Dodaj do ulubionych

Służba zdrowa a stosunek do chorego

11.07.07, 09:39
Będzie długie ale muszę się wyżalić.
Pół roku temu zmarł mi ojciec u którego lekarze przed conajmniej 4 m-ce
szukali raka w płucach, nie bacząc na spuchniętą szyję i zachrypnięty głos.
Ostatecznie udało nam się załatwić szpital w Łodzi gdzie już podczas 1-wszej
wizyty zdiagnozowano zaawansowanego raka krtani, z delikatną sugestią że
rozwijał się conajmniej 5 lat. W tym czasie ojciec średnio 2 razy w roku był
w szpitalu w miejscowości gdzie mieszka tzn. Kutno. No ale cóż - takie życie -
można by rzec.
Nie minęły 2 m-ce od śmierci ojca zaczęły się problemy z mamą. W sumie to
jeszcze młoda kobieta - 58 lat. Fakt lata zaniedbań pod kątem zdrowia, brak
profilaktycznych badań etc, zresztą nigdy zdrowa nie była (stwardnienie
rozsiane w łagodnej formie) więc i nie bardzo jak to twierdziła ma siłę latać
po lekarzach. W każdym razie od około roku narzekała na ból nogi i od czasu
do czasu kręgosłup. W ostatnich m-cach życia ojca nie raz musiała go podnosić
z podłogi bo spadał z łóżka. Ten wysiłek, dźwiganie pewnie jakoś tam wpłynęły
na jej obecny stan. Efekt jest taki że ledwo co wstaje w łóżka, na nogach
jest wstanie ustać max 10 min , ból jest tak niesamowity że nie pomagają
nawet silne leki przeciwbólowe brane do 3-4 godziny. A teraz o tych
lekarzach. W maju z bardzo silnymi bólami udało nam się ją ulokować w
specjalistycznym szpitalu koło Gostynina . Lerzała tam miesiąc, jakieś tam
masaże, etc i bez zdiagnozowania przycyzny bólu wypisano ją. Po 3 tyg. tym
razem trafiła do szpitala w KUtnie (szpital miejski) znowu z bardzo silnym
bólem i dusznościami. Szereg badań i znowu nic.Niby stwierdzono jakieś tam
skrzywienie kręgosłupa, pęknięty kręg (wiele lat temu który nie dawał żadnych
objawów bólu) i tyle. Na koniec zrobiono tomografię komp. kręgosłupa i bez
jego opisu wypisano do domu , bo do opisu jest potrzebny lekarz który
przyjeżdża z Łodzi , a że są strajki to wiadomo. Powiedzieli tylko że oni na
pierwszy rzut oka podejrzewają że to naczyniak lecz dla pełnej diagnozy
potrzebny jest ten lekarz z Łodzi. No ale mamę wypisano, wpisując w karcie że
pacjentka wypisana w lepszym stanie. Bzura oczywiście. Po opis tego tomografu
kazali przyjechać za tydzień. No i pojawił się ten lekarz który stwierdził że
to faktycznie może być naczyniak ale na 100% pewności należałoby zrobić
rezonans magn, tyle tylko że on nie wypisuje skierowania. Pani ordynator
natomiast tego oddziału wypięła się bo pacjentki już nie ma w szpitalu. Więc
martw się sam człowieku i rób ten rezonans za kasę. Mało tego w tym szpitalu
nawet nie zwrócili uwagi na wynik ponoć bardzo wysokiego OB. Zasięgnęłam
informacji w Warszawie (tu mieszkam) u 3-ch lekarzy neurochirurgów którzy
byli zbulwersowani zachowaniem lekarzy kutnowskich , ale też rozkładają ręce,
bo jak twierdzą znawet jak bym próbowała wcisnąć mamę do szpitala tu w W-wie
to raczej nikłe szanse, bo : 1) strajk ; 2) bół nie jest podstawą przyjęcia
do szpitala ("wie pani ile osób cierpi z bólu" - to słowa lekarza ze szpitala
na Szaserów) 3) niby nie ma rejonizacji ale szpitale mają za dużo problemów
z pacjentami z innych kas chorych. I do rzeczy: czuję się bezradna. Kutno
umywa ręce, pacjentkę mają gdzieś. Mało tego ci lekarze tu z W-wy twierdzą że
ten ból to napewno nie od tego ewentualnego naczyniaka. Wg nich to mogą być
jakieś przerzuty NOWOTWOROWE sad na co wsazuje bardzo wysokie OB, no ale oni
nie mogą pomóc. Tzn. mogą ale wszystkie badania musielibyśmy robić płatnie za
co byśmy zapłacili majątek - tak oszacował jeden z tych lekarzy. I jak tu
żałować tych lekarzy, zwłaszcza tych z Kutna. Oni sobie poradzą, dorobią
prywatne, a taki zwykły szary człowiek to co ma zrobić? Ja przy takim bólu to
chyba bym się poddała, tzn. próbowałabym chyba popełnić samobójstwo.
Tak mi się wydaje, bo widząc bezradność, zero szans na przyjęcie do szpitala,
podjęcie próby zdjagnozowania bólu. Przepraszam za chaotyczność tego co
napisałam, ale czuję się naprawdę źle, mając przed oczami bardzo cierpiącą
matkę która z każdym dniem czuje się coraz gorzej, a nie mam jak jej pomóc.
Chodzenie po lekarzach, szpitalach, proszenie etc spływa po lekarzach i
tyle.
Obserwuj wątek
    • mrowkojad2 Re: Służba zdrowa a stosunek do chorego 11.07.07, 10:02
      Jedyne co ci mogę poradzić w tej sytuacji, to zrobienie tych badań na własny
      koszt, wiem, że są drogie, ale zdrowie nie ma ceny i w sumie nie ma co czekać,
      bo w szybko w słuzbie zdrowia sytuacja się nie zmieni, a choroba się rozwija.
      Ja poradziłabym jeszcze jedno. Rozeznaj się jaki autorytet zajmujący się
      chorobą, na którą cierpi twoja mama, przyjmuje w Wawie lub Łodzi, bo tam masz
      blisko, ale prywatnie, w spółdzielni albo prywatnej przychodni. Zapisz mamę,
      niech idzie z wynikami, jeżeli taki lekarz będzie miał powody do podejrzeń to
      dalszą diagnostykę będzie prowadził już u siebie w szpitalu, jak sądzę.
      • malgosia.w Re: Służba zdrowa a stosunek do chorego 11.07.07, 10:37
        Strasznie to smutne i przykre. Niestety obawiam się, że takich przypadków
        będzie coraz więcej.

        Fakt jest taki, że kto może (kogo stać) leczy się przynajmniej częściowo
        prywatnie. Jak chcesz pomóc mamie, zróbcie odpłatnie te badania, w Wawie jest
        też chyba Poradnia Leczenia Bólu, może oni coś poradzą. No i jak znajdziecie
        kontakt do dobrego specjalisty prywatnie, to on pewnie pomoże umieścić mamę w
        szpitalu jak dostanie 'kopertę'. Takie życie niestety.
    • lutowa.2007 Re: Służba zdrowa a stosunek do chorego 11.07.07, 11:37
      coraz bardziej trace zaufanie do lekarzy jak czytam podobne historie. szkoda
      slow...
    • agnes0101 Re: Służba zdrowa a stosunek do chorego 11.07.07, 11:57
      Bardzo dziękuję za odzew i słowa wsparcia.
      Cytuję:
      >>Ja poradziłabym jeszcze jedno. Rozeznaj się jaki autorytet zajmujący się
      chorobą, na którą cierpi twoja mama>>
      No właśnie tu jest problem, że my nie wiemy na jaką chorobę cierpi mama. Ci
      lekarze z Kutna twierdzą że ten ból wywołuje naczyniak, który zresztą póki co
      nie jest potwierdzony w 100%. Natomiast ci lekarze w W-wie uważają że naczyniak
      nie wywołuje takiego bólu, że to napewno nie przyczyna bólu, bo naczyniak
      równie dobrze mama mogła mieć od urodzenia. I najgorsze jest właśnie to. Owszem
      możemy zrobić rezonans tylko też pytanie którego odcinka, zrobimy jednego, a
      okaże się że powinniśmy zrobić innego odcinka. Kolejna rzecz, a co jeśli to nie
      to. Skąd ja mam wiedzieć jakie badania mam zrobić pod kątem raka. Coś
      wspomnieli o syntygrafii kości, a szukając przez Internet nie znalazłam gdzie
      coś takiego się wykonuje. Właśnie to wszystko jest STRASZNE
      • boranet Re: Służba zdrowa a stosunek do chorego 11.07.07, 12:36

        Bardzo mi przykro z powodu Twojej mamy. Może spróbuj zapisać mamę w Warszawie
        do Onkologii (na Ursynowie), wtedy zrobią jej wszystkie badania związane z
        wykryciem nowotworu. Moja mama też choruje na Stwardnienie rozsiane i od kilku
        lat ma bardzo silne bóle, które akurat umiejscowiły się w szczęce.
        Wykluczyliśmy wszystkie przyczyny bólu a ból coraz silniejszy. Ostatnio w
        Instytucie Neurologii stwierdzili, że bóle u chorych z długim stażem tej
        choroby to tak jakby kolejny etap, więc może to nie nowotwór a skutek SM.
        PS.
        Może spróbuj czy nie uda się przyjąć mamy do Instytutu Neurologii na
        Sobieskiego (W-wa) Tam też wykonują niezbędne badania i mają duże doświadczenie
        w leczeniu SM.

        Pozdrawiam
        • agnes0101 Re: Służba zdrowa a stosunek do chorego 11.07.07, 14:47
          Droga Boranet, również myślałam o Onkologii, tylko boję się że tam jest
          podobnie jak powiedzieli mi ci lekarze w W-wie tzn. o tej rejonizacji. Poza tym
          słyszałam że tam bardzo długo czeka się w kolejce, a moja mama na dzień
          dzisiejszy jak wcześniej pisałam prawie się nie porusza. Wracając do SM , nie
          wiem jak u twojej mamy, ale niespełna miesiąc temu mama miała robiony rezonans
          głowy w celu potwierdzenia czy to nie przypadkiem nawrót choroby. Wg neurolga
          są tam owszem liczne zmiany wskazujące na SM , jednak to są "stare plamy" co
          jakby wyklucza nawrót choroby, a co za tym idzie tak gwałtowne pojawienie się
          bóli. Jednym słowem ten lekarz wykluczył że te bóle to od SM. Dlatego tak
          bardzo się boję czy to jednak nie jest jakiś nowotwór.
          Jeszcze mam jedno do ciebie pytanie, czy do tego Instytutu Nurologii trzeba
          mieć jakieś skierowanie, czy to jest prywatna klinika? Z góry dziękuję za
          odpowiedź
          • boranet Re: Służba zdrowa a stosunek do chorego 11.07.07, 20:48

            Instytut neurologii to instytucja państwowa, wystarczy skierowanie od lekarza
            pierwszego kontaktu. Jeśli chodzi o Onkologię, to rejonizacja chyba nie
            obowiązuje bo przyjmują tam ludzi z całej Polski. Zadzwoń i popytaj. A nuż się
            uda. Trzymam kciuki, żeby to jednak nie był nowotwór. Stwardnienie jest już
            wystarczająco ciężką chorobą.
    • ewulaw1 Re: Służba zdrowa a stosunek do chorego 11.07.07, 15:54
      Z mojego doświadczenia wynika, że wystarczą dobre chęci ze strony lekarza. Mój
      synek przechodzi właśnie dosyć uciążliwą infekcję gardła.Nie jest to coś
      poważnego, ale, że choroba zaczęła się w weekend, musieliśmy jechać do poradni
      przyszpitalnej. Syn wymykał mi się z rąk(efekt przemęczenia wysoką
      gorączką)-trzeba to było zdiagnozować, więc wysyłali nas z gabinetu do gabinetu.
      Przed szpitalem "popieramy strajk lekarzy", w szpitalu bez zarzutu.Izba przyjęć
      bez zarzutu, lekarz wspaniały(lepiej niż prywatnie). Drugi, niestety-szkoda
      słów.jak się chce, to jednak można. W przypadku Twojej mamy, szukałabym
      przyczyny bólu prywatnie. Zdrowie mamy jest ważniejsze niż pieniądze. Chyba, że
      ich nie ma.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka