Dodaj do ulubionych

Mamy pracujące...

29.12.06, 20:54
Pytanie do mam pracujących , jak sobie radzicie z organizacją zycia tak
zebynie zaniedbywac niczego?Czy znajdujecie siły czas na sprzatanie
dopieszczanie mieszkania czy odpuszczacie w tej kwestii na całej lini?Ja w
tygodniu mam wieczny haos w mieszkaniu , po pracy nie mam siły/ochoty
sprzatac w sobote doprowadzenie chaty do ładu zajmuje mi dobrych kilka
godzin, a tu jeszcze dziecko ktore wymaga czasu, i ja sama potrzebuje czasu
by zwyczajnie o siebie zadbac, nie chce byc kocmouchem.Jak tu miec czas na
wszystko, czas dla dziecka , czysty zadbany dom i wygląd tip top bedac młodą
pracujaca mamą??Czy to w ogole jest mozliwe czy raczej trzeba cos odpuscic bo
inaczej nie ma szans?
Obserwuj wątek
    • janka007 Re: Mamy pracujące... 29.12.06, 21:01
      A czy ojcowie pracujący mają czas na wszystko, na sprzątanie i dla dziecka?
    • dlania Re: Mamy pracujące... 29.12.06, 21:01
      Ja odbuszczam to, co najnudniejsze - sprzątanie, ewentualnie zaganiam męża i
      starsza córke do pomocy; wtedy zajmuje to maksymalnie godzinę. Jeśli Cie stać,
      to zatrudnij kogioś do sprząrania raz w tygodniu - to nie jest chyba wielki
      wydatek, a zyskujesz dużo czasu dla siebie i rodziny.
      • dlania Re: Mamy pracujące... 29.12.06, 21:03
        A! I gotuje za zmiane z mężem, zresztą najczęaciej z półproduktów czy mrozonek
        podesłanych przez obie mamusiewink. Ale ja nie mam ambicji byc dobrą kucharką,
        wszyscy o tym wiedzą i nie wymagają ode mnie popisów w tej dziedzinie.
    • mamamarcelka Re: Mamy pracujące... 29.12.06, 21:02
      witam.....
      niewiem jak to robie i jak to sie dzieje ale zazwyczaj na wszystko mam czas i
      mimo iz moj 2,5 letni synio robi bajzel non stop i jestem w ciazy to mimo
      wszystko mam w domu i ogolnie jest pozadek mio iz moj maly ma 2,5 latka i
      jestem w ciazy i pracuje zawodowo mam w domu lad a to chyba wynika z tego ze
      nie toleruje rozmemlanych zabawek czy brudnych okien i innych tp..... niewiem
      jak to robie ale i ty pewnie mozesz jak ja i pewnie wiele innych kobiet tego
      typu.
      pozdrawiam
    • moofka Re: Mamy pracujące... 29.12.06, 21:02
      wszystko kwestia wprawy - kiedys trudne dla mnie bylo zrobienie czegokolwiek
      przy noworodku, z czasem bylo lepiej
      potem poszlam do pracy i ganialam jakis czas z jezorem na brodzie
      a teraz i to wychodzi, a jeszcze potrafie wyskrobac czas na fitnesik albo
      szkole jezykowa
      na codzien nie forsuje sie zbytnio domowo
      w sensie jeden cieply posilek dziennie, zakupy a ogol poznym wieczorem, raz na
      pare dni, kiedy narodu juz w sklepach nie ma, zmywarka - nieoceniona pomoc
      pracujacej mamy
      i caly czas wyrzucam i ograniczam manele - z nadmiaru sie syf robi smile)))))
      a czasem olewam i uznaje ze moj odpoczynek wazniejszy jest
      i jak najszybsze usamodzielnianie dziecka - kiedy samo je, samo sie myje,
      ubiera i samo zalatwia zostaja wspolne rozmowy, zabawy i inne przyjemnosi a
      nie szarpanina o kolejna lyzke kaszki wink
    • marzeka1 Re: Mamy pracujące... 29.12.06, 21:03
      Mam 2 dzieci, do pracy wróciłam, gdy każde z dzieci miało 4 miesiące (jestem nauczycielką).Wiem jedno: wszystko jest sprawą organizacji, mi bardzo dużo pomagał i pomaga mąż (np. zakupy,dzieci,pomoc w sprzątaniu).Zawsze przestrzegałam też planu dnia w życiu dzieci i ze wzgledu na pracę (wieczorem sprawdzam prace) dzieci po 20 były już w łóżkach (mogły nie spać, ale wiedziały,że teraz rodzice mają czas dla siebie), od małego chłopcy dbali też o porządek w swoich pokojach, więc teraz gdy dzieci mają 8 i 12 lat- odcinam tylko kupony od stylu życia, któy prowadzimy.
      Osobiście nie muszę mieć idealnego porządku, ale bałąganu nienawidzę, więc sprzątam na bieżąco.
    • mamamarcelka Re: Mamy pracujące... 29.12.06, 21:04
      i pracuje zawodowo zapomnialam dodac...
      zdaza sie ze daje sobie tez spokoj z tym i pare dni jest chaos ale to chyba
      wszyscy tak maja
    • black_currant Re: Mamy pracujące... 29.12.06, 21:06
      Ja po 5 latach życia w syfie wreszcie dojrzałam do zatrudnienia pani do sprzątania.
      Szkoda, że tyle czasu mi to zajęło...
    • iwles Re: Mamy pracujące... 29.12.06, 21:58
      Po prostu odpuszczam sobie tip-top w każdym względzie.
      Wszystko jest jako-tako czyli umiarkowanie smile
    • lola211 Re: Mamy pracujące... 29.12.06, 22:06
      tak
      > zebynie zaniedbywac niczego
      Tak sie nie da kosztem wlasnego zdrowia.Najlepiej wynajac kogos do sprzatania,
      dojrzewam do tej decyzji.A teraz sprzatam tylko w soboty, nie bede marnowac
      zycia na latanie ze scierka.
    • judytak Re: Mamy pracujące... 29.12.06, 23:25
      priorytety:
      1. żeby kazdy miał co jeść, co założyć, i żeby "codzienne rytuały" dzieci były
      utrzymane (tak ok. do wieku 10 lat takowe istnieją)

      2. żeby brud nas nie zżerał, żeby było fajnie i rodzinnie (ciasta, dekoracje na
      święta, spacery, rozmowy, gry towarzyskie, urodziny itp.), żeby nie przeoczyć,
      jak trzeba się kimś więcej zająć (dorsłym, starszym dzieckiem)

      3. żeby mieć swoje przyjemności dla zachowana zdrowia psychicznego

      o całej reszcie nawet nie myślę :o)))
      i dobrze mi z tym

      pozdrawiam
      Judyta
    • mamamonika Re: Mamy pracujące... 30.12.06, 00:01
      Trzeba odpuścić albo redukować coraz mniejsze bezrobocie tongue_out
    • agatka030 podział obowiązków 30.12.06, 09:30
      Odkąd wymogłam na mężu pewnien podział ról w domu, czyli ogólnie: on gotuje, ja
      sprzątam, żyje nam się dużo lepiej. On ma z tego satysfakcję, bo gotuje
      naprawdę dobrze, ja też, bo mam więcej czasu. Ogólnie staramy się robić wiele
      rzeczy razem i to nam po prostu sprawia przyjemność. Synek juz w miarę duży, bo
      ma 7 lat, też ma swoje rzeczy do zrobienia. A teraz, kiedy jestem w ciąży, mąż
      wczuł się jeszcze bardziej i naprawdę robi dużo więcej niż ja (wzięliśmy panią
      do sprzątania...). Ale swego czasu też robiłam wszystko sama i byłam ciągle
      wkurzona i nie do końca zadbana (małe dziecko, sprzątanie, pranie, gotowanie),
      a mąż tylko pracował i po pracy wracał na obiadek... Ale te czay odeszły w
      niepamięć!
      Pozdrawiam i głowa do góry.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka