Moja mama zaczyna znowu numery mi walic.
Opiekowala sie od dluzszego czasu synkiem wtedy tylko kiedy bylismy z mezem w
pracy.
Jednak teraz doszlo moje prawo jazdy i maz dorabia wiec czasami bylo od 7 do
18
Wlasnie skonczylam we wtorek jazde i tylko egzaminy zostaly wiec o 15.00 juz
mlodego bede brac.
A ona mi w srode mowi ze w czwartek sie nie zajmie bo idzie na jakies
szkolenie (sciema totalna)
A dlaczego? Bo pozyczyla ode mnie 230PLN i smialam zwrot ich wziasc.
Nosz kurza twarz.
Niektore z was moze kojarza ze splacam ok. 50 tys. mamy i jej eks meza dlugu
po ich "interesie"
Z tego tez powodu moj maz musi dorobiac.
Prawo jazdy dopiero teraz mnie stac (brat mi pozyczyl, oddam w ratach
bezprocentowoi termin jaki mi pasuje), bo za panny cala kase co zarobilam
oddawalam mamie.
Cholerka dorosla bylam od kiedy pamietam, zawsze to ja zalatwialam, to ja sie
martwilam o wszystko.
Pamietam jak p oslubei sie wyprowadzilam i mama sie obrazila ze codziennei u
niej nie jestem, ze juz sie nie zajmuje wszystkimi sprawami ich i ze niema
kasy

Nie chciala nawet na chrzciny I wnuka przyjechac.
Tylko do wrzesnia, bo mlody do przedszkola idzie, etraz niema szans na zadna
opieke, chyba ze sie tesciowej uklonie - a on ai tak juz opowiada po wsi jak
to nam dziecko do lat 3 wychowywala
Najchetneij spakowalabym sie i wyjechala w swiat byle zapomniec i moze juz w
koncu nie miec problemow
Mam dosyc tego zycia juz