mamarazydwa1
06.03.07, 21:48
Poszłam z moim niespełna 4 latkiem o lekarza, bo w nocy kasłał - już w
poczekalni biegał, skakał. Inne dzieci stały, siedziały - on skakał. U lekarza
też - ciekawiło go co miał na biurku, zaczął grzebać w nerce z brudnym
patykami do oglądania gardła itp. W markecie nie mógł ustać przy kasie -
ruszał wszystko, w warzywniaku brał jogurty, które stały pod ręką, ruszał wagę
itp. Inne dzieci stały koło rodziców, nic nie ruszały. Ja miałam ochotę
wydrzeć się na niego, potrząsnąć, a nawet dać klapa, których zwolenniczką nie
jestem. Ja miałam wrażenie, że tylko moje dziecko jest takie nieusłuchane a
wszystkie dzieci wokoło są grzeczne i wszyscy patrzą na nie z politowaniem i
oburzeniem. Byłam tak wściekła, że jak przyszłam do domu to miałam ochotę go
rozszarpać i wyć z niemocy. Za karę nie oglądał bajek i nie grał 30 min (bo
tyle mu wolno w Toy Story (to jego nagroda za zjedzony obiad). Ale wiecie co -
wkurza mnie to, że ludzie, którym on dokucza nic nie mówią, albo go bronią -
wolałabym, żeby stanowczym tonem powiedzieli, że źle robi i tak nie wolno.
Jestem pewna, że wtedy by przestał. A tak patrzy na tą osobę i próbuje ile
może. Wkurza mnie też, że zaczepia ludzi - stojących obok, albo tych których
mijamy - celowo je zahacza, próbuje lekko nadepnąć na buta - ja widzę, że on
chce zwrócić na siebie uwagę - ale i mnie i te osoby to irytuje. Zawsze
zwracam mu uwagę a on za każdym razem rob to samo. Naprawdę doprowadził mnie
dzisiaj do ostateczności! Ostatnio był chory i mało wychodził, zresztą od
listopada bo jak jestem sama z dwójką to nie dam rady sama z nimi wyjść.
Miałam wrażenie, że zachowywał się trochę jak mały dzikus, który "wypuszczony
z klatki" sam nie wie za co się chycić. Jeszcze ze 3 miechy i jak przerzucę
się na lżejszy wózek to spacer nie będzie już takim problemem - będę
wychodziła z nimi jak najczęściej. Wiem, że ma dużo energii, potrzebuje dużo
ruchu...
Łeb mi teraz pęka już 8 godzinę...Mam wyrzuty sumienia, że na niego
nakrzyczałam. Dodatkowo proszę codziennie, milion razy chyba, żeby nie całował
malucha jak ma kaszel i katar - a on całuje. Non-stop prawie. Proszę i proszę,
krzyczę - jak grochem o ścianę. No wymiękam czasami..... I to jego "Mamo,
jesteś kochana" jak mnie wkurzy...
I żeby nie było - kocham moje dzieci, nie wyobrażam sobie świata bez nich!!!
Musiałam się wygadać i tyle. Nienawidzę takich dni !!!