Dodaj do ulubionych

Kto ''winniejszy'' maz czy kochanka? :)

26.07.07, 23:14
Inspirujac sie ostatnimi watkami na temat zdrady, mam pytanie. Dlaczego na
ogol to wlasnie kochanka jest bardziej winna od meza/partnera? 'Uczepila sie'
, 'wlazla do lozka' itd. A ten biedaczyna nie umial jej 'odczepic',
ewentualnie kulturalnie wyprosic z loza. Czy kobiety nie skupiaja sie za
bardzo na kochance, zamiast uczuciach i poczynaniach meza/partnera?
Obserwuj wątek
    • fergie1975 Re: Kto ''winniejszy'' maz czy kochanka? :) 26.07.07, 23:17
      wiadomo że facet tez zawinił, szczególnie jesli zataił swoj malzenski stan,
      natomiast jeśli kochanka wie że facet zajęty, mąż itd a mimo to nie ma oporów
      to ja mam jedno określenie którego TU nie uzyję na takie kobiety...
    • szszpk1 Re: maz. bo on dokladnie wie, kogo krzywdzi 26.07.07, 23:18
      • karolinka123 Re: maz. bo on dokladnie wie, kogo krzywdzi 26.07.07, 23:21
        To zalezy od sytuacji. jesli maz oszukuje i "pania kochanke" ze jest wolny itd
        to on jest winny. jesli natomiast taka "ekhm" wlezie do wyrka, mimo ze wie, ze
        zonaty to tez mam okreslenie na takie "damy".
        niemniej jednak wtedy tez maz winny, nie ma to tamto, ze nie przegonil... ale
        malo ktory facet nie jest wrazliwy na wdzieki. taka rzeczywistosc...
        • iwoniaw Re: maz. bo on dokladnie wie, kogo krzywdzi 26.07.07, 23:25
          > jesli natomiast taka "ekhm" wlezie do wyrka, mimo ze wie, ze
          > zonaty to tez mam okreslenie na takie "damy".

          A ja takich nie "określam", bo niby dlaczego? Nie każdy musi mieć etykę w
          sprawach seksu zgodną z moją czy Twoją, a koniec końców taka pani nikomu (w tym
          małżonce pana) niczego nie obiecywała, nieprawdaż? W odróżnieniu od męża, który
          czynił to "świadomie i dobrowolnie" oraz publicznie w dodatku.
          • fergie1975 Re: maz. bo on dokladnie wie, kogo krzywdzi 27.07.07, 11:18
            ja nikomu nie obiecywalam ze nie bede kadla i zabijala, czy to znaczy ze mam
            twoje przyzwolenie na to?
            • michalina7 Re: maz. bo on dokladnie wie, kogo krzywdzi 27.07.07, 11:26
              To że nie wolno kraść i zabijać zapisano w kodeksie karnym. Za nieprzestrzeganie
              tych praw grozi kara bez względu na to czy jakaś forumowiczka na to przyzwala
              czy nie. Natomiast żaden kodeks karny ani cywilny nie zakazuje cudzołóstwa.
              • fergie1975 Re: maz. bo on dokladnie wie, kogo krzywdzi 27.07.07, 11:31
                nie ale jest to podstawa do rozwodu i alimentów...
                i nie pisz żaden bo w niektórych krajach jest to karane.

                i mamy jeszcze cos takiego jak kodeks moralny/etyczny.
                • michalina7 Re: maz. bo on dokladnie wie, kogo krzywdzi 27.07.07, 13:02
                  Mówimy tutaj o naszym polskim kodeksie. Nie wnikam jakimi prawami kierują się
                  kraje nam obce.
                  Rozpatrywanie problemu na podłożu kochanka -mąż i które z nich jest bardziej
                  winne jest conajmniej idiotyczne.
                  • fergie1975 Re: maz. bo on dokladnie wie, kogo krzywdzi 27.07.07, 13:49
                    no to Twoje zdanie już poznaliśmy ..
            • iwoniaw nie widzisz różnicy? 27.07.07, 12:04
              Kradnąc czy zabijając krzywdzisz osobę, z którą wchodzisz w interakcję, _wbrew
              jej woli_ zresztą. Wchodząc w relację z cudzym mężem kochanka po pierwsze nie
              robi tego wbrew jego woli, po drugie czyż chłopina jest rzeczą, którą można ukraść?

              Uważasz, że jeśli mąż dałby jakiejś kobiecie np. 100 zł w prezencie, a ona
              przyjęłaby to, to byłoby to równoznaczne z tym, że okradła cię wyciągając ci te
              pieniądze z portfela? No bez żartów...
              • twojasasiadka iwoniaw 27.07.07, 12:07
                no jak to by nie kradła?smile
                przecież te 100zł mężuś mógłby wydać na pampersy,albo podlaski dla żony.A tak
                żona pod koniec miesiąca będzie latała po sąsiadach ,żeby pożyczyć tą stówkę...
                • iwoniaw No, zapomniałaś jeszcze o złodziejach ;-) 27.07.07, 12:17
                  handlujących piwem, którzy wyciągają od mężusia należną żonie kasę (no niby
                  biedaczek wie, że dzieci nie mają co jeść i jakby nie stała kusząca budka, to by
                  przynieśli te parę złotych więcej do chałupy, nie?), o tych kumplach -
                  złodziejach czasu, którego mężuś nie poświęca rodzinie (przecież to oni winni,
                  że chłop z pracy do chałupy nie wraca, tylko się szwenda tu czy tam z nimi, w
                  końcu widaomo, że jakby nie oni, to by to inaczej wyglądało), o właścicielach
                  kanałów sportowych i producentach gier do kompa, którzy podle kuszą mężusia (no
                  jak on biedny ma się oprzeć i znależć wyłącznik na pilocie, no jak?), że o
                  żądnych zysku właścicieli portali randkowych, przez których mężuś kontaktuje się
                  z jakimiś zdzirami już nie wspomnę (jakby nie było sympatii czy innych takich,
                  to niejeden przecież nie zdradziłby żonki - a tak to przecież napisać do jednej
                  czy drugiej panny musi, bo inaczej się udusi, nie?)
                  big_grinDD

                  Że przytoczę tylko parę motywów stale występujących w żalach emam, które jakoś
                  ww. "złodziei" i "zgub dla misia" nie atakują aż z taką agresją, jak tej
                  kochanki - ciekawe czemu? Czyżby dostrzeganie analogii było powyżej możliwości
                  umysłowych? No, ale jeśli ktoś poślubił psa, co to musi wziąć od suki, bo go
                  presja rozsiewania genów przypila bardziej niż rozum i poczucie
                  lojalności/przyzwoitości powstrzymuje, to co się dziwić...
                  • twojasasiadka Re: No, zapomniałaś jeszcze o złodziejach ;-) 27.07.07, 12:28
                    iwoniaw napisała:

                    > handlujących piwem, którzy wyciągają od mężusia należną żonie kasę (no niby
                    > biedaczek wie, że dzieci nie mają co jeść i jakby nie stała kusząca budka, to
                    b
                    > y
                    > przynieśli te parę złotych więcej do chałupy, nie?),
                    _________
                    a nie...bo ja bym go sama po browarek czy winko dla mnie (i może też dla niego)
                    posłałasmile))


                    o tych kumplach -
                    > złodziejach czasu, którego mężuś nie poświęca rodzinie (przecież to oni winni,
                    > że chłop z pracy do chałupy nie wraca, tylko się szwenda tu czy tam z nimi, w
                    > końcu widaomo, że jakby nie oni, to by to inaczej wyglądało),
                    ____
                    do kumpli sama go posyłam-udusilabym się w związku,będąc z kimś 24h na dobęwink
                    i sama do koleżanek -złodziejek czasu-też chodzę


                    o właścicielach
                    > kanałów sportowych i producentach gier do kompa, którzy podle kuszą mężusia
                    (no
                    > jak on biedny ma się oprzeć i znależć wyłącznik na pilocie, no jak?),
                    ___
                    yyyy- tego już jako "analogii" do podarowanej stówy nie rozumiemwink
                    wybacz-pewnie chodzi Ci o to,że powinnam być zazdrosna o wszystko co nie jest
                    mną-a mąż poświęca temu uwagę?wink


                    że o
                    > żądnych zysku właścicieli portali randkowych, przez których mężuś kontaktuje
                    si
                    > ę
                    > z jakimiś zdzirami już nie wspomnę (jakby nie było sympatii czy innych takich,
                    > to niejeden przecież nie zdradziłby żonki - a tak to przecież napisać do
                    jednej
                    > czy drugiej panny musi, bo inaczej się udusi, nie?)
                    > big_grinDD
                    ______
                    tak-wszystkie portale natychmiast zamknąćsmile


                    > Że przytoczę tylko parę motywów stale występujących w żalach emam, które jakoś
                    > ww. "złodziei" i "zgub dla misia" nie atakują aż z taką agresją, jak tej
                    > kochanki - ciekawe czemu? Czyżby dostrzeganie analogii było powyżej możliwości
                    > umysłowych? No, ale jeśli ktoś poślubił psa, co to musi wziąć od suki, bo go
                    > presja rozsiewania genów przypila bardziej niż rozum i poczucie
                    > lojalności/przyzwoitości powstrzymuje, to co się dziwić...
                    ____
                    heh- nie widzę analogii ponieważ od "złodziei" nie załapię syfa;P
                    oczywiście żarty sobie robię moja droga, uważam bowiem,że jak ktoś chce
                    zdradzić to zawsze zdradzi-niezależnie od tego,czy w domu ma wspaniałego
                    partnera czy nie.Taki lajf i nie ma co drzeć szat na ciele.Natomiast nie
                    zgadzam się że druga strona jest bez "winy"- masz chyba wolną wolę i zawsze
                    przed ściągnięciem gaci możesz sobie zadać pytanie: przesapć się z tym żonatym
                    czy nie?;P
                    w końcu na tyle powinny Ci starczać szare komóry
                    Wszystko to kwestia decycji
                    • iwoniaw Re: No, zapomniałaś jeszcze o złodziejach ;-) 27.07.07, 12:40
                      > oczywiście żarty sobie robię moja droga, uważam bowiem,że jak ktoś chce
                      > zdradzić to zawsze zdradzi-niezależnie od tego,czy w domu ma wspaniałego
                      > partnera czy nie.Taki lajf i nie ma co drzeć szat na ciele.

                      No właśnie - zatem jeśli ktoś zdradza, to jest winien i kropka. Jeśli nawet ma w
                      domu beznadziejnego partnera, to jednak wypadałoby najpierw wyprostować pewne
                      rzeczy (choćby kończąc niesatsfakcjonujący związek), a potem zabawiać się z
                      innymi/ budować nowy związek na serio.

                      > Natomiast nie
                      > zgadzam się że druga strona jest bez "winy"- masz chyba wolną wolę i zawsze
                      > przed ściągnięciem gaci możesz sobie zadać pytanie: przesapć się z tym żonatym
                      > czy nie?;P

                      Oczywiście, że tak. Przypuszczam, że kochanki sobie to pytanie zadają. I jeśli
                      odpowiedź brzmi "tak", to owszem, zachowują się niezgodnie z moim systemem
                      wartości, ale ostatecznie nie popełniają przestępstwa ani nie są w stanie się
                      "przespać" z delikwentem bez jego zgody i czynnego udziału. Może mi się to nie
                      podobać, ale żeby rozpatrywać to w kategorii "winy"? Jak kobieta może
                      sprowokować do seksu (czy jakiegokolwiek innego zachowania) zdrowego na umyśle
                      faceta, który _nie chce_ tego robić i sam do tego nie dąży? On chyba też ma
                      wolną wolę?

                      Jeśli żonaty facet CHCE zdradzić, to dlaczego kochanka miałaby mieć opory przez
                      owym "ściągnięciem gaci" jeśli nie uważa, że seks dopuszcza tylko z własnym
                      mężem? W końcu nie każda czeka do ślubu i nie każda uważa seks dla rozrywki za
                      niemoralny. Dlaczego ma ją obchodzić wobec tego cudze małżeństwo?
                      • twojasasiadka Re: No, zapomniałaś jeszcze o złodziejach ;-) 27.07.07, 12:49
                        iwoniaw napisała:

                        > > oczywiście żarty sobie robię moja droga, uważam bowiem,że jak ktoś chce
                        > > zdradzić to zawsze zdradzi-niezależnie od tego,czy w domu ma wspaniałego
                        > > partnera czy nie.Taki lajf i nie ma co drzeć szat na ciele.
                        >
                        > No właśnie - zatem jeśli ktoś zdradza, to jest winien i kropka. Jeśli nawet
                        ma
                        > w
                        > domu beznadziejnego partnera, to jednak wypadałoby najpierw wyprostować pewne
                        > rzeczy (choćby kończąc niesatsfakcjonujący związek), a potem zabawiać się z
                        > innymi/ budować nowy związek na serio.
                        __________________
                        eee no w domu trzyma się parnera jak najbardziej-nawet jak jest beznadziejnywink
                        miło jest wrócić do domu,gdzie ktoś czeka z obiadem, skarpetki uprane, dzieci
                        zadbane.Kochankowie są od rozrywki.Nie myl pojęćwink


                        > > Natomiast nie
                        > > zgadzam się że druga strona jest bez "winy"- masz chyba wolną wolę i zaws
                        > ze
                        > > przed ściągnięciem gaci możesz sobie zadać pytanie: przesapć się z tym żo
                        > natym
                        > > czy nie?;P
                        >
                        > Oczywiście, że tak. Przypuszczam, że kochanki sobie to pytanie zadają. I jeśli
                        > odpowiedź brzmi "tak", to owszem, zachowują się niezgodnie z moim systemem
                        > wartości, ale ostatecznie nie popełniają przestępstwa ani nie są w stanie się
                        > "przespać" z delikwentem bez jego zgody i czynnego udziału. Może mi się to nie
                        > podobać, ale żeby rozpatrywać to w kategorii "winy"? Jak kobieta może
                        > sprowokować do seksu (czy jakiegokolwiek innego zachowania) zdrowego na umyśle
                        > faceta, który _nie chce_ tego robić i sam do tego nie dąży? On chyba też ma
                        > wolną wolę?
                        >
                        > Jeśli żonaty facet CHCE zdradzić, to dlaczego kochanka miałaby mieć opory
                        przez
                        > owym "ściągnięciem gaci" jeśli nie uważa, że seks dopuszcza tylko z własnym
                        > mężem? W końcu nie każda czeka do ślubu i nie każda uważa seks dla rozrywki za
                        > niemoralny. Dlaczego ma ją obchodzić wobec tego cudze małżeństwo?
                        ___
                        to uważasz że to wszystko jest takie relatywne?wink że skoro facet chce, to
                        kochanka już nie ma wolnej woli i w sumie dlaczego ma mieć opory?
                        uzależniasz jej decyzję od jego chęci-absurd.
                        A dlaczego ma ją obchodzić cudze małżeństwo?..no w większości przypadków
                        pewnie "jej" nie obchodzi i ma to gdzieś-stąd tyle zdrad.
                        • iwoniaw Re: No, zapomniałaś jeszcze o złodziejach ;-) 27.07.07, 13:01
                          > eee no w domu trzyma się parnera jak najbardziej-nawet jak jest beznadziejnywink
                          > miło jest wrócić do domu,gdzie ktoś czeka z obiadem, skarpetki uprane, dzieci
                          > zadbane.Kochankowie są od rozrywki.Nie myl pojęćwink

                          Zatem małżonek zdradzający jest świnią podwójną, bo jeszcze wygodnicką.

                          > to uważasz że to wszystko jest takie relatywne?wink że skoro facet chce, to
                          > kochanka już nie ma wolnej woli i w sumie dlaczego ma mieć opory?

                          Ależ niczego podobnego nie napisałam. Oczywiście, że ma ona (tak jak i on) wolną
                          wolę i może się nie zdecydować na romans/seks. Może się jednak również
                          zdecydować. Podobnie jak i on. Różnica jest jednak taka, że on przy decyzji na
                          "tak" oprócz zasad moralnych (niekoniecznie takich samych dla każdego zresztą)
                          łamie też parę obietnic, które _dobrowolnie_ złożył. I oszukuje osobę, wobec
                          której ma jakieś zobowiązania (w tym i prawne). Ona nie. Dlatego nawet jeśli
                          ktoś uzna, że kochanka to kobieta bez zasad (bo sypia z kimś, kto nie jest jej
                          mężem), to wsumie tyle i tylko tyle można jej zarzucić.

                          > uzależniasz jej decyzję od jego chęci-absurd.

                          Nic podobnego nie napisałam. Uzależniam nie jej decyzję, tylko możliwość zdrady
                          małżeńskiej od jego chęci. Gdyby nie chciał, to by nie zdradził. Gdyby nie
                          chciała pani X, zdradziłby żonę z panią Y. Gdyby nie chciała żadna, to i tak
                          byłby świnią - bo niezdradzenie tylko z braku możliwości (podczas gdy chęci nie
                          brakuje) w sumie niewiele zmienia sytuację w jego małżeństwie. Która to sytuacja
                          jest, ogólnie mówiąc, kiepska, bez względu na to, ile pań zechciało/ nie
                          zechciało doświadczyć seksu z takim mężem.
                  • fergie1975 Re: No, zapomniałaś jeszcze o złodziejach ;-) 27.07.07, 13:57
                    och, ależ Cie zycie musiało skrzywdzic uncertain, strasznie mi przykro sad
              • fergie1975 Re: nie widzisz różnicy? 27.07.07, 13:55
                dla mnie to również "kradzież " męża, ale tak jak napisałam to juz gdzies w tym
                watku, jest on (mąż) równie winny co ta "trzecia". Nie da sie tego rozpatrywac
                w prosty sposób, co innego jednorazowy skok w bok a co innego jak z tego skoku
                robi się romans. Ta trzecia jest zapewne niewinna wcale? Gdyby pewne kobiety
                nie polowały na mężów nie byłoby tych problemów.
                Z drugiej strony znam takie kobiety, które właśnie tylko zonatymi się
                zadowalają, według mnie jest to działanie z premedytacja i nie jest to normalne.

                pozwoliłam sobie dodatkowo na osądzenie tej trzeciej, bo mogę i już, mam takie
                zdanie i nie musicie sie ze mną zgadzać.

                a gdyby mąż jakiejś obcej kobiecie robił prezenty bez przyczyny i okazji to tez
                byłoby to dla mnie conajmniej dziwnie.
                • iwoniaw :-DDD 27.07.07, 15:49
                  > Gdyby pewne kobiety
                  > nie polowały na mężów nie byłoby tych problemów.

                  big_grinDD Tak, tak sobie tłumacz - gdyby nie postronne osoby/ okoliczności
                  zewnętrzne, w związku nie byłoby problemów. Wszyscy winni, tylko nie
                  małżonkowie. No proszę cię big_grin

                  Ja rozumiem, że to wygodne zwalić na innych fakt, że się wybrało idiotę/ dupka/
                  kretyna za męża, ale nie zmienia to mojej opinii na temat zdrady, która jest
                  zdradą w wykonaniu niewiernego małżonka i _nikogo innego_. Osoba, z którą to
                  robi może być niemoralna, zła do szpiku kości i działać z premedytacją, ale nie
                  zmienia to faktu, że nie miałabym pretensji do niej w takiej sytuacji (a już na
                  pewno nie stawiałabym na równi jej winy z o wiele większą winą męża).
                  • umasumak Re: :-DDD 27.07.07, 16:27
                    iwoniaw napisała:

                    Osoba, z którą to
                    > robi może być niemoralna, zła do szpiku kości i działać z premedytacją, ale
                    nie
                    > zmienia to faktu, że nie miałabym pretensji do niej w takiej sytuacji (a już
                    na
                    > pewno nie stawiałabym na równi jej winy z o wiele większą winą męża).
                    >
                    >

                    Nie zarzekaj się, dopóki sama czego takiego nie przeżyjesz (OBY NIE!!!). To są
                    tak silne emocje, że nie możesz z całą pewnościa stwierdzić, co myślałabyś w
                    takiej sytuacji.
                  • fergie1975 --------- 27.07.07, 17:29
                    no proszę Cie czytaj dokładnie co napisałam, a nie tylko wybrane fragmenty,
                    wyrwane z kontekstu smile)) bo wiesz trochę to zmienia sens, a to nie gra słówek,
                    i nie przedszkole.


                    ja rozumiem że Ty tak na tę swoją modłę w kółko, nawet chyba domyślam się
                    dlaczego.
                    • iwoniaw Re: --------- 27.07.07, 18:15
                      > ja rozumiem że Ty tak na tę swoją modłę w kółko,

                      W odróżnieniu od Ciebie, co nie? big_grinDD

                      > nawet chyba domyślam się
                      > dlaczego.

                      A domyślać to Ci się zawsze wolno, nawet jeśli nietrafnie. Pozdr.
    • renia1807 Re: Kto ''winniejszy'' maz czy kochanka? :) 26.07.07, 23:25
      jak suka nie da to pies nie waźmie
      • iwoniaw Tak, renia, błysnęłaś na całego 26.07.07, 23:26
        Szkoda, że nie dość, że bez sensu, to nie na temat.
        • karolinka123 Re: Tak, renia, błysnęłaś na całego 26.07.07, 23:32
          iwoniaw napisała:

          > Szkoda, że nie dość, że bez sensu, to nie na temat.
          >

          jak bez sensu i nie na temat? prawda po prostu. i przestan z tym zalosnym" to
          maz obiecywal,nie kochanka" no na litosc Boska...
          • joanna35 Re: Tak, renia, błysnęłaś na całego 26.07.07, 23:35
            Żałosne to jest oczekiwanie od innej kobiety lojalnosci w imię solidarności
            jajników, a pobłażanie własnemu mężowi wkwestii łamania przysiegi małżeńskiej,
            a konkretnie jej części o uczciwosci i wierności.
            • fergie1975 Re: Tak, renia, błysnęłaś na całego 27.07.07, 11:22
              przeciez wiadomo ze obydwoje winni, ale Ty chyba nie mialaś przyjemności z taka
              panią co sie uczepi i nie chce odpuscic...

              gdyby takie panie nie istnialy męzowie musieliby chodzić do przybytku...
              i wtedy to by była tylko ich wina w 100%.
          • iwoniaw Re: Tak, renia, błysnęłaś na całego 26.07.07, 23:48
            > jak bez sensu i nie na temat?

            Tak bez sensu i nie na temat, że to nie jest dyskusja, czy kochanka jest chętan
            czy przymuszona przez faceta, tylko czy jest coś (i komuś) winna

            > i przestan z tym zalosnym" to
            > maz obiecywal,nie kochanka" no na litosc Boska...

            A co konkretnie jest żałosne? Postawa niewiernego męża, który nie szanuje
            własnych obietnic (ba, przysiąg!), tudzież żony, która obarcza winą za problemy
            w swoim małżeństwie obcą kobietę, która nie ma żadnego obowiązku przedkładać
            uczuć żony nad własne?
            • virtual_moth Re: Tak, renia, błysnęłaś na całego 27.07.07, 07:33
              iwoniaw napisała:

              > obcą kobietę, która nie ma żadnego obowiązku przedkładać
              > uczuć żony nad własne?

              "Kochanka niczego nie obiecywała". Hahahasmile Wiesz, to ze jakaś obca baba nie
              obiecywała mi, że nie będzie mi robić kupy na wycieraczkę nie oznacza, że
              załatwianie się komuś pod drzwiami jest OK. Złodziej też mi nie obiecywał, że
              nie ukradnie mi portfela, współpracownik nie obiecywał, ze nie będzie mi
              podkładał świń i donosił.
              Są w tym życiu chyba jakieś zasady współżycia społecznego, zasady moralne,
              których łamanie oznacza parszywość postępowania i charakteru, niezaleznie od
              tego jaką religię wyznajemy, w jakim środowisku się obracamy itd.

              Oczywiście zdradzający jest winny jako pierwszy, ale nie zgodzę się z tym, ze
              kochanka "nic nie obiecywała" i to ją usprawiedliwia.
              • rita75 Re: Tak, renia, błysnęłaś na całego 27.07.07, 10:03
                "Złodziej też mi nie obiecywał, że
                nie ukradnie mi portfela, współpracownik nie obiecywał, ze nie będzie mi
                podkładał świń i donosił."

                swojego partnera sprowadzasz do roli wycieraczki, tudziez portfela?
                lol
                • virtual_moth Re: Tak, renia, błysnęłaś na całego 27.07.07, 10:17
                  rita75 napisała:

                  > swojego partnera sprowadzasz do roli wycieraczki, tudziez portfela?
                  > lol

                  Tak, oczywiście.
            • renia1807 Re: Tak, renia, błysnęłaś na całego 27.07.07, 08:01
              iwoniaw napisała:

              > > jak bez sensu i nie na temat?
              >
              > Tak bez sensu i nie na temat, że to nie jest dyskusja, czy kochanka jest
              chętan
              > czy przymuszona przez faceta, tylko czy jest coś (i komuś) winna
              >

              ja nie dyskutuje, tylko stwierdzam fakty

              odpowidź jest prosta jak budowa cepa
              obie strony ponoszą jednakową winę
              • cora73 Re: Tak, renia, błysnęłaś na całego 27.07.07, 10:01
                Sorry ale gdybym byla twoim mezem zdradzala bym cie nonstop!!! Takie haslo "
                jak suka nie da to pies nie wezmie" jest jak zielone swiatlo, jak przyzwolenie
                do zdrady... no bo suka dala wiec biedny wzialem!!!
                • fergie1975 Re: Tak, renia, błysnęłaś na całego 27.07.07, 11:24
                  to działa oczywiscie w obie strony smile:
                  "suka może być chętna a pies może olac."
          • sir.vimes A tobie mężowska utrzymanak 27.07.07, 08:56
          • sir.vimes A tobie kto przysięgał przed ołtarzem czy 27.07.07, 08:57
            urzędnikiem?
            Mąż czy jego kochanka?

            i przestan z tym zalosnym" to
            > maz obiecywal,nie kochanka" no na litosc Boska...
      • galela Re: Kto ''winniejszy'' maz czy kochanka? :) 26.07.07, 23:52
        No biedny pies..
      • rita75 Re: Kto ''winniejszy'' maz czy kochanka? :) 27.07.07, 09:45
        > jak suka nie da to pies nie waźmie


        swojego meza sprowadzasz az do tak niskiego poziomu?
        • karolinka123 Re: Kto ''winniejszy'' maz czy kochanka? :) 27.07.07, 11:20
          rita75 napisała:

          > > jak suka nie da to pies nie waźmie
          >
          >
          > swojego meza sprowadzasz az do tak niskiego poziomu?
          Jejuuu... nie lapcie za slowka... to jest z zycia wziete powiedzenie, dotyczace
          takich wlasnie "zachowan".
      • fergie1975 Re: Kto ''winniejszy'' maz czy kochanka? :) 27.07.07, 11:19
        jak ładnie, trafnie, krótko i zwięźle ujęte !
    • joanna35 tylko i wyłącznie mąż n/t 26.07.07, 23:33
    • abi3 Re: Kto ''winniejszy'' maz czy kochanka? :) 26.07.07, 23:35
      Stare porzekadło;" Jak suka nie da, to pies nie weźmie" Nie bronię, zawsze są
      winne dwie strony.
      • rita75 Re: Kto ''winniejszy'' maz czy kochanka? :) 27.07.07, 10:10
        > Stare porzekadło;" Jak suka nie da, to pies nie weźmie"

        W sumie coz wymagac, jak sie operuje takimi frazesami- odzwierciadlajacymi
        spoleczna swiadomosc- ze zrodlem kazdego zla jets kobieta.
    • galela Re: Kto ''winniejszy'' maz czy kochanka? :) 26.07.07, 23:54
      Generalnie mąż. Ale też wszystko zalezy od okoliczności. Czyli ważne jest:
      - kim jest kochanka dla żony,
      - kto kogo namawiał a kto sie opierał,
      - czy może oboje od początku chętni byli.
    • brak.polskich.liter Re: Kto ''winniejszy'' maz czy kochanka? :) 27.07.07, 01:46
      nutka07 napisała:

      > Czy kobiety nie skupiaja sie za
      > bardzo na kochance, zamiast uczuciach i poczynaniach meza/partnera?

      Skupianie sie na kochance jest wygodne i uzyteczne. Bez tego trzeba by wziac na
      klate swiadomosc, ze zyjemy z typem, ktory
      (a) mysli fiutem
      (b) jest nielojalny: obietnice wiernosci olal sikiem prostym
      (c) jest zafajdanym tchorzem, ktory nie jest w stanie lyknac konsekwencji swoich
      poczynan; zwala wine i chowa sie za plecami innych
      (d) klamie, az zal dupe sciska: przylapany obraza nasza inteligencje
      (e) jest niedorozwiniety umyslowo/inteligentny inaczej - nawet bzyknac na boku
      nie potrafi sensownie (tj. tak, zeby zona czy partnerka sie nie dowiedziala)
      (f) nie kocha partnerki/zony, znudzila mu sie ona juz dawno temu i chetnie by
      zamienil na lepszy model, ale zycie bez kobiety wymaga wysilku i samoobslugi
      (g) jest znudzony i szuka wrazen

      niepotrzebne skreslic.

      Krotko - przyjecie ww. do wiadomosci generowaloby dysonans poznawczy.
      Przekierowanie uczuc na te wredna zdzire, co to naszego misia podstepem
      zaciagnela do wyra, pozwala ocalic mit misia, przynajmniej czesciowo. I nie
      trzeba niczego analizowac, brac na klate ani zmieniac w swoim zyciu. Wszak jak
      suka nie da to pies nie wezmie, a nasz mis jest kochany i wspanialy, tylko wypil
      wtedy za duzo, a ta zdzira wstretna go prowokowala i juz... tongue_out

      Osobny przypadek stanowia panowie, ktorym cisnienie skoczylo i nie wytrzymali
      przymusowej abstynencji od trwajacej od momentu narodzin potomka. Wtedy tez
      malzonka musialaby przyjac to i owo do wiadomosci, a to, jak wiadomo, bywa
      meczace i nieprzyjemne. Kochanka meza jako lalka voodoo stanowi o wiele
      wygodniejsza opcje tongue_out
      • weronikarb Re: Kto ''winniejszy'' maz czy kochanka? :) 27.07.07, 08:12
        W 100% sie zgadzam
        Tylko i wyłącznie wina męża, ktory pokazuje nam co sie dzieje w zwiazku przy
        okazji
      • triss_merigold6 Bingo. 27.07.07, 08:20
        Ostatni akapit zwłaszcza polecam uwadze: zmuszanie partnera do dłużej
        abstynencji nie powinno łączyć się ze zdziwieniem, że oto wyrosły nam rogi.wink
        • virtual_moth Re: Bingo. 27.07.07, 08:42
          triss_merigold6 napisała:

          > Ostatni akapit zwłaszcza polecam uwadze: zmuszanie partnera do dłużej
          > abstynencji nie powinno łączyć się ze zdziwieniem, że oto wyrosły nam rogi.wink


          Taaa, kobieta "zmusza" faceta do abstynencji BO TAK, bo ją głowa boli, bo ma
          taki kaprys. Myślę, że brak seksu w związku (gdy kobieta nie chce) nie do końca
          jest TYLKO winą kobiety, a może nawet glównie winą mężczyzny.
          No ale wiadomo, miś jest usprawiedliwiony, gdy znajduje kochankę, gdy żona w
          połogu/po połogu/zajechana niewyspaniem, "cysianiem" i nową rolą matki i
          zaspokajanie misia jest ostatnią rzeczą o jakiej mysli.
          • sir.vimes To może należy sprawić by się misio też zmęczył 27.07.07, 09:04
            nową rolą tatunia?
            Może zamiast wyrywać dziecko z rąk misiowi, wręczyć mu i "bobo" i pieluszki i
            zarzygane bluzeczki do pranka i jeszcze dołożyć mycie okienek w "bobaskowym" pokoju?

            Bo często widzi się słyszy i czyta (a choćby na tym forum) jak to "z mężem bym
            nie zostawiła bo sobie nie poradzi".
            I trochę szkoda takich facetów którzy "stracili" żonę (zajętą tylko
            księciuniem/księżniczką ) a zyskali jedynie tytuł reproduktora, zbyt głupiego by
            własnym "produktem" się zająć.
            • triss_merigold6 Re: To może należy sprawić by się misio też zmęcz 27.07.07, 09:18
              Spokojnie można ojca dziecka od początku włączyć w normalną opiekę i większość
              okołodziecięcych obowiązków. A jak pan zostaje tylko bankomatem i reproduktorem
              to trudno się dziwić, że kobiety szuka poza domem.
              W drugą stronę zresztą też to działa - pan dotknięty pieluchowym zapaleniem
              mózgu, ktory w swojej żonie widzi tylko matkę dzieciom i element sprawnie
              funkcjonującego gospodarstwa domowego też ma duże szanse na rogi.
            • nisar Sir vimes! 100% prawdy. 27.07.07, 11:29
              Nic dodać, nic ująć.
        • soemi Re: Bingo. 27.07.07, 08:59
          Jeśli związek opiera się na seksie to owszem, ale małżeństwo to nie tylko seks.
          Facet żonaty jest świadom swojej sytuacji: żona dziecko, więc nie widzę
          usprawiedliwienia na jego czyny. Idzie do łóżka z obcą kobietą świadomie. Jeśli
          chciałby być w porządku do swojej żony odmówiłby, ale widocznie ma chęć.
          A taka łóżkowa panna, no cóż, kiedyś też zostanie żoną i..... może też ją to
          spotka. Wtedy otrzeźwieje.
          • syriana Re: Bingo. 27.07.07, 09:10
            oczywiście, że bardziej winny jest facet!

            nie interesuje mnie moralność innych kobiet i ich motywacje do wybierania sobie
            partnerów seksualnych

            interesuje mnie tylko jak w krytycznej sytuacji zachowa się mój facet
        • mam_to_w_nosie Re: Bingo. 27.07.07, 09:04
          Wzięłabym jednak pod uwagę, że jakiś czas po porodzie abstynencja seksualna jest
          naturalnym zjawiskiem i nie demonizowałabym. A pan mąż nie musi od razu wskakiwać
          innej do wyra bo z żoną nie może z przyczyn obiektywnych. Choć oczywiście są takie
          panie co po zapłodnieniu odstawiają męża od piersi całe swe uczucia skupiając
          na fasolce, dzidzi, cysianiu itp - mąż zapylił, wykonał robotę i panu dziękujemy.
          Tyle, że śmiem przypuszcać, że one mogłyby się nawet ucieszyć, że mąż kochankę
          znalazł i do tego wstrętnego seksu ich nie zmusza ;PP

          A wracając do tematu głównego imho winni oboje, tyle że ja w pierwszej kolejności
          czepiałabym się męża, który okazał się nielojalnym dupkiem. Ma głowę na karku,
          jakieś szare komórki w niej się pewnie kołatają - było myśleć głową a nie fiutem,
          facet nie jest jakimś upośledzonym stworzeniem, które nie potrafi powstrzymać
          swojej chuci.
          • triss_merigold6 Re: Bingo. 27.07.07, 09:14
            Owszem z przyczyn fizjologicznych te kilka tygodni abstynencji jest konieczne i
            zrozumiałe ale nie kilka miesięcy czy ponad rok. Małżeństwo to rownież więź
            fizyczna i koncentrowanie się jednej strony wyłacznie na dziecku, bez
            uwzględniania potrzeb partnera tej więzi nie służy.
            • mam_to_w_nosie Re: Bingo. 27.07.07, 09:43
              Jasne, masz rację. Tyle, że moim zdaniem jeśli te kilka tygodni się przedłuża to
              nie upoważnia to pana męża do skoku w bok. Może oznacza to jakiś problem, który
              trzeba wspólnie rozwiązać.
      • rita75 otóz to! nt 27.07.07, 10:12
      • fergie1975 Re: Kto ''winniejszy'' maz czy kochanka? :) 27.07.07, 11:28
        > nutka07 napisałasuspicioustrzeba niczego analizowac, brac na klate ani zmieniac w
        swoim zyciu. Wszak jak
        suka nie da to pies nie wezmie, a nasz mis jest kochany i wspanialy, tylko wypil
        wtedy za duzo, a ta zdzira wstretna go prowokowala i juz... tongue_out

        zdzira w koncu rozłożyła nogi ... prawda? nie rozmawiamy o gwałcie?
    • cora73 Re: Kto ''winniejszy'' maz czy kochanka? :) 27.07.07, 09:10
      Biedni faceci, zmuszani do sexu.... boze co za bzdury!!!!!!!!!!!Jezeli
      zostalabym zdradzona najmniej interesowalaby mnie kobieta z ktora to sie stalo.
      Wine ponosi facet w koncu to on SWIADOMIE oszukuje i rani.
    • net79 Re: Kto ''winniejszy'' maz czy kochanka? :) 27.07.07, 09:13
      Winny słowo względne...
      Ale złość przedewszystkim na osobę nam zobowiązaną w jakis sposób, czyli na
      mężą, no chyba , że kochanką jest zadeklarowana psiapsiółka... choć to i tak on
      jest zobligowany do zrobienia pożądku w związku, zanim zacznie się zabawiać z
      innymismile
      • net79 Re: Kto ''winniejszy'' maz czy kochanka? :) 27.07.07, 09:30
        Ostatnio czytałam wątek gościa, który stwierdził, że zdradza żonę z jej winy,
        bo ona jak mu robi loda to bez połyku i od roku nie chce się dac namówić na
        anala - durna jakaś czy co, przecie mogłaby sie poświęcić skoro to marzenie
        męża. Pan w pełni usprawiedliwiony, że na dziwki chodzi co to im smak jego
        spermy pozornie się podobasmile
        I znów winna wredna, nieempatyczna i ograniczona żonasmile Tylko czemu Pan nie
        wyszedł za dziwkę???
    • mathiola oczywiście że mąż 27.07.07, 09:18
      mąż, oczywiście że mąż.
      Ja jako hipotetyczna kochanka nie muszę wykazywać się empatią wobec zdradzanej
      żony, mąż powinien, bo ślubował wierność.
    • kosheen4 Re: Kto ''winniejszy'' maz czy kochanka? :) 27.07.07, 09:27
      postawa niektórych pań prowokuje mnie do zadania złośliwego pytania: "a jakby
      twój mąż do agencji towarzyskiej latał, to też byś chodziła do prostytutek i do
      alfonsa żeby dziwek lepiej pilnował?"
      w sprawę umoczone są zawsze dwie strony - ale to mąż należy do 'naszego' teamu i
      z _naszej_ perspektywy to na nim ma sie skupiać odpowiedzialność za ewentualne
      występki.
      • twojasasiadka Re: Kto ''winniejszy'' maz czy kochanka? :) 27.07.07, 09:43
        winne są obie strony.
        Ja w swoim panieńskim życiu miałam duuużo propozycji czy to "kawki", czy to
        drinka, czy oficjalnie randki z żonatymi.
        Jeździłam jako nastka sporo na stopa po kraju i za granicę-to był mój sposób
        podróżowania...Moje drogie- najbardziej natarczywi i rzucający propozycje byli
        panowie z obrączką na paluszkuwink))PPP
        Nie korzystałam,bo brzydzili mnie ci podtatusiali kolesie z brzucholami, którzy
        uwierzcie zawsze raczyli mnie podczas drogi biadoleniem na swoje żony;P że
        oczywiście ich nie rozumieją.
        To czy taki koleś doprawiłby rogi żonce zależało tylko od tego czy "dam mu
        dupy"- więc nie mówicie,że druga strona jest bez winy.
      • fergie1975 Re: Kto ''winniejszy'' maz czy kochanka? :) 27.07.07, 11:36
        no wlasnie z agencją sprawa prostrza smile
    • bea.bea Re: Kto ''winniejszy'' maz czy kochanka? :) 27.07.07, 09:44
      nie czytałam całego wątku...i moze juz ktos o tym napisał...ale jesli chodzi o
      wine...to oczywiscie pewnie w wiekszości jest to wina męza....
      kochanke pomijam ...bo jest bez zobowiązań i nikomu krzywdy nie robi...robi ja
      mąż...rozpatruje tu przypadek on zonaty ona wolna....

      rozpatrując przypadek on zonaty ona mezatka...oboje krzywdzą swoje
      rodziny...jednak nasuwa sie pytanie ...dlaczego???

      i ty chciałam zauważyć, ze może winna jest żona ...albo mąz...potecjalna ofiara
      zdrady...
      bo dlaczego jej partner czy partnerka szuka innych wrażeń...czego nie dostaje w
      domu, ze idzie gdzieindziej...

      wiec moze popatrzmy na ofiare jak na winnego całej sytuacji....

      czytając wiadomy wątek o zdradzonej, zonie ...uwazam, ze to ona jest winna
      zaistniałej sytuacji, zresztą sama pisze czego męzowi nie dała w swoim związku...

    • be_em od strony kochanki patrząc... :))) 27.07.07, 09:50
      jak byłam to miałam to głęboko w duszy, czy na faceta gdzieś tam nie czeka
      stęskniona żona i piątką stęsknionych dziatewwink większość zaobrączkowanych, w
      momentach sprzyjających zachowuje się tak, jak gdyby ze smyczy się zerwali, sex
      uprawiali raz w miesiącu w sobotę po dzienniku i gdyby mogli wybzykali by
      wszytsko co się rusza w ten jeden wieczórwink)) do tanga trzeba dwojgasmile Jeśli
      facet nie chce - nie będzie szukał... Oczywiscie zdarza się, ze się napije do
      nieprzytomnosci i jakaś tam desperatka wlezie mu do łożkasmile Tyle, ze wtedy do
      zdrady chyba nie dojdzie, bo w większości przypadków panowie mają problem z
      erekcjąwinkObiektywnie patrząc wiecej spotykałam napalonych, szukajacych mężów
      niż wolnych panówsmile
      Zresztą nie kochanki przysięgają wierność pzred ołtarzem względnie pzred
      kierownikiem USCsmile
      • fergie1975 Re: od strony kochanki patrząc... :))) 27.07.07, 11:38
        be_em napisała:

        > jak byłam to miałam to głęboko w duszy, czy na faceta gdzieś tam nie czeka
        > stęskniona żona i piątką stęsknionych dziatewwink

        no właśnie, a szkoda ....
      • renia1807 Re: od strony kochanki patrząc... :))) 27.07.07, 20:53
        be_em napisała:

        > jak byłam to miałam to głęboko w duszy, czy na faceta gdzieś tam nie czeka
        > stęskniona żona i piątką stęsknionych dziatewwink większość zaobrączkowanych, w
        > momentach sprzyjających zachowuje się tak, jak gdyby ze smyczy się zerwali,
        sex
        >
        > uprawiali raz w miesiącu w sobotę po dzienniku i gdyby mogli wybzykali by
        > wszytsko co się rusza

        rajcje cię używany towar?
        • renia1807 Re: od strony kochanki patrząc... :))) 27.07.07, 20:54
          rajcuje, miało być lub jak kto woli podnieca cię
    • kicia031 Re: Kto ''winniejszy'' maz czy kochanka? :) 27.07.07, 09:51
      Wina meza nie podlega dyskusji, chyba nie ma co nawet tego omawiac. Kochanka
      zas jest winna przestwpstwa, ktore w kodeksie karnym nazywa sie paserstwo,
      czyli obrot kradzionym towarem.
      Osobiscie uwazam, ze wdawanie sie w romans z zamezna osoba jest wspoludzialem w
      czyms zlym i ze zlych rzeczy nie nalezy robic.
    • estel7 Re: Kto ''winniejszy'' maz czy kochanka? :) 27.07.07, 11:16
      Mąż To on przysięgał żonie wierność i uczciwość.
      Argument że kochanka jest winna bo wie że on jest zajęty troche mnie śmieszy -n
      to mąż nie wie że jak wziął ślub to jest zajęty????
      To małżonek jest zdrajcą kochanka nic mi nie obiecywała przeciez, jej nie ufam
      tylko jemu itd.

      oczywiście to samo dotyczy analogicznie zdradzającej żony
    • umasumak Re: Kto ''winniejszy'' maz czy kochanka? :) 27.07.07, 11:18
      Odpowiem od serca, bo sprawa dotyczyła kiedyś mojego małżeństwa.
      Czułam żal ogromny do męża i to między nami rozegrał się dramat, ale
      jednocześnie nienawidziałam ją. Jest to uczucie tak subiektywne, że nie ma
      nawet co się zastanawiać nad jego słusznością. Po prostu jest.
      Do tej pory, gdy sobie przypomnę całe zajście, czuję ogromną nienawiść, a w
      myślach przychodzą mi najgorsze epitety na określnie tamtej kobiety. Męża
      kocham, a ją nienawidzę, chociaż to on mnie zdradził swojego czasu. Nie
      rozgrzeszam go, ale jemu musiałam wybaczyć, żebyśmy mogli pozostać razem, jej
      nie muszę.
      • umasumak Re: Kto ''winniejszy'' maz czy kochanka? :) 27.07.07, 11:28
        Co do analizy kto winny i tak dalej. To mam za sobą, wnioski wyciągnięte,
        aureaola z głowy męża spadła, to fakt. Ale biorąc pod uwagę jak cieżko mi było,
        jak wielką pracę wykonaliśmy od tamtego czasu jako małżeństwo, jak długo mąż
        się musiał starać, żeby było między nami w porządku, to twierdzę, że mogę sobie
        pozwolić na luksus nienawiści do tamtej. To działa terapeutycznie.
        • demarta Re: Kto ''winniejszy'' maz czy kochanka? :) 27.07.07, 11:32
          a czy to nie czasem oszukiwanie samej siebie na siłę? jakoś z terapią mi się to
          nie kojarzy.
          • umasumak Demarta 27.07.07, 12:35
            demarta napisała:

            > a czy to nie czasem oszukiwanie samej siebie na siłę? jakoś z terapią mi się
            to
            >
            > nie kojarzy.

            Napisałam, że wszelkie analizy mam za sobą. Między mną i mężem jest sprawa
            załatwiona. Napisałam też, że go nie rozgrzeszam, ale mu wybaczyłam. Tamtej nie
            muszę. Czy oszukuje samą siebie?
            Nie sądzę, wiem doskonale co zrobił moj mąż, bo w przeciwieństwie do wielu
            zdradzonych, dowiedziałam się prawie natychmiast. Trochę przypadek, ale w
            znaczniej mierze to, że mój mąż nie potrafi kłamać.
            Nikt nie był oszukiwany, ani ona, ani ja. Ja po kilku tygodniach szarpaniny
            postawiłam sprawę ostro, kazałam mu wybierać, ona była tym "aniołem", który dał
            mu czas do namysłu, nie dając mu jednocześnie ani jednego dnia na przemyślenia.
            Wydzwanianie i smsownie stało się jej obsesją, gdy nie mogła dorawać jego, bo
            nie chciał z nią rozmawiać, albo zwyczajnie nie mógł w danym momencie, dzwoniła
            do mnie. Był nawety moment, że nawet ja byłam pod jej wrażeniem. Ktoś cytował w
            jakimś wątku słowa kochanki swojego męża, ja nie będę tego robić, ale powiem
            tylko tyle, że dziewczyna potrafiła pięknie mówić, na dodatek była pieklielnie
            inteligentna, ale mimo wszystko nie przewidziała wszystkiego, np tego, że
            pięknymi słowami można omotać nawet bardzo mądrą osobę, ale nie na długo. Że
            nawet bardzo dobre małżeństwo może przechodzić kryzys, ale też potrafi mimo
            wszystko z tego kryzysu wyjść, jeśli chce. Myśmy chcieli i wyszliśmy. W pewnym
            momencie skupiliśmy się na sobie nawzajem, długo rozmowailiśmy, analizowaliśmy
            niemal godzina po godzinie nasz związek, ona przestała istnieć. Mąż tak szybko,
            jak na jej punkcie w pewnym momencie oszalał, tak samo szybko się od niej
            odwrócił. To był czas tylko dla nas.
            Teraz mogę sobie pozwolić na tę nienawiść, w ten sposób odreagowuje, bo
            wczaśniej nie było na to czasu. To jest dla mnie terapia.
        • cora73 Re: Kto ''winniejszy'' maz czy kochanka? :) 27.07.07, 11:41
          Oczywiscie masz pelne prawo nienawidziec tamtej.... Nie wiem jak wygladala ta
          zdrada, bo jednak jest roznica miedzy jednym wyskokiem a dlugotrwalym romansem.
          Faceci potrafia podle oklamywac, i zony i paradoksalnie kochanki smile
          • demarta Re: Kto ''winniejszy'' maz czy kochanka? :) 27.07.07, 11:45
            kobiety nie pozostają dłużne smile)
          • net79 Re: Kto ''winniejszy'' maz czy kochanka? :) 27.07.07, 11:51
            Wiecie są dwa powody dla których faceci zdradzają...
            albo ustrzelił ich amor, albo szkoda im kasy na dziwki... Pierwsze - zdarzenie
            losowe, trzeba umieć się godnie rozstać i mieć cywilną odwagę, aby to
            przdyskutować z partnerką i ustalić co dalej, raniąc ją oczywiście, ale żywot...
            To drugie dla mnie bardziej żałosne i ewidentnie szkoda naiwnej idiotki, która
            łyka bajeczki o niedobrej żonie ( o którą de facto mąż dawno przestał się
            starać, bo starać to się mozna, ale przed ślubem) i wierzy , że on ją kocha i
            żuci wszystko. Nie żuci, bo boi się wychowywania na nowo, ale z żoną nie chce
            mu się gadać na temat ulepszeń, bo oznaczałoby to większy wysiłek z jego strony
            bez tego podniecania... więc znalazł rozwiązanie pośrednie - dla mnie łajdak, a
            panna cóż, mogła się zakochać...
            • twojasasiadka hłe hłe hłe 27.07.07, 11:54
              czy ta tym forum wszystkoe kobietki wierzą w to ,że zdrada ma miejsce tylko
              wtedy,kiedy w związku źle się dzieje?wink)PPP
              pobożne życzenia
              najczęsciej skoki w bok są dla urozmaicenia, zabawy itp
              • net79 Re: hłe hłe hłe 27.07.07, 11:59
                No toteż o tym mówię (!!!), że to niekoniecznie musi być tak, że żonka
                wystarczająco o męża nie dba... Rozpatrujemy problem w pojęciu winy...
              • iwoniaw Re: hłe hłe hłe 27.07.07, 12:29
                > czy ta tym forum wszystkoe kobietki wierzą w to ,że zdrada ma miejsce tylko
                > wtedy,kiedy w związku źle się dzieje?wink)PPP

                A co, uważasz, że jeśli jedno z małżonków potrzebuje urozmaicenia/zabawy poza
                małżeństwem i wykonuje ten numer oszukując i krzywdząc żonę/męża, to w ich
                związku wszystko ok? Oczywiście, że źle się dzieje - być może tylko w jednej
                sferze (seksu), być może w innych dziedzinach też. A już na pewno nie jest to
                małżeństwo, gdzie obie strony są wobec siebie uczciwe i dbają wzajemnie o swe
                uczucia. Dla mnie to nie jest związek, w którym wszystko w porządku, bez względu
                na przyczyny.
                • twojasasiadka Re: hłe hłe hłe 27.07.07, 12:30
                  iwoniaw- naiwna jesteś i tyle
                  • net79 Re: hłe hłe hłe 27.07.07, 12:34
                    Czasami jest tak, że tylko jedna strona oszukuje, bo to leży w jej naturze i z
                    kim by się nie związał ów człowiek, związek będzie wyglądał tak samo, niby
                    dobrze, a jednak zgniłe jajo i nie znajdziesz tu winy drugiej strony, może
                    trzeba poszukac głebiej, poczynając od mamusi czy tatusia, czy też pierwszej
                    inicjacji sexualnej, emocjonalnejsmile
                    • twojasasiadka Re: hłe hłe hłe 27.07.07, 12:43
                      trzeba poszukac głebiej, poczynając od mamusi czy tatusia, czy też pierwszej
                      inicjacji sexualnej, emocjonalnejsmile
                      ___
                      tiawink
                      trzeba by zacząć od pana boga,który źle skonstruował człowiekawink
                      uważam,że od zdrady zawsze można się powsztrzymać mimo sprzyjających
                      okoliczności-można też się nie powstrzymać.Kwestia wyboru każdej osoby-prawda?
                      A z tą złą konstrukcją czlowieka jest tak,że jesteśmy bardziej poligamistami
                      niż monogamistami-stąd te "wielkie tragedie" życiowe p/t "zdradził
                      mnie/zdradziła...jak mógł/mogła mi to zrobić?!"
                      • net79 Re: hłe hłe hłe 27.07.07, 12:50
                        Z tą konstrukcją to jest tak, że zostaliśmy obdarowani wolną wolą, tylko
                        coniektórzy maja trudność z odbiorem słowa wolnasmile
                        jest wielu takich , którzy potrafią powiedziec nie w imię rozsądku ( więc
                        konstrukcja nie jest zła), ale są tacy, którzy ni jak tego nie potrafią, bo
                        gdzies tam na pewnym, etapie rozwoju się zatrzymali, czy ktoś ich zblokował.
                        Chyba pięciolatki mają tak, że co w głowie to i w czynie.
                  • iwoniaw Re: hłe hłe hłe 27.07.07, 12:50
                    > iwoniaw- naiwna jesteś i tyle

                    A tak konkretnie, to na czym ta moja naiwność polega?
                    • twojasasiadka Re: hłe hłe hłe 27.07.07, 12:55
                      iwoniaw napisała:

                      > > iwoniaw- naiwna jesteś i tyle
                      >
                      > A tak konkretnie, to na czym ta moja naiwność polega?
                      ___
                      no cóż...kto pyta nie blądzi,choć myślałam,że nie trzeba będzie tłumaczyć.
                      Konkretnie chodziło mi o Twoją wypowiedź że w związku musi dziać się coś
                      złego,żeby nastąpila zdrada jednego z współmałżonków.
                      Pozdrawiam
                      • iwoniaw Re: hłe hłe hłe 27.07.07, 13:07
                        > Konkretnie chodziło mi o Twoją wypowiedź że w związku musi dziać się coś
                        > złego,żeby nastąpila zdrada jednego z współmałżonków.

                        No bo tak uważam - coś złego się dzieje, być może z winy obojga, być może z
                        powodu jednej strony. Co w tym naiwnego?
                        Naprawdę uważasz, że w dobrych, kochających się małżeństwach może dojść do zdrady?
                        • twojasasiadka Re: hłe hłe hłe 27.07.07, 16:46
                          iwoniaw napisała:

                          > > Konkretnie chodziło mi o Twoją wypowiedź że w związku musi dziać się coś
                          > > złego,żeby nastąpila zdrada jednego z współmałżonków.
                          >
                          > No bo tak uważam - coś złego się dzieje, być może z winy obojga, być może z
                          > powodu jednej strony. Co w tym naiwnego?
                          > Naprawdę uważasz, że w dobrych, kochających się małżeństwach może dojść do
                          zdra
                          > dy?
                          ____________
                          nie tylko tak uważam,ale znam takie przypadki z życia.
    • aniad69 Re: Kto ''winniejszy'' maz czy kochanka? :) 27.07.07, 11:55
      Winny mąż i nie ma się tu co rozwodzić dłużej!!!
    • siasiunia1 Re: Kto ''winniejszy'' maz czy kochanka? :) 27.07.07, 11:57
      pytanie skomplikowane wbrew pozorom bo przeciez wszystko zalezy od sytuacji.
      Jezeli mężczyzna oszukuje kobietę co do stanu cywilnego - wina faceta
      Jezeli kobieta wie o jego małżeństwie ale on ją oszukuje (jestem w separacji,
      żona mnie zdradza, nasze małżeństwo nie istnieje) a ona mu wierzy (naiwna) to
      tez wina faceta
      Jezeli kobieta wie o jego małżeństwie, wie o wszystkim i jest obcą osobą.
      Teoretycznie faceta ale z takiego spolecznego i moralnego punktu widzenia niech
      sie nie dziwi jak ktoś ją wyklnie bo sama sobie zapracowała. Nie chodzi tu o
      solidarnosc jajników tylko w przenośni uzywanie czyjejś szczoteczki do zębów.
      Jezeli kobieta wie o jego małżeństwie, wie o wszystkim, zna żone, przyjaźnią
      się etc to jest wredną mawpą i jest to jej również wina. Nie tylko faceta.

      Lecz nalezy równiez spojrzeć na to jakie jest małżeństwo. Bo oczywiście moze
      siedziec w charakterze faceta skoki w bok. Ale czasami również jest to wina
      żony. Chodzi mi o zepchnięcie go na boczny tor (dzieci, dom, praca wazniejsze).
      Ciągłe krytykowanie. Pretensje. Itd.
      Wyobrazmy sobie sytuacje gdzie mąż uwaza ze jego praca jest najważniesza, ma
      pretensję non stop ze nie ma obiadu, ze burdel w domu. Ze zona wygląda
      beznadziejnie i ze inne zony to dopiero. I nagle z boku podsuwa się miły,
      przystojny kolega który mówi ze mąż to idiota. Ze kobieta jest przepiękna
      własnie. Ze on szaleje za nią. itd itp. Nie zauroczy się kobieta? Zauroczy. A
      nawet potrafi tez przyprawic rogi. A z czyjej winy?
      no wlasnie.
    • g0sik Re: Kto ''winniejszy'' maz czy kochanka? :) 27.07.07, 11:57
      >zdzira w koncu rozłożyła nogi ... prawda? nie rozmawiamy o gwałcie?

      Panie które sprowadzają zdradę osobistego małżonka jedynie do seksu z
      inicjatywy i na żądanie zdesperowanej zdziry mogą się oszukiwać do woli. Zawsze
      to lżej jak się pomyśli, że gdyby nie te suki to misio byłby wierny jak pies……
    • nenia1 Re: Kto ''winniejszy'' maz czy kochanka? :) 27.07.07, 11:58
      Mylone są tu pojęcia emocji i racjonalnego myślenia.
      Naturalną, tak jak napisała umasumak, subiektywną emocją
      jest złość, nienawiść odczuwana w kierunku kochanki, bo jest ona
      rywalką, realnym zagrożeniem dla związku.
      Można sobie racjonalnie tłumaczyć, że nie ona przysięgała,
      i nie ona złamała obietnicę, ale uczucia jakie się pojawią będą inne,
      i nie ma co oczekiwać od zdradzonej osoby, aby nie czuła negatywnych
      emocji wobec kochanki, bo to nierealne.
      Tak to działa również w innych obszarach życia – w szkole, czy w pracy,
      gdy nauczyciel czy szef faworyzują jakąś osobę, to zazwyczaj nie lubi się
      bardziej tej osoby, umniejsza się ją (lizus, donosiciel itd.), a nie szefa czy
      analogicznie nauczyciela.
      Wina męża jest bezsporna, nie wierzę w gatki, typu „biedny miś,
      uwiedziony przez sprytną modliszkę” .
      Ale nie potrafię też zrozumieć argumentacji, że kochanka żadnej winy nie ponosi,
      bo nic nie obiecywała, nie łamie przysięgi.
      Żyjemy w społeczeństwie, nie w próżni, są pewne zasady – teza, że każdy ma prawo
      do własnego szczęścia, bez oglądania się innych, bo nic nikomu nie obiecywał jest jak dla mnie tezą dość ryzykowną.

    • cioccolato_bianco Re: Kto ''winniejszy'' maz czy kochanka? :) 27.07.07, 12:02
      winny bardziej jez maz, bo to on ma zobowiazania wobec swojej zony, to on
      przysiegal milosc, wiernosc i uczciwosc malzenska. kobiety, ktore swiadome
      pewnych faktow, godza sie na bycie kochankami zonatych facetow zachowuja sie
      moze niemoralnie, ale one zobowiazan wobec cudzej zony nie maja. poza tym gro
      kobiet nie wie, ze facet z ktorym ida do lozka jest zonaty...
    • umasumak Re: Kto ''winniejszy'' maz czy kochanka? :) 27.07.07, 12:59
      Generalnie "winniejsze" moze być tylko jabłko wink, a ja nawiązując do moich
      poprzednich wypowiedzi dodam, że po fakcie nie ważne kto "winniejszy", ważne
      jak zachowuje się mąż.
      Czy jego "powrót na łono" nastąpił z powodu pewnych przewartościowań, a przede
      wszytkim wynikł z uświadomienia sobie, że to żona jest najważniejsza, czy też
      łaskawie zgodził się pozostać w domu, pozwalając żonie naprawać całe zło, które
      było jego dziełem.
      Czy jego postanowienie jest niezłomne, składa niejako drugą przysięgę
      małżeńską, wie, że dostał kredyt zaufania i nie może zawieść, bo drugi raz nie
      zostanie mu darowane, czy też miota się między dwoma kobietami, oszukując je
      obie.
      Wydaje mi się, że w każdej historii zdrady, to właśnie jest najważniejsze. Bo
      popełnić błąd każdy może, ważne w jaki sposób potem go naprawia i czy wyciaga
      wnioski. I to tak naprawdę określa go jako człowieka, męża, partnera.
      • g0sik Re: Kto ''winniejszy'' maz czy kochanka? :) 27.07.07, 13:47
        > Wydaje mi się, że w każdej historii zdrady, to właśnie jest najważniejsze. Bo
        > popełnić błąd każdy może, ważne w jaki sposób potem go naprawia i czy wyciaga
        > wnioski. I to tak naprawdę określa go jako człowieka, męża, partnera.

        No właśnie...ale często jest tak, że mąż dostaje kolejną i jeszcze kolejną
        szansę. A kobiety zamiast wyraźnie sobie uświadomić, że wyszły za faceta który
        ma spermę zamiast mózgu, ciągną wózek małżeński na siłę. I zamiast wykopać
        misia mają pretensję do kolejnych kochanek….

        • umasumak Re: Kto ''winniejszy'' maz czy kochanka? :) 27.07.07, 14:17
          Hmm, tak często jest, ale często jest też inaczej. Zresztą w naszym przypadku
          nie doszło jeszcze do zdrady fizycznej, za szybko się chyba dowiedziałam, a i
          mój mąż nie jest znowu taki "łatwy" ;-P, więc trudno mówić, że ma spermę
          zamiast mózgu. Nie wiem jednak czy nie łatwij zniosłabym (jednorazowego
          oczywiście) skoku w bok, czy też takiego "zakochania".
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka