IP: *.* 13.03.03, 06:31
...godzinke temu dopiero zasnales. Zmeczony bolem i goraczka. Za godzinke musze Cie obudzic i isc do lekarza. Jestes taki malutki, a juz rozumiesz, ze pan doktor musi zajrzec do uszka i gardelka, przepisac "syropek" i wtedy uszko przestanie bolec. Tak Cie kocham... Zmeczona jestem, to juz ponad doba na nogach i nie wiadomo ile jeszcze, ale jak trzeba, to gory dla Ciebie przeniose. Tak czesto zapominam o milosci do Ciebie, taka zabiegana, zalatana, zmartwiona, ale jak cos Ci jest przypominam sobie i...Gdyby ...Jakbym Cie stracila, to...brak mi slow. Czasem przykro mi, ze nie moge Cie przed snem przytulic, ale malutka Ania tez mnie potrzebuje. Jest jeszcze taka glupiutka, niewinna, pocieszna, ale Ty to rozumiesz, choc czasem jestes zly, ze ona z nami mieszka...Pamietam jak sie rodziles, pierwsze co zobaczylam, to Twoje stopki. Liczylam paluszki i wychodzilo mi ok 8 na jedna nozke. Przycmiona bylam bolem, zmeczeniem i ...tak wielkim szczesciem. W jednej chwili z 19-letniej malolaty stalam sie kobieta, lwica gotowa bronic Cie przed zlem tego swiata. Ty wiesz, ze tak jest do dzis. Lezysz teraz obok, na materacu, aby nie budzic w sypialni taty i Ani. Pochrapujesz przez zatkany nosek, jestes taki bladziutki, drobniutki. Czasem jest zle, wiesz o tym, jak glos mi sie podnosi i zlosc dominuje, gdy twoja dwuletnia przekora przyslania moja milosc. Przepraszam. Obiecuje, ze juz nigdy...Nie...Obiecuje, ze bede sie z calych sil starac, abys nie zobaczyl mnie w zlosci, gniewie, smutku. Abys za dwadziescia lat caly czas wiedzial, ze mama kocha, mimo burz i sztormow wszystko wybaczy.synku tak Cie kocham, ze slow mi brakuje...Tak mocno...Zawsze...
Obserwuj wątek
    • Gość: asik Re: Synku... IP: *.* 13.03.03, 08:06
      Boże ale pięknie to ujęłaś. Chyba każda z nas tak czuje ale nie potrafi ująć tego w słowa. Poryczałam się...AsikPS. Życzę Wam szybkiego powrotu do zdrówka..
      • Gość: feratu Re: Synku... IP: *.* 14.03.03, 13:29
        Tak Beatko – pięknie to ujęłaś :jap:Już dawno chciałam to napisać, ale jakoś nie było okazji. Ten wątek aż sam się o to prosi. UWIELBIAM czytać Twoje posty :-) Są takie delikatne, wywarzone.. Mocno Ciebie ściskam :DOczywiście ukochaj syneczka mocno i dużo zdrówka dla niego, ale nie tylko dla niego :sol: Dla córeczki także! :-) Niech Wam rosną dzieciaczki wspaniale i przysparzają samych radości i uśmiechów. Dużo miłości :love:Pozdrawiam, Feratu :-)
    • Gość: lili Re: Synku... IP: *.* 13.03.03, 08:17
      hihi, mnie też łzy płyną...ile razy przepraszałam Kacperka, że na niego nakrzyczałam, ale on jest takim małym niegrzeczniuszkiem, że czasami brak mi sił i cierpliwości...ale kocham go ponad wszystko :love: I wiecie wczoraj nie widziałam się z nim przez dwie godziny, a dla mnie to była wieczność, jak go dorwałam to chciałam zacałować a on biedny sie wyrywał, bo miał mamy już dośc :lol:achh, ja po porodzie też liczyłam paluszki :lol: u rączek mi się zgadzało ale z nożkami miałam problem, zanic nie chciało wyjść po 5 ;) stwierdziłam, że nie szkodzi i mocno go ucałowałam :love: dopiero następnego dnia wynik mi sie zgadzał :)życzę zdrowia Twojemu synkowiDorota mama 20 miesięcznego Kacperka
    • Gość: ReniaW. Re: Synku... IP: *.* 13.03.03, 09:10
      Beatko, jestem z Tobą całym serduszkiem :)))Doskonale wiem co przeżywasz i przez co przechodzisz. Moje 2 cudowne córeczki też są chore.Sylwia (7 lat) złapała anginę wirusową i Maja(prawie 9 miesięcy) zaraziła się od siostry. Obie strasznie kaszlą, do tego katar-gigant i ciężkie dni i noce... A ja pracuję i większą część dnia Ich nie widzę crying(( Serce mi pęka, cały czas o Nich myślę.I wiesz co? Najchętniej to bym wzięła te wszystkie choroby i wyslała gdzieś daleko, daleko, w kosmos najlepiej żeby tych naszych cudownych maluchów nie gnębiły :gun:Śpię z Mają, a właściwie czuwam bo trudno to nazwać spaniem kiedy dziecko co chwilę kaszle, płacze, jęczy i męczy się przy każdym oddechu. Jestem taka zmęczona, może nawet wykończona psychicznie, mam w sobie taki żal. Tylko nie wiem do kogo, chyba do siebie - że One tak chorują.Jestem taka bezsilna bo co Ja mogę zrobićcrying(( Kocham obie tak bardzo... a tak częśto nie zdaję sobie sprawy jakim są skarbem... I wlaśnie w takich chwilach jak dziś przypominam sobie że tylko dla Nich warto żyć, że nie wiem co bym zrobiła, jak dalej żyła gdyby ich zabrakło...Nie jesteś sama w swoich smutkach, ja też góry bym mogla przenosić dla moich skarbeczków ;))) I musimy patrzeć w przyszlość z nadzieją że to co złe minie, dzieci wyzdrowieją i będą naszą radością.Jak urodziłam Maję pierwszym moim pytaniem do położnej było "Czy wszystko ma??? Czy jest cała i zdrowa???", a odpowiedz "Wszystko ma, jest cała i zdrowa!" była największą nagrodą za ból i cierpienie porodu. A potem Ją zobaczyłam i poczułam na piersi i ogarnęła mnie taka wielka fala miłości i szczęścia, że nic z tym uczuciem równać się nie może :love:Taka miłość jest wspaniała, chociaż niesie blaski i cienie.Ale my-kobiety jesteśmy silniejsze niż nam się wydaje i wszystko dla naszych dzieci wytrzymamy. Beatko głowa do góry, będzie dobrze. Pozdrawiam Renata
      • Gość: Maciejka Re: Synku... IP: *.* 14.03.03, 14:07
        NO I BECZĘ !!!!!Własnie mój synek usnął, ciepły i zakatarzony. i tez się martwię czy nam się choróbsko nie przyplącze. I głupio mi bo ostatnio troche broił, a ja wrzeszczałam jak ostatni małpiszon. A przecież kocham go najbardziej na świecie i wiem, że taki 20 mieszięczny koleżka ma prawo podokazywać...Ech... los matczyny...Beatko kochana!Całuję Ciebie i dzieci mocno, mocno, mocno!!!Maciejka
    • Gość: Ifona Re: Synku... IP: *.* 13.03.03, 10:08
      Beatko,piękne to, co napisałaś ...trzymam kciuki za zdrówko synkapozdrawiam cieplutkoiffona
    • Gość: emama Re: Synku... IP: *.* 13.03.03, 10:19
      No i się poryczałam. Dobrze, że nikogo nie ma w biurze. Pięknie to napisałaś i po raz enty uświadomiłam sobie, że moja córka jest największym cudem jaki przytrafił mi się w życiu.Pozdrawiam. Asik
      • Gość: Edyś Re: Synku... IP: *.* 13.03.03, 10:52
        Pięknie to napisałaś. Twój synek ma wspaniała mamę dobrą i dzielną. Zdrowiejcie szybko i kochajcie się mocno. :love:
    • Gość: Anika Re: Synku... IP: *.* 13.03.03, 10:57
      Beatko , ślicznie to napisałaś. Jesteś dzielna. Życze Wam szybkiego powrotu do zdrówka.Ucałuj synka.Ania
    • Gość: iwarybka Re: Synku... IP: *.* 13.03.03, 12:05
      Beatko cudownie ubierasz w słowa swoje,a w zasadzie nasze myśli.Jak czytałam to miałam wrazenie,ze opisujesz moją miłość do córci.zyczę szybkiego powrotu do zdrowia.Iwona z 20 miesięczną Klaudią
    • Gość: Ente Re: Synku... IP: *.* 13.03.03, 12:16
      WYZDROWIEJE!!!! :) I wiesz, co?! Każda choroba nie tylko osłabia, ale też daje trochę odporności, bo co nas nie złamie, to... wiesz! :) Pięknie napisane!!!! :))) Ucałuj syneczka!!!!Sunna, roczna Entunia i półroczny brzusio Mateusio :)
      • Gość: Jo@sia Re: Synku... IP: *.* 13.03.03, 12:43
        Ściskam was mocno. Ślicznie to opisałaś, tak jakbyś czytała w moich myślach, a właściwie to w myślach każdej mamy. :love: Zdróweczka dla syneczka i ucałuj go. Jesteś dzielna.Joasia z półrocznym Bartulem
    • Gość: _misia_ Re: Synku... IP: *.* 13.03.03, 13:09
      Popłakałam się , a co!!!.Zrobiło mi się lepiej, raźniej...Pięknie ujęłaś to co każda z nas czuje do swoich pociech.Czasem mamy gorsze dni, ale staramy się usmiechać do naszych skarbów, choć różnie z tym bywa.Mojego syna też często dopadały choróbska /dlaczego akurat jego?!/. Ograniczyłam wyjścia na rehabilitację, zostały tylko wizyty domowe i od jakiegs czasu mamy z tym spokój, chociaż niedawno przyplątał sie katar.Pocieszeniem dla mnie jest to, że każda choroba uodparnia.Pozdrawiam i życzę duzo zdrowia_misia_
    • Gość: NataliaM Re: Synku... IP: *.* 13.03.03, 14:32
      Jejku....Ale pięknie napisałaś....Pozdrawiam Was!!!
    • Gość: Cydorka Re: Synku... IP: *.* 13.03.03, 16:00
      Witaj!to i ja siedzę tu w pracy i ryczęwłaściwie to już jedna nogą jestem w domujade do Ciebie synku bo jesteś miłością mojego życia, bo tyle na Ciebie czekałamBeatko piękne to co napisałaś takie matczyne, szczereCałuje i zdrówka życzę
    • Gość: YennaM Re: Synku... IP: *.* 13.03.03, 16:33
      Beata, wyłaź z tego doła, kobieto :)Maluch wyzdrowieje, zobaczysz :)Myk-myk i bedzie po chorobie :)A ze czsem puszcza nerwy- moj Boze, zeby Tobie jeden ;) I dwulatkowi to sie czasem zdarza,on rozumie Twą złość. Trzymam kciuki, ino wyłaź juz z tego doła.
    • Gość: lea Re: Synku... IP: *.* 13.03.03, 20:29
      piękne...pozdrawiam - lea
    • Gość: magusia Re: Synku... IP: *.* 13.03.03, 21:18
      Beatko! Jesteś bogatą kobietą... bogatą w spaniałą rodzinę i w wielką miłość. To nic że czasami zmęczenie i troski przyćmiewają uroki macierzyństa,złe chwile jednak szybko mijają, a dziecięce "mamo" topi serce jakby było ono z wosku. Pozdrawiam Was serdecznie
    • Gość: gosiunia Re: Synku... IP: *.* 14.03.03, 12:45
      Beatko to co napisalas jest poprostu piekne ,brak mi slow , wzruszylam sie ..... Gosia
    • Gość: apapotter Re: Synku... IP: *.* 17.03.03, 09:57
      Beatko pięknie to napisałaś i dziękuję bo teraz wiem, że nie jestem sama. Też się czasem złoszczę na mojego dwulatka chociaż bez niego świat przestałby istnieć. Pozdrawiam Agnieszka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka