Dodaj do ulubionych

dziecko w sklepie, jakaś powszechna nagonka?!

30.06.07, 07:34
Juz dawno nie chodziłam z małą po sklepach, bo szczęśliwie jak było potrzeba,
to organizowałam dziadków smile Ale wczoraj najpierw weszłam do jednego, a potem
już z czystej chęci obserwacji do jeszcze kilku. To dopiero!
W pierwszym, obuwniczym mała (lat 3)przechodząc przesunęła but, który stał na
półce, tylko nisko. Cały czas obserwowała ją sprzedająca, która chyba tylko
czekała na jakiś błąd małej, bo zaraz dopadła ją i głośno zaczęła mówić, że
nie można rozwalać. Mała była zdziwiona. Pytam więc, co takiego zrobiła, że
jej zwraca uwagę, bo widzę tylko przesunięty but,a nie bałagan, na co pani
mówi, że teraz to dzieci tak bezstresowo chowane i nie można zwrócic uwagi.
Mówię, że można, jak jest powód, a nie na zapas. Ona na to, że dzieci robią
szkody, przychodzą z lodami i niszczą buty. Mówię, że to mojego dziecka nie
dotyczy, a jak zrobi szkodę, to za nią zapłacę. Na co z kolei baba dostała
słowotoku i widząc, że nie dotrę, wyszłam ze sklepu. Rozumiem stres związany
z nonszalanckimi klientkami, których dzieci bezkarnie niszczą towar, ale
dlaczego tak bez powodu i w taki sposób? Postanowiłam wejść jeszcze do kilku
miejsc. Wszędzie łażono za nami, jakbyśmy były potencjalnymi złodziejkami.
Miny pań zniechęcały do kontynuacji zakupów, nawet w sklepie z dziecięcymi
ubrankami! Tam jak mała wzięła do ręki jakąś bluzkę, żeby mi pokazać, to od
razu przyleciał ochroniarz i zabrał jej z łapy, oczywiście mówiąc, że tak się
nie robi. Dziwne, bo dorosłym, chociażby mi, która zrobiłam dokładnie to samo
uwagi nie zwrócił. No to już tylko się śmiałam.
Ale to jest smutne, że w sklepie z dzieckiem czuję się dyskryminowana. Inne
mamy pewnie powiedzą, że nie tylko tam...
Uważam, że to jest po prostu głupie. ale też, że chyba same sobie
wypracowałyśmy takie podejście. Niestety.

Joanna
Obserwuj wątek
    • oxygen100 Re: dziecko w sklepie, jakaś powszechna nagonka?! 30.06.07, 08:57
      widocznie mamusie skrupulatnie zapracowaly sobie na gdyby sytuacja dotyczyla
      jednego sklepu moznaby stwierdzic ze personel jest chory psychicznie ale gdy ma
      to miejsce w kilku sklepach to cos jednak z mamusiami bywa nie halo.
    • iberka Re: dziecko w sklepie, jakaś powszechna nagonka?! 30.06.07, 09:21
      Dodam jescze swoje smile. Kuba (lat 5,5) uwielbia książki, stałym punktem spaceru
      do aprku jest spacer do osiedlowej księgarni. Nigdy nie wychodzimy z pustymi
      rękami i nie zostawiamy tam 5 czy 10 zł ale więcej sredn io 2/3x w tygodniu.
      Tzn tak było aż do chwili gdy Pani ekspedientka fuknęła do Kuby,żeby nie ruszał
      książek, bo mama będzie musiała za nie zapłacić. A on wchodzi, siada do
      drewnianego samochodu na środku księgarni, samochód obstawiony jest książkami
      dla dzieci więc to normalne,że rusza....Jak to usłyszałam, podziękowałam i
      wyszłam. Kuba z płaczem ale cóż, teraz tylko w empiku kupujemy...niestety, bo
      drożej ale może oglądac dowoli.
      Dla mnie to normalne,że dziecko coś ruszy a jesli nie jest to sprzet
      elektroniczny czy chinska porcelana to obsługa może pomóc i ułożyć jeśli rodzic
      tego nie zrobi.

      iza
      • mama_frania Re: dziecko w sklepie, jakaś powszechna nagonka?! 30.06.07, 09:28
        A ja mam fajne doświadczenia. Ostatnio szukałam sandałków dla swojego
        półtoraroczniaka- poszłam razem z nim. Łaził po sklepie (sklep z obuwiem dla
        dzieci i dorosłych) zainteresowany a ja razem z nim, przy okazji wypatrując
        jakichś butów. Nikt za nami nie łaził, jedna z ekspedientek nawet do niego
        zagadała (synek się uśmiechnął i schował za mnei). mogliśmy w spokoju przebywać
        w tym sklepie i przymierzać buty. W częsci dla dzieci był nawet telewizor z
        bajkami. Chyba faktycznie te panie o których piszecie miały jakies bardzo złe
        doświadczenia z dzieciakami (albo raczej z ich rodzicami) skoro tak reagują.
    • mawo84 Re: dziecko w sklepie, jakaś powszechna nagonka?! 30.06.07, 09:35
      raz w życiu mogę coś pozytywnego napisać o moim mieście smile))
      mała ma 10 miesięcy i wszędzie jej pełno, biega w kółko i oczywiście niewiele
      jeszcze rozumie smilew każdym sklepie jesteśmy bardzo ciepło przyjmowane. Nawet
      ostatnio w Deichmannie, mała ściągnęła jakiś but z półki a pani na to, że nie
      szkodzi niech się bawi, przecież but ze szkła nie jest. Nawet ją pilnowała i się
      z nią bawiła, żebym w spokoju mogła przymierzać.
      Wiadomo, że jak np. jesteśmy w sklepie elektronicznym to oka z niej nie
      spuszczam, ale nie wyobrażam sobie np. sklepu dziecięcego w którym zostałybyśmy
      źle potraktowane ze względu na dziecko.
      • mama_frania Re: dziecko w sklepie, jakaś powszechna nagonka?! 30.06.07, 10:13
        Też pisałam o Deichmanie smile
        • czarna_maruda Ja też o Deichmanie 30.06.07, 11:22
          Ostatnio pani ściągnęła z wysokiej półki dekorację Elefantena (pluszowy słoń),
          żeby się dziecku nie nudziło, ale mała miała radochę smile
    • indiaaa Re: dziecko w sklepie, jakaś powszechna nagonka?! 30.06.07, 09:39
      Nie tylko w sklepie patrzą się krzywo - mi się zdarzyło w zeszłą w niedzielę w
      autobusie. Moja mama siedziała z przodu i trzymała małą ( 2 latka) na kolanach
      na miejsu matki z dziećkiem. Obok siedział jakiś facet, rozkraczony,
      wyperfumowany itp. Napiszę szczerze że mała siedziała nawet wyjątkowo
      grzecznie, nie kręciła się, ani nic w tym stylu. 2 przystanki przed końcem
      podniosła się trochę, i wtedy autobus zachamował i nie widziałam, ale musiala
      tego faceta trącić butem. Słyszę jak moja mama mówi przepraszam, a on z ryjem
      to już nie pierwszy raz!. I wtedy wybuchła bomba. Moja mama o co Panu chodzi
      przecież chyba przeprosiłam pana a poza tym to siedzi pan na miejscu matki z
      dzieckiem. Wiecie co? Wzięłam córę do siebie na kolana i na pół autobusu
      powiedziałam ,nie ruszaj się, nie płacz, nie śmiej bo nic ci nie wolno. Nie no
      tragedia słuchajcie.... Dzieci już nic nie mogą doktnąć, bo już w ogóle źle
      wychowane i tak dalej.
    • gryzelda71 Re: dziecko w sklepie, jakaś powszechna nagonka?! 30.06.07, 10:06
      Może takie zachowanie jest zwiazane z tym,ze czasem rodzice wchodząc do sklepu uwazają ze juz nie muszą dziecka pilnować,ze skoro jest obsługa to posprząta,poukłada,dopilnuje.I zjawiaja się dopiero jak dziecko guza nabije z pretensjami,ze w sklepie niebezpiczniesmile.
      • aguskin Re: dziecko w sklepie, jakaś powszechna nagonka?! 30.06.07, 10:19
        sporadycznie spotykam anty-dziecięcy personel, ale kiedyś chciałam wejść z
        wózkiem do sklepu mały był malutki i baba powiedziała, żebym nie wiezdzała bo
        ubrudze podłoge, wdałyśmy się w pyskówke i większość pań robiących zakupy
        stanęła po mojej stronie i wyszła odkładając mierzone buty, (buty damskie),
        ale generalnie nie ma problemu, teraz chodzący mały robi różne rzeczy i nikt
        nie zwraca oprócz mnie uwagi, ale nigdy nie puszczam go "samopas"
    • jusienka Re: dziecko w sklepie, jakaś powszechna nagonka?! 30.06.07, 10:22
      Ja dosc niedawno wchodzac do Berti z wozkiem (parasolka) i corka w nim
      uslyszalam, ze z wozkami nie wolno wchodzic, bo moge cos do niego schowac i
      ukrasc. Ochroniarz stanal mi na drodze i glosno na mnie nakrzyczal, ze mamy z
      wozkami kradna i z wozkiem nie. Poprosilam o rozmowe z kierownictwem.
      Naburmuszona kierowniczka stwierdzila, ze przeciez moge zostawic wozek z
      dzieckiem przed sklepem, w czym problem? Ja problem widzialam, wiec kierowniczka
      stwierdzila w koncu: "no skoro juz pani musi wchodzic z wozkiem to niech pani
      wejdzie..." Nie musze. Mozna sie wybrac na zakupy do konkurencji, co tez z
      przyjemnoscia zrobilam surprised)
      • gryzelda71 Re: dziecko w sklepie, jakaś powszechna nagonka?! 30.06.07, 10:27
        Nie szkoda ci czasu na wzywanie kierownictwa,szarpanie nerwów,skoro potem zakupy robisz w innym miejscu?
        • jusienka Re: dziecko w sklepie, jakaś powszechna nagonka?! 30.06.07, 10:33
          Nie, nie szkoda mi czasu. Ja nie jestem nerwowa, a cała sprawa trwała kilka
          minut. Nie widze powodu zeby mnie jakis ochroniarz traktowal jak zlodziejke. A
          zakupy gdzies indziej zrobilam z koniecznosci, jak przeczytalas: w pierwszym
          sklepie mialam klopoty zeby zrobic je wraz z dzieckiem. Z koniecznosci - i na
          szczescie przyjemniej.
          • bea.bea Re: dziecko w sklepie, jakaś powszechna nagonka?! 30.06.07, 10:37
            uwazam, ze dobrze zrobiłas...ja tez nie pozostaje obojetna na sytuacje
            obrażajace mnie , a co za tym idzie inne mamy.....pewnie dla wielu z mam to
            marnowanie czasu, ale ja uwazam, ze choc takie zachowanie to kropla w morzu, ale
            gdyby nikt nie reagował...to traktowanie ludzi per noga byłoby norma...
            popieram cie..smile)
          • gryzelda71 Re: dziecko w sklepie, jakaś powszechna nagonka?! 30.06.07, 10:40
            No jak nie szkoda czasu to spoko.Mam zasade,nie wchodze tam gdzie mnie nie chcą.
            Ale staram się zrozumieć pewne zasady jak zakaz wchodzenia z wózkiem,czy lodami.
            • dorianne.gray Re: dziecko w sklepie, jakaś powszechna nagonka?! 30.06.07, 11:41
              Zakaz wchodzenia z lodami pojmuję, zakazu wchodzenia z wózkiem - nie.
            • jusienka Re: dziecko w sklepie, jakaś powszechna nagonka?! 30.06.07, 18:15
              Nie ma tam nigdzie zakazu wchodzenia z wozkiem, zawsze wchodzilam z wozkiem. Dla
              mnie zasada: zostaw dziecko w wozku przed sklepem, bo mozesz cos ukrasc - to
              bzdura a nie zasada. I zeby zareagowac na glupote chce mi sie tracic piec minut.
      • asia_i_p Re: dziecko w sklepie, jakaś powszechna nagonka?! 01.07.07, 08:44
        A mnie ostatnio dość podejrzliwie potraktowali w Reserved. Pani wykładająca
        towar aż się paliła z potrzeby pomocy - a jakiego rozmiaru szukam, a czy już go
        znalazłam. Aż trochę byłam zła. A potem po wyjściu ze zdumieniem i przerażeniem
        odkryłam, że z budki wózka zwisa mi dopasowane kolorystycznie body wywiezione z
        uprzednio odwiedzonego sklepu (celowo nie piszę nazwy). Porównywałam rozmiary,
        odłożyłam na budkę i właśnie przez to przeklęte dopasowanie kolorystyczne nie
        zauważyłam. A najlepsze jest to, że odwiozłam to body, odłożyłam na półkę,
        wyszłam ze sklepu dalej niezauważona - tam z kolei zdecydowanie nie są
        podejrzliwi.
    • bea.bea Re: dziecko w sklepie, jakaś powszechna nagonka?! 30.06.07, 10:34
      no nie wiem...jakos nigdy nie spotkałam sie z taka reakcja pań w sklepie...a
      zakupy robie..smile
      jesli chodzi o sklepy obównicze to mój syn uwielbia przymiezanie wiec lata i
      ciagle zdejmuje buty ze słowami a tego moge przymierzyc...smile
      zawsze mówie mu ten jest za duzy i prosze by odstawił na miejsce , wiec on to
      robi...po czym przynosi nastepnego....panie zwykle usmiechaja sie, a nawet mówia
      mu ten jest w twoim rozmiarze...smile...ale nigdy nikt mie nie ochrzanił...smile

      twój temat jest dla mnie abstrakcyjny...jednoczesnie współczuje ci...bo mnie jak
      nikogo tu spotykaja "nieszczęscia " w autobusach...smile...ale widocznie kazdy
      niesie swój krzyz...smile
      • syriana Re: dziecko w sklepie, jakaś powszechna nagonka?! 30.06.07, 10:38
        > twój temat jest dla mnie abstrakcyjny...jednoczesnie współczuje ci...bo mnie
        > jak nikogo tu spotykaja "nieszczęscia " w autobusach...smile...ale widocznie
        > kazdy niesie swój krzyz...smile

        hehe smile)
    • bea.bea Re: dziecko w sklepie, jakaś powszechna nagonka?! 30.06.07, 10:41
      raz zdarzyło mi sie , że pani powiedziaa mi w sklepie mebleblowym duzym
      zreszta...ze z wózkiem dzieciecym jeździc nie bede...wiec spokojnie wyjełam moje
      10kg dziecko i podałam jej...mówiac ..ok, ja nie wjade tu wózkiem, ale pani
      bedzie za mna dziecko nosić, bo ja nie mam siły.....pani patrząc na mnie jak na
      głupka powiedziała...no dobrze, niech pani wjedzie...smile
    • nunia01 Re: dziecko w sklepie, jakaś powszechna nagonka?! 30.06.07, 12:06
      Chwilowo mieszkam na przedmieściach Wiednia i tutaj normą jest, że wchodzi się d
      sklepu z wózkiem. Celowo piszę o przedmieściach bo okolica nie jest jakaś
      ekskluzywna i naprawdę rożnych ludzi się widzi.
      W sklepach spożywczych (powiedzmy takie większe samy) matka wchodzi z wózkiem i
      z dzieckiem (czy nawet gromadką dzieci) i pakuje towary bezpośrednio do tego
      wózka dziecięcego. Czasami gdzie popadnie - na dół czy w złożony daszek.
      Podjeżdża do kasy, wyciąga, płaci, pakuje z powrotem i nikt nie robi kłopotu.
      Fakt, że dzieci zachowują się statystycznie grzeczniej (np. autobus pełen
      przedszkolaków czy dzieci z wczesnych klas szkolnych jest cichysmile, ale to już
      zasługa rodziców i opiekunów - bo z moich obserwacji wynika, że wszystkie dzieci
      zachowują się podobnie.
      Widziałam nawet babkę (akurat bez dziecka), która chodząc między półkami
      zapakowała zakupy do posiadanego plecaka - przy kasie wyciągnęła, zapłaciła i
      zapakowała z powrotem.
      Czasami w sklepach samoobsługowych z kosmetykami jest jedna sztuka obsługi,
      która sobie spokojnie wykłada towar na półki, jak skończysz wybierać i
      podejdziesz do kasy, to pani podchodzi i 'zamienia się' w kasjerkę.
      Kiedy my się ucywilizujemy na tyle i po stronie sprzedawców i po stronie klienta?
      • dorianne.gray Re: dziecko w sklepie, jakaś powszechna nagonka?! 30.06.07, 12:17
        Wtedy, kiedy nasz naród nie będzie wychodził z założenia, że jak w sklepie nikt
        nie patrzy nikomu na ręce, to można kraść.

        Takie podejście wymaga obustronnego zaufania, a ja się nie dziwię, że polscy
        sprzedawcy nie ufają klientom.
    • mor_lena Re: dziecko w sklepie, jakaś powszechna nagonka?! 30.06.07, 12:22
      Nie mam takich doświadczeń. Moja córka nie rusza wszystkiego w sklepach, ale
      zdarza jej się coś dotknąć, czy przestawić, szczególnie buty (ostatnio w jakimś
      sklepie układała je wg kolorówsmile) Wtedy albo nie ma żadnego komentarza ze
      strony personelu, albo na zwróconą córce przeze mnie uwagę, ekspedientka
      odpowiada "Niech sobie rusza, nic się nie stanie".
    • gosika78 Re: dziecko w sklepie, jakaś powszechna nagonka?! 30.06.07, 12:50
      Co prawda moje dziecko jeszcze nie chodzące i nie rozrabiające w sklepach (rzadko bywamy) ale nigdy żadne szykany mnie nie spotkały.
      Z innej beczki - jakiś czas temu byłam z małą w restauracji (siedzieliśmy w ogródku) i przemiła pani właścicielka wzięła ją na "obchód" żebyśmy mogli spokojnie zjeść smile
      ALe fakt - są rodzice, krórzy pozwalają swoim dzieciom na zbyt wiele.
      • pampeliszka Re: dziecko w sklepie, jakaś powszechna nagonka?! 30.06.07, 15:20
        W Czechach tez mozna wjezdzac z wozkiem do marketow i zakupy układac na klapce.
        W wielu sklepach z butami, ciuchami, ksiazkami, second-handach, cukierniach, ba,
        nawet bankach sa po prostu kąciki dla dzieci, gdzie maluch sobie siada i rysuje
        albo buduje z klockow, a mama moze spokojnie sie zastanowic co wybrac. Jeszcze
        sie nigdy nie spotkalam z negatywnym przyjeciem.
        Ale pamietam nasz szok, jak w zeszlym roku przyjechalismy do Polski na wakacje i
        poszlismy z mala na zakupy w malym miasteczku. Ona szla sobie sama chodnikiem, a
        ludzie ją potrącali, wszyscy sie spieszyli, robili do nas złe miny-jak to
        dziecko tak moze isc samo i przeszkadzac. W Czechach gdy idzie w taki sam
        sposob, ludzie sie usmiechaja. Nikt jej jeszcze nie potrącił. A we Wloszech było
        jeszcze fajniej, bo ciągle dostawała od kogos a to cukierka, a to mały
        samochodzik, a to jakis obrazek.
        W Polsce ludzie nie lubia dzieci, mam wrazenie, ze dorosłych również.
        • natalia414 Re: dziecko w sklepie, jakaś powszechna nagonka?! 30.06.07, 15:26
          > W Polsce ludzie nie lubia dzieci

          Bo w Polsce dzieci nie traktuje sie jako ludzi, tylko jako małe peszkadzające i
          krzyczące stworzenia
          • bejoy Re: dziecko w sklepie, jakaś powszechna nagonka?! 30.06.07, 16:08
            Mnie wyproszono z wózkiem z CCC. Bo z wózkami kradną.
            Powiedziałam, ze w takim razie wypuszczam małą, bo nie będę jej nosić.
            Na to personel również się nei zgodził, bo będzie im bałagan robić.
            Szczegół, że szłyśmy po buty dla córki, a półki z nimi są przy samej kasie, więc
            w zasadzie do przejechania miałyśmy może 2 metry i to przy samej kasie.
            Nie i koniec.

            Więc "delikatnie" (hehe) powiedziałam co o tym myslę i poszłyśmy do innego sklepu
            • iwi.k2 Re: dziecko w sklepie, jakaś powszechna nagonka?! 02.07.07, 11:54
              A propo CCC. W Warszawie miałam taką sytuację: weszłam z małą (4 lata) do
              sklepu CCC kupić sobie buty. Tak się zajęłam mierzeniem, że nie zauważyłam jak
              Ala podeszła do szyby i chciała zajrzeć co jest z drugiej strony wiszącego
              plakatu (takie duże, przymocowane wysoko, ale dół był na jej poziomie).
              Podeszła pani z obsługi i zwróciła jej uwagę, że nie wolno tego dotykać.
              Oczywiście przeprosiłam, było mi głupio że nie dopilnowałam, bo było to
              rzeczywiście niebezpieczne. Na moje słowa do dziecka: nie wolno, bo spadnie,
              pani powiedziała: ależ nie o to chodzi, tylko o to, że mogła zrobić sobie
              krzywdę. Fakt, gdyby ten plakat ściągnęła sobie na głowę byłoby niewesoło sad.
              Czyli nie w każdym sklepie CCC jest niemiła obsługa.
    • coronella Re: dziecko w sklepie, jakaś powszechna nagonka?! 30.06.07, 15:24
      nigdy niczego takiego nie doświadczyłam, może mam wyjątkowe szczęście?
      A, nie wchodzę do CCC bo tam pudeł wszędzie pełno.
    • gacusia1 Re: dziecko w sklepie, jakaś powszechna nagonka?! 30.06.07, 16:26
      Jesu,gdyby tak bylo w Kanadzie to chyba zdjecie mojego synka wisialoby w kazdym
      sklepie z napisem "tego dziecka nie obslugujemy" ,-) Wspolczuje Ci.
      • syriana Re: dziecko w sklepie, jakaś powszechna nagonka?! 30.06.07, 18:29
        do niektórych sklepów nie wpuszczają również klientów z plecakami

        więc nie stwarzajcie wrażenia, że matki z wózkami to najbardziej dyskryminowana
        grupa społeczna w Polsce
        • wegatka Re: dziecko w sklepie, jakaś powszechna nagonka?! 30.06.07, 19:02
          syriana napisała:

          > do niektórych sklepów nie wpuszczają również klientów z plecakami

          O tak, pamiętam jak kiedyś ochroniarz w Praktikerze nie chciał mnie wpuścić na
          sklep z niewielkim indyjskim plecaczkiem. Wytłumaczyłam mu, że mam w nim
          pieniądze, dokumenty i w zasadzie jest to moja torebka ale facet nadal się
          upierał, jednak odpuścił, gdy pokazałam mu kobietę wchodzącą z torbą dwa razy
          większą od mojego plecaka i zapytałam czemu jej nie każe zostawić, przecież może
          w tej torbie upchnąć dużo więcej rzeczy niż ja. Facet tylko machnął ręką i
          pozwolił mi wejść smile
          • berecik7 Re: dziecko w sklepie, jakaś powszechna nagonka?! 30.06.07, 19:17
            JA nie widzę problemu. JEśli ktoś na mnie krzywo patrzy czy na dziecko,
            wychodzę mówiąc, że widocznie się pani/panu zbyt dobrze powodzi, że sobie
            selekcjonuje klientów. Bez przesady, teraz jest taka konkurencja i tyle
            sklepów, że naprawdę nie trzeba sobie krwi psuć.

            Z kolei przypomiało mi się, że kiedyś pani wyprosiła mnie i dwóch moich kolegów
            ze studiów z księgarni Bellony na Krakowskim. Oglądaliśmy książki, śmialiśmy
            się itp. Pani nie wytrzymała nerwowo, wyrwała nam koszyk, powiedziała "to chyba
            nie mam sensu" i nas wyprosiła. ???????? Uśmialiśmy się po pachy , do dziś nie
            wiem, o co jej chodziło, bo przecież nie demolowaliśmy księgarni.
    • iwoniaw "Tych klientów nie obsługujemy" powinni jeszcze 30.06.07, 20:48
      napisać. big_grinDD Śmieszą mnie takie sklepy, gdzie obsłudze przeszkadza obecność
      dziecka, plecaka, wózka, a tak naprawdę to klienci im przeszkadzają - przychodzi
      taki, głowę zawraca, towar maca i jeszcze, o zgrozo, wybrzydza. No doprawdy, nie
      do pomyślenia big_grinDD Dlatego ja, gdy już się na takie kuriozum handlowe natknę
      raz, to więcej tam nie chodzę, a i wśród wszystkich możliwych znajomych
      antyreklamę robię.
      • aetas Re: "Tych klientów nie obsługujemy" powinni jeszc 30.06.07, 21:03
        ja nie doświadczyłam nic takiego w sklepie z obuwiem, chociaż
        Maciejek "przymierza" wszystkie buty, jakie są w zasięgu jego ręki (będąc w
        wózku, ale między półkami jest tak ciasno, że jakieś obuwie zawsze jest w jego
        zasięgu), ostatnio nawet w czymś w rodzaju ambry czy ccc wybierałam buty ze
        starszym, a młody mierzył wszystkie męskie mokasyny w rozmiarze 43-45 (akurat
        koło nich go zaparkowałam), przez cały czas "mierzenia" gadałam z młodym, że
        piękne buty sobie wybrał i bardzo ładnie wygląda wink obsługa miała takie sobie
        miny..., ale nikt nie zwrócił nam uwagi, po wybraniu butów starszemu
        poukładaliśmy wszystko, co Maciek zdjął z półek i zostawiliśmy tak, jak było w
        chwili wejścia... może jestem stukniętą bezstresową mamuśka, ale naprawde nie
        widze problemu w tym, żeby dziecko sobie buty "poprzymierzało", dużo lepiej
        wyglądają one po jego "przymierzaniu" niż po prawdziwym przymierzaniu przez
        rzeczywiście zainteresowanych zakupem, gdyby coś zniszczył, zawsze jestem
        gotowa zapłacić, oczywiście asekuruję się, nie chodząc do sklepu z porcelaną za
        1200 za zestaw obiadowy, tylko tam, gdzie byłoby mnie stać na pokrycie strat wink

        kiedys pani wyprosiła mnie z wózkiem z kwiaciarni mówiąc, że mogę dziecko z
        wózkiem zostawić przed sklepem, bo w środku jest ciasno, na co odpowiedziałam
        jej zgodnie z prawdą, że nigdy nie zostawiam dziecka samego w wózku przed
        sklepem, nawet gdyby jej sklep był jedynym w okolicy, ale na szczęście nie był
        i mogłam pójść do konkurencji wink
    • mathiola Re: dziecko w sklepie, jakaś powszechna nagonka?! 30.06.07, 22:10
      wiesz co, ja nie wiem gdzie mieszkasz i do jakich sklepów chodzisz, ale uwierz
      mi, że z moim starszakiem szwędam się wszędzie, dosłownie odkąd się urodził, a
      teraz ma 5 lat i NIGDY nie zauważyłam kwaśnej miny i nie usłyszałam złego słowa
      na temat dziecka w sklepie. Od jakiegoś czasu w sklepach pojawiam się z trójką
      dzieci i nadal muszę stwierdzić, że nigdy nie zdarzyło mi się zostać z tego
      powodu zdyskwalifikowaną. Wręcz przeciwnie - jesteśmy odbierani raczej ulgowo -
      dzisiaj np. dzieci siedząc w wózku urwały cenę przy warzywach, przy których je
      postawiłam, no nie wiedziałam, że takie długie ręce mają smile Komentarz
      ekspedientek był tylko i wyłącznie pozytywny.
      Nie chcę mówić, że przesadzasz, ale... może jednak... trochę przesadzasz??
      A chodzą za mną w sklepach jak za potencjalną złodziejką szczególnie wtedy
      kiedy jestem bez wózka smile
      • jomamma w czym przesadzam? 01.07.07, 06:04
        Nie wydaje mi się, żebym przesadzała. To, co opisałam było zgodne z prawdą. A
        moja córka nie zdemolowała polowy sklepu, czym by sobie wtedy słusznie
        zaslużyła na uwagi i interwencje. Sama jestem zdziwiona tym, jak jest "fajnie"
        pójść z dzieckiem na zakupy, ale być może trafiłysmy na czarną, antydziecięcą
        sklepową serię. Nie wiem, ale zdaje się, że się chyba wycofam na wcześniej
        upatrzoną pozycję, tzn. ja do sklepu, a mała do dziadków smile I problemu (!) nie
        będzie.
        Ale cóż, wierzę, że niektórzy mają wprost bajeczne życie smile
        Pozdrawiam
        joanna
    • sloneczko2812 Re: dziecko w sklepie, jakaś powszechna nagonka?! 30.06.07, 22:33
      Ja także uważam jak więkosć Dziewczyn tu napisało, że w Polsce traktuje się
      dzieci jako wrzeszczące, przeszkadzające...Mam nawet kilka niemiłych sąsiadek,
      którym przeszkadza to, że moj roczny synek biega sobie za ptakami. Ma radochę,
      a ptaki wolne więc może biegać, przecież nie złapie żadnego bo zaraz uciekną.
      Wracając do tematu, nikt mi jeszcze nie zwrócił uwagi w sklepie, jak jestem z
      wozkiem i dzieckiem, ale nie wiem czemu, czuję się ciągle obserwowana, i widzę
      tępe miny ochroniarzy czy ekspedientów. Nie czuję się z tym za dobrze, ale
      zakupy chcąc nie chcąc muszę zrobić, wózek z dzieckiem (a nawet sam wózek)
      nigdy w życiu nie zostawiłam i nie zostawię przed sklepem.
      Pozdr.
      • mynia_pynia Re: dziecko w sklepie, jakaś powszechna nagonka?! 01.07.07, 08:34
        Mi dzieci nie przeszkadzają, no chyba że drą paszcze na cały regulator, jak
        demolują hipermarkety ich sprawa i ochrony.
        Ostatnio widziałam 12 latki naprawdę super ubrane, małe modelki, stały przy
        tamponach i grzebały w pudełkach, poszłam trochę dalej, bo dopchać się nie
        mogłam, wróciłam po 5 min, 70% pudełek było pootwieranych, tampony
        powysypywane - szok!!! A laski przeniosły się na wkładki higieniczne. Auchan
        Wrocław.
        • astarza78p Re: dziecko w sklepie, jakaś powszechna nagonka?! 01.07.07, 09:42
          W polsce owszem w sklepach jest różnie, ale Dublin to zupełny kosmos jeśli
          chodzi o robienie zakupówwink nie dość, że dzieci są dosłownie wszędzie (tak ok.
          3-4 na rodzine) to dorośli również zachowuja się jak dzieci, hihi w większości
          sklepów ubrania leżą na podłodze, buty walają się gdzie ktoś je kopnie, ogólnie
          nie robią tego bałaganu dzieci tylko dorośli klijenci sklepów. Jak tu
          przyleciałam przeżyłam szok "kulturowy", ale teraz nie zwracam na to uwagi,
          widocznie mają tak dużo towaru, że im nie zależy, hihihihi.
          pozdr
          • anetuchap Re: dziecko w sklepie, jakaś powszechna nagonka?! 01.07.07, 17:58
            A ja jestem pewna,że autorka wątku nie przesadza.
            Mathiola masz szczęście,że trafiasz na życzliwych i miłych ludzi.
            A mi się kilka razy zdarzyło usłyszeć negatywny komentarz,bo byłam z dzieckiem.
            Kiedyś,gdy Lenka była mała,jechałam w autobusie do szpitala na badania(Lenka jest
            wcześniakiem).W autobusie było dużo ludzi,a najwięcej starszych pań,a na każdym
            przystanku wsiadały kolejne.I wręcz prychały na mnie i wózek,bo zajmuje im
            miejsce.A jedna nawet powiedziała:wszędzie tymi wózkami jeźdżą,człowiek nawet
            spokojnie nie może pojechać do szpitala" - zrobiłam jej awanturę.

            W sklepach najczęściej jest dobrze,większość ekspedientek uśmiecha się do
            Majusi,zagaduje a nawet zaopiekuje się,abym mogła w spokoju obejrzeć.
            Ale kilka razy mi się zdarzyły niemiłe komentarze,a co najdziwniejsze raz,
            to było w sklepie z zabawkami,gdy Maja zaczęła kulać sobie piłkę. Dodam,że
            to mój mąż był wtedy z Mają,bo ja to bym nagadała tym babom,a mąż po prostu
            powiedział,że więcej tu nie przyjdzie. I słowa dotrzymuje.
    • monia145 Re: dziecko w sklepie, jakaś powszechna nagonka?! 01.07.07, 18:16
      Żadnej nagonki nie zauważyłam...dlaczegho mnie nigdy takie historie sie znie
      zdarzają?winkP
      Nikt na mnie ani na moje dziecko nie krzyczy, nikt nie daje mi rad, jak go
      wychowywać, żywić itd. Ludzie sa dla mnie zwyczajnie uprzejmi. Nikt mnie nie
      potrąca, nie depcze po nogach, nie rozjeżdza wózkiem, rowerem itp.
      No dlaczego??????smile
      Jakby co, to w Polsce mieszkamwinkP
      • lola211 Re: dziecko w sklepie, jakaś powszechna nagonka?! 02.07.07, 12:25
        Hmm.. no ja wlasnie tez nie moge podzielic sie z e-mamami podobnymi mrozacymi
        krew przypadkami- kurcze, cos marnym obiektem zaczepek czy pouczen jestem..
        Ciekawe z czego to wynika?
        • monia145 Re: dziecko w sklepie, jakaś powszechna nagonka?! 03.07.07, 08:57
          Moim zdaniem tutaj działa swoista ekspozycja na dane wydarzenie- raz
          doświadczony uraz w jakims sklepie, nastawia nas do oczekiwania na kolejne,
          przynajmniej werbalne, złe traktowanie....jestesmy bardziej wyczuleni, czasami
          przeczuleni i każde słowo odbieramy zbyt personalnie i wyolbrzymiamy jego
          znaczeniewinkP
          No takie wytłumaczenie znalazłamsmile
      • oxygen100 Re: dziecko w sklepie, jakaś powszechna nagonka?! 02.07.07, 14:42
        np pacz pani!!
        Monia bo Ty to chyba uposledzona jestessmile)
        • vharia Re: dziecko w sklepie, jakaś powszechna nagonka?! 03.07.07, 00:19
          Oxy, to przecież niemożliwe, więc może Monia wyparła?
          ;P
          • monia145 Re: dziecko w sklepie, jakaś powszechna nagonka?! 03.07.07, 08:53
            Zapewne..po głebokiej analizie dochodze do wniosku, że mogła mi sie
            ukształtować nawet osobowośc posttraumatyczna...taka jakaś ostatnio apatyczna i
            depresyjna jestemwinkPPPPPPPPPPPsmile)))))))
    • nulka83 Re: dziecko w sklepie, jakaś powszechna nagonka?! 01.07.07, 20:39
      Myślałam, myślałam i wymyśliłam smileprzypomniała mi się sytuacja gdy poszłam do
      apteki zamówić szczepionke dla córki, stanęłam w kolejce z wózkiem , mała
      spała, czekałam na swoją kolej, jakies stare wymalowane babsko cos długo
      kupowało, potem jeszcze jedna babka i ja,tej wymalowanej jeszce sie cos
      przypomniało wiec ustawiła się za mną, kiedy pytałam o cene szcepionki, kiedy
      moge odebrac itp., zaczęła komentować na głos ,że nie mam z kim dziecka w domu
      zostawić, że jak to z wózkiem do apteki, i oburzonym głosem,że jeszcze sie tyle
      dopytuje, nie wytrzymałam i powiedziałam ze jest bezczelna, bo ja przeciez
      normalnie w kolejce stoje i mam prawo sie wszystkiego dowiedziec, farmaceutka
      tylko znaczaco sie do mnie usmiechnęła, a babce aż mina zrzędła, ze ktos smiał
      sie odezwać.
    • swinka-morska Re: dziecko w sklepie, jakaś powszechna nagonka?! 02.07.07, 09:24
      Brzydzę się wózkami na zakupy w sklepach, gdzie pozwalają wstawiać chodzące już
      dzieci w butach do środka wózka - dokładnie tam gdzie normalni klienci kładą
      zakupy. Obrzydliwstwo.
    • maga202 Re: dziecko w sklepie, jakaś powszechna nagonka?! 02.07.07, 12:20
      Ja niczego takiego nie zauważyłam, wręcz przeciwnie wszystkie ekspedientki sa bardzo miłe dla mojaj małej (13 miesięcy). Ale powiem szczerze,że moja mała jest bardzo grzecznym dzieckiem. Niekiedy jednak widzę w sklepach matki z tak rozwydrzonymi i nie wychowanymi dziećmi, że dziwie sie sklepowym że ich nie wypraszają (nie mam tu absolutnie na mysli przesunięcia buta ani dotknięcia ksiażki).
      Każdy medal ma dwie strony.
    • lollypop Re: dziecko w sklepie, jakaś powszechna nagonka?! 02.07.07, 14:05
      Wlasnie wrocilam z Polski, duzo chodzilam po sklepach, czesto z dziecmi bo
      tylko raz dalo sie je zotawic u rodziny a raz z mezem, i musze napisac ze
      niczego takiego nie zaobserwowalam. Stresowalam sie ze tak wlasnie bedzie bo
      starszego syna mam bardzo grzecznego i przewaznie cichego (6 lat) ale mlodszy,
      trzylatek jest jak male tornado i z gory wiadomo ze jesli tylko da sie cos
      zmalowac to on zmaluje. Mimo ze staralam sie jak najczesciej go trzymac na
      rekach (za reke to marzenie scietej glowy) nieraz bylo tak ze biegal po
      sklepie, glosno sie zachowywal i zdejmowal cos z polki. Ja mialam urwanie glowy
      i ciagle go upominalam ale wszedzie bylismy traktowani milo i nigdzie nie
      czulam sie pilnowana. Wiele ekspedientek usmiechalo sie do malego, zagadywalo
      go, pare razy dostal lizaka,raz nawet pani w galerii rzezby zgodzila sie za
      moja prosba wylaczyc z kontaktu szlifiarki artysty na czas naszego pobytu bo
      bardzo malego interesowaly a i balam sie ze wlaczy. Inna sprawa ze to maly
      czarus i kadego potrafi zjednac jednym usmiechem, ale naprawde spotkalam sie z
      wieksza iloscia dobrej woli w sklepach niz oczekiwalam. A maly nigdzie nic nie
      zniszczyl a z jedzeniem do sklepow im wchodzic nigdy nie pozwalam.
      • twojasasiadka Re: dziecko w sklepie, jakaś powszechna nagonka?! 02.07.07, 14:50
        ja swojego szkraba zawsze pilnuję-nawet żeby nie szturchnął niechcący bucików w
        obówniczymwink
        i rozumiem ekspedientki , które się wściekają ponieważ są materialnie
        odpowiedzialne za szkody wyrządzone w sklepie.
        • twojasasiadka Re: dziecko w sklepie, jakaś powszechna nagonka?! 02.07.07, 14:51
          sorry za błąd-w "obuwniczym" a nie jak napisałamwink
    • joasia1234 Re: dziecko w sklepie, jakaś powszechna nagonka?! 02.07.07, 16:18
      A ja nie dziwiłabym się przewrażliwieniu ekspedientek w sklepach. Kiedyś byłam
      świadkiem takiej oto sytuacji w sklepie odzieżowym (dla dorosłych): Przyszła
      parka z małym dzieckiem na rękach. Podczas gdy rodzice oglądali ciuchy,
      dzieciakowi "ulało się", a właściwie "zwymiotowało" leżące ubrania. Rodzice
      widzieli to. Szybko wyszli ze sklepu. Więc czemu się dziwić? A tak na
      marginesie, często chodzimy z córą do sklepów i jeszcze nie spotkaliśmy się z
      niemiłym traktowaniem (w stosunku do dziecka oczywiściesmile
    • sir.vimes A ja zazwyczaj miałam wręcz przeciwnie 02.07.07, 16:24
      Często to ja zabraniałam czegoś córce (biegać po sklepie , ściągać coś z półek)-
      i często ktoś z obsługi monitował MNIE ("ależ niech sobie biega, ja przecież
      patrzę"; "ja poukładam, to moja praca" itp) . Akurat w obuwniczym to nawet
      kiedyś ekspedientka podała do obejrzenia mojej córce stojące wysoko
      superkiczowate kozaczki, bo widziała, że dzieciak zafascynowany.
      Może w sklepach do których chodzisz obsługa miała jakieś niemiłe doświadczenia?
      Może rzeczywiście jakies dzieci robiły tam rumor, a rodzice nie poczuwali się do
      reakcji (w końcu czasem widzi się takie sytuacje"?


      • olinek11 Re: A ja zazwyczaj miałam wręcz przeciwnie 02.07.07, 17:32
        Z jednej strony się nie dziwię, sama kiedys pracowałam w sklepie odzieżowym i
        mamusia była tak zajeta ogladaniem ciuszków że nie zauważyła jak jej dziecko
        dobrało się do mojej torebki wysypując wszystko na ziemię ( trzylatek wszedł za
        ladę) a kiedy zwróciłam jej uwage odpowiedziała że przecież nic mi nie
        ukradnie uncertain Aktualnie często chodze z dwójką (starsza 4.5 roku, młodsza prawie
        9miesięcy) i nigdy nie spotkałam się ze złym słowem gorzej jest w autobusach,
        raz starsza pani powiedziała żebym zabrała jej z drogi to pudło odpowiedziałam
        jej że pudło to chyba ona jest i to takie stare że już się klapa nie domyka smile
        • zielone.ziolo Re: A ja zazwyczaj miałam wręcz przeciwnie 02.07.07, 17:33
          A co ta starsza pani miała za "pudło" na nodze?
    • ankab29 Re: dziecko w sklepie, jakaś powszechna nagonka?! 02.07.07, 23:25
      kurcze, to rzeczywiście jakoś pechowo trafiasz...Ja często robię zakupy z
      młodym,wjeżdżam wózkiem-parasolką i zdarza mi się pakować do niego zakupy...bo
      niby jak sama mam prowadzić spacerówkę i druciany, ciężki wózek skręcający
      gdzie chce...? I wjeżdżam wózkiem nie tylko do dużych marketów ale i do sklepów
      osiedlowych. Nikt mi jeszcze uwagi nie zwrócił.Co więcej, parę dni temu mój
      13mies syn narozrabiał w OBI. Wywalił z zainteresowania litrowa puszkę farby
      emulsyjnej...Mega plama na podłodze. Przeprosiłam,zaoferowałam pracownikowi
      działu, że zapłacę a ten kazał mi sie nie wygłupiać, uśmiechnał się i
      powiedział "nie szkodzi, nic sie nie stało". To w Polsce byłosmile
      • bejoy coś z wesołej serii sklepowej :))) 03.07.07, 04:50
        poszlismy do sklepu z ciuchami firmowymi - ja mąż i córka
        Ponieważ obsługa zauważyła, ze zamiast oglądać towar biegamy za córką żeby nic
        nie rozwaliła, z usmiechem na ustach zadeklarowali się, że jej popilnują.
        Sklepik niezbyt duży, obsługi - sztuk trzy. Myslę sobie - okej, dadzą radę,
        ważne, żeby ze sklepu nie zwiała, a resztę na parę minut da się ogarnąć.

        Wychodzimy spomiędzy wieszaków - dziecka nie ma.
        Obsługa tak jej dopilnowała, że mała wyszła za sklepu na galerię handlową i
        poszła sobie gdzieś dalej (na szczęście niedaleko).
        Co ciekawe - zabrała ze sobą... kasetkę z kompletem kluczy do sklepu i
        wszystkimi pieniędzmi z utargu smile))

        Dobrze, że się wróciła, bo:
        1. nie tak łatwo znaleźć 2,5 latka, który chce się zgubić wink
        2. obsługa trochę by się zdziwiła szukając własnej kasy za ladą, gdzie jakimś
        cudem "pilnowane" dziecko dotarło
        3. zobaczyli, że pilnowanie malucha nie jest takie proste i teraz jak tam
        wchodzimy, to jedna osoba autentycznie chodzi pół metra za córką smile))

        Teraz mogę się pośmiać, ale szlag mnie mało ie trafił, że nie zauważyli nawet
        kiedy wyszła - utarg widocznie ważniejszy niż obsługa klienta uncertain
        • bunny.tsukino Mam dobre doświadczenia 03.07.07, 07:48
          Do osiedlowego polomarketu, wjeżdżam z wózkiem bez problemu, zakupy pakuję do
          torby pod wózkiem, nikt nie robi halo z tego powodu.
          Ochroniarze za mną nie łażą.
          Raz czy dwa Buniątko zwinęło herbatnika czy ciastko.
          Poszłam, przeprosiłam, zapłaciłam.
          Panie były zdziwione, ale kłopotów nie robiły.
          Najmilej wspominam Deichmanna, sterta przymierzonych butów, Młody już marudzący,
          no to pani z zaplecza wyciąga zabawki i się bawią smile)

          Najbardziej nie lubię, komentarzy w urzędach, na poczcie pt" nie ma pani z kim
          tego biednego dziecka zostawić/tylko go targać?" Wtedy odpowiadam, że mąż zginął
          w Iraku smile)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka