Dodaj do ulubionych

wygasłe uczucia

27.06.03, 12:51
czy nie miałyście kiedyś warażenia, ze przestałyście już kochać? ja włąśnie
tak sie czuje, mam wrażenei ze to już koniec, że już nie kocham swojego męża.
Poradźcie jak sobie z tym poradzić. Jestem mamą 9-ciomiesiecznej dzidzi i nie
chciałabym zeby nie maiął przy sobie taty, ael jakoś to ciezko zebrać razem.
Obserwuj wątek
    • flo_mama Re: wygasłe uczucia 27.06.03, 13:26
      tysiu... myślę, że taka chwila przychodzi w prawie każdym małzeństwie. Tak
      naprawdę problemem jest to, z jakiego powodu czujesz, że już go nie kochasz.
      Czy zaczął się inaczej zachowywać, już Ci się nie podoba, coś się zmieniło...,
      czy raczej to nowe uczucie pojawiło się z nikąd, ale Tobą zawładnęło. Za mało
      mam "danych", nie wiem, czy naprawdę chcesz, by z tego związku jeszcze coś
      było, nie tylko ze względu na maludę. Jeśli tak... może spróbujcie znaleźć czas
      tylko dla Was dwojga, jedźcie gdzieś, wyjdźcie, pogadajcie. A jeśli nie... zrób
      sobie listę cech "za" i "przeciw" Twojego męża, zobaczysz, których jest
      więcej. A wtedy..., wtedy może wiele rzeczy będzie jaśniejszych i bardziej
      przejrzystych.
      Pozdrawiam, służę privem "jakby co"
      mama flo (mati)
      • tysia_k Re: wygasłe uczucia 27.06.03, 13:31
        bardzo chetnie słucham wszystkich rad, bo chce zebyśmy znów byli razem. Ale
        tyle sie zmieniło od czasu kiedy sie poznaliśmy i byliśmy szaleńczo
        zakochani.Teraz po 4 latach zanjomości a 2 latach małżeństwa czuje ze moge tego
        dalej juz nie wytrzymać. To zabawne 30 czerwca nasza druga rocznca ślubu a ja
        mysle czy nie powiniśmy dać sobie chwilil odpoczynku. bardzo chetnie z
        porozmawiam na priv
      • mag_p Re: wygasłe uczucia 27.06.03, 13:41
        Nie chce sie madrzyc ..
        Ale powoli. Moze to ogolny marazm , zastoj..
        Mozrze to pierwszy kryzys, gdy wygasa ta szalnecza namietnosc i z plomiennego
        uczucia zostanie albo - cieply ogieniek ogrzewajcy dom , lub popiul..
        Moze warto spojrzec sokojnie . Zastanowic sie.. pogadac. Dac szanse sobie i
        jemu...
        Nigdy nie jest tak ze przez caly czas uczuice pedzi na tych samych obrotach.. I
        nawet lepiej , ze tak niejest , bo takie roziskrzone , moglo by spalic wszystko
        do okola. Moze wasze uczicue teraz przeksztalca sie w to spokojne , pewne i
        stale. Moze mniej polomiennne , ale o ile dojrzalsze. Jesli uda wam sie przez
        to przejsc spokojnie , to zobaczysz jaki piekny swiat zyskalas...


        Ja bym pomyslala i dala szanse..
        Mag
        • flo_mama Re: wygasłe uczucia 27.06.03, 13:57
          Tysiu..., a może to wszystko się zmieniło, odkąd macie dzidziusia? Jeśli tak,
          to to się zdarza w najlepszych rodzinach wink. CZy wiesz, kiedy Twoje uczucia
          się zmieniły?
          Zrób sobie taką listę za i przeciw, na pewno pomoże.

          Poza tym nie piszesz, jak on sie zachowuje, to znaczy, czy on też ma
          wątpliwości?

          pozdrawiam

          mama flo
          • tysia_k Re: wygasłe uczucia 27.06.03, 14:17
            on nie mówi o żadnych wątpliwościach, wręcz przeciwnie, nie chce żadnych
            chwilowych przerw, rozstań, o niczym takim nie chce słyszeć. Tylko od ślubu
            zmienił sie bardzo i własnie to mnnie dręczy. TYch spraw nazbierałosie dosyć
            sporo: zaczynajac od tego ze zupełnie przestał dbac o swoj wyglad (na moje
            prośby żeby sie ogolił zawsze ma jakąś wymówkę, wcześniej zawsze chodizł zabany
            teraz nie ma dla niego znaczenia jak sie ubierze, a wiele razy jest mi za niego
            wstyd), zaszył sie w domu i żadną siełą nie moge go nigdzie wyciągnąć (żekomą
            przyczyną jest brak samochodu) a jeśli już sie uda to kończy sie to wielka
            awanturą przed wyjściem, zrobił sie potwornie leniwy (nawet w mieszkaniu które
            kupiliśmy nic nie chce mu sie robić. Efekt jest taki ze ja mu gadam czyt
            zrzędze a on ma dosyć i jeszcze bardziej sie buntuje. Teraz on mówi ze już nie
            wie jak ze mna rozmawiać i co robic bo mnie zawsze sie coś nie podoba. Myśle ze
            w duzęj mierze przyczyną naszych nieporozumień jest niepewna sytuacja
            finansowa. Własnie wczoraj dowiedzialam sie że dostał z pracy 2 mies
            bezpłatnegu urlopu - a kredy trzeba spąłcać! Tymczasem mój mąż czeka na rozmowe
            o prace w poniedziałek i nic ponadto nie robi. A ja siedze w pracy myśle o tym
            wszystkim i głowa już mi pęka.
            Dobrze ze moge sie wygadać moze troche mi ulży.
            • flo_mama Re: wygasłe uczucia 27.06.03, 14:26
              tysiu..., czy możesz podać choć jeden argument dlaczego go wybrałaś? Przecież
              kiedyś chciałaś tylko jego i wiedziałaś dlaczego. Czy tego już nie ma? Czy
              wydaje Ci się, że z kimś innym byłoby CI lepiej? A moze wolisz być sama... .
              Co do sytuacji finansowej - to zawsze ciężka próba, wiem to z własnego
              doświadczenia. Nagle życie staje się szare, nigdzie się nie chodzi, nie jeździ,
              nic się nie kupuje, bo po prostu nie ma pieniędzy. Staje się... nudno. Ale...
              taki czas mija, wiem, że jest Ci trudno.
              Jeśli jest w Tobie choć cień dobrych wspomnień, przytul się do niego, bądź
              tą "mądrzejszą". Może on wtedy zrozumie, że swoim postępowaniem raczej burzy
              niż buduje. Choć musisz pamiętać, ze każdy inaczej reaguje na stres związany z
              dołkiem finansowym. Tak naprawdę musisz sobie odpowiedzieć na pytanie, czy
              jeszcze Ci zależy, a nie czy sobie poradzisz sama. Nic na siłę, bo każdy
              niewolnik się kiedyś zbuntuje i dopiero wtedy będzie prawdziwy huk.
              Daj sobie czas

              mama flo
              • tysia_k Re: wygasłe uczucia 27.06.03, 14:46
                Moze masz racje, moze za bardzo sie nakręcam. Czasami łapię sie na myślach,o
                rozstaniu a nie budowaniu związku. Wybrałam go, bo ma całe mnóstwo zalet ale
                czasami w tym życiu wszystko sie nawarstwia i chyba w tedy wyłącza sie zdrowy
                rozsądek. Tak naprawde to chce być z nim, nie wiem w tej chwili czy go nadal
                kocham.Ale moze teraz tak myśle bo dużej zastanawiam sie nad tym co złe niż
                dobre.
    • natunia1 Re: wygasłe uczucia 27.06.03, 14:53
      A wiesz Tysiu, że ja też jestem po 4 letniej znajomości i 2 latach małżeństwa.
      Po pierwsze, ale to raczej z przymrużeniem oka, mądre gazetki podają że
      pierwszy poważny kryzys występuje.....po 4 latach znajomości.
      Po drugie wydaje mi się że marazm Twojego męża wynika z jego bezsilnej złości:
      Chciałby sprawdzać się jako prawdziwy, twardy mężczyzna, żywiciel rodziny. Na
      pewno pragnie jak najlepiej dla swojej rodziny(jak piszesz ani w głowie mu
      rozstanie)a tu bezpłatny urlop i niepewnośc jutra. Może wesprzy go w tym
      momencie, a gdy sytuacja w pracy trochę się wyklarujee porozmawiacie o WAS.
      Może Cię to pocieszy ale ja to w ogóle mam skrajność uczuć : bywało, że tak
      mnie wnerwił że puszczałam wodę do wanny ryczałam i myślałam "Po co wyszłam za
      tego dziada" A kiedy indziej np. patrzę jak śpi i myślę: Jak ja go strasznie
      kocham !!!
      Nati i brzuch 17 tyg.
      • tysia_k Re: wygasłe uczucia 27.06.03, 15:09
        Dzieki za słowa pocieszenia. Moze to wszystko sie jakoś ułoży. Wiem ze on nas
        bardzo kocha, widze ile dla niego znaczy dziecko, rodzina i wiem ze czuje sie
        bardzo bezsilny i zły na otaczające go realia. Ale z drugiej strony to nie
        mozna sie ciągle użalać. Chciałabym zeby ogrnął to wszystko, zebym przez jakiś
        czas nie musiała sie martwić. Wiem ze sie stara, ale jakoś w naszym życiu jest
        ostatnio tak ze spotykają nas same niespodzianki z czarnym scenariuszem. Żywie
        sie nadzieją ze w końcu czarna seria sie odwróci. I w kńcu bedzie ok. kurcze,
        nie moge sie już tego odczekać.
        PS
        Jesli chodzi o skrajność to ja jestem takim samym typkiem. Wpadanie ze
        skrajności w skrajność to moja mocna strona. Chociaż "ta" skrajność coś za
        długo sie juz ciągnie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka