Dodaj do ulubionych

przerażajacy upływ czasu

29.09.03, 16:39
Od kilku dni często myślę o tym, że czas tak bardzo ucieka , iczłowiek w
żaden sposób nie ma na to wpływu. Najgorsze w moim przypadku jest to ze mam
uczucie że cały czas stoję w miejscu , owszem studiuję , mam wspaniałe,
mądre dziecko ( mój syn poszedł we wrześniu do przedszkola ) , a jednak mam
uczucie beznadziejności i jakiegoś " zastoju" . Zal mi mojich młodych lat ,
moje koleżanki studują w dużych miastach bądz pracują , bawią się itd. a mój
każdy dzień jest taki sam . Czasami mam już tego dosc , czegoś mi brakuje ,a
sama nie wiem czego . Z jednej strony wiem że powinnam Bogu dziękować za to
wszystko co mam, ale czesciej dopadają mnie głupie myśli . Chciałabym żeby
to w końcu sie skończyło i żebym umiała cieszyc sie z życia takiego jakie
mam , ale to bardzo trudne.
Jak ktos ma podobne odczucia to niech coś napisze , żebym wiedziała,że jest
ktoś ktomyśli podobnie , bo czasami myśle że jestem nienormalna.
Obserwuj wątek
    • agacz2905 Re: przerażajacy upływ czasu 29.09.03, 17:01
      Niestety mam podobnie jak Ty. Z tym, że mi uczucie beznadziejności, pustki i
      szarości towarzyszy od zawsze, nigdy nie umiałam w pełni cieszyć się z tego co
      mam i nadal nie umiem. Teraz nawet jest jeszcze gorzej, odkąd urodziło się
      nasze drugie dziecko. Czasu naprawdę dla siebie zero, ciasnota, ja z
      rozrzewnieniem wspominam bezdzietne czasy i wyrzucam sobie, jak mi mogło być
      wtedy źle?? Na co ja wtedy narzekałam?? Lżejsza o 15 kg niż w tej
      chwili...sprawniejsza, mniej chora, z zakochanym świeżo poślubionym mężem...
      Teraz mąż niby nadal kochający, ale jesteśmy wiecznie niedospani, miotamy się
      raczej dość chaotycznie między jednym i drugim dzieckiem, często wybuchamy...
      Panie Boże, pomóż mi się cieszyć z tego co mam (np. dwójka zdrowych, choć
      nerwowych po mamusi, dzieci) - wzdycham tak często. Umiejętność cieszenia się z
      tego co mam, jak jest teraz - jest bardzo trudna. A jest to niestety
      umiejętność kluczowa do osiągnięcia stanu jako-takiej równowagi psychicznej i
      tzw. zwykłej radości życia. Życzę Tobie i sobie tej radości.

      Agnieszka
      • fra_mauro Re: przerażajacy upływ czasu-pyt do agacz 29.09.03, 19:18
        jezeli wolno zapytac, skad jestes ?
    • agatamazur Re: przerażajacy upływ czasu 29.09.03, 17:38
      niestety nie mamy wpływu na upływ czasu ale ja zauważyłam,że zawsze dopadają
      mnie takie mysli jak nic nowego nie robie, więc ciągle coś nowego " wymyślam" w
      ten sposób "stwarzam nowe wrazenia" i jest ekscytujaco bo chyba za tym wszyscy
      tesknimy /monotonia jest destrukcyjna/ nie można stac w miejscu, trzeba dac
      życiu nowe wyzwania, wiadomo ,że nie zmienimy z tego powodu pracy lub męża ale
      możemy zacząc uczyc się jakiegoś jezyka, pójśc na fajny kurs , może na
      gimnastykę albo pogłębic znajomość z kims juz znanym a moze zapisać się do
      bibloteki? ja uwielbiam ksiazki , musimy stworzyc sobie taki mini swiat, tylko
      dla siebie i tam / swięte miejsce/ nauczyc się byc szcześliwym, lubic przebywac
      ze sobą, ja na przykład lubię czasem pojechac sobie sama do jakiejś
      miejscowosci na cały dzień ,polatac po sklepach, pójsc gdzies na
      ciastko ,porozmyslać, powspomiać radosne chwile mojego życia, wracam z takiej
      wycieczki "odnowiona" chetna do wszystkiego, majaca poczucie ,że cos sie
      działo, pozdrowienia- majaca skłonnośc do przygnebień agata
      • agatamazur Re: przerażajacy upływ czasu 29.09.03, 17:43
        zapomniałam dodac ,że mam 3-letnią córeczkę i tak jak wy chodze wiecznie
        niedospana a przy tym pracuje na dyzury, więc snu u mnie za mało a to jest
        częsty powód do popadania w depresje, inaczej jak sie wyspię/ wszystko inaczej
        wyglada.
    • zabcia_m Dogonił mnie mój czas ;) 30.09.03, 14:44
      "Mój czas" dogonił mnie dopiero teraz, gdy dobiłam 30-tki wink Co mam na myśli?
      Doskonale Cie rozumiem. Zostałam mamą na 2-gim roku studiów i przeniosłam sie
      na zaoczne, a po 2 latach zaczęłam pracować. Nie miałam jeszcze instynktu
      macierzyńskiego - sama mentalnie byłam dziecinna. Moje koleżanki dzienne
      studentki szalały zakochując się co chwila, wyjeżdżając na rajdy lub za
      granicę, bywały w pubach i dyskotekach. A ja wzdychałam do wspomnień waletując
      u nich w akademiku gdy przyjeżdżałam na zjazdy. Nie raz wyobrażałam sobie, że
      jestem na ich miejscu (a wyobraźnia u mnie równa jest Ani z Zielonego
      Wzgórza wink) i choć kochałam mojego męża i Kubusia to tak gdzieś w głębi duszy
      nie mogłam pogodzić się z tym, że mój plan zyciowy sie nie spełnił, a raczej,
      że zmieniła się jego kolejność. Tym bardziej, że mój mąż był juz po studiach,
      na których wyszalał sie za wszystkie czasy i stał się domatorem wink A we mnie
      rwało sie cos do Świata...
      Teraz moje koleżanki powracały ze Świata, rodzą dzieci, ja urodziłam drugie
      (studia dawno już skończyłam, nawet drugie wink), nie chce mi sie już do
      dyskoteki, wole wypad do lasu z rodzinką i dopiero teraz czuje, że jestem we
      właściwym miejscu mojego życiowego planu smile Wróciłam na wczesniej wyznaczoną
      ścieżkę i mam w prezencie dodatkowym 10-letniego synka, z którym wyglądam jak z
      bratem wink
      Także czas czasem działa na naszą korzyśc, w różnym tego powiedzenia
      rozumieniu smile

      Pozdrawiam i zycze odnalezienia drogi smile
      Zabcia
    • macinak Re: przerażajacy upływ czasu 01.10.03, 00:08
      hej też miewam takie zastoje smileale wiem już jedno nie można się im poddawać.
      Matka 2 dzieci nie jest w stanie podołać sama wszystkim obowiązkom. Proś o
      pomoc, męża (bo to jego obowiązek) mamę, teściową, przyjaciółkę, jeśli Cię na
      to stać to weź kogoś kto chociaż raz w tygodniu wysprząta Ci mieszkanie
      uprasuje ubrania lub chociażby zabierze dzieci na spacer. Gotuj raz na tydzień.
      To piękna misja kształtować nowego człowieka ale zbieranie kaszki z podłogi,
      czyszczenie pup i zmywanie garów potrafi skutecznie przyszpilić człowieka. Ja
      zabieram po prostu zupę w termosie i idę z dziećmi na spacer do lasu. Zrób coś
      dla siebie a jeszcze lepiej zrób coś dla innych. to dopiero dodaje skrzydeł
      lepiej niż red bull.
      Pozdrawiam Gośka
      Z.Kałużyński, którego zresztą nie znoszę powiedział kiedyś "gonimy za miłością,
      gonimy za pieniędzmi, gonimy za sławą, karierą a nie gonimy za życiem"
      to nie jest dokładny cytat, ale trzeba po prostu cieszyć się faktem istnienia,
      bo to jest prawdziwa radość.
    • sowa_hu_hu Re: przerażajacy upływ czasu 01.10.03, 09:47
      ja mam to samo... myśle o upływającym czasie... w dostaku boje sie starości -
      ba1 ja nawet nie wyobrażam sobie jak to bedzie kiedy będe miałą 30 lat a 40 to
      juz dla mnie tragedia,moze to sie wydac komuś smieszne i niezrozumiałe ale ja
      tak czuje i przyzanje sie do tego...
      poza tym tez mam wrażeni ze moje zycie jest jakies nijakie mimo iz równiez mam
      fantastycznego synka no niemęża-moze juz nie tak fantastycznego wink
      ale z drugiej strony ja chyba niewile robie zeby coś w tym życiu zminić , żeby
      coś z sobą zrobić - nie potrafie sie zmobilizowac... chciałabym np. malować na
      szkle , wyszywać , chodzić na basen , ćwiczyć itp - takie rzeczy dla samej
      siebie które poprawiły by mi nastrój , wprowadziły jakiekolwiek działanie -
      ale ja nie potrafie sie zmobilizować - słomiany zapal niestety......
      cały czas licze na to ze coś sie zmieni...
      ale to przecież ja musze podjąć "walke" o mnie samą....



      pozdrawiam
      • zabcia_m Nie taka 30-tka straszna jak ją malują ;) 01.10.03, 13:57
        Gdy miałam 29 urodziny to chciałam zatrzymać czas, a że urodziłam się pod
        koniec roku to zawsze byłam trochę młodsza od rówieśniczek wink Niestety w
        styczniu od razu rocznikowo przeskakiwałam z 29 do 30 wink martwiłam się, że już
        w różnego rodzaju ankietach będę mieściła się w innym przedziale wiekowym, ze
        przestaną o mnie mówić młoda... młoda żona, młoda mama, młoda pracownica (nawet
        w pracy tak się zbiegło że awansowałam na starszego inspektora wink) Ale, ale cóż
        to sie stało... NIC się nie zmieniło, nie przybyło mi zmarszczek, jak jestem w
        dresie, w kitku i bez makijazu to domokrążcy pytają czy jest ktoś dorosły w
        domu, ci co mówili o mnie młoda, wciąż tak mówią (ich czas przecież też nie
        oszczędza), wszystkie koleżanki też mi przecież towarzyszą w "starzeniu się".
        Moja 92 letnia babcia powiedziała, że nie chodzi juz więcej do parku, bo tam
        same 70-letnie siksy przychodzą wink
        Polubiłam filmy o moich rówieśnikach "Ally McBeal" - dziś już prawie 40-
        tka wink, "Sex w wielkim mieście", "Kasia i Tomek" a i dużo jeszcze innych by sie
        znalazło i wcale mnie juz nie przeraża, że niedługo stuknie mi 31, bo jeszcze
        przez najbliższe 9 lat będe trzydziestolatką wink
        A mój tata zawsze poatarza, że jakby miał cofnąc czas to właśnie do 30-tu kilku
        lat, bo wtedy człowiek jeszcze młody a już życiowo "mądry" smile

        Pozdrawiam wszystkie 20-tki, 40-tki i powyżej smile
        Jest suuuper smile Ale nie uwierzycie mi pewnie póki same sie nie przekonacie smile
        Zabcia smile
        • sowa_hu_hu Re: Nie taka 30-tka straszna jak ją malują ;) 01.10.03, 14:10
          dziewczyny a moze wspólnie sie zmobilizujemy co??? moze wytyczymy sobie cele -
          na początek nie muszą być wielkie... i będziemy sobie zdawać relacje z tego co
          nam sie udało... moze macie jakies pomysły na odmiane naszych budyniowych
          egzystencji?
          pewnie ejsteśmy z różnych miast... bo gdybysmy mieszkały blisko siebie można
          by sie było spotkac - zawsze to raźniej... a moze nam sie kiedyś uda? ja
          jestem spod krakowa a wy?

          pozdrawiam was ciepło


          patrycja vel sowa smile
          • marzenabo Re: Nie taka 30-tka straszna jak ją malują ;) 01.10.03, 14:58
            ehhh...a ja skonczylam w tym roku 35 lat sad Mam 11 mc coreczke i ze strachem
            mysle o uplywajacym czasie. Kiedy to wszystko przeminelo??Jak to sie stalo?
            Dodatkowo teraz zaczela mnie przesladowac mysl, zeby tylko nic mi sie nie stalo
            i zebym zdazyla wychowac coreczke na ktora zdecydowalam sie tak pozno.Chyba
            jednak zdazylam sie wyszalec i nie zal mi pod tym wzgledem utraconej mlodosci.
            Nauczona chyba na "bledach" wlasnej matki, ktora mnie urodzila majac 20 lat,
            postanowilam zostac mama troche pozniej. Ja przez cale swoje zycie slyszalam,
            ze bylam dzieckiem niechcianym(!), co zreszta odbilo sie na mojej psychice w
            sposob straszny i do dzisiaj place za to nerwica i depresja. W efekcie rodzice
            uzywajac mnie jako karty przetargowej rozwiedli sie jak mialam 10 lat i wtedy
            moja matka postanowila nadrobic zaleglosci niespelnionej mlodosci. Dlugo i
            intensywnie balowala, a ja bylam podrzucana miedzy romansami do babci.
            Bardzo balam sie zalozenia swojej rodziny, az w koncu gdy zaczynala sie
            pojawiac granica wieku zdecydowalam ze juz nadszedl czas...w innym przypadku
            pewnie bym przedluzala w nieskonczonosc wink
            Teraz jestem sama od 6mc z coreczka i psem, poniewaz maz musial jechac za
            chlebem sad
            Notorycznie jestem niewyspana, zmeczona i czuje sie jak pusta skorupka z ktorej
            wyklulo sie pisklesad lub jak robot wieloczynnosciowy. Zero pomocy, no czasami
            moj ojciec zajmie sie Alicja przez 2 godz w tygodniu.Widze jednak, ze nie
            jestem sama, bo wiele z was ma podobne problemy...
            Pozdrawiam
            MarzenaBo & Alicja(4.11.02)
      • mader1 Re: przerażajacy upływ czasu 01.10.03, 17:15
        zycie zaczyna sie po 30- tce !!! Wszystko bedzie dobrze - ja uwazam,ze
        najwazniejsza jest tesknotaa za tym, zeby cos jeszcze w zyciu zrobic i odwaga.
        Przyznaje, ze bywaja dni, kiedy wyliczam sobie z ilu rzeczy zrezygnowalam i
        jest mi smutno. A potem mysle, co mam i juz... przechodzi mi... zycie zaczyna
        sie po 30-tce, mowie wam.Tyle rzeczy was jeszcze czeka , nie mozecie sie tylko
        tego bacsmile)) Jestescie mlode i zapewniam was, ze to chwilowy zastoj, nie
        stagnacja.
        • evee1 Re: przerażajacy upływ czasu 01.10.03, 17:26
          Wlasnie, wiek wcale nic nie znaczy. Zreszta, jak to mowia "punkt
          widzenia, zalezy od punktu siedzienia", czyli w tym przypadku od wieku.
          Ja skonczylam 37 lat i czuje sie niewiele starzej niz 20 lat
          temu. No, moze plecy mnie troche bardziej bola smile).
          Poza tym podoba mi sie to, ze moje zycie jest takie ustabilizowane,
          nie przejmuje sie tak bardzo, bo mam juz do zycia pewnien dystans.
          Ale nadal potrafie sie smiac, bawic i wyglupiac z mezem i dzieciakami.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka