Witam

Mam pytanie odnośnie natrętnych koleżanek, macie takie?
Nie chodzi o to, że jej nie lubię, czy nie zyczę sobie jej wizyt, ale po
prostu deorganizują one czasami mój dzień. Jak przyjdzie o 11, to wyjdzie o
15, jak nie później. Próbuję delikatnie tłumaczyć, że mam coś pilnego do
zrobienia (często już nawet zaczynam coś robić), albo jak dzwoni uprzedzam,
ze nie będę miała wiele czasu, bo później muszę wyjść, a to nic nie pomaga.
Nie chcę być wredna i za każdym razem dawać jej do zrozumienia, że ja już mam
dość jej towarzystwa, bo wydaje mi się, że jeśli zapowiadam: Ok. możesz
wpaść, ale mam mało czasu, bo za godzinkę muszę wyjść!! to powinna to
uszanowac, a ona siedzi i siedzi i by siedziała jeśli sama nie wspomnę, że
naprawdę muszę iść (i tak 1 czasami 2 razy w tyg. chyba, że się wykręcę)
A problem w tym, ze ja tak naprawdę nigdzie nie muszę wychodzić, tylko te
długotrwałe gościny mnie drażnią. Nie chcę by przestała przychodzić w ogóle,
bo lubię jej towarzystwo (w granicach rozsądku), ale chciałabym by
zrozumiała, ze te godzinne przesiadywania mnie męczą. Delikatnie dawałam juz
do zrozumienia, nadgadywałam, niby podałam inny przykład, ale to jak grochem
o ścianę!
Wczoraj np. zadzwoniła i pyta czy może wpaść. Mówię, że sprzątam i to tak
generalnie: mycie lodówki (zabrałam się w końcu po długim zamiarach),
sprzatanie w szafach i że nie bardzo mam czas, a pozatym, po później jestem
umówiona z kolezanką, która wyjeżdża. To ona nalega, ze ona też nie ma czasu
zbyt wiele, a właściwie jest blisko i tak na małą kawkę

No to ja durna (durna bo dałam się naciągnąć i jak zwykle trudno mi było
odmówić) zgodziłam się, podkreślając, że jak niezbyt długo to niech już
wejdzie. To była 11 - oczywiście musiałam dokończyc przy niej to mycie
lodówki, powiesic pranie, przygotowac co nieco do obiadu, bo jak bym
siedziała z dupą, to nic bym nie zrobiła, nagadywałam, że jestem umówiona - a
ona twardo siedziała. Musiałam w końcu poprosic ze ma juz iść, bo naprawdę
jestem umówiona (a to była 14:00). Ogólnie wkurzona byłam całą sytuacją i
tym, ze ona nie ma zadnego wyczucia.