IP: *.* 22.02.03, 04:38
No wiec siedze. Siedze juz od dluzszego czasu i ruszyc sie nie moge, bo na mnie tez cos siedzi. A tam na wierzchu chyba siedzi cos jeszcze, ale tego juz nie widze, bo przyslania mi to pierwsze. Mysle, ze kazdy, kto ma dwoje dzieci, meza komputerowca, tesciowa za sciana, ogromny dom na glowie (na ktory to nie ma funduszy) i psa, wie o co mi chodzi. Siedza na mnie OBOWIAZKI!! Sa duze, maja odstajace uszy i zmienne oblicza, co wyglada dosc nieprzyjemnie. A jakby tego bylo malo wciaz sie rozmnazaja. Plugawce jedne. Wiec trzeba umyc naczynia, wstawic pranie, zrobic obiad, wyprasowac pranie poprzednie, odkurzyc, umyc wanne i kibelek (facet ma takiego dlugiego, a nie moze wcelowac do klozetu! paranoja), nakarmic mlodsze, w starsze wmusic troche krupniczku, w miedzyczasie przebrac ze dwa razy, odkleic podpaski od podlogi w sypialni (tak,tak, synek grzebal w szafce lazienkowej, a tam tyleeee cudow), zmienic posciel, wytrzec kurze i rozmrozic lodowke. UFFFFFFFFFFF...A najgorsze jest to, ze za tydzien scenariusz sie powtozy.No wiec usiadlam, aby odpoczac, w celach czysto samolubnych. Lecz zanim sie obejrzalam, wszystko siedzialo na mnie.I tak se siedzimy, od godziny. Razem, ja i moje Obowiazki, obejrzelismy 1458 odcinek "Mody na sukces", gdzie jeszcze zadnego Obowiazka nie widzialam i tak mi do glowy przyszlo, ze tym darmozjadom po prostu u mnie za dobrze!!! A gdyby je troche zaniedbac, to sobie pojda i znajda gorliwsza ode mnie.Czego i Wam, przygniecione Obowiazkami, eMamy zycze.BEATAS
Obserwuj wątek
    • Gość: Gosia1 Re: Obowiazki IP: *.* 22.02.03, 10:52
      Beatko kochana, ja na te zmory mam swój sposób. ;) Przekonałam się, że one najbardziej kochają wżerać się w moje sumienie - mają super pożywną i odżywczą wyżerkę. Dlatego nie siadam do kompa ani telewizora, ani książki dopóty dopóki nie zrobię wszystkiego w domu. Jak tylko rano wstanę, zjem śniadanko, z kawusią odbieram pocztę i ewentualnie odpowiem na kilka postów/maili skierowanych do mnie. Ale zaraz potem idę nastawić obiad, umyć łazienkę, wytrzeć kurze, odkurzyć. Robię to wszystko bardzo szybko, bo mój nałóg (czyt. komputer) też potrafi głośno krzyczeć..."Gosiuuuuu, Gosiuuuuu, chodź do mnie!!!!, czeeeekaaaaam....". :lol: :lol: Ale ja dzielnie odwracam wzrok, zamykam uszy...Potem po Krzysia do szkoły, obiadek domownikom, zmywanie i...yuuupiiiii, już mogę!!! Kocham tę chwilkę. Siedzę sobie, postuję, i nikt, żadna małpa mnie nie podgryza...:lol: A te drobniutkie, które na mnie siedzą? np prasowanko? Kochana, dorobiłam się już kilku zmarszczek, ale dzięki nim mam dużą córkę! :sol: hehehehehe - a jak Ona cudnie prasuje...:lol: Gorzej, jak mi wypada jakaś niespodziewana praca...jak muszę jechać w teren...a potem pisać...:cry: Nikt, kto tego nie przeżył, nie wie, jak to jest - siedzieć przy komputerze i nie móc postować!!! To powinno być karalne! :lol: No bo wyobraź sobie taką sytuację - wszystko w domku zrobione, błyszczy (bo latałam jak kot z pęcherzem...), właśnie mam sobie zasiąść, z błogą minką, a tu telefon: "kochanie, jedziemy, jest temat...: :cry: :cry: :cry: :cry: Nie napiszę co wtedy mówię. ;) Całuski Beatko - od podgryzanej czasem Gosi (teraz też, hehehehe)
    • Gość: madziara Re: Obowiazki IP: *.* 22.02.03, 12:35
      Ha i ja też tak mam dlatego już rano posprzątałam, o 10 wyszłam z potworkami na spacer a mąż mnie wyręczał i mył podłoge / nie wiem dlaczego on sie tak złóści kiedy komuś mówie że to on umył podłoge?/. Przyszłam dałam maluchom drugie śniadanko włożyłam do łóżeczek aby zasneły a sama szybciutko skończyłam w kuchni porządki. I teraz sobie siedze i jest luzik ale jak bym choć troszke myśli oderwała od kompa to znalazły by się OBOWIĄZKI, ale ja za wszelką cene staram sie o tym nie myśleć. Myśle o różnych rzeczach a jak już bedą myśli o obowiązkach zaczynały mnie dręczyć to pójde i sie położe to same przejdą jak zamnkne oczy i otworze dopiero kiedy usłysze że potworki już wstały.Magda
    • Gość: MałgośkaR Re: Obowiazki IP: *.* 22.02.03, 16:20
      Kochana Beatko :) jak dobrze, że założyłaś ten wątek. Dziś czuję się dokładnie jak Ty-cały ten ciężar obowiązków na mojej głowie. O naiwna myślałam, że jak mąż przyjedzie na weekend to mi pomoże, ulży mi trochę, ale gdzie tam: komputer, koledzy i jeszcze pobawi się z synkiem. Teraz też wyszedł na chwileczkę, coś tam załatwić, a nie ma Go już 2 godziny. Szlag mnie trafi!!!Dobrze wiedzieć, że nie jestem sama ;)Pozdrawiam serdecznie, zwłaszcza te zapracowane :hello:
      • Gość: żona Re: Obowiazki IP: *.* 22.02.03, 16:53
        To i ja się zgłaszam. Kiedy dopadaja mnie kolejne OBOWIĄZKI z którymi trzeba sie uporać - mam na to jedna receptę - odgórnie ustalony czas tylko dla mnie i myśl, że w określonym momencie on przyjdzie, pozwala przeżyć nawet w niezłym humorze kolejny dzień. Poza tym już dawno ustaliłam pewne zasady - ze względu na to, że on wziął na siebie obowiązek zarabiania na rodzinę to ja zajmuję się całą resztą. Oboje jednak potrzebujemy oderwania się od codziennych obowiązków - raz w miesiącu on idzie z kumplami na piwo, raz ja umawiam się ze swoimi przyjaciółkami (właśnie dzisiaj ja wychodzę). A poza tym raz na 6 tygodni robimy sobie wspólne wyjścia. Nie jest to do końca regularne, bo czasami harmonogram zburzy nieprzewidziana okoliczność. Poza tym małego usypiamy na zmianę - nie jest to specjalnie absorbujące zajęcie, ale w "jego" dni wiem, że wieczorem mogę spokojnie zrobic sobie kawę, zapalic papierosa i przeczytać zaległą prasę. I własnie te jasno okreslone zasady, których oboje przestrzegamy mnie ułatwiają życie.A poza tym, jeżeli mam naprawdę zły dzień, to po prostu odpuszczm sobie zrobienie rzeczy, które mogą poczekać.danka
        • Gość: magdaka Re: Obowiazki IP: *.* 23.02.03, 11:20
          U mnie wyglada to podobnie jak u Danki.Mysl o tym, ze np. w tygodniu sobie gdzies wyjde pozwala mi "przezyc" gorsze dni.Jak mielismy tylko jedno dziecko tez usypialismy je na zmiane.I dokladnie jak napisala Danka ta mysl, ze juz moge sobie spokojnie usiasc jub napuscic wody do wanny ..:lol:Teraz maz usypia a wlasciwie czyta bajke i juz niezawsze czeka az zasnie.A ja w tym czasie usypiam Jaska.Niestety najbardziej brakuje nam tych WSPOLNYCH wyjsc.Ale mieszkamy zdala od rodziny i Jasiek nie chce zostac z Babcia jak ta przyjedzie/bo ja nie pamieta/Ale mysle,ze to sie zmieni niedlugo :)Tak samo jak widze ,ze maz "ma juz dosc" proponuje mu ;)zeby spotkal sie z kumplami.Ale on ma swoja inna odskocznie.Poniewaz jest malarzem to malarstwo spelnia te role.A jak mi sie czegos nie chce a moge tego nie robic to odkladam to na pozniej np czesto prasowanie ;)Pozdrawiam Magda
    • Gość: Balbinka Re: Obowiazki IP: *.* 22.02.03, 16:45
      No i jak tu nie kochać tego forum? Niemożliwe!;-) Pośmiałam się z Waszych problemów ,i z siebie przy okazji, i już mi lepiej. :-)Pozdddddrowienia.
    • Gość: Graża Re: Obowiazki IP: *.* 22.02.03, 16:47
      Chociaż mam tylko jednego małego urwisa, ale za to mam też w domu pracę. I męża studenta, który co drugi weekend spędza na uczelni. W tym roku i tak jest lepiej, kiedyś były to 3 weekendy w miesiącu!!!Hm.. praca w domu... czyli dom (pranie, sprzatanie, gotowanie, itp. prasuję sporadycznie) plus praca zawodowa, czyli każda wolna chwilka (np. mały śpi, albo wieczory, albo gdy babcia go weźmie na spacer) poświęcona pracy. Cieszę się, że ją mam, że mam stałe zlecenia, że robię ciekawe rzeczy, ale ... chyba niedługo padnę i już nie wstanę. Pomagam sobie ginsaną lub też innym preparatem Buerlecitine czy cóś, i jakoś ciagnę. W związku z powyższym - mnie podgryza to, że zamiast pisać swoje, jestem na forum, na czacie... albo zwyczajnie odpoczywam. To okropne, prawda?Aha, wiadomość z ostatniej chwili:Właśnie wróciliśmy z małym ze spaceru - każda kałuża jego, ale kałuże kocha on nie tylko butami - o nie! kocha je całym sobą. Zaliczył je i przodem i tyłem, bez podtekstów, proszę. Teraz on śpi, a ja... ja POWINNAM pracować. Ale jak ja mam to robic, kiedy ledwo klikam?????????PozdrawiamGraz
    • Gość: malgosia.dz Re: Obowiazki IP: *.* 23.02.03, 13:11
      A ja od jakiegoś czasu obowiązki dzielę na takie co podgryzają mnie bezwzględnie :hap: i z tymi rozprawiam się od razu (wszystkie związane z opieką dziecka), oraz takie które żadziej lub częściej przeganiam :gun: (a niech idą i podgryzą trochę męża, albo w ogóle niech spływają).Przez pierwsze miesiące po narodzinach dziecka starałam się być perfekcyjna :).Mieszkanie wypucowane, obiadek ugotowany, poprane, wyprasowane... I tylko ja czułam się coraz słabiej, coraz mniej atrakcyjnie i w ogóle do kitu. :(Dzisiaj nie mam już żadnych obiekcji, aby wykorzystać trochę męża, tym bardziej, że wcale od tego nie ucieka.A jeśli od czasu do czasu zdarza się sytuacja, że podłogi nie lśnią jak lustra, góra prasowania czeka (zwłaszcza z lubością omijam stosy t-shirt"ów męża), zamiast normalnego obiadu mąż zrobi sobie kanapkę - to co? Świat się nie zawali, a ja zamiast na siłę ciskać się po mieszkaniu - po prostu odpoczywam (choćby przy kompie "postując"). :bounce:Niech żyją obowiązki, które można spławiać! :gun:Pozdrawiam. :OMałgosia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka