Dodaj do ulubionych

depresja - jak dîugo?

20.04.03, 23:29
Drogie wielbicielki Dziecka, tudzieű eDziecka! Ja wîaônie doîâczyîam do ostatnich z wymienionych i pewnie wsiâknë na amen. Przeczytaîam wszystkie wâtki (no prawie). I orzekîam, űe ekspertów wôród was nie brakuje. Wiëc pytam: jak zwalczyę të podîâ depresjë poporodowâ, która o dziwo wcale nie zalicza sië do tychűe, bo moje dziecië ma juű prawie 8 mies. A ja wciâű kwitnë w doîku i nie mam nadziei na wyjôcie. Oczywiôcie, na pozór wszystko gra. Jesteômy, my kobiety, mistrzami w udawaniu! Ale tak naprawdë chce mi sië wyę!!!!! Ciâgîe podminowanie na przemian z rezygnacjâ sprawia, űe nasz domowy stateczek miota sië straszliwie. A jak to dîuűej potrwa , strach pomyôleę, moűe rozsypaę sië w drobny mak. I zupeînie nie pociesz mnie fakt, iű na temat owych d. i kryzysów pierwszego dziecka wiem sporo. Przecieű to tylko teoria!!!!!!!!! Patrzë i widzë, űe mój mâű juű powoli przejawia oznaki wycieďczenia. Co z sobâ zrobię, by odzyskaę radoôę űycia? Jakie sâ wasze doôwiadczenia w tej mierze? Pozdrawiam. Laura
Obserwuj wątek
    • hanutek Re: depresja - jak dîugo? 21.04.03, 08:36
      Laura nie jestes pierwszą mama która ma depresje i wcale nie musi się to dziać
      po porodzie.Ja bardzo często jestem zmeczona swoja córką i odbija sie to na
      moim męzu i mnie samej.Czasami nawet mam ochode cisnąc tym wszystkiim
      i.......ale za bardzo kocham moje dziecko by sie poddawać chociaz czasami jest
      ciezko.Jak chcesz porozmawiać daję ci mój nr gadu 4559063 może będę umiała ci
      pomóc chociaż wirtualnie.Pozdrawiam i głowa do góry.Ania mama 20m Hani
    • kristinka Re: depresja - jak dîugo? 21.04.03, 11:19
      Czy karmisz jeszcze dziecko piersią? Jeżeli juz nie to w te pędy do lekarza
      psychiatry. Ja karmilam synka 14 miesiecy i przestalam miedzy innymi dlatego,
      aby moc zaczac brac leki, inaczej nie wiem jak by sie to skonczylo. Leczylam
      depresje jeszcze w okresie bezdzietnym. Wiem ze raz na rok musze lyknac serie
      lekarstw i wtedy w dol nie wpadam. Teraz minelo juz kilka miesiecy i naprawde
      wszystko jest super. Chce mi sie rano wstawac, na wszystko znajduje sile i nic
      nie jest w stanie zmienic mi widzenia z koloru na czarno-biale. Nie ma sie co
      wstydzic. Jak sie ma cukrzyce to sie bierze insuline, a depresja to takze
      sprawa chemii - czegos z a duzo, a czegos za mało /nie pamietam nazw /. Nie ma
      co sie ludzic, ze przejdzie samo, albo jak sie z kims pogada, wezmie sie w
      garsc itp. Znam to z doswiadczenia.
      Idz do lekarza i glowa do gory. Trzymaj sie, a jesli chcesz to napisz!
      • adaan Re: depresja - jak dîugo? 28.04.03, 20:07
        Kristinka - przeczytałam twój list do Laury14 i dochodzę do wniosku, że mi
        przydałaby sie porada psychiatry a może psychoterapeuty. "Doła" mam już dość
        długo i nie pozwala mi on w pełni cieszyć sie moją 11 miesięczną córeczką.
        Ciągle jestem smutna, podenerwowana i widzę wszystko w czarnych kolorach. Czy
        leki antydepresyjne mogą coś pomóc? Co byś proponowała czy jekieś indywidualne
        spotkania z psychiatrą? Nie wiem gdzie mam sie z tym zgłosić? Ile trwa takie
        leczenie? Proszę o odpowiedź. Ada
    • kropka Re: depresja - jak dîugo? 22.04.03, 12:44
      Depresja poporodowa jest spowodowana huśtawką hormonalną. Najpierw Twoje
      hormony pracują na/za dwoje, a po porodzie organizm musi przestawić się znów na
      produkcję dla jednej osoby. A człowiek nie maszyna, wajchą nie wyłączysz.
      Według mądrych książek powinnaś dojść do siebie mniej więcej po sześciu
      miesiącach. Najlepiej zapytaj swojego ginekologa.
    • dru.ga Re: depresja - jak dîugo? 22.04.03, 22:04
      Sama napisałaś "kwitnę w dołku" więc może to zastosować,tzn to kwitniecie?wink)
      Mam osiemnasto mięsięczną córkę,przez 1,5 roku nie przespałam ani jednej
      nocy,mąż ciągle w pracy,dziecko nie należy do rasy aniołków itp.- powodów do
      dołowania się miałam sporo ale z mojego doświadczenia wynika,że najlepiej jest
      po prostu zadbać o siebie.Banalne a mi pomogło.Troszkę ćwiczeń - może areobic?
      zmiana fryzury,żeby troszkę się odmienić,może masaż,nowy ciuszek,samotny/bez
      dziecka/ spacerek raz w tygodniu,wypad ze znajomymi do knajpki? Wiem,że to
      może brzmi egzotycznie gdy się pada na twarz ze zmęczenia ale pokombinuj, może
      jednak coś da się zorganizować.Bądź dla siebie dobra bo oprócz tego,że jesteś
      mamusią i żoneczką to przeciez też jesteś tylko człowiekiem wink)))
      Pozdrowienia
    • laura14 Re: depresja - jak dîugo? 23.04.03, 09:19
      A wiecie, űe to wszystko nie brzmi tak gîupio? Ja sobie ostatnio uôwiadomiîam, űe okropnie, okropnie brakuje mi kontaktów z ludúmi! Przed ciâűâ prowadziîam bardzo intensywne űycie. Moje maleďstwo urodziîo sië pod koniec sierpnia, zaraz potem przyszîa jesieď i na dîugie miesiâce zamknëîa mnie w domu. Ale teraz ....ja sobie to wszystko poukîadam w gîowie .... i napiszë, co mi z tego przyszîo. Pozdrawiam wszystkie emamy.
    • beataost Re: depresja - jak dîugo? 23.04.03, 23:18
      CZeść Laura, ja też (niestety) mam doświadczenie w kwestii depresji, tyle że
      moja już ustępuje - mój synek ma 6 miesięcy. Dopadło mnie klasycznie, bo parę
      dni po porodzie, a trzymało chyba dłużej niż "ustawa przewiduje". Po trzech
      miesiącach życia w totalnym dołku, kiedy to - zamiast cieszyć się dzieckiem -
      byłam pogrążona w czarnej rozpaczy i nieszczęśliwa jak nigdy w życiu, zaczęłam
      wydzwaniać do znajomych i szukać pomocy oraz porady. Poradzili psychiatrę, ale
      nie chciałam, bo zażywanie psychotropów nie wchodziłoby w grę przy karmieniu
      piersią (a chciałam karmić). Poradzili homeopatę - i poszłam. Po godzinnej
      rozmowie dostałam tajemnicze kuleczki do rozpuszczenia w wodzie i po tygodniu,
      ku swojemu zdziwieniu, poczułam się lepiej (a dotąd nie stosowałam homeopatii
      i traktowałam ją raczej z przymrużeniem oka). Potem dołek jeszcze parę razy
      powracał i wtedy rozpuszczałam kolejną kuleczkę. Teraz jestem już po kuracji i
      nie wiem, czy to kuleczki, czy to wiosna, ale nie mam już czarnych myśli, nie
      czuję się nieszczęśliwa, nie kłócę się z mężem (przynajmniej nie tak jak na
      początku...) i moje życie rodzinne powoli wraca do normy.
      Może też spróbuj tego samego? Tylko nie należy iść do pierwszego lepszego
      lekarza - popytaj wśród znajomych, niech Ci poradzą kogoś dobrego.
      Pozdrawiam i życzę szybkiej poprawy!
      Beata
    • laura14 Re: depresja - jak dîugo? 24.04.03, 13:40
      To ja znów. Wiecie co dziewczyny, zaczynam od podstaw: coô miîego i przyjemnego. Kolacja we dwoje (malutka o dziwo poszîa spaę o przyzwoitej porze). a potem na deser "Muminki". Oboje z mëűem je uwielbiamy. Juű nie pamiëtam kiedy byîo tak miîo! Zamierzam zrobię sobie od dziô tydzieď dobroci dla siebie. I pomaîu. Krok po kroku. Dziëki za wszystkie rady. Do tych farmakologicznych podchodzë najbardziej sceptycznie, bojë sië "lekarzy od duszy". Ale jak tydzieď dobroci nie podziaîa, to pomyôlë. Pozdrawiam. Laura
      • sylwia-wesola1 Re: depresja - jak dîugo? 24.04.03, 17:56
        Hej!
        Nie martw się Laura, będzie dobrze skoro zaczęłaś myśleć troszkę o sobie.
        Powiem Ci, że ja depresję miałam baaaardzo długo, dzieciątko miało ponad rok a
        ja wciąż płacząca, załamana. Do zmęczenia, niewyspania, obowiązków, ciągłej
        nieobecności męża(bo w pracy), dochodziła jeszcze tęsknota za mamą, rodzeństwem
        (są 500km ode mnie), przyjaciółmi. Aż jakoś powoli zaczęłam z tego wychodzić,
        gdy okazało się, że znowu jestem w ciąży. Cieszyłam się i płakałam. Jednak
        ciąża dodała mi skrzydeł, wyszłam na prostą, tylko strasznie bałam się, że
        znów po porodzie wpadnę w ten dół. Niby odrazu nie wpadłam, ale z czasem znów
        robiło sie coraz gorzej. Prawie każdy wieczór przepłakany, nie mogłam się z
        mężem dogadać, zaczęłam go obwiniać i takie zamknięte koło się zrobiło. Aż raz
        na forum właśnie przeczytałam, że oprócz czasu i przyjemności dla siebie,
        trzeba znaleźć radość w byciu z dziećmi w domu, w byciu mamą. I zaczęłam
        cieszyć się z tego, że z nimi jestem, że się z nimi bawię, karmię, przebieram
        i usypiam. I znów jest mi dobrze. Nie traktuję bycia z dziecmi jak przykrego
        czy męczącego obowiązku. W każdym zajęciu szukam przyjemności, radości,
        smiechu. I właściwie teraz już nie muszę szukać, ta przyjemność poprostu jest!
        Kocham być z nimi, kocham je najmocniej na świecie, zawsze tak było tylko
        musiałam sobie to uświadomić.
        Życzę i Tobie powodzenia, dużo radości i słońca
        Sylwia (mama Darka-3,5 i Oli-19 mies.)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka