Dodaj do ulubionych

Myślałam, że wyjdę z siebie....

06.03.07, 21:48
Poszłam z moim niespełna 4 latkiem o lekarza, bo w nocy kasłał - już w
poczekalni biegał, skakał. Inne dzieci stały, siedziały - on skakał. U lekarza
też - ciekawiło go co miał na biurku, zaczął grzebać w nerce z brudnym
patykami do oglądania gardła itp. W markecie nie mógł ustać przy kasie -
ruszał wszystko, w warzywniaku brał jogurty, które stały pod ręką, ruszał wagę
itp. Inne dzieci stały koło rodziców, nic nie ruszały. Ja miałam ochotę
wydrzeć się na niego, potrząsnąć, a nawet dać klapa, których zwolenniczką nie
jestem. Ja miałam wrażenie, że tylko moje dziecko jest takie nieusłuchane a
wszystkie dzieci wokoło są grzeczne i wszyscy patrzą na nie z politowaniem i
oburzeniem. Byłam tak wściekła, że jak przyszłam do domu to miałam ochotę go
rozszarpać i wyć z niemocy. Za karę nie oglądał bajek i nie grał 30 min (bo
tyle mu wolno w Toy Story (to jego nagroda za zjedzony obiad). Ale wiecie co -
wkurza mnie to, że ludzie, którym on dokucza nic nie mówią, albo go bronią -
wolałabym, żeby stanowczym tonem powiedzieli, że źle robi i tak nie wolno.
Jestem pewna, że wtedy by przestał. A tak patrzy na tą osobę i próbuje ile
może. Wkurza mnie też, że zaczepia ludzi - stojących obok, albo tych których
mijamy - celowo je zahacza, próbuje lekko nadepnąć na buta - ja widzę, że on
chce zwrócić na siebie uwagę - ale i mnie i te osoby to irytuje. Zawsze
zwracam mu uwagę a on za każdym razem rob to samo. Naprawdę doprowadził mnie
dzisiaj do ostateczności! Ostatnio był chory i mało wychodził, zresztą od
listopada bo jak jestem sama z dwójką to nie dam rady sama z nimi wyjść.
Miałam wrażenie, że zachowywał się trochę jak mały dzikus, który "wypuszczony
z klatki" sam nie wie za co się chycić. Jeszcze ze 3 miechy i jak przerzucę
się na lżejszy wózek to spacer nie będzie już takim problemem - będę
wychodziła z nimi jak najczęściej. Wiem, że ma dużo energii, potrzebuje dużo
ruchu...
Łeb mi teraz pęka już 8 godzinę...Mam wyrzuty sumienia, że na niego
nakrzyczałam. Dodatkowo proszę codziennie, milion razy chyba, żeby nie całował
malucha jak ma kaszel i katar - a on całuje. Non-stop prawie. Proszę i proszę,
krzyczę - jak grochem o ścianę. No wymiękam czasami..... I to jego "Mamo,
jesteś kochana" jak mnie wkurzy...
I żeby nie było - kocham moje dzieci, nie wyobrażam sobie świata bez nich!!!
Musiałam się wygadać i tyle. Nienawidzę takich dni !!!
Obserwuj wątek
    • sir.vimes Re: Myślałam, że wyjdę z siebie.... 06.03.07, 21:53
      Współczuję dnia
      Zrób sobie grzane winko czy gorącą czekoladę na pocieszenie smile))

      Masz dużo racji w kwestii zachowania obcych ludzi. Mnie też denerwuje jak np.
      obca staruszka jest w tramwaju zachwycona , że moje "czegoś wściekłe" dziecko
      kopie w jej fotel.
      Dziecko dzięki temu wie, że mama ostro przegina i ze kopanie jest w porządku...
      Co z tego, że ja jestem konsekwentna?
      • lila1974 Re: Myślałam, że wyjdę z siebie.... 06.03.07, 21:56
        Ludziom to nie dogodzi.
        Jak się staruszka odezwie, że sobie nieżyczy to jakaś mama będzie miała jej za
        złe, że poucza dzieciaka, a jak cierpliwie znosi wygłupy to też niedobrze.
        Może trzeba by instrukcje obsługi przyklejać do dziecka.
        Dziewczyny, no!
        • mamarazydwa1 Re: Myślałam, że wyjdę z siebie.... 06.03.07, 22:03
          No kurcze, jaka mama miałaby za złe jeśli zwróciłoby się uwagę dziecku grzecznie
          i w słusznej sprawie? Nie moralizując, ale krótko "nie rób tego. tak nie wolno.
          to nie jest przyjemne."
          • lila1974 Re: Myślałam, że wyjdę z siebie.... 06.03.07, 22:06
            Kochana wiem co piszę ... niejedno się tu czytało smile
            • mamarazydwa1 Re: Myślałam, że wyjdę z siebie.... 06.03.07, 22:08
              Mało czytam, a jeszcze mniej piszę...Ale fakt - czasem trafiałam na niezłe rzeczysmile
        • sir.vimes Re: Myślałam, że wyjdę z siebie.... 06.03.07, 22:15
          Ja staram się obce dzieci "olewać" i tym bardziej jeżeli dziecko się źle
          zachowuje a opiekun dziecka stara się coś dziecku wytłumaczyć to nie wchodzę w
          paradę.
          Bo to nie moje dziecko, prawda?
          Ale jeżeli dziecku komuś bardzo (celowo) przeszkadza - np.kopiąc w fotel a
          opiekun nie reaguje - misję wychowawczą może przejąć poszkodowany (np. kopana
          staruszka).

          Poza tym nie wiem po co ten protekcjonalny ton...

          • lila1974 Re: Myślałam, że wyjdę z siebie.... 06.03.07, 22:18
            Protekcjonalny ton? hmmm
            • sir.vimes Re: Myślałam, że wyjdę z siebie.... 06.03.07, 22:20
              Hmmm?

            • mamarazydwa1 Re: Myślałam, że wyjdę z siebie.... 06.03.07, 22:26
              No właśnie - też nie skumałam...
          • mamarazydwa1 Re: Myślałam, że wyjdę z siebie.... 06.03.07, 22:25
            Ale mi chodzi tylko o przypadek, gdy dziecko komuś dokucza np. jak dzisiaj mój
            syn ruszał wagę i lepiej by zrozumiał gdyby Pani sprzedawczyni powiedziała, żeby
            teraz nie ruszał bo ona musi to zważyć..a tak, ja tłumaczyłam a on uśmiech tej
            Pani uważał za przyzwolenie i dalej to robił.

            P.S.
            Czyj ton?
            • sir.vimes Re: Myślałam, że wyjdę z siebie.... 06.03.07, 22:32
              Bez przesady.
              Ty oczekujesz, ze obca pani sprzedawczyni będzie wychowywać twoje dziecko.

              To nie jest jej obowiązek tylko twój.
              Co innego gdy ktoś poddaje twoje słowa w wątpliwość.

              A to, że się uśmiechała... Nawet uwagę można zwrócić z uśmiechem. Widocznie to
              miła osoba.
              • lila1974 Re: Myślałam, że wyjdę z siebie.... 06.03.07, 22:33
                No i o to mi własnie chodziło, a Ty mi tu z protekcjonalnym tonem zaraz tongue_out
                • sir.vimes Re: Myślałam, że wyjdę z siebie.... 06.03.07, 22:36
                  Przecież nie z powodu sensu twojego postu.

                  Pozdrawiam.


              • mamarazydwa1 Re: Myślałam, że wyjdę z siebie.... 06.03.07, 22:40
                Wyluzuj kobieto! Ja nie chcę, żeby mi wychowywała dziecko, ale jeśli ktoś C
                depta po nodze to chyba naturalne że Ci to nie odpowiada i zaprotestujesz...
                A swoje obowiązki znam, więc daruj sobie...

                P.S.
                Nie miałam nic przeciwko uśmiechom, ale przeciwko braku reakcji jak on
                skutecznie utrudniał jej pracę. I masz rację - to bardzo miła osoba.
                • sir.vimes Re: Myślałam, że wyjdę z siebie.... 07.03.07, 08:13
                  Masz problemy nawet z kulturalną dyskusją w necie a od obcej sprzedawczyni
                  żądasz by tłumaczyła twojemu dziecku na czym polega jej praca i dlaczego ma jej
                  nie przeszkadzać???

                  Może trochę mniej luzu by ci się przydało.
                  • mamarazydwa1 Re: Myślałam, że wyjdę z siebie.... 07.03.07, 09:50
                    Twoja kultura za to i głębokie wywody aż biją po oczach przez monitor....Daruj
                    sobie więc...
                    Radzę czytać uważnie.
                    • sir.vimes Re: Myślałam, że wyjdę z siebie.... 07.03.07, 10:24
                      Ja nie mam sobie nic do zarzucenia.

                      Ale zaczynam rozumieć czemu wolisz by obce ekspedientki rozmawiały z twoim
                      dzieckiem.
                      • mamarazydwa1 Re: Myślałam, że wyjdę z siebie.... 07.03.07, 20:54
                        No pewnie, że nie masz bo z tego co zauważyłam to w postach umoralniasz i
                        pouczasz innych.
                        I z tego co widzę, to mało rozumiesz...
                        I nie wysilaj się - Twoje "trafne" uwagi i spostrzeżenia jedynie mnie
                        bawią....Widać tylko na tyle Cię stać.
                        • sir.vimes Re: Myślałam, że wyjdę z siebie.... 07.03.07, 21:24
                          To baw sie dobrzesmile

                          A niech dziecko ci wychowują ekspedientki.
                          • mamarazydwa1 Re: Myślałam, że wyjdę z siebie.... 07.03.07, 21:29
                            Koniec zabawy, bo szkoda mi czasu na kompasmileZresztą jesteś już nudna z tymi
                            ekspedientkami i z tym wychowaniem....
                            Szkoda, że nie będzie mi dane spotkać Cię w sklepie, bo chciałabym zobaczyć jak
                            jakieś dziecko mimo upomnień mamy depta Ci po butach a Ty do niego szczerzysz
                            zęby z radości....
                            • sir.vimes Re: Myślałam, że wyjdę z siebie.... 07.03.07, 21:32
                              Może przeczytaj od początku wszystkie swoje i moje posty , bo jak na razie
                              bardzo ci się pomyliło.

                              Rozumiem, że wydaje ci się świetnym pomysłem "powyżywać" się na dyskutantkach z
                              forum. A nie lepiej sobie piwko wypić?
                              • mamarazydwa1 Re: Myślałam, że wyjdę z siebie.... 07.03.07, 21:35
                                A na kim ja się wyżywam???!!! Jak na razie to Ty się uczepiłaś jak rzep psiego
                                ogona! I właśnie spadam - nie do piwka a do męża. No ale Ty możesz sobie
                                poużywać a potem na ochłodę sama wypij sobie piwko...Przyda Ci się chyba...
                                • sir.vimes Re: Myślałam, że wyjdę z siebie.... 07.03.07, 21:38
                                  Rzeczywiście, żałuję , że zaczęłam z tobą rozmawiać . A zaczęłam o tak:

                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=58573645&a=58574075
                                  Natomiast ty wylałaś na mnie masę pomyj. Cieszę się , że dobrze się bawiłaś. Ale
                                  na twoim miejscu - wstydziłabym się .
                                  • mamarazydwa1 Re: Myślałam, że wyjdę z siebie.... 08.03.07, 08:22
                                    Przecież na tą wiadomość nic Ci nie odpisałam. Wkurzyłaś mnie jak zaczęłaś na
                                    mnie najeżdżać, że chcę żeby mi dziecko ekspedientki wychowywały i sugerowałaś,
                                    że nie umiem rozmawiać z własnym dzieckiem.
                                    I nie wstydzę się - trzeba było sie nie czepiać to i by mnie nie ruszyło.
    • lila1974 Re: Myślałam, że wyjdę z siebie.... 06.03.07, 21:54
      Ja tylko cichutko napomknę, żebyś mu dała spokój z tym całowaniem.
      Jesli ma zarazić malucha, to go zarazi i bez całowania.
      Z drugiej strony to wcale nie jest źle, jak maluch ma kontakt z zainfekowanym
      bratem, jego organizm uczy się walki.
      • mamarazydwa1 Re: Myślałam, że wyjdę z siebie.... 06.03.07, 22:01
        Nawet pomyślałam, że mogę go niechcąco zrazić do brata...
        • lila1974 Re: Myślałam, że wyjdę z siebie.... 06.03.07, 22:09
          To też.

          I jeszcze w drugą stronę.
          Młodszak się przyzwyczai, że jest kimś lepszym od brata.
          Swego czasu też prosiłam starszą, by nie ruszała młodszej bo coś tam i młodsza
          szybko się nauczyła, że jest ponad starszą. Troszkę trwało zanim pojęłam, że
          robię błąd.
    • figrut Re: Myślałam, że wyjdę z siebie.... 06.03.07, 22:03
      To ja Tobie zazdroszczę, bo to musi być ewenement w zachowaniu Twojego dziecka.
      U mnie było tak dzień w dzień przez jakieś trzy lata [ostatnio trochę się
      uspokoił] i tak do tego przywykłam, tak mi to spowszedniało, że przestałam się
      już tym tak wkurzać na zasadzie - po co myśleć i siwieć na zapas, skoro jutro
      będzie tak samo.
      • mamarazydwa1 Re: Myślałam, że wyjdę z siebie.... 06.03.07, 22:04
        O rany ! No to miałaś niezłą jazdę...
    • gania76 Re: Myślałam, że wyjdę z siebie.... 06.03.07, 22:16
      U mnie było to samo, jak synek przez pół grudnia i cały styczeń siedział w domu, bo miał zapalenie oskrzeli. Potem wrócił do przedszkola i nagle okazało się, że mam bardzo grzeczne, kochane dziecko! Po prostu brakowało mu towarzystwa innych dzieci, jakiegoś urozmaicenia - wiadomo, jak jest w domu, rodzice nie zawsze mają czas na zabawę, a zresztą co to za zabawa ze starymi.
      Jak czytałam to, co napisałaś, to naprawdę miałam deja vu, też skakanie, bieganie, całowanie młodszej siostry...
      A dlaczego nie możesz z dwójką wychodzić? Ja jestem z nimi sama bo mąż na długo wyjeżdża i jakbym tak miała nie wychodzić, to przez 3 miechy bym nosa z domu nie wyściubiła... Jest to pewien problem, jak trzeba ich obydwoje ubrać i potem jeszcze siebie, ale po pierwszych kilku trudnych razach jest już znośnie. Warto się pomęczyć, nawet zwykłe wyjście do sklepu dla takiego malucha jest już odmianą i zawsze to trochę świeżego powietrza...
      • mamarazydwa1 Re: Myślałam, że wyjdę z siebie.... 06.03.07, 22:18
        Dla mnie problemem jest ztachanie z piętra głębokiego wózka. Jak za 3miechy
        przejdziemy na spacerówkę będzie ok. A wyjścia do sklepu...wolałabym jednak nie,
        bo to kosztuje mnie dużo nerwów....
        • lila1974 Re: Myślałam, że wyjdę z siebie.... 06.03.07, 22:20
          A tachasz w ręku?
          Może naucz się zjeżdżać po schodach.
          Wiesz jak?
          • sir.vimes Re: Myślałam, że wyjdę z siebie.... 06.03.07, 22:22
            A można?

            Ja używałam jedynie nosidełek i chust - moim zdaniem wszystkie "wózkowe" matki
            to bohaterki po prostu.
            Wnieść to wszystko do autobusu np... Albo po schodach...

            • lila1974 Re: Myślałam, że wyjdę z siebie.... 06.03.07, 22:28
              Po schodach wózkiem na dużych kołach - żaden problem - ani zjechać ani wjechać.
              Wjeżdżanie - stajesz plecami do schodów i wciągasz tylne kola stopień po
              stopniu.
              Zjeżdżanie to już totalny luzik.

              W autobusach niektórych równiez się da, w innych niestety trzeba poprosić o
              pomoc, co też w sumie nigdy nie stanowiło dla mnie problemu, a dla poproszonego
              chyba też nie, bo bez cienia sprzeciwu pomagali.
            • mamarazydwa1 Re: Myślałam, że wyjdę z siebie.... 06.03.07, 22:35
              Zaopatrzyłam się w nosidełko Infant Active i jak tylko będzie na tyle ciepło,
              żeby nie wciskać małego w kombinezon to będę śmigać z tym nosidełkiem. Tylko nie
              wiem, zy mój kręgosłup to wytrzyma...Zawsze zastanawiałam sie jak mamy dają rade
              tachać takie 10kg...
          • mamarazydwa1 Re: Myślałam, że wyjdę z siebie.... 06.03.07, 22:30
            Tylko, że to nie nówka, jest to już co najmniej 3 dziecko, które w nim jeździ i
            obawiam się, że takiego zjeżdżania by długo nie wytrzymał...
            • lila1974 Re: Myślałam, że wyjdę z siebie.... 06.03.07, 22:31
              Koła - najważniejsze są koła - muszą być duże.
              Jesli musisz nosić, to rzeczywiście wyrazy wspólczucia.
          • net79 Re: Myślałam, że wyjdę z siebie.... 06.03.07, 22:33
            Wspólczuję, ale jak ja z moimi młodymi z jakiegos powodu kilka dni nie wychodzę
            to dostają małpiego rozumu, a ja migreny. A tak zielona herbatka, ubrac łobuzy
            stopniwo, żeby sie nie przemęczać i zabieram jedno na piechotę, jedno w wózki
            i jedno w brzuchu. Inaprawde łatwiej jest zjeżdżać wózkiem po schodać niż go
            dźwigać, ja tylko na zakretach ( bo kór...ko wąsko) przenoszę i jest git.
            Niestety jak mloda zasnie w ózku to juz problem, ale niezła ze mnie nioska dla
            maluszków i daje radę wnieść na pierwsze piętro. A ty na którym mieszkasz??
            Nigdzie się tak nie luzuję jak na pobliskim spacerze. Maluch nic ode mnie nie
            chą, nie kłucą sie bo nie mają o co, odporności nabierają i lepiej spią. Same
            plusy. A i mnie lepiej ich znieść jak móżg przewietrzę.
            • lila1974 Re: Myślałam, że wyjdę z siebie.... 06.03.07, 22:34
              Takiej wprawy nabrałam w tym wjeżdżaniu, że dziecie nawet pojęcia nie mialo, że
              się powinno obudzić smile
              • net79 :))))))))) 06.03.07, 22:40
                Hahahahahah No można dojść do niezłej wprawy. Może zorganizyjemy jakies beaby
                formuła z przeszkodami... A nawiasem mówiąc gratuluję autorce postu
                wytzrymałości wózka, bo mój pierworodny wraz z mamusią i tausiem wykończył
                doszczętnie swój wózek. Pękł w trakcie spaceru - całe szczęście w pobliżu
                śmietnika i tam też skończył.
        • gania76 Re: Myślałam, że wyjdę z siebie.... 06.03.07, 22:44
          No tak, jak trzeba zjechać ze schodów, to już jest pewien problem, ja teraz mieszkam w domku parterowym, więc mam trochę inną perspektywę.
          Kiedyś jednak mieszkaliśmy na 3 piętrze, i wtedy robiłam tak, że znosiłam najpierw pusty wózek, potem ubierałam szybko młodego i siebie i wychodziłam. Czasami też zostawiałam wózek w piwnicy, jak nie chciało mi się go tachać na to 3 piętro, do tego jeszcze zakupy...
    • fergie1975 Re: Myślałam, że wyjdę z siebie.... 06.03.07, 23:01
      Ja kiedys zwrócilam uwage dziecku i to nie obcemu, a znajomemu, ponieważ kopalo
      mnie złosliwie, oczywiscie najpierw odsuwalam sie, ale nie wytrzymalam i
      powiedzialam "nie kop mnie, bo mnie to boli". I uslyszalam od jego ojca " to
      nie jest twoje dziecko, wiec nie masz prawa zwracac mu uwagi", oczywiscie przy
      dziecku, i "co ja tam wiem, zobacze jak bede miala dzieci" (wtedy nie mialam).
      Wiec moj mąż mu odpowiedzial "w takim razie sie zegnamy, bo to nie jest twoj
      dom i nie masz prawa zwracac w nim uwagi". i sie pozegnalismy...
      Ale od tamtej pory nie zwracam uwagi zadnym dzieciom, jezeli mnie cos drazni np
      w tramwaju to sie przesiadam.
      • mamarazydwa1 Re: Myślałam, że wyjdę z siebie.... 06.03.07, 23:13
        Jakiś dziwny był ten ojciec...
      • sir.vimes Re: Myślałam, że wyjdę z siebie.... 07.03.07, 08:15
        Zwracaj uwagę, jeżeli rodzice nie reagują.

        • aguskin Re: Myślałam, że wyjdę z siebie.... 07.03.07, 08:39
          też tak mam, i nie pocieszę Cię, bo z tego się szybko nie wyrasta,
          mój starszy syn tak sie zachowywał, ciągle gdzieś grzebał, wchodził innym do
          przymierzalni, ruszał wszystko co się dało, miał przy tym burzę złotych loków
          na głowie wielkie błękitne oczy i do 4 lat zanim zciełam nikt nie kapował, że
          to on, a nie ona, więc budził ogólną sympatię, i poklask przy wszystkim co
          robił, strach było wyjść z nim, bo mógł narobić szkody i jeszcze sobie zagrażał,
          teraz ma 8 lat i nie wiele się zmieniło, już tak nie dotyka ale gada, nawet
          bałam się go na pogrzeb bliskiej nam osoby zabrać, bo z pewnością komentowałby,
          zajrzał to trumny, chwycił za łopatę, co by szybciej zakopać itp, najgorsze, że
          ma tak donośny głos, że nawet niby jego szept jest diabelskim rykiem,
          a w szkole pani nachwalić się nie może, jaki mądry, jaki ułożony, pupilek
          wszystkich,
          on wie, że źle robi, obiecuje poprawę, ale to silniejsze od niego,'
          ostatnio obiecał, że zachowa się super na ślubie,
          najpierw wychlapał cała wodę, później przesuwał ławkę, robił tysiące rzeczy,
          a w najcichszym momencie teatralnym szeptem na cały kościół
          -mama ta kaśka to gruba no nie??( kaśka panna młoda)
          -kaśka przy życzeniach, a ja się pół roku odchudzałam,
          tez czasem nie wytrzymuję, ale często mam niezły ubaw,
          • mamarazydwa1 Re: Myślałam, że wyjdę z siebie.... 07.03.07, 09:57
            No to masz wesołosmile Od września daję go do przedszkola i mam nadzieję, że będzie
            tam miarowo grzeczny...
        • aguskin Re: Myślałam, że wyjdę z siebie.... 07.03.07, 08:46
          też czasem chciałam, zeby ktoś z "poszkodowanych" poparł mój wywód o złym
          zachowaniu, do czasu, byliśmy w sklepie i wtedy mial jakieś 3-4 latka o mały
          włos nie zrzucił na siebie bardzo ciężkich drzwi, które były powystawiane,
          odciągnełam i chyba dałam klapsa, a wieeelka baba doleciala do mnie staneła jak
          king kong uderzając się w klatę i krzycząc - na mnie sie rzuć, a nie na dziecko,
        • mamarazydwa1 Re: Myślałam, że wyjdę z siebie.... 07.03.07, 09:54
          Powtarzam - czytaj uważnie - rodzice reagują, ale 3-4 latek widząc zamiast
          niezadowolenia na twarzy osoby, której skutecznie przeszkadza uśmiech - uważa,
          że może to robić dalej tzn. mama się czepia (upomina) a przecież ta pani się
          uśmiecha , więc czemu mam przestać...
          • gaskama Re: Myślałam, że wyjdę z siebie.... 07.03.07, 10:02
            hm ... mój syn też czasem tak się zachowuje, jak Twój. Też mi wtedy jest głupio
            i myślę sobie, że tylko moje dziecko jest takie. I jak wiedzę, że czyjeś
            dziecko też się źle zachowuje, to po piersze nigdy bym nie zwróciła uwagi, bo
            to nie ja jestem od wychowywania tego dziecka (no chyba, że dziecko starsze i
            bez opiekuna, to mogę zwrócić uwagę) a po drugie ... jak mam dobry nastój, do
            się uśmiecham i ten uśmiech ma dodać mamie malucha otuchy, że rozumiem, że ja
            też tak czasami mam. Wiem, jak głupio się czują czasami mamy w sytuacjach,
            które wczoraj opisałaś. A swoją drogą z dwójką musi być niełatwo.
            Pozdrawiam
            Gąskama
    • mathiola Re: Myślałam, że wyjdę z siebie.... 07.03.07, 10:24
      Sama napisałaś, że długo nie wychodził. Pies spuszczony z łańcucha najpierw
      biega jak szalony dobrą godzinę zanim si e zatrzyma. Twoje dziecko zareagowało
      podobnie. Dlaczego karzesz go za to, że rozpiera go energia?
      Ja czasem chciałabym zakneblować swojego starszego syna i przywiązać łańcuchem
      do kaloryfera. Ale przeciez on nie jest taki na złość mi, tylko po prostu taki
      jest.
      • mamarazydwa1 Re: Myślałam, że wyjdę z siebie.... 07.03.07, 21:02
        Kary ma rzadko, ale nie mogę mu pozwolić na niektóre rzeczy i tyle. Wiem,
        energii ma dużo i oboje z mężem staramy się zapewniać mu możliwość wyładowania się.
        Masz rację - taki jest, ale np. na zaczepianie, szturchanie przechodzących osób
        mu mimo to nie pozwolę i upomnę go zawsze.
    • grzejus77 Re: Myślałam, że wyjdę z siebie.... 07.03.07, 10:42
      Ja Ciebie w pełni rozumiem. Gdy czytałam Twój post, to tak jakbym sama go
      napisała. Też mam dwóch synków (starszy prawie 4 latka, mlodszy 4 miesiące). I
      ten starszy tak samo ma pełno energii w sobie, nigdy nie może usiedzieć w
      spokoju. Gdy patrzę na inne dzieci to zazdroszczę ich rodzicom, że są takie
      grzeczne. Ostatnio poszłam z nim do kościoła i w połowie mszy musiałam wyjść,
      bo zaczął ganiać po kościele, a jak próbowałam, go zatrzymać, to zaczął się
      wyrywać i krzyczeć, więc nie chciałam robić przedstawienia i wyszłam. A gdy
      zaczynam się na niego złościć to całuje mnie, przytula i mówi, że jetem jego
      kochaną śliczną mamusią. Wtedy mnie rozbraja...............
    • chipsi Zwracać uwagę czyjemuś dziecku? 07.03.07, 11:06
      Ryzykowne. Zaryzykowałam mówiąc 4-letniej córce szwagierki żeby mnie nie biła
      (o ja niedobra) i wszyscy do dziś mają dzikie pretensje. Nie żałuje bo dla mnie
      jest grzeczna a innych dalej bije...

      Większość ludzi nie lubi gdy sie komentuje ich dzieci więc większość tego nie
      robi a tym bardziej obcy ludzie.
      • joasiiik25 Re: Zwracać uwagę czyjemuś dziecku? 07.03.07, 13:43
        Właśnie też naraziłam sie takim sposobem mojemu dziadkowi (młodego pradziadek)
        byliśmy na wakacjach na wsi i syn mojego wujka (defakto mój brat cioteczny-
        taki mały mial 2,5 roku) z zamiłowaniem i maniakalnym uporem prał mojego syna.
        Na początku tłumaczyłam małemu rozrabiace, że nie moze bic Kacpra...
        jak groche o ściane. Miarka sie przebrała jak chciał uderzyć moje dziecko
        MŁODKIEM w głowe!!!!
        Zrobiłam kosmiczna awanturę (puściły mi nerwy po 2 tyg upominaniem rozrabiaki-
        nikt z dorosłych nie reagował- nawet jego matka/ moja ciotka), że P. nie jest
        już "nierozumnym dzieckiem" - tak uważał mój dziadek i, ze nie pozwole,żeby
        moje dziecko było przedmiotem do bicia, gryzienia i popychania.
        Dziadkowi sie naraziłam i efaktem było stwierdzenie, że mój syn jest PODŁY smile
      • mamarazydwa1 Re: Zwracać uwagę czyjemuś dziecku? 07.03.07, 21:14
        Dokładnie - już Cię nie bije. Moja teściowa jak syn się niegrzecznie wobec niej
        zachowywał tzn. np. był zły i uderzył ją (lekko niby ale jednak rękę podnosił)
        albo próbował kopnąć przytulała go i usprawiedliwiała. Ja mówiłam nie wolno,
        krzyknęłam a ona "nie krzycz na niego" i takie sytuacje się powtarzały. W końcu
        powiedziałam, że nie może negować mojego zdania i musi wymagać od niego szacunku
        wobec siebie. I była kiedyś u mnie, ja robiłam kawę w kuchni i słyszę, że
        zaczyna upominać mojego syna "ja Cię ostrzegam, nie rób tego. Jeszcze raz a
        pożałujesz i mama ci nie pomoże". Syna wryło. Przestał. A za 5 min babcia
        czytała mu książeczkęsmile
        Uważam, że dzieci mogą upominać nie tylko rodzice.
    • kachwi1 Re: Myślałam, że wyjdę z siebie.... 07.03.07, 14:11
      a ja się zgadzam ze zdaniem lila1974 i sir.vimes. wychowanie dzieciaka to twój
      obowiązek, a nie obcych ludzi. poza tym, osoba zwracająca uwagę w 8 przypadkach
      na 10 narażona jest na odpysknięcie obrażonego rodzica, że ktoś śmie ich
      dziecku dogadywać. ja się tutaj też podpisuję, bo nie lubię, kiedy ktoś obcy
      zwraca uwagę mojemu synowi. obca osoba nie może wiedzieć, z czego wynika takie
      a takie zachowanie, czego mu zabraniam a czego nie. moim zdaniem, jeśli
      dzieciak bryka a mama nie reaguje, to należałoby zwrócić uwagę właśnie mamie, a
      nie dziecku (mówię tu o kilkulatkach oczywiście, nie o nastolatkach).
      • sir.vimes Re: Myślałam, że wyjdę z siebie.... 07.03.07, 14:14
        Chyba właśnie wymyśliłaś złoty środek smile))
      • fergie1975 Re: Myślałam, że wyjdę z siebie.... 07.03.07, 21:09
        tutaj tez mam zyciowy przyklad smile

        jak to mama mamie zwrocila uwage, hehe, skonczylo sie doslownie: ciagnieciem za
        wlosy, napluciem w twarz i uderzeniem otwarta reka w twarz.
        Wszystko to w przedszkolu przy wlasnych corkach i innych dzieciach.

        A poszlo o to, ze jedna dziewczynka uszczypnela druga dziewczynke i
        uszczypnieta powiedziala o tym mamie, a mama poprosila druga mame aby ta
        porozmawiala ze swoja corka, zeby jedna drugiej nie szczypala.

        Podczas jak matki sie "biły" dziewczynki zdazyly sie pogodzic.
        Wieczorem w domu uszczypnięta dziewczynka powiedziała ze to była nieprawda,
        powiedziała tak = skłamała, bo tamta sie pochwaliła że dostanie komórkę....
        • mamarazydwa1 Re: Myślałam, że wyjdę z siebie.... 07.03.07, 21:31
          No to niezłe mamuśki....
      • mamarazydwa1 Re: Myślałam, że wyjdę z siebie.... 07.03.07, 21:20
        Ale przecież tu nie chodzi o wychowywanie a jedynie o zwykłe "nie deptaj mi po
        nodze". Gdyby mi ktoś na nogę deptał to nie szczerzyłabym do niego zębów z
        zadowolenia. Pewnie, że nie powiedziałabym tego ze złością, ale jednak bym się
        odezwała do dziecka.
        Mój dzieciak brykał, ja reagowałam ale dzieciak widząc zadowolone miny
        "poszkodowanych" brykał dalej - i tu właśnie leżał problem.
    • selavi2 Re: Myślałam, że wyjdę z siebie.... 07.03.07, 15:14
      Uwazam, ze to Ty powinnas reagowac a nie obcy ludzie.
      Nie wiem co Ci doradzic.Moze poogladaj sobie "super-nianie"?
      Albo kup na allegro ksiazke "Jak mowic, zeby dzieci nas sluchaly.Jak sluchac,
      zeby dzieci do nas mowily." Ta ksiazka pomogla mi samej wychowac dwoje dzieci(
      roznica wieku 2 lata), a zaczelam jak corka miala prawie 5. Korzystam ze
      sposobow w niej zawartych do tej pory a dzieci juz sa gimnazjalne i licealne.
      W pracy tez mi sie przydaje, mowia mi, ze calkiem niezla niania jestem.
      Powodzenia
    • mamamonika Re: Myślałam, że wyjdę z siebie.... 07.03.07, 21:17
      Czterolatek i jeszcze wózek???
      Nie myślałaś o przedszkolu?
      • lila1974 mamamonika 07.03.07, 21:22
        Czytałaś dokladnie?
      • mamarazydwa1 Re: Myślałam, że wyjdę z siebie.... 07.03.07, 21:23
        Młodszy w wózku (6 m-cy). Starszy do przedszkola idzie od września.
        • pade Czy ja dobrze zrozumiałam...? 07.03.07, 21:44
          Nie wychodziłaś z dwójką od listopada? Bo sama nie dasz sobie rady??
          Matko boska...
          • mamarazydwa1 Re: Czy ja dobrze zrozumiałam...? 08.03.07, 08:13
            Sama nie wychodziłam. Mam na szczęście fajnych teściów i w miarę możliwości
            często wpadają, żebyśmy sobie razem na spacer do parku poszli a do sklepu szłam
            sama zostawiając dzieciaki z nimi. Ale ostatnio teściu był ponad 3 tygodnie na
            wyjeździe, starszy chorował długo i stąd siedzenie w domu.
            Nie napisałam, że wcale nie wychodziłam, tylko że mało.
        • mamamonika Re: Myślałam, że wyjdę z siebie.... 07.03.07, 21:53
          Przepraszam, przyznaję się, że po łebkach przeczytałam wink))
          Myślałam, że tak czterolatka rozpieszczasz... Moje kochane babcie moją już
          ponad 4 - latkę potrafią jak najbardziej zapakować do spacerówki, bo przecież
          jest taka maleńka i delikatna, a poza tym nie lubi chodzić wink)) I jeździ sobie
          księżniczka.
          • andaba Re: Myślałam, że wyjdę z siebie.... 07.03.07, 21:56
            Ja się dziwię, że nie wyszłaś. Z siebie. Mam ruchliwego czterolatka, ale w porównaniu z tym co opisujesz to anioł. Twój syn nie jest nadpobudliwy, czy coś podobnego? Bo to przecież niemożliwe, żeby dziecko się tak zachowywało. Chyba że nieco przesadziłaś w opisie, bo wkurzona byłaś.
            • mamarazydwa1 Re: Myślałam, że wyjdę z siebie.... 08.03.07, 08:18
              Wkurzona byłam i post zaczynający wątek pisałam pod wpływem złości. Ale chyba
              nie przesadziłam. Nadpobudliwy nie jest chyba bo takie dzieci (tak gdzieś
              czytałam) nie umieją się skupić długo na jednej czynności a mój starszak
              uwielbia puzzle i potrafi w ciągu dnia ułożyć 4szt po 100 elementów a ostatnio
              uwielbia Pinokia - 260 elementów. Stawiam raczej na to, że rzadko go do sklepu
              zabierałam i po prostu dostał małpiego rozumu. No a u lekarza to była zwykła
              popisówa i chęć zwrócenia na siebie uwagi, podczas gdy próbowałam porozmawiać.
              Takie sytuacje nie zdarzają się często. Wczoraj byliśmy na spacerze w parku i
              szedł przede mną z dziadkiem za rękę i słuchał jego opowiadań o drzewach,
              ptakach - nie biegał jak szalony...więc chyba nadpobudliwy nie jest. Potrzebuje
              jedynie zajęcia. Tak mi się przynajmniej zdaje.
    • figrut Re: Myślałam, że wyjdę z siebie.... 07.03.07, 23:24
      Przeczytałam mnóstwo komentarzy i mam wrażenie, że nie mają niektóre z Was
      pojęcia w czym rzecz. Przerabiałam to kilka lat z moim średniakiem. Histerie w
      sklepie, ucieczki, wciskanie wszystkiego z półek do koszyka, bieganie pomiędzy
      ludzkimi nogami przy kasie i deptanie ich. Przerabiałam nawet ściągnięcie
      obsranych majtek przez mojego syna przed stoiskiem mięsnym z zawołaniem na całą
      halę "mamaaaa zrobiłem kupę" - czasy kilkudniowych zaparć, które kończyły się
      rozwolnieniem gdy jelita nie wytrzymywały. Dodam do tego uświnionego kupą
      słonika [takiego na monety] gdzie innym razem gdy ja płaciłam przy kasie mój syn
      w nim urzędował i tam narobił w majtki, a że nie lubi w brudnym chodzić, to i
      zapaskudzone ściągnął w zabawce. Szlag mnie trafiał, jak obsługa sklepu mimo
      mojego błagalnie zwróconego w ich stronę wzroku i zwrotu do młodego "jeśli
      będziesz ściągał z półek bez pozwolenia, to pani wezwie policję" - odpowiedź
      pani w sklepie - "namów mamę żeby ci to kupiła" albo "nie bój się, nie wezwę
      policji, mama i tak zapłaci" [pracownica marketu a nie właścicielka]. Deptanie
      po nogach ludzi przy kasie - ja mówię "nie wolno się przepychać i deptać pani po
      nogach bo panią to boli" i do pani cichutko proszę o potwierdzenie moich słów, a
      pani z rozbrajającym uśmiechem "co ta mama od ciebie chce, dzieci muszą się
      wybiegać" [muszą, ale nie po ludzkich nogach w sklepie]. Ochota młodego na
      lizaka bo przy kasie stoją - ja " nie dostaniesz lizaka bo już jednego dziś
      zjadłeś, dam ci chipsy jabłkowe" - pan stojący za mną bierze lizaka ze stojaka,
      wręcza młodemu i mówi do kasjerki "proszę mi doliczyć, bo mama dziecku paru
      groszy na lizaka żałuje". Ja rozumiem, że to rodzice są od wychowywania dzieci,
      ale dlaczego w takim razie obcy ludzie dają dziecku sygnał, że matka kłamie albo
      czegoś mu żałuje. Mamarazydwa opisała sytuację w której zwraca dziecku uwagę na
      złe zachowanie, a ludzie dookoła uśmiechając się do dziecka z czymś w rodzaju
      "nic się nie stało aniołku" podważają słowa matki że jednak COŚ SIĘ STAłO i
      dziecko nadal robi swoje, bo co ta matka chce ode mnie, skoro ludziom podoba się
      deptanie po nogach bo się do niego uśmiechają i zaprzeczają słowom matki.
      • andaba Re: Myślałam, że wyjdę z siebie.... 07.03.07, 23:32
        Jezus Maria.
        A ja uważam, że mój jest niegrzeczny, bo się obraża i przestaje odzywać, gdy odmówię kupienia lizaka (starsze co najwyżej prosiły, nigdy nie żądały, więc dla mnie szok).
        Ściąganie towaru z półek, deptanie po ludziach - nie, no nie wyobrażam sobie w wykonaniu czterolatka.
        • figrut Re: Myślałam, że wyjdę z siebie.... 07.03.07, 23:50
          A no widzisz, na troje dzieci jedno mi się takie trafiło. Cieszę się, że
          najmłodszy już z tych zwyczajnych dzieci, co to się potrafią obrazić, wysypać
          zabawki ze złości [ale później z płaczem pozbiera] czy też wyć bo mu czegoś
          zabroniłam [ale tu też po pół godzinie się uspokoi i wyć przestaje]. Gdyby
          najmłodszy zrobił mi powtórkę z średniaka to już by mnie na forum nie było, bo w
          psychiatryku chyba dostępu do netu nie mają.
          • andaba Re: Myślałam, że wyjdę z siebie.... 07.03.07, 23:52
            Ja ci się dziwię, że się na trzecie zdecydowałaś smile
            • figrut Re: Myślałam, że wyjdę z siebie.... 07.03.07, 23:58
              To nie decyzja, to wpadka, aczkolwiek miła wpadka smile
      • mamarazydwa1 Re: Myślałam, że wyjdę z siebie.... 08.03.07, 08:30
        Dokładnie ! Wszystko się zgadza.
        A to to już normalnie jakbyś o mnie pisała:

        "Deptanie po nogach ludzi przy kasie - ja mówię "nie wolno się przepychać i
        deptać pani po nogach bo panią to boli" i do pani cichutko proszę o
        potwierdzenie moich słów,a pani z rozbrajającym uśmiechem "co ta mama od ciebie
        chce, dzieci muszą się wybiegać" [muszą, ale nie po ludzkich nogach w sklepie]".
      • sir.vimes Re: Myślałam, że wyjdę z siebie.... 08.03.07, 09:53
        "namów mamę żeby ci to kupiła" albo "nie bój się, nie wezwę
        policji, mama i tak zapłaci" [pracownica marketu a nie właścicielka].

        To jakiś koszmar - wprost trudno uwierzyć , że ktoś może się tak zachować.

        Ale dziwi mnie przede wszystkim , że ludzie tyle uwagi poświęcają obcym dzieciom.

        Już pisałam, ale powtórzę - ja obce dzieci olewam po prostu. Zwracam uwagę tylko
        w sytuacji gdy dziecko "szkodzi" mi bezpośrednio a rodzice się do reakcji nie
        kwapią.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka