Dodaj do ulubionych

Pies ze schroniska

IP: *.* 18.04.02, 20:57
Planujemy wziąć psa ze schroniska,w związku z Tym pyTanie do tych,którzy mają za sobą ten krok-czy mieliście jakieś problemy?Jeśli tak,to jakie?I w ogóle poproszę o opis syTuacji
Obserwuj wątek
    • Gość: YennaM Re: Pies ze schroniska IP: *.* 18.04.02, 21:10
      Jesli w domu jest dziecko - sugeruje powaznie przemyslec decyzje. Ja na Waszym miejsc wzielabym wtedy szczeniaka.Dlaczego?Nie znacie psa ze schroniska, nie wychowywaliscie. Takie psy sa "po przejsciach", roznie moga reagowac na rozne bodzce, a wy, poniewaz nie wychowywaliscie tego psa, nie wiecie, co go spotkalo, nie bedziecie o tym wiedziec. Moze sie zdarzyc tak, ze pies w okreslonej, traumatycznej dla niego sytuacji zareaguje agresja - i nieszczescie gotowe.Moi znajomi wzieli suke ze schroniska. Nie dala sie ulozyc, byla agresywna przy misce i bywalo, ze agresywna na spacerach. Coz, pies nie byl dobrze traktowany, wiedzial, co to ogromny glod, widzial, co to znaczy byc katowanym przez czlowieka wiec probowal przezyc i bronic sie przed wszystkimi dla niego (w jego ocenie) niebezpiecznymi sytuacjami. Do tej pory nie nauczyl sie zachowywac czystosci w domu - bywa, ze nadal sie wyproznia na dywan albo w inne miejsce.Ja tego psa rozumiem - mial naprawde parszywe zycie.Ale nie wzielabym go do domu. Nawet za cene mojego lepszego samopoczucia, ze robie dobry uczynek. bo jesli okaze sie, ze pies niestety ale nie nadaje sie do trzymania w domu? Ze jest agresywny? Ze sobie nie potrafice z nim poradzic - to co? Znow do schroniska? Dla mnie to nieludzkie.Polecam goraco szczeniaka, ktorego mozecie zaczac samodzielnie ukladac juz od 3 miesiaca jego zycia. Taki dobrze ulozony pies bez przejsc jest najlepszy do domu, w ktorym sa male dzieci.
      • Gość: asia.d.d Re: Pies ze schroniska IP: *.* 18.04.02, 22:03
        to mnie zmartwiłyście....myślałam o szczeniaku,ale Tak mi szkoda Tych psich sierot...może FakTycznie trzeba To przemyśleć
    • Gość: Hermiona Re: Pies ze schroniska IP: *.* 18.04.02, 21:44
      Ja również przyłączam się do Yenny. Jeśli macie dziecko, albo je planujecie, nie powinniście mieć psa, który jest niepewny psychicznie. Co innego, jeśli jest się osobą samotną i mozna poświęcić psu dużo czasu i uwagi. Natomiast dom, w którym biegają małe dzieci, jest swego rodzaju chaos i atmosfera zbytniego podniecenia, może u psa wzbudzić agresję. Sama miałam okazję się przekonać, kupując psa nie ze schroniska, ale z "drugiej ręki" - po kilku miesiącach mocno pogryzł moją córkę, bo miał uraz do dzieci. Po tym powiedziałam sobie, że nigdy więcej psów, których sama nie wychowuję od małego.
    • Gość: Kingus Re: Pies ze schroniska IP: *.* 18.04.02, 22:42
      MAM psa ze schroniska. Cudna sprawa, jeśli masz baaaardzo dużo czasu na początku, jesteś przygotowana na wydatki związane z leczeniem i nie masz dzieci. U mnie Fuks jest od 7 lat, wzięty jako mniej więcej 9 miesięczne szczenię. W schronisku był jedynie" 2 tygodnie, zdążył z niego przynieść kaszel kenelowy i wirusowe zapalenie trzustki. Po dwuletnim dietetycznym gotowaniu dla psa żadna alergia dziecka mi niestrasznasmile. Oswajaliśmy się ze sobą 24 godziny na dobę przez miesiąc-nie wierzył, że chcę go pogłaskać, a nie bić... Ale pomimo tego, że nie jest "rozpuszczony" (trudno słodko rozpuścić 60 kilogramowego cielaka) do dziś nie jest w stanie zapanować nad sobą widząc osobę z czymkolwiek przypominającym kij (laska, parasol)-natychmiast warczy i ma mord w oczach. Podobnie reaguje na ciemne długie płaszcze. Poza tym ma obsesję miski-zeżre wszystko i w każdej ilości, do miski możemy podejść tylko my, obcy nie mają prawa wejść do kuchni, kiedy je. Poza tym ma obsesję obrony pani, co bywa niestety uciążliwe: za przewodnika stada obrał męża, który kiedyś wychodząc z domu powiedział "pilnuj pani". I pilnował-nie wyszłam z domu do powrotu męża... Dlatego nie wychodzę z nim na spacery w "ludne" miejsca, bo każda osoba stojąca bliżej niż 5 m ode mnie to zdaniem Fuksa wróg. Uciążliwe okrutnie, na prawdę jest to decyzja dla ludzi o bardzo silnych nerwach, wielkiej cierpliwości i nie można kierować się litością podejmując ją. Myślę, że powinny być kursy dla osób przysposabiających takie psysmile. Nie żałuję tej decyzji, ale kosztowała mnie ona wiele wyrzeczeń, odmówienia sobie wielu przyjemności (np. wyjazdu na wakacje i zostawienia psa-nie zostanie z nikim, nawet dobrze znanym), nerwów i głupich wydatków (12 par butów w ciągu 15 minut-wyszłam do sklepu, tapeta do wysokości 1,5 metra, domofon zeżarty). Wydaje się, że go dobrze znam, a jednak nadal potrafi zaskoczyć, dlatego nie zostaje nigdy sam z młodym w jednym pomieszczeniu i niestety mały nauczony jest, że to "futro" nie służy do głaskania. Zaufanie bardzo mocno ograniczone, znacznie bardziej, niż w stosunku do psiaka, którego ma się od szczenięcia. I tak dalej... w każdym razie przy dzieciach odradzam, chyba, że trafisz na szczenięta-często ludzie oddaja całe mioty, przynajmniej we Wrocławiu mozna trafić takie psie dzieci. Tylko wtedy trzeba wziąć pod uwagę, że ze słodkiej kulki wyrosnąć może skrzyżowanie mamuta z czymś równie subtelnym... Trafnych decyzji i pociechy z przyszłego czworonogaKinga z Jaśkiem, Konradem i potworem-Fuksem
    • Gość: kasza Re: Pies ze schroniska IP: *.* 21.04.02, 23:24
      mam psa ze schroniska i wzięlismy go, gdy nasz syn miał prawie trzy lata. Wybierając psa, mój mąż powiedział, że ma to być pies do dziecka i do mieszkania. Warus przyszedł do nas jak miał ok. 1,5 roku, był strasznie chudy i nie szczekał przez miesiąc (myślałam, że nie potrafi). Teraz jest już z nami ponad trzy lata potrafi szczekać (chociaż robi to rzadko), z pyska można wyjąć mu wszystko - kość, jedzenie, nigdy nie zawarczał na człowieka, chociaż zdarza mu się zawarczeć na inne psy. Jest główną atrakcją dla dzieci, które nas odwiedzają, robią z nim co chcą, a jest to pies wielkości owczarka niemieckiego. Mieliśmy z nim niewielkie kłopoty zdrowotne, ale teraz jest wszystko w porządku. Większe problemy miałam z psami (w domu rodzinnym), które miałam od szczeniaka - najpierw trening czystości, potem nadmierne rozpieszczenie i zdarzało im sie zawarczeć na człowieka, a odebraniu kości nie było mowy. W moim przypadku lepiej sprawdził się pies ze schroniska.
    • Gość: guest Re: Pies ze schroniska IP: *.* 09.07.02, 19:52
      Ucieszyłam się że oprócz mnie ktos też potrafi kochać zwierzęta, bo po czytaniu codzinnej prasy zaczynałam wątpic czy są "normalni" ludzie. Ja swojego psa wzięłam ze schroniska, a urzekł mnie tym że był najbrzydszy w miocie. Stwierdziłam że nikt go nie weżmie. Lekarz weterzynarz stwierdził, że pies będzie mały a co najwyżej średni. Po paru miesiącach okazał się kundelkiem większym od wilczura.Teraz ma 9 lat a nadal zachowuje się ja szczeniak.
    • Gość: Honda Re: Pies ze schroniska IP: *.* 10.07.02, 07:40
      Witam,ja byłam posiadaczką dwóch psów ze schroniska. Zawsze chciałam, uratowac chociaz jedno małe, bezbronne zwierzątko. I co mnie spotkało. Pierwszy pies po trzech dniach został uśpiony z powodu neurologicznej nosówki. Koszmar, który jest nie do opisania. Drugi zdechł w domu po dwóch tygodniach walki o życie - na tyfus. Od weterynarza dowiedziałam się kilku rzeczy. Po pierwsze psy nie były szczepione (mimo książeczek zdrowia, które otrzymałam ze Pisałam skragi na schronisko na Paluchu w Warszawie, sprawa była tez opisana w Gazecie Wyborczej (nie ja jedna zostałam obdarowana chorym psem). Nie musze CI chyba opisywac przez co przeszły te biedne zwierzeta i ja. Godziny spoędzone u weterynarzy, mały szpital w domu. Oba pieski były przeurocze, płakałam każdego dnia jak patrzyłam na ich cierpienie. Może jestem okrutna ale nie zdecyduję sie na psa ze schorniska. Aktualnie mamy psa, wziętego z hodowli (wcześniej musiałam odkazić całe mieszkanie). Pies ma już cztery lata i wszystko jest OK.pozdrawiam,Eliza
    • Gość: guest Re: Pies ze schroniska IP: *.* 10.07.02, 23:47
      Mam psa co prawda nie ze schroniska, ale też po przejściach. Ma ok. 8 mies. Przygarnęłam ją z ulicy,ktoś ją wyrzucił. Po trzech dniach pobytu w domu okazało się, ze psina ma tyfus. Zaparłam się i udalo się odratować, choć trwało to przeszło miesiąc (przynajmniej nauczyłam się podłączać kroplówkę). A teraz pies i moja córka stanowią piękna zbójecką parkę. Rozrabiają wspólnie i wzajemnie się bronią (pies na mnie szczeka,kiedy wsiadam na dziecko,że psa się nie bije). Oczywiście awantur jest mnóstwo. Pies ją podgryza, ona go popycha. Ale kiedy byli znajomi z rocznym maluchem, pies nawet nie kłapnął, kiedy dzieciak wsadził głowę do psiej miski. Suka ma ślady przejść-przede wszystkim zeżarłaby chyba wszystko. Ale jest wspaniała. Przedtem mieliśmy psa, też znajdę. Nastał do nas,kiedy miał ok. 10 lat. Był agresywny i wszyscy go nam odradzali. Ale bardzo szybko pojął, ze nikt mu krzywdy nie zrobi. Złagodniał absolutnie. Mozna z nim było wszystko zrobić. Baliśmy się,co będzie po narodzinach dziecka. Ale szybko nam przeszło. Pies kładł się koło łóżeczka i pilnował małej.W schronisku można powiedzieć, że chcesz psa "do dziecka". Będą wiedzieli którego wybrać. Tak zrobili moi znajomi i mają wspaniałą sukę (i dwoje małych dzieci). Tylko odradzam schronisko na Paluchu. Może z Celestynowa?
      • Gość: guest Re: Pies ze schroniska IP: *.* 14.07.02, 19:00
        My też mamy Burka-znajdę, który jest największym homofilem, jakiego znam i nie mam pojęcia, jak ktokolwiek mógł go wyrzucić. A co do schronisk: są tam również szczenięta, więc jeśli masz wątpliwości, czy dorosły pies właściwie zżyje się z dzieckiem, możesz wziąć ze schroniska malutką sierotkę.
    • Gość: guest Re: Pies ze schroniska IP: *.* 14.07.02, 23:27
      Cześć!Dopiero dzisiaj odkryłam edziecko, więc nie miałam okazji wcześniej nic powiedzieć! Zastanawiam się czy pies już jest?! My też mamy psa ze schroniska (właściwie dwa psy i czteromiesięczne niemowlę - na dwóch pokojach). Kłopoty są, a jakże. 30 kilogramowy Fiduś boi się porzucenia, zostawiony sam w domu czasem wyje i szczeka (sąsiadów szlag trafia...), na każdy agresywny gest pokazuje zęby (nie ma mowy o fizycznej przemocy!), warczy na potęgę (zwłaszcza na pana). Poza tym - wierny do granic i ogólnie - kochany. Bałam się jak zareaguje na nowo narodzoną Julię, ale - miesiąc cierpiał, teraz zagląda do każdego wózka i tylko patrzy gdzie by Ją liznąć... Coż - pies ze schroniska to jest to! Mimo to - nie ufam mu tak jak mojemu nieodżałowanemu Puzonowi (umarł gdy byłam w siódmym miesiącu ciąży, miał 15 lat). Ale - NIE ODDAłABYM GO. Powodzenia! Sunna
      • Gość: magusia Re: Pies ze schroniska IP: *.* 16.07.02, 22:20
        Przygotuj się na szok psychiczny. Kiedy zjawisz sie w schronisku napotkasz kilkadziesiąt czworonogów z nadzieją wpatrujących się w ciebie, że to właśnie jemu się poszczęści. Ja po takiej wizycie prawie tydzień ryczałam. Wybrałam najbiedniejszego kundla izyskałam przyjaciela, może po przejsciach ale wiernego i oddanego. Nikt obcy nie może zbliżyć się do wózeczka z moim synkiem chyba że na to pozwolę. Pilnuje nas przy spacerach i podczas zabaw na materacyku w ogrodzie. Cieszy się na każdy przejaw czułości i bardzo się stara aby go kochać.Dlaczego ludzie wyrzucają zwierzęta jak niechciane przedmnioty? Mam nadzieję że zwróci im się to z nawiązką.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka