dziubelek2
06.06.03, 21:21
wiem, że ludzie nie przepadają za wysłuchiwaniem czyichś żali, ja też nie
należę do osób, które dzielą się z innymi swoimi osobistymi problemami. ale
dziś czara się przelała i zaczynam się zastanawiać, ile można znieśc i nie
zwariować?
od grudnia ubiegłego roku mój mąż ma kłopoty w pracy, cały czas na włosku
wisi jego zwolnienie, ja do pracy wrócić nie mogę - na razie nie ma tam dla
mnie miejsca.nasza (moja i męża)mała firma ledwo przędzie, a dziś
dowiedzieliśmy się, że wyrosła nam silna, zdrowa konkurencja, którą stać na
inwestycje(nas nie, bo już mamy kredyty).przejedliśmy nasze oszczędności.
to tyle od strony finansowej.
miesiąc temu zmarł mój brat, wczoraj moja babcia, a moja mama pogrąża się w
alkoholizmie....
pocieszam się, że przynajmniej mam zdrowe dzieci, że trzymamy się z mężem
razem, że ludzie mają gorsze problemy...
jednak pomału sytuacja zaczyna mnie przerastać.
anka