Odrzuca mnie jak widzę

oblizywane łyżeczki i smoczki dziecięce.Moja teściowa uwielbia najpierw oblizać łyżeczkę, a później pchać ją Szymonkowi do buzi (oczywiście z jedzeniem). Zwracam uwagę, proszę ja i prosi mąż, a ona na to, że dziecku potrzeba bakterii. Normalnie szlag mnie trafia

Powiedziałam jej czy zjadłaby gdybym podając jej obiad, najpierw oblizała łyżkę? To się obraziła, ale nie na długo

Ja nigdy nie oblizywałam łyżeczek Szymonka, ani nie próbowałam z jego smoka mleka, ale widzę, że jest to powszechne. Może nie byłoby to takie obrzydliwe, zważywszy na stan uzębienia Polaków ... zresztą wiadomo

Nie chodzi mi o przesadne sterylizowanie, nie. Ale po prostu nie mogę na to patrzeć.A może przesadzam?

Haga