Dodaj do ulubionych

czy często myślicie o skatowanych dzieciach?

19.05.08, 02:46
Niedawno 3-letnia dziewczynka pobita przez pjanego znajomego matki i
wrzucona żywa do szamba. Albo teraz ten 3,5 letni chłopczyk.
Roksanka (na szczęście żyje), której na rany zastepcza matka sypała
sól, bo biologicznym rodzicom pomoc społeczna itp. nie pomogła po
stracie 2 dzieci (w tym 1 zamordowane).
Jakiś czas temu pamiętam o dziewczynce, która powiesiła się, bo nie
potrafiła znieśc upokorzeń ze strony rówieśników a rodzice też się
własnym dzieckiem nie interesowali. Pamiętam jak pokazywali jej
pogrzeb - nikt sią nią nie przejmował!
Wiem, że takie rzeczy się zdarzają na świecie, ale nie potrafie się
z tym pogodzić. Tak strasznie mi żal tych dzieci.
Wygadałam się, idę teraz popatrzeć, jak moje słodko śpią. Może i
mnie się wreszcie uda zasnąć.
Obserwuj wątek
    • paliwodaj Re: czy często myślicie o skatowanych dzieciach? 19.05.08, 06:25
      tak , jak juz cos takiego wyczytam w internecie ( polskiej telewizji
      nie posiadam) mysle o tym bez konca, tak jakby umarlo dziecko po
      drugiej stronie ulicy, ktore znam.
      Zawsze tez mowie mezowi ze jak mam swoich 3, to wzielabym jeszcze i
      to nastepne i kochala jak swoje
    • kali_pso Re: czy często myślicie o skatowanych dzieciach? 19.05.08, 06:37
      To chyba nie jest temat na codzienne rozmyślania.
      Uważam, że trzeba być czujnym i dobrym obserwatorem. Reagować, kiedy
      jest potrzeba, kiedy dziecku dzieje sie krzywda, ale nasza psychika
      jest ukształtowana tak a nie inaczej, więc z reguły takie myśli są
      wypychane na obrzeża, bo inaczej- jak żyć?
      Ja pracuję w miejscu, gdzie śmierć dziecka zdarza się dość często( z
      powodu choroby), ale kiedy idę do tych dzieci, nie myślę o tym, co
      na nie czyha, nie rozczulam się nadmiernie bo inaczej nie mogłabym
      normalnie pracować, a one normalności właśnie potrzebują.
      Chcą mieć poczucie, że jeszcze je coś ze światem łączy....

      Empatia-tak, egzaltacja i przewrażliwienie-nie. Dlatego nie wszyscy
      sa w stanie pracować z dzieciem chorym, czasami przeciez
      śmiertelnie.
    • 18_lipcowa1 tak zapewne jak tak czesto jak ja o moim dalekim 19.05.08, 08:26
      kuzynie
      hehe swietoszki ktore poza swoim dzieckiem i nosem swiata nie widza
      a na forum zapalaja swieczki i pisza wyrazy wspolczucia
      • elza78 Re: tak zapewne jak tak czesto jak ja o moim dale 19.05.08, 08:30
        lipcowa, skoro sie juz hajtnelas to sobei zrob dziecko i potme bedziesz takie
        opinie wyglaszac na forum, juz ci deela w innym watku napisala, punkt widzenia
        ulega zmianie gdy kobieta zostaje matka i mozesz sobei gadac co chcesz, ale
        takie sytuacje sa w tym wypadku wstrzasajace...
        tez mi kiedys nie robilo...
      • sanna.i Re: tak zapewne jak tak czesto jak ja o moim dale 19.05.08, 09:16
        Ojojoj, lipcowa, jaka z ciebie twardzielka. Normalnie Bond w spódnicy... tongue_out
        • ibulka Re: tak zapewne jak tak czesto jak ja o moim dale 19.05.08, 18:11
          sanna.i napisała:

          > Ojojoj, lipcowa, jaka z ciebie twardzielka. Normalnie Bond w spódnicy... tongue_out

          a ja mam podobne zdanie do lipcowej...
    • moofka Re: czy często myślicie o skatowanych dzieciach? 19.05.08, 08:35
      staram sie nie myslec, bo by czlowiek osiwial
      ale kazde takie kolejne doniesienie nie daje mi spokoju dlugo
      ja tego po prostu nie moge zrozumiec
      ogarnac jakos skad to sie bierze
      jakim trzeba byc potworem, zeby podniesc reke na male dziecko i zatluc na smierc
      no nie moge jakos
    • kawad Re: czy często myślicie o skatowanych dzieciach? 19.05.08, 08:46
      Nie, nie rozmyślam o tym bez przerwy. Tu nie chodzi o rozmyślanie
      tylko o działanie. Skoro wszyscy wiedzą, że dziecko jest katowane
      ale nikt się nie wtrąca to nic dziwnego, że potem są takie efekty.
      Fajnie jest powiedzieć do kamey lub na forum że nam żal, tylko CO Z
      TEGO! Mam nadzieję, że jeśli spotkam się z taką sytuacją to bedę
      miała odwagę zareagować i zgłosić gdzie trzeba. Gdyby inni tak
      robili katowanych dzieci byłoby mniej!
      • lola211 Re: czy często myślicie o skatowanych dzieciach? 19.05.08, 09:09
        Sek w tym, ze chocby sie chcialo zadzialac, to nie ma sie okazji
        (cale szczescie zreszta w sumie).Macie gdzis obok siebie takie
        rodziny? Słyszycie placz dzieci, awantury, widujecie dzieci pobite?
        Bo ja nie.Dlatego nie mam sobie do zarzucenia, ze nic nie robie.


        --------------------------------------------------------------
        Jędza zjadła księdza, krew wypiła, tylko kości zostawiła
        • lila1974 Re: czy często myślicie o skatowanych dzieciach? 19.05.08, 09:23
          W moim bloku jest kilkoro dzieci, które wydały mi się zaniedbane,
          gdy się tu wprowadziłam. Bałam się, ze może są właśnie bite,
          poniżane itp. Dlatego wykorzystując fakt posiadania własnego dziecka
          zbliżyłam się do nich. Dzięki znajomości z dziećmi, wkrótce poznałam
          również rodziców i powolutku mogłam wyrabiać sobie opinię. Okazało
          się, ze na szczęście dzieci są dośc biedne ale pogodne i raczej nie
          krzywdzone, bo po pierwsze nie słyszałam, aby coś się działo złego
          (a okna mam pootwierane, bo lubię i bardzo akustyczną łazienkę).

          Wlasciwie jedyne co mogę dla nich zrobić, to zaproponowac zabawę w
          naszym domu, od czasu do czasu wypad na pobliski zespół basenowy lub
          do małpiego gaju.

          Interweniowałam w moim bloku dwa razy, ale na szczęście były to
          awantury osób dorosłych między sobą.
    • majmajka Re: czy często myślicie o skatowanych dzieciach? 19.05.08, 08:56
      Szlag mnie trafia. Staram sie nie myslec, ale kiedy czytam, ze dziecko z bolu prosilo mame, zeby go nie brala na rece....No...zabilabym wlasnymi rekami bez mrugniecia takiego konkubenta. Mam nadzieje, ze do konca zycia bedzie tego zalowal i ze dowala mu odpowiednio tam gdzie trafi.
      Tak bardzo zal tych dzieci...I tak wielka zlosc mnie ogarnia na tych ludzi, ktorzy taki los im zafundowali...
      Gdybym w swoim otoczeniu wyczaila, ze cos jest nie tak moja reakcja bylaby natychmiastowa. Tego jestem pewna.
      • roksanaa22 Re: czy często myślicie o skatowanych dzieciach? 19.05.08, 09:18
        Niestety często.Mąż mi nawet zabrania oglądania programów na ten
        temat bo potem płaczę i zamartwiam się o wszystkie dzieci świata-te
        bite i te głodne...
        I ZAWSZE reaguję.Kilkakrotnie dzwoniłam na policję kiedy widziałam
        pijaną matkę z wózkiem lub dwulatki samotnie bawiące się przy ulicy.
        Sąsiadów takich nie miałam nigdy ale reaguję na ulicy.Byłam kiedyś u
        kuzynki(zeszłego roku w lecie) i na podwórzu bawiła się dziewczynka
        na oko 4-letnia.Siedziała tam kilka godzin w upale bez picia czy
        kanapki o dozorze nie wspominając.Zadzwoniłam na policje okazało
        się,że matka śpi pijana i nie wpuszcza dzieciaka do domu...
        Serce się kroi...
        • verdana Re: czy często myślicie o skatowanych dzieciach? 19.05.08, 09:27
          Nie, raczej nie myślę. Ale gdy na klatce byla awantura i slyszałam
          krzyk dziecka, wezwałam policję.
    • margotka28 Re: czy często myślicie o skatowanych dzieciach? 19.05.08, 09:31
      Czasami myślę, zazwyczaj, kiedy w telewizji trąbią o kolejnym
      skatowanym dziecku. Zawsze reaguję, jak widzę lub słyszę, że dziecku
      dzieje się krzywda. Kiedyś byłam na wakacjach z dziećmi z ośrodka, w
      którym pracowałam. Ponieważ był on z domu dziecka, nie przyjeżdżali
      do niego rodzice. Wzięłam go więc na lody. Siedzimy jest miło, nagle
      zobaczyłam jak dwoje dziadków (pijanych oczywiście), kłóci się
      między sobą o papierosa, w ręce wino, małe dzieci obok. Dziadek
      wstał, walnął ręką na odlew dzieciaka, drigiego zaczął wyzywać.
      Wywaliłam swojego loda, przeskoczyłam przez płotek lodziarni,
      złapałam dziadka za szmaty i wezwałam policję. Policja przyjechała,
      zabrała dzieci, a dziadków wywiozła na izdebkę wytrzeźwień. Mój
      podopieczny był w szoku, bo ja zazwyczaj łagodna jestem.
      Teraz mieszkam w nowym bloku (wynajmuję mieszkanie) i mam sąsiadów,
      którzy często się w nocy kłócą. Pierwsze co zrobiłam, to
      sprawdziłam, czy nie mają dzieci. Nie mają, więc niech się kłócą.
      • k1234561 Re: czy często myślicie o skatowanych dzieciach? 19.05.08, 10:02
        Ja staram się takich wiadomości nie czytać i nie słuchać.Zbyt
        wrażliwa jestem na krzywdę obojętnie czy dziecka,czy dorosłego czy
        zwierzęcia,zamartwiam się potem,analizuję bez końca.
        Wiem,że są takie dzieci, gdyby w moim otoczeniu coś takiego się
        działo i wiedziałabym o tym natychmiast bym reagowała.
        Staram się sobie tłumaczyc to tym ,że takie sytuacje były od zawsze
        to teraz dziennikarze nagłaśniają takie sprawy.Niemniej
        pedofile,gwałciciele,rodzinni psychopaci funkcjonowali i niestety
        funkcjonują od dawien dawna w społeczeństwie,tylko teraz się o tym
        mówi,bo jest telewizja,internet i powszechny dostęp do mediów.
        Zauważyć należy tylko,gdzie dzieją się te tragedie.Otóż dzieją się
        one wśród tzw.marginesu społecznego.Bardzo rzadko się zdarza aby w
        przeciętnej wykształconej rodzinie z minimum średnim wykształceniem
        ojciec katował swe dzieci czy żonę.Być może i wtakich rodzinach to
        się zdarza,ale nieporównywalnie rzadziej niż wśród menelstwa,gdzie
        kupa dzeciaków,brud,smród i ubóstwo i tylko wóda się liczy.A takie
        dzieci myślicie,że za parę lat to inne będą?Prędzej czy pózniej
        przejmą te zachowania,bo nic innego z domu nie wyniosły.Jedyny
        drastyczny sposób na eliminację to kastrować element,żeby się nie
        rozmnażał i tyle.Drastyczne ale prawdziwe.
    • rita75 dzialać a nie myslec 19.05.08, 10:47
      samym mysleniem peiklo wybrukowane
      • dlania Re: dzialać a nie myslec 19.05.08, 13:38
        "Wygadałam się, idę teraz popatrzeć, jak moje słodko śpią. Może i
        mnie się wreszcie uda zasnąć."

        Hipokryzja w czystej postaci.
        Zrób coś, jak Ci tych dzieci żal, a nie tylko podniecaj się, że im tak źle, a
        Twoim dobrze. Chyba że bardzo lubisz, to poczytaj sobie statystyki, ile dzieci
        umiera codziennie z głodu na świecie.
        • paliwodaj Re: dzialać a nie myslec 19.05.08, 17:31
          co racja to racja!!!
          Ale co gdy w otoczeniu nie ma dzieci maltretowanych, oczywiscie
          mozna pomagac dzieciom potrzebujacym, np oddac zabawki z ktorych
          swoje dzieci wyrosly czy obranka.
          Uwazam ze patologie ( jak pijacych rodzicow)trzeba najpierw
          wyleczyc, (latwo powiedziec sad pomoc materialna takiej rodzinie
          moze jeszcze poglebic nalog, bo bedzie co sprzdac i za to kupic
          alkohol.
          W USA dosc popularny jest sponsoring dzieci w Afryce , czy ubogich
          krajach Ameryki pld. Polega to na tym ze rodzina , osoba zobowiazuje
          sie na przekazywanie jakis malych pieniedzy ( kilka -kilkanascie
          dolarow) miesiecznie na jedno dziecko. Raz do roku dostaja obie
          strony aktualne fotografie. Rodzina sponsorujaca wysyla tez jakies
          prezenty w miare mozliwosci.
          Kiedys byl program w TV, pokazywali chlopca, kilkunastoletniego
          ktorego od urodzenia sponsorowala rodzina z 2 dzieci.
          Chlopak marzyl o pilce, no i dostal te pilke od sponsorow. W zamian
          przesl im swoja pilke zrobiona ze zwinietych szmat obwiazanych
          sznurkim.
          Pokazany byl moment gdy dzieci rodziny amerykanskiej zobaczyly te
          pilke poplakaly sie razem z rodzicami ze wzruszenia, tak samo jak
          maly czarny chlopak, pilka byla hitem w calej wiosce.
          Czasami tak niewiele trzeba ...
          Macie racje potrzebujacych dziecie na calym wsiecie jest wiele,
          prawie wszedzie
        • ewelina_1 Re: dzialać a nie myslec 19.05.08, 20:39
          dlania napisała:

          > Hipokryzja w czystej postaci.
          chora jesteś? Mnie przypominają się katowane dzieci m.in. kiedy
          widzę jak moje śpią, gdy je usypiam a one się do mnie przytulają
          itp. bo zdaje sobie sprawę, że są dzieci, które nie potrafią
          spokojnie spać albo nie mają się do kogo przytulić, bo ich własna
          matka jest pjana albo nie interesuje się własnymi dziećmi.

          > Zrób coś, jak Ci tych dzieci żal, a nie tylko podniecaj się, że im
          tak źle, a
          > Twoim dobrze. Chyba że bardzo lubisz, to poczytaj sobie
          statystyki, ile dzieci
          > umiera codziennie z głodu na świecie.
          jednak jesteś chora. Dlaczego zakładasz, że nic nie robię? Nie widzę
          potrzeby chwalenia się tym na forum. Ale wiem też, że choćbym żyły
          sobie wypruła to nie zbawię świata.
          • dlania Re: dzialać a nie myslec 20.05.08, 07:31
            Czyli co? Przeżywając orgazm myślisz o kobietach, które go nie mają?
            KupująC żARCIE W SKLEPIE MYśLISZ O LUDZIACH, KTóRYCH NA NIE NIE STAć?
            Idąc do pracy, łzy ronisz na myśl o bezrobotnych?
            Jesli to wg Ciebie oznaka zdrowia psychicznego to.... mysl tak dalejwink Grunt to
            samozadowoleniewink
            Ja mogę się wzruszyć dolą dzieci fikcyjnych - w filmie, książce. Ale
            wykorzystywać realnie istniejące cierpienie jako podnietę do pustych emocji....
            Wstyd.
            Te dzieci nie potrzebuja litości i tego, żeby ktoś o nich myślał wieczorem,
            patrząc na własne zdrowe i szczęśliwe dzieciaki, tylko konkretnej pomocy. Jakbyś
            jej rzeczywiście udzielała, to nie wzbudzałyby w Tobie tak infantylnych reakcji.
            • ewelina_1 Re: dzialać a nie myslec 21.05.08, 18:50
              Sądze, że te zestawienie orgazmu, pustego brzucha i
              pseudofilozoficznego bełkotu o infantylnych reakcjach pokazuje że
              jesteś cyniczna i prymitywna. I nie życzę sobie, aby ktoś taki
              oceniał mnie i moją pomoc innym.
              Widać, że sama nic nie robisz, bo byś wiedziała, że pomóc takim
              dzieciom można zwracając większą uwagę na to co się dzieje za
              ścianą. Podobnie można pomóc myśląc o głodnych podczas zakupów, bo
              wtedy z półki zamiast 1 mąki można wziąć jeszcze jedną i dać np. za
              kasami do specjalnego kosza. A są sklepy, gdzie takie kosze są
              częsciej niż 2 razy do roku z okacji świąt. Mozna wysłać sms-a,
              wpłacić na konto itd. Więc to, że sama nic nie robisz nie upoważnia
              do tego, że się musisz dowartościować ubliżając innym.
              Tego typu zbrodnie przerażają i wtrząsają osoby, które z racji
              swojego wykonywanego zawodu niejedno w życiu widziały. Możesz im
              powiedzieć, że mają puste emocje bo przecież jesteś taaaaka mądra.
              Podobnie jak sporej liczbie osób w kraju, m.in. piszących tu na
              forum.
              A jakbys była bardziej inteligentna, to zwróciłabyś uwagę na godzine
              o której pisałam.To środek nocy po długim ponownym usypianiu
              dziecka. Przy ciągłych brakach snu, szybkie wyciszenie i zaśnięcie
              jest dla mnie cenne. Inaczej sama padnę, a nie chciałabym osierocić
              swoich dzieci.
              p.s. Ty może żresz, ale ja kupuję jedzenie.
            • kulawa.stonka Re: dzialać a nie myslec 22.05.08, 12:43

    • ibulka Re: czy często myślicie o skatowanych dzieciach? 19.05.08, 17:41
      nie. nie myślę często o skatowanych dzieciach. mam trójkę, niedługo czwórkę
      własnych, i swoje zmartwienia.

      dzieci żal, są niczemu winne. rodziców powiesiłabym za jaja/cycki i
      wysterylizowała. albo zadała taki sam ból. co nie zmienia faktu, że i tak tym
      dzieciom nie pomogę, i tak. mogę zapalić symboliczny znicz przy okazji wizyty na
      cmentarzu, mogę się pomodlić, mogę mieć oczy i uszy szeroko otwarte na to, co
      dzieje się wokół mnie.
      wątki z milionem świeczuszek od niedawna mnie irytują.
      • anulka.p Re: czy często myślicie o skatowanych dzieciach? 19.05.08, 20:19
        Szczerze mówiąc, dzisiaj myślę intensywnie i nie moze mi to wyjść z
        głowy. Zastanawiam sie np. czy to katowanie dzieci to jakaś nasza
        dyscyplina narodowa? Nie ma miesiąca, zeby nie było informacji
        pobiciu, znęcaniu się nad dzieckim, czy w końcu zabiciu. Skad się
        to bierze? Czy to schamienie totalne społeczeństwa (pewnej części)?
        Czy wynika to też w ogole z traktowania dzieci w tym kraju i ich nie
        szanowania, o czym nieraz tu były dyskusje?
        No i myślę o tym, jak można działać.
        Nie widzę nic zdrożnego w pisaniu na forum na ten temat. Nie zawsze
        trzeba pisać o głupotkach. Czasami coś człowiekiem wstrząśnie, to
        ludzkie i normalne.Nie widzę w tym hipokryzji. Temat jest bardzo
        poważny i dobrze, że się o nim dyskutuje. I dobrze byłoby, żeby coś
        z tej dyskisji wynikło.
    • malgra Re: czy często myślicie o skatowanych dzieciach? 20.05.08, 09:03
      nie myślę wcale.
      Czytam,słyszę w wiadomościach ale nie myślę o tych dzieciach.
      Jedyne komentarze to: biedne dziecko,bestie nie rodzice i głusi i ślepi
      sąsiedzi,którzy również powinni odpowiadać karnie za to,że dawali im swoje ciche
      przyzwolenie.
    • nchyb NIE, staram się nie myśleć. 20.05.08, 09:53
      Życia im już nie wrócę, cierpień nie złagodzę.
      Niestety,na każdym kroku słychać o cierpieniach dzieci. Przeraża
      mnie to i nie chcę słuchać i czytać o tragediach dzieci. Niestety,
      wiedza o tym jest nieunikniona, a potem spać po nocach z bezradnego
      żalu nie mogę.
      Więc staram się nie myśleć, przy rozmowach zmieniam temat, przy
      wiadomościach przełączam program.

      Za to staram się reagować. Gdy widzę matkę bijącą dziecko na ulicy -
      staram się załagodzić jej reakcję, w starym mieszkaniu do niejednego
      sąsiada zaglądałam, gdy słyszałam płacz dziecka i pytałam, czy można
      jakoś pomóc,bo np. dziecko chore.

      Staram się nie myśleć, moim dzieciom staram się też zaoszczędzić
      takiej wiedzy. I coraz bardziej myślę, że konieczny jest zakaz
      jakiegokolwiek nawet klapsa, bo niesety, zbyt cienka granica
      dzieliklaps od pobicia...
      • marina2 Re: NIE, staram się nie myśleć. 20.05.08, 10:14
        tak myślę o bardzo konkretnym chłopcu.bywa u nas w domu.nie
        potrafię mu pomóc.nie wiem co i jak zrobić.latami patrzył na
        przemoc w swojej rodzinie-teraz wypiera,idealizuje.stracił
        rodziców.opieka rodziny i terapia na jaką chodzi może kiedyś
        odniesie skutek.patrzę na niego i jako stara baba wiem,że to czego
        doświadczył mając 11 lat jest dla mnie nie do udźwignięcia.bardzo
        go lubię,jestem w pobliżu.
        • kulawa.stonka Tak, myślę 20.05.08, 20:06
          To historia sprzed ok.1,5 roku.
          Konkubent zakatował chłopczyka - Oskara (miał chyba 4 , 5 lat)
          Nie zapomnę obejrzanej w internecie wizji lokalnej, oględziny
          mieszkania.
          Kamera w pewnym momencie zrobiła zbliżenie łóżka na którym nadal
          leżało ciałko tego chłopca. Dziecko miało zmasakrowaną twarzyczkę,
          wybite zęby, zaschniętą krew, czarne dziury na ciele po przypalaniu
          papierosem...

          Nawet teraz, kiedy to piszę to gula stoi mi w gardle... Po
          obejrzeniu tej wizji lokalnej jeszcze długo płakałam w głos. To było
          coś strasznego...
          • kulawa.stonka Re: Tak, myślę 20.05.08, 20:38
            clips.interia.pl/stm/play.html?attId=952482&type=V&ref=interwencja
            • blanka_32 Nie 22.05.08, 13:45
              Jak w tytule
            • isabell75 Myślę i smutno mi stasznie 22.05.08, 13:48
              Nie ogladam wogóle wiadomości, nie kupuje gazet CELOWO, by uniknąć
              wiedzy o wszystkich tragicznych wypadkach, a już szczególnie jeżeli
              ofiarami są dzieci.Często jednak dowiaduję sie o okrutnych
              wydarzeniach a to od mamy a to od sąsiadki itp. Strasznie to wtedy
              przeżywam i nieraz połakałam się. Odkąd mam długo wyczekiwanego
              synka 8,5 miesięcy stałam się okropnie wrażliwa na krzywdę dzieci.
              Może jestem egoistką, ale staram się wogóle nie korzystać z mediów,
              wolę żyć w niewiedzy, bo i tak nic nie pomogę a tylko bardzo mi
              smutno.Może ktoś nazwe to ZNIECZULICĄ ale za dużo mnie kosztuje
              wiedza o tragediach niewinnch szkrabów.Teraz też zrobiło mi się
              strasznie smutno, lecę więc do mojego syneczaka, który smacznie śpi.
              Miej Boże w opiece wszystkie skrzaty. Pozdrawiam
              • spacey1 Re: Myślę i smutno mi stasznie 30.05.08, 13:25
                Muszę odświeżyć ten wątek, bo nie mam się przed kim wygadać. Już spotkałam się z
                dziwnymi uśmieszkami komentującymi moją nadwrażliwość. A ja, choć staram się
                otoczyć jakimś pancerzem (a właściwie moją psychikę), to czasem jednak coś się
                dzieje takiego, że wszystko we mnie pęka. Pierwszy raz to było wtedy, kiedy
                przeczytałam w internecie wiadomość "Zmarła skatowana przez rodziców roczna
                Magda". Moja córeczka była wtedy w tym samym wieku, było to prawie 5 lat temu.
                Ta malutka była ze mną przez długie tygodnie - w mojej głowie, sercu, myślach.
                Nie mogłam normalnie funkcjonować. Potem wiedziałam, że musze jakoś to opanować,
                nie znieczulać się, broń Boże, ale chronić swoją psychikę - dla siebie i dla
                moich dzieci. Długo mi sie to udawało, ale teraz ... przeczytałam bardzo
                obrazowy artykuł w Newsweeku o małym Bartku i ... wszystko wróciło. Od
                wczorajszego ranka nie mogę normalnie żyć. Wiem, zaraz mi ktoś napisze, że
                zamiast biadolić mam coś robić, komuś pomóc. Rozglądam sie wokół, jeśli tylko
                będe miała jakieś podejrzenia, że dziecko jest krzywdzone - zareaguję. tak się
                składa, że ja jeszcze nigdy w bliskim otoczeniu nie spotkałam się z czymś takim
                (chyba na szczęście). Co z tego, jeśli żyję ze świadomością, że gdzies tam,
                daleko, albo głęboko schowane, dzieci cierpią swoje dramaty...
                Wciąż mam przed oczami panią sąsiadkę, która się wypowiedziała w tym artykule.
                Mieszkała z Bartkiem w jednym domu, mieli wspólną łazienkę. Widywała go, dawała
                czasem banana, którego wedle jej słów nie jadł, ale pożerał. Sąsiedzi znali go
                głównie z głosu - kiedy płakał abo prosił "wujka", żeby już nie bił. Widziała,
                jak dzień przed śmiercią "wujek" niósł Bartka do toalety, bo sam nie mógł już
                iść. Smutno na nią spojrzał. Wtedy powiedziała do męża - "będzie źle".
                Gdzie ta kobieta była, gdzie był jej mąż? O niej właśnie myślę teraz, zaraz po
                Bartku. Kobieto, dzięki tobie mógł żyć!
                Wczoraj chyba po raz pierwszy w życiu modliłam się, żarliwie z pełnym
                przekonaniem, płacząc. Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie... Tak, tego on
                potrzebuje najbardziej, odpoczynku...
                Ja nie koncentruję swoich myśli na tym, co bym zrobiła oprawcom, a zauważyłam,
                że najczęściej o tym ludzie piszą i mówią. Ja myśle o tym dziecku, które doznało
                czegoś najgorszego - otrzymało cierpienie i śmierć z rąk tych ludzi, od których
                powinnno było dostać miłość.
                Co zrobić, co zrobić, aby to się nie zdarzało? I co zrobić, aby móc jakoś żyć -
                mam przecież swoje dzieci...

                • jestem.mama spacey1 30.05.08, 13:52
                  napisz proszę w którym nr newseeka był ten artykuł o bartusiu, jesli
                  czytałaś go w necie, to podaj proszę link.

                  Nie jesteś nadwrażliwa. Ja myslę tak samo jak Ty. Ciagle mam przed
                  oczami zdjęcie małego Bartusia.. Nie chcę powtarzać tego co
                  napisałaś.. Wszyscy jesteśmy winni..
                  • spacey1 Re: spacey1 30.05.08, 14:14
                    To Polityka, nie Newsweek, pomyliłam się. Na okładce jest para lesbijek z
                    dzieckiem, dla tego artykułu kupiłam to pismo.
                    • spacey1 Re: spacey1 30.05.08, 14:16
                      Dodam jeszcze, że też byłam bitym dzieckiem, ale nie aż tak. Ja żyję.
    • denea Re: czy często myślicie o skatowanych dzieciach? 31.05.08, 08:03
      Nie to, że myślę świadomie, siedzę i rozpamiętuję. Ale to tak
      strasznie siedzi w człowieku, że chcąc nie chcąc po prostu wraca.
      Szczególnie jak patrzę na dzieci, widzę mojego roześmianego synka i
      po prostu nie mogę pojąć, jak można, no nie mogę.
      Nie widziałam wcześniej tego materiału o chłopczyku z Piotrkowa.
      Chyba nigdy tego nie zapomnę, nie uda mi się, gdybym nawet chciała.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka