Dodaj do ulubionych

Szczera rozmowa......no i odechcialo mi sie szczerosci:(

IP: *.* 23.10.02, 00:25
Witajcie!Znowu nie mam spania...kojelna fajna noc..sprztac mi sie dzisiaj nie chce wogole nic mi sie nie chce......Wiecie co postanowilam dzisiaj porozmawiac sobie z moim mezem tak otwarcie...szczerze.Powiedzialam o tym co czuje jak sie czuje( nie jest tak najlatwiej na swiecie w roli mlodej mamy) Zwrocilam uwage mezowi ze chcialabym zeby wiecej czasu mi poswiecal,zebysmy nie zapomnieli o tym ze sie kochamy...ostatnio troche odsunelismy sie od siebie pewnie przez to ze dziecko sie pojawilo.....ze chcialabym z jego strony wiecej czulosci,ciepla,ze chcialabym polozyc sie razem do lozka przytulic sie do niego i zasnac szczesliwa a nie czekac az skonczy stukac w klawiature ,ze chcialabym posiedziec z nim wieczorem przed telewizorem obejzec fajny film napic sie razem jakiegos wina,ze chcialabym czesciej z nim rozmawiac,ze potrzebuje czuc sie wazna jako zona a nie tylko mamusia zmieniajaca pieluchy, ze czuje ze oddalamy sie od siebie a bardzo tego nie chce itd itd....Wydawalo mi sie zawsze ze mowienie o tym co sie czuje otwarcie i o tym czego sie potrzebuje i pragnie od drugiej osoby jest dobre ze moze pomoc.......i wiecie co przestalo mi sie tak wydawac........Uslyszlam dzisiaj na moje.."wolanie o uczucie"......(dolujace ze trzeba o to wolac..)ze mam powywracane w glowie!!! Ze przeciez maz o mnie dba zabiera mnie na zakupy, posiedzimy na dworze z dzieckiem( ja czytam jakas glupia gazete a maz przeglad sportowy),pojedzie spotkac sie z kolega i mnie zabierze ze soba......a komputer to jego hobby!!!! i ze powinnam zrozumiec wszytsko ze szukam sama problemow ze sie czepiam ze jestem nerwowa i impulsywna bo to ze dziecko gole rozebrane do kapieli poczeka 3 minutki az Pan i wladca skonczy rozmwaiac z kolega to nie powod do zlosci i nerwow!!!!!!!!Czy my rozmawialismy w tym samy jezyku? i o tym samym?Chciclam mu powiedziec ze potrzebuje wiecej ciepla z jego strony a on mi odpowiada ze mam doceniac ze zabierze mnie do sklepu kupic poszewki na poduszke?Boze mam wraznie ze urwalam sie z choinki .........Preciez chyba nie chce za wiele od swojego meza nie?Naprawde wiadro zimnej wody na glowe i zastanawiam sie z kim ja sie zwiazalam?Ostatanio czesto zaczyam wygadywac sie na forum do Was drogie mamy :sweat:bo w domu nie mam z kim :( Dzieki Ci boze ze mam synka ktorego kocham nad wszystko bo mialabym sie ochote pochlastac z takim zyciem.Wolalabym zyc od pierwszego do pierwszego w malutkim mieszkanku ale tworzyc kochajaca sie rodzine.....Ale to tez moje fanaberie wzgledem meza przeciez niczego mi nie brakuje....to czemu narzekamZamurowalo mnie dzisiaj,tak jak bym sie dzisiaj obudziala i poznala swojego meza.Oto jak chcialam szczerez porozmawiac bokiem mi wyszlo i plakac mi sie chcePozdrawiam i dziekuje ze jestescie inaczej musialabym dolustra gadac :love:Ewa
Obserwuj wątek
    • Gość: Miśk@ Re: Szczera rozmowa......no i odechcialo mi sie szczerosci:( IP: *.* 23.10.02, 00:44
      :( czytałaś mojego maila? to wiesz o co mi chodzi :(Smutne to :( wykrakałam :( przepraszam :(
    • Gość: Siunia Re: Szczera rozmowa......no i odechcialo mi sie szczerosci:( IP: *.* 23.10.02, 01:08
      Lepiej do lustra gadać, niz do lustra pić ;)No ale, że jest forum, to raczej Ci nie grozi, ani pierwsze a już tym badziej drugie.No cóż, takie kryzysy były już w nie jednym małżeństwie. Wiem, że to żadna pociecha.Nie napiszę chyba nic konstruktywnego, bo nawet nie wiem co Ci poradzić. Też mam to za sobą :), i zapewne jeszcze raz "przed sobą" :)Mam już córeczkę a spodziewam się drugiego maluszka. Wydaje mi się, że my kobitki bardziej zwracamy uwagę na stronę emocjonalną i uczcuciową niż mężczyźni. No ale już to ktoś stwierdził, że kobiety są z Venus a mężczyźni z marsa :)No i prawdą jest, że zmęczenie, wyczerpanie i poczucie "odsuwania się" przeżyła chyba każda młoda mama (młoda nie z racji wieku a z racji rodzicielstwa). Głównie zmęczenie itp. "poprawiają wzrok" ;), widzimy wtedy, że jesteśmy potrzebne tylko do zmieniania pieluch, prania zaplamionych ciuszków, gotowania, sprzątania itp. Brak nam kontaktu z ludxmi jaki dawała praca i poczucia wartości. A dziecko jednak zmienia życie. Jesteśmy mu bezwarunkowo potrzebne, nie mamy czasu dla siebie ani na przyjemno ści. Ba.... nawet brak czasu na podstawowe obowiązki domowe, bo większość czasu poświęcamy maluszkom. Ale tak to już jest. Trzeba przewartościować swoje życie, wtedy jest lżej.Ale ... nie oznacza to, że masz rezygnowac z walki o udane małżeństwo, o uczucie męża, jego troske, zainteresowanie i czułość. Wydaje mi się jednak, że musisz z męzem rozmawiac o tym. Bez względu na to, czy podaruje Ci wzamian "kubeł zimnej wody" czy nie. W końcu to zrozumie. Przynajmniej próbując masz na to szanse większe, niż pozostawiając wszystko własnemu biegowi.Mój post jest troche bez sensu, ale nie widzę innej rady, jak rozmowa. Kązdy facet potrzebuje trochę czasu by zrozumieć. A nie możesz odpuścic, bo szkoda stracić to, co sie miało. Tym bardziej, że jednak facetom należy mówić wprost, bo sami sie nie domyślą ;)Trzymam kciuki, głowa do góry :)Czytaj namietnie forum. zawsze to jakieś miłe zajęcie. No i np. w moim przypadku pomogło na wiele rozterek :)Zajęłam się problemami innych, to swpoich nie zauważam, albo przynajmniej patrze na nie z innej perspektywy.Jak chcesz, napisz na priva :)Pogadamy, ponarzekamy, pomarudzimy, pozrzędzimy a może i się pośmiejemy ;)Hi, hi, hi :)Głowa do góry, wszystko będzie dobrze - Siunia
    • Gość: Gosia_wiecznie_mŁoda Re: Szczera rozmowa......no i odechcialo mi sie szczerosci:( IP: *.* 23.10.02, 08:33
      Ewa, spojrz na to JEGO oczami...w poprzednim poscie pisalam ze mu wykrzyczalas i pomoglo ;) a teraz urzadzasz mu jeszcze powazna rozmowe i prosisz o wiecej ciepla....za bardzo go przyciskasz- no pomysl sama, gdyby tobie sie udalo zalapac cos jednego a ktos powiedzial ci- no bardzo ladnie ale tak poza tym.... wiesz co ja wtedy robie? Przestaje robic nic :0 Moze bylam mezczyzna ;) no w koncu jesli jednen moj wysilek nie zadowala a jedynie powoduje nastepne zadania to czesc ;)Dlatego odpusc mu- na docieranie macie cale zycie. Na razie skup sie na swoich priorytetach- a tym jest chyba opieka nad dzieckiem. Sprawe ciepla na razie olej. czyz fakt ze facet jest gotowy pozajmowac sie dzieckiem wiecej nie zwiadczy o nim dobrze? No to dawaj mu okazje zeby to robil. Umowcie sie np, ze raz w tygodniu ty masz wolne- jest to TWOJ dzien, nie podjegajacy piwom z kolegami, fajnym filmom w TV i zajebistym grom :) (tez mam meza maniaka...) Mieszkasz w warszaiwe wiec mozliwosci jest masa ;)Chcesz sie czuc wazna jako zona, kobieta- no wiec poszukaj kobiety w sobie. I nie mowie tu o eleganckiej bieliznie i krotkich spodniczkach, w kazdym razie nie w tej temperaturze ;) Mowie o wyrzuceniu z pamieci tej osoby bez dziecka i zajeciem sie ta osoba z dzieckiem. Jaka kobieta z dzieckiem chcialabys byc? co chcialabys robic? Ja ty sie sama soba interesujesz? Odloz na razie meza na bok i poszukaj SIEBIE, swoich marzen, pragnien. Takie rozdroza zyciowe, jak po urodzeniu dziecka- sa super. jak waz mozesz zmienic skorze i COS zrobic. Co- zalezy juz od ciebie. A wtedy z pewnoscia maz nie bedzie mial problemow z dostrzezeniem kobiety. I jesli jest madry a mysle ze tak- sam dostrzeze potrzebe zmian ;)Moj maz jak chce pokazac ze mnie kocha to dywan mi odkurza ;) i pieniadze zarabia i wspanialomyslnie nie marudzi ile wydalam na nowa bluzke ;) Twoj maz tez w swoim pojeciu dba o ciebie i cie kocha- no i oddaj mu te sprawiedliwosc ze tak jest. masz cale zycie na nauczenie go, ze oprocz pelnego konta i zaplaconych rachunkow jest jeszcze cos co pozwala nam sie czuc kochane po tym jak odetna nam prac i na chleb nie ma- i chociaz nie zycze ci chudych lat- to w chwilach zlych on nauczy sie doceniac ze umiesz po prostu powiedziec "jestes super facetem, kocham cie, wierze" pomimo tego ze on, w swoim pojeciu nie sprawdzil sie.Pozwol mu madrze dorosnac do swiadomosci co to znaczy NA ZAWSZE razem. Nie na chwile, jak jest dobrze, jak jestesmy piekni i mlodzi, ale na zawsze- na rozstepy, blizny, operacje, odchody popologowe i baseny. Nie wymagaj- dawaj- to co bys chciala otrzymac- zrob kolacje czy otworz wino, zaproponuj kino. Nie chce- idz z kolezanka :) Szepnij czasami- fajnie ze jestes. popros o kwiaty ;)moj maz jest facetem wyjatkowo oschlym. facetem ktorego bardzo trudno bylo mi zaakceptowac w blizszym zwiazku- do "chodzenia" byl ok, ale na codzien trudny typ. kwaitki- musze w slowniku sprawdzic bo nie pamietam co to znaczy. Ale gdy nadeszly czasy proby- dal mi swiadectwo swojej milosci. Przez lata obcowania ze mna- tyglem emocji, introwertykiem, czlowiekiem spragnionym czulosci- nauczyl sie mi ja okazywac, lagodzic wybuchy, sklejac serce, potluczone przez ludzi. Teraz po m partnerem, liczacym sie z moim zdaniem. Ja nauczylam sie liczyc z nim- jesli mowi ze za chwile to za chwile. On nauczyl sie ze chwila nie moze trwac 3 godziny bo wybucham.Kiedys myslalam ze taki zwiazek jest wypalony i niepotrzebny. teraz widze jak wielka wartosc ma mozliwosc zdjecia maski w domu. I tego tez zycze tobie. A maluch pewnie faktycznie moze polezec goly pare minut ;)
      • Gość: Ewa21 Re: Szczera rozmowa......no i odechcialo mi sie szczerosci:( IP: *.* 23.10.02, 09:23
        Gosia pewnie masz racje....ale co ja poradzena to ze jestem jeszcze taka mloda i impulsywna.Wkurza mnie ze jestem chyba jeszcze za mloda i za glupia zeby podejs do tego jak Ty :(Tym bardziej ze ..Ty napisalas ze twoj maz do chodzenie abyl okale na poczatku prawdziwego zycia bylo ciezko ze jest oschly...Moj maz taki nie byl wczesniej.Przyzwyczail mnie na poczatku do czego innego a teraz kiedy zmienil sie,zabiera mi to czego bym od niego chciala.Wiem ze dziecko najwazniejsze,ale mi brakuje meza tez.....Czy ja naprawde chce gwiazdki z nieba a ta gwiazdka jest jest zeby maz czasami chociaz okazal ze mnie kocha?Bez urazy Gosia ale troche poczulam sie skolowana jak przeczytalam odpowiedz.Myslalam ze kazda kobieta chce czuc ze jest wazna nie tylko jako mama.A ja tego nie czuje....Dziekuje za odpowiedz i trzymaj kciuki zebym umiala popatrezc na wszytsko tak jak tysmileEwa
        • Gość: Gosia1 Re: Szczera rozmowa......no i odechcialo mi sie szczerosci:( IP: *.* 23.10.02, 09:44
          Ewuniu, na zarzuty skierowane do mojego mężusia, że: nie kupuje mi kwiatów, nie pamięta o rocznicach, imieninach, urodzinach, o świętach (nawet wydrukowałam Mu post którejś emamy, opisujący uczczenie 30 urodzin 30 różami i imprezą w restauracji - ech, zzieleniałam z zazdrości i zalewając się łzami pokazałam go mężowi, a On? hmmm, pominę reakcję milczeniem...), nie bierze mnie na spacer, nie przytula, tylko pada wieczorami jak ścięty, nie adoruje, nie zaprasza nigdzie itp itd, odpowiedział, że co ja chcę od Niego???? pracuje po kilkanaście godzin na dobę, gania za chałturkami, przynosi mi pieniądze, nie pije, nie ogląda się za panienkami...a ja się czepiam i tyle. I wtedy sobie pomyślałam, że może ma rację. Mimo, iż na początku taki nie był. Był właśnie taki, jakiego sobie wymarzyłam. Czuły, kochany, ciepły, adorujący. Ale Ewuniu, czy Ty też jesteś taka jak na początku? Widzisz ciastko z kremem, jedzone na codzień, naprawdę może zmulić. Zacznij cieszyć się tym, że jest po prostu dobrze, a "bardzo dobrze" twórz sama. Co to oznacza? Ja to robię tak: sama się przytulam do męża i łaszę jak kot, zbierając dla siebie wszystkie czułostki, pocałunki, głaskania, pieszczoty, masaże, sama organizuję wyjścia, zmuszam Go do zabrania mnie gdziekolwiek, zadowalam się kwiatkiem kupionym mi raz na kilka lat, no i jestem szczęśliwa, że jest taki jaki jest (naprawdę jest mi czasem bardzo ciężko, bo woła we mnie, ba - krzyczy - typowa natura kobieca, ale staram się, bardzo się staram cieszyć z tego, co mam). I widzę, że to daje efekty. Mąż jest bardzo zadowolony z łaszenia się i częściej rano sam podchodzi do mnie, aby np podrapać po pleckach (ech, takie drapanie to jest mniód na moje serce :lol:), albo proponuje, że mi rozmasuje mój cellulitis :lol:, co oczywiście kończy się w wiadomy sposób...;) Spróbuj Ewuniu, nie czekaj, tylko sama wyjdź do Niego. I nie zarzucaj Go pretensjami, bo to daje odwrotny skutek. Ja nie wiem na czym to polega, ale faceci wystawiają natychmiast kolce na samą propozycję "poważnej rozmowy". Oni mają chyba na to alergię...Pozdrawiam cieplutko - Gosia
        • Gość: Aari Re: Szczera rozmowa......no i odechcialo mi sie szczerosci:( IP: *.* 23.10.02, 10:22
          Ewa wiesz co zrób?Weź dzidzię .... i wpadnij do mnie na pogaduchy :-)Miło by było zobaczyć tego kawalera co się krył w brzuszku jak go ostatnio widziałam :-)A i Krzysio się zmienił od Twojej ostatniej wizyty ...odpoczniesz od małzonka, pogadamy sobie wyżalisz się troszkę .. i ja się wyżalę .. może nam obu ulży ?hę?zapraszambuziakiwioleta
      • Gość: Zilka Do Gosi wiecznie młodej:)))) IP: *.* 23.10.02, 09:47
        Wiesz co Gosiu nie do mnie piszesz ale mi się tak przeczytało... I chociaz nie z całym postem się zgadzam (typu - sprawę ciepła olej ;) ) i chociaż nie mam męża i nie mam większych problemów ze sobą po urodzeniu dziecka to "dał mi do myślenia" ten akapit:"no wiec poszukaj kobiety w sobie. I nie mowie tu o eleganckiej bieliznie i krotkich spodniczkach, w kazdym razie nie w tej temperaturze Mowie o wyrzuceniu z pamieci tej osoby bez dziecka i zajeciem sie ta osoba z dzieckiem. Jaka kobieta z dzieckiem chcialabys byc? co chcialabys robic? Ja ty sie sama soba interesujesz? Odloz na razie meza na bok i poszukaj SIEBIE, swoich marzen, pragnien. Takie rozdroza zyciowe, jak po urodzeniu dziecka- sa super. jak waz mozesz zmienic skorze i COS zrobic. Co- zalezy juz od ciebie." Gdzieś takie myśli we mnie kiełkowały ale w tym całym zaganianiu nie miałam czasu ich zwerbalizować. Poszukaj kobiety w sobie - nawet nie kobiety ale poszukaj siebie w sobie ;) Zdecydowanie dało mi to do myślenia, dziękuję :) :) :)zilka
        • Gość: Ewa21 sz IP: *.* 23.10.02, 10:03
          Zgłasza się 100 procentowa kura - piorę, sprzątam, gotuję , prasuję....i oczywiście jestem z moja coreczką. I... jestem bardzo szczęśliwa ( tylko czasami łapię doły).
          • Gość: Ewa21 Szczera rozmowa......no i odechcialo mi sie szczerosci:( IP: *.* 23.10.02, 10:12
            wiecie co chyba rzeczywiscie macie racje a to moje wyobrazenie to chyba mama mi wpoila.Sama mialam meza drania i wiele przykrosci ja spotkalo z jego strony.Mama od malego mi mowila jak powinien wygladac zwiazek czego powinnam oczekiwac i jak sie zachowywac moze nie miala racjj?Moze nie do konca zgadzam sie z tym wszytskim co napisalscie....jeszcze sie nie zgadzam,ale mam nadzieje ze wiekiem zrozumiem,a teraz wezme sie za siebie.Zajme sie dziekiem,poszukam znajomych w koncu organizowane sa zloty emamowe, i zrobie co bede mogla zeby miec sie gdzie wyrwac z domu i tej ciszy jaka w nim panuje.Chyba sie wsiaklam,jak przeczytalam ze to tak ma byc....Moze do jakiejsc szkoly sie zapisze zqwsze to troche wiedzy a i mozliwosc nawiazania kontaktu wieksza...Postaram sie zrobic cos zebym byla szczesliwa SAMA skoro maz mi nie moze pomoc.W kazdym razie dzieki za odpowiedzi.Dzisiaj sie chyba pierwszy raz wsciekalam,bo do tej pory chodzilam tyulko rozzalona....i chyba wole czuc sie zla.No i bede czekac az bedzie mi wystarczac to jakiego mam mezaTrzymajcie sie cieplo Ewa
            • Gość: sylwia_staw Re: Szczera rozmowa......no i odechcialo mi sie szczerosci:( IP: *.* 23.10.02, 10:45
              Ewo! Choc mam lat 29, czuje ze mam duuuuzo wiecej. a wszystko to przez zwiazek z moim mezem, w ktorym tak sie "doswiadczylam " i uodpornilam, ze moglabym chyba ksiazki pisac.Krotko mowiac po ilus tam latach naszej z soba bytnosci spadly mi luski idealnego zwiazku. Po porostu sa chwile, gdy jestesmy razem i sa chwile, gdy jestesmy razem, ale jakby osobno. Paradoksalnie mnie urodzenie dziecka bardzo pomoglo na psychiczne "odczepienie" sie od meza - po wielu powaznych rozmowach zrozumialam, ze musze ten wozek pchac sama, a maz od czasu do czasu sie wlaczy, jak bedzie akurat mial czas. Taka samotnosc we dwoje. Paradoks polega rowniez na tym, ze jak mnie przestalo juz tak bardzo zalezec (czyli przestalam miec pretensje o cokolwiek) - mezowi troche sie poprawilo, bo nagle wlaczyl mu sie radarek, ze nic od niego nie chca, znaczy sie podejrzane.Dlatego wazne jest, bys miala swoje zycie. Wszystko jedno - szkola praca kurs, cos co da ci pewna samodzielnosc oraz uniezalezni cie od humorow meza. W sumie to nie wiem czy tak powinno byc, w koncu zyjemy w erze kobiet, czy musimy tak sobie zaprzatac glowe tym co nasi Don Kiszoci robia lub nie robia? Czy musze moja corke wychowywac w poczuciu, ze Tatus to juz taki jest i go takim trzeba zaakceptowac? Na te i inne pytania odpowiem w mojej ksiazce, ktora wydam chyba jednak u schylku mojego zycia, jak juz to wszystko sobie przetrawie... :-)
            • Gość: anastazja Re: Szczera rozmowa......no i odechcialo mi sie szczerosci:( IP: *.* 23.10.02, 11:49
              Kochana Ewo :)Zasmucił mnie bardzo Twoj post- myślałam ze u Ciebie naprawdę wszystko w porządku...Nie powinnam pewnie tego pisać, bo co ja wiem, co my wiemy, jesteśmy przeciez takie młode,do tego ja wcale męża nie mam...,ale pewnie przez podobny wiek zdaje mi się ze doskonale Cię rozumiem i uwazm że wcale nie oczekujesz zbyt wiele od swojego męża. To dopiero początek waszego małżeństwa ( przeciez znacie sie tak krotko) więc nie powinno tak być, nie powinnas czuć się taka samotna, a on powinien ci okazywać wiele ciepła i czułości- szczególnie w tym pierwszym trudnym (oj jak trudnym!!!) dla mlodej (w naszym przypadku bardzo młodej) mamy. Skoro rozmowa nie pomogla to sądzę ze powinnaś zrobic coś dla siebie zeby się poczuć kobietą - nie tylko matką. Pójść do szkoły, albo na jakis kurs, albo jakies zajęcia dodatkowe( ja np. chodzę na aerobik), albo wyjdzcie sobie gdzies razem wieczorem i poproście teściów o zajęcie się synkiem,albo wyjdz gdzieś z kolezanka, a mąż zajmie sie dzidzią, kup sobie jakiś nowy ciuch, zrob makijaż itp....po prostu zrób cos dla siebie- to normalne że nie wystarczy czuć sie matką, trzeba też poczuć się kobieta żeby być szczęsliwą . Rozumiem doskonale ten twój stan- frustracji, ze wciąż to samo, wciąż w domu te same czynności, nie mozna sie na chwile nawet od tego oderwać , odpocząć od sytuacji. Na szczęście ten stan mija, kiedy dziecko jest już większe- zobaczysz że minie i będziesz wtedy silniejsza-kiedy mnie to czasem dopada to idę z synkiem do koleżanki, albo wychodzę gdzieś wieczorem i prosze siostrę żeby się nim zajęła. No i studia się zaczęły (zaoczne) więc mam teraz mniej czasu, bo uczyć sie trzeba.A co do szczerej rozmowy to nie przestawaj wierzyć że jest potrzebna i pomaga- bo często pomaga. Taki stan rzeczy pewnie jest przejściowy a mąz na pewno bardzo cię kocha. Niestety jako facet pewnie nie do końca Cię rozumie(daj mu przeczytać swój post- może mu sie oczy otworzą???), Mężowi pewnie się zdaje że tę milość okazuje np. jadąc z Tobą po zakupy, albo idąc na spacer, a Ty potrzebujesz czułości i wsparcia- to zupełnie naturalne. Mam nadzieję że dotrzesz jakoś do męza, że on zrozumie o co Ci chodzi( nie rezygnuj ze szczerych rozmów!).Pamiętaj ,że to z pewnoscia tylko przejsciowy okres-masz cudownego synusia, kochającego męża- przeczekaj ten trudny okres- zobaczysz że póżniej będzie łatwiej, lepiej. Pozdrawiam serdecznie Ciebie i słodkiego synusia, trzymajcie sie ciepło i nie załamujcie :) :) :)anastazja
              • Gość: aga2 Re: Szczera rozmowa....jednak warto IP: *.* 23.10.02, 12:15
                Wiesz Ewo, nie widzę powodu, żebyś nie miała rozmawiać ze swoim mężem, żebyś też musiała pogodzić się z tym, że "oni już tacy są". Myślę, że za trudne charaktery naszych mężczyzn ponoszą odpowiedzialność ich matki i babki, no i ich ojcowie, czyli po prostu wychowanie. Matki nie powiedziały im nigdy jak traktować żonę, nie nauczyły włączać się w prace domowe, okazywać uczucia maleńkiemu dziecku. A matki dorosłych synów, takich już żonatych bywają też często zazdrosne o nową kobietę u ich boku, i dalej nie zwracają synom uwagi, jak postępować z młodą, żoną.Dlatego (tak na marginesie) Ty, matka syna możesz to zmienić, pokazać mu i powiedzieć, czego potrzebuje kobieta, jak ma się kiedyś swoją ukochaną żoną opiekować, jak z nią rozmawiac. Myślę też, że kobiety w ogole mają większą łatwość rozmawiania o tym, co czują, czego pragną w milości, a dla mężczyzn rozmowa na ten temat to wciąż objaw słabości. Poza tym, z okazywaniem czulości jest tak jak z pracami domowymi - mężczyżnę trzeba poprosić, żeby zmył naczynia, wyrzucił śmieci, zajął się dzieckiem. Oni się po prostu nie domyślają, że jest taka potrzeba - to też efekt wychowania - matki tego od nich nie wymagały, wszystko w ich domach rodzinnych było zrobione, więc pewnie robiło się samo. Wciąż im się tak zdaje. TAk samo jest z okazywaniem uczuć - trzeba się do nich czasem trochę połasić.Mąż na pewno wciąż bardzo chce Cię kochać, tylko ma inne wyobrażenie na temat, jak to się objawia. A może zamiast szczerej rozmowy napiszesz do niego szczery, czuły, zakochany list. Będziesz mogła spokojnie zebrać myśli, a On bbez emocji wszystko przeczyta. Nie zapomnij mu tylko napisać, jak bardzo Go kochasz, i że te wszystkie prośby o czułość i uwagę , to dowód Twojego zakochania, a nie zwykłe babskie pretensje. Powodzenia.
      • Gość: Gosia_wiecznie_mŁoda Re: Szczera rozmowa......no i odechcialo mi sie szczerosci:( IP: *.* 23.10.02, 13:08
        do "chodzenia" byl ok, ale na codzien trudny prrrrr ewa ;)nie spodziewasz sie chyba ze wyszlam za faceta ktory na dzien dobry strzelal mi w pysk :lol: albo nic nie mowil.Kiedy sie spotykalismy oboje mielismy czas zeby pobyc ze soba a potem pobyc samemu. Kiedy wyszlam za maz- ja nadal chcialam celebrowac nowy stan. On chcial po pracy odpoczac, bo pracowal calkiem sporo. Ja chcialam zeby patrzyl mi sie w oczy z zachwytam- on chcial pograc w spokoju, obiad dostac i herbate ;) Nieuchronnie prowadzilo to do rozczarowan, pretensji i zali, a ja nie czulam sie kobieta, ktora nota bene nie bylam, bo majac 16 lat to czlowiek jest nastolatka ;) To mialam na mysli piszac o oschlosci. moj maz jest szarmancki inaczej :lol: moglabym sie pewnie zadreczac do dzisiaj tym faktem, ale tego nie robie. Bo na jednej szalce polozylam co dla naszej rodziny robi- a robi wiele- zarabia, wyjechal nawet, kiedy trzeba podciera pupy i nosy, przytula i karci, bawi sie, naprawia reperuje, nawet pozmywa czasem :lol: No ale- nie przynosi kwatow, lubi pograc, wyskoczyc na piwo, nie lubi tanczyc, jest czesto gesto obcesowy w slowach- nie powiem jak brzmia jego pieszczotliwe slowa...I wyszlo mi ze chce z nim byc- mimo wszystko- nie dla dzieci i pieniedzy ale dlatego ze jest dobrym, madrym, skromnym czlowiekiem, ktory najwiecej wymaga od siebie. Rozmawiamy na tematy od 11 lat- a on nadal nie przynosi tych cholernych kwiatow i nie chodzimy po ulicach trzymajac sie za rece. Ale nauczyl sie drapac mnie po plecach i za uszkiem (mrrrrr....), nie uciekac gdy chce go przytulic, odpowiadac zgodie z prawda na pytanie jak wygladam i czy mu sie podobam :lol: (odpowiedzi zgodne z prawda to sllicznie i tak). Najbardziej spontaniczne wyznanie milosne to fajna jestes :lol:Ale Ewa ty JESTES kobieta- no wiesz masz biust biodra, nogi inne rzeczy co kobiety maja, w dodatku urodzilas dziecko. jesli ty w sobie kobiety juz nie znajdujesz- to jak ma ja znalesc w tobie twoj maz? Oczywiscie ze kazda kobieta pragnie sie nia czuc- ale pierwszy krok musimy wykonac MY, nie ONI. bo faceci to sie czuja bardzo mesko jak im sie dziecko urodzi i nawet nie kumaja ze mozna sie czuc inaczej ;) I bycie kobieta nie zalezy od chodzenia w szpilkach i makijazu- zalezy od tego jaka kobieta siedzi w nas. Urodzilas dziecko- myslisz ze sie nie zmieniasz? Myslisz ze twoj maz widzi te sama Ewe, z ktora sie ozenil? Znajdz osobe, ktora jestes w sobie i dojdz ze soba do ladu. poukladaj zycie towarzyskie, i wewnetrzne. Chwal meza z calych sil i oddawaj mu polowe zaslug w opiece nad dzieckiem. Mysle ze on nie mial zlej woli, tylko ciemak z niego, w ciazy nie byl, dziecka nie rodzil. Zmuszaj go do opieki nad dzieckiem bo to bedzie procentowac, ale nie zmuszaj go naraz do opieki nad dzieckiem, gotowania, sprzatania i okazywania tobie ciepla bo faceta trafi szlag. Wyobraz sobie- robisz obiad, pychota, maz wraca do domu, je ten obiad i mowi no super, ale dlaczego tu taki balagan. W pysk bym strzelila, a ty iesmile a wlasnie robisz mu cos zanalogicznego- uswiadamiasz mu blad, on na niego przystaje, a ty uswiadamiasz mu nastepny. Daj sobie czas ;)Zilka olanie ciepla :) proponuje na czas okresliny a nie na zawsze- mysle z;)Musze ci ewa powiedziec ze po urodzeniu drugiej corki wyprowadzilam meza.... zmienilam zamki.... mdlalam z przerazenia na mysl o tym, ze moze to na zawsze a jednak nie umielismy sie porozumiec na tyle ze musielismy sie rozstac.... i potem przez pare ladnych miesiecy, ba.... lat.... odbudowywalismy nasz dom, tym razem na skale ;) nauczylismy sie dwac, nie brac. Nauczylismy ze ze malzenstwo nie jest rownaniem, ale bardziej sinusoida- raz ja bardziej daje a raz on. Zycze ci abys nie musiala meza sprawdzac tak dramatycznie.Kolejna prawda do jakiej dotarlam to tzw teoria zaby. Zaba wsadzona do wrzatku- wyskoczy. Ale jesli wsadzi sie ja do zimnej wody a potem podgrzewa- da sie ugotowac. A z mezem jak z zaba ;)
        • Gość: Gosia1 Re: Szczera rozmowa......do Gosi_wiecznie itd :-))) IP: *.* 23.10.02, 14:11
          Gosiu moja kochana, już kiedyś zastanawiałyśmy się, czy Twój i mój mąż to ta sama osoba??? :lol: No bo ja po tym Twoim poście mam bardzo poważne dowody, że tak...:lol: No powiedz, powiedz, jak brzmią te Jego pieszczotliwe słowa...hihihihihihi :sol:, no i to drapanie po pleckach i za uszkiem :lol:, te dwa "służbowe" słówka na stanie "ślicznie i tak" :lol:, no i to czułe wyznanie miłosne "fajna jesteś...", no ja nie wytrzymam, Gosiu, jak to jest??? :crazy: No i oczywiście podpisuję się pod Twoimi słowami rączkami i nogami...(nawet "rymło" mi się! :lol:). Ja się piękna czuję przy moim mężu nawet w starych dresach i wyciągniętym podkoszulku, tym bardziej że wtedy też dostaję dowody tej swojej kobiecości...;) Ale faktycznie, trzeba w sobie wyrobić właśnie to coś, aby wyglądać super nawet w takich ciuchach "roboczych". A to coś ma się w środku, i jak to mówił Osiołek: "promieniować kobiecą subtelnością!" :lol: - mając nawet taaaaką żuchwę i słuszne gabaryty...:lol: :lol: :lol: :lol: Całuski - tyż Gosia
          • Gość: olaija Re: Szczera rozmowa......do Gosi_wiecznie itd :-))) IP: *.* 23.10.02, 14:19
            wiecie, mój mąż kiedyś na pytanie dlaczego nie mówi mi ,że mnie kocha powiedział, że kiedyś przecież już to mówił i nie odwołał to znaczy że wciąż jest aktualne , a jak się zmieni to mi powie.Na szczęscie zrozumiał że ja mam daleko posuniętą sklerozę w tych sprawach i stara mi się o tym przypominać, ale najchętniej trzymałby się tego że raz już powiedział , więc wystarczy
          • Gość: MKatarynka Re: Szczera rozmowa......Gosie są fajowe :-))))) IP: *.* 23.10.02, 15:30
            Ty się Gosiu1 zastanawiasz, czy nie macie tego samego meża a ja sie zastanawiam, czy Gosia1 i Gosia Wiecznie Młoda to nie ta sama żona tego samego męża :-)Drogie Gosie!Jesteście wspaniałe! Wasze posty nieodmiennie wzruszają mnie i napełniają podziwem dla Waszej mądrości życiowej. Wciąż utwierdza się moja wiara w dobrych ludzi. Chciałbym być taka jak Wy... Dobrze, że jesteście tutaj.Całuję. :love:MKatarynka
            • Gość: Gosia1 Re: Szczera rozmowa......Gosie są fajowe :-))))) IP: *.* 23.10.02, 18:38
              :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: No to musimy się z Gosią_wiecznie itd spotkać, koniecznie - coby rozwiać wszelkie wątpliwości. ;) Pozdrówka GosiaP.S. A tak na marginesie - Gosiu_wiecznie_mŁoda napisz, czy nie przeszkadza Ci, że ja tak bezczelnie skracam Twojego nicka??? :-)
          • Gość: Gosia_wiecznie_mŁoda Re: Szczera rozmowa......do Gosi_wiecznie itd :-))) IP: *.* 24.10.02, 09:30
            aaa... co mi tam... jak mnie ktos nie lubi to bedzie mial powody a jak mnnie lubi to przezyje ;)Gosia do meza - palantek (od palant)Maz do Gosi- rurenka (od rury)mamy tez kota, do ktorego maz po miesiacu mowienia po imieniu (Tosia) powiedzial scierka ;) i od tej pory wiem ze kocha :love:milosc ma wiele odcieni ;)Jesli zmienimy siebie i partnera juz po 5 latach malzenstwa- co bedziemy robic przez nastepne 40?Maj maz teraz jest w Anglii i pracowicie uczy sie ze jesli czlowiek nawet wlaczy pralke- to krasnoludki mi nie powiesza prania i koszule o 6 rano sie suszy suszarka (kupiona o 5 rano.....) ;)
            • Gość: Gosia1 Re: Szczera rozmowa......do Gosi_wiecznie itd :-))) IP: *.* 24.10.02, 09:52
              No to Gosiu, ja już się przestraszyłam na poważnie ;) Czemu?Otóż mój ukochany małżoneczek mówi do mnie....RUREŃKA!!!!!!! :lol: :lol: :lol: Ja do Niego - tafonek...(od wiesz czego, ale nie będę tutaj tworzyć rodziny wyrazów, bo mnie zbanują...:lol:)Kiedy stwierdziłam, że mąż kocha kota? :-) Jak zaczął mówić do niego j.sierściuch!!! To j. wiadomo od czego...:lol: Mój ukochany miał chrzest bojowy tylko przez dwa tygodnie "samotności" w domu (no, z kotem). Przekonał się na własnej skórze, że naczynia niestety trzeba umyć, bo po pierwsze wszystkie nie mieszczą się w zlewie (ma on jakąś swoją pojemność...), po drugie jest ich ograniczona ilość, i po pewnym czasie nie ma w czym zjeść ani się napić :lol: Poza tym, koty z kurzu to nie to samo, co kot sierściuch, same nie zliżą z siebie latającej sierści i coś trzeba z tym zrobić (niestety wsuwanie tego pod dywan kończy się szaleństwem kota prawdziwego, który dostaje małpiego rozumu na widok wystających kłaczków :lol: :lol:). No i ostatnia sprawa - koniecznie trzeba REGULARNIE karmić sierściucha, nie nakarmi się on sam, a nie karmiony dostaje kociokwiku, i z obłędem w oczach biega jak głupi po mieszkaniu drąc się przeraźliwie. :crazy: Skarpetki moczone w wodzie tydzień, śmierdzą....:lol:Pozdrówka GosiaP.S. No i jeszcze najdziwniejsza rzecz (dla mojego męża) - trzeba czyścić kuwetę!!! To był szok dla Niego najgorszy...ale jak został obudzony przeraźliwym wyciem kota stojącego przy zapaskudzonej kuwecie, jak go odgonił od tej kuwety, wreszcie jak rozbudził Go już do końca smród dochodzący od dywanu...no to przekonał się, że jednak trzeba to robić. :lol: Ale do tej pory nie może otrząsnąć się ze zdzwienia...:crazy: - kuweta nie czyści się sama!!!!
    • Gość: 220571 Re: Szczera rozmowa......no i odechcialo mi sie szczerosci:( IP: *.* 23.10.02, 20:02
      Ewo, masz prawo mówić o swoich potrzebach. Człowiek długo nie pociągnie cierpiąc. BArdzo Cię rozumiem, bo dla mnie czułość w małżeństwie jest sprawą bardzo ważną. Ja po prostu bez tego nie umiem żyć. Najgorszy model małżeństwa to ludzie obojętnie żyjący obok siebie, pod jednym dachem, nie wchodzący sobie w drogę. Brrrr... Rodzinny grobowiec.Też wiele razy rozmawiałam z mężem na ten temat. Też wiele razy po rozmowie było gorzej niż przed. Były chwile, kiedy chciałam zrezygnować z walki o "bliskość". Ale doszłam do wniosku, że nie dam rady. Płakałam, byłam zła, zrzędliwa. W końcu zaczęłam się zastanawiać jak to wszystko poukładać i o co mi chodzi (bo po rozmyślaniach doszłam do wniosku, że za dużo chciałam na raz). Wszystkie oczekiwania ułożyłam w listę. Od Najważniejszych, do mniej ważnych. Wyszło mi, że na pierwszym miejscu jest właśnie moja potrzeba czułości, (bliskości, rozmowy, troski), że bez tego ani rusz. Rozmawialiśmy wiele razy, ale tak jakby każde z nas w innym języku. W końcu czytając książkę "Intelicja emocjonalna" (można pożyczyćw bibliotece) trafiłam na rozdział dotyczący małżeństwa. Kazałam mojemu mężowi to przeczytać i to był przełom. Potem czytaliśmy jeszcze fragmenty ksiązki polecanej przez dziewczyny tu na forum http://www.mateusz.pl/ksiazki/sexpch/. Jest lepiej. Mąż się mnie "czepia" ;), a ja przestałam się czepiać. Jak nam to wejdzie w krew, to przejdę do następnego punktu ;).W małżeństwie nie to jest najważniejsze, żeby nie było konfliktów (bo to jest niemożliwe), ale to, żeby umieć je rozwiązywać. Pozdrawiam serdecznie :hello:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka