Gość: guest
IP: *.*
12.03.03, 09:36
Witajcie,koleżanka podrzuciła mi dziś rano do poczytania tomik wierszy W. Szymborskiej "Chwila". Jest tam jeden, który wręcz ujął mnie za serce."Mała dziewczynka ściąga obrus"Od ponad roku jest się na tym świecie,a na tym świecie nie wszystko zbadanei wzięte pod kontrolę.Teraz w próbach są rzeczy,które same nie mogą się ruszać.Trzeba im w tym pomagać,przesuwać, popychać,brać z miejsca i przenosić.Nie każde tego chcą, na przykład szafakredens, nieustępliwe ściany, stół.Ale już obrus na upartym stole- jeżeli dobrze chwycony za brzegi -objawia chęć do jazdy.A na obrusie szklanki, talerzyki,dzbanuszek z mlekiem, łyżeczki, miseczkaaż trzęsą się z ochoty.Bardzo ciekawe,jaki ruch wybiorą,kiedy się już zachwieją na krawędzi:wędrówkę po suficie?lot dokoła lampy?skok na parapet okna a stamtąd na drzewo?Pan Newton nie ma jeszcze nic do tego.Niech sobie patrzy z nieba i wymachuje rękami.Ta próba dokonana być musi.I będzie.Pozdrawiam serdecznieAda (mama małej dziewczynki)