlaczego mniej? Otóż ja zawsze umierałam ze strachu, jak moje dzieci będąc jeszcze maleńkimi niemowlakami chorowały nawet na banalną infekcję. Teraz jestem w tej komfortowej sytuacji, że do choróbsk podchodzę ze spokojem. Ale, na Boga, brakuje mi ciąży, brakuje mi jeszcze jednego dziecka........ I nie mogę się pogodzić, że nie będę go mieć!!!! Od ponad roku staram się zajść w ciążę. I nic. Po operacji usunięcia ciąży pozamacicznej lekarz powiedział mi, że nie będę mogła już mieć dzieci. Ale ja nie uwierzyłam w to. Potraktowałam jego słowa, jako coś nierealnego - jak to?? ja bezpłodna?? nie, niemożliwe, to jakiś żart, i udowodnię mu to..... Z miesiąca na miesiąc wpadam w coraz większą frustrację, zaczynam się siebie brzydzić........ Jestem niepełna, niekobieca, niematka..... To paranoja - przecież mam dwoje dzieci!!!!!!! Pięknych, mądrych, zdrowych, cudownych, najukochańszych na świecie!!!!!!!! Więc co się ze mną dzieje?? I dlaczego??? A wiecie co jest w tym wszystkim najgorsze? Pozytywne testy..... Przez kilka miesięcy robiłam sobie przed planowaną miesiączką testy ciążowe. I były pozytywne. Radość olbrzymia, po czym przychodziła miesiączka i taki cios w splot słoneczny, że aż tchu brak. Lekarz mi wytłumaczył - dochodziło do zapłodnienia po czym jajeczko bez tego nieszczęsnego jajowodu nie trafiało do macicy tylko zostawało usuwane..... Moja wartość gwałtownie spadła. Jestem już na dnie. Nie widać tego prawda? Bo ja się staram, i naprawdę kocham moją rodzinkę i cieszę się Nią. Tylko czasem są takie dni jak dzisiaj i dopada mnie ciemność.... Gosia
Obserwuj wątek
    • Gość: horac Re: Jest mi źle........... IP: *.* 28.01.02, 11:59
      Kochana Gosiu,Jak rany, nie wiem co Ci powiedzieć, bo Cię dobrze nie znam.Ale czy Ty musisz być w ciąży czy musisz koniecznie mieć dziecko? To znaczy co bardziej Cię boli - że nie będzie ciąży czy że nie będzie dziecka?A nie myślałaś kiedyś, żeby podarować los jakiemuś opuszczonemu dzieciaczkowi, co się kiwa w łóżeczku z braku matki? Większość dzieciaków z domów dziecka stoi na przegranej pozycji - nie chciałabyś podzielić się swoim ciepełkiem z tymi, którzy już tu są?Matylda
    • Gość: AnetaW Re: Jest mi źle........... IP: *.* 28.01.02, 12:50
      Kochana Gosiu!Nie bardzo wiem jak zacząć, a na pewno nie zamierzam Cię pocieszać, bo nie potrafię.. Chcę tylko napisać, że rozumiem Twoje uczucia, choć nie przeszłam nawet części tego co Ty i w dodatku jestem w połowie drugiej, planowanej, wytęsknionej ciąży. Ale ponad rok temu przypuszczałam, że mogę być w ciąży, zrobiłam test - wynik pozytywny, radość ogromna, zdążyliśmy się pochwalić rodzinie, części znajomych, a po paru dniach, nie było już czym się chwalić... Wiem, że zdaża się to bardzo często, prawie każda z nas zapewne miała taki przypadek, tyle, że o tym nie wie, ale bolało i nie chciałabym więcej tego przeżywać. A co muszą przeżywać te dziewczyny które tracą późniejszą ciążę. Boję się nawet myśleć, bo wyobrazić sobie nie jestem pewnie w stanie...To co chcę powiedzieć, to to, że Cię podziwiam, bardzo lubię czytać Twoje posty i uważam, że jesteś bardzo mądrą i dzielną osobą. Gdybym mogła mocno bym Cię teraz chciała przytulić, bo naprawdę moje gadanie (pisanie) niewiele Ci pewnie pomogło. Jeszcze na koniec chciałam Ci podziękować za to, że w grudniu szybciutko odpisałaś na moje pytanie dotyczące katarów i innych drobnych dolegliwości u dzieci, a przede wszystkim za zrozumienie, że takie błachostki moga naprawdę zatruć życie mamie, która strasznie je przeżywa.Pozdrowienia bardzo cieplutkie i główka do góry. Aneta.PS. Jeśli chcesz, to napisz na priv.
    • Gość: madzia22 Re: Jest mi źle........... IP: *.* 28.01.02, 12:51
      GosiuChyba masz depresję... Nie wiem czy związaną z tą przepiękną pogodą za oknem, czy to coś poważniejszego.Na potalu kobiety.pl jest strona stowarzyszenia Latona, które zajmuje się pomocą mam w depresji. Są tam różne testy, które możesz wypełnić sama dla siebie i zobaczyć czy to jest depresja czy nie. Znajdziesz tam także adresy i telefony, pod którymi otrzymasz specjalistyczną pomoc.Madzia
      • Gość: Gosia1 Re: Jest mi źle........... IP: *.* 28.01.02, 16:58
        Dzięki........
    • Gość: dorsi Re: Jest mi źle........... IP: *.* 28.01.02, 13:03
      Gosiu1.....Przytulam Cie serdecznie.....naprawde.....tyle moge dziś dla CIEBIE zrobić......Dorsi mama Bianki
    • Gość: Gosiafka Re: Jest mi źle........... IP: *.* 28.01.02, 13:43
      Gosiu rzeczywiście pociecha w takiej sytuacji to trudna sprawa,na uczucia i pragnienia czasami nie ma tłumaczeń. Ale jak wygląda ta sprawa od strony medycznej,czy konsultowałaś się z lekarzem specjalizującym się w leczeniu niepłodności? Może zapłodnienie in-vitro byłoby jakimś lekarstwem.Jesteś kobietą i masz takie cudowne pragnienia ,mam nadzieję że uda się je zrealizować.Gosia
    • Gość: <Jagna> Re: Jest mi źle........... IP: *.* 28.01.02, 13:53
      Gosiu, nie wiem czy to Cię pocieszy, ale ja też przeszłam ciążę pozamaciczną i też mi powiedziano, że nie mam już szans na drugie dziecko. Tymczasem w pół roku później zaszłam w ciążę bez żadnej pomocy. To znaczy z męża pomocą, oczywiście. Zadziałał drugi jajowód, który podobno był poskręcany i nie rokował na zdrową ciążę. Co z Twoim drugim jajowodem? Jeżeli jest sprawny, to masz takie same szanse jak każda zdrowa kobieta, a jeśli nie, to tak jak pisze Gosiafka - zawsze możesz spróbować in vitro. Do tego jajowody nie są potrzebne! Może warto spróbować?Jagna
      • Gość: Gosia1 Re: Jest mi źle........... IP: *.* 28.01.02, 17:08
        Nie da rady, Jagna. 11 lat temu przeszłam operację usunięcia cysty poskręcanej wokół jajowodu, lekarz musiał wtedy usunąć wszystko tzn jajnik i jajowód. Krzysia urodziłam mając tylko jeden jajowód i właśnie go straciłam... Na in vitro się nie zdecyduję z powodu finansów. Gdyby to chodziło o pierwsze i jedyne dziecko nie zastanawiałabym się nawet minuty. I odpowiadając od razu na post Matyldy - to samo dotyczy adopcji. Kocham te biedne dzieci, często jeżdżę z mężem do Domów Dziecka, staramy się jakoś pomóc tym maluchom, ale na adopcję się nie zdecyduję. I rzeczywiście tu jest sedno tego, co czuję. Nie wiem, czy chodzi o sam fakt niepłodności, tego że czuję się niepełnowartościową kobietą czy rozpaczliwe pragnienie bycia w ciąży i urodzenia dziecka. Myślę, że trochę tego i trochę tego..... Dziękuję Wam dziewczyny za zrozumienie, za pociechę. Nie martwcie się o mnie, dam sobie radę. I tak napady depresji mam coraz rzadziej.... Jestem wzruszona Waszą pamięcią, naprawdę. Całuski Gosia
        • Gość: Gosiafka Re: Jest mi źle........... IP: *.* 28.01.02, 18:11
          A ja myślę Gosiu że powinnaś porozmawiać z jakimś specem od spraw duszy.Pomoże Ci zapewne kilka rozmów ,bardzo polecam.Moja koleżanka po stracie dziecka (6 miesiąc ciąży) odbyła kilka takich spotkań i była jak nowo narodzona. Buziaki Gosiu 1 :love: Gosia
        • Gość: madzia22 Re: Jest mi źle........... IP: *.* 28.01.02, 20:55
          Gosiu, sprawdź sobie z tą depresją. Jeśli to nie ona, to super, a jeśli ona, to po co masz się męczyć. Dostaniesz tabletki przeciwdepresyjne i po dwóch tygodniach zapomnisz o problemie.A tak mi trochę wygląda.Madzia
    • Gość: Hipcio Re: Jest mi źle........... IP: *.* 28.01.02, 19:15
      To nieprawda, że nie widać Twojego złego nastroju. Właśnie czytając Twoje ostatnie posty, zastanawiałam się, co się z Tobą dzieje. Teraz już wiem. Cieszę się, że się tym z nami podzieliłaś. Wierzę, że jako osoba bardzo dojrzała, a za taką Cię uważam, dasz sobie z tym radę. Jeśli mogę wtrącić swoje maleńkie trzy grosze, to tylko tyle: czy nie za bardzo chcesz... ? Czasem to strasznie przeszkadza. Może jakiś wyjazd tylko we dwoje? A jeśli nic nie pomoże, to zastanowiłabym się nad adopcją. Jesteś nieprzeciętną kobietą a tyle jest dzieci do kochania... Z pewnością stworzylibyście dla takiego dziecka wspaniały dom.Trzymaj się, Ida.
    • Gość: wioleta Re: Jest mi źle........... IP: *.* 28.01.02, 19:23
      Gosieńko ... cóż ja Ci mogę powiedzieć...?!Chyba tyle, że na Twoim miejscu pewnie czułabym się tak samo. Mam przecież dwoje wspaniałych dzieci i tak bardzo chciałabym mieć to trzecie jeszcze.Ale niestety nie stać nas na to.I chyba najbardziej mi brak tego,zę nosi się to maleństwo pod serduszkiem,czuje się jego ruchyi bicie serduszka a potem całą swoją miłością i ze wszystkich sił to dziecko się rodzi dając mu życie w naszym okrutnym świecie. Tego mi brakuje -i niewiem czy to nie jest samolubne ... bo teraz mam Krzysia ale jak On podrośnie to chciałabym mieć kogoś do prutania w brzuszek, do kąpania w małej wanience,m noszenia narękach KARMIENIA PIERSIĄ i patrzenia w te słodziutkie głupiutkie oczęta......pozdrowioleta mama Kuby-łobuziaka i Krzysia który wywija włąśnie gołymi nóżkami zakochana w nim bez pamięci
    • Gość: slvkoleczko Re: Jest mi źle........... IP: *.* 28.01.02, 21:03
      Gosiu kochanie trzymaj się!Ja wiem że to tak łątwo napisać. Ale ty wiesz ile mnie kosztują te słowa... Jestes wspaniałą kobieta pełną życia. Masz dwoje wspaniałych dzieci i wiesz co amam przeczucie że może kiedys jeszcze ktos dołączy do waszej czwórki. Życze Ci tego z całego mojego małego serca też ogarniętego lękami. WIem co to znaczy cierpieć przy każdej meisiączce, wiem co to znaczy czekac na swoje szczęscie...Ty wiesz że wiem i dlatego Gosiu jestem z TObą... całym sercenm przesyłam ci ciepłe mysli niech będą z tobą i dodadzą ci sił....A jeśli ktos uzna że to paetetyczne to już ejgo porblem to dla Gosi ... Sylwia
    • Gość: Hipcio Re: Jest mi źle........... IP: *.* 28.01.02, 22:14
      Gosiu, przepraszam za mój post, nie mogłam przeczytać wszystkich, kiedy go pisałam, a powinnam była...Ale i tak w Ciebie wierzę, niezależnie od wszelkich okoliczności.Pozdrawiam serdecznie,Ida.
      • Gość: Gosia1 Re: Jest mi źle........... IP: *.* 29.01.02, 10:34
        Ida, za co Ty mnie przepraszasz????? Za pełne serdeczności słowa????!!!! No coś Ty........ :-)Całuski Gosia1
    • Gość: akasia Re: Jest mi źle........... IP: *.* 29.01.02, 00:57
      Gosiu, kiedy czytam Twój post jest w nim coś dziwnie znajomego. To przecież moje myśli i moje odczucia, tyle, że sprzed kilku lat. Ja również przez kilka lat starałam się z mężem o dziecko, w moim przypadku drugie, tylko, że zdrowotnie było u nas OK. Tylko ciąży nie było. Z miesiąca na miesiąc czułam się coraz bardziej źle, myśl o ciąży stawała się coraz bardziej obsesyjna. Czułam się wybrakowana, samotna, zaniedbywałam moją córkę, żyłam nadzieją od miesiączki do miesiączki. Dziś wiem, że to napięcie było przyczyną niepowodzeń, bo kiedy wzięłam się w garść i zaczęłam sobie układać świat na nowo okazało się, że jestem w ciąży. Właśnie teraz w styczniu minęły 4 lata od chwili, kiedy ujrzałam te dwie wymarzone kreseczki.Nie wiem Gosiu co Ci poradzić. Na pewno będziesz musiała sobie wszystko poukładać. I znaleźć sobie jakiś "temat zastępczy", jakąś pasję, która Cię pochłonie i pozwoli zapomnieć. Mogłabym powiedzieć, że masz przecież rodzinę, masz dzieci, a są kobiety, które nigdy nie doświadczyły radości macierzyństwa. Ale nie mogę powiedzieć, bo sama doświadczyłam myśli podobnych do Twoich i wiem jakie trudne chwile przechodzisz. Trzymaj się Gosiu, tak ładnie mnie rano pocieszałaś po spotkaniu z kieszonkowcem, niech i ja mogę Ci się czymś odwdzięczyć.
      • Gość: Gosia1 Re: TAK BARDZO WAM DZIĘKUJĘ......... IP: *.* 29.01.02, 10:43
        Naprawdę - z całego serca!!!!! Pisząc mój post, byłam w takim nastroju, że nie oczekiwałam ani nie chciałam żadnej odpowiedzi - wynika to z mojego charakteru. Nie lubię się żalić, wolę tłamsić ból w sobie i zwalczać go. A tu taka niespodzianka - nie dość, że wzruszyła mnie chęć pomocy, to jeszcze pomogła i to bardzo!!!!! Popłakałam się oczywiście, poszlochałam w rękaw mężowski, wytarłam nos, klapnęłam do łóżka i rano wstałam nie ta sama!!!! Jeszcze raz dziękuję Wam za wsparcie, za zrozumienie, za łączenie się ze mną w moim bólu..... Dziękuję, że nie strofowałyście mnie, że gadam głupoty, bo mając dwoje dzieci itd itp - czyli wszystko to, co słyszę wokół siebie (nie od męża, dzięki Bogu....). DZIĘKUJĘ!!!!!!!Gosia1
    • Gość: horac Re: A w ogóle to, Gosiu, to jesteś sławną kobietą... - IP: *.* 29.01.02, 10:41
      - tak sobie właśnie pomyślałam, jak przeczytałam ostatni numer Dziecka.A żeby Ci poprawić humor, coś Ci napiszę jeszcze:Byłam parę lat temu z Francuzami na targach w Poznaniu.Wieczorem w knajpie trochę wina się wypiło i rozpoczęłam z pewną dystyngowaną Paryżanką dyskusję ... właśnie o dzieciach, choć jak się okazało ... nie tak do końca.BO:ja wtedy byłam akurat chwilowo niezamężna, dzieci nie miałam, ale za to miałam dwa sikające gdzie popadnie koty.Moja angielska wymowa po drinku, trochę się zniekształciła i na pytanie owej dystyngowanej Paryżanki czy mam dzieci, odpowiedziałam "I have two cats", co pod wpływem wypitego przeze mnie i przez nią wina zostało odebrane nieco inaczej, a mianowicie wyszło na to że mam dwoje dzieci (I have two kids). Ponieważ sama była mamą, zaczęła drążyć temat mojego domniemanego macierzyństwa:- Och, to wspaniale! - krzyknęła - a w jakim są wieku?Trochę mnie to pytanie zdziwiło, ale tylko trochę, bo jak wspomniałam, byłam po głębszym.- Nie pamiętam dokładnie - odpowiadam - ale jeden ma jakieś trzy lata, a drugi dwa i pół.Paryżanka wytrzeszczyła oczy. Chwila ciszy. - O! to trochę dziwne - powiedziała, ale jako że Francuzi szanują prywatność bliźnich, zarzuciła sprawę wieku "moich dzieci".- A jak wyglądają? Są blondynami, jak ty? Bo moje to raczej podobne do męża.- A to ci heca! - myślę sobie, jej koty są podobne do męża, ciekawe czy się do tego jakoś przyczynił, he, he ... - Jeden jest szaro-bury, a drugi całkiem czarny i ma taką łatę białą na klacie - odpowiadam - Paryżanka wybałusza oczy jeszcze bardziej i nie wiedzieć czemu ucina wątek macierzyński.Dopiero na drugi dzień wyjaśniłyśmy sobie, że nie mam żadnych dzieci, a tylko dwa sikające wszędzie kocury.Matylda
      • Gość: Gosia1 Re: Matyldo, popłakałam się................... IP: *.* 29.01.02, 13:49
        oczywiście ze śmiechu!!!!!!!!!! Moje dzieci leżały na podłodze i tupały nogami z radości wyobrażając sobie "dwoje dzieci szaro-burych z łatami na brzuchu"...... Dzięki, dzięki, dzięki Matyldo z całego serca!!!!!!! :-)Gosia już uśmiechnięta :-)
        • Gość: Malandzia Re: Matyldo, popłakałam się................... IP: *.* 29.01.02, 15:31
          GosiuTo ja może trochę póżno ale nie miałam wczesniej czasu gdyby ci jeszcze kiedys wróciły smutne chwile związane z macierzyństwem to proponuje wyprawe do Warszawy poszukamy tu jakiegoś specjalisty i zobaczysz dasz radę wiara czyni cuda. Jeżeli tylko chcesz służę noclegiem i czym tylko mogę Pozdrawiam cię gorącoMalandzia mama Marcina i Martynkip.s. rozglądam się za tym karnotaurem jak go złapie do dam znać(chyba twój Krzys takiego poszukuje prawda?)papapapapapap:hello:
    • Gość: Malandzia Re: Jest mi źle........... IP: *.* 29.01.02, 15:33
      hyba źle mi sie zapisało popatrz na :matyldo,popłakałam się:hello:
    • Gość: erato Re: Jest mi źle........... IP: *.* 30.01.02, 09:47
      Droga Gosiu...Nie potrafię i nawet nie próbuję Cię pocieszyć, gdyż język jest taki prosty, kiedy chce się powiedzieć coś trudnego... Gdybym mogła Cię zobaczyć... zrozumienie i współobecność mogłabyś wyczytać z moich oczu... Straciłam już dwie ciąże, jedną w 7/8 tygodniu, drugą w 6-stym. Pierwszą traciłam w sposób spektakularny z totalnymi bólami, w szpitalu. Druga... jak to się mówi... sama poleciała. Obie bolą tak samo :( Obecnie jestem trzeci raz w ciąży, tym razem w 22 tygodniu i to jest najpiękniejsze... najlepsze, co spotkało mnie w życiu... Niemniej jednak cień tego, co było pada na mnie i padał będzie zapewne jeszcze bardzo długo :( Wiem, wiele kobiet traci pierwszą ciążę, nawet więcej niż jedną... Ale to ja ją straciłam i teraz już wiem, jak to przeraźliwie boli. Zwłaszcza, kiedy jest to ta ukochana... wypragniona, pierwsza ciąża :) Mówię Ci to wszystko po to, żebyś wiedziała, że jestem obok... że współczuję i że wiem, jak boli, kiedy... traci się Życie... i nie ma się na to najmniejszego wpływu... Nie wiem, co jeszcze mogłabym Ci powiedzieć...CałujęJustyna&Brzusio
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka