Smutno mi, strasznie mi smutno .......

Serce mi peka, z tęsknoty i żalu .......Urodziłam 5 i 1/2 tygodnia temu. Potem 3 tygodnie w szpitalu spędziłam, bo z Mikusiem były problemy. A w domu ........ z tęsknoty usychała moja Wikunia. Tęskniłysmy za sobą obie, baaaaaardzo.Mocno przeżyła tak długie rozstanie. Beczałysmy za soba każdego dnia

Gdy wróciłam do domu tez nie było Wikuni do śmiechu, bo Jej kochana Mama ciagle przy cycu nosiła dzidzię.Zazdrosna jest baaaaardzo. Starałam sie jak mogłam by ażdą chwilę gdy Mikus spał i niepotrzebował mnie spędzać z Wikunią. Powtarzałam ciagle jak bardzo ja kocham jak bardzo jest dla mnie wazna. Co zrozumiała i na ile uwierzyła

nie wiem. Z jednej strony radośc, że ma prawdziwą swoja dzidzię w domu, a z drugiej strony - widziałam w oczkach smutek z powodu obecności Mikusia. Jest zazdrosna i nic na to poradzić nie moge - staram sie tłumaczyc, ale ....A od wczoraj znowu jestesmy rodzielone ....Moja kochsana Wikunia jest w szpitalu zakaźnym, bo ma szkarlatynę

Nie moge z Nia byc bo Mikus mnie potrzebuje w domku. Więc w szpitalu jest znowu z Tatą i Babcią na zmiane ( Babcia jest za dnia, gdy Tata w pracy, a Tata popołudniami i w nocy) - tak jak to było, gdy poszłam rodzić. Znowu płacze, że chce do Mamy, do domu, do dzidzi.... Mężowi ciagle powtarza, ze "ubiera buci i idzie do Mamy i dzidzi".Smutno Jej, bo wie, że Mama jest z dzidzią a Ona jest daleko

Tak strasznie mi Jej żal .....Ile to małę serduszko jeszcze wytrzyma takich przykrości?Ja też beczę, bo i żal mi Jej (wiem co Wika czuje) i tęsknie za Nia równie mocno jak Ona za mną

Do tego oczywiście dochodzą jeszcze nie wygody leczenia - wkłuty wenflon (który Jej przeszkadza) i podawane dożylnie kroplówki z lekarstwami, badanie, pokoik 2,00 m/2,50 m gdzie stoja dwa łóżka, dwie szafki i stół. Zatem za duzo miejsca tam nie ma. A jako, że to szpital zakaźny to nie ma szans by dzieci mogły wspólnie bawić sie w jakiejś świetlicy. I ten wstretny wenflon trzeba Jej często przekłuwać, bo ma kruche żyły, które pękają.Moja kochana Wikunia .....Tak bardzo chciałabym móc Jej powiedzieć "dobranoc", przytulić, pocałować ....Ona tak bardzo tego potrzebuje.Matko, jak bardzo musi byc Jej smutno i ciężko ...Mi też serce pęka ....- Siunia