jorad67
26.08.07, 15:45
Cała istota stosunków międzyludzkich, nie tylko rodzinnych, sprowadza się do
tego, żeby ludzie mieli chęć sobie pomagać, wyświadczać przysługi, przyjść z
pomocą kiedy inni tego potrzebują, zauważyć, że ktoś jest w potrzebie. I jak
zwykle są ludzie, którzy temu zadaniu sprostają i ci, którzy przedłożą własną
wygodę, nie będą sobie głowy zawracać, zrobią tak jak dla nich lepiej bez
względu na to, co czują inni. Prawdą jest, że jak sami doznajemy czyjegoś
dobra (np. pomocy przy dzieciach od teściowej) to chętniej to dobro zwracamy
innym (np. własnej synowej przy jej dzieciach a naszych wnukach). Jak sami się
na kimś zawiedliśmy i nikt nam nie pomógł, to nawet własnej córce potem nie
chcemy pomagać, żeby jej "lepiej nie było niż mnie"! Tak ten świat działa, ale
są na szczęście ludzie, którzy umieją przerwać ten zaklęty krąg.