Dodaj do ulubionych

Bałaganiarstwo wrodzone:)

30.09.03, 12:55
Mam tak, że wystarczy, że przejde przez posprzatany pokój i natychmiast robi
sie w nim bałagan- wcale niekoniecznie u siebie, u kogos też. Nie wiem jak to
sie dzieje- próbowałam sobie to wytłumaczyc naukowo, nie wyszło...W idealnie
posprzatanym miezkaniu porządek utrzymuje sie tylko wtedy, gdy mnie tam nie
ma. Jak to sie dzieje? Jak ludzie to robia, ze maja porządek? I wcale nie
sprzatają kilka razy dziennie? I ja wcale naprawdę nic specjalnie nie
przestawiam, ani nie rzucam- to sie jakoś samo dzieje. Prosze o logiczne
wytłumaczenie i radysmile
Obserwuj wątek
    • wieczna-gosia Re: Bałaganiarstwo wrodzone:) 30.09.03, 13:57
      Reszka, mam dokladnie o samo. Podejrzewam gen recesywny bo jestem dzieckiem
      dwojki pedantow wink)) przez cale zycie ze mna walczyli, prorokujac mi ze jak
      juz bede na swoim to sie naucze. Owszem nauczylam sie- bezopamietania wywalam
      rzeczy chociaz odrobine niepotrzebne, mam mimimum sprzetow i maksimum szaf i
      raz na miesiac wkurzam sie na siebie i robie kacje "od jutra sie zmienie". Na
      szczescie maz sie nie czepia chyba ze nasyfie na kompie wink)
      • ania.zalogowana Re: Bałaganiarstwo wrodzone:) 30.09.03, 14:30
        Ojej, mam to samo!
        Może odezwie się ktoś, komu udało "wyleczyć się" z bałaganiarstwa.
        Chętnie skorzystam z rady.
        Pozdrawiam, Ania
    • carmelaxxx Re: Bałaganiarstwo wrodzone:) 30.09.03, 14:26
      hehe z kad ja to znam....
      Ale ja to sobie tlumacze tak: Ja jestem dziewczyna do kochania a nie do
      sprzatana wink
      ale na serio sprzatam sprzatam i co z tego jak ciagle balagan...
      • grzalka Re: Bałaganiarstwo wrodzone:) 30.09.03, 14:39
        To może Klub Bałaganiarza założymy?wink
        • adzia_a Re: Bałaganiarstwo wrodzone:) 30.09.03, 14:49
          Grzałka, ja Ci mogę pożyczyć chłopa na parę dni. Gwarantuję, że po tych kilku
          dniach wychodząc z pokoju, będziesz się oglądać za siebie, czy aby czasem nie
          zostawiłaś czegoś na nie swoim miejscu smile

          Zawsze myślałam, że jestem raczej porządnicka, ale to, co wyprawia mój mąż
          przechodzi ludzkie pojęcie smile
    • wilga_kasia Re: Bałaganiarstwo wrodzone:) 30.09.03, 15:11
      Oj ja też to znam. Gdy zaczynałam mieszkać z moim mężem, to on nie mógł tego
      znieść (jak można nie odkładać nożyczek na miejsce! jak mozna rozkładać swoje
      papiery na podłodze i nie składać ich!). A teraz nie dość że się przyzwyczaił,
      to jeszcze sam zaczyna bałaganić smile
      ALe ja wiem, jak powstaje mój bałagan. Gdy biorę coś do ręki - chociażby
      nożyczki - to zazwyczaj zostawiam je tam, gdzie skończę używać. Wiele rzeczy
      chowam bez zastanowienia, gdy rozmawiam przez telefon zapisuję wszystko na
      kartkach, które mam pod ręką, a potem nie mogę ich znaleźć. Po prostu wiele
      rzeczy robię myśląc o czymś innym, a nie mam właściych odruchów (typu: nożyczki-
      lewa szuflada w kredensie). ALe i tak jest o niebo lepiej, niż było kiedyś.


      ---------

      Natura lubi się ukrywać
    • marta_i3 Re: Bałaganiarstwo wrodzone:) 30.09.03, 15:24
      Bałaganiarstwo to choroba nieuleczalna - to wiedziałam. Ale Wy piszecie, że na
      dodatek zaraźliwa. Załamałam się, nie ma ratunku dla naszej rodziny, zginiemy
      przywaleni bałaganem.smile
      Marta
      • e.beata Re: Bałaganiarstwo wrodzone:) 30.09.03, 15:30
        Ja się wyleczyłam. A bywało bardzo źle.
        Samo tak jakoś przyszło jak dostałam własny kąt.
        Może tez tryb życia? Nie wiem. Ale fakt że już jest lepiej.
        A zarażliwe jest.
        Podobno w małżeństwie partner przejmuje złe cechy współmałżonka wink.
        • adzia_a Re: Bałaganiarstwo wrodzone:) 30.09.03, 15:37
          e.beata napisała:
          > Podobno w małżeństwie partner przejmuje złe cechy współmałżonka wink.

          rany, znaczy się mnie grozi maniakalne zamiłowanie do porządku, patologiczne
          poczucie obowiązku i wieczne poczucie niespełnienia z powodu niedostatecznego
          wypełniania tychże obowiązków wink))))

          Czy na tym forum ktoś jeszcze - kiedykolwiek - narzekał na porządnickiego męża,
          czy ja mam w głowie poprzewracane wink))
          • marta_i3 Re: Bałaganiarstwo wrodzone:) 30.09.03, 15:43
            Adzia, po doświadczeniach z własnym mężem zaryzykuję twierdzenie, ze masz w
            głowie poprzewracane wink))
            Marta
            • silije.amj Re: Bałaganiarstwo wrodzone:) 30.09.03, 21:28
              Adzia ja miałam porządnickiego męża, ale poddał się po tych prawie 5 latach
              mieszkania ze mną i nieraz sam nabałagani.
              Zapisuję się do klubu bałaganiarzy, lista moich zasług w tym kierunku jest
              długa i wybitna sad. Sprzątam codziennie, a mój dom wygląda czysto tylko do
              kilku minut po tym fakcie. Ale ja to jeszcze nic. Zrodziłam bowiem prawdziwy
              talent. To moja córcia, która w ciągu dosłownie sekund ze swego ładnego,
              niemałego pokoju potrafi zrobić pole walki po bitwie, przejściu potężnego
              tajfunu lub wpuszczeniu stada włamywaczy szukających kosztowności w
              dziecięcych szafkach. No i mam za swoje. Brrrr...
              • mika.r Re: Bałaganiarstwo wrodzone:) 30.09.03, 21:39
                Cóż mogę dodać?Chyba tylko to, że moja koleżanka(podobna do nas-bałaganiarzy)
                powiedziała"Do cholery, to dom jest dla mnie, a nie ja dla domu!".Więc traktuję
                to jako pewne rozgrzeszenie, i w sobotę, zamiast sprzątać jadę na grzyby!!!!!!
                Pozdrowionka
                Monika
          • zabcia_m Los Adzi - moim losem... ;) 01.10.03, 09:17
            Hej,
            Mam podobnego chłopa. Drażni go zagięta firanka, jeden paproszek na dywanie,
            który tylko przez lupę dostrzec można itp. Nasze dzieci za każdym razem jak
            wstają z tapczanu czy kanapy to muszą po sobie poprawić koc (koc chroni kanapę
            przed zniszczeniem wink), a 2 letnia Kajka jak chodzi po schodach to predzej sie
            przewróci niż podeprze rączka o ścianę - taka szkoła tatusia wink. Po jednym psim
            włosku na parkiecie (!!!) pozna, ze wpuścilismy psa do domu (pies nie może
            wchodzic do domu bo linieje i chlapie śliną - to trochę rozumiem - pedant i
            pies to nie najlepsza para wink

            Teraz już troche przywykłam, dla mnie to była niezła szkoła, bom bałaganiara, a
            teraz już porządnicka a i przez te 10 lat nauczyłam męża, że nic się nie stanie
            jak przez noc w zlewie poleży jedna łyżeczka do herbaty wink))

            Pozdrawiam
            zabcia
            • adzia_a Re: Los Adzi - moim losem... ;) 01.10.03, 14:29
              Hehe Żabcia smile tylko najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że ja naprawdę
              lubię porządek i zawsze uważałam, że umiem go pilnować wink

              Nie ma to jak wyjść za mąż za supermena smile
    • aluc Re: Bałaganiarstwo wrodzone:) 30.09.03, 22:35
      bałagan to tylko jeden ze sposobów na ułożenie rzeczy, podobnie jak porządek smile

      dopóki lepiej znajdujesz rzeczy w swoim bałaganie niż w cudzym porządku, nie
      należy się przejmować wink

      byłam w piątej chyba klasie, ojciec zrobił mi wychowawczy porządek na biurku i
      schował piórnik do szuflady, w której trzymałam zupełnie inne rzeczy, ze szkołą
      niezwiązane

      przez tydzień pożyczałam długopis od kogo się dało, bo w domu bałam się
      przyznać, że nie mogę znaleźć piórnika smile)))))
      • lanna1 Re: Bałaganiarstwo wrodzone:) 30.09.03, 23:16
        Ja tez robie balagan totalny i dlatego codziennie wieczorem odkurzacz, szmata i
        jazda. A opiekunka przychodzi, niby nie sprzata, ale jest porzadniej. I nic z
        tego nie rozumiem.
        • ania.zalogowana Re: Bałaganiarstwo wrodzone:) 01.10.03, 08:40
          A ja przez moj i męża bałagan mam na pieńku z teściową.
          Jak opiekowała się moimi maluchami i sprzątała, to nic nie mogłam znaleźć.
          Kiedy poprosiłam żeby nie sprzątała, bo to nasz bałagan i sami sprzątniemy, to
          się obrażiła i nie przychodziła do nas przez kilka miesięcy "bo w takim chlewie
          nie będzie siedzieć", a wnuki zabierała do siebie. Dodam, że przed każdym
          przyjściem teściowej oboje z mężem sprzątaliśmysmile
          Czy to nasza wina, że jej odczucia estetyczne były inne?smile
          • zabcia_m Re: Bałaganiarstwo wrodzone:) - hihi... 01.10.03, 09:41
            Wy sprzątacie przed przyjściem teściowej, a moja mama sprząta przed
            przyjściem... SPRZĄTACZKI wink))
            Poważnie, mama lubi porządek, ale długo pracuje, a w tym czasie tata emeryt
            bałaganiarz, brat jeszcze większy bałaganiarz (i palacz), bratanica i pies
            robią swoje wink raz w tygodniu przychodzi pani do sprzątania i trzeba chociaż
            ciuchy do szafy pochować wink
            Mama czasem ma już tego wszystkiego dość, a nie ma siły przebicia w domu...
            Pozdrawiam
            zabcia
            • skarolina Re: Bałaganiarstwo wrodzone:) - hihi... 01.10.03, 22:44
              zabcia_m napisała:

              > Wy sprzątacie przed przyjściem teściowej, a moja mama sprząta przed
              > przyjściem... SPRZĄTACZKI wink))


              Hihihi, Żabcia, miałam to samo. Między innymi dlatego zrezygnowałam z pani
              Ukrainki, bo strasznie mnie męczyła konieczność regularnego sprzątania przed
              poniedziałkiem (bo wtedy przychodziła). Nawet moja przyjaciółka się ze mnie
              śmiała - że to brzmi co najmniej idiotycznie, jak narzekam, że znów muszę
              posprzątać, bo przychodzi sprzątaczka.
          • pysio8 Re: Bałaganiarstwo wrodzone:) 01.10.03, 09:47
            Teściowa nie moze zrozumieć, że nie mam zamiłowania do prasowania koszul męża,
            cerowania spodni syna, pastowania podłóg itp, itd.
            Robiłam jakieś akcje typu - sprzątanie przed wizytą teściowej, ale
            zaprzestałam, gdy powiedziała, że ze mnie brudas i leń.
            W dodatku teściowa nie przyjmuje do wiadomości, że facet też od czasu do czsu
            mógłby się wysilić i posprzątać w domu.
            Strasznie długo trwało przyzwyczajanie męża do pomagania w tego
            typu "niemęskich" zajęciach.

            Ale pedantyczna nie jestem i zapisuję się do Klubu Bałaganiarza !!!
            • nusia29 Re: Bałaganiarstwo wrodzone:) 01.10.03, 13:57
              Hej Dziewczyny !
              Zapisuje sie ! Jestem potworna balaganiara , z tych nieuleczalnych smile
              Chociaz.ostatnio jakby lekko sie poprawilo , ale i tak uwazam , ze moje
              kolezanki to czarodziejki .
              Jak one to robia , ze majac dzieci ZAWSZE kiedy do nich wpadne maja porzadek?1
              do mnie raczej nie mozna przyjsc bez zapowiedzi , bo w goscinym urzeduja
              dzieci -praktycznie nie uzywajac swojego pokoju , moze zamienie pokoje ?6
              Niezla mysl , bedzie gdzie usiasc .
              Pozdrawiam i czekam na porady osob zorganizowanych , JAK Wy to robicie ?
              nusia.
    • zabcia_m Jeśli naprawdę tego chcecie :) 01.10.03, 14:44
      Jeśli naprawdę, drogie bałaganiary, do których do niedawna też się zaliczałam,
      chcecie zmienic sie troszeczkę to mogę wam udzielic kilku rad. Ale to zalezy
      tylko i wyłącznie od was - czy chcecie, bo niestety nic samo się nie zrobi.
      Może być nie pokolei:
      1. Zawsze zamykać za sobą szafki, nawet jeśli wiemy, że za chwile znów ją
      bedziemy otwierać (bo może nie będziemy musieli i zapomnimy).
      2. Wszystko ma swoje miejsce, zarówno w mieszkaniu jak i w szafkach, oczywiście
      musi byc w mieszkaniu kilka szuflad na tzw. pierdółki, gdzie wszystko leży
      luzem.
      3. Jeśli macie tzw. domowe ciuchy, które zakładacie po przyjściu z pracy i nie
      opłaca sie ich chować do szaf to rewelacyjnym rozwiązaniem jest skrzynia
      drewniana lub wiklinowa do której je wrzucacie wychodząc.
      4. Od razu po wstaniu ścielimy łóżeczka wink dla wyjątkowych leniuszków polecam
      narzuty i kapy na pościel.
      5. W dziecięcych pokojach najlepsze są kartony lub plastykowe pojemniki na
      zabawki.
      6. Każdy z domowników sprząta po sobie tj. dzieci skonczyły rysować, chowają
      kredki, wyjmują klocki, chowają klocki, wyjmuja inna zabawkę itd. mąż skończył
      bawić sie na kompie, chowa płyty, skończył sie golić, spłukuje umywalkę itp.,
      ja skończyłam robić kanapki, zbieram okruchy.
      7. Kupujemy zmywarkę (oczywiście jeśli mamy kasę), jeśli nie to niestety po
      każdym posiłku zmywamy naczynia - OD RAZU - najlepszy sposób na spalenie
      kalorii, nigdy nie zostawiamy brudnych naczyń w zlewie na noc (no chyba, że
      przysłowiowa łyżeczke do herbaty). Nie zapominamy o kuchence i w ogóle kuchni
      całej wink
      8. Każda awaryjna akcja powoduje NATYCHMIASTOWĄ reakcję: coś się rozlało
      wycieram, nakruszyło zamiatam, bo sie rozniesie itp.
      9. Wyznaczam 1 dzien w tygodniu na generalne porządki (u mnie jest to sobota
      przed południem - jak gdzieś wyjeżdżamy to wstaje wczesniej (o 8:00 wystarczy)
      i o 10:00 mamy juz błysk na 140 m powierzchni, w tym 2 łazienki wink- kazdy (szt.
      2) ma swój obszar sprzątania). Jak miło wraca sie do posprzątanego domu smile))
      10. Dodatkowy dzień na ewentualne szybkie sprzątniecie to środa, kiedy tylko
      odkurzamy dywany (te najczęściej deptane), zbieramy zbyt duże góry ubrań na
      krzesłach w pokojach, polejemy płynem kibelki i to wsio.
      11. Zawsze myc dzieciom rączki po jedzeniu, przyzwyczaić do "niechodzenia" z
      piciem czy jedzeniem po całym domu.
      12. Co jakiś czas selekcja rzeczy niepotrzebnych: ubranka biednym, zabawki do
      domu dziecka, popsute wywalam itp.

      Pomijam pranie, bo to indywidualna sprawa i świateczne porządki typu okna i
      firanki, bo to "bałagan drugoplanowy". No i zalezy to wszystko równiez od
      naszych możliwości mieszkaniowych. Wbrew pozorom łatwiej zachować porządek w
      większym pomieszczeniu, bo zawsze znajdzie sie kąt na rzeczy które muszą
      poczekac np. do akcji prasowanie (ja osobiście prasuję dopiero przed
      założeniem wink)
      I jeszcze jedno, niestety coś za coś, jeśli chcemy mieć czysty dom musimy tak
      też wychować nasze latorośla. Najpierw byłam zdania, że dom to nie muzeum, a
      dzieciaki zawsze brudzą, ale wierzcie mi jeśli sie naprawdę włożyło wiele kasy
      i wysiłku fizycznego w remont domu to moze wkurzyć każda plama na ścianie i
      choć moim dzieciom nie wolno pisać po scianie, opierac sie rekoma o scianę,
      wchodzić z kapciami na fotele czy kanapę - one uważają to za tak normalna
      rzecz, że strofują inne dzieci gdy tak robią, a na ścianach widac niestety
      naprawdę, że u moich dzieci byli koledzy wink
      No i dodatkowym utrudnieniem są zwierzątka w domu - jak sie chce to można miec
      czysto, ale wymaga to o wiele wiecej wysiłku i samodyscypliny.

      Wpadajcie do mnie w każdej chwili - nie krepuje sie już tak powiedzieć, zastac
      możecie rozsypane klocki na dywanie, ale kajunia sie własnie nimi bawi, zastac
      możecie naczynia w zlewie, ale dlatego, że Kuba jeszcze kończy jesc a ja juz je
      wkładam do zmywarki...
      Ooooo, potknac się możecie jedynie o buty w przedpokoju, bo jeszcze sie nie
      dorobiłam szafki na nie i krew mnie zalewa wink

      Powodzenia!!!
      • ania.zalogowana Re: Jeśli naprawdę tego chcecie :) 01.10.03, 15:05
        Wydrukowałam sobie Twoje rady. W domu pomyślę, czy zadanie mnie nie przerośnie.
      • e.beata Re: Jeśli naprawdę tego chcecie :) 03.10.03, 12:55
        Załącznik do żabci

        punkt 13. Zlikwidować puste przebiegi.
        Dzieciak coś w kuchni robi - lecę ale biorę ze soba pusty kubek.
        Idę po coś do łazienki biorę brudny śliniaczek do prania.
        Przechodząc przez pokój schylę się po dwa klocki i wrzucę do pudełka.
        Itp. itd wink))
        • zabcia_m Re: Jeśli naprawdę tego chcecie :) 03.10.03, 13:35
          Bardzo dobra rada Beata smile
          I jeszcze podczas sprzątania warto wyłączyć telewizor a nastawic sobie jakąś
          płytkę z dziarskimi piosenkami w stylu "Shoop, shoop song" (nie wiem czy dobrze
          napisałam), gdzie można potańczyć wycierając kurze albo z rurą od odkurzacza,
          ponucic czy pogwizdać smile)) fajnie się sprząta przy starych przebojach BoneyM smile

          zabcia
    • zuzmaj Re: Bałaganiarstwo wrodzone:) 01.10.03, 16:56
      Hej, no to witaj w klubie, jestem taka sama, jedyny porządek to biurko w pracy,
      bo inaczej bym wyleciała wink. Przyzwyczaiłam sie do ciągłęgo
      sprzątania, ..........a w szafie i tak bałagan .... Nie ma na to rady!!
      Pozdrawiam
    • wilga_kasia Re: Bałaganiarstwo wrodzone:) 02.10.03, 12:20

      Zabcia, wielkie dzięki za rady smile Postanawiam się zmienić, naprawdę. Bo mnie
      przytłacza chaos w naszym domu - mamy teraz dwójkę dzieci, dwa koty, więc same
      rozumiecie... Majeczka jeszcze nie bałagani, bo ma 4 m-ce, ale już niedługo...
      Dzisiaj już posprzątałam pokój dziewczynek i znalazłam miejsce na puzzle i
      kolorowanki, to nam trochę ułatwi życie. Pamiętam, że gdy byłam mała, zawsze
      nam się gubiły klocki, jakieś elementy gier i to nie było fajne. A ostatnio
      Jagódka dostała puzzle od znajomych, których dzieci wyrosły już - chyba 7
      pudełek i wszystkie kompletne. No, to dopiero wyczyn smile


      ---------

      Natura lubi się ukrywać
      • nusia29 Re: Bałaganiarstwo wrodzone:) 02.10.03, 20:24
        Zabcia , dziekuje bardzo , tez sobie wydrukuje .
        To trudne dla mnie ( szczegolnie ta nieszczesna kuchnia czysta na noc) , ale
        nie niemozliwe . Niedlugo sie przeprowadzamy , wic bedzie okazja na wyrzucenie
        wielu nieuzywanych rzeczy .
        Pozdrawiam !
        nusia
    • mamaestery Re: Bałaganiarstwo wrodzone:)USMIECHNIJ SIE:) 02.10.03, 22:07
      dziewczyny fajny tekst znalazlam:
      BALAGAN TO TYLKO SPOSOB NA ULOZENIE RZECZY,PODOBNIE JAK PORZADEKsmile)
      i jeszcze jeden:
      kto ma porzadek na zewnatrz w srodku ma balagan
      zawsze mnie pocieszasmile
      i oczywiscie zapisuje sie do klubusmile
      a co zrobic jak sie mieszka na 34 metrach i nawet porzadnej szafy nie ma, tylko
      same kartony?sad
      • ania.zalogowana Re: Bałaganiarstwo wrodzone:)USMIECHNIJ SIE:) 03.10.03, 08:05
        A mnie zawsze się wydawało, że jak wreszcie będę miała porządek w domu, to i
        ten mój wewnętrzny bałagan się zmniejszy - nie odbierajcie mi nadzieismile
        W środę zastosowałam się do rad zabci. Zrobiłam porządek - na moje oko
        wyglądało to nieźle...W czwartek mąż poprosił mamę, żeby zajęła się Olafem
        przez 3 godziny (u nas)...
        Wywaliła do śmieci mój piękny, zasuszony kwiat słonecznika (od dwóch dni
        zastanawiałam się czy go polakierować czy zostawić naturalny)
        Przecież gdybym chciała wyrzucić kwiaty z wazonu sama bym to zrobiła.
    • natunia1 Re: Bałaganiarstwo wrodzone:) 03.10.03, 08:38
      Ja zostałam porządnicką, odkąd poszłam na swoje (u mnie w domu był przeważnie
      syf i to mnie męczyło)Lubię porządek i nawet lubię sprzątać , ale teraz sobie
      trochę odpuściłam (prawie 8 miesiąc, pierwsza dzidzia) i kształty wieloryba.
      Mój mąż bałaganu nie widzi, wanna, podłogi, okna nigdy by detergentów nie
      poznały gdyby nie ja. Czasem proszę go żeby odkurzył, to jeśli akurat nie jest
      obrażony, to odkurza, ale z taką miną... sad

      Za to z uporem maniaka pilnuje porządku w .... lodówce. Ciągle układa, jedno za
      drugim, w końcu nie wiem co mam z tyłu.
      Ostatnio chciałam sobie z niego zadrwić i po powrocie z zakupów układam i
      mówię "do siebie" : Ogóreczki równo, ser żółty obok żółtego, teraz koło niego
      biały serek żeby się nie pomyliły. Kubeczki z jogurtami osobno i równo...itd.

      A on żadnej ironii nie wyczuł tylko mówi: Kochanie podobasz mi się robisz
      postępy!

      O matko!

      Natalia
      • blesia Re: Bałaganiarstwo wrodzone:) 03.10.03, 10:03
        ja zawsze bylam balaganiara ale okad mialam swoje ieszkanie wkurzala mnie ze
        podloga brudna, wannna, w pokoju wszystko lezy nieposprztane..wtecz meczy mnei
        ilosc papierow, gazet, zabawek walajaca sie po domu...MOj sposob to taki ze
        kupilam koszyk na gazety, kosztyk na kasety i plty, kosz na zabawki i tam
        wszystko chowam. I pokazej zabawie sprztam. MOj mezus nie sparzata i walsnei
        dzis rano byla awanturasmile bo nie moglam znalez nozyczek..fakt ze ja tez jestem
        roztrzepana wiec moze gdzies ja je posialam...czasem cos robie automatycznie i
        wiele razy wracalam juz z polowy drogi by sprawdzic czy napweno zaknelam
        samochod...Ale tez nie przesadzam jali wszystko jest na kupakach, podlogi
        umtye raz w tygodniu to uwazma ze jest oksmilea w szafach sprzatam raz na dwa
        tygodnie bo inaczej nie mge znalezc majteksmile
        • blesia Re: Bałaganiarstwo wrodzone:) 03.10.03, 10:04
          a! jeszcze dodam ze ostatnio byla tesciowa wszystko posprztane miom zdaniem a
          ona sie pyta - co Mlagosia (dziewczyna kktora kiedys u nas sprztalala) nie
          przychodzi juz??? wrrrr
          • skylight Re: Bałaganiarstwo wrodzone:) 03.10.03, 11:33
            Dopiero dzisiaj odkryłam ten post - i oczywiści e też podpisuję się rekami i
            nogami ! Ale kiedy go czytałam to niemal płakałam ze śimiechu - nie wyobrazacie
            sobie ile znalałam pocieszenia w Waszych postach - w końcu nie jestem wyjątkiem
            (jak mąż uważa).
            Ale też musze przyznać, ze u mnie się dużo polepszyło jak przeprowadziliśmy do
            własnego domku i od kiedy zaczęła przychodzić opiekunka do dziuni. Dopiero
            wtedy zauważyłam, że mam narzutę na łóżko, a kuchenka (wraz z całą kuchnią)
            powinny być posprzątane, bo niania przyjdzie i co ona sobie o mnie pomyśli... a
            najgorzej było z pieluchami (pampersami) - mam taki ciekawy zwyczaj, że jak
            przewijam małą to zwijam pampersa i rzucam w kierunku kosza, a rano kiedy ją
            przewijam po nocy - też rzucam ale w kierunku drzwi (bo kosza nie mamy w
            sypialni - kiedyś był, ale nikomu się nie chciało go opróźniać, a same wiecie
            jaki smród wydzielają pampersy....
            Teraz rano chodzę po domu i zbieram brudne pieluchy porozrzucane w różnych
            miejscach... nie powiem, nieco nauczyłam się sprzątać ale widzę jeszcze długą
            drogę przedemną prowadzącą do idealnego porządku....
            Wiecie co, z jednej strony lubię swój artystyczny nieład ale i z drugiej strony
            dobrze się czuję w ładzie.... hmmmm, tylko jak to zrobić... to chyba wszystko
            przez lenistwo ;-(
            gorąco pozdrawiam.
    • gwiazdka19 Re: Bałaganiarstwo wrodzone:) 03.10.03, 10:46
      Nie wytłumacze ci dlaczego tak sie dzieje ale moge cie pocieszyc ze nie ty
      jedna na tym swiecie borykasz sie z takim"problemem".Ja osobiscie lubie kiedy
      jest wszystko na swoim miejscu i nie nawidze bałaganu, sama tez go nie
      robie,ale obracam sie wśród ludzi, którzy chyba nie wiedza ,ze istnieje takie
      cos jak porządek.A na zakończenie powiem ci zebys sie nie przejmowała, moja
      siostra choc sobie sama posprzata to i tak dosłownie za 5 min. w tym samym
      miejscu zrobi taki bałagan ze sie zabic mozna , a co najwazniejsze ona sie z
      tym dobrze czuje i jak to mowi"w bałaganie szybciej odnajduje potrzebne rzeczy
      niz w porządku " hi hi ciekawe?
    • olenka12 Re: Bałaganiarstwo wrodzone:) 07.10.03, 07:25
      Super, super i jeszcze raz super!!!
      Myślałam, że jestem jedyną bałaganiarą na całym świecie bo zazwyczaj mówi się,
      że od bałaganienia są dzieci i mężczyźni smile
      U mnie to sprawa wrodzona i chyba nieuleczalna. Teraz czuję się o wiele lepiej
      a moja rodzina musi się z tym pogodzić.
    • ascoti Re: Bałaganiarstwo wrodzone:) 07.10.03, 10:15
      Dołączam do klubu. Zauważyłam ,ze mamy z mężem inne pojęcie ,,bałaganu". Dla
      mnie brudno to znaczy,ze jest nieodkurzone i niepozmywane podłogi, ale jakieś
      ubranie, zabawki czy kisiązki mogą leżeć - w końcu tu mieszkamy. Mąż z kolei
      nie widzi zakurzonych schodów czy dywanu- u niego porządek to wszystko ma być
      pochowane. Gdy mamy na to czas to w sumie się uzupełniamy- ja biegam ze szmatą,
      a On za mną składa wszystkie rzeczy. Gorzej, gdy w pracy nam dorzucą. czasami
      pilnują nam dzieci babcie-gdy pilnuje teściowa wszystkie zabawki są ułożone,a
      dziecko bawi się tylko jedną, nie ma porozrzucanych ciasteczek itp. tylko stoją
      na talerzyku. Gdy pilnuje moja mama to dom jak tajfun (mąż stara się
      niekomentować, tylko potem cały wieczór ostentacyjnie wszystko układa), na moje
      uwagi mama mówi,ze nie będzie co chwila składać zabawek, bo przecież za chwilę
      dzieciaki i tak je wyciągną. Ale wiecie co zauważyłam- po wizytach teściowej
      moje dziecko ( 2 letnie) samo po skończeniu jakiejś zabawy mówi ,już się nie
      bawimy klockami, schowam je do półki, mamusiu, pomożesz mi posprzątać, babcia
      mi pomaga". Tak więc mimo,ze sama już się przyzwyczaiłam do życia w tzw.
      bałaganie, to nadal staram się z tym walczyc ze względu na dzieci.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka