Marta ewelina przyszła na świat 4.05 o 5.07 przez cc. Ważyła 3100,
mierzyła 55 cm. Rodziłam na PCK- porodówka super- naprawdę jak w
prywatnej klinice (zwłaszcza, ze byłam jedyną pacjentką przez całą
noc

. Połoznictwo i noworodki gorzej ("jutro już wymienimy pani to
prześcierdło" - podczas gdy ja leżę w kałuży krwi, hehe), ale nie
najgorzej. O północy odeszły mi wody, mąż mnie zawiózł, ale był ze
mną gdzieś od 3.00, bo nie kupiliśmy wcześniej mundurka, a na
oddziiale nie było. Rodziłam sn aż do 9. centymetra, doszłam do bóli
partych i niestety- okazało się, że mała jest ułożona ciemieniowo.
No i heja z cesarką. Po 10 minutach mała była już na swiecie.
Cholera mnie strzelała, bo zobaczyłam ją dopiero o 13.00, a dopiero
w drugą noc zaczęłam sobie z nią jakoś radzić - dały mi położne
ketonal. Jest coraz lepiej- ale nie widzę zbyt dużo plusów cc.
Właściwie tylko tyle, że poczułam chwilową ulgę jak się
dowiedziałam, zemnie wreszcie uśpią i to, że mam krocze w całości,
ale to marna pociecha. Szwy ciągną, a ja długo sobie nie pobiegam i
nie poskaczę.
No to tyle. Acha- poród odebrał doktor Mikołajczyk- najlepszy na
świecie jak dla mnie.
No i jesteśmy od wczoraj w domu (wypisują błyskawicznie jak się
tylko da- przedwczoraj w nocy było 10 porodów (!!!!!!!!), no i
nareszcie jesteśmy naprawdę szczęśliwe

Pozdrawiam!!

Macierzyństwo- piękna sprawa