11.07.07, 16:37
Prosze Was o kobieca opinie...co powinieniem zrobic

Jestem młodym tatusiem i zupełnie nie potrafie dogadac sie ze swoja partnerka.
Od poczatku w naszym zwiazku byly powazne niezgodnosci w swiatopogladzie,
przeszlosc mojej pani rowniez czasem wracala, ale bardzo ja kochalem i
myslalem ze wszystko sie ulozy. Pani bardzo chciala miec dziecko, ja rowniez
a w dodatku pomyslalem sobie ze pojawienie sie dziecka zmotywuje ja do
zastanowienia sie nad soba i nami co przelozy sie na prace nad zwiazkiem.

Sytuacja jednak inaczej sie ulozyła.
Po informacji ze bede tatusiem (hurra) postanowilem natychmiast do tego sie
przygtowac - kupilem dom w 2 miesiace, pozniej zaczalem go remontowac - po
10 godz. w biurze na budowe i o 2 w nocy do domu, a w domu witaly mnie
posladki mojej spiacej pani.( kolacja byla 3 razy smile) Na budowie zaczela
pojawiac sie jak zwrocilem jej uwage czy ja to w ogole interesuje. Czas
dzielila miedzy prace i spotkania z kolezankami celem zachytu nad jej ciaza.
W domu jej obowiazki zalezaly od nastroju, ale generalnie to ja sprztalem,
mylem okna, gotwalem.

Pozniej porod - cudowan sprawa bylem przy nim,do szpitala znosilem smakolyki
a potem od poczatku staralem sie angazowac w opieke nad malenstwem,
rozumialem ze pani jest umeczona porodem. Sprzatalem dom, robilem zakupy,
gotowalem smakolyki lekko strawne - oni byli dla mnie wszystkim.
Pani natomiast zajmowala sie wylacznie malenstwem, w domu jesli nie
posprzatalem nie zrobila nic, szklanka ktora zostawiala jesli jej nie
wynioslem mogla stac tdzien w tym samym miejscu, tabuny kurzu itp.

Ale nie to jest najgorsze - bo prowadzenie domu po 8 czy 10 godz. w pracy nie
jest dla mnie problemem - najgorszy jest brak docenienia, czulosci, poczucia
ze moge na partnerce polegac. Jej cala aktywnosc to spotkania ze znajomymi,
internet i wyjazdy do biura.
Postanowilem wiec odpuscic, robic coraz mniej w domu, jesc w biurze itp, ale
to spowodowalo tylko ze w domu syf, a pani twierdzi ze mam sie zajmowac malym
bo ona nie bedzie kura domowa.

Maly ma teraz 4 miesiace...a uswiadomilem sobie ze jeszcze nigdy nie bylem
tak nieszczesliwy i samotny. Uswiadomilem sobie ze nigdy nie byla moim
przyjacielem. Sex hmm a co to jest...? ostatni raz nie pamietam kiedy,
zreszta pani ma sklonnosc do grzybic i jakos nie ma ochoty ani czasu zaczac
sie leczyc.
Czulosc, oddanie a co to?
A przeciez (przynajmniej mi) najwieksza radosc sprawia dawanie siebie
ukochanej...ale mam juz pusty magazyn


Co Waszym zdaniem powinieniem zrobic?



Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: rokowanie 11.07.07, 16:43
      Chyba nie oczekiwałeś, że kobieta będzie się do 2 w nocy wpatrywać w okno
      czekając na Ciebie?
      Poród nie jest cudowny. Połóg też nie. Wręcz przeciwnie.
      Sprecyzuj pojęcie "niezgodności w światopoglądzie".
      Z postu wynika, że panna ma własne życie i chwała jej za to. Czy Ty nie jesteś
      aby zbyt zawłaszczająco-idealistyczny?
      • wieczna-gosia Re: rokowanie 11.07.07, 19:12
        > Poród nie jest cudowny. Połóg też nie. Wręcz przeciwnie.

        Triss wg ciebie. Wg mnie i jedno i drugie jest fajne smile)
    • g0sik Re: rokowanie 11.07.07, 16:43
      >Pani bardzo chciala miec dziecko, ja rowniez
      >a w dodatku pomyslalem sobie ze pojawienie sie dziecka zmotywuje ja do
      >zastanowienia sie nad soba i nami co przelozy sie na prace nad zwiazkiem.

      Za dużo seriali ogladasz.....I jak to się stało, że Pani zupełnie nie docenia
      starań Pana idealnego? Może po prostu jest z Tobą dla kasy?


      • majka003 Re: rokowanie 13.07.07, 16:41
        a ja bym chciała mieć takiego męża jak tysmileSzkoda,że mój taki nie jest do
        końca...
    • jodi20l Re: rokowanie 11.07.07, 16:46
      o boże!! gdzieś ty się uchował i na kogoś trafił? nie wymagam od swojego faceta
      aby zajmował się całym domem sam, no ale mógły czasem w czymś pomóc, ale żeby
      facet sam z siebie z troski odciążał kobietę? a ja w marcu ślub brałam;p
    • gryzelda71 Re: rokowanie 11.07.07, 16:47
      Jakies to dziwne.Ty taki idealny,ona tak be i jeszcze ze skłonnościami do grzybicysmile
      • iskierka40 Re: rokowanie 11.07.07, 16:52
        może poprostu ma depresje ciążowa?
        na grzybicę zakup jej tantum rossa i niech sobie nasiadówki robi
        • iskierka40 miało być depresje poporodową rzecz jasna :D:DD: 11.07.07, 16:53

    • j2334 Re: rokowanie 11.07.07, 16:51
      No coz ,z tego co piszesz wynika ,ze sam doprowadziles do wielu niepotrzebnych
      rzeczy.Od zawsze pania wyreczales we wszystkim .Ona porostu mysli ,ze tak musi
      byc.tylko ,czy na samym poczatku ,zanim pani zaszla w ciaze ,byla jakakolwiek
      wiez miedzy wami? Przemeczenie to jedno ,ale zrozumienie i wzajemne
      poszanowanie drugiej osoby to dwie odrebne rzeczy.Na dzien dzisiejszy
      radzialbym ci jednak na jakis czas odpoczac od calej tej sytuacji ,wyjechac
      samemu,pozostawic pania z sama soba ,dzieckiem i calym domem.Moze taka rozlaka
      przyczyni sie do innego spojrzenia na zasze stosunki.Oczywiscie szczera rozmowa
      tez moze duzo zmienic.Bez tego rokownia sa zle .niestety.
    • sir.vimes dziecko 11.07.07, 16:59
      A ty właściwie chciałeś mieć dziecko czy dzięki dziecku "lepszy" związek?

      Swoją drogą pisanie o niby-ukochanej z takim przekąsem jest jakieś irytujące.
      Przypomina mi to jakiegoś pisarza... Co ostatnio czytałeś?
      • triss_merigold6 Re: dziecko 11.07.07, 17:01
        Pewnie "Samotność w sieci" albo inny łzawy shit. Podobne rozmemłanie widzę.
      • smutnytata Re: dziecko 11.07.07, 17:06
        i dziecko i lepszy zwiazek.

        irytujace...dobre!

        ona mowi o mnie konkubent smile to jest irytujace

        • gryzelda71 Re: dziecko 11.07.07, 17:08
          smutnytata napisał:
          > ona mowi o mnie konkubent smile to jest irytujace


          Nie irytujące,ale prawdziwewink
        • jodi20l Re: dziecko 11.07.07, 17:09
          no ale bez jaj, jak ma mówić? ojciec mojego dziecka? mój nie-mąż?
        • sir.vimes Re: dziecko 11.07.07, 17:09
          Też irytujące.
          • smutnytata Re: dziecko 11.07.07, 17:12
            słuchajcie a tak na powaznie - chciałybyscie byc z facetem co pomocy szuka na
            forum internetowym?

            i co taki lzawy i zaradny? smile)) takich facetów nie ma

            ale widze ze wszystkie Xeny z kraju sa na tym forum - oj nie zazdroszcze Waszym
            facetom.
            Ja tam nie chciałbym byc z Kazia Szczuka...
            • gryzelda71 Re: dziecko 11.07.07, 17:14
              smutnytata napisał:
              Ja tam nie chciałbym byc z Kazia Szczuka...

              Wolisz ze swoją panią?smile
            • sir.vimes Re: dziecko 11.07.07, 17:30
              Niby , że ty jesteś zaradny?

              Zabawnesmile
              • emilly4 smutnytato.. 11.07.07, 17:36
                z tego co piszesz wynika,ze twoja kobieta cie nie kocha i nie bardzo ma ochote
                spedzac z toba czas. Zaloze sie,ze na spotkaniach z kolezankami smieje sie
                jakiego to ma sprzatacza w domku i ze ona nic nie musi robic dlatego tak dlugo
                lakier na paznokietkach jej sie utrzymuje.
                Przykro mi.
                • triss_merigold6 Wróżka? 11.07.07, 17:39
                  Od kiedy to będąc w parze i mając dziecko nie można spędzać czasu z koleżankami?
                  • sir.vimes Re: Wróżka? 11.07.07, 17:43
                    Ciekawe też czemu zajmowanie się porządkiem w domu jest takie śmieszne.
                    • emilly4 Re: Wróżka? 11.07.07, 18:23
                      sir.vimes napisała:

                      > Ciekawe też czemu zajmowanie się porządkiem w domu jest takie śmieszne.

                      Kolejne,ktore nie przeczytaly watku do konca,albo go nie zrozumialy??
                      • sir.vimes Re: Wróżka? 11.07.07, 22:03
                        Kolejne po tobie, tak?

                        Poza tym wyjaśnij czemu żona miałaby się śmiać z dbającego o porządek męża?
                        • emilly4 Re: Wróżka? 12.07.07, 10:27
                          sir.vimes napisała:

                          > Kolejne po tobie, tak?
                          >
                          > Poza tym wyjaśnij czemu żona miałaby się śmiać z dbającego o porządek męża?
                          PONIEWAZ tylko on sprzata w tym domu,ktory on wybudowal i urzadzil. Ona nie
                          potrafi odniesc szklanki do kuchni,a o umyciu jej mozna zapomniec-tak pisze
                          autor watku. Jego konkubina wiecznie spotyka sie tylko z przyjaciolkami,albo
                          siedzi przed kompem-on o jakichkolwiek figlach moze pomarzyc.

                          Dla mnie jest to typowy przyklad serialowej panny,ktora osiadla na laurach i
                          uwaza,ze wszystkoza nia bedzie zrobione-przeciez ona 5 miesiecy temu urodzila!!
                          I takie zawsze widze w kregu przyjacioleczek,obgadujacych swoich facetow-ktory
                          lepszy,ktory gorszy,a ktory najglupszy.
                          • sir.vimes Dziewucha nie pies 13.07.07, 09:27
                            Wiecznie spotyka się z koleżankami? Mowa jest o spotkaniach w ciąży i o tym, że
                            i teraz chciałaby czasem wyjść.
                            Konkubina to nie pies do pilnowania domu.

                            A co do sprzątania - jak jej nie przeszkadza to po co ma sprzątać? Lepiej niech
                            się bawi z dzieckiem, bo tata to się raczej nie pobawi jak o 2 w nocy wraca.
            • triss_merigold6 Re: dziecko 11.07.07, 17:34
              To, że szuka pomocy akurat najmniej wadzi.
              Konkubent powiadasz... to i tak niebrzydko mówi.

              Wiesz, była taka piosenka Kabaretu Starszych Panów "Ja wiem, te rzeczy się
              przeżywa lecz swoich rzeczy nie przeżywaj tu...".P
              • sir.vimes Re: dziecko 11.07.07, 17:36
                Hm. A może to jednak powieść będzie.
            • olunia75 Re: dziecko 12.07.07, 21:36
              smutnytata, a co ty na Boga, badania psychologiczne przeprowadzasz?
              Powinieneś był zapytać w pierwszym poście o to, o co pytasz się teraz.

              Odpowiadając na Twoje pierwsze pytanie: tak, gdybym była wolna, mogłabym
              związać się z facetem szukającym jakiejś pomocy na forach. Może być i łzawy,
              byle był zaradny.

              smile)) takich facetów nie ma
              może dokładnie takich nie, ale są "podobni": wystarczy zajrzeć na forum "etata",

              > ale widze ze wszystkie Xeny z kraju sa na tym forum
              nie przesadzaj, to tylko taka kobieca solidarność, w odwecie za
              powszechne "szufladkowanie" kobiety w roli matki,żony,sprzątaczki,pracownika
              zawodowego, kochanki etc.

              pozdrawiam,
        • cioccolato_bianco Re: dziecko 19.07.07, 09:04
          dlaczego nie wzieliscie slubu? mnie by irytowalo gdyby moj partner mowil/pisal
          o mnie (zwlaszcza w tonie MOJA PANI, pani to byla w szkole od polskiego) obcym
          ludziom zamiast ze mna porozmawiac o naszym problemach wink
    • mamamichasia1 Re: rokowanie 11.07.07, 18:02
      Wzruszyła mnie Twoja historia...

      Zwłaszcza wątek o grzybicy pokazuje Twoją klasę.
    • kicia031 Re: rokowanie 11.07.07, 18:24
      Ja bym tez nie kochala faceta, ktory tak mnie widzi... jakos bym nie mogla...
      • smutnytata Re: rokowanie 11.07.07, 18:45
        Nic nie zrozumalyscie...a szkoda

        jakos nie moglbym kochac kobiety, która nie patrzy w lustro
        • gryzelda71 Re: rokowanie 11.07.07, 18:48
          smutnytata napisał:

          > Nic nie zrozumalyscie...a szkoda

          To wytłumaczsmile
        • olunia75 Re: rokowanie 13.07.07, 09:12

          > Nic nie zrozumalyscie...a szkoda

          Zrozumiałam... że ta ckliwa historia nie ma nic wspólnego z rzeczywistością
          (albo b.mało)
          > jakos nie moglbym kochac kobiety, która nie patrzy w lustro

          doprecyzuj...dlatego? że o siebie nie dba, czy nie jest względem siebie
          samokrytyczna, czy może coś innego.

          Rozumiem, że wolisz uległe potulne kobiety, a Twój "bohater" jest Twoim
          przeciwieństwem...
          Zaczymają mnie trochę dziwić reakcje dziewczyn...czyżby się nabrały...???
    • burza4 Re: rokowanie 11.07.07, 18:52
      związałeś się z księżniczką skupioną na sobie a chciałbyś mieć przy sobie
      partnerkę. Panna chyba nie bardzo wie, czego chce od życia, wygląda na to, że
      dziecko było pomysłem na zapełnienie pustki w życiu, tylko praktyka okazała się
      mniej fajna niż teoria. Na razie przy tobie jest jej zwyczajnie wygodnie, kasę
      zarobisz, dom wybudowałeś, po co ma się wysilać? żyjecie obok siebie. Oprócz
      listy tego co ty robisz a czego nie robi ona nie napisałeś nic na czym możnaby
      oprzeć jakiekolwiek nadzieje na przyszłość.

      Czy wy w ogóle ze sobą rozmawiacie? co ona ma ci do zarzucenia; skoro nic z
      siebie nie daje to wniosek chyba oczywisty, że ma w nosie ciebie i twoje
      potrzeby, a może coś jednak robisz źle? niby się starasz, ale oczekiwania też
      masz - pytanie tylko czy ona ma podobną wizję związku, bo coś na to nie
      wygląda. Całe szczęście w tej sytuacji, że nie macie ślubu.
    • madic Re: rokowanie 11.07.07, 19:00
      Smutnytato...
      na Twoim miejscu zrobiłabym burzę. Pogadać trzeba szczerze, nie dać się zbyć
      okrągłym słowem. Inaczej się nie da. Albo pracujecie OBOJE nad związkiem, albo
      nic z tego nie będzie.
      Pozdrawiam


    • cora73 Re: rokowanie 11.07.07, 19:38
      Troche dziwne niektore wypowiedzi. Szkoda faceta i tyle. Gdyby kobieta napisala
      taki tekst bylaby zasypana wspolczuciem itp. Nie zawsze to facet jest winny
      rozpadowi zwiazku!!!! Najgorsze jest to ze gdybys laske pogonil odbiloby sie to
      na kontaktach z dzieckiem...
      • gryzelda71 Re: rokowanie 11.07.07, 19:42
        cora73 napisała:
        Najgorsze jest to ze gdybys laske pogonil odbiloby sie to
        > na kontaktach z dzieckiem...

        Niekoniecznie.Skoro jest taka jak ja opisał mozliwe,ze wcale nie chciałaby dziecka "zatrzymać"
        • cora73 Re: rokowanie 11.07.07, 19:50
          z tego co sie orietuje to sady niestety nie tak szybko oddaja dzieci ojca.Widac
          facet sie stara...
          • gryzelda71 Re: rokowanie 11.07.07, 19:54
            Ale ja pisze o tym,że jeśli pani jest taka jak ją opisał to nie podejmie sie opieki nad dzieckiem 24 h na dobe,że nie będzie chciała dziecka.Są i takie.
            • cora73 Re: rokowanie 11.07.07, 20:01
              Zgadzam sie sa, niestety. Tylko wlasnie takie na zlosc facetowi specjalnie na
              koniec dowalaja odebraniem dziecka!!(mam taki podobny przypadek wsrod znajomych)
    • monia145 A mnie sie podoba.... 11.07.07, 19:59
      Świetny pomysł.
      Nie jakieś kolejne zdjęcia słodkopierdzącej gwiazdki na kanapie za 20 tys.

      A Brodzik zaskakuje- byłaby świetna jako Elżbieta Batorywink
      Piekna wampirzyca.....szczególnie na tym ostatnim zdjęciu.
    • monia145 Ups, wpisałam nie do tego wątku;) 11.07.07, 20:00
      Przepraszamwink
    • mathiola Re: rokowanie 11.07.07, 20:50
      Myślę, że twoja pani jest typem flejtucha, a tego się nie zmieni, można
      ewentualnie sprzątać za nią, albo olać. Myślę też, że nie rozumiecie się
      kompletnie, pewnie dlatego, że nie rozmawiacie ze sobą. Myślę równiez, że nie
      wystarczy mocno kochac i zrobić sobie dzidziusia, żeby w związku, w którym są
      poważne zgrzyty zaczęło nagle być cacy. Myślę też, ale tego oczywiście w żadnym
      wypadku nie jestem pewna - w sumie nie mam prawa wysuwać takich opinii na
      podstawie jednego postu, ale co tam - że Pani cię nie kocha po prostu.
    • kamilchen Re: rokowanie 11.07.07, 21:09
      dlaczego o kobiecie, którą kochasz mówisz pani?to takie oficjalne, no i te
      pośladki...czarno to widzę...
    • iwoniaw :-DDD 11.07.07, 22:19
      > a w dodatku pomyslalem sobie ze pojawienie sie dziecka zmotywuje ja do
      > zastanowienia sie nad soba i nami co przelozy sie na prace nad zwiazkiem.

      Dobre, dobre - sprokurować sobie dziecko z osobą, o której przede wszystkim
      myśli się, że powinna się zastanowić nad sobą i popracować nad związkiem...

      > Po informacji ze bede tatusiem (hurra) postanowilem natychmiast do tego sie
      > przygtowac

      Nie za późno trochę na _przygotowania_? Przygotowywać to się można _przed_, jak
      już nie miałeś wyjścia, to doprawdy nie ma się czym chwalić, że dziecku dachu
      nad głową zacząłeś szukać - łaski mu nie zrobiłeś, wiesz?

      > Czas
      > dzielila miedzy prace i spotkania z kolezankami celem zachytu nad jej ciaza.

      O biedny ty biedny! Naprawdę kobieta po pracy miała czelność spotykać się z
      koleżankami, zamiast biec z wywieszonym jęzorem (i brzuchem pod brodą) do garów
      i budowania ci ołtarzyka? A to bezczelna!

      > o 2 w nocy do domu, a w domu witaly mnie
      > posladki mojej spiacej pani.( kolacja byla 3 razy smile)

      Sugerujesz, że kobieta w ciąży powinna do 2. w nocy nie spać tylko po to, by
      powitać w progu faceta, który nawet kolacji sobie sam nie zorganizuje, choć wie,
      że w porze,gdy się takową jada będzie poza domem?

      > Pani natomiast zajmowala sie wylacznie malenstwem, w domu jesli nie
      > posprzatalem nie zrobila nic, szklanka ktora zostawiala jesli jej nie
      > wynioslem mogla stac tdzien w tym samym miejscu, tabuny kurzu itp.

      Bezczelna - zdawało jej się, że jak urodziła dziecko i zajmuje się nim 24h/dobę,
      to ją to zwalnia z etatu sprzątaczki i gosposi, no popatrz, biedaku...

      > tak nieszczesliwy i samotny. Uswiadomilem sobie ze nigdy nie byla moim
      > przyjacielem.

      Taaaaa... grunt to najpierw sprowadzić na świat dziecko, potem strzelić fochy, a
      na końcu sobie uświadomić podstawowe sprawy...

      Jak dobrze, że nie znam tak beznadziejnych przypadków w realu...
      • triss_merigold6 Re: :-DDD 11.07.07, 22:21
        Hm... u mnie w singlowskich czasach też szklanka mogła stac tydzień w tym samym
        miejscu. Czy komuś to wadziło?
    • ivy-ivy Re: rokowanie 11.07.07, 22:59
      hmmm...smutny tato
      jeśli chodzi o niesprzatanie i niedbanie o dom, to jeszcze o niczym nie
      swiadczy. ja tez miałam taki etap i to prawie przez pół roku. Od kiedy syn
      skończył osiem miesięcy, zaczał raczkować, nie mogłam nic zrobić. Co
      posprzątałam, to ten nabałaganił....Mało spał, więc kiedy zasypiał,
      delektowałam się ciszą i naprawdę nie miałam siły, żeby sie zmobilizować do
      czegokolwiek. W dodatku piszesz, że caly dzień cię nie ma... sorry, ale przy
      małym dziecku chyba bym się nabawiła choroby psychicznej siedząc cały czas
      sama... nie byłabym w stanie być dobra mamą...
      dla siebie samej nigdy mi sie nie chciało robić obiadu...
      czasami od wartości materialnych ważniejsza jest po prostu obecność.
      Nie wiem jak jest w waszym przypadku. Nie możecie po prostu porozmawiać? moze
      wezmiesz urlop na jeden dzien, spedzisz z nimi troche czasu. A moze warto, zeby
      przez jeden dzien ktos zajal sie waszym dzieckiem, a wy bedziecie mieli czas i
      warunki do normalnej rozmowy.
      zycze ci powodzenia!
    • estel7 Re: rokowanie 12.07.07, 10:10
      Wybacz ale z tego co piszesz to Twoja "Pani" jest przerażliwie samotna. gdybym
      ja w ciazy nie miała wsparcia, przez cały dzień była ama bo dla męża budowa i
      wszystko inne jest ważniejsze to tez bym straciła motywacje. Nie dziwię sie ze
      spotykała się na okrągło z koleżankami - jak człowiek w domu jest samotny to
      musi jakoś sobie ten brak zrekompensować.
      Poza tym w ciaży tez ma sie prawo źle czuc i byc zmęczonym nawet jak się wiele
      nie robi wiec czepianie się porządków jest nieuczciwe. POza tym po co sprzątać
      jak sie w domu ciagle samemu siedzi.

      > W domu jej obowiazki zalezaly od nastroju, ale generalnie to ja sprztalem,
      > mylem okna, gotwalem.

      1. od nastroju bo w ciazy różne emocje się przechodzi - i mógłbyś to zrozumieć
      2. sorry ale nie masz chyba pretensji ze w ciaży nie myła okien??

      Jak sie dziecko urodziło i nadal jest sama z nim to ja sie nie dziwie ze nic
      wiecej nie robi - to jet nierealne - po urodzeniu małego mój maż też przejał
      cały dom, bo nie da się zajmować takim maluchem w dzień i nocy, spać po 4-5
      godzin i miec jeszcze siły na dom.

      Super ze sie tym wszystkim zająłeś, jasne ze dobrze by było gdyby to doceniła -
      ale nie traktuj tego jak łąske - to jest po prostu obowiazek. poza tym jak się
      komuś wypomina ile to sie dla niego zrobiło to wdzięczność od razu przechodzi.

      Myślę ze zrobiłeś jeden błąd - zacząłeś pomagać jej w inny sposób niż ona tego
      potrzebowała. Zamiast budować jej dom trzeba było z nią być a nie fundować jej
      samotności w ciąży. Gdyby mnie mąz tak zostawił w tym okresie to też bym sobie
      innych ludzi do towarzystwa znalazła. A zamiast sprzątać po powrocie z pracy
      usiądź z nią i pogadaj - spróbuj zrozumieć, przytul, okaz trochę ciepła i
      troski a nie sprzątaj z mina jedynego zmęczonego w tym domu.
      Że wychodzi i spotyka się z ludźmi od urodzenia dziecka to dobrze - mozna
      zwariować i załamać się siedząc samemu w domu z dzieckiem na okrągło.
      • smutnytata Re: rokowanie 12.07.07, 10:44
        hmm ciekawie jednostronne podejscie, ale ok dzieki i za to.

        "tylko wyjatkowi ludzie zasługuja na wyątkowe traktowanie" - ja widocznie nie
        zasluzyłem, wiec nie mam co stękać.
        • gryzelda71 Re: rokowanie 12.07.07, 10:49
          Zamiast czytać jednostronne opinie kobiet,porozmawiaj ze swoja partnerka.
        • verdana Re: rokowanie 12.07.07, 10:50
          Jeśli pod terminem "wyjatkowe traktowanie" przewidujesz podawanie ci kolacji
          przez kobete w ciąży o drugiej w nocy, to rzeczywiście - nie masz co stękać.
          A swoja droga, dlaczego wracałeś tak późno, gdy twoja "Pani" była w ciąży? Nie
          powinieneś trochę zająć się nia, a nie tylko domem i obsesyjnym sprzataniem?
          • burza4 Re: rokowanie 12.07.07, 12:51
            Z jednej strony - istotnie z tą kolacją i praktycznym zainteresowaniem budową
            facet przegiął, ale z drugiej - na miłość boską, nie demonizujmy macierzyństwa!
            Naprawdę przy małym dziecku da się zorganizować sobie życie tak, żeby nie
            zarosnąć brudem. Nikt nie mówi o ustawicznym pucowaniu mieszkania na błysk, ale
            jakimś minimum. 90% młodych matek u mnie w pracy do roboty wróciło zaraz po
            macierzyńskim, pracują na pełny etat, mają maleńkie dzieci i prowadzą normalny
            dom! tu panna siedząc z dzieckiem w domu nawet nie ogarnie dookoła? Bez
            przesady.

            chyba normalne jest że w domu jakiś podział obowiązków panuje? skoro on zarabia
            na rodzinę to chodzi do pracy a nie na piknik! czy dużym nietaktem jest
            oczekiwanie, że w międzyczasie partnerka cokolwiek w domu zrobi? zresztą -
            myśląca osoba powinna zdawać sobie sprawę z tego, że w życiu jest coś za coś.
            Jak się chce mieszkać w domu, to ktoś tej budowy musi dopilnować, a nie
            siedzieć i trzymać niunię za rączkę.

            nie przeginajmy w drugą stronę - czy facet wracający po kilknastu godzinach
            pracy ma jeszcze prowadzić dom? bez jaj... jak ją tak nuży siedzienie w domu,
            może wziąć nianię i iść do pracy.

            trochę realizmu w oczekiwaniach - najlepiej jakby facet zarabiał na utrzymanie
            rodziny, tak żeby młoda mama mogła się podelektowac macierzyństwem, ale wracał
            do domu na tyle wcześnie żeby ją odciążyć w tych potwornie cięzkich obowiązkach
            (po drodze robiąc zakupy), zaraz, zaraz - musi ją wesprzeć psychicznie, więc
            najpierw niech poprzytula, poskacze koło niej, przygotuje kolację, da się
            wygadać, a poprasować i odkurzyć może potem, wieczorkiem, kiedy już dama
            pójdzie do przygotowanej przez niego kąpieli z bąbelkami... takiego gościa to
            wam może w Erze dopasują, choć ciężko będzie...


            • rotera Re: rokowanie, re burza4 12.07.07, 13:23
              burza4
              trochę realizmu w oczekiwaniach - najlepiej jakby facet zarabiał na utrzymanie
              > rodziny, tak żeby młoda mama mogła się podelektowac macierzyństwem, ale
              wracał
              > do domu na tyle wcześnie żeby ją odciążyć w tych potwornie cięzkich
              obowiązkach
              > (po drodze robiąc zakupy), zaraz, zaraz - musi ją wesprzeć psychicznie, więc
              > najpierw niech poprzytula, poskacze koło niej, przygotuje kolację, da się
              > wygadać, a poprasować i odkurzyć może potem, wieczorkiem, kiedy już dama
              > pójdzie do przygotowanej przez niego kąpieli z bąbelkami... takiego gościa to
              > wam może w Erze dopasują, choć ciężko będzie...

              odp,
              nie w erze, tylko u mnie w domu, moj kochany mąż funduje mi raz na jakis czas
              taki wlasnie dzien, raz na 2 mies np,
              i to jest niesamowicie wazne i potrzebne, dostaje wtedy skrzydełek i mam siła
              zapierdzielac jak maly motorek z 2 bakow, działka, domem...

              faktycznie zgadzam sie generalnie z tym co napisałas, ale tak sie dzieje gdy
              jest uczucie, przyjazn, rozumiemy sie bez słow bo taki etap zycia...

              a tak na marginesie ktoras napisala, ze z malym dzieckiem sie nie da...hmmm mam
              dwojke z roznicą 2 lat, z pierwszym zaroslabym brudem jak nic, kolkował,
              zabkowal od 5tyg zycia....i tak do pol roku (mial juz wszystkie zeby) skonczylo
              sie, a z dugim wszystko moglam robic,i z niemowlakiem i z 2 latkiem...wiec
              roznie bywa
          • melka_x Re: rokowanie 12.07.07, 13:10
            I Ty Verdano przeciwko mnie?wink))

            Naprawdę uważasz, że facet najpierw po pracy, póżniej po iluś godzinach na
            budowie, później jeszcze sprzątający w domu nie ma prawa oczekiwać, że żona
            zostawi mu obiad do podgrzania? Ja nie mówię, że ma warować do 2 w nocy z
            garnkami, ale zostawić chyba posiłek może?
            Czy ciąża była zagrożona, że żona musiała cały czas leżeć? Z postu nie wynika.
            Więc co u licha robiła przez całe dnie?
            I jak można mieć jeszcze pretensje, że nie dopieszczał w tym wszystkim żony?
            Rozdwoić się miał?
            Jak się oczekuje, że facet będzie zarabiał, remontował/bydował dom, sprzątał,
            gotował i jednocześnie miał kupę czasu na bycie z żoną to trzeba wyjść za
            Chrystusa, śmiertelnicy mają ograniczone możliwości.
            • verdana Re: rokowanie 12.07.07, 17:45
              Pewnie, Melko, żona oczekiwała, ze jak jest w ciąży, to facet choć minimalnie
              zainteresuje sie nią, ze trochę z ni pobędzie - a tu tylko dom, budowa,
              sprzatanie, itd - ale an jednej chwili dla niej. Zainteresowanie - owszem, ale
              przyszłym dzieckiem. Zero czasu dla żony w ciąży to jest jeden z najgorszych
              scenariuszy - caly czas mam wrażenie, ze facet miał w domu inkubator, a nie
              zywą małżonke w ciąży! Że robił co mógł, aby jej unikać. Czas o 2 nad ranem dla
              ciężarnej? Hmmmm....
              W tej sytuacji nie dziwie się, ze posiłków nie było.
            • beaga1 Re: rokowanie 19.07.07, 13:20
              z doświadczenia wiem (nie tylko mojego), że jak facet ma 3 razy pod rząd to samo
              danie na obiad albo co gorsza samą zupę bez drugiego dania (której nie zje bo
              takiej nie lubi), to ci może wypomnieć, że nic przez cały tydzień nie ugotowałaś
              (bo nie był to jego ukochany kotlet de Vollay) . Albo, mimo pełnej lodówki,
              zapchanej po sufit jedzeniem nie odnajdzie tam kiełbasy (bo się akurat
              skończyła, a ty nie byłaś jeszcze w sklepie)to skwituje, że nic nie ma do
              jedzenia. Tak więc w ten brak obiadów, o których pisze smutny_tata, tak bardzo
              bym nie wierzyła
    • melka_x porąbało Was dziewczyny:P 12.07.07, 13:03
      Porąbało Was dziewczynytongue_out.
      Oczywiście czynię zastrzeżenie, że nie znam wersji żony, ale jeśli wersja
      smutnegotaty jest choćby zbliżona do prawdy to komuś wali tu na dekielwink.
      Facet zasuwa jak mały samochodzik, pracuje, zajmował się kupnem i remontem
      domu, po powrocie sprzątał, mył okna, gotował etc.
      Przestańcie pilotić, że opieka nad 4miesięczniakiem zajmuje 24h na dobę i że
      nie ma czasu na ugotowanie prostego obiadu. Podział obowiązków w których facet
      zasuwa po powrocie z pracy na drugi etat, a dziewczyna nie robi z rzeczy
      domowych nic, bo przecież zajmuje się już dzieckiem i nie będzie kurą domowąbig_grin
      (nie ma lepszego wytłumaczenia dla bycia pijawką i leniem) jest wysoce
      niesprawiedliwy i krzywdzący.
      Nie wiem co Ci doradzić smutnytato, IMHO masz teraz dwoje dzieci. Jedno kiedyś
      wyrośnie, drugie... hmmm...
      • wieczna-gosia podpisuje sie pod melka 12.07.07, 13:10
        Uroda tego forum jest to ze analogiczny post w wykonaniu kobiety (maz
        zapierdziela, a ja nie mam czasu, brudem zarastam, a w ogole po co mi to
        dziecko) spotkalby sie z pogromem z inna argumentacja (ty leniuchu, ty zdziro,
        do pracy fladro).
        facet tez oberwal, glownie za to ze jak rozumiem klamie- bo kto by uwierzyl, ze
        po pracy facet moze zapierdzielac i gotowac.
        • emilly4 Re: podpisuje sie pod melka 12.07.07, 13:12
          podpisuje sie obiema rekamismile)
      • iwoniaw O nie nie, Kochana :-) 12.07.07, 16:33
        Facet sam, bez nacisków, przyznaje, że kobieta jak najbardziej PRACUJE ZAWODOWO
        ("po powrocie z biura" się tej flądrze nie chciało zasuwać w ciąży i nie chce z
        niemowlakiem - porzuca kuchnię i nie odkurza, tylko z koleżankami kontakty
        podtzymuje, podczas gdy szklanka stoi i burzy JEGO poczucie estetyki). O
        siedzeniu w domu 24h/dobę (z dzieckiem czy bez) nie ma mowy.

        > Podział obowiązków w których facet
        > zasuwa po powrocie z pracy na drugi etat, a dziewczyna nie robi z rzeczy
        > domowych nic, bo przecież zajmuje się już dzieckiem

        Tak, dziewczyna PO POWROCIE Z PRACY. Najwyraźniej jednak pan uważa, że "powrót z
        biura" to nie powrót z pracy (pani pewnie worków z cementem tam nie nosi
        faktycznie), tylko jakby z plotek i spa - no więc nie dziw się, że mu dziewczyny
        napisały, co napisały.
        • melka_x Re: O nie nie, Kochana :-) 13.07.07, 10:30
          Biję się w piersi aż dudni, nie doczytałam. To rzeczywiście zmienia postać
          rzeczy. Chociaż nadal uważam, że jak facet po pracy zasuwa na budowie, w
          związku z czym wraca w środku nocy to można mu zostawić obiad.
          Jak również, że obowiązki domowe trzeba dzielić. Facet też pracuje, a jednak w
          domu sporo robi.
        • burza4 Re: O nie nie, Kochana :-) 13.07.07, 11:28
          iwoniaw napisała:

          > Facet sam, bez nacisków, przyznaje, że kobieta jak najbardziej PRACUJE
          ZAWODOWO

          ja się tego nie doczytałam jakoś?
          facet pisał o SWOICH obowiązkach po powrocie z biura ("prowadzenie domu po 8
          czy 10 godz. w pracy nie jest dla mnie problemem"), a odnośnie swojej partnerki
          napisal tylko, że cała jej aktywność to spotkania ze znajomymi i "wyjazdy do
          biura" - rozumiem to jako odwiedziny w biurze, a nie pracę.

          Zresztą - dziecko ma 4 miesiące, więc bardziej prawdopodobne jest że panna
          nadal jest w domu - macierzyński + wypoczynkowy daje mniej więcej tyle wolnego.


          > ("po powrocie z biura" się tej flądrze nie chciało zasuwać w ciąży i nie chce
          z> niemowlakiem - porzuca kuchnię i nie odkurza, tylko z koleżankami kontakty
          > podtzymuje, podczas gdy szklanka stoi i burzy JEGO poczucie estetyki).

          do pedantki mi daleko, ale porozstawiane bambetle stojące parę dni naruszyłyby
          nawet moje poczucie estetyki. I znowu - ani ciąża (jeśli nie ma perturbacji
          zdrowotnych a o tym nic nie było), ani posiadanie niemowlęcia w domu nie
          upośledzają przesadnie możliwości zrobienia czegokolwiek koło siebie.
    • twojasasiadka Re: rokowanie 12.07.07, 13:11
      smutny tato-mnie też jakoś razi Twój sposób opisywania sytuacji.Oderwany od
      życia, smętny-literackiwinkipt
      zwrot "moja pani" jest okropnywink
      a teraz może wyjasnij mi o co Ci chodzi w tym fragmencie?:
      "Od poczatku w naszym zwiazku byly powazne niezgodnosci w swiatopogladzie,
      > przeszlosc mojej pani rowniez czasem wracala, ale bardzo ja kochalem i
      > myslalem ze wszystko sie ulozy. Pani bardzo chciala miec dziecko, ja rowniez
      > a w dodatku pomyslalem sobie ze pojawienie sie dziecka zmotywuje ja do
      > zastanowienia sie nad soba i nami co przelozy sie na prace nad zwiazkiem."

      co to znaczy że "przeszłość twojej pani wracała"???
      czyżbyś rozliczał ją z ilości partnerów i wychylonych kieliszków na imprezie?
      o co chodzi?
      jej przeszłość wracała a Ty ją kochałeś i myślaleś że wszystko sie użłożywink
      co to za brednie?(sorry)
      druga sprawa-zrobilęś jej dziecko żeby ją zmotywować do pracy nad sobą??smile))
      to chyba jakiś żart.
      Z góry widać/widzę że źródła wszelkich problemów ulokowaleś w niej...że
      kochaleśwink i czekałeś aż ona popracuje nad sobą a przeszłość nie wróciwink
      sorry za ironię-ale dzieniw Cię odbieram-może wyjaśnisz mi o co w tym chodzi?
    • joasia1234 Re: rokowanie 12.07.07, 13:20
      Trochę cukierkowy obrazek idealnego męża przedstawiłeś. Może przyjrzyj się też
      sobie krytycznie? Bo zapewne wady jakieś maszsmile I ten styl wypowiedzi... co nie
      zmienia faktu, że "pani" siedząca w domu i zajmująca się dzieckiem może pupę
      ruszyć, ugotować obiad i posprzątać. Pretensji co do spotkań z koleżankami nie
      rozumiem. Ty chyba też masz jakichś znajomych? No i denerwujące naiwne
      podejście - dziecko wszystko zmieni. Guzik prawda, co najwyżej pogorszy sprawę,
      kiedy się nie układasmile I ta jej powracająca przeszłość... jakbyś jakiś
      melodramat pisał albo scenariusz telenoweli. Strzaszną zołzę z tej swojej
      kobiety na forum zrobiłeś. Jeśli to prawda, to współczuję.
    • moofka Re: rokowanie 12.07.07, 13:23
      Bogu dzieki za glos melki, bo pomyslalabym, ze to ja zwariowalam
      o ile dobrze rozumiem smutnemu tacie marzyl sie cieply dom i widzial siebie
      z "pania" jako lucjana i basie mostowiakow tongue_out
      i cudownie, wazne wiedziec czego sie chce i znalezc odpowiednia do pary osobe
      sam z siebie zrobil wszystko, ale jezeli jedno do domowego ogniska dorzuca
      drewienek tongue_out
      a drugie polewa zimna woda to sie cieplym miarowym ogniem nie zajmie, no sorry
      i rozumiem, ze w pewnym momencie odechce sie zabiegow, wszystkich
      a "pani" wyglada mi na pasozyta, co to pod plaszczykiem wyzwolenia i
      rownouprawnienia wyssie wszystkie pieniadze i witalne sily
      zeby nie bylo
      sama pracuje, na imprezy samotnie chadzam i oczekuje od meza podzialu obowiazkow
      ale podzial tez powinien byc sprawiedliwy
      i uwazam, ze kazdemu z czlonkow rodziny nalezy sie troska, zainteresowanie
      i "zaopiekowanie" nawet w drobiazgach, takie zwyczajne, z milosci
      czlowiek bez tego usycha
      • asinek68 Re: rokowanie 12.07.07, 13:52
        smutna prawda się kłania smutny tato sad
        Do udanego związku trzeba, żeby dwoje chciało naraz.
        Jeśli facet piłby piwo z kolegami po pracy, to kolację robiłby sobie sam -
        chociaż mojemu Mężowi bym zrobiła ale u nas taki przypadek to ewenement. Ale
        jeśliby tyrał dla naszej Rodzinki to czekałabym z obiadem do podgrzania albo
        kolacją gotową pod folią. Jeśli nie mogłabym sama zrobić to bym chociaż pizzę
        zamówiła. Bo go KOCHAM i wiem, że on KOCHA mnie. I takie postępowanie to chyba
        normalna sprawa.
    • iwciab Re: rokowanie 12.07.07, 16:59
      Oj, trafiles chyba na same feministkiwink nie zazdroszczę, co mogę polecić to
      tylko szczera rozmowa, pozdrawiam
    • daria.86 Re: rokowanie 12.07.07, 17:26
      chciałabym Ci powiedzieć że nigdy nie spotkałam takiego mężczyzny jak Ty, miec
      takiego męża to chyba skarb, ja mam takiego jak ty masz zone, tylko praca sie
      liczy, koledzy, siłownia itp. a ja caly dzien zajmuje sie 3,5 miesięczną
      dzidzią, sprzątam, gotuje a słowa uznania jeszcze ani razu nie usłyszałam i
      tyak jak ty kochasz zone ja bardzo kocham swojego męża i ciągle licze że coś
      sie zmieni, bo ile mozna być "samotną" matka?? chciałabym Ci tylko powiedzieć
      że nie jesteś sam bo wile osob żyje w podobnych związkach gdzie partnerzy
      wogóle nie doceniają tego co maja a doceniaja wtedy kiedy juz to stracili, ja z
      moim mężem stram sie dużo rozmawiac choć to wiele nie daje, ale staramy sie bo
      w koncu rodzina podobno jest najwazniejsza, kiedys powiedzialam męzowi ze
      wracam do rodziców z małą żeby się opamietał i może to było drastyczne ale
      chyba sie ocknął bo chociaż powie dziękuje za obiad i pozmywa naczyniawink życze
      powodzenia...
      Daria
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka