16.05.08, 09:27
Ja i mój maż jesteśmy ludźmi wierzącymi, ale nie latamy w każde Święto do
kościoła. Rodzinka już pyta kto zostanie chrzestnymi dziecka, planują prezenty
na Chrzest. Fakt, ochrzcimy maluszka, bo tego chcemy. Chrzestni też już
wybrani, ale na razie nie mówimy o tym rodzince. Nie zamierzamy robić imprezki
z bigosem i wódka. Będą tylko chrzestni i my. Po prostu takie jest nasze
spojrzenie na tą sprawę. Przyjęcie nie byłoby dla dziecka, nie dla nas. Więc
dla kogo? Dla dziadków, którzy się nie lubią i jak się gdzieś spotykają to
zawsze wybucha awantura? Poza tym jedni mieszkają 300 km od nas na północ, a
drudzy 300 km na południe.
Jak jest u Was? Czy macie podobnie, czy może zupełnie inaczej?
Obserwuj wątek
    • aleksa51 Re: chrzciny 16.05.08, 09:43
      Po pierwsze zazdroszczę odległości od teściów.
      Przy pierwszym dziecku organizowałam imprezę dla najbliższej
      rodziny, ale i tak wyszło mi tej najbliższej rodziny 14 osób. Córka
      miała wtedy 3 miesiące. Mieszkający przez płot brat mojej teściowej
      obraził się na śmierć że jego nie zaprosiliśmy, co ja mam głęboko
      gdzieś, ale jego żona długo odgrywała się na teściowej.
      Teraz mam rodzić we wrześniu i nie obmyśliłam jeszcze chrzestnych. I
      chyba ze chrzcinami poczekam do wiosny. Mam też nadzieję, że uda mi
      się zmniejszyć ilość gości. Chcę ochrzcić dziecko nie dla rodziny
      tylko dla wiary, qa przymus organizowania przy tym imprezy strasznie
      mnie wkurza (podobnie jak kupowanie na komunie przez chrzestnych
      komputera). Ludzie dziś zapominają, że chrzestni mają być
      odpowiedzialni za wychowanie w wierze dziecka, a nie odpowiedzialni
      finansowo.
      • miriana Re: chrzciny 16.05.08, 09:50
        O kupowaniu komputera na chrzciny nie słyszałam. Zatkało mnie jak to
        przeczytałam... Widzisz, masz rodzinę dom obok, i takie obrażalstwo mnie nie
        dziwi, bo u mnie byłoby tak samo. Moja mama ostatnio mi powiedziała, że u nich w
        kościele chrzest kosztuje 1000 zł. Nie wiem jak jest w moim mieście, ale ja nie
        zamierzam zapłacić księdzu więcej niż 100 zł.
        • aleksa51 Re: chrzciny 16.05.08, 09:57
          Z tym komputerem to pisałam, że na komunię...
          Ale pamiętam, że płaciłam za chrzest chyba 150zł - niby co łaska ale
          cennik jest i mamy go przestrzegać. To bardzo od kościoła odpycha.
          Dlatego nie przejmuję się tym, że odkąd jestem mężatką rzadko bywam
          w kościele (przy załatwianiu ślubu często coś mnie oburzało). Zmam
          też przypadki, że za ślub wyceniano sobie na wiejskich parafiach 2x
          drożej niż w mieście. A i u nas zmienił się proboszcz i ten nowy
          podobno wywindował stawki za sakramenty w górę.
          • miriana Re: chrzciny 16.05.08, 10:10
            Faktycznie - komunia smile
            Ze ślubem też mielismy podobną sytuację. Braliśmy ślub na studiach - wbrew woli
            rodziców (choć wesele nam zrobili, no bo "co ludzie powiedzą"). Poza wydatkami
            na przyjęcie weselne (wódka, jedzenie, lokal) za wszystko płaciliśmy sami -
            suknia, kwiaty, garnitur, kościół. Wtedy jeszcze nie byliśmy tak asertywni jak
            teraz smile Najbardziej przykra sytuacja spotkała nas w kościele. Przyjmował nas w
            kancelarii ksiądz proboszcz - starszy dziadek, około 70 lat. Przedstawiliśmy mu
            szczerze jak wygląda sytuacja i daliśmy mu w kopercie 300 zł (stawka z cennika,
            który nie istnieje wynosiła 500 zł). On powiedział, że to zbyt mało. Ręce nam
            opadły. I powiedzieliśmy, że tyle właśnie możemy mu zapłacić. (Nie znam nikogo
            kto zarabia 300 zł na godzinę). W dniu ślubu okazało się, że ślubu będzie nam
            udzielał wikary. I bardzo cieszyliśmy się. Bo uroczystość była piękna. Ech,
            rozgadałam się....
            • maja_sara Re: chrzciny 17.05.08, 00:40
              Straszne...to się nazywa kupczenie sakramentami. I tego właśnie
              kościołowi robić NIE WOLNO!!
    • zefirekk Re: chrzciny 16.05.08, 10:10
      ja jestem chrześcijanką ale nie katoliczką. Tak samo mój mąż (mamy ślub cywilny, bo kościelny to lekka farsa przynajmniej w kosciele katolickim-moim zdaniem oczywiscie). Długo myśleliśmy, czy w ogóle ochrzcić nasze dziecko (bo niechby sobie samo wybrało wiarę jak dorośnie) ale doszliśmy do wniosku, że ochrzcimy je w kaplicy u Franciszkanów - tylko dziecko, my i chrzestni. Nie interesuje mnie zdanie rodziny w tej kwestii, bo to nasze dziecko i my je będziemy wychowywać. Teściowa już zaczyna przebąkiwać o chrzcie i imprezie z tej okazji a ja póki co milczę. (Moją rodzinę poinformowałam, ale oni mają podobny stosunek do Kosciola Katolickiego jak ja, więc zero oburzenia).
      Nie rozumiem po co te imprezy po
      mszy, zarówno po chrzcie jak i po komunii. C
      • aleksa51 Re: chrzciny 16.05.08, 10:18
        Wszystko rozbija się o to, że dziś mało kto pamięta po co właściwie
        są sakramenty. No i o to co ludzie powiedzą...
        Musimy robić tak jak my uważamy i mieć innych gdzieś.
    • krysiia Re: chrzciny 16.05.08, 10:20
      Chrzciliśmy swojego Bąbla gdy miała 5 mies, choć od początku
      teściowa naciskała na mnie (olałam to, uważam, że mies dzidzia jest
      za mała na takie imprezy)
      Przyjącie było na 11 osób dziadki jedne, dziadki drugie (nasze
      dziadki mieszkają po ok 20 km od nas, wiec nie mozna było się
      wykpić) chrześni z partnerami i my we trójkę smile
      Poobrażane pociotki olałamsmile Te którym zależało na Niuni przyszły do
      kościółka, reszta niewarta jest wspomnienia.
      po uroczystości kawa ciasto i do domu.
      Pozdrawiamsmile
      • eli81 Re: chrzciny 16.05.08, 10:56
        ja dostaję drgawek na samą myśl, że musiałabym robić przyjęcie dla 10 osób,
        zwłaszcza teściowej, wrrr, mam nadzieję, że jak już to uda mi się zrobić skromne
        chrzciny dla nas i chrzestnych tylko, poza tym zawsze miałam awersję do robienia
        spotkań rodzinnych lub udziału w nich, myślę że niedoszli goście powinni
        uszanować wolę rodziców dziecka, bo to nie ci goście są tu najważniejsi smile
        • miriana Re: chrzciny 16.05.08, 11:00
          A jednak w mojej rodzinie jest inaczej... Ja i mój mąż staramy się wprowadzać
          "nową jakość". Idzie to trudno, ale pomału przyzwyczają się do naszych
          "fanaberii" smile
    • 0golone_jajka mamy zuoełnie inaczej 16.05.08, 21:26
      jesteśmy niewierzący i wbrew pseudokatolickiej rodzinie nie ochrzciliśmy dzieci. I żyją. Tylko trochę chorują. Ciekawe czy zawierzenie ich bogu Jahwe uchroniłoby je przed tym??
      • roksanaa22 Re: mamy zuoełnie inaczej 16.05.08, 21:39
        Ochrzciliśmy nasze dzieci.Za pierwszym razem był cyrk bo dziecie
        bekartem nieślubnym byłosmile
        Byliśmy my,chrzestni,i dziadkowie.Kawa,ciasto i po wszystkimsmile
        • asinek68 Re: chrzciny 16.05.08, 23:11
          Zwykle jest tak, że zawsze ktoś się obrazi, że nie został zaproszony
          a z tych co zostali zaproszeni nie jeden d*** Ci obrobi, że nie tak
          ich ugoszczono.
          Ja popełniłam ten błąd, że zaprosiłam więcej osób niż rozum
          podpowiadał (małe mieszkanie). I myślałam, że padnę ze złości, bo Ci
          których zaprosiłam - właśnie, żeby się obrazili - stali przed
          kościołem i palili fajki a potem między wierszami usłyszałam, że u
          nich "toby nie opędzli gości takim obiadem". Była zupa, 2 dania do
          wyboru, sałatka, potem różne ciasta. Potem oni chrzcili wnuka (ich
          syn był u nas chrzestnym) i nas nie zaprosili.
          Róbcie tak, żeby Wam było dobrze smile
          • asinek68 Re: chrzciny 16.05.08, 23:12
            miało być: żeby się NIE obrazili.
          • myszciarella Re: chrzciny 20.05.08, 09:51
            Bardzo spodobał mi się tekst asinka68 : Róbcie tak ,żeby Wam było dobrzesmile
            Trudno i raczej niemożliwe jest, przy jakiejkolwiek uroczystośc zadowolić wszystkich. To przynajmniej sprawmy , abyśmy to my byli spokojni i zadowoleni, a nie umęczeni, obgadani i w wyrzutami sumienia.
      • louisse Re: mamy zuoełnie inaczej 17.05.08, 16:22
        jesteśmy niewierzący i wbrew pseudokatolickiej rodzinie nie ochrzciliśmy dzieci
        > . I żyją. Tylko trochę chorują. Ciekawe czy zawierzenie ich bogu Jahwe uchronił
        > oby je przed tym??


        A ktos Ci powiedzial, ze taki jest sens Chrztu? Pomylilo Ci sie z praktykami
        sredniowiecznych babek. Chrzest to sakrament, ktorego celem jest wprowadzenie
        dziecka na lono Kosciola Katolickiego.Decyduja sie na to rodzice, ktorzy chca
        przekazac dziecku wiare i wychowac je w wierze, szok, prawda? W zadnym razie
        nie zabezpiecza przed choroba i zgonem, szkoda czasu.
    • marghe_72 Re: chrzciny 16.05.08, 23:17
      Też nie urządzaliśmy przyjęcia
      do Koscioła zaproszeni byli wszyscy, bliżsi i dalsi
      Kto mógł to przyszedł .
      Natomiast na obiad zabraliśmy tylko chrzestych i ich połowki

      NIe mam pojęcia co myślała rodzina. To znaczym, domyślam się, ale
      jakoś zupełnie mnie to nie rusza smile
    • tattianka Re: chrzciny 17.05.08, 15:54
      Ja mam ten sam problem. rodzina sie dopytuje kiedy chrzest,a ja nie mam nawet chrzestnej wybranej,a nablizsi to 25osob! trzeba wynajac lokal,bo jak w kawalerce. myslimy wiec o obiedzie dla nas i chrzestnych,ale wlasnie czy sie babki nie poobrazaja? napewno taksad
      • mcdelon Re: chrzciny 17.05.08, 17:49
        U mnie były chrzciny 3 tyg temu. Była cała moja i męża rodzina oraz kilku
        najbliższych znajomych, razem 60 osób. Bardzo się z tego cieszę, ponieważ
        chrzest to pierwszy sakrament jakie dziecko przyjmuje i moim zdaniem cieszyć się
        z tego faktu może również rodzina. Było bardzo fajnie i wesoło. Msza św. piękna
        i nawet się poryczałam jak chrzczono moje maleństwo. PRZEZ CHRZEST NARODZONY DLA
        NIEBA!!! NA szczęście żyjemy zgodnie z rodzicami i nie mieliśmy problemu żeby
        ich zaprosić, to są w końcu dziadkowie i mają prawo uczestniczyć w tak ważnym
        sakramencie jakim jest chrzest wnuka czy wnuczki.
    • szyszunia11 Re: chrzciny 17.05.08, 18:57
      dla mnie nie ma związku przyczynowo-skutkowego między osobistą wiarą i posiadaną relacją z Bogiem, a wystawnością przyjęcia po chrzcie... żadnego!! chyba, ze może tacy, którzy nie bardzo kumają o co w sakramencie chodzi (to samo tyczy się I komunii a nawet ślubu) chcą "nadrobić" jakąś wypasiona impreząsmile
      osobiśie nie wyobrażam sobie wódki na przyjęciu po chrzcie!!!!!!!!!masakra, ale rozumiem, ze sa środowiska, w których jest taki zwyczaj...sad na pewno bym się na wódkę nie zgodziła, nie było jej na moim weselu co uwazam za spory sukcessmile to dlaczego miałaby być na chrzcie???
      trzeba oddzielić chrzest od "chrzcin". Chrzest to sakrament, wydarzenie które odbywa się w porządku nadprzyrodzonym i jest wielkim darem rodziców dla dziecka. Sakrament ten jest skuteczny niezaleznie od oprawy, prezentów, menu na przyjęciu...Chcąc ten własnie aspekt zaakcentować zrobiłabym pewnie skromne przyjęcie a nie żadną imprezę w stylu "chrzciny" - czyli cos tam w kościele a potem świętowanie na całegosmile
      tak na marginesie - w życiu nei spotkałam się z przypadkiem by ksiądz powiedział ze ze ślub lub chrzest to "za mało"!!! choć nie kwestionuję - oczywiście mogło tak się zdarzyć - w kazdym środowisku także wśród duchownych jest pewnien "margines buractwa"... Pewnie że to gorszące! Ale przez to rezygnować z dóbr jakie daje Kościół to tak jakby nie odebrać w banku milionowego spadku bo kasjer nieuprzejmy albo buraksmile
      do kościoła "latam" owszem, nawet często, bo jak się chce mieć z kimś bliskim dobrą relację, to fajnie jest go odwiedzać częściej niż tylko od świętasmile i bynajmniej nie chodzi mi o relacje z księdzemtongue_outtongue_out
      i naprawde nie on jest najwazniejszy w całej tej "imprezie" co się Kościołem zwie.
      • marzeka1 Re: chrzciny 20.05.08, 14:33
        "Nie zamierzamy robić imprezki
        z bigosem i wódka"- wybacz, ale tylko jakaś patologia chrzest czy komunię łączy z wódą.
    • bablara Re: chrzciny 20.05.08, 16:00
      Za jakis czas rowniez mam nadzieje mnie to czeka. I mam ten sam dylemat. Ja
      powiem tak zamierzam zaprosic , dzidkow z obu stron, prababcie i siostre meza ,
      no i oczywiscie chrzestnych. Nawet swojego brata nie mam ochoty zapraszac, bo po
      co mi ktos z kim widze sie raz na kilka lat.W sumie jakies 14 osob , jak dla
      mnie to i tak za duzo.
      • aguskin Re: chrzciny 20.05.08, 19:05
        ja robiłam chrzciny jak skończył rok, w innym kosciele, tzn nie w
        swojej parafi, w sobote, po południu, byliśmy my i rodzice chrzesni,
        bez osób towarzyszacych, a po chrzecie bylismy w mcdonaldziesmile
        no co tak wyszło, siku mi sie chciało i myslałam, ze nie dojade do
        domu, jak weszlismy to i po świństewku zjedlismy,
        a teraz mam problem, mały 2 lata skończone, a chrzesnego nie moge
        skołować, bo teraz nie tak łatwo, a dobija mnie proszenie na
        chrzesnego osoby kuzyna, ktorego ledwo kojarze, w mysl zasady, bo
        sie dziecku nie odmawia, chore to sie robi i juz,
    • krwawakornelia nie chrzczone 20.05.08, 19:11
      chrzcin nie planujemy na razie. Nawet o tym nie myslelismy nigdy.
      • ledzeppelin3 Re: nie chrzczone 20.05.08, 19:19
        Uroczystości związane z wiarą i kościołem, do którego należę, są dla
        mnie ważne ale skręca mnie na myśl, że znów pół "rodziny" się
        obrazi, bo nie zrobimy szopy na 150 osób z uje..niem się po pachy,
        żeby tylko wszyscy byli zadowoleni
        Tradycja polska z zapraszaniem znienawidzonej cioci i szwagierki
        męża siostry teściowej ze strony ciotecznej babki, z hasłem "zastaw
        się a postaw się", bo to przecież RODZINA, przyprawia mnie o wymioty
        • krwawakornelia eee tam 20.05.08, 19:21
          to polskie wrodzone uwielbienie do wszelkich "drak" i slacheckich
          awantur.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka