umieram2raz
17.05.08, 22:29
Cześć dziewczyny, przyjmiecie nową duszyczkę do towarzystwa?
Pewnie powinnam się zalogować tam, gdzie samodzielne/samotne mamy, ale jakoś chyba nie mogę się jeszcze przełamać.
Kilka godzin temu dowiedziałam się, że będę sama... Nasze dziecko ma się urodzić za kilka dni, rodzinna sielanka trwała od kilku lat, kochaliśmy się... A jednak coś dziś pękło, coś się rozsypało, zbyt wiele ostrych słów wyrwało się podczas kolejnej, niby błahej sprzeczki... Mąż odszedł, zabierając ze sobą podkoszulek, zmianę bielizny i laptopa. Wyjechał bez słowa, choć wcześniej tych słów było zbyt wiele, i bolą tak, że do tej pory nie mogę się otrząsnąć, ani opanować łez. A wcale nie chcę płakać, to tak samo z siebie leci...
A więc zostaję sama. Pewnie sobie poradzę, do szpitala mogę przecież dojechać sama, wprawdzie starsze dziecko będzie musiało przez kilka dni poradzić sobie samo, ale sąsiedzi chyba pomogą mu zamówić pizzę...? A potem, jakoś to będzie...
Do licha, i po co ja to wszystko piszę? No tak, jestem uryczana, czuję się samotna, i ogólnie jest mi źle. Po prostu, chciałam się wygadać. Przepraszam, jeśli przynudziłam...