Dodaj do ulubionych

o szacunku

18.01.07, 13:12
szanować trzeba wszystkich ludzi. zwłaszcza starszych, rodziców, teściów,
małżonka. taki truizm, ale... niejednoznaczny dla mnie.

przede wszystkim, czy istnieje jeden rodzaj szacunku? czy różnych ludzi
szanuje się różnie, z różnym natężeniem, na różne sposoby?

i czy szanowac należy bezpodstawnie, czy na szacunek ktoś musi sobie zasłużyć?

no i co w przypadku tak często pojawiających się w wątkach skarg na wredne,
wścibskie, nie takie teściowe. jeśli notorycznie sprawiają przykrość
(zakładam, że świadomie i z premedytacją) dlaczego tak często zdarzają się
rady typu: "ignoruj jej zachowanie, ale ją szanuj, bo to matka twojego meża".
jak się ma szacunek dla wrednej matki naszego męża wobec braku szacunku matek
mężów do autorek takich watków? czy w tej wąskiej dziedzinie nie obowiązuje
równouprawnienie i sprawiedliwość?

takie dyrdymały mi ostatnio po łbie śmigają.......
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: o szacunku 18.01.07, 13:14
      Czym innym jest szacunek a czym innym poprawne, uprzejme zachowanie.
      • maniusza Re: o szacunku 18.01.07, 13:21
        zgadzam się w pełni. szacunku nie mozna udawać albo się go czuje do kogoś albo
        nie
        a uprzejme zachowanie świadczy o kulturze osobistej, niekoniecznie o szacunku
        jaką darzymy daną osobę smile
      • brak.polskich.liter Re: o szacunku 18.01.07, 14:56
        Podpisuje sie (nie pierwszy raz zreszta).
        Kazdemu nalezy sie (przynajmniej na "dzien dobry") kulturalne, uprzejme
        traktowanie. Szacunek defaultowo, kazdemu jak leci IMO nie nalezy sie. Na
        szacunek trzeba zasluzyc.
        Nie, nie bede szanowac tesciowej/dziadka Zenka/sasiadki/szefa li i jedynie z
        racji ich wieku, powinowactwa lub pozycji. Nawiasem mowiac, uzywanie wieku w
        sporach merytorycznych wydaje mi sie raczej zalosne - dowod na to, ze
        argumentow jakichkolwiek brak...
    • 18_lipcowa1 Re: o szacunku 18.01.07, 13:22
      > szanować trzeba wszystkich ludzi. zwłaszcza starszych, rodziców, teściów,
      > małżonka. taki truizm, ale... niejednoznaczny dla mnie.


      Dla mnie też, bo sam fakt bycia ojcem, matką czy babką, czy obcą ale np wiekową
      osobą nie znaczy że należy im sie szacunek. Czasem bywa że na szacunek
      zasługują obcy ludzie z faktu ich zachowania, stosunku do nas a rodzinka np.
      NIE. Oczywiscie z góry ja szanuję wszystkich ludzi chyba że ktos mi za skórę
      zalezie.



      > i czy szanowac należy bezpodstawnie, czy na szacunek ktoś musi sobie zasłużyć?

      Obowiązkowo zasłużyć, nie inaczej.


      >
      • semida Re: o szacunku 18.01.07, 13:33
        Dokładnie.Przykład:Teściowa:Nie szanuę kobiety w ogóle,zrobiła mi już tyle
        świńst,łącznie z dzwnieniem do moich rodziców i wymyślaniu na mnie głupot,jest
        zakłamana i fałszywa,ale jednak to matka mojego męża i babcia córki>No a ja
        jestem dobrze wychowana i jak przychodzi to robię herbatkę i prowadzę z nią
        onwersację.Nie dlatego że ją szanuję.Po prostu...tak wypadasmile
    • malila Re: o szacunku 18.01.07, 13:50
      Mnie najłatwiej zdefiniować szacunek przez brak pogardy. Mogę nie lubić kogoś,
      mogę nienawidzieć - ale nie oznacza to pogardy, a więc braku szacunku. Gdy
      wciąż patrzę na człowieka jak na równego sobie, mimo jego wad, zachowań
      wymykających się spod kontroli, mimo jego zawiści, zazdrości, lekceważenia
      innych, fanatyzmu czy czego tam jeszcze, póki patrząc na niego nie przestaję
      pamiętać, że nic, co ludzkie, nie jest mi obce - to znaczy, że ten szacunek
      wciąż jest.
      • brak.polskich.liter Re: o szacunku 18.01.07, 15:03
        malila napisała:

        > Mnie najłatwiej zdefiniować szacunek przez brak pogardy.

        Nie zgadzam sie. Szacunek to jedno, a brak pogardy to co innego.
        Znam sporo ludzi, ktorymi nie gardze (bo na pogarde tez trzeba zapracowac), ale
        tez nie moge powiedziec, cobym ich szanowala (bo nie ma specjalnie za co).

        > Mogę nie lubić kogoś,
        > mogę nienawidzieć - ale nie oznacza to pogardy, a więc braku szacunku.

        Negatywne uczucia to IMO znowuz insza inszosc. Moga wspolwystepowac z
        szacunkiem (nie lubie Cie, stary, ale Cie szanuje), pogarda (jak na Ciebie
        patrze, to mi sie na pawia zbiera, jestes dla mnie smieciem), ale nie musza.

        > wciąż patrzę na człowieka jak na równego sobie

        Ejze, na kazdego? A ja, cholera, nie.

    • sagan2 Re: o szacunku 18.01.07, 14:30
      a dla mnie jednak istnieja rozne rodzaje szacunku

      jest taki ogolny szacunek "dla czlowieka"; czy go znam, czy nie, nalezy mu sie
      szacunek, bo jest czlowiekiem. znaczy to, ze mu krzywdy nie zrobie, nie bede
      nienawidziec, pomoge, jesli trzeba, bede uprzejma. i na taki szacunek (wg mnie)
      nie trzeba sobie zasluzyc, on jakby istnieje, bo kazdy z nas jest *czlowiekiem*
      i mu sie taki minimalny szacunek nalezy. to tak, jakby szacowac w ludziach ich
      przynaleznosc do tego samego gatunku.

      jest tez szacunek glebszy, ten, na ktory ktos sobie "zasluzy". i wtedy rowniez
      moje zachowanie w stosunku do takiej osoby sie zmienia, "nalezy jej sie wiecej" wink

      ale i taki szacunek nie jest jednoznaczny.
      mozna szanowac kogos za osiagniecia naukowe/w pracy/w domu, ale uwazac, ze jest
      on zlym czlowiekiem i nie miec do niego tego glebszego szacunku.
      a niektorym "daje sie" wylacznie ten podstawowy rodzaj szacunku (czyli cos jakby
      "dobre wychowanie" wspomniane powyzej)

      ciekawy temat smile tez sie czasem nad tym zastanawiam
    • gosika78 Re: o szacunku 18.01.07, 14:37
      W punkcie wyjścia szacunek należy się każdemu.
      Można go stracić.
      I moim zdaniem szacunkiem niekoniecznie trzeba darzyć kogoś tylko dlatego że jest starszy, niepełnosprawny, ciężarny, jest matką naszego męża (...) bo taki ktoś może być zwyczajnie złym człowiekiem.
      • jowita771 Re: o szacunku 18.01.07, 14:54
        zgadzam się z gosiką78, "na dzień dobry" szanuję każdego, ale jak ktoś
        nawywija, to szacunek szlag trafia.
    • bj32 Re: o szacunku 18.01.07, 14:54
      Zgadzam się z przedmówczyniami, wszystkimi chyba po trochę. Nie: szanuję kogoś
      tylko dlatego, że ma lat ileś, bo tego się nie nabywa z wiekiem. Ale też i nie
      gardzę kimś, bo jest biedny czy chory. Mogę sobie bać się teścia, ale szacunku
      on we mnie nie budzi, tym bardziej nawet... A fakt, że spłodził mojego męża? No
      cóż, i Hitler spłodził i Hitlera spłodzono. A teściowa, że urodziła? Nie ona
      jedna.
      A równouprawnienie nie oznacza sprawiedliwości...
    • mathiola Re: o szacunku 18.01.07, 14:55
      Zasłużyć. Sobie trzeba.
    • cathy1976 Re: o szacunku 18.01.07, 16:23
      taki 'wyjściowy' rodzaj szacunku, to ma dla mnie każdy czlowiek- za sam fakt
      bycia czlowiekiem;
      moze sobie zasluzyc na wiekszy szacunek, albo go stracic;

      chyba wszystkie uczucia i postawy mogą miec stopnie, prawda? mozna kogos lubic
      mniej lub bardziej; tak samo jak szanowac;
      i jeszcze- szacunek jest wypadkowa kilku cech; ktos moze byc wuyjatkowym w
      jakiejs dziedzinie, ale jesli zabraknie mu w innych, to na szacunek nie zasluzy;

      tak mniej wiecej.. wink
    • shady27 Re: o szacunku 18.01.07, 16:26
      demarta napisała:

      >
      >
      > i czy szanowac należy bezpodstawnie, czy na szacunek ktoś musi sobie zasłużyć?
      >


      to jest wlasnie moj punkt widzenia. Jak ktos mi mowi, ze nalezy mu sie szacunek a sam w stosunku do mnie postepuje zle, to ja szacunku do takiej osoby napewno nie mam. I miec nie bede. I niewazne czy to rodzina czy ktos obcy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka