Rewolucja w szkołach...znowu!!!!

14.02.08, 08:21
Matury w lipcu, ferie w listopadzie,krótsze wakacje...cały urlop wykorzystam
na bycie z dziećmi w miesiącach jesienno-zimowych ( nie zostawię samych na
cały dzień w domu w pierwszych klasach podstawówki) a na wspólny urlop całą
rodziną nie będzie szans...na wyjazd dwa razy do roku i tak nas nie
stać.Właśnie zaliczyłam ferie w mieście. Jestem na nie!!!
Poczytajcie same:miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,4921546.html
    • beata985 Re: Rewolucja w szkołach...znowu!!!! 14.02.08, 09:19
      biorąc pod uwagę zmiane klimatu-zimę mamy w listopadzie a lato juz w
      maju-moze to nie takie głupie. dzieci w koncu miałyby odpowiednią
      pogodęsmile))
      z drugiej strony przecież i tak jest dodatkowy tydzien wolnego w
      okresie świąteczno noworocznym.
      ide sie wczytać dokładniej
    • k1234561 Re: Rewolucja w szkołach...znowu!!!! 14.02.08, 09:25
      Już niech nie mieszają znowu.
      Najpierw gimnazja,psu na budę to potrzebne było,potem 6-latki do
      pierwszej klasy,teraz znowu jakaś kolejna głupota.
      Ja kończyłam 8 letnią podstawówkę,potem 4 lata liceum,matura i
      studia.Zaczynałam rok szkolny od września,miałam 2 miesiące letnich
      wakacji,2 tygodnie ferii zimowych,maturę pisałm w maju i nic mi z
      tego powodu się nie stało.Żyję i mam się dobrze,nie odczułam żadnych
      traumatycznych przeżyć,że musiałam przysiąść bardziej do powtórek
      przed maturą,czy egzaminami do liceum i na studia.Taka była kolej
      rzeczy i koniec.To funkcjonowało od lat i po co to zmieniać.
    • przeciwcialo Re: Rewolucja w szkołach...znowu!!!! 14.02.08, 10:48
      W niemczech maja chyba tylko półtora miesiaca wakacji. Za to troche
      wiecej ferii w roku szkolnym.
    • reteczu Koń by się uśmiał 14.02.08, 11:57
      "Żeby przygotować się do egzaminu dojrzałości, uczniowie mają
      zaledwie 2,5 roku efektywnej pracy. To za mało, a matura to nie
      pestka. Teraz robimy, co możemy, nadganiamy materiał, zostajemy w
      szkole popołudniami. Ale tak być nie powinno."

      Bicie piany.Amen.Niektórym 10 lat nie wystarczyłoby, żeby na dobrym
      poziomie maturę napisać. Jakoś są tacy, którym 2,5 roku wystarczy,
      żeby dobrze lub bardzo dobrze zdać maturę.

      Mnie macki MEN-u na razie bezpośrednio nie dotykają, ale wkrótce
      starsza skończy przedszkole, to się pewnie zacznie...
      • kropkacom Re: Koń by się uśmiał 14.02.08, 12:30
        A ja nie widzę w tym nic przeciw czemu trzeba by sie buntować.
        • reteczu Re: Koń by się uśmiał 14.02.08, 12:34
          kropkacom napisała:

          > A ja nie widzę w tym nic przeciw czemu trzeba by sie buntować.

          Ja się nie buntuję.Mnie to śmieszy.O 6 czy o 8 tygodni przesuną
          matury i raptem ten okres sprawi cud-głąby się oświecą i cudnie
          zdadzą maturę.
          • kropkacom Re: Koń by się uśmiał 14.02.08, 12:40
            A musi być od razu cud? Jednak może sie okazać że jakiejś rzeszy uczniów pozwoli
            to lepiej sie przygotować.
          • mama_kotula Re: Koń by się uśmiał 14.02.08, 12:40
            reteczu napisała:
            > Ja się nie buntuję.Mnie to śmieszy.O 6 czy o 8 tygodni przesuną
            > matury i raptem ten okres sprawi cud-głąby się oświecą i cudnie
            > zdadzą maturę.

            Zgadzam się z Reteczu.
            Przesunięcie matur to w mojej opinii ukłon w stronę tych, którzy do tych matur się naprawdę przygotowują i zdążyliby się przygotować i w te dotychczasowe 2,5 roku, a tak - mają szansę przygotować się lepiej.
            W przypadku zatrważającej liczby maturzystów dodatkowe 6 czy 8 tygodni nic nie zmieni. Cudów nie ma.
            • e_r_i_n Re: Koń by się uśmiał 14.02.08, 13:37
              Akurat przesuniecie terminu matur jest dobrym pomyslem - generalnie
              to liceum powinno nadal byc 4-letnie. 2,5 roku, z czego ostatnio pol
              to szykowanie do matury, to za mało na porzadne przerobienie
              materialu (i tak z roku na rok coraz bardziej okrojonego, co widac
              na studiach).
          • asia_i_p Re: Koń by się uśmiał 14.02.08, 21:44
            Ale to nie o to głównie chodzi, żeby maturzyści mieli więcej czasu,
            to efekt uboczny. Chodzi o to, żeby w czasie matur młodsze klasy
            były już na wakacjach. I to jest bardzo dobry pomysł.
            Po pierwsze w czasie matur brakuje sal lekcyjnych, a podczas przerw
            trzeba ustawiać barykady i pilnować, żeby młodsi nie kręcili się
            tam, gdzie jest pisana matura i nie przeszkadzali maturzystom. Po
            drugie, brakuje nauczycieli do pilnowania, młodsze klasy tracą
            lekcje. Po trzecie wreszcie, egzaminatorzy sprawdzający prace mogą
            pracować tylko w weekendy i uczniowie czekają miesiąc na wyniki
            matur - w tej sytuacji czekaliby tydzień.
            Jestem anglistką w liceum i egzminatorem maturalnym z angielskiego i
            jak dla mnie pomysł bomba. Wymaga pewnego dopracowania - co np.
            zrobić z tym, że wtedy część nauczycieli pracuje więcej (ci uczący
            klasy maturalne), a część mniej - podstawówki, gimnazja, ale to są
            szczegóły.
            Ale nie wiem, czy jestem miarodajna, bo ja pasjami lubię wszelkie
            zmiany wink.
            • mamagapka Re: Koń by się uśmiał 15.02.08, 14:25
              ja też jestem anglistką w lo i egzaminatorem maturalnym i uważam że
              bardziej beznadziejnego pomysłu nie było od dawna. kto będzie w
              lipcu tych uczniów egzaminował? kto , pytam? bo na pewno nie ja.
              kiedy mam się zregenerować po roku szkolnym? i to że niektórzy
              nauczyciele pracują więcej a inni mniej to wcale nie są szczegóły
              tylko podstawowa sprawa. w tej chwili odliczam dni do początku maja-
              kiedy wreszcie oddam maturzystów. gdybym miała ich uczyć do lipca-
              nie uczyłabym ich wcale. kto by to robił ? jakie są braki jesli
              chodzi o anglistów wszyscy wiemy. żadna kasa nie zastąpi mi
              odpoczynku. a na pewno nie kasa za prace w lipcu kiedy powinnam być
              z rodziną na wakacjach...
              co za beznadzieja. jak można być tak krótkowzrocznym?
              jest jeszcze milion innych minusów dotyczących tych wspaniałych
              pomysłów, ale krew mnie zalewa jak zaczynam o tym myśleć. podnieśmy
              po prostu pensum do 40 godzin i będzie po problemie
      • setia Re: Koń by się uśmiał 14.02.08, 12:48
        cała szkoła średnia powinna przygotowywać do matury. a nie kilka tygodni przed
        maturą. jeśli są problemy ze zdawalnością nowych matur (nie wiem, nie jestem w
        temacie), to może należałoby się zastanowić co w programie szkół średnich jest
        nie tak.
        • kropkacom Re: Koń by się uśmiał 14.02.08, 13:09
          Jak ktoś się nie uczył przez całą szkołę to nawet dodatkowy rok może niewiele
          dać. Jednak czemu akurat buntować sie o te kilka tygodni? nawet systematycznemu
          uczniowi przyda sie trochę więcej czasu. Choćby nawet na odpoczynek.
      • burza4 Re: Koń by się uśmiał 14.02.08, 13:28
        co do matury - to akurat z tym byłabym skłonna się zgodzić - NIE DA
        się porządnie przerobić w 2,5 roku materiału, który jest wymagany na
        maturze. Stąd rozpaczliwe korepetycje i dodatkowe zajęcia, bo np.
        żeby pojąć fizykę potrzebne są wiadomości z matematyki, których się
        z braku czasu nie przerabia, ot, wyleciały z programu...

        z drugiej strony - potrzebna byłaby bardziej gruntowana reforma
        matur - bo teraz ich sprawdzanie trwa nieprawdopodobną ilość czasu,
        kiedy byłby czas na składanie papierów na uczelnie?

        co do reszty - porażka, po co komu ferie na przełomie
        października/listopada skoro w tym terminie nikt raczej nie wyjeżdża
        bo i nie ma gdzie - owszem, odpocząć można na Teneryfie albo w
        Egipcie, a na to nie kazdego stać, więc dla większości pozostałoby
        siedzenie w domu, w okresie kiedy nie ma kompletnie co ze sobą
        zrobić, ciemno, buro i ponuro.
    • nisar Re: Rewolucja w szkołach...znowu!!!! 14.02.08, 13:33
      Obserwując własne dziecko byłabym za dwutygodniowymi feriami np. w
      drugiej połowie listopada, kosztem dwóch tygodni wakacji. Prawie
      bite cztery miesiące nauki od września do Bożego Narodzenia
      rokrocznie powodują, że pod koniec dziecię dosłownie słania się na
      nogach, a ja kombinuję - czym ją wzmocnić, którego dnia nie posłać
      do szkoły, żeby się wyspała i choć trochę odpoczęła itd. Wariactwo.
      • edorka1 Re: Rewolucja w szkołach...znowu!!!! 14.02.08, 13:44
        To jest chore od A do Z - przeładowane i nieprzemyślane programy, bez korelacji
        pomiędzy poszczególnymi przedmiotami ( przecież można przynajmniej w części
        zgrać naukę literatury czy geografii z historią), gimnazja bez sensu i
        trzyletnie liceum. Moja znajoma wylądowała ostatnio z dziećmi w Norwegii i
        dzieciaki są zachwycone. W szkole oprócz matematyki uczą się gotowania i
        robienia na drutach, maja wiele zajęć sportowych... U nas z dzieci chce się
        zrobić mędrców na siłę.Dzieciaki emigrantów najlepiej widzą różnicę w poziomach
        nauki i programach u nas w EU. Jakoś w Europie nie ma statystycznie więcej
        idiotów niż u nas? Co mi z tego, że moje dziecię posiądzie wiedzę chwilową bo
        będzie kuć zamiast sie mądrze uczyć???
        • edorka1 A i jeszcze ciekawostka 14.02.08, 13:47

          koleżanka pracująca na uniwerku mówi, że poziom wiedzy młodych ludzi jest z roku
          na rok coraz gorszy. Uboczny efekt zmian na lepsze?
      • burza4 Re: Rewolucja w szkołach...znowu!!!! 14.02.08, 14:13
        nisar napisała:

        > Obserwując własne dziecko byłabym za dwutygodniowymi feriami np. w
        > drugiej połowie listopada, kosztem dwóch tygodni wakacji.

        No tak, tylko że nasze dzieci nie wymagają już opieki. Co mieliby
        zrobić z dzieciakami ludzie, którzy mają młodsze pociechy i nie da
        sie ich zostawić samych w domu? ktoś będzie organizował kolonie czy
        obozy w listopadzie, kiedy jest zazwyczaj ziąb i deszcze, a nie
        śnieg? siedzenie plackiem w domu i oglądanie z nudów telewizji przez
        większość dnia - to ma być odpoczynek?
    • elza78 Donald marzy zeby bylo milo... nt/ 14.02.08, 13:41

      • maurra tak tak 14.02.08, 14:09
        nie to co za PiSu
        gdy namaszczony przez Kaczynskich Giertych podniósł rangę matury dzięki takiej
        amnestii na przykład
        no generalnie przez rok dał sie poznać jako gejzer świetnych pomysłów edukacyjnych

        przesuniecie matur ma w pierwszej kolejności skończyć z prowizorką pt.
        jednoczesne prowadzenie lekcji i egzaminowanie co zwłaszcza w przypadku
        polonistów było dość uciążliwą zabawą

        bdb jest pomysł Hall aby sprofilować licealistów już po I klasie pod kątem
        przedmiotów maturalnych i przyszłych studiów
        • mamagapka Re: tak tak 15.02.08, 14:31
          pomysł z profilami w 2 klasie jest beznadziejny bo jak dziecko
          zmieni plany w trakcie co do kierunku studiów albo drogi życieowej w
          ogóle- miałoby ogromne trudności żeby nadrobić rok brakującego
          przedmiotu. lo powinno być 4-letnie. wtedy 2 lata mogą być ogólne a
          2 lata profilowane. ale tak- nie da się, to za krótko.
          i mam pytanie- jeśli 6- latki pójdą do 1 klasy- czy obowiązek
          szkolny skończy się w wieku 17 lat? bo wszystko się przesunie? czy
          coś wydłużą?
          • maurra Re: tak tak 15.02.08, 16:48
            Nio niestety, taki lajf
            W dzisiejszych realiach nie można być do 19 roku życia mamałygą w wiecznej
            rozterce, co się chce w życiu robić. Przy 3-letnich ogólniakach to po prostu
            racjonalne.
            Teraz w LO wszyscy robią wszystko do końca, trzecioklasista ma czasem w tygodniu
            dwa razy więcej godzin niż wynosi nauczycielskie pensum.
            A fakultety maturalne sobotę.
    • mma_ramotswe Re: Rewolucja w szkołach...znowu!!!! 14.02.08, 13:52
      Nie lubię zmian w szkolnictwie. Uderza mnie to razy 2 (n arazie, bo
      za rok już 3 dzieci będę miała w szkole, a za kilka lat - zcworo).
      Pomysł gimnazjów - klęska. Reorganizacja siatek godzin, bez
      reorganizacji programów nauczania - kolejna klęska. Porażka totalna -
      mundurki (na rok, bo w przyszłym już nie trzeba).
      Faktem jest, że od 1 września do Bożego narodzenia jest kawał czasu,
      przydałyby się jakieś "wykopki"smile
    • karambol45 Re: Rewolucja w szkołach...znowu!!!! 14.02.08, 14:00
      "Poza tym uczniowie i nauczyciele są przemęczeni długim rokiem
      szkolnym. Uważamy więc, że przydałyby się częstsze przerwy w nauce."
      - jasne i kto tu komu chce zrobić dobrze


    • limonka_3 Re: Rewolucja w szkołach...znowu!!!! 14.02.08, 14:02
      Nie widzę w czym problem, wg was?
      Mnie nie martwi perspektywa krótszych wakacji. Pracuję cały rok,
      poza normalnym urlopem którego i tak nie wystarczy na cały ten czas
      gdy dziecko ma wolne w szkole. Na szczęście są np."półkolonie".
      Zresztą z tym, co zrobić z dzieckiem w czasie wakacji, mieli również
      nasi rodzice.

      Ja widzę coś innego: poziom kształcenia katastrofalnie niski.
      Porównajcie absolwentów szkół średnich sprzed 10 lat i tych którzy
      zdają maturę teraz. Ja pracuję z zeszłorocznymi absolwentami
      technikum do które ja skończyłam. Chłopak i dziewczyna. Nie wiem,
      jakim cudem zdali maturę! Teraz studiują. Studia techniczne, więc
      może się jeszcze poduczą podstaw. Np. jak liczyć procenty.....

      Niestety, w szkołach podstawowych też nie jest dobrze.
      Pierwsza klasa: dodawanie i odejmowanie w granicach 20 (przynajmniej
      do tej pory).

      Może w ogóle niech nie będzie matur.Przecież tak za kilka lat
      wszyscy młodzi Polacy i tak będą mieć wyższe wykształcenie. Tylko:
      cóż to wtedy będzie znaczyło? sad
    • iwoniaw Zauważcie, kto proponuje te zmiany 14.02.08, 14:34
      Otóż, jak wynika z artykułu, Stowarzyszenie Dyrektorów Szkół Średnich.
      Ministerstwo wychodzi tylko naprzeciw oddolnym żądaniom, a i to nie na
      chybił-trafił, a planując na razie rozeznanie (jak widać nawet wśród cytowanych
      w artykule nauczycieli zdania są podzielone).
      Nie pojmuję więc, czemu niektórym się to od razu z Donaldem kojarzy...
      • iwoniaw A, jeszcze w kwestii "ciężko pracujących" nauczyci 14.02.08, 14:39
        nauczycieli:

        "Dla Stefana Inglota, wicedyrektora III LO we Wrocławiu, to karkołomne
        rozwiązanie: - A co z nauczycielami, którzy sprawdzają matury? Zgodzą się, żeby
        im skrócić wakacje o cały miesiąc, bo kiedyś przecież muszą swoje zadanie wykonać?"

        To jak to się szanowny panie ma do krzyków waszych zw. zawodowych, że to niby
        pracujecie jak inni, że 18 h to tylko dydaktyka, a pozostałe godziny z etatu do
        dyspozycji dyrektora? To jednak macie te 2 miesiące (+ ferie, + święta) wakacji
        czy "w gotowości" i "do dyspozycji"?
        • verdana Re: A, jeszcze w kwestii "ciężko pracujących" nau 14.02.08, 18:12
          Zapomniano o pewnym drobiazgu. Matury w lipcu, to przyjęcia na
          studia najwczesniej w sierpniu, a moze i we wrzesniu. Oznacza to, ze
          pracownicy szkół wyższych, a przede wszystkim admisnistracja,
          rektorzy, dziekani - w ogole nie mieliby wakacji.
          Już teraz przyjecia w wielu szkołach przeciągają się do wrzesnia.
          Chyba początek roku akademickiego trzeba by przesunąć na listopad.
          Maturzysci straciliby też wszelkie szanse na studia za granicą.
          • ywwy Re: A, jeszcze w kwestii "ciężko pracujących" nau 14.02.08, 19:18
            Poza tym egzaminatorzy w ogóle nie mieliby wakacji! Już 20 sierpnia
            do szkoły sad
            Przede wszystkim powinno sie odejść od gimnazjum, to był zły pomysł!
            Licea 4-letnie ! Dlaczego powołujemy się na kalendarium innych
            państw ,a nie wspominamy jak tam jest ze szkołami średnimi. Ich
            ferie wynikają także z klimatu i ich kultury i Świąt.
            My mamy długie weekendy 1 i 11 XI .
            Nie wiem co dzieciaki mogą robić w czasie listopadowych ferii. No,
            starsze wiadomo - włóczyć się po galeriach handlowych wink
            W ogóle ten MEN to jeden wielki zbiór kretynów, którzy nigdy nie
            byli w zwykłej szkole.
            • asia_i_p Re: A, jeszcze w kwestii "ciężko pracujących" nau 14.02.08, 21:48
              Ale dlaczego egzaminatorzy nie mieliby wakacji?
              Przecież sprawdzanie nie trwałoby miesiąc, tak jak teraz, tylko góra
              tydzień - nie musiałoby być tylko w weekendy.
          • asia_i_p Re: A, jeszcze w kwestii "ciężko pracujących" nau 14.02.08, 21:52
            Mieliby wakacje.
            Pierwsza tura wakacji - lipiec (po co mają siedzieć na uczelniach,
            skoro już po sesji). Dwa tygodnie pracy - rekrutacja w sierpniu, i z
            powrotem na wakacje. Dodatkowy nabór we wrześniu.
            Na maturę potrzeba jakichś dwóch tygodni - pierwsze dwa tygodnie
            lipca, na sprawdzenie, kiedy egzaminatorzy pracują normalny tydzień
            pracy, a nie 5 dni w szkole a w weekendy matura jako fucha -
            tydzień. Do końca lipca najdłużej maturę mamy w pełni za sobą i
            zaczynamy nabór.
          • paradygmat.poznawczy Re: A, jeszcze w kwestii "ciężko pracujących" nau 15.02.08, 09:36
            verdana napisała:

            > Matury w lipcu, to przyjęcia na
            > studia najwczesniej w sierpniu, a moze i we wrzesniu. Oznacza to, ze
            > pracownicy szkół wyższych, a przede wszystkim admisnistracja,
            > rektorzy, dziekani - w ogole nie mieliby wakacji.

            Wakacje ? Jakie wakacje ???
            Pracownicy naukowo-dydaktyczni mają urlopy jak każdy inny zawód, a w czasie gdy
            studenci maja ferie/wakacje/przerwy świąteczne pracują
            naukowo/administracyjnie/prowadzą badania i generalnie muszą być do dyspozycji
            dziekana czy kierownika katedry (mam na myśli rzetelnych pracowników, a nie
            leserów uncertain).
            W dodatku w dobie rejestracji internetowej komisje rekrutacyjne skurczyły sie do
            kilku osób, które dbają o poprawność wprowadzania danych i kompletują papiery.
            Nie przeczę, ze problem może być na tych kierunkach, gdzie odbywają sie
            egzaminy: artystycznych, sportowych... Ale to też zapewne da się rozwiązać...
        • czekolada_orzechowa Re: A, jeszcze w kwestii "ciężko pracujących" nau 14.02.08, 22:08
          Po pierwsze, twoja wypowiedź nijak się ma do wypowiedzi p. Inglota. Już ci tłumaczę, jak wygląda dyspozycyjność nauczyciela: 18 to pensum, zazwyczaj pracuje się 25-30h dydaktycznych, żeby zarobić na chlebek, bo za te przysłowiowe 18 dają 1500 PLN, a za tę resztę, która pozostaje do pełnego etatu, jakoś nikt nie kwapi się płacić. Wakacje masz od początku lipca do połowy sierpnia, chyba, ze dyrektor zdecyduje inaczej i ściągnie cię z urlopu, bo ktoś odwołuje się od wystawionego stopnia. Gwarantowane masz 30 dni urlopu w roku ( wyłączając soboty i niedziele), czyli normalnie.Nie masz prawa do urlopu w innym czasie. Jeśli dyrekcja uzna to za stosowne, ferii może dla ciebie nie być wcale- bo tak. I to wbrew pozorom się zdarza i tak skonstruowane są przepisy. To samo dotyczy innych wolnych dni w roku, oprócz 30 dni w wakacje.Nie możesz wziąć dnia urlopu na żądanie. Nie masz praktycznie prawa mieć grypy żołądkowej, kaca albo iść do lekarza, który przyjmuje rano, czy też do jakiegokolwiek urzędu czynnego do 15.Od rana musisz prezentować właściwe wzorce, być wyrozumiała i umieć słuchać.Uważasz ciągle, ze to lekka praca? Wpadnij kiedyś do mojej szkoły i wygłoś 2h prelekcję o czymkolwiek, na czym się znasz...później pogadamy.
          • czekolada_orzechowa to u góry to do iwoniaw, przepraszam n/t 14.02.08, 22:09

            • mamaigiiemilki Re: to u góry to do iwoniaw, przepraszam n/t 14.02.08, 22:50
              hehe, dokadniesmileostatnio mialam jakiegos wirusa, wymioty itp. ledwo stalam a musialam isc do przychodni, bo inaczej nie dostalabym dnia wolnego; oczywiscie nie wazne, ze nie mialam sily sie tam dostac...
              dyr wyraznie zaznaczyla, ze w naszym zawodzie dni wolne na rzadanie nie przysluguja...
              no, a jak juz chorujesz to myslisz, ze z programem nie zdarzyszsmilesuper!zyc nie umierac, nauczyciel=cyborg, nie ma prawa chorowac...
              a co do wakacji- sorki, ale mi tak dlugi odpoczynek potrzebny nie jest; wolalabym moc wziasc wlasnie wolne kiedy chce;
          • iwoniaw Re: A, jeszcze w kwestii "ciężko pracujących" nau 15.02.08, 00:42
            > aczę, jak wygląda dyspozycyjność nauczyciela: 18 to pensum, zazwyczaj pracuje s
            > ię 25-30h dydaktycznych, żeby zarobić na chlebek, bo za te przysłowiowe 18 dają
            > 1500 PLN,

            To, że ktoś pracuje na 2 etatach, to jego wybór. Nikt mu nie broni pracować na
            40h etacie w innym zawodzie za 3000, nieprawdaż?

            > e. Nie masz praktycznie prawa mieć grypy żołądkowej, kaca albo iść do lekarza,
            > który przyjmuje rano,

            Odkąd to nauczyciele nie mają prawa przedstawiać zwolnień lekarskich?
            Kłamiesz,koleżanko i tyle.

            Od rana m
            > usisz prezentować właściwe wzorce, być wyrozumiała i umieć słuchać.Uważasz ciąg
            > le, ze to lekka praca?

            Nie cięższa niż wiele innych, niekoniecznie lepiej płatnych. Jeśli komuś wydaje
            się _zbyt_ ciężka, to chyba pora pomyśleć o zmianie zawodu.


            Wpadnij kiedyś do mojej szkoły i wygłoś 2h prelekcję o c
            > zymkolwiek, na czym się znasz...później pogadamy.

            Tak się składa, że przez czas jakiś zajmowałam się nauczaniem - i nie polegało
            to jedynie na "prelekcjach". Nie powiem, chwaliłam sobie, zwłaszcza w porównaniu
            z poprzednią pracą 40h/ tydzień, gdzie, wyobraź sobie, też od rana musisz być
            kompetentna, uprzejma i uważna, ponosisz odpowiedzialnośc za to, co robisz, nie
            masz przerwy co 45 min., a urlopu też nie chcą dawać wtedy, gdy sobie tego
            zażyczysz, tylko każą planować z rocznym wyprzedzeniem i jeszcze zgrać się z
            terminami pasującymi Zosi, Jasiowi i Marysi. Niewiarygodne, co?

            A wypowiedź cytowanego pana jest jedynie zabawna w kontekście argumentów, jakie
            jemu podobni wysuwają, gdy mowa o konieczności podniesienia zarobków nauczycieli
            w państwowych szkołach (że niby godziny do dyspozycji dyrektora, że te 18h to
            wierzchołek góry lodowej, bla bla bla...)
            • czukczynska Re: A, jeszcze w kwestii "ciężko pracujących" nau 15.02.08, 07:46
              Najfajniejsze są to przerwy co 45 minut smileA o dyżurach słyszałaś?Przed
              lekacjami,w trakcie i po?
              Nie wypowiadam się na temat plusów i minusów innych zawodów,bo malo o nich wiem.
              Nie rozumiem dlaczego tak wiele osób uważa,że jest kompetentne wypowiadać się w
              kwestii pracy nauczyciela?
              • iwoniaw Re: A, jeszcze w kwestii "ciężko pracujących" nau 15.02.08, 15:21
                > Nie rozumiem dlaczego tak wiele osób uważa,że jest kompetentne wypowiadać się w
                > kwestii pracy nauczyciela?

                Nie wiem, dlaczego tak wiele osób. Ja jestem jedną osobą wink, akurat zawód
                nauczyciela wykonywałam i jak dla mnie to ma on wystarczająco dużo zalet, by
                zrekompensować wady. Mam szczerą nadzieję, że jeszcze w tym zawodzie popracuję,
                zwłaszcza że lubię, umiem i uważam, że krzywda mi się nie dzieje. Natomiast
                żenujące są dla mnie płacze i lamenty, jak to źle i wszystko nie tak, a osoby je
                generujące jakoś nie idą się zatrudnić na 40h/tygodniowo w innym miejscu.

                Pan płaczący na utratą wakacji (których - jak jednogłośnie twierdzą
                przedstawiciele zw. zawodowych nauczycieli oraz część osób się tu
                wypowiadających - i tak nie ma) powinien stuknąć się w głowę.

                Nie rozumiem też, czemu wszyscy czepili się ministerstwa, które tylko
                zareagowało na inicjatywę grupy dyrektorów, którzy chcą zorganizować lepiej
                pracę zarządzanych przez siebie placówek. Oczywiście najbardziej płaczą ci
                nauczyciele, którzy na co dzień mają pełną buzię frazesów o ilości czasu
                poświęcanego na pracę, a jak dyrektor próbuje wyegzekwować obowiązki, za które
                dostają wynagrodzenie, to już krzywda wielka...
            • asia_i_p Re: A, jeszcze w kwestii "ciężko pracujących" nau 15.02.08, 11:39
              Oczywiście, że nikt nikomu nie broni pracować gdzie indziej. Ale
              chyba, jako społeczeństwo, nie staramy się dążyć do stanu, w którym
              w szkole będą pracować jedynie osoby nie mogące sobie znaleźć pracy
              gdzie indziej?
              W kwestii zwolnień nie zrozumiałaś dziewczyny i z punktu zarzucasz
              kłamstwo. Chodzi o to, że nikt ci nie da zwolnienia na kaca ani ból
              zęba, a urlop możesz sobie w tej sytuacji wziąć. Nauczyciel nie może.
              Co do urlopu - musisz go może planować z rocznym wyprzedzeniem, ale
              możesz zaplanować na wrzesień albo czerwiec, poza sezonem, kiedy
              jest taniej i nie ma tłumów. Nauczyciel tej możliwości nie ma i jest
              mu to rekompensowane dłuższym urlopem. W tej chwili za długim, ale
              jeśli wprowadzą te zmiany, które, jak pisałam wyżej, bardzo mi się
              podobają, to będzie w sam raz.
              Przerwy - jeśli nie mam dyżuru przerwa wygląda tak - otworzyć okno,
              zmazać tablicę, uporządkować biurko, nastawić kasetę, przygotować
              materiały do następnej lekcji, odnieść dziennik, przynieść dziennik.
              I nie narzekam, bo ta przerwa po to jest. Przy 5-minutowej przerwie
              to akurat cała przerwa, przy 10-minutowej, jeśli nic nie kseruję,
              nie idę do dyrektorki i żaden uczeń nie ma do mnie sprawy,
              rzeczywiście jest chwila - coś około 2 minut, żeby się odprężyć. No
              i te wyrzucane nam 45 minut - przedłużcie lekcje do godziny, proszę
              bardzo, może wreszcie będzie się dało wszystko zrobić bez pośpiechu,
              zakład, że to nie nauczyciele będa protestować.
              Lubię moją pracę. Ale nie dlatego, że moge się w niej obijać, bo nie
              mogę, tylko dlatego, że mam kontakt z ludźmi, możliwość zrobienia
              czegoś pozytecznego i właściwą proporcję między ruchem fizycznym a
              wysiłkiem umysłowym. Przydałby się jeszcze szacunek moich uczniów,
              ale jeśli wszyscy do okoła im wmawiają, że jestem roszczeniowy
              nierób i fajtłapa, a szkoła jest niepotrzebna, bo nie uczy życia, a
              pracę i tak załatwi tato albo stryjek, to jak na taki klimat
              społeczny i tak się jeszcze dobrze do mnie odnoszą.
              • iwoniaw I właśnie o to mi chodzi! 15.02.08, 15:35
                > Lubię moją pracę. Ale nie dlatego, że moge się w niej obijać, bo nie
                > mogę, tylko dlatego, że mam kontakt z ludźmi, możliwość zrobienia
                > czegoś pozytecznego i właściwą proporcję między ruchem fizycznym a
                > wysiłkiem umysłowym. Przydałby się jeszcze szacunek moich uczniów,
                > ale jeśli wszyscy do okoła im wmawiają, że jestem roszczeniowy
                > nierób i fajtłapa,

                Tacy są też zapewne wspomniani w artykule dyrektorzy, chcący _lepiej_
                zorganizować pracę "swoich" nauczycieli, z korzyścią dla uczniów zresztą. I kto
                się wtedy odzywa? Nauczyciel, któremu "należą się" 2 miesiące wakacji! Jestem
                dziwnie spokojna, że traktuje on wykonywanie jakichkolwiek czynności poza 18h
                dydaktyki/ tydzień za zamach na swą wolność, godność i prywatność. I nie on
                jeden. A potem obraz nauczyciela w społeczeństwie jest, jaki jest. Tylko przez kogo?
                • asia_i_p Re: I właśnie o to mi chodzi! 15.02.08, 16:22
                  Iwonia, ale ty masz wyobrażenia oparte na obrazie w mediach, a ja
                  widzę, co jest na codzień. W mojej szkole bardzo wielu nauczycieli
                  po lekcjach prowadziło albo kółko albo konsultacje dla słabszych
                  uczniów, niektórzy (w tym ja), i jedno i drugie. Większość kółek
                  bezpłatna dla nauczyciela, konsultacje wszystkie bezpłatne, w
                  ramach "dodatkowych zajęć opiekuńczo-coś tam". I tak powinno być.
                  Problem polega na tym, że uczniowie te zajęcia olewali. Jeszcze
                  kółko - owszem, ale na konsultacje przychodzili wtedy, kiedy mieli
                  do poprawienia sprawdzian. Woleli korepetytorów.
                  Przygotowuję teraz klasę do matury (od miesiąca, odziedziczona po
                  innej anglistce, która poszła na zwolnienie lekarskie) jeden chłopak
                  chce pisać rozszerzoną. Nie mogę się go doprosić (ja jego, to nie
                  przejęzyczenie) ani jednej dodatkowej pracy poza obowiązkowymi
                  zadaniami domowymi. Kiedy zaoferowałam, że w piątek po lekcjach mogę
                  zostać i poćwiczyć z nim mówienie, powiedział uprzejmie, że bardzo
                  mu przykro, ale nie ma czasu. Uprzejmie, ale tak, jakbym to ja go
                  prosiła o przysługę.
                  On nie wierzy, że ja mam coś do zaoferowania. Już się nauczył, że
                  skoro za darmo, to pewnie nic nie warte, że po co w szkole, na pewno
                  lepiej na korepetycjach. Rodzice, kiedy dziecko ma kłopoty,
                  natychmiast wołają korepetytorów, zamiast prosić o dodatkową pomoc
                  nauczyciela, który siedzi na tych swoich konsultacjach jak durny i
                  uśmiecha się do ściany. A potem narzekają, że szkoła niczego nie
                  uczy.
                  Jest błędne koło. Szkoła mało daje uczniom, bo oni nie dają jej na
                  to szans, a potem w swojej porażce szukają potwierdzenia na to, że
                  nauczyciele są beznadziejni. Mój uczeń do mnie nie przyjdzie na
                  konsultacje, bo jego anglistka w podstawówce nic nie umiała, a pani
                  od matematyki w gimnazjum nic nigdy nie chciała wytłumaczyć.
                  Nieważne, że ja umiem i chcę, on już wie lepiej.
                  A dziennikarze, zamiast przełamać to błędne koło, zamiast apelować
                  do nauczycieli o wysokie standardy pracy, ale też nagłaśniać takie
                  pozytywne przykłady - w zdrowy sposób wymuszać wysoką jakość pracy,
                  jak w przypadku lekarzy czy sędziów, wolą promować obraz
                  nauczyciela, któremu się nic nie należy, ale też od którego nic nie
                  trzeba wymagać. Takie wygodne uzasadnienie wszystkich problemów.
                  To nazywam brakiem szacunku dla mojej pracy ze strony moich uczniów.
                  Są mili, ale większość z nich uważa, że nie zależy mi na nich, że
                  nie chcę i nie potrafię ich nauczyć i nie dają mi szansy, żeby
                  udowodnić, że jest inaczej.
                  • iwoniaw Asia_i_p masz słuszność 15.02.08, 17:08
                    - to wszystko, o czym piszesz, to prawda, wiele z tych rzeczy miałam okazję
                    obserwować sama albo znam z opowieści osób bezpośrednio zaangażowanych. Dlatego
                    zastanawiam się czasem, czy szkoła rzeczywiście powinna być obowiązkowa (z
                    konsekwencjami takimi jak dziś: że np. ucznia ze szkoły rejonowej nie można
                    wywalić, nawet jeśli jego bytność w tejże szkole nie tylko nie przynosi nic
                    dobrego jemu, ale szkodzi zarówno nauczycielom, jak i - przede wszystkim - innym
                    uczniom) Niestety, to prawda, że ludzie mało szanują to, co mają za darmo. Widać
                    to zarówno po stanie trawników w miastach jak i po stosunku do nauczycieli czy
                    lekarzy. No ale to temat na inną dyskusję.
                    Wracając do tematu wątku: mam nadzieję, że będzie coraz więcej sensownych
                    inicjatyw "oddolnych" w edukacji, a ministerstwo postara się o promowanie
                    dobrych rozwiązań i pozwolenie nauczycielom i rodzicom na sensowne działania,
                    zamiast rzucać kłody pod nogi i wprowadzać urawniłowkę na wszystkich frontach
                    pod medialnym hasłem "wyrównywania szans".
                    Pozdr.
              • miedzymorze Re: A, jeszcze w kwestii "ciężko pracujących" nau 15.02.08, 15:40
                Jak masz dzieci w wieku szkolnym to też nie bardzo możesz brać urlopy poza wakacjami, chyba że chcesz je spędzić bez dzieci.
                Co do przerw to nigdy nie rozumiałam (chodząc do szkoły) czemu muszą być takie idiotycznie krótkie, że ledwo starczało czasu na to żeby przejść z klasy do klasy, wysikać się, zjeść kanapkę, że o przebraniu po wf nie wspomnę. Odpoczynek między lekcjami przydałby się i uczniom i nauczycielom. Ale skoro nic się nie zmienia, to obstawiam, że ciśnienie grona żeby jednak jak najszybciej spadać z pracy do domu jest jednak duże.
                pozdr,
                mi
                • asia_i_p Re: A, jeszcze w kwestii "ciężko pracujących" nau 15.02.08, 16:23
                  Nie, to nie ciśnienie grona jest duże, przynajmniej u nas. To
                  ciśnienie uczniów, żebyśmy ich wypuścili. Bo dojeżdżają, bo jak
                  skrócimy ostatnią przerwę do 5 minut to zdążą na ten autobus o 14.25.
            • czekolada_orzechowa Iwoniaw, do cholery 17.02.08, 22:17
              Wyjęłaś moją wypowiedź z kontekstu i zarzucasz, ze kłamię. Przeczytaj jeszcze
              raz to co napisałam o urlopie na żądanie, tylko dla odmiany- ze zrozumieniem.
        • mamagapka Re: A, jeszcze w kwestii "ciężko pracujących" nau 15.02.08, 14:35
          otóż informuję, że sprawdzanie matur jest płatne i nieobowiązkowe.
          więc nauczyciele po prostu się nie zgłoszą. a do dyspozycji
          dyrektora - to znaczy że mogę przyjść do szkoły dokumentację
          uzupełniać albo dyżur uskutecznić a nie matury sprawdzać. a jak
          jesteś taka cwana- to spróbuj przeprowadzić w swojej pracy
          prezentację godzinna dla współpracownikiów, a potem wyobraż sobie że
          masz 8 godzin takiej prezentacji. i zmuś ich żeby byli cały czas
          zainteresowani, oszczędzaj przy tym głos i nerwy. (gim!) ignorancja
          ludzka nie zna granic!
          • verdana Re: A, jeszcze w kwestii "ciężko pracujących" nau 15.02.08, 16:45
            A jesli chodzi o wyższe uczelnie - to tam częś osób nie będzie mogla
            wziąć NIGDY urlopu.
            Bo tak - wrzesień to sesja egzaminacyjna, dziekanat , administracja
            itd musza być w gotowosci. Potem do czerwca - rok akademicki. W
            iwkszosci uczelni obecnie poczatek lipca to koniec zaocznych i
            seskja. No, moze tydzień pod koniec lipca da się wykroić. A potem
            będzie składanie podań, liczenie punktów i przyjmowanie - w
            sierpniu. Na uczelni nie mozna wziąć urlopu w trakcie zajęć (a nawet
            jesli mozna, to jednak wiekszość osób chce mieć choć troche urlopu w
            lecie), więc nie jest przypadkiem, ze przyjecia odbywaly się w
            lipcu, a sierpień był wolny.
            Obawiam się, że tzw. "panie z dziekanatow" w takiej sytuacji
            podziekuja za prace - ciekawe kto przyjdzie je zastępić na takich
            warunkach?
            • paradygmat.poznawczy Re: A, jeszcze w kwestii "ciężko pracujących" nau 17.02.08, 18:42
              verdana napisała:

              > A jesli chodzi o wyższe uczelnie - to tam częś osób nie będzie mogla
              > wziąć NIGDY urlopu.(...)
              > Obawiam się, że tzw. "panie z dziekanatow" w takiej sytuacji
              > podziekuja za prace - ciekawe kto przyjdzie je zastępić na takich
              > warunkach?

              Chyba nie bardzo znasz specyfikę pracy na uczelni, co ? wink
              Pań w dziekanacie jest kilka (u mnie 4), gdy jedna bierze urlop pozostałe
              pracują. Mogą brać urlopy zarówno w semestrze jak i w wakacje, tylko w czasie
              sesji muszą byc wszystkie.
              Na mojej uczelni rekrutacją zajmuje się osobny zespół pracowników, jeden na całą
              uczelnie, niezależny od dziekanatów poszczególnych wydziałów, o ile wiem na
              wielu uczelniach jest podobnie od czasu informatyzacji rekrutacji.
              • verdana Re: A, jeszcze w kwestii "ciężko pracujących" nau 18.02.08, 12:02
                Pracujesz, jak mniemam, na państwowej uczelni. Prywatne zazwyczaj
                zatrudniaja panie "na styk" - w momencie przyjęć Żadna nie może iść
                na urlop, i tak pracują po 10 godzin.
                • paradygmat.poznawczy Re: A, jeszcze w kwestii "ciężko pracujących" nau 18.02.08, 12:41
                  verdana napisała:

                  > Pracujesz, jak mniemam, na państwowej uczelni. Prywatne zazwyczaj
                  > zatrudniaja panie "na styk" - w momencie przyjęć Żadna nie może iść
                  > na urlop, i tak pracują po 10 godzin

                  Piszesz o patologii, jeśli w prywatnych jest tak źle, to trzeba to zmienić u
                  źródła, a nie pomstować na pomysły z przeniesieniem matur...
                  Sprawa sie rozwiąże sama, jak sie panie pozwalniają i rektor się obudzi bez
                  studentów wink
    • alinawk Re: Rewolucja w szkołach...znowu!!!! 18.02.08, 12:25
      Nauka w lipcu lub sierpniu gdy temperatura często przekracza u nas
      35 stopni??? Ja sobie nie wyobrażam jak te biedne dzieci będą wtedy
      chodzic do szkoły. Pamietacie jakie były straszne upały w ostatnie
      lata?
Pełna wersja