carola889
05.05.08, 00:46
Sprawa wyglada tak.
Mieszkamy z moim nieslubnym w UK, mamy polroczna corke i niedawno
wyprawialismy chrzciny u jego mamy i ojczyma w Polsce. Z mojej
rodziny byla babcia, mama, tata i 19 letnia kuzynka-matka chrzestna,
z jego strony rodzice i 40letni brat-ojciec chrzestny. Ja jechalam
tam "na gotowe" bo nasze miejscowosci sa oddalone od siebie jakies
250 km. i za bardzo nie bylo mozliwosci przyjazdu wczesniej, nie
mniej jednak poniewaz moj "maz" lubi gotowac ustalilismy ze to on
wszystko przygotuje.
Okazalo sie jednak, ze chrzciny wyprawiala jego mama, ona wszystko
przygotowywala, on dal tylko pieniadze.
Jesli chodzi o prezenty to moja rodzina dala w sumie 400 zl, w tym
niepracujaca kuzynka 100zl i ubranko i moi rodzice pozyczyli mi
wczesniej 500 zl i nie kazali oddawac tylko potraktowac to jako
prezent na chrzciny(oprocz tego dali jeszcze srebrny obrazek z Matka
Boska) a jego rodzina NIC, po prostu nic, nawet pamiatki chrztu sw.
Zaznaczam, ze brat mojego niemeza jest kawalerem na kierowniczym
stanowisku, mieszkajacym z matka i ojczymem. Strasznie mnie to
zabolalo, tym bardziej, ze moja rodzina bardzo nam pomogla kiedy
bylismy w potrzebie, a jego co kilka miesiecy dzwoni z prosba o
pozyczke.
A w Polsce bylismy po raz pierwszy odkad urodzilam corke, czyli
wszyscy widzieli ja pierwszy raz. Od tego czasu mam alergie na jego
rodzine, na szczescie mieszkamy daleko wiec nie bede sie czesto z
nimi widywac, no ale kiedys na pewno sie to stanie. Nie chce wyjsc
na osobe gdzie licza sie tylko pieniadze i kto da wiecej, nie
chodzlo mi o to zeby rzucali stowami, nie wybieralam chrzestnych dla
pieniedzy ale chodzi mi tylko o gest.
Moja cala rodzin, kolezanki, zaprzyjaznione sasiadki, nawet
kolezanki mojej mamy na pierwsze spotkanie cos jej przynosily a od
rodziny "meza" nawet grzechotki nie dostala. I teraz mam do Was
dziewczyny pytanie czy mam racje, czy moze to jednak jest normalne i
jak mam sie teraz w stosunku do nich zachowywac, szczerze mowiac to
nie mam ochoty ich ogladac.Tym bardziej ze jak chca pozyczyc to
wiedza gdzie dzwonic.
Z "mezem" na ten temat jeszcze nie rozmawialam, tak wlasciwie to nie
wiem jak mam zaczac, bo w sumie co on moze za rodzine.