Dodaj do ulubionych

Czy panikujecie...

29.11.06, 18:00
Sluchajcie, czy Wy tez tak koszmarnie wpadacie w panike, jak Wasze dzieci sa
chore? Ja doslownie nie wiem jak sie z tego wyleczyc. Nie chodzi mi moze o
jakis zwykly katar, ale jak tylko cos jest nie tak, cos co innego niz
przeziebienie, to panikuje totalnie!!!!Wlasnie zauwazylam u malego jakies
zgrubienie pod skora no i juz od rana mam nerwowe drgawki. Lekarz mnie
przyjmie w poniedzialek. Kurcze czy ja jestem nienormalna, czy taka juz nasza
matczyna natura?
Obserwuj wątek
    • demarta Re: Czy panikujecie... 29.11.06, 18:05
      proponuję jednak postarać się o więcej wyluzowania. ty wpadasz w panikę, panika
      udziela się dziecku i koło sie zamyka. ja jeśli panikowałam, to za pierwszym
      zachorowaniem, ale miesięczny pobyt w szpitalu mnie uniewrażliwił i wyleczył.
      jak obserwowałam na co dzień dwumiesięczniaka po operacji na otwrtym sercu,
      dzieci na wózkach inwalidzkich i inne mniej hardcorowe przypadki, to
      stwierdziłam, że chortoba mojego dziecka to pryszcz i nie potrafię juz wpaść w
      panikę, odkąd mam w pamieci przypadki tamtych dzieciaków. oczywiście nie życzę
      ci przebywania w takich okolicznościach, ale moze spróbuj wtedy pomyśleć, że
      istnieją na świecie naprawdę poważnie chore dzieci, przy których katarek
      twojego dziecka to pestka...?
    • driadea Re: Czy panikujecie... 29.11.06, 18:05
      No nie wiem, ja tak nie mam. I żeby nie było - kocham moje dziecko.
      • nchyb nie panikuję... 29.11.06, 18:08
        zazwyczaj wierzę, że to drobiazg, lecę z dzieckiem do lekarza są leki lub
        witaminki i wierzę, że wszystko wróci do normy i będzie ok. Optymiści szybciej
        wracają do zdrowia smile

        I tak jak Driadea - uważam, że brak paniki nie oznacza braku miłości... smile
      • verdana Re: Czy panikujecie... 29.11.06, 18:08
        Panikuję, panikuję...
        • lidia23 Re: Czy panikujecie... 29.11.06, 20:04
          Ja tez się boje gdy dzieci chorują. Ale to chyba normalne ale żeby ąz tak.....to
          chyba nie trzeba być dobrej myśli żę nasze dzieci będą zdrowe...Pozdrawiam
          Moje dzieci: lidia23.blox.pl
      • bozenka12 Re: Czy panikujecie... 29.11.06, 18:08
        a ja wlasnie kiedys pracowlam z ciezko chorymi dziecmi. I po tym tak zaczelam
        panikowac. Czesto objawy jakiegos paskudztwa zaczynaja sie niewinniesad
        • monia145 Re: Czy panikujecie... 29.11.06, 20:38
          Owszem, ale wtedy nie ma co panikować tylko szybko do lekarza.
          Ja też znam kilka przypadków, kiedy z błahostek wyszło coż groźnego, ale często
          jest to bagatelizowane lub panika nie pozwala na podjęcie racjonalnej decyzji.
    • kotbehemot6 Re: Czy panikujecie... 29.11.06, 18:11
      raczej nie panikuję, a jeżeli jestem bardzo niespokojna , n=bo nie wiem co dolega moojemu dziecku, to tego nie okazuję dzecko jak widzi,ze mama jest niespokojna samo zaczyna się bać. Chce by czuła się bezpieczniei zawsze ją utwiedrdzam,ze na pewno to drobiazg i niedługo nic jej nie będzie.
    • mathiola Re: Czy panikujecie... 29.11.06, 18:20
      z czasem człowiek się uodpornia.
    • bea.bea Re: Czy panikujecie... 29.11.06, 18:24
      raczej nie panikuje...ale raz mi sie zdarzyło
      młody w markecie nagle zaczoł strasznie płakać, ze go boli brzuszek...ze go
      bardzo boli i chce do pani doktor....nigdy wcześniej tak strasznie nie
      płakał...wsadziłam go do samochodu i grzeje do szpitala.....w pewnym momecie
      patrze ...a on ma zamkniete oczy i nie wiem czy stracił przyomnośc czy
      zasnoł...i wtedy spanikowałam...

      wyciagnełam go z auta oddychał...ale zanim znalazłam izbe przyjęc...zanim wogóle
      ktos sie mna zainteresował, młody był juz ok....nie czekałam na
      łaskawców...wrócilismy do domu a po południu poszlismy do pediatry
      • bozenka12 Re: Czy panikujecie... 29.11.06, 18:29
        Ja tez nie uwazam, ze brak paniki znaczy brak milosci!! Ja chce sie wyleczyc z
        moich atakow strachu. Nie lubie tego u siebie. A to, ze z czasem czlowiek sie
        uodparnia to akurat nie dziala u mnie. Starszy syn ma 7 lat. Mam dwojke dzieci.
        Juz chyba powinnam byc uodporniona...
    • e_r_i_n Re: Czy panikujecie... 29.11.06, 19:46
      Nie panikuje, chociaz czasami miewam napady nerwow. Ale staram sie je ukrywac
      przed mlodym. Ostatnio zauwazylam u niego na szyi 'pieprzyk', ktorego wczesniej
      nie bylo, do tego o bardzo postrzepionych krawedziach. Oczywiscie mialam juz
      wizje czerniaka, okazalo sie jednak, ze to plamka z farby wink
      A powaznie - nie bagatelizuje nietypowych objawow, natomiast udaje mi sie
      zazwyczaj zachowac spokoj.
      • bozenka12 Re: Czy panikujecie... 29.11.06, 20:02
        dobre, ja pamietam kiedys kapalam mlodszego i zauwazylam, ze zebra po lewej
        stronie sa troche bardziej wystajace. Byl to wieczor. pol nocy przelezalam i
        myslalam co to moze byc. W koncu przypomnialo mi sie, ze kiedys chyba slyszalam
        o przypadku gdy dziecku serce zaczelo nieprawidlowo szybko rosnac. No i juz
        mialam gotowa odpowiedz co jest mojemu malemu. Serce mu wypychalo zebra! Jejku,
        rano nawet zebow nie umyla a juz lecialam z nim do lekarza. Pamietam, ze jak
        lekarzowi powiedzialam o swojej diagnozie, to mnie w leb trzepnal dlugopisem.
        Ponoc nikt nie jest symetryczny i takie rzeczy to normalka. No czy ja jestem
        normaln?
    • mbwj88 Re: Czy panikujecie... 29.11.06, 19:50
      Ja jestem straszna panikara kaszel katar a niej daj Bóg goraczka zaraz ide do
      lekarza
      • zuzanna56 Re: Czy panikujecie... 29.11.06, 19:54
        Nie panikuję ale moje dzieci wyjątkowo rzadko chorują.
    • monia145 Re: Czy panikujecie... 29.11.06, 19:59
      Teraz już nie...to dziwne, ale odkąd pracuję w szpitalu przestałam panikować i
      histeryzować. Doceniam fakt, że moje dziecko oprócz kataru i kaszlu oraz kilku
      chorób dziecięcych zakaźnych, jest zdrowe. Nie wymyślam , nie analizuję, nie
      szukam porad w internecie. Jeśli cos mnie niepokoi, idę do lekarza. Nie daje
      się zbyć byle czym, dlatego nie muszę dodatkowo niczego szukać i dowiadywać się
      samej.
    • smx Re: Czy panikujecie... 29.11.06, 20:21
      Mój syn właśnie ma katar, kaszel i nie może spokojnie spać z tego powodu.A moja
      wyobrażnia już pracuje.....że mu się pogorszy.No cóż jestem straszną panikarą...
    • figrut Re: Czy panikujecie... 29.11.06, 20:33
      Katar, kaszel czy gorączka mnie zbytnio nie rusza. W ekstremalnych sytuacjach
      takich jak połknięcie jakiejś babcinej tabletki która spadła jej niezauważona na
      podłogę, wetknięcie sobie do nosa przez młodego psiego chrupka, czy też duszenie
      się i wymioty z powodu zapalenia oskrzeli zawsze zachowuję zimną krew i DZIAŁAM
      bardzo szybko. Jak już dzieciakom nic nie zagraża, wtedy dopadają mnie emocje -
      trzęsę się, czuję się totalnie wyczerpana, zbiera mi się na płacz.
    • lola211 Re: Czy panikujecie... 29.11.06, 21:38
      Mam nerwowke,nie powiem.A to dlatego, ze zdaje sobie sprawe, ze jest wiele
      zagrozen zycia, o ktorych nawet nie mamy pojecia.
      Przechodzilam juz stres ze zdiagnozowaniem refluksu pecherzowo- moczowodowego
      (jak poczytalam o chorobach nerek to nie spalam 3 noce martwiac sie, jak to
      bedzie), z wykryciem cysty- nieprzespana noc i oczekiwanie na diagnoze- to jest
      najgorsze, byly tez choroby źle zdiagnozowane.
      W kazdym razie- zawsze, gdy sie cos dzieje ide do pediatry i jeszcze sie nie
      zdarzylo, by wizyta byla bezpodstawna.
      Teraz moja cora ma szkarlatyne, pediatra poczatkowo błednie stwierdzila angine
      i uczulenie, tesciowa w ogole zdziwiona po co ja do lekarza ide- da sie cos na
      goraczke, poplucze gardlo szalwia i tyle.Do szalu mnie doprowadza taka
      niefrasobliwosc.Ja czuje sie traktowana jak przewrazliwiona mamuska, a przeciez
      mam racje, znam swoje dziecko i wiem najlepiej,kiedy wymaga porzadnego leczenia.
      Najgorzej szukac w necie- wyswietlaja sie takie informacje, ze czlowieka mrozi,
      a potem sie okazuje, ze to banalne schorzenie.Z drugiej strony lubie wiedziec i
      nie zadowala mnie to, co uslysze od lekarza.
      • grzalka Re: Czy panikujecie... 29.11.06, 21:55
        nie panikuję, ale może dlatego, że mam solidne podstawy teoretyczne...
    • wisienka89 Re: Czy panikujecie... 29.11.06, 21:57
      wiesz co..takiej panikary jak ja to chyba jeszcze nie widzialas..witaj w
      klubiesmile)))
    • justi54 Re: Czy panikujecie... 30.11.06, 09:18
      Jesteś jak najbardziej normalna ja też tak mam. Nienormalne byłoby się nie
      przejmować ale trzeba wziąść się w garść i działać skutecznie. Ja mam tak
      wpierw paniczny strach, od razu bóle brzucha, głowy, biegunka, nic nie jem, nic
      nie potrafię zrobić w domu, wszystko mi leci z rąk. Myślę tylko i wyłącznie o
      dzeiecku. A potem zaczynam działać jak automat jeden lekarz, drugi, specjalista
      i powoli, powoli wracam do normalności - do następnej choroby.
    • isma Re: Czy panikujecie... 30.11.06, 09:26
      Nie mam czasu na panikowanie. Moje dziecko ma astme, a oprocz tego pare innych
      drobniejszych niedomagan, w zwiazku z czym moim zadaniem jest dzialac
      skutecznie, a nie roztkliwiac sie nad kazdym drobiazgiem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka