Dodaj do ulubionych

Podłość ludzka nie zna granic

01.08.07, 19:57
Kolezanka z pracy właśnie wróciła z urlopu. Wydawac by się mogło, że powinna
tryskac optymizmem , zdrowiem i urodą, tym czasem wróciła zgnębiona, aż żal
było patrzeć.

Urlop wpisze się w jej pamięć chyba jako najkoszmarniejszy z dotychczasowych.

Na dzień dobry została okradziona z portfela ... na szczęscie odnalazła go na
chodniku, zniknęła cała wypłata, na szczęście ocalały karty i dokumenty.

Ale najgorsze było jeszcze przed nią ... na polu campingowym, na które się
wybrała, ukradziono jej psa. Dla niej była to straszna tragedia, bo
dziewczyna jest niesamowitą psiarą, która kocha swoje psy prawie tak mocno
jak córkę. Z całą pewnością są dla niej członkami rodziny. Koleżanka martwiła
sie nawet nie tyle o siebie, co o pieska, bo podobno z całej jej zgrai ten
jest najbardziej do rodziny przywiązany i oddawany gdzieś pod opiekę
strasznie tęsknił.

Koleżanka i jej córa w płacz, ale nie ograniczyły się do rozpaczy. Postawiły
na nogi wszystkich mieszkańców pola, obszukały ośrodek, okoliczny las,
przepytały każdego, kto się nawinął, ale przede wszystkim rozwiesiły
ogłoszenia w okolicznej miejscowości i nagłośniły sprawę w lokalnych mediach.

I stał sie cud - wczoraj zadzwonił do niej jakaś osoba, która twierdziła, że
wie, gdzie piesek jest przetrzymywany. Kolezanka, jako że już wróciła do
Szczecina, powiadomiła swojego brata, aby sprawdził ten ślad. Brat był na
tyle przytomny, że zabrał ze sobą policję i w jej towarzystwie zapukał pod
wskazany adres.

Na miejscu okazało się, ze rzeczywiście piesek, który był w tym domu, to jej
piesek. Dopadł szczęśliwy do swojej młodszej pani (córki koleżanki, która
przyjechała razem z wujkiem).

Ludzie ci perfidnie tłumaczyli, że pieska znaleźli i zaopiekowali się nim.

I to ich perfidia dobiła moją koleżankę, dziewczynę na wskroś uczciwą,
życzliwą i uczynna.

Ludzie ci, to nikt inny, jak jej sąsiedzi z pola, z którymi się zapoznała,
którym udostępniła swój prąd, pomogła podładować akumulator itp. Małżeństwo z
z dwójką synów. Ich perfidia polegała nie tylko na tym, że psa ukradli
właścicielce sprzed nosa, ale tę kradzież sobie dokładnie zaplanowali.

Weszli z nią w znajomość, zachwycali sie psami, zapewniali o swojej miłości
do zwierząt i użalali, że z powodów organizacyjnych w żadnym wypadku na psa
nie mogą sobie pozwolić.

W dniu, w którym piesek został skradziony, oni właśnie się pakowali do domu.
Kiedy zrozpaczona kolezanka cała we łzach pytała ich, czy nie widzieli jej
pupila zapewniali, że nie i współczuli z całego serca. Koleżanka mówi, że
nawet cienia podejrzenia wobec nich nie miała, bo wydali się jej niezwykle
sympatyczni i w swym współczuciu bardzo prawdziwi.

Oni miejscowi, a ona na szczecińskich blachach. W w niezobowiązującej
rozmowie upewniali się, czy rzeczywiście mieszka w Szczecinie - była idealną
ofiarą. Zapewne ich chytry plan zakładał, że dziewczyna z tak daleka nie
będzie na tyle zdeterminowana, by szukac psa wszelkimi dostępnymi środkami, a
przede wszystkim, ze bedzie musiała wyjechac, a oni pozostaną bezkarni.

Teraz tymi perfidami zajęła się policja. Twierdzą co prawda, ze nie będzie
łatwo udowodnić im kradzieży, ale na pewno postawią im zarzut
przywłaszczenia, bo nigdzie nie zgłosili znalezienia wartościowego zwierzęcia
(york).
Obserwuj wątek
    • twojasasiadka Re: Podłość ludzka nie zna granic 01.08.07, 20:01
      dla mnie to szczyt debilizmu,żeby kraść komuś psa...
      • berecik7 Re: Podłość ludzka nie zna granic 01.08.07, 20:06
        Jezu, faktycznie porażka. Mnie najbardziej szkoda tych synów. Na jakich ludzi
        wyrosną, skoro rodzice uczą ich czegoś tak perfidnego. Twoja koleżanka naprawdę
        miała pecha, mimo wszystko zazwyczaj jednak spotykamy na swojej drodze fajnych
        ludzi.

        A swoją drogą - gdzie wy pracujecie, że wypłatę dostajecie do portfela zamiast
        na konto?
        • lila1974 Re: Podłość ludzka nie zna granic 01.08.07, 20:11
          Wypłatę dostajemy na konto, ale ona miała jakąś sprawę na mieście, której nie
          mogła zfinalizowac kartą smile
    • morgen_stern Re: Podłość ludzka nie zna granic 01.08.07, 20:04
      Rzeczywiście perfidia... Ale odetchnełam z ulgą, kiedy się odnalazł. W trakcie
      czytania tej historii bałam się, że ktoś mu zrobił krzywdę.
      A tym skurczybykom, no cóż, trudno będzie coś udowodnić. Można tylko prosto w
      twarz powiedzieć - wiem, że jesteście złodziejami, ale czy oni się przejmą?
    • dlania Re: Podłość ludzka nie zna granic 01.08.07, 20:13
      Az trudno uwierzyć, że komuś chce sie wkładać tyle energii w robienie złych,
      głupich, bezsensownych i bezmyslnie podłych rzeczy. I nie mówie broń boże o
      właścicielce psa.
      • bunny.tsukino Re: Podłość ludzka nie zna granic 01.08.07, 20:27
        Mnie już nic nie zdziwi, od czasu kiedy w przychodni zostałam okradziona z
        pałąka do wózka i czapki dziecięcej. Cieszę się, że psina się odnalazła. Pociesz
        koleżankę, że teraz kolejne urlopy będą tylko lepsze...
        • anik801 bunny serio? 01.08.07, 20:38
          ktoś ukradł czapkę Twojego dziecka i pałąk?Mi w pracy ukradli portfel i tel.kom.
          (z zamkniętego pokoju socjalnego!)Jestem pewna,że ukradła mi to
          dziewczyna,która miała klucze do tego pomieszczenia.Oczywiście tłumaczyła
          się,że niby drzwi nie zamknęła i takie tam.A wcześniej została przyłapana na
          podkradaniu papierosów innym pracownicom.Trudno jest komuś coś udowodnić!
        • zona_mi Re: Podłość ludzka nie zna granic 01.08.07, 22:21
          bunny.tsukino napisała:

          > Mnie już nic nie zdziwi, od czasu kiedy w przychodni zostałam okradziona z
          > pałąka do wózka i czapki dziecięcej.

          Mnie spod drzwi ukradziono nieco używaną wycieraczkę.
          Pewnie jakiś fan wink
        • minkapinka Re: Podłość ludzka nie zna granic 01.08.07, 22:29
          a mi podczas porodu ktos ukradł komórke,nie było mnie w pokoju 5 minut i tylko
          jedna osoba widziała,ze wkładałam telefon z ładowarka do szuflady.
    • mor_lena Re: Podłość ludzka nie zna granic 01.08.07, 21:59
      Znam podobny numer. Znajomej jakiś czas temu też ukradziono psa, rasowego i
      drogiego. Parę dni później otrzymała sygnał od weterynarza - okazało się,
      że "nowi właściciele" zbiegiem okoliczności poszli z tym psem, oczywiście
      podając go za swojego, do tego samego weterynarza, gdzie pies był leczony i wet
      go rozpoznał. Znajoma pojechała pod wskazany adres z mężem (2 m wzrostu i ponad
      100 kg żywej wagismile)) no i psa odzyskała.
      • ammam Re: Podłość ludzka nie zna granic 01.08.07, 22:17
        a Moi znajomi mieli psa strużującego na terenie gdzie mieli grzybiarnie pies
        był zadbany miał piękną budę i zadaszony wybieg nanoc był wypuszczany na
        ogrodzonym terenie dla strużowania ale pewnego rana psa nie było. Tydzień
        później znaleźli w pobliżu ogrodzenia kości i ślady ogniska, uwierzycie że ktoś
        im tego psa zjadł ?
        • kranowa matko! 01.08.07, 22:20
          niesad(((
          mojego otruli jacyś debile. I jeszcze 20 psów w okolicy. zdychały w męczarniach
          z zapaleniem zołądka, perforacją jelita - nie do odratowania - męka 3 dni.
    • siasiunia1 Re: Podłość ludzka nie zna granic 01.08.07, 22:21
      uu pecha miala dużego dziewczyna. Ale na szczęście psiak sie odnalazł. Co do
      wypłaty tez szczęście w nieszczęsciu ze karty zostawili..
      Ludzie potrafią być okropni chociaz ja tego kompletnie nie rozumiem jak tak
      można...
      jak juz ktos napisal - to teraz bedą same lepsze urlopy czego jej oraz
      wszsytkim zycze smile
    • lila1974 A skoro już o kradzieżach to ... 01.08.07, 23:38
      z komórki na ogrodzie moich teściów zniknęły ze sznurka ... dwa ręczniki i mój
      ponton do pływania.
      Jednak i tym razem złodzieje mieli pecha.
      Teściowa dość szybko zauważyła, ze na sznurku nie dyndają jej ręczniki, choć
      powinny, więc wysłała teścia na zwiady. Ten pokojarzył od razu, że trochę
      wczesniej przegonił z okolic swego ogrodu miejscowych żuli, więc zapodał ich na
      policję.
      Policjanci zapytali o wartość przedmiotu, a gdy teść zacżał się nad ową
      wartością zastanawiać ... ponton był stary, ślady używania nosił wyraźne ...
      wówczas służba mundurowa mu podpowiedziała, żeby im podał taką sumę, żeby im
      się opłacało złodziei łapać i za kratki wsadzić, a nie umożyć za małą
      szkodliwość czynu. Teść rąbnął kwotę tysiąca złotych i jeszcze tego samego dnia
      żulki siedziały w areszcie.

      Wszystko pięknie wyśpiewali, czyli przyznali się do kradzieży i podali adres,
      pod którym zdobycz swą upłynnili.

      Jedno mnie tylko martwi ... już wyszli, może z wolnej stopy będą odpowiadac?
      W dodatku ponton nadal jest u pasera, a policji się jakoś nie spieszy z jego
      odzyskaniem.

      Mój mąż podkręcił dziś teściową, zeby przypomniała jutro policji o naszej
      własnosci, a jak im się nadal nie będzie spieszyło to sam ich pogoni.
      Na co oni czekają, przepraszam?

      Urlop tuż tuż - ponton się przyda big_grin
      • bozenka12 Re: A skoro już o kradzieżach to ... 02.08.07, 03:24
        wiecie co mnie dziwi. Po co krasc psa??? Ok, porfel jeszcze rozumiem, ale psa?
        Jest tyle psiakow w schroniskach, ktore mozna przygarnac. male, duze, jakie
        tylko sie chce. Po co sie narazac na klopoty kradnac psiaka?
        • lila1974 Re: A skoro już o kradzieżach to ... 02.08.07, 07:43
          Bo się chce mieć rasowego, drogiego psa a nie kundla ze schroniska sad
      • weronikarb Re: A skoro już o kradzieżach to ... 02.08.07, 08:02
        Lila idziesz na Policje bierzesz 2 siadasz z nimi do radiowozu i jedziesz do
        pasera - ja tak zrobilam
        I nie daj sie splawic smile
        • lila1974 Re: A skoro już o kradzieżach to ... 02.08.07, 08:51
          I tak wląśnie zamierza postąpić mój mąż, jeśli teściowa lub teściu nic nie
          wskórają.
          dzieli nas zbyt duża odleglość, byśmy mogli sprawę załatwić osobiście i na
          pniu, ale wkrótce będziemy w okolicy na biwaku.
    • oxygen100 Re: Podłość ludzka nie zna granic 02.08.07, 08:52
      lila i Ty rozsadna osoba uwierzylas w te niewiarygodna historie? Bo ona tak
      traci plotka z bazaru albo z magla. Wygodna spiskowa teoria dziejow dla
      kazdego. E tam..
      A ta kolezanka jest zdiagnozowana?
      • lila1974 Oxy 02.08.07, 08:59
        Koleżance rzeczywiście przydałby się psycholog, ale z zupełnie innych względów -
        dziewczyna inteligentna, ładna, zgrabna, zaradna, zdolna, pracowita ...
        mogłabym tak długo ... ale poczucia własnej wartości za grosz - kłania się
        wychowanie.

        Natomiast nie mam podstaw, by w historię nie wierzyć, bo spotkałyśmy się w
        chwili, kiedy po psie nie było śladu i jej wygląd mówił sam za siebie. Zaś
        wczoraj poinformowała mnie, ze pies się odnalazł.

        Swoją drogą zastanawiam się, co w tej historii trąci Ci plotką, bo jak na mój
        gust historia wielce prawdopodobna. Czyzbyś o kradzieżach psów rasowych nie
        słyszała?
        • oxygen100 Re: Oxy 02.08.07, 09:11
          nie atpie ze dziewczynie pies zgina, nie watpie ze psa kochala i bolala ja
          strata. zastanawia mnie ow niesamowity zbieg okolicznosci ze ona do tych ludzi
          z sercem a oni ja z glana. Chyba bardziej bym byla sklonna wierzyc ze pies im
          sie w samochodzie zaplatal smile)
          nie wiem jakies to takie tabloidowe
          • lila1974 Re: Oxy 02.08.07, 09:19
            Jak się pies może w samochodzie zaplątać???
            A nawet jeśli sobie tam wlazł, bo drzwi przy pakowaniu były otwarte, to nie
            sądzisz, ze przyzwoitość nakazywałaby powiadomić włąścicielkę o cudownym
            odnalezieniu? Tym bardziej, że ludzie byli z okolicy, więc nie musieli gnac z
            psem przez całą Polskę.

            Osoba, która zadzwoniła do mojej koleżanki połączyła fakty - ogłoszenie, które
            widziała w lokalnej TV i ludzi, którzy z psem wychodzili jakby cichcem i
            dosłownie na minutkę.

            Zresztą ona mówi, że gdy teraz wie, co zrobili, to dopiero dostrzega, jak dużo
            informacji z niej wyciągnęli.

            Niestety, niektórzy ludzie mają wyjątkowy niefart w zawieraniu znajomości uncertain
            • maniusza gdzie to było? 02.08.07, 09:30
              nie przypadkiem w uniesciu koło mielna? bo byłam tam i widzialam duzo
              ogłoszeń...
              • lila1974 Re: gdzie to było? 02.08.07, 09:37
                Radoszyce ...chyba jakoś tak.
                • maniusza Re: gdzie to było? 02.08.07, 09:40
                  to widać yorki się duzym wzięciem cieszą sad

                  bo całe mielno i unieście też było wyplakatowane ogloszeniami o zaginięciu
                  yorka. też chyba na polu campingowym i o tym że na pieska czeka zapłakane
                  dziecko..
                  • lila1974 Re: gdzie to było? 02.08.07, 09:51
                    Moglam się rąbnąć w nazwie miejscowości, bo jakoś nie przywiązałam do niej
                    dużej wagi, ale Unieście to nie było z całą pewnością.

                    Ja już słyszałam, nawet tu w Szczecinie o skradzionych psach i rzeczywiście za
                    każdym razem były to yorki.
          • melka_x Re: Oxy 02.08.07, 09:55
            A po Tobie Oxy to akurat takiej naiwności bym się nie spodziewaławink)), naprawdę
            myślisz, że intencje to wszyscy mają na twarzy wypisane, a jak ktoś zachowuje
            się życzliwie i miło, to psa ukraść nie może che che.

            Mojej znajomej ukradli psa sąsiedzi z posesji obok, trochę podobna historia.
            Niemal zaprzyjaźnieni, nawet oferowali pomoc przy szukaniu. Pies był nieufny,
            raczej groźny, oni wcześniej mizdrzyli się do niego. Znajoma naiwnie myślała,
            że tak go lubią, a oni po prostu chcieli go oswoić. Psa wywieźli do pilnowania
            działki poza miastem, to był duży owczarek, poszedł na łańcuch, rzecz wydała
            się wyjątkowym przypadkiem.
    • beata118 Re: Podłość ludzka nie zna granic 02.08.07, 09:36
      Wierzę że kolezance zginął pies ale jedno co mnie zastanawia to to " W dniu, w
      którym piesek został skradziony, oni właśnie się pakowali do domu.
      > Kiedy zrozpaczona kolezanka cała we łzach pytała ich, czy nie widzieli jej
      > pupila zapewniali, że nie "
      To gdzie wtedy był pies? Uśpiony leżał pod podłogą? Ja też jestem straszną
      psiarą ale mój pies (a waży około 5 kg) gdyby mnie słyszał to narobiłby
      niesamowitego jazgotu. Nie rozumiem
      • lila1974 Re: Podłość ludzka nie zna granic 02.08.07, 09:40
        Piesek ich znał, przebywali ze sobą około tygodnia, a ponad to myślę, ze gdybym
        nosiła się z zamierem porwania psa, to poczestowałabym go czymś nasennym.

        Razem z tym maluchem była piątka innych, bo koleżanka ma swoje, jej mama swoje
        i brat swoje.
        • beata118 Re: Podłość ludzka nie zna granic 02.08.07, 09:46
          Też mam yorka i nie są to aż tak ufne pieski (terier) jeśli do tego doszło że
          pieska ukradli to musieli mu coś podać. Mój york jest do tego stopnia nieufny
          że nie daje się pogłaskać nawet naszym dobrym znajomym. Kiedyś było to dla mnie
          przykre bo każdy chce pogłaskać takiego "milutkiego pieseczka" a tu wystawione
          zęby. Wobec tego to teraz atut mojego psa.
          • lila1974 Re: Podłość ludzka nie zna granic 02.08.07, 09:59
            Ten był niezwykle halaśliwy. Koleżanka czasami przyprowadzala swoją bandę do
            pracy na niedzielę, gdy zanosiło się, ze będą same przez 12 godzin, więc miałam
            okazję się przekonać, ile potrafi narobić hałasu, ale zębów nie szczerzył. Jego
            mama i siostra szybciej.

            Koleżanka opowiadała, że gdy kiedyś pojechała nad jezioro, a miała wówczas
            tylko suczkę (matkę tego nieszczęsnika), która do tego stopnia nie ufała
            ludziom, że nie wyściubiła nosa spod turystycznego krzesła, na którym opalałą
            się jej właścicielka.
            I w tych okolicznościach podleciała do niej jakaś babka. Koleżanka podobno
            uprzedzilą ją, że suczka nie lubi być dotykana, ale ta i tak wystawiłą łapę i
            mała wbiła jej w tę łapę swoje kiełki.
            Awantura się podobno rozpętała straszna, bo babka miała pretensje, że pies nie
            ma kagańca.
            A na jaką chusteczkę podłazila i wyciągała rękę mimo ostrzeżenia?

            Po tym zdarzeniu koleżanka musiała z sunią jeździć na obserwację, bo babka nie
            popuściła.
    • kosheen4 Re: Podłość ludzka nie zna granic 02.08.07, 10:04
      a to sukinkoty
      różnej maści cwaniaczki mają tendencje do robienia interesów właśnie na yorkach
      - przekleństwem tej rasy stała się ich popularność i niewielkie rozmiary - cóż
      za problem podejść psa o gabarytach małego kota?
      moja (była na szczęście) szefowa opowiadała z zachwytem, jaki to jej znajoma ma
      genialny pomysł na biznes: zakupiła parę yorków w celach rozpłodowych - i idą na
      pniu, kilka razy w roku wpada parę tysięcy ekstra. fajnie, nie?
    • joanna.gr Re: Podłość ludzka nie zna granic 02.08.07, 12:21
      A ja wierzę,nam skradziono teriera walijskiego,był ulubieńcem całego osiedla,bo
      lubił grać z dzieciakami w piłkęwink.Wiemy kto to zrobił,nie tylko my zresztą,ale
      pies się nigdy nie odnalazł.Generalnie,ładne, rasowe psy są b.drogie.Kilka lat
      później tego gnoja spotkała b.przykra kara. Zachorował, męczył się ponad rok i
      szlag go trafił.Nawet nie zamierzam udawać,że mi przykro.Pan Bóg nierychliwy,ale
      sprawiedliwy....
      • lucynka342 Moja znajoma szła z psem 02.08.07, 21:09
        a dwóch lumpów za nią mówiło do siebie: patrz jaki piękny, zwinął bym go gdyby
        się dało
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka