Dodaj do ulubionych

wyznacznik szczęścia - jak jest u was?

29.12.07, 23:11
Powiedzcie, co daje szczęście?
Ja mam praktycznie wszystko - zdrową i sliczna córkę, kochającego
męża, oboje rodziców, super teściów, dom, samochód, pieniędzy tyle
że starcza na życie i jakieś przyjemności bez większych oporów,
ale... no własnie jest to ale. Nie czuję, żebym była szczęśliwa.
Bardzo często płaczę, ciągle czuję w środku jakiś niepokoj, nie
potrafię cieszyć się z prostych rzeczy. Mąż się dziwi, bo nie
rozumie moich uczuć. Ja powiem szczerze też nie, ale nie wiem skąd
to się bierze. Czy to przez ojca alkoholika, który odkąd tylko
pamiętam pił co bardzo przeżywałyśmy/przeżywamy, a może jestem typem
człowieka, który lubi (choć nie chce) być nieszcześliwym?
Obserwuj wątek
    • denea Re: wyznacznik szczęścia - jak jest u was? 30.12.07, 08:38
      Bo szczęście to stan ducha i nie zależy tak wprost i zupełnie od
      tego, co się ma.
      Ja mam wrażenie, że nie mam perspektyw żeby kiedyś mieć na przykład
      dom, z kasą bywa różnie itd., ale jestem szczęśliwa. Bardzo.
      Może dobrze by Ci zrobiła rozmowa z psychologiem ? Przynajmniej sama
      byś zrozumiała swoje uczucia.
      • jk3377 Re: wyznacznik szczęścia - jak jest u was? 30.12.07, 08:44
        u mnie jak sa wszyscy zdrowi, to jestem szczesliwa...bo to
        najwazniejsze w zyciu...
    • maziq Re: wyznacznik szczęścia - jak jest u was? 30.12.07, 09:30
      U mnie też różnie bywa. Nie doceniam prostych rzeczy typu zdrowie,
      wiem że jest ważne ale nie potrafię sie tym cieszyć na codzień. Mnie
      ogólnie nosi, lubię jak coś się dzieje, wtedy jestem szcześliwa,
      więc są to zwykle tylko momenty. Podobnie jak Ty, myślę ze jestem w
      doskonałej sytuacji i powinnam czuć się szczęśliwa- mam kochanego
      męża, który bardzo mi pomaga przy dziecku a przy okazji ma świetną
      pracę i super zarabia (mam aż wyrzuty sumienia, bo dużo pracuje a
      mimo tego np jest gotowy wstawac w nocy do dziecka żeby dac mu
      butelkę). Mimo tego wszystkiego ja nie potrafię jakoś zaznać
      spokoju, nie mam takiego stałego poczucia szczęścia i spełnienia.
      NIedawno wróciłam do pracy (córeczka ma 7 miesięcy), bo w domu nie
      mogłam wysiedzieć. Na razie jestem zadowolona z sytuacji, ale pewnie
      niedługo znowu zacznę kombinować. W sumie to już się zastanawiam np
      nad zmianą pracy, choć póki co jeszcze powstrzymuje mnie fakt że w
      obecnej mogę wychodzić o 16.
      • gardeniaa Re: wyznacznik szczęścia - jak jest u was? 30.12.07, 09:35
        -zdrowie
        -miłość
        -spokój ducha
        -zrozumienie i akceptacja drugiej osoby w myśl zasady:
        żyj i daj żyć innym
    • syriana Re: wyznacznik szczęścia - jak jest u was? 30.12.07, 10:25
      > Czy to przez ojca alkoholika, który odkąd tylko
      > pamiętam pił co bardzo przeżywałyśmy/przeżywamy

      to możliwe
      jedną z charakterystycznych cech DDA, jest właśnie pewne "upośledzenienie" na
      płaszczyźnie uczuć

      to spokój a nie szczęście jest tym stanem, którego osiągnięcie leży w zasięgu
      ich możliwości
    • lila1974 Iwonag25 30.12.07, 12:15
      Moim skromnym zdaniem wpływ ojca na córkę jest O_L_B_R_Z_Y_M_I i to
      w dwie strony. Dobry tata to kamień węgielny pod budowę osobowości,
      zaś zły wyciska piętno na całe życie (w stopniu różnym, ale
      przeważnie znacznym).

      Czy kiedykolwiek probowałaś stanąć oko w oko ze swoimi lękami z
      przeszłości? Czy poddalaś się terapii u psychologa? Czy jesteś w
      grupie terapeutycznej DDA?

      Dla swojego dobra na prędce zgłoś się do psychiatry, aby zadziałał
      JUŻ, a zaraz potem do psychologa, by móc pracować z nim długofalowo.
      W Twoim mieście możesz się zgłosić do Centrum Pomocy Rodzinie, gdzie
      są specjaliści z rożnych dziedzin w tym psycholog.

      Jeśli nie chciałabyś, aby to był ktoś z Twojego miasta, to zapraszam
      do Szczecina. Mogę polecić świetną dr Fiszer (psychiatra), a
      psychologów jest dość dużo i dość lątwo się do nich dostać.

      Nie zostawiaj tego odłogiem, bo taki notoryczny pesymizm może Ci
      obrzydzić samą siebie, a do tego jeszcze zniechęcić do Ciebie męża i
      popsuć Wasze dobre relacje.

      Trzymam kciuki - nie bagatelizuj stanu swego ducha!
      • gorzkasweetie Re: Iwonag25 30.12.07, 12:52
        Dla mnie szczęście jest wtedy, gdy jesteśmy wszyscy zdrowi i panuje w rodzinie
        święty spokój. Uwielbiam takie chwile smile Niestety akurat teraz ktoś bardzo mi
        bliski - czyli moja mama - jest bardzo, bardzo poważnie chory, cierpi okropnie.
        To były okropnie smutne święta, i nie mogę w żaden sposób osiągnąć szczęścia i
        okropnie się boję najbliższych dni i wyroków lekarzy... Koszmarnie się boję. A
        strach o życie bliskiego to dla mnie wielkie nieszczęście.
        A jeżeli chodzi o ojca, to co kiedy ojca nie ma wcale? Czy to też ma wpływ?
        Większy wpływ ma na życie kobiety ma ojciec alkoholik, czy "normalny", zdrowy
        ojciec, żyjący w tym samym mieście, mający swoje dziecko po rozwodzie głęboko
        gdzieś? Bywa, że się nad tym zastanawiam. Nie chcę, ale jednak takie myśli
        przychodzą. Czy ogromna, aczkolwiek bardzo rozsądna miłość matki wystarczy aby
        zdrowo wychować dziewczynkę na kobietę szczęśliwą, bez lęków, radosną? Po sobie
        widzę, że chyba niestety nie... Cholernie brakuje wpływu - jakiegokolwiek -
        ojca... Ja to często próbuję zbagatelizować, wmówić sobie że było ok. Ale z
        bólem zgadzam się - ojciec to jednak rzeczywiście kamień węgielny dla osobowości
        kobiety. U mnie ogromną rolę gra dodatkowo to, że mój szanowny rodziciel ma
        dwie dużo starsze córki, w których życiu, jako tako, ale uczestniczył. Przy mnie
        mu się już odechciało, inne miał zajęcia... Ech, bywa to powodem do smutku,
        czasem wspominam to desperackie pragnienie, żeby on się pojawił, żeby był, tylko
        był...
        • lila1974 gorzkasweetie 30.12.07, 13:15
          Bardzo smutny jest twój post. Jeszcze smutniejsze, ze stanęłaś w
          obliczu największego koszmaru, jaki nas ludzi może spotkać - poważna
          choroba kogoś bliskiego. Mam nadzieję, że wyroki okażą się mniej
          straszne niż się tego spodziewasz i życzę, by Twoja rodzina
          odzyskała zdrowie i siły. Byście znów mogli być szczęśliwi.

          A wracając do roli ojca. Do takiego a nie innego poglądu skłoniły
          mnie lata obserwacji i zbierania doświadczeń. Sporo moich koleżanek,
          które borykają się z poważnymi małżeńskimi kłopotami lub są po
          rozwodach, to dziewczyny, w których życiu ojciec nie uczestniczył,
          bądź uczestniczył na zasadzie pana, władcy i tyrana.

          Zresztą widzę po sobie i siostrze oraz po moich córkach, jak inaczej
          zachowuje się dziewczynka, której dane jest mieć tatę dla siebie, a
          ta dla której tata to właściwie gość w domu.
          W naszym przykladzie nie są to może jakieś ogromne rozbieżności ale
          jednak zauważalne.
          • dlania Re: gorzkasweetie 30.12.07, 13:25
            Może to Twoja psychika, a może charakterystyczny dla wiekszości kobiet stan ducha?
            Mój kolega mawiał: "Dasz kobiecie wszystko: miłośc, opieke, przyjaźń, pieniądze,
            rozrywkę, stroje, spełnione marzenia. A ona i tak któregos dnia usiądzie
            cichutko w kąciku i zapłacze.... A gdy ją zapytasz: "Dlaczego" odpowie: "Bo mi
            smutno..."wink
            Ja niestety tak czasem mam...
            • lila1974 dlania 30.12.07, 14:03
              Oj tak, smutek przychodzi czasami nawet do mnie, a uważam siebie za
              dziecko szczęścia smile
        • haidi0111 Re: Iwonag25 31.12.07, 08:59
          A propos obecności ojca - moja mama pozbawiła mnie wątpliwej przyjemności
          wychowania z ojcem alkoholikiem i odeszla od niego kiedy miałam ok. roku.
          Kontakt z nim miałam do 4 roku życia, a potem dopiero po 16. Ojciec umarł kiedy
          miałam 20 lat i był to obcy dla mnie człowiek. jestem pewna, że lepiej stało się
          iż nie było go w moim zyciu, niż miałby być cuchnący alkocholem, czepiający się
          wszystkiego, biedny jak mysz kościelna. Jednak teraz kiedy patrzę na swoje zycie
          widzę, że od najmłodszych lat musiałam mię przy sobie faceta - może to dlatego,
          że ojca nie miałam...
          A tak w ogóle to jestem bardzo szczęśliwa - mąż, zdrowe dzieci, dom, samochody,
          pieniądze i ten wewnętrzny niepokój, żeby coś jeszcze w życiu zrobić.
    • lola211 Re: wyznacznik szczęścia - jak jest u was? 30.12.07, 14:45
      Ja praktycznie nie placze, no chyba ze ze wzruszenia.Ciesza mnie
      male rzeczy, dlatego zawsze znajde powod by kolejny dzien byl
      zaliczony na plus.Mysle, ze to kwestia indywidualna i w duzej mierze
      nie od nas samych zalezna.
    • belovedchris Re: wyznacznik szczęścia - jak jest u was? 31.12.07, 03:55
      Jeszcze będąc w podstawówce zrozumiałem, że Bóg mnie kocha. Wtedy odczułem, że
      moje życie ma sens. Wyraziło się to choćby w tym, że przestałem wagarować,
      zacząłem bardziej przykładać się do nauki.
      Pełne i prawdziwe szczęście człowiek może osiągnąć tylko z Bogiem.
      Dla mnie szczęściem jest być blisko Boga, znać Go, ufać mu.
      Aby zacząć życie z Bogiem musi nastąpić pojednanie z nim, zawarcie pokoju z Bogiem.

      Przydałoby Ci się trochę samopoznania. Pomaga w tym pisanie pamiętników /
      dzienników. Można pisać tematycznie: z czego jestem dziś zadowolona, a z czego
      nie. Co musiałoby się stać, abym była szczęśliwa? Czy jestem zadowolona z siebie?
      Nawet jeśli Twoje przykre stany mają swoje źródło w przeżyciach z dzieciństwa,
      to dobrze jest wiedzieć jak to dokładnie funkcjonuje w Tobie. Może tu chodzić
      np. o to, że za dużo od siebie wymagasz itd.

      Dla mnie wyznacznikiem jest też fragment słynnego "Kazania na Górze":
      3. Szczęśliwi ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
      4. Szczęśliwi, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni.
      5. Szczęśliwi cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.
      6. Szczęśliwi, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni.
      7. Szczęśliwi miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
      8. Szczęśliwi czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.
      9. Szczęśliwi, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi.
      10. Szczęśliwi, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do
      nich należy królestwo niebieskie.
      11. Szczęśliwi jesteście, gdy /ludzie/ wam urągają i prześladują was, i gdy z
      mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was.
      12. Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie. Tak
      bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami.
      Ewangelia Mateusza 5:3-12

      I komentarz do tego tekstu:
      Czasopismo Psychology Today zapytało 52 tysiące Amerykanów: „Co czyni ciebie
      szczęśliwym?”. Odpowiedzi były różne, ale interesującą rzeczą jest to, że
      większość z nich miała do czynienia z zewnętrznymi sytuacjami, zamiast
      wewnętrzną postawą. Popularną uważa się, że aby być szczęśliwym trzeba być w
      odpowiednich okolicznościach. Ludzie uważają, że bycie szczęśliwym ma do
      czynienia ze znajdowaniem się w dogodnej sytuacji. Jest to coś, co ja nazywam
      myśleniem „kiedy wtedy”. „Kiedy skończę szkołę, wtedy będę szczęśliwym.” „Kiedy
      znajdę pracę, wtedy będę szczęśliwy.” „Kiedy się ożenię, wtedy będę
      szczęśliwym.” „Kiedy będę miała dzieci, wtedy będę szczęśliwa.” „Kiedy dzieci
      opuszczą dom, wtedy będę szczęśliwy.”
      Cóż, szczęście nie opiera się na okolicznościach ale zależy od wyborów jakie
      dokonujesz. Szczęście jest wyborem. Wybierasz być szczęśliwym – często wbrew
      okolicznościom. Nawet teraz, niezależnie od tego czego doświadczasz w swoim
      życiu, jesteś na tyle szczęśliwym, na ile wybierasz by być.
      Życie jest trudne. Bycie rodzicem jest trudne. Służba jest trudna. Jest wiele
      rzeczy, które nie układają się tak jak powinny, ani tak jak byśmy chcieli.
      Jeżeli twoje szczęście w życiu zależy od tego, czy wszystko układa się po twojej
      myśli, będziesz nieszczęśliwym przez większość swojego życia.
      Oczywiście największe instrukcje odnośnie tego jak być szczęśliwym są zawarte w
      pierwszych dwunastu wersetach Kazania na Górze. Jezus rozpoczął swoje
      najbardziej znane przesłanie od „Ośmiu kroków do bycia szczęśliwym”. On jest
      zainteresowany naszym szczęściem, a nie tylko świętością.
      Ze wszystkie ośmiu kroków Jezusa do szczęścia, uważam, że pierwszy krok jest
      najważniejszy. Mateusza 5,3 mówi: „Szczęśliwi są ubodzy w duchu, ponieważ ich
      jest Królestwo Niebios”. Co On ma na myśli, mówiąc „ubodzy w duchu”? On nie mówi
      o niskim poczuciu własnej godności, albo o poniżaniu siebie cały czas. Jezus nie
      umarł za rupiecie. Krzyż pokazuje twoją wartość dla Boga. Jezus mówił o pokorze.
      Prawdziwej pokorze.
      Co to znaczy, być ubogim w duchu? Oznacza to po prostu być całkowicie zależnym
      od Boga. To jest prawdziwa pokora: pogodzenie się z tym, że nie mam tego
      wszystkiego na raz, że nie osiągnąłem wszystkiego, że nie nauczyłem się
      wszystkiego, że jestem daleki od doskonałości i że nie jestem Bogiem.
      Przekład Living Bible (Żywa Biblia) mówi: „Pokorni są szczęśliwi”. Szczęście i
      pokora idą razem! Są to bliźnięta, jest to małżeństwo. Jeżeli chcesz mieć
      trwające szczęście – w życiu i służbie – to potrzebujesz nauczyć się prawdziwej
      pokory.
      Jak pokora może zwiększyć moje szczęście?
      1. Pokora redukuje stres.
      Kiedy jestem pokorny nie muszę mieć wszystkich odpowiedzi; odkrywam, że świat,
      czy nawet kościół i pastor, nie zależą ode mnie w swojej egzystencji. Pokora
      pozwala mi zrezygnować z bycia generalnym menedżerem (dyrektorem) wszechświata.
      Pozwalam Bogu być Bogiem.

      Kiedy wybieram uniżenie siebie, staję się zdolny do życia w napięciu pomiędzy
      rzeczywistością i ideałem – moim ideałem odnośnie mojego małżeństwa, moich
      dzieci i mojej służby w przeciwieństwie do tego jak to teraz naprawdę wygląda.
      Zawsze będziesz miał napięcia. Pokora jest zaakceptowaniem życia z wdzięcznością
      nawet jeśli rzeczy nie są doskonałe.

      Czy wiesz, że słowa człowiek, człowieczeństwo, humor i pokora (ang. human,
      humanity, humor, humility) – wszystkie pochodzą z tego samego rdzenia? Pokora w
      swojej istocie polega na byciu w kontakcie ze swoim człowieczeństwem. Jest to
      posiadanie realistycznego spojrzenia zarówno na twoje mocne strony, jak i
      słabości. Biblia nazywa to „posadania zrównoważonego osądu siebie”.

      Pokora polega także na nie traktowaniu siebie zbyt poważnie. Pokorni ludzie mogą
      śmiać się sami z siebie. Dumni ludzie są często najbardziej pozbawionymi humoru
      ludźmi. Oni są za bardzo pod wrażeniem samych siebie lub czują się zbyt
      zagrożeni o swoją pozycję (by nie upaść) i dlatego nie śmieją się z siebie.

      Zauważyłem, że przywódcy (np. pastorzy, dyrektorzy itp - dop. tłum.) są
      szczególnie podatni na bycie nadętymi (napompowanymi) swoją ważnością. My
      traktujemy samych siebie zbyt poważnie i nie traktujemy wystarczająco poważnie
      Boga. To jest źródło tak wielu stresów w służbie. Zużywasz tak wiele
      emocjonalnej energii próbując zrobić wrażenie na ludziach swoją ważnością, swoją
      duchowością, albo swoją wiedzą, tak, że czujesz się wyssany cały czas. Z drugiej
      strony, kiedy chodzisz w pokornej zależności od Pana, twój stres opada, a twoje
      szczęście (poczucie szczęścia) wzrasta.
      1. Pokora poprawia więzi z innymi.
      Nikt nie cieszy się z bycia wśród aroganckich ludzi. Samolubni, zaabsorbowani
      sobą ludzie powodują irytację u innych. Oni niszczą więzi z ludźmi i burzą
      społeczność (wspólnotę). Ponieważ skoncentrowani na sobie ludzie są
      nieszczęśliwi oni czynią wszystkich innych również nieszczęśliwymi.
      Z drugiej strony, każdy z nas z wielką przyjemnością lubi przebywać wśród
      prawdziwie pokornych jednostek. Kiedy jesteś pokorny, jest ci również lepiej z
      innymi ludźmi. Pokora nie oznacza, że mniej myślisz o sobie - tylko więcej
      myślisz o innych ludziach! A kiedy ty stajesz się bardziej zainteresowany
      innymi, stajesz się również bardziej interesujący dla innych!
      Kiedy jesteś ubogim w duchu, to to redukuje twój stres i poprawia twoje więzi z
      ludźmi, ponieważ jesteś bardziej otwarty na to, by poprosić o przebaczenie,
      kiedy nie miałeś racji lub zrobiłeś coś złego. Nie musisz mieć racji zawsze.
      Jest ci łatwiej wypowiedzieć te dwa najcięższe słowa: „Przebacz mi”, albo trzy
      najcięższe słowa: „Nie miałem racji” lub cztery najcięższe słowa: „cryingJa)
      Potrzebuję twojej pomocy” (Po angielsku są to cztery słowa - dop. tłum.)
    • kali_pso Re: wyznacznik szczęścia - jak jest u was? 31.12.07, 10:15
      Wiesz, często jest tak, że posiadanie materialnych oznak szczęścia(
      do których zaliczam równiez rodzinęwinkP , nie powoduje, że czujemy
      sie jakimis wyjątkowymi wybrańcami bogów. Jeśli nasze życie jest
      jałowe wewnętrznie, nie czujemy tak naprawdę jego sensu, nie
      odnajdziemy tego szczęścia. Skoro uważasz, że masz wszystko, spróbuj
      zrobić coś dla innych, którym aż tak sie nie poszczęściło- jakiś
      wolontariat, praca w fundacji, czy choćby coś na najbliższym
      podwórku- pomoc sąsiadom?wink
      I jeszcze jedno- czy tak naprawdę otrzymujesz od innych
      wystarczająco duzo uwagi, zainteresowania dla Ciebie, jako człowieka?
      Bo te płacze w skrytości to taki teatr jednego widza- sama dajesz
      sobie to, czego nie możesz dostać od innych.
      Przemyśleń życzę i nie marnotraw tego, co maszsmile
      Pozdr.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka