Prosze Was o kobieca opinie...co powinieniem zrobic
Jestem młodym tatusiem i zupełnie nie potrafie dogadac sie ze swoja partnerka.
Od poczatku w naszym zwiazku byly powazne niezgodnosci w swiatopogladzie,
przeszlosc mojej pani rowniez czasem wracala, ale bardzo ja kochalem i
myslalem ze wszystko sie ulozy. Pani bardzo chciala miec dziecko, ja rowniez
a w dodatku pomyslalem sobie ze pojawienie sie dziecka zmotywuje ja do
zastanowienia sie nad soba i nami co przelozy sie na prace nad zwiazkiem.
Sytuacja jednak inaczej sie ulozyła.
Po informacji ze bede tatusiem (hurra) postanowilem natychmiast do tego sie
przygtowac - kupilem dom w 2 miesiace, pozniej zaczalem go remontowac - po
10 godz. w biurze na budowe i o 2 w nocy do domu, a w domu witaly mnie
posladki mojej spiacej pani.( kolacja byla 3 razy

) Na budowie zaczela
pojawiac sie jak zwrocilem jej uwage czy ja to w ogole interesuje. Czas
dzielila miedzy prace i spotkania z kolezankami celem zachytu nad jej ciaza.
W domu jej obowiazki zalezaly od nastroju, ale generalnie to ja sprztalem,
mylem okna, gotwalem.
Pozniej porod - cudowan sprawa bylem przy nim,do szpitala znosilem smakolyki
a potem od poczatku staralem sie angazowac w opieke nad malenstwem,
rozumialem ze pani jest umeczona porodem. Sprzatalem dom, robilem zakupy,
gotowalem smakolyki lekko strawne - oni byli dla mnie wszystkim.
Pani natomiast zajmowala sie wylacznie malenstwem, w domu jesli nie
posprzatalem nie zrobila nic, szklanka ktora zostawiala jesli jej nie
wynioslem mogla stac tdzien w tym samym miejscu, tabuny kurzu itp.
Ale nie to jest najgorsze - bo prowadzenie domu po 8 czy 10 godz. w pracy nie
jest dla mnie problemem - najgorszy jest brak docenienia, czulosci, poczucia
ze moge na partnerce polegac. Jej cala aktywnosc to spotkania ze znajomymi,
internet i wyjazdy do biura.
Postanowilem wiec odpuscic, robic coraz mniej w domu, jesc w biurze itp, ale
to spowodowalo tylko ze w domu syf, a pani twierdzi ze mam sie zajmowac malym
bo ona nie bedzie kura domowa.
Maly ma teraz 4 miesiace...a uswiadomilem sobie ze jeszcze nigdy nie bylem
tak nieszczesliwy i samotny. Uswiadomilem sobie ze nigdy nie byla moim
przyjacielem. Sex hmm a co to jest...? ostatni raz nie pamietam kiedy,
zreszta pani ma sklonnosc do grzybic i jakos nie ma ochoty ani czasu zaczac
sie leczyc.
Czulosc, oddanie a co to?
A przeciez (przynajmniej mi) najwieksza radosc sprawia dawanie siebie
ukochanej...ale mam juz pusty magazyn
Co Waszym zdaniem powinieniem zrobic?