ankab29
27.08.07, 11:52
Mam na myśli moje małżeństwo. Mąż wyjechał w zeszłym roku za granicę
kiedy nasz synek miał 2,5 miesiąca. I od jakiegoś czasu przyłapuję
się na tym, że już nie tęsknię, nie odliczam miesięcy i tygodni do
jego powrotu. A co gorsze, wcale nie ciesze się, że wróci...(ta
świadomość mnie po prostu przeraziła). Nauczyłam się funkcjonować
sama, radzić sobie z codziennymi kłopotami sama i łapię się na tym,
że jest mi z tym dobrze. Wiem, to straszne i może pomyślicie, że
jestem niewdzięczna, wredna i nieczuła...Może to taki "normalny"
etap w związkach na odległość...?
Nawet się specjalnie nie emocjonuję czy mąż mnie zdradza, czy
nie, przez telefon pytam co u niego raczej z uprzejmości i chyba
dlatego, że go po prostu lubię. Ale nie czuję nic poza tym.
Wiem, że mój mąż tęskni, chce, żebyśmy mieli drugie dziecko. Na
samą myśl, coś się we mnie blokuje a w głowie coraz silniej błąka
się myśl "jesteś nie z TYM facetem"...To nie TO...I już sama nie
wiem,czy to odległość, czy po prostu uczucie jak zwierzątko: nie
karmione umiera...