Dodaj do ulubionych

Denerwuje mnie moja......mama!

18.12.06, 21:33
Witam! Mam problem. Okoliczności zmusiły mnie do czasowego zamieszkania z
moimi rodzicami( mąż remontuje mieszkanie). Nie wiem ,czy to ja mam problem
sama ze sobą, czy istotnie mam rację. A chodzi o moją mamę. Nie zawsze się
pomiędzy nami układało, mama jest(pomimo swego wieku - 50 lat)osobą o
staroświeckich poglądach, ja raczej myślę nowocześnie, bardziej racjonalnie.
Do tego mama jest chorobliwie oszczędna ,np. wody po swoim myciu używa do
mycia podłogi a wodę od prania w pralce automatycznej zlewa do miski i pierze
w niej ręcznie. Dodam, że nie z powodu braku pieniędzy( może rodzicom się nie
przelewa, ale też nie głodują), właściwie to nie wiem ,jaki ma powód.
Oszczedza również na płynie do naczyń, przez co naczynia często wyślizgują
się z dłoni. Do tego robi jeszcze inne różne rzeczy, od których rośnie mi
ciśnienie, np. obcina paznokcie stojąc na środku kuchni, podczas gdy ja
karmię synka z miseczki. Kiedy zwracam jej uwagę, że mogłaby to zrobić w
łazience nad wanną, oburza się i obraża na mnie. W nocy kiedy idzie do
toalety zrobić siusiu , nie spuszcza wody, żeby nie chałasować. Mogłabym tu
wymienić jeszcze wiele innych sytuacji. Ostatnio zwróciłam jej uwagę, że
czyści ręką zabłocone łapy psa a potem głaszcze synka po buzi, nie myje też
rąk po wyjściu z toalety i bierze małego za rączki a potem ten ( jak to
dziecko )wkłada je do bużki.Doszło do tego, że jestem zła jak go dotyka,
całuje. Strasznie się wtedy denerwuję, bo nie wiem, co robiła przed chwilą.
Proszę sobie nie pomyśleć ,że jestem wyrodną córką. Bardzo kocham moją mamę.
Nie jestem też nadopiekuńczą mamą dla mojego synka. Nie chowam go pod kloszem
i nie sterylizuję wszystkiego w jego otoczeniu( nie pamiętam kiedy ostatnio
parzyłam butelki lub smoczki),ja tylko staram się zachować minimum chigieny.
Przecież mycie rąk przed kontaktem z dzieckiem a po kontakcie ze szmatą do
podłogi lub deską od wc to powszechny obowiązek. Nie chcę ograniczać mamie
kontaktów z wnukiem, ale ona nie daje mi wyboru, bo każda moja prośba lub
uwaga kończy się wybuchem kłótni i długimi godzinami milczenia. Wtedy mam
ochotę się spakować i uciec. Bywało tak też wcześniej . Zawsze jechałam do
rodziców z wielką ochotą, ale zazwyczaj weekend kończył się już w piątek, bo
ja nie wytrzymywałam kolejnych kłótni o byle co i obrażania. To nie jest
tylko mój wymysł, tata też często wychodzi z domu, bo nie znosi suszenia
głowy bez powodu. Mama nie ma żadnych koleżanek , trzyma się z kobietami
starszymi od siebie o 20 lat. Jej mama , a moja babcia mieszka w bloku obok,
jednak nie odwiedzają się za często. Babcia też nie może się z mamą dogadać.
Po każdej kłótni i "ucieczce" jest mi żle, mam wyrzuty sumienia( choć to ja
nie zawiniłam-naprawdę!). Nie wiem dlaczego tak jest? Dlaczego nie możemy się
dogadać? Mama jest specyficzną osobą, zawsze taka była i odkąd sięgam
pamięcią to tata był mi bliższy, lepiej się rozumieliśmy( tata ma 62 lata).
Jestem jedynaczką, a mój synuś jest upragnionym i wyczekanym wnuczkiem.
Dlatego też zależy mi bardzo na rodzinnych spotkaniach , moi rodzice są
zakochani w małym, a on uwielbia zabawy z nimi(choć ma dopiero 4 miesiące).
Remont potrwa do końca roku, albo dłużej, więc muszę u nich do tego czasu
przeczekać. Jest ciężko, bo mama jest jaka jest, już się nie zmieni; a ja nie
jestem z tych spokojnych, szybko się denerwuję. To powoduje, że ogólna
atmosfera nie jest za dobra. Dziś np. każda z nas siedzi w swoim pokoju, bo
po wczorajszej mojej grzecznej uwadze,że nie wskazane jest unoszenie nóżek
synka wysoko do góry zaraz po jedzeniu ( synek ulewa często), mama się do
mnie nie odzywa. Z niecierpliwością czekam kiedy mąż przyjedzie, przy nim
czuję się lepiej, mogę się wygadać. Czy któraś też ma taki problem? Może mi
coś poradzicie? A może przesadzam? Proszę o opinie!!! Mama Mateuszka.
Obserwuj wątek
    • lidia23 Re: Denerwuje mnie moja......mama! 18.12.06, 21:44
      Myślę że masz całkowitą rację, ale jak sama piszesz nie możesz dogadać się z
      mamą i ona sie nie zmieni. Nie wiem co Ci doradzićsad chyba to żebyś spróbowała
      jej jakoś wytłumaczyć. Powodzenia.
      www.aleksandraikonrad.blog.onet.pl
    • asiarz Re: Denerwuje mnie moja......mama! 19.12.06, 17:21
      Hej,
      gdyby nie to, że mam dwóch braci to pomyślałabym, żew jesteś moją siostrą i
      opisujesz moją mamę.
      U mnie jest dokładnie to samo!!! Mam już stasze dzieci - 3 i 5 lat i do tego
      dochodzą od 5 lat "awantury" i obrażanie się o wychowywanie moich dzieci.
      Ostatnio ciągle słyszę, że moje dzieci muszą kochać babcię, bo ona ciągle im
      coś kupuje. Daje dzieciom po kryjomu słodycze przed obiadem mimo, że proszę aby
      tego nie robiła. A w zeszłym roku po sylwestrze cały dzień drażniła się z moim
      starszym synkiem, że ma już 5 lat bo jest nowy rok a on płakał i denerwował
      się, że ma 4 (jest z grudnia i kilka dni wcześniej zdmuchiwał z torta 4
      świeczki). Też musiałam mieszkać u niej w czasie remontu, ale nie tak długo.
      Nauczyłam się już, że jeśli są rzeczy mniej groźne - np.gdy głupio gada do
      dzieci - to nie zwracam jej uwagi, ale przy sprawach higieny lub karmienia nie
      ustępuję. Oczywiście się obraża i jest mało przyjemnie. Nie unikniesz tego.
      Moja mama dodatkowo jest osobą, która lubi o wszystkim decydować. Sama rządziła
      całą rodziną. Teraz tym trudniej przyzwyczaić jej się do tego, że to ja
      decyduję o moich dzieciach.
      Bardzo ci współczuję i doskonale rozumiem. Ja ustąpiłam w kilku kwestiach i
      może dlatego wydaje mi się, że teraz jeśli upieram się przy innych to i tak
      jest lepiej niż kiedyś. Powodzenia ci życzę i wytrwałości.
      • beniusia79 Re: Denerwuje mnie moja......mama! 19.12.06, 20:24
        hmmm. ja mam calkiem podobny problem. moja mama jest troszke inna, ale tez doprowadza mnie do szalu np tym, ze ciagle chodzi za kazdym i wylacza swiatlo, oszczedza na wodzie, nie splukuje kibelka´. ciagle gada, ze nie mam tak dziecka rozpieszczac (mala ma 5 miesiecy), ze nie mam zabawek kupowac, bo ja i moje rodzenstwo bez zabawek wyroslismy i nic sie nie stalo. ja mam inne zdanie...jak sie dowiedziala, ze karmie piersia to mi odradzala, bo przeciez dziecko z glodu umrze. kiedys wybralam sie bez meza na impreze, on nie mial nic przeciwko temu. on sam tez czasem beze mnie wychodzi. a moja mama mi glowe suszyla, ze jak ja tak moge, przeciez nie tak mnie wychowywala. kiedys mnie opieprzyla, bo mezowi kawy nie zrobilam. jak jestesmy u niej to codzien rano sie pyta czy juz mezowi kawe i sniadanie zrobilam?czesto truje mi glowe, ze mam uwazac zeby dziecku krzywdy nie zrobic podczas kapieli czy zabawy. ostatnio jak miala corcia katar to mama mi powiedziala, ze mam isc z nia do lekarza, bo ostatnio taka jedna do wiezienia poszla bo dzieci na wlasna reke leczyla. czasem mam tego dosyc i wydaje mi sie, ze mama traktuje mnie jak jakas 14 latke, ktora nie umie dac sobie rady z wlasnym dzieckiem inkrzywde mu zrobi. czasem to boli, czasem ma jej dosc bo glupoty takie gada, ze ho, ho. cale szczescie mieszkamy kawalek od siebie i widujemy sie tylko co jakis czas. jutro jedziemy do niej na swieta, ciesze sie, ale z drugiej stroyn wiem, ze znow mnie czyms wkurzy...
    • joasik79 Re: Denerwuje mnie moja......mama! 19.12.06, 20:24
      Witam! Dziękuję za opinie. Dzisiaj też jest żle, a poszło o okno. Chodzi o to,
      że kiedy byłam jeszcze w ciąży, prosiłam rodziców , aby pomogli nam i np.
      dołożyli do zakupu łóżeczka. Wszystko musieliśmy kupować,nie mieliśmy
      propozycji od nikogo , aby pożyczyć , czy odkupić coś używanego. A poza tym dla
      pierwszego dzidziusia chce się mieć wszystko nowe( u mnie przynajmniej tak
      było),szczególnie,że nasz synek raczej nie będzie jedynakiem. Prosiłam chociaż
      o 100 zł.; dawałam za przykład teściów, którzy naprawdę bardzo nam pomogli.
      Kupili wymarzony wózek, pościel do łóżeczka i wiele innych potrzebnych rzeczy.
      Było mi wstyd przed nimi, że moi rodzice nic nie kupili, choć byli
      przeszczęśliwi gdy dowiedzieli się, że zostaną dziadkami. Moja mama( bo to ona
      trzyma kasę)powiedziała, że ma lepszy prezent dla wnuka niż łóżeczko, a
      mianowicie nowe okno pcv w miejsce starego nieszczelnego. Pomyślicie sobie, że
      to niezły pomysł. Ja też tak uważałam , do czasu, kiedy okazało się, że mamie
      chodzi o okno w jej mieszkaniu. Mówiła, że dzięki temu maluchowi będzie ciepło
      jak przyjedziemy do nich z wizytą. Chciała też kupić grubszy dywan , żeby
      małemu było ciepło jak będzie bawił się na podłodze. Wpadłam w szał!
      Powiedziałam co o tym myślę, trzasnęłam drzwiami i wróciliśmy z mężem do domu.
      Płakałam całą drogę, nie mogłam zrozumieć dlaczego moja mama tak postępuje. W
      domu mąż mnie pocieszył, kiedy się uspokoiłam , doszłam do wniosku, że mama
      miała dobre intencje . To było gdzieś w czerwcu. Teraz mamy grudzień a okna
      nadal nie ma. Może nie ma mrozu, ale chyba gorszy jest wiatr. Szyba w oknie
      dzwoni, firany się ruszają, kaloryfery grzeją na pół gwizdka. Jest nam zimno,
      dogrzewamy pokój grzejnikiem olejowym( na co mama krzywo patrzy- chodzi o
      prąd). Kiedy tu przyjechaliśmy mały miał infekcję (katar, zap. krtani),
      dostawał Eurespal, ale bałam się ,że skończy się na antybiotyku. Mama cały czas
      zwracała mi uwagę, że synkowi furczy w nosku i pokasłuje. W końcu nie
      wytrzymałam i powiedziałam jej, że jak ma mu się polepszyć, kiedy w domu jest
      chłód i przeciągi. A ona na to, że trzeba go zachartować. Napomknęłam, że gdyby
      wymieniła okno( tak jak to obiecywała) to nie byłoby problemu. A ona na to,że
      nie ma pieniędzy( bzdura!). Jednak następnego dnia stwierdziła,że zamówi okno
      na raty. Zrobiła jak powiedziała, kiedy wróciła z miasta była zadowolona, bo
      okazało się, że jest to możliwe jeszcze przed końcem roku. Dziś rano był monter
      zebrać wymiary, wstępnie wyliczył koszt na 940 zł. z montażem. Obliczył kredyt
      i wyszło 10 x 103 zł. Mamie zrzedła mina, ale nic nie powiedziała. Kiedy
      wróciłam jakieś 2 godziny póżniej ze spaceru już widziałam po jej wyrazie
      twarzy, że coś jest nie tak. No i długo nie musiałam czekać. Zaczęła narzekać,
      że to dużo pieniędzy, że babcia da jej tylko na jedną ratę zamiast na więcej(
      choć wcale nie musi tego robić). Powiedziała mi wprost, że ja powinnam dać jej
      chociaż ze 200 zł., bo na to okno to ja w gruncie rzeczy nalegałam. Wściekłam
      się! Wykrzyczałam, że nie mam pieniędzy, bo wszystko poszło na remont. Mąż cały
      miesiąc nie pracuje, bo zajmje się remontem, a będę musiała pomimo braku
      dochodów zapłacić ok. 800 zł. zusu( mąż ma działalność). A okno nie jest moim
      wymysłem, tylko jej własną obietnicą. Nie odzywamy się do siebie. Nie wiem jak
      długo tu jeszcze wytrzymam. W sobotę jedziemy do teściów , zostajemy do wtorku,
      potem trzeba wracać, bo końca remontu nie widać. Wogóle nie czuję atmosfery
      świąt, jest mi smutno, bo nie tak sobie wyobrażałam pierwszą Gwiazdkę z naszym
      dzieciątkiem( na walizkach i ...). Mogłabym resztę czasu pobyć u teściów, ale
      to daleko od naszego domu, a mężowi zależy aby być z nami co dzień.Kiedy teraz
      trzymam w ramionach mojego śpiącego synusia, obiecuję mu, że będę najlepszą
      matką na świecie, że nie zabraknie mu nigdy miłości i ciepła rodzinnego. Damy
      mu taki dom, jakiego ja nigdy nie miałam. Kończę , bo chce mi się wyć.
      Pozdrawiam
      • ma.pi Re: Denerwuje mnie moja......mama! 19.12.06, 21:48
        Hymmm, to o co masz wlasciwie pretensje do mamy? O to, ze rak nie myje, czy o
        to, ze Ci mamony nie daje?

        Pozdr.
        • myelegans Re: Denerwuje mnie moja......mama! 20.12.06, 04:45
          Rodzice nie maja ZADNEGO obowiazku pomagania Wam finansowo. To Wy przeciez
          zdecydowaliscie sie na zalozenie rodziny, nie majac mieszkania, sami wybraliscie
          taki kolej rzeczy, wiec badzcie konsekwentni, radzcie sobie sami, jestescie
          dorosli i nie oburzajcie sie na rodzicow. Dali Ci dach nad glowa razem z
          dzieckiem, domyslam sie, ze nie placisz czynszu, jestes wiec gosciem, wiec pewne
          niedogodnosci musisz znosic.
          Jak nie mozesz mieszkac z rodzicami to sie po prostu wyprowadz, a nie narzekaj.
          Dojrzalosci troche.
          • sir.vimes Re: Denerwuje mnie moja......mama! 20.12.06, 11:17
            Przecież oni mają mieszkanie - w którym robią remont.

            A poza tym- obiecywanie prezentów a póżniej figa z makiem to rzeczywiście jest
            nieprzyjemne...
            No i sam pomysł kupienia "wnuczkowi" okienka w domu babci i wyciąganie na to
            pieniędzy od córki (sama sobie więc ma kupić prezent...) - nieszczególne.
    • edytkus Re: Denerwuje mnie moja......mama! 20.12.06, 07:04
      Troche to przykre co piszesz ale jednak Ma.pi i Myelegans maja racje, a okno mozna chyba jakas wata
      uszczelnic? Moja Mama np. nie przyslala dla wnuczki na urodziny ani kartki ani prezentu, nawet przez
      telefon zyczen nie zlozyla a teraz na prezent swiateczny zazyczyla sobie od nas pokrycia kosztow...
      liftingu twarzy surprised, no i chcac nie chcac zloze sie z rodzenstwem, bo jednak czasem przysle wnuczce
      ksiazke czy bajke na CD i jakas wdziecznosc chociazby tylko za to sie nalezy.
    • lola211 Re: Denerwuje mnie moja......mama! 20.12.06, 09:40
      Wiesz co, gdyby mi corka mieszkajac u mnie, non stop zwracala uwage i jeszcze
      sie czepiala, ze nie kupilam tego i owego to bym ja normalnie z domu
      pogonila.Tym oknem i naciskaniem na prezent po prostu mnie rozwalilas.
      Co do mycia rak i roznych nawykow- masz racje, ale ona jest u siebie i Twoj
      problem, ze Ciebie to denerwuje.
      Ja nie mieszkam z matka i mieszkac nie bede, bo bym chyba w wariatkowie
      skonczyla.Wiedzialas, ze rozowo nie bedzie, a mimo to korzystasz z gosciny
      mamy, wiec po prostu zacisnij zeby i wyprowadz sie jak najszybciej to bedzie
      mozliwe.Odsapniesz i Ty i Twoja mama.
      Takie sytuacje sa na porzadku dziennym w domach, gdzie mieszka kilka pokolen.
      • zojkaojka Lola211 ma rację. 20.12.06, 10:53
        Moi teściowie są gorsi.Teść nie pierze wcale!!!A wody to nie tylko po siusiu
        nie spuszczasad. Rąk wcale nie myje, nigdy!!! Są czarne. A jeszcze wypala ok 60
        fajek dziennie i popija ostro.Teściowa pali ok 40 fajek. Odłączyli się od sieci
        ciepłowniczej i on opala sobie pokój kominkiem , a ona piecykiem olejowym.Robią
        to tylko czasem , bo przecież oszczędzają na opale! Oczywiście w nieogrzanej
        łazience nikt się nie myjesad(((. No, jednak zwracamy im uwagę , że sobie
        szkodzą, ale nie obrażamy się na nich! Jakim prawem, przecież to ich życie. Co
        innego niedotrzymywanie obietnic. Ale też się nie obrażmy tylko mówimy , że
        pamiętamy co mówili, i że to nieładnie. Trochę jak do dzieci się zwracamy. O
        prezenty pytam wprost: za tydzień święta, idę na zakupy, czy mam coś kupić?
        Teść w takich sytuacjach jest chojny, teściowa nie, ale on ma dwa razy wyższą
        emeryturę(są rozwiedzeni, tylko razem mieszkają). Nie komentuję, dziękuję i
        już. Ale zawsze proszę, jak w tym roku nie przypomniałam o urodzinach ich syna
        to nic dla niego nie mieli. A nie chodzi o wiele. Jakby mama na niego z ciachem
        i kawą czekała to byłby szczęśliwy. Pewnie się podniosą głosy że nie muszą.
        No , nie muszą, kochać też nie muszą, ale kurka , kochać powinni. I prezenty,
        nawet najdrobniejsze, albo celebrowanie ważnych świąt to okazje do okazywania
        miłości , ważności tej drugiej osoby. A żeby było śmieszniejsad , mój mąż o nich
        dba, dzwoni, przyjeżdża, pomaga i...kocha. Choć nie jest łatwo kochać brudnego
        alkoholika o trudnym charakterze (on nigdyby o nim tak nie powiedział). A oni
        mówią że kochają i jesteśmy sensem ich życia, ale równocześnie nie są skłonni
        wykonać rzadnych gestów w naszą stronę. Teściowa w te święta uznała , że nie
        będziemy się widzieć!!!!Bo ona nie ma sił do nas przyjechać , ani przygotować
        coś u siebie, a jak mówię że wszystko przywiozę, to słyszę ,że ona nie zwykła
        gości z własnym kotletem zapraszać!!!!Jak jej ukochany wnuk był w szpitalu a w
        drugim równocześnie jego siostra zadzwoniłam prosząc by przyjechała do niego na
        2 godziny. Syn by ją przywiózł i odwiózł. Synek był w izolatce, miał 5 lat i
        naprawdę nie dałby sobie sam rady choćby z siusianiem, nie mówiąc o tym że
        należało go obserwować.Mąż w pracy miał coś hiper ważnego, moi rodzice chorzy,
        a tu malutka w ciężkim stanie do drugiego szpitala. I wiecie co usłyszałam? Ona
        tak go kocha , że nie wytrzyma psychicznie jego widoku w szpitalu( i płacze mi
        prawie w słuchawkę) bo ona cóż poradzi że taka wrażliwa jest! Prosiłam ,
        tłumaczyłam-nie. Koleżanka mnie poratowała. Ale jest to coś czego zapomnieć nie
        umiem.
        Sorki że się tak rozpisałam, i nie do końca na temat, ale mi się wszystko
        przypomniało.I smutno misad
        A jeszcze dodam , że jak dzieci od nich wracają z tatą, to wszyscy do wanny , a
        ciuchy do prania , bo wszystko śmierdzi. Choć wietrzą przed ich przyjściem i
        przy dzieciach nie palą , to ten zapach przenika ściany , tapicerkę , wszystko,
        fujjjsad(((( Po ostatniej u nich wizycie miałam taki atak astmy ,że na pogotowiu
        zlądowałam, i to była ostatnia moja u nich wizyta. I nie wiem czy dzieciom
        krzywdy nie robię puszczając je do dziadków(rzadko).
        • croyance Re: Lola211 ma rację. 21.12.06, 00:02
          Ha, u nas w domu byl remont pelna para (murarze, rozwalanie scian, kladzenie
          podlog) jak okazalo sie, ze mama ma raka piersi i musi dostawac chemie -
          blagala swoja matke o to, zeby pozwolila jej po chemii polezec u niej kilka dni
          (babcia mieszka sama w 4 pokojowym mieszkaniu) - a babcia ODMOWILA. Jako powod
          podala, ze to tle klopotu, bo trzeba bedzie mame obslugiwac, a ona nie moze sie
          tego podjac etc. (miala wtedy 65 lat).
          Moja mama, placzac z zalu, lezala w lozku doslownie na placu budowy, a tesciowa
          (mama ojca, lat 75 wowczas) przynosila jej obiady w garnku uncertain
          • croyance Re: Lola211 ma rację. 21.12.06, 00:05
            Jeszcze dodam, ze mama wyzdrowiala, i ze ja oczywiscie pomagalam jak bylam w
            domu (studiowalam wtedy w innym miescie).
    • daga05 Re: Denerwuje mnie moja......mama! 20.12.06, 09:59
      Skąd ja to znam. witam Cię serdecznie. Mam na imię Dagmara i jestem mamą
      trzynastomiesięcznej Zuzanki. Widzisz ja mam chyba wiekszy problem, bo można by
      powiedzieć, że trochę bez wyjścia. Mieszkam z moją babcią, mamą mojej mamy.
      Niestety obie są do siebie bardzo podobne - ja do nich trochę też. Oboje z mężem
      nie mamy innej możliwości na mieszkanie oprócz czekania, aż nasza sytuacja
      finansowa się polepszy (jeszcze jakieś trzy lata)! Na domiar złego moi rodzice
      (mama i ojczym) mieszkają na drugiej stronie ulicy.Od śmierci mojego taty i
      drugiego małżeństwa mojej mamy stosunki pomiędzy mną a mamą strasznie się
      pogorszyły.Póki mieszkałam z nimi pod jednym dachem kłóciliśmy się bez przezwy.
      Nie mogłam tak jak moje koleżanki spotykać się ze znajomymi, nie miałam modnych
      ciuchów, wszystko było podporządkowane ojcu. Mama tak się od niego uzależniła,
      że o normalnej rodzinie nie było mowy. Możesz pomyśleć, że byłam zazdrosna o
      ojczyma, ale nie; okazało się, że lubi sobie wypić, jest ordynarny, oschły,
      fałszywy.Ale dość o nim. Wracając do tematu... . Byłam pewna, że jak wyjdę za
      mąż i urodzę Zuzię wszystko się zmieni. A tu nie. Kontrolują mnie, próbują
      skłócić mnie z mężem, wielokrotnie dają mi do zrozumienia, że jestem złą matką i
      nie potrafię zająć się moim dzieckiem. Nie szanują mnie ani mojego męża,
      wykorzystując to, że nie mamy gdzie się podziać. Na prawdę ja już tego nie
      wytrzymuję. Moglibyśmy coś wynajmować, ale oboje z mężem pracujemy, a Zuzanka
      jest od urodzenia mało odporna, często choruje, więc wstawanie z nią o godzinie
      5 i wychodzenie z domu o 6 nie wchodzi w grę. Musimy wytrzymywać to do czasu,
      kiedy mała nie pójdzie do przedszkola. Jestem tak uzależniona od rodziców, że
      mimo mojej samodzielności boję się ich jak ognia. Mój mąż tłumaczy mi, że to bez
      sensu bo jestem dorosłym człowiekiem i mam prawo do swoich decyzji oraz do
      popełniania błędów. Joasia, co byś zrobiła jakby twój ojciec częstował twoje
      dziecko piwem i śmiał się przy tym bezczelnie z twoja mamą? Mój mąż zaeragował i
      od tej pory oni nie rozmawiają z nim on z nimi, a to mi się obrywa. Płakać mi
      się chce bo póki żyją tak będzie a moje starania nie dadzą nic. Zuzia jest dla
      mnie najważniejsza, dlatego czasami zastanawiam się jak to będzie kiedyś. Nie
      myśl, że moja rodzina jest jakaś patologiczna. Nie! Ale na pewno nie są szczerzy
      i prorodzinni.
      Zbliżają się Święta. W ostatniej chwili zostaliśmy zaproszeni do teściów.
      Zwlekaliśmy z decyzją, bo moja mama czakała na pozwolenie ojczyma, by moglibyśmy
      przyjśc do nich na Wigilię. Nie doczekała się, a my stwierdziliśmy,że nie
      będziemy nikogo o nic prosić. Szkoda, że tak wyszło. Mój mąż nawet nie chce do
      nich pójść. A ja znowu jak ten kozioł ofiarny bedę robić dobrą minę do złej gry,
      i dzieląc się z nimi opłatkiem będę myślała kiedy pójdę do domu!
      • joasik79 Re: Denerwuje mnie moja......mama! 20.12.06, 13:38

        • ma.pi Re: Denerwuje mnie moja......mama! 20.12.06, 16:17
          Tak nazekasz na wlasna matke, a wyglada na to, ze jestes taka sama.
          Do niej masz pretensje, ze od kogos cos chciala, a sama masz zal, ze Tobie nie
          chce dac tego czy tamtego. I kolko sie zamyka.

          A co do tego nieszczesnego okna. Powiedzila, ze wymieni, i mam wrazenie, ze dla
          Ciebie to oznacza, ze ma to zrobic natychmist bo Ty tak zadasz, a nie wtedy
          kiedy jej bedzie pasowalo i bedzie miala na to fundusze.

          No i sama piszesz, ze Tobie finansowo powidzi sie lepiej niz mamie. W swietle
          tego to juz wcale nie rozumiem Twoich "roszczen prezentowych".

          Pozdr.
        • daga05 Re: Denerwuje mnie moja......mama! 20.12.06, 18:50
          joasia, ależ ja cię doskonale rozumiem. podziwiam też to, że macie możliwość
          wspólnego i samodzielnego mieszkania. jezeli twoja mama postepuje tak jak
          mówisz, to po prostu jest niesprawiedliwa! nie przejmuj się tym, bo chyba
          wolałabym mieć twoje problemy - sama rozumiesz...smile
          • bunny.tsukino Re: Denerwuje mnie moja......mama! 20.12.06, 19:51
            Na miejscu Twojej mamy, to bym Cię dawno z tego domu pogoniła. Sorry, ale
            jesteś Gościem, a Twoja mama jest u siebie i jeżeli zechce chadzać po domu
            nago,nieumyta i z nieogolonymi nogami, to jej prawo. Dokładasz się do opłat, za
            wodę, gaz, prąd i media. Hę??
            • jarzebina_cz Re: Denerwuje mnie moja......mama! 20.12.06, 21:02
              Mam podobne wrażenie, jak jedna z poprzedniczek. Joanno, jesteś podobna do
              swojej mamy i basta. Skoro Ci się dobrze powodzi, a i teściowie nie poskąpili
              grosza na wyposażenie dla dziecięcia, to po się handryczyć o głupią stówkę od
              matki??? Skoro pracuję i stać mnie na utrzymanie dziecka, nie czekam, aż
              rodzice, którzy są w gorszej sytuacji materialnej, będą się dokładać "bo
              dziadkowie powinni". Mogą, ale nie muszą.
            • joasik79 Re: Denerwuje mnie moja......mama! 20.12.06, 21:14
              No cóż? Szczerze mówiąc nie spodziewałam się takiej krytyki i jest mi przykro.
              Ale przecież chodziło mi o opinie, choć gdzieś w głębi serca oczekiwałam
              wsparcia. Cóż? Może rzeczywiście sobie zasłużyłam na tak ostrą krytykę. Chociaż
              uważam, że nie zostałam do końca dobrze zrozumiana. Do ma.pi: Jeżeli z całej
              tej historii w pamięci utkwiło Ci tylko to, że miałam roszczenia prezentowe, to
              świadczy to o tym, że masz problemy ze zrozumieniem tekstu , być może dla
              Ciebie był za długi, tylko bez obrazy. Jeszcze kilka słów do bunny.tsukino:
              Taka jest Twoim zdaniem metoda rozwiązywania problemów rodzinnych?-
              "pogonienie" z domu? Gratuluję ! Tylko współczuję dzieciom. Tak na marginesie.
              Do opłat obiecałam, że się dołożę i tak zrobię. Nie wyobrażałabym sobie innej
              możliwości. Jedzenie kupuję sama , gotuję obiady dla wszystkich i sprzątam. Ale
              może to za mało? Chociaż moim zdaniem i tak dużo jak na "Gościa", czyż nie?(
              zgodnie z Twoim tokiem rozumowania).
              • kaaaasiiiiiiiiiiiia Re: Denerwuje mnie moja......mama! 20.12.06, 21:18
                nie przejmuj się tym wszystkim
                i jeszcze jedno na tym forum to prawie wszystkie wątki kończą się kłotnią
                >pozdrawiam
                • jarzebina_cz Re: Denerwuje mnie moja......mama! 20.12.06, 21:38
                  Ależ nikt nie ma się zamiaru kłócić. Nie rozumiem, po co Joasik, pcha się do
                  matki jak ćma do ognia. Skoro mamuśka jest be od początku do końca, bo i
                  higieną i uczciwością na bakier, a ona mimo to jedzie do niej i pomieszkuje
                  kilka tygodni, to zakrawa na masochizm. Ludzie w pewnym wieku się nie
                  zmieniają, niestety. Skoro matka działa Ci na nerwy i to na całej linii, staraj
                  się przebywać z nią jak najmniej. Innego wyjścia nie widzę.
                  • sceptyczna1 Re: Denerwuje mnie moja......mama! 21.12.06, 08:36
                    jarzebina_cz napisała:

                    > Ależ nikt nie ma się zamiaru kłócić. Nie rozumiem, po co Joasik, pcha się do
                    > matki jak ćma do ognia. Skoro mamuśka jest be od początku do końca, bo i
                    > higieną i uczciwością na bakier, a ona mimo to jedzie do niej i pomieszkuje
                    > kilka tygodni, to zakrawa na masochizm. Ludzie w pewnym wieku się nie
                    > zmieniają, niestety. Skoro matka działa Ci na nerwy i to na całej linii,
                    staraj
                    >
                    > się przebywać z nią jak najmniej. Innego wyjścia nie widzę.
                    Oczywiście, że nikt nie zamierza się kłócić, zamierzają Ci tylko pokazać jaka
                    jesteś beznadziejna a one wspaniałesmileI jak sobie cudownie dają radęsmile No, ale
                    z jednym mają problem - z czytaniem tekstu ze zrozumieniem. Może był za długi?
                • joasik79 Re: Denerwuje mnie moja......mama! 20.12.06, 21:40
                  No właśnie. Aż boję się zaglądać, żeby się jeszcze bardziej nie zdołować. Teraz
                  żałuję, że postanowiłam się wyżalić. Rozumiem,że mogą być różne opinie na temat
                  mojej historii. Nie chodziło mi o "pogłaskanie" po głowie ,ale również nie
                  spodziewałam się tak ostrych słów( nie od wszystkich- dzięki za zrozumienie!).
                  Naprawdę nie jestem złym człowiekiem! A czuję, że tak zostałam przez niektórych
                  odebrana. Dlatego może lepszym wyjściem będzie jak zakończę na tym poście.Życzę
                  Wszystkim radosnych i przede wszystkim rodzinnych Świąt. Może i ja kiedyś
                  takich doczekam???????????????????????????
                  • shady27 Joasik 20.12.06, 21:46
                    jednego czego nauczylo mnie forum to to, zeby nie wyzalac sie. Rzadko kto to zrozumie, a najczesciej skrytykuje i zgnoi. Jesli mam problem, staram sie wyszukiwac wypowiedzi innych forumowiczek na temat podobny do tego, ktory ja bym chciala poruszyc. Nie przejmuj sie. Ja Ciebie rozumiem, bo moja mama jest baaardzo podobna i moglabym napisac o niej trylogie. Trzymam kciuki, zebys jak najszybciej mogla znalezc sie w swoim mieszkanku z dala od toksycznej mamusi
                  • kaaaasiiiiiiiiiiiia Re: Denerwuje mnie moja......mama! 20.12.06, 22:11
                    napisałam meila do ciebie
                    • roszpunka7 Re: Denerwuje mnie moja......mama! 21.12.06, 08:12
                      hej, nie wiem, czemu dziewczyny sie Ciebie czepiają, moze lubią dokuczyc komuś przed swietami, ale ja Cie doskonale rozumiem, choc nie mam takiej sytuacji.
                      Twoja mama naprawde JEST denerwujaca i niekonsekwentna.
                      Na Twoim miejscu jednak zrezygnowalabym z dluzszych wizyt. Przyjezdzalabym rano, na noc wracala do domu. Moze nie zdazylabyś sie zdenerwować.
                      • ledzeppelin3 Re: Denerwuje mnie moja......mama! 21.12.06, 08:28
                        Mamy nie zmienisz, zapomnij.
                        Nie sądzę, aby w sytuacji gdy nawet czasowo u niej mieszkasz, mama ma pełne
                        prawo zrobić kupę na środku pokoju i rozmazać ją po łóżeczku swojego wnuczka,
                        jak to (w przybliżeniu) sugerowała Lola.
                        Jedyna rada, to uniezależnić się emocjonalnie i finansowo i ograniczyć kontakty.
                        • lola211 Re: Denerwuje mnie moja......mama! 21.12.06, 09:37
                          Lola sugerowala tylko, ze kazdy ma swoje nawyki i wymagania, by sie
                          dostosowywac do "goscia" jest z lekka absurdalne.
                          A mama chyba nagle nie przestala myc rak, tylko ma tak od zawsze.
                          Wiedzac o tym po prostu bylo sie zastanowic, zanim sie skorzystalo z gosciny.
              • ma.pi Re: Denerwuje mnie moja......mama! 21.12.06, 15:32
                joasik79 napisała:

                > No cóż? Szczerze mówiąc nie spodziewałam się takiej krytyki i jest mi
                przykro.
                > Ale przecież chodziło mi o opinie, choć gdzieś w głębi serca oczekiwałam
                > wsparcia. Cóż? Może rzeczywiście sobie zasłużyłam na tak ostrą krytykę.
                Chociaż
                >
                > uważam, że nie zostałam do końca dobrze zrozumiana. Do ma.pi: Jeżeli z całej
                > tej historii w pamięci utkwiło Ci tylko to, że miałam roszczenia prezentowe,
                to
                >
                > świadczy to o tym, że masz problemy ze zrozumieniem tekstu ,

                A ja Ci proponuje przeczytac, tak ze zrozumieniem, jeszcze raz Twoj wlasny
                drugi i trzeci post w tym watku. Tam o niczym innym nie piszesz tylko o
                pieniadzach. I zwiazanych z tym pretensjach do Twojej matki.

                Pozdr.
    • izabela_741 Re: Denerwuje mnie moja......mama! 21.12.06, 17:16
      Mamy nie zmienisz i nie ma sensu sie klocic o jej przyzwyczajenia. Co z tego,
      ze opisalas ja na forum jako niechluja i wyludzajaca pieniadze? Zmienilo to
      mame albo Twoj stosunek do niej? Osiagnelas cokolwiek poza wylaniem pomyj?
      Zaakceptuj jej sposob postepowania (nawyki higieniczne i oszczednosciowe) albo
      jak najmniej odwiedzaj albo odwiedzaj i prowadz krucjate. Wybrac musisz sama.

      Co do stosunku mamy do Ciebie (bo o babci i wujku trudno, zebym sie
      wypowiadala) to niestety przykre to jest ale dzieci wieeeelu ludzi nie chwali i
      nigdy im nie powie, ze sa dumni.
      Ty badz dumna z siebie i powtarzaj sobie, ze jest dobrze, ze masz fajnego meza,
      dziecko, dom, prace i to jest najwazniejsze.
      Jestescie osobna rodzina wiec wszelkie prosby o kase od Was masz prawo olewac
      bardziej lub mniej wprost. Nie masz jednak prawa oczekiwac, ze rodzice beda Wam
      czy dziecku robili prezenty, bo tak wszyscy robia. Twoja mama jest inna
      niz "wszyscy". Nie pros jej o ZADNA kase i nie dawaj jej ZADNEJ kasy.
      I wroc do siebie na swieta, bo oszalejesz. Ja bym nie chciala tkwic w takim
      ukladzie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka