Dodaj do ulubionych

niereformowalna teściowa

26.02.07, 17:14
Musze się wygadać, bo oszaleję!!!!!!!!!!

Czasami jak ma sprawy do załatwienie zostawiam dziecko (ma 14 m-cy) teściowej.
zawsze mówię co i jak, a przede wszystkim co ma zjeść i o której. Moje dziecko
je mniej więcej co 3 godziny, dodam ze ma alergie pokarmową na niektóre
produkty.Jednak teściowa zawsze robi wszystko po swojemu, wpycha dziecku
jedzenie co 1,5-2 godziny mówiąc że "tak narzekał bo był bardzo głodny" i daje
mu jedzenie które prosiłam żeby nie dawała. Szlak mnie trafia. Dodam że w
swojego męża i syna również wiecznie coś wtyka. Oni mówią NIE, a one i tak
swoje. Denerwuje mnie to niesamowicie ale nie mam z kim innym zostawić
dziecka, a na nianie nas nie stać.
Czy wasze teściowe (a babcie waszych dzieci) również są tak niereformowalne
jak moja????
Obserwuj wątek
    • iwoniaw Dlaczego tyle osób na forum chce reformować 26.02.07, 17:39
      dorosłe teściowe, najczęściej jeszcze pomocne w różnych sytuacjach (vide autorka
      tego postu - korzysta z opieki teściowej nad dzieckiem w razie potrzeby)? Moja
      teściowa nie ma jakichś skłonności do forsowania swoich pomysłów wbrew moim
      poglądom/ życzeniom, ale gdyby miała, to po prostu unikałabym sytuacji
      konfliktowych i nie zostawiłabym dziecka z osobą, której sposób opieki nad tymże
      dzieckiem mi nie odpowiada.
      Uważam, że po to jesteśmy dorośli, by zapewnić swoim dzieciom bezpieczeństwo i
      nie narażać ich na traktowanie, które nam nie odpowiada. Albo się godzę z
      warunkami darmowej opieki, jaką zapewnia teściowa/ matka/ kto tam jeszcze, albo
      płacę opiekunce i wymagam, albo załatwiam sprawy z dzieckiem. Pretensje, że
      teściowa z dobrego serca zostająca z dzieckiem jest "niereformowalna" są
      śmieszne - skoro o tym wiesz i ci to nie pasuje, nie zostawiaj z nią dziecka,
      proste.
      • marzenaanna1 Re: Dlaczego tyle osób na forum chce reformować 26.02.07, 17:53
        Mysle, ze tosciowa powinna sie dostosowac, w koncu ktos powinien jest powiedzeic
        co o niej mysli, bo bez sensu jest to co robi. Na sile uszczesliwia innych,
        wyglada raczej na to ze usiluje wymusic na innych wlasne poglady, a to nie jest
        w porzadku. Jak jest babcia i chce pomagac, to niech sie kobieta opamieta i nie
        udaje wszystko wiedzaca najlepiej. Skoro kogos nie stac na nianie, ma prawo
        zostawic dziecko z rodzina, nie widze nic zlego z tym ,ze sie kogos prosi o
        traktowanie dziecka w okreslony sposob. Tesciowa robi zle i tyle.
        • monia145 Re: Dlaczego tyle osób na forum chce reformować 26.02.07, 18:01
          Pomijając oczywiście dziecko, które może rzeczywiście było głodne i dlatego
          babci nie odmówiło, inni podkarmiani to DOROŚLI ludzie i raczej to oni są mało
          asertywni, jeśli nie potrafią odmówić mamusi zjedzenia kolejnego kotleta.....
          Dorośli faceci a tańczą w rytmie kulinarnego terroru teściowej, a później
          skarżą się, że zła mamusia nie daje im spokoju, tylko katuje
          posiłkami....przecież to śmieszne.
        • iwoniaw Twoja teoria jest roszczeniowa na maksa 26.02.07, 18:03
          > Mysle, ze tosciowa powinna sie dostosowac,

          A niby dlaczego? Równie dobrze możnaby napisać, że matka powinna się dostosowac
          do babcinych metod, skoro sama nie potrafi się zająć swoim dzieckiem ani
          zapewnić mu innej opieki.

          > Skoro kogos nie stac na nianie, ma prawo
          > zostawic dziecko z rodzina

          Tak? A pytała się taka jedna z druga o zgodę na zajście w ciążę, skoro teraz ma
          niby PRAWO wymagać czegokolwiek? Za dzieci odpowiedzialni są RODZICE. Jeśli ich
          nie stać na nianię, a mają tyle szczęścia, że ktoś z rodziny się zechce w razie
          potrzeby zająć ich dzieckiem, to powinni być wdzięczni. A jeśli coś im nie
          pasuje i rozmowy nic nie dają, to powinni z tej pomocy zrezygnować, natomiast do
          stawiania żądań nie mają prawa.
          • lilyfee Re: Twoja teoria jest roszczeniowa na maksa 27.02.07, 12:42
            iwoniaw napisała:
            "d
            > o
            > stawiania żądań nie mają prawa."

            Naprawde? Czyli jak na przyklad dziecko ma jakas alergie,przypuscmy na mleko i
            matka tego dziecka zostawiajac je pod opieke tesciowej prosi ja,zeby nie
            podawac tego produktu,a tesciowa podaje,to jest wedlug Ciebie ok? Czy jest to
            dla osoby opiekujacej sie dzieckiem duzy problem zastosowac sie do nakazow
            matki? Bo ja sadze,ze nie.
            • iwoniaw Re: Twoja teoria jest roszczeniowa na maksa 27.02.07, 14:09
              > Naprawde? Czyli jak na przyklad dziecko ma jakas alergie,przypuscmy na mleko i
              > matka tego dziecka zostawiajac je pod opieke tesciowej prosi ja,zeby nie
              > podawac tego produktu,a tesciowa podaje,to jest wedlug Ciebie ok?

              Nie, uważam, że to nie jest ok. Ale jeszcze bardziej nie ok jest, że matka,
              wiedząc, że teściowa się nie stosuje, zostawia z nią dziecko i ma pretensje do
              wszystkich a nie do siebie.

              > dla osoby opiekujacej sie dzieckiem duzy problem zastosowac sie do nakazow
              > matki?

              To zależy. Są wymagania i wymagania. I nawet te pozornie niewielkie mogą być dla
              kogoś nie do przeskoczenia, choćby z powodów psychicznych. I rolą RODZICÓW jest
              zapewnić dziecku taką opiekę, by nie musieli się o nic martwić.
              Pomijam tu już fakt, że żądania stawiane przez założycielkę postu mają chyba na
              celu bardziej podkreślenie swojej władzy niż dobro dziecka. To, że babcia podała
              jedzenie po 2 a nie 3 godzinach nie wydaje mi się jakąś potworną zbrodnią
              (zwłaszcza, że zapewne dziecko rzeczywiście płakało i chciało jeść, a nie
              karmiono je sondą na siłę), zaś żądania "dostosowania się" w takich dyrdymałach
              od osoby, która tak naprawdę robi nam grzeczność jest po prostu bezczelne.
      • mimarika popieram iwoniaw 01.03.07, 12:47
        jeśli komuś nie ufam lub uważam,że daną rzecz załatwi niewłaściwie - nie
        zwracam się więcej do tej osoby.
    • marzenaanna1 Re: niereformowalna teściowa 26.02.07, 17:47
      Na tesciowe jest jedna rada- wygarnac na maksa. Bedzie afera, tesciowa sie
      obrazi, ale w koncu zrozumie i sie dostosuje. Ja maja znosilam kilka lat,
      czasami dochodzilo miedzy mezem, a mna do klotni z jej powodu, w koncu jej
      wygarnelam i teraz jest do rany przyloz, az zaluje ze nie zrobilam tego
      wczesniej. Kiedys rozmawialam o tym z przyjaciolka i okazalo sie ze zrobila
      podobnie i efekt tego jest taki jak u mnie. Powodzenia, to nei jest przyjemne,
      ale z tego co zauwazylam to jedyne wyjscie.
      • izulka83 Re: niereformowalna teściowa 26.02.07, 17:50
        ja już jej wiele razy dosadnie i stanowczym głosem wygarnęłam. Ale jej jednym
        uchem wpada, a drugim szybko wypada
    • coronella a czy wy nie możecie 26.02.07, 17:53
      dać po prostu tym kobietom spokój?? jestem pewna, że 90% problemów lezy w was samych. Nawet jak ta tesciowa wpycha jedzenie co 2 godz, to co? to co sie stanie? umrze to dziecko?
      Nie pojmuje, skąd w was tyle agresji, skąd siły, zeby tak za wszelka cene znaleźć jakis problem.
      Ja odwoże moja córke do teściowej, mówię papa i wychodzę. Żadnych rad, pouczeń, narzekań. Za 8-9 godz odbieram zadowolone, nakarmione, wybawione dziecko, i wszyscy jesteśmy szczęśliwi! Nawet jak mała zjadła tam czekolade, nawet jak nie spała, i robiła inne zakazane w domu rzeczy, to co? TO CO????
      Dziecko nie jest waszą własnością. To mały człowiek, który najwięcej traci na waszych kłótniach i problemach z teściową. Dajcie babciom byc babciami! to ich ostatnia radość w zyciu. Ja babć nie miałam, obie mieszkały bardzo daleko. Już nie zyją. I robie wszystko, żeby moje dzieci je miały!
      Jak to nie dociera, to wyobrażcie sobie siebie, za 25-30 lat, na emerytutrze, i swoje synowe, które najchetniej by was do grobu posłały. Miło?
      • marzenaanna1 Re: a czy wy nie możecie 26.02.07, 18:03
        To dziwne, bo moja tesciowa teraz zrobila sie normalna kobieta, pozwala mi na
        wlasne poglady, nie czepia sie i nie pozwala sobie na komentarze pod moim
        adresem. Wiadomo ze mamy rozne poglady, ale wzajemnie sie szanujemy, a wczesniej
        tego nie bylo. Teraz nawet lubie ja odwiedzac, mamy dobre uklady, nie wymagam
        zeby byla idealna, ale one tez nie probuje mnie zmienic. Nasze stosunki nie
        tylko sie poprawily, ale sa nawet bardzo serdeczne, weic jak widac warto bylo
        nia potrzasnac. Skoro matka dziecka wei, ze cos dziecku szkodzi to tesciowa
        powinna sie dostosowac, a ze tego nie robi, to raczej nie swiadczy o niej zbyt
        dobrze. Podobnie jak Ty uwazam, ze dziecko ma szanowac dziadkow i tego ich ucze,
        nigdy dzieciom nie poweidzialam zlego slowa na jej temat, nawet jak miedzy nami
        nie ukladalo sie najlepiej. Pozdrawiam.
      • lola211 Re: a czy wy nie możecie 27.02.07, 00:25
        Coronello, w koncu jakis głos rozsadku.Juz czytac nie moge tych postow o
        wrednych tesciowych, w ktorych to sednem sa jakies duperele- a to dala jesc nie
        tak, a to nie z tego kubeczka, a to polozyla spac nie na tym boku.To juz jakas
        plaga przewrazliwionych mamusiek, ktore terroryzuja otoczenie instrukcja
        obslugi ich potomka.
        Robilam dokladnie tak jak Ty- dziecko do babci i chodu-jakos przezyla, krzywda
        sie nie stala- po kiego tak sie nad tymi dziecmi trząść?
      • zojkaojka coronella , zgadzam się, ale 27.02.07, 14:54
        jednak przy znacznym uczuleniu należy się z teściową jakoś dogadać. Może nawet
        pozwolić raz podać zakazany pokarm , a potem pokazać rezultaty. Widok
        wysypanego ciałka na ogół działa na babcie natychmiast. Ostatecznie poprosić
        własnego lekarza(jeszcze lepiej ulubionego lekarza babci) by napisał czego
        malec nie powinien przyjmować i czym grozi łamanie diety, i wręczyć to babci.
      • asia06 Re: a czy wy nie możecie 28.02.07, 00:46
        Świetne! Doskonała wypowiedź. Coronella, podpisuję się twoim postem rękami i
        nogami smile
      • elf1977 Re: a czy wy nie możecie 28.02.07, 14:22
        Wybacz, ale widaż, że nie masz alergicznego dziecka. Jak moje dostanie "oyszny
        twarożek" to przy teściowej nic nie jest, natomiast w nocy mała płacze i jęczy,
        bo ją boli brzuszek. Moje prośby (nie nakazy) i tłumaczenia nie skutkują. A co
        do rady iwoniaw, żeby dziecka nie zostawiać, naprawdę w wielu przypadkach inne
        wyjście nie jest możliwe, poza tym dziecko musi mieć kontakt z dziadkami, a
        nawet podczas krótkiego kontaktu dzadek choćby w dobrej wierze może dziecku
        wyrządzić krzywdę.
        Nie piszę postów na temat mojej "niereformowalnej teściowej", ale sama wiem,
        jak często trzeba zacisnąć zęby, żeby nie popaść w konflikt.
        • coronella Re: a czy wy nie możecie 28.02.07, 14:30
          moja córka była przez 2 lata na ścisłej diecie bezbiałkowej i bezglutenowej, do tej pory ma AZS, wiem co to alergiczne dziecko.
          Tylko, że ja ze swoja teściowa spokojnie, rzeczowo i normalnie porozmawiałam. Nie przedstawiałam jej swoich racji, nie próbowałam reformowac, nie trząsłam nią. Ona wychowywała swojego syna 30 lat temu, wychowała wspaniałego człowieka, którego ja teraz kocham bardzo, więc dlaczego nie miałabym miec do niej zaufania?? A 30 lat temu nie mówiło sie o pewnych rzeczach, nie było tylu problemów, i tez mogła o wielu rzeczach zapomniec.
          • ledzeppelin3 Re: a czy wy nie możecie 01.03.07, 11:56
            > Tylko, że ja ze swoja teściowa spokojnie, rzeczowo i normalnie porozmawiałam.
            N
            > ie przedstawiałam jej swoich racji, nie próbowałam reformowac, nie trząsłam
            nią
            A skąd wiesz, że autorka wątku nie rozmawiała spokojnie i rzeczowo? Napisała
            przecież, że nie raz teściową prosiła o niepodawanie dziecku rzeczy, które mu
            szkodzą. Nikt tu nie mówił o awanturach i wymierzaniu biednej mamie policzków
            deską do krojenia.
        • iwoniaw Re: a czy wy nie możecie 28.02.07, 14:39
          A co
          > do rady iwoniaw, żeby dziecka nie zostawiać, naprawdę w wielu przypadkach inne
          > wyjście nie jest możliwe,

          Nie jest możliwe, powiadasz? A co byś zrobiła w takiej niemożliwej sytuacji
          zatem, gdyby teściowa odmówiła opieki? Albo umarła?
          Nie wyobrażam sobie ponadto zostawiania dziecka z osobą, którą uważam za głupią,
          złośliwą, niereformowalną i nieodpowiedzialną - obojętnie czy byłaby to teściowa
          czy ktokolwiek inny. A właśnie takie określenia na teściowe padły tu ze strony
          mamuś, które, mimo że na teściowych psy wieszają, jakoś nadal korzystają z ich
          uprzejmości. Jeśli nie jest to wygodnictwo, roszczeniowość, niewdzięczność i
          zaniedbywanie potrzeb dziecka (skoro mu tak niby szkodzi przebywanie z babcią)
          to co to jest?

          poza tym dziecko musi mieć kontakt z dziadkami, a
          > nawet podczas krótkiego kontaktu dzadek choćby w dobrej wierze może dziecku
          > wyrządzić krzywdę.

          Wybacz, ale kontakt z dziadkami to dziecko może mieć równie dobrze w obecności
          rodziców, zwłaszcza jeśli rodzice uważają, że dziadkowie sobie z dzieckiem nie
          poradzą/ źle postępują.
        • anna-pia Re: a czy wy nie możecie 28.02.07, 15:28
          elf1977 napisała:

          > Wybacz, ale widaż, że nie masz alergicznego dziecka. Jak moje dostanie "oyszny
          > twarożek" to przy teściowej nic nie jest, natomiast w nocy mała płacze i jęczy,
          >
          > bo ją boli brzuszek. Moje prośby (nie nakazy) i tłumaczenia nie skutkują. A co
          > do rady iwoniaw, żeby dziecka nie zostawiać, naprawdę w wielu przypadkach inne
          > wyjście nie jest możliwe, poza tym dziecko musi mieć kontakt z dziadkami,

          Dziecko _nie_musi_ mieć kontaktu z dziadkami.
          Jeden mój dziadek umarł długo przed moim urodzeniem, drugi, jak nie miałam roku;
          jedna babcia umarła, jak miałam 11 lat, druga mieszka daleko. Nie jestem
          psychopatką wink

          A jak ci opieka teściowej nie odpowiada, to albo z nią porozmawiasz na spokojnie
          i wyjasnisz, albo znajdź kogoś, kto weźmie sobie twoje _prośby_i_zalecenia_
          dotyczące diety dziecka na powaznie. I tyle.
    • alexxa6 Re: niereformowalna teściowa 26.02.07, 18:08
      Teściowe zawsze wiedzą lepiej i są niereformowalne wink
      Nic i nikt ich nie zmieni.Jedyna rada to ograniczać takie "przysługi" do minimum.

      vanilla-cafe.net/
      • symplegada Re: niereformowalna teściowa 26.02.07, 23:51
        > Teściowe zawsze wiedzą lepiej i są niereformowalne wink
        > Nic i nikt ich nie zmieni.Jedyna rada to ograniczać takie "przysługi" do minimu
        > m.

        alexxa6, jeśli masz dziecko, to wydrukuj sobie to, co napisałaś, schowaj głęboko i wyjmij, kiedy już zostaniesz teściową. Jest szansa, że zapoczątkujesz wielką przemianę.

        Nastolatki narzekają na swoich starych, bo im do głowy nie przyjdzie, że kiedyś będą rodzicami w podobnej sytuacji, ale wydawałoby się, że matki to istoty, od których mozna by oczekiwać trochę bardziej perspektywicznego myślenia.
        Może trochę off topic, ale żal mi, qrcze, tych Waszych teściowych.
    • bj32 Re: niereformowalna teściowa 26.02.07, 18:12
      Ja mojej teściowej też nie kocham namiętnie i nie zgadzam się z jej sposobem
      opieki nad dzieckiem. Więc moim dzieckiem się nie opiekuje i cześć. Zawsze jest
      inne wyjście, niż teściowa, tylko autorce wątku po prostu łatwiej jest
      skorzystać z pomocy teściowej, a potem, w ramach premii jeszcze ponarzekać.
      Objaw, który dostrzegam u teściowej jest może nie zawsze pozytywny w skutkach,
      ale niewątpliwie świadczy o dobrych chęciach - ja też, jeśli kogoś kocham i mu
      chcę sprawić przyjemność, to go dokarmiam. Mnóstwo kobiet tak ma. (Zakładm tu
      sytuację, że osoba dokarmiana nie oznajmiła już dawno całemu światu, że się
      odchudza). Teściowa dokakarmia - znaczy kocha i chce dobrze. Daje nie to co
      powinna? Zostawiaj tylko to, co ma dać, resztę schowaj w szafce na klucz. I
      tyle. Dziecko je co dwie godziny? Nie będzie chciało, to nie zje, a jak raz na
      jakiś czas zje więcej, niż ustaliłaś, to też mu sie ucho nie urwie. Nie
      rozumiem takich strasznych problemów...
    • haganna Re: niereformowalna teściowa 26.02.07, 22:26
      A nie możesz dogadać się z jakąś mamą, żebyście albo razem jeździły, albo sobie
      nawzajem dzieci podrzucały w razie konieczności załatwienia jakiś spraw? Wtedy
      nie będziesz skazana na teściową.
    • mathiola Re: niereformowalna teściowa 26.02.07, 22:39
      Zastanawiam się co te kobiety mają w sobie że sa takie do dupy. Wszystkie jak
      jeden mąż - które są złe, złośliwe, niereformowalne, aroganckie,
      wszechwiedzące, nie stosujące się do próśb - to właśnie TEŚCIOWE. Czy to jakiś
      specjalny gatunek? Jeśli teściowa jest taka do niczego jako opiekunka, to nie
      dawaj jej dziecka pod opieke i będzie po sprawie. A może wystarczy się dogadać?
      Nawet nie krzykiem i wygarnianiem, tylko tak zwyczajnie, po ludzku? Ja swojej
      MAMIE powiedziałabym po prostu co sądze o jej zachowaniu i dlaczego zależy mi
      na takim a nie innym traktowaniu mojego dziecka. A jeśli faktycznie byłaby
      niereformowalna - nie zostawiałabym dziecka pod jej opieką. Z teściową można
      tak samo, to jest taki sam człowiek jak wszyscy.
    • teraz_asia Re: niereformowalna teściowa 26.02.07, 22:53
      No, swojej mamie bez problemu mówię, co jest nie tak. Czy się zgadza, czy nie,
      przynajmniej jasno się komunikujemy- byłam wychowana w nieskomplikowanej
      rodzinie, w której każdy mówił, co mu na wątrobie leżałosmileZa to rodzina mojego
      męża, dobrzy, mili ludzie, ale niuanse życia codziennego niemal jak na
      japońskim dworze cesarskim. Przez kilka lat ja uważałam ich za fałszywych i
      zakłamanych, oni mnie prawdopodobnie za prostaczkę i chamkę, co to wali prosto
      w oczy. Wreszcie podczas pierwszej (po 10 latach!) porządnej, delikatnie mówiąc
      konfrontacji, teściowa powiedziała, że zawsze chciała tylko traktować mnie jak
      własną córkę, co pewnie jest absolutną prawdą. Ja jej powiedziałam, ze za
      skarby świata nie chcę, żeby robiła mi to, co własnej córce, co też jest
      absolutną prawdą. Od tej pory (po niemal roku śmiertelnej obrazy)traktujemy się
      grzecznie, życzliwie, a wręcz serdecznie- jak stare, dobre znajome. Naprawdę mi
      lepiej. Ciekawe, czy teściowej też: w końcu jedno dziecko z głowysmile
      • mamakubusia8 Re: niereformowalna teściowa 27.02.07, 07:42
        powiedz jej wprost że ci nie odpowiada jej zachowanie. Na moją to zadziałało jak
        wiadro zimnej wody!!!
        • mamab26 coronella... 27.02.07, 15:12
          jesteś bardzo mądrą osobą.Zgadzam się z tym ,co napisałaś w 100%-ach!

          Rozmowa moja z koleżanką ,która niedawno urodziła:
          -za 3 miesiące wracam do pracy-ona
          -a z kim zostawisz małego?-ja
          -z teściową-ona
          -zgodziła się?-ja
          -no łaski mi nie robi.musiała się zgodzić-ona

          Szczęka mi opadła...
          Musiała???No sorry ,ale to chyba koleżanki dziecko ,a nie teściowej!
          Mam syna ,ale od dziś będę się modlić ,żeby nie trafić na taką synową...

          Co więcej mam mnósto koleżanek i znajomych ,które uważają ,że pomoc albo
          materialna przy dziecku ,to OBOWIĄZEK teściów lub rodziców!
          Mają bawić wnuki ,dawać kasę no i oczywiście broń boże się wtracać...
          A i tak jest niektórym źle.
          Więc dla własnego dobra radzę sobie takim paniusiom zapamiętać-POMAGANIE TO NIE
          JEST OBOWIĄZEK WASZYCH TEŚCIÓW I RODZICÓW!
          I to narzekanie na wsólne mieszkanie...
          No trudno ,żebym się czyła panią na włościach w domu teściów.To ich
          mieszkanie.I mają prawo dyktować warunki.A ja skoro decyduję się z nimi
          mieszkać ,to muszę czy tego chcę czy nie ,liczyć się z ich zdaniem.
          A jak mi się nie podoba ,to się wyprowadzam...
          Proste

          Ale ja się mogę nie znać ( mieszakamy sami z mężem i synkiem ) ,a teściową mam
          super smile))
          • coronella Re: coronella... 27.02.07, 15:22
            dziewczyny, teściowa to tez człowiek!
            Myslę, że bez krzyków, pretensji, kłótni, da sie z nia wszystko załatwić. W końcu wasze dziecko, to dziecko jej syna, nie wierze, że specjalnie chce mu zrobic krzywdę.
            • coronella mamab26 27.02.07, 15:28
              poruszyłas kolejną wazna kwestię.
              Nie osmieliłabym sie czegokolwiek żądac od swoich rodziców/teściów. Ich obowiązkiem było wychowac mnie, teraz ja mam swoje zycie, i muszę sobie radzic sama.
              Rodzice maja pełne prawo do odpoczynku, spokoju, nawet do odmowy pomocy! Maja prawo! Czy nam sie to podoba, czy nie.
              • mamab26 Re: mamab26 27.02.07, 15:52
                Dokładnie!
                Ale wiem ,że jest ogrom osób ,które uważają ,że jedynym prawem rodziców i
                teściów jest umilanie i ułatwianie im życia...
                Zresztą temat rzeka.Można by pisać i pisać...A co do niektórych i tak nic nie
                dotrze...

                Ja pewnie będę wstrętną teściową tongue_out
                • mamab26 Re: mamab26 27.02.07, 15:57
                  I jeszcze jedno ,żeby nie było tongue_out

                  Są wredne teściowe
                  I są wredne synowe
                  Żony też mogą być wredne
                  I koleżanki
                  I lekarza też można mieć wrednego

                  Ale na pewno nie można uogólniać ,że WSZYSTKIE teściowe są be a synowe kochane
                  i bez skazy
                  • moninia2000 Re: mamab26 27.02.07, 16:34
                    Hej!
                    Coronella ladnie piszesz..Zgadzam sie, nie musi wcale sie opiekowac jak nie
                    chde. Moi rodzice tego nie robia i nawet im przez glowe nie przejdzie. Dla mnie
                    dosc przykre jest wlasnie to, ze nie maja ochoty wnusi choc zobaczyc czasem,
                    rzadko sami o nia pytaja i w ogole pomocy nie mam, ale tez uwazam, ze po to
                    jestem mama. Tylko przykro mi, ze nie czuja sie dziadkami ciut mocniej, jednak
                    szanuje ich wybor..
                    Natomiast odnosnie tematu..coz powinnas wyjasnic problem alergii tesciowej, byc
                    moze nie rozumie waznosci sprawy, ale to ze daje jesc czesciej np.niz TY to
                    smieszne! A jak dziecko chce?
                    Niech daje jak chce, jesli maluszek je, znaczy sie potrzebuje. Jednak alergia
                    to sprawa wazna, wiec..
                    Moze powinnas do tesciowej podejsc lagodniej i po ludzku? Nie sadze, by robila
                    Ci konkretnie na zlosc tylko po prostu opiekuje sie w plenym tego slowa
                    znaczeniu dzieckiem, jest pod jej opieka, ona go karmi itp..
                    JA mam cudowna tesciowa pod tym wzgledem, choc oddalona o 500 km..., ale gdy
                    jej powiedzialam mniej wiecej jak mala karmie itp, ona nie podwaza ani nie daje
                    nic zlego malej, co wiecej, gdy czasem zabladze i jakies chrupki chce kupic czy
                    cos, ona z usmiechem delikatnie mowi, ze to nie za bardzo dla malejsmile
                    Sek w tym, ze mieszka 500km od nas, a blisko mieszkajacy rodzice nie maja
                    ochoty na przebywanie z wnusia-choc chwilke, bo i tak nigdy im nie oddajemy
                    malej na dlugi czas, ba!nie dajemy nigdy!bo nie chca..
                    Wic moze docen to, iz tesciowa zajmuje Ci sie dzidzia, masz szczescie! My juz
                    nie pamietamy co to kino, kolacja we dwojesmile JAk raz tesciowa byla sama u nas,
                    wyszlismy na kolacje i jak nastolatki sie cieszylismy soba w auciewink))
                    Serio, porozmawiaj w spr.alergii, reszte odpusc, naprawde masz szczescie!
                    Moni
          • triss_merigold6 Re: coronella... 28.02.07, 15:09
            Oczywiście, że nie muszą w żaden sposób pomagać. O, na przykład mój teść - zero
            zainteresowania wnukiem, widuje malucha jakieś 4-5 razy w roku przy okazjach
            rodzinno-dziecięcych. Nie pobawi się z dzieckiem, nie zagada, nie przytuli, o
            wspólnym spacerze można zapomnieć. Efekt? Dziecko traktuje go jak kompletnie
            obcą osobę a ja w żaden sposób nie zamierzam tego zmieniać. Ma dokładnie to co
            sam wybrał.
    • michasia24 Re: niereformowalna teściowa 27.02.07, 17:01
      Jezlei zostawiasz dziecko tylko od czasu do czasu z tesciowa i ci to nie pasuje
      to moze jednak pomysl o niani, wkoncu to bedzie tylko od czasu do czasu pare
      zlotych
    • izulka83 Re: niereformowalna teściowa 27.02.07, 17:53
      dzięki za opinie

      Ja jestem bardzo wdzięczna teściowej, że chce się zajmować małym i w sumie nigdy
      nie robi problemu, gdy potrzebuję.
      I tak często przymykam oko na niektóre sprawy.Ona nie jest idealne, ja również.
      Faktycznie chyba muszę ją uświadomić w temacie alergii i jej skutkach w
      przyszłości. Jeśli chodzi o zbyt częste jedzenie to dlatego się czepiam, bo mały
      robi wówczas 3-4 kupy w ciągu dnia, co uważam iż nie jest najlepsze.
      • iwoniaw Re: niereformowalna teściowa 27.02.07, 20:00
        > Jeśli chodzi o zbyt częste jedzenie to dlatego się czepiam, bo mał
        > y
        > robi wówczas 3-4 kupy w ciągu dnia, co uważam iż nie jest najlepsze.

        Jeśli są to, że tak powiem, "normalne" kupy, tzn. dziecko nie ma biegunki, to
        niby czemu ma to być "nie najlepsze"? Ma dobrą przemianę materii, jedzenie mu
        nie szkodzi, zatem jak dla mnie ok. Co innego gdyby były jakieś objawy chorobowe.
    • mama_oli_i_tomka Re: niereformowalna teściowa 27.02.07, 18:48
      Za dawanie jedzenia które uczula byłabym zła (kwestia zdrowia jest
      priorytetem). Za dokarmianie ponad domową normę nie. Ostatecznie skoro babcia
      robi nam przysługę to można na pewne sprawy oko przymknąć. Zwłaszcza że dzieje
      się to od czasu do czasu.
      Pozdrawiam
      • berecik7 Re: niereformowalna teściowa 27.02.07, 22:47
        JA mam nawet swoją teorię dotyczącą teściowych (tudzież matek) i żarcia. I skąd
        się bierze to wpychanie na okrągło. One po prostu nic innego nie potrafią
        rodzinie, tudzież małemu dziecku zaproponować . Łatwiej jest zrobić kolejną
        kanapkę, niż zapropoować sensowną zabawę czy mądrą rozmowę. Niestety, to są
        proste osoby i tylko tak potwierdzają swoją wartość.
        • mamab26 Re: niereformowalna teściowa 28.02.07, 02:03
          Obie babcie podkarmiają mojego synka.
          Potrafią co 5 minut go pytać ,czy nie jest głodny smile
          Ale do glowy by mi nie przyszło nazwać je "prostymi osobami" ,które w ten
          sposób potwierdzają swoją wartość...
          Zresztą ja mam dziecko asertywne.Jak nie chce to odmawia ,albo wypluje :p
    • leokadia206 Re: niereformowalna teściowa 28.02.07, 07:27
      jakbym czytala o mojej!!!!robi identycznie!!! mlodszy z alergia tez zawsze
      dotanie jogurcik, lub mandarynki (starszy donosiwinki potem caly wysypany. A
      starszy za to ma problemy z nadwaga i bardzo ograniczam mu slodycze, zawsze u
      babci dostanie nalesniki z dzemem, placki zimniaczane i slodycze. A potem
      tesciowa mowi ze on grubas. Kosmos, nie da sie zmienic prosba ani grozba
    • jk3377 ja chyba swoja wychowalam 28.02.07, 08:48
      trwalo to co prawda troche ale juz robi tak jak ja chce...zawsze mowilam co
      mysle i czego sobie nie zycze...zawsze byla zdziwiona ze mam na to odwage i
      bylo jej chyba troche glupio...no i meza przekonywalam ze ja mam racje...trzeba
      razem trzymac swoja strone.
      • zuzanna56 Teściowa nie, ale moja mama... 28.02.07, 09:15
        ma fioła na punkcie jedzenia. Ciągle pyta wnuki czy nie są głodne.
        Ale jak córka była przez około 4 lata na diecie z powodu alergii, mama zawsze
        uważała na to co jej daje do jedzenia i pięć razy pytała czy na pewno wnuczka
        może daną rzecz zjeść.
        • verdana Re: Teściowa nie, ale moja mama... 28.02.07, 15:19
          Ja tylko się zastanawiam, jakim cudem te wszystkie matki wyrzekające na
          teściową, która szkodzi ich dziecku,w ogóle sa mężatkami.
          Sądzac w wielu postów dziecko takiej durnej kobiety, jak teściowa, powinno
          zginąć marną śmiercia w dzieciństwie, z powodu fatalnej opieki. A jakoś zyje i
          nawet płodzi nastepne pokolenia. Dziwne...
          • nchyb Re: Teściowa nie, ale moja mama... 01.03.07, 06:37
            > Ja tylko się zastanawiam, jakim cudem te wszystkie matki wyrzekające na
            > teściową, która szkodzi ich dziecku,w ogóle sa mężatkami
            Dowiedzą się za kilkanaście lat, kiedy ich własne synowe będą się dziwić, że te
            dzisiejsze mamuśki jednak swoimi zachowaniami nie pozabijały własnych
            dzieci,... smile
            • wahb Re: Teściowa nie, ale moja mama... 01.03.07, 09:20
              ja akurat nie mam problemów z tesciowa, poniewaz ta przerazliwie boi sie mojego
              syna, gdy dzwonie ze musze do niej przyjechac okopuje sie jak przed II wojna
              swiatowa- szafki na haczyki, cenne przedmioty pochowane, hitem była obejma na
              lodowke- ale to nasza wina, wystraszylismy babcie opowiadaniem o dokonaniach
              synka. Ale jak trzeba moge na nia liczyc- pomimo leków zawsze nas przyjmie, jak
              na dłużej przyjezdzamy- po prostu ucieka, ale klucze zostawia, jak trzeba sie
              było małym zaopiekowac- przyjechala i zostala z nim 2 dni, chociaz umierala ze
              strachu- naprawde ok. wkurza mnie ze nie uwielbia naszych dzieci, potrafi 20
              minut ze mna gadac o wątpliwych urokach naszego pieska, a o dzieci nawet nie
              zapyta, strasznie mnie to drazni; poprosiłam męza zeby jej delikatnie
              zasugerował zeby o dzieci pytała bo mnie szlag trafia i jej od tego nie lubie i
              chyba skutkuje, bo teraz zawsze pyta. Czasami naprawde jest tak, ze trudno
              znalezc lepsze wyjście niz pomoc babci, ale lepiej to zostawiac na NAPRAWDE
              specjalne okazje.
              • nchyb Re: Teściowa nie, ale moja mama... 01.03.07, 10:42
                > strachu- naprawde ok. wkurza mnie ze nie uwielbia naszych dzieci, potrafi 20
                > minut ze mna gadac o wątpliwych urokach naszego pieska, a o dzieci nawet nie
                > zapyta, strasznie mnie to drazni; poprosiłam męza zeby jej delikatnie
                > zasugerował zeby o dzieci pytała bo mnie szlag trafia i jej od tego nie lubie
                i
                > chyba skutkuje, bo teraz zawsze pyta.

                może teściowa po prostu wcześniej czytała forum. Minimum połowa dziewczyn się
                skarży, że teściowa wiecznie o dziecko wypytuje i czują się ontrolowane. No to
                waszaie chciała pytać i okazało się, że to też nie dobrze... wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka