Dodaj do ulubionych

co robić...ciąża.

11.09.08, 09:42
Zaszłam w ciaze z eks facetem...
Nie mieszkamy ze soba od połtora roku...pare razy jednak zdarzyło nam sie
przespac ze sobą..i niestety ostatni raz..okazał sie...skuteczny- tzn.
zaszłamw ciaze...a bylo to własciwie graniczace z cudem...Jestem w 5 tyg.
Niedawno się dowiedzialm...
Mam juz dziecko ktore ma 4 lataka. Mieszkam sama, mam prace ,ale niezbyt dobra...
Nie mam jeszcze wykształcenia, takiego jakie chce miec. Ogolnie jestem zyciowo
w polu. Od eksa właciwie uciekac musialam, bo tak mi wtedy zycie
uprzykrzyl,ze mialam dosyc...
Wiem,ze sama sobie to wszystko zrobiłam...
Czy jest szansa , zeby to wszystko poukładac jeszcze??? Ja mam 26 lat, jestem
załamana...myśle o tym ,zeby nie bylo tego dziecka jednak...

Mozecie po mnie pojezdzic jak macie ochote, i tak czuje sie jak śmiec...
Obserwuj wątek
    • ruta.dl Re: co robić...ciąża. 11.09.08, 09:47
      nie czuj sie jak smiec, nikt nie powinien tak sie czuc. Po prostu
      glupio zrobilas i tyle. Ten sie nie myli kto nic nie robi.

      Fakt, niezlego piwa sobie nawarzylas. Chcialas jak sama mowisz uciec
      od faceta, a wskoczylas mu do lozka. Bardzo skutecznie.
      On jest tak samo winny jak i Ty. Wiec moze mu powiedz ze dziecko w
      drodze i niech on tez ma prawo sie wypowiedziec? Moze sie okaze ze o
      tym marzyl?
      Dziecka sobie sama nie zrobilas, wiec dlaczego masz sie sama teraz
      bujac? Niech facet tez bedzie troche odpowiedzialny.
      • krzysztof-lis Re: co robić...ciąża. 12.09.08, 13:13
        > Dziecka sobie sama nie zrobilas, wiec dlaczego masz sie sama teraz
        > bujac? Niech facet tez bedzie troche odpowiedzialny.

        Zgadza się, choć w tej sytuacji raczej trudno liczyć na to, by facet miał się
        zaangażować w wychowanie dziecka wiążąc się z jego matką. Wydaje mi się, że
        wymagać można od niego pieniędzy, wsparcia, ale na pewno nie związku.
    • gabrysia5 Re: co robić...ciąża. 11.09.08, 09:48
      Nie da sie ukryć ,że skomplikowałaś sobie życie, ale przyznać
      musisz ,ze na własne życzenie.Człowiek nie zwierzę, potrafi
      powstrzymac swoje zapędy.No cóż.Stało sie trudno.Mniemam,że skoro
      poszłas kilka razy z facetem do łóżka to znaczy,że już :uciekać od
      niego nie musisz".Ja na początek porozmawialabym z nim i
      poinformowała o zaistniałej sytuacji.Zresztą jaki by nie był ma
      prawo wiedziec ,że zostani ojcem i czy mu sie to podoba czy będzie
      musiał ponieść pełne konsekwence tego zdarzenia. Jeśli sie na Ciebie
      wypnie to pozostanie Ci tylko skupić na tym by zapewnic swoim
      dzieciom godne życie.Nic nie przekreśla tego byś w życiu była
      jeszcze szczęśliwa.Masz DOPIERO 26 lat.Jeszcze przed Toba wiele lat
      zycia .Przed Tobą i Twoimi dziećmi.A na przyszłość bądź mądrzejsza i
      szanuj własne ciało i siebie.
    • broceliande Re: co robić...ciąża. 11.09.08, 09:49
      Ja też uważam, że siedzicie w tym razem i powinnaś mu powiedzieć.
      Co do ciąży... moje osobiste pragnienie dziecka przeszkadza mi
      podejście obiektywne. Ja bym urodziła i miała kupę radochy.
      • martalka-only Re: co robić...ciąża. 11.09.08, 09:56
        Spałam z nim, bo było lepiej miedzy nami, czułam sie samotna...to mi dawało
        jakies poczucie-istniejacej rodziny jednak...nie wiem jak to opisać...
        On o ciazy nie wie, bo wiem z,e nie pozwolilby mi nic zrobic z nia...On chce
        zebym wrociła, chcialby dziecka drugiego...caly czas liczyl na to ,ze bedziemy
        razem...a ja boje sie znow ryzykowac tak wszytsko .. wchodzic znow w to...

        Naprawde mocno sie zastanawiam ,czy urodzic...
        • beatrix_75 Re: co robić...ciąża. 11.09.08, 09:59
          zrobisz - jak uwazasz - my za ciebie decyzji nie podejmiemy
          aborcja to decyzja własnego sumienia ....

          ja jestem przeciwna .To tyle .

          nic nie piszesz czemu uciekałas od chłopaka - bił cie ? dręczył
          psychiczine ?
          • martalka-only Re: co robić...ciąża. 11.09.08, 10:00
            tak zdarzało sie niestety...
            • beatrix_75 Re: co robić...ciąża. 11.09.08, 10:06
              nie obraź się - ae uwazam - ze bite i dręczone kobiety po czesci
              wyrażają na to zgodę ..nie wiem z czego to wynika - ale tak sie
              dzieje ....
              Dlatego jesli wrócisz do chłopaka - postaw sprawe jasno - pierwsze
              bicie oznacza koniec waszego związku ..nie wolno odpuscic - bo
              poprzez niemą zgode - pozwalasz na takie traktowanie ...
              Musisz zawsze pamiętac - ze nie wolno nikomu cie bic ani
              dręczysz ...ze zasługujesz na szacunek !
              jeli ty bedziesz tak o osobie myslec-inni tez tak bedą .
              jesli masz zaufanie do Rodziców - porozmaiaj z nimi ...
              zycze Ci podjęcia właśiwej decyzji .Trzymaj sie .
            • ally Re: co robić...ciąża. 11.09.08, 10:53
              martalka, natychmiast wybij sobie z glowy powrot do tego goscia!
              • chicarica Re: co robić...ciąża. 12.09.08, 08:53
                Dokładnie.
                On chce żebyś wróciła, bo z maleńkim dzieckiem będziesz praktycznie skazana na
                jego łaskę i niełaskę. Ja bym nie wracała z powodu dziecka, tylko poczekała jak
                się sprawy ułożą. Oraz w ogóle przemyślała, czy rodzić to dziecko. Wszystkie tu
                takie idealne, patrzcie państwo...
                • gabrysia5 Re: co robić...ciąża. 12.09.08, 09:32
                  chicarica napisała:
                  > Dokładnie.
                  > On chce żebyś wróciła, bo z maleńkim dzieckiem będziesz
                  praktycznie skazana na > jego łaskę i niełaskę.

                  Zapominasz,że ów Pan chce by wróciła,ale jeszcze nie wie ,że ojcem
                  zostanie.
        • gabrysia5 Re: co robić...ciąża. 11.09.08, 10:01
          Czy urodzić -to niestety nie tylko twoja decyzja.Zrobiłas sobie
          dziecko z KIMŚ.I moim zdaniem masz moralny obowiązek liczyć sie z
          jego zdaniem. Pomijam kwestie etyczne , bo nie o to tu
          chodzi.Wybacz,ale stwierdzenie:"Spałam z nim, bo było lepiej miedzy
          nami, czułam sie samotna...to mi dawało jakies poczucie-istniejacej
          rodziny " jest zgoła strasznie dziecinne.Do łózka nie chodzi sie po
          to by mieć namiastke rodziny.Dziewczyno zmień poglądy bo wróżę ci
          jeszcze wiele razy takie dylematy jak masz w tej chwili. A tak
          wogóle , to piszesz ,że facet chce byc z Tobą , chce dziecka, a ty
          chcesz rodziny więc w czym problem?Albo trolujesz, albo masz dziwny
          swiatopogląd.
          • chicarica Re: co robić...ciąża. 12.09.08, 08:50
            A moim zdaniem skoro to jednak kobieta jest w ciąży, skoro to ona ponosi - nie
            oszukujmy się - większość konsekwencji wynikłych z tej ciąży, to ona tu
            decyduje. Facet może co najwyżej spodziewać się pozwu o alimenty - skoro nie
            chciał mieć dziecka, mógł się zabezpieczyć, skoro chciał, to niech swoim
            zachowaniem, pomocą itp. doprowadzi do tego, by kobieta chciała to dziecko
            urodzić, ale decyzję ostatecznie podejmuje ona, bo to ona ma to dziecko
            ewentualnie rodzić.
        • czarnataka Re: co robić...ciąża. 11.09.08, 10:01
          no nie... nie chcesz znów w to wchodzić...ale też się całkiem od
          tego nie odcięłaś. Nie chcesz z nim być, ale być w łóżku to już
          możesz.
          Kobieto...skoro mówisz, że się zmienił i chce, żebyś wróciła to zrób
          to. Skoro mogłaś z nim spać to chyba możesz dać jeszcze jedną
          szanse.Może będzie dobrze. Tylko, że następnym razem pomyśl o
          tabletkach jeśli będziesz miała ochotę z nim spać, bo okaże się, że
          jeszcze 3 dziecko w drodze.
      • bedada Re: co robić...ciąża. 11.09.08, 09:57
        Przede wszystkim powiedz o ciąży swojemu eks. Musicie wspólnie
        zastanowić się co dalej.
        Jeżeli parę razy wam się "zdażyło",to znaczy ,ze ciągle coś do
        siebie czujecie,więc moze jeszcze nic straconego? Może pan w końcu
        dorósł do roli męża i ojca?
    • lila1974 Re: co robić...ciąża. 11.09.08, 10:18
      Przede wszystkim poszłabym do psychologa, aby pomógł mi odkryć,
      gdzie tkwi ój problem.

      Widzę to tak - masz słabe poczucie własnej wartości, potrzebujesz
      czuć się kochana, by czuć się wartościową.

      Ponieważ rozważasz aborcję, więc nie będę Cię namawiała do
      przyznania się facetowi. Jeśli jednak zdecydujesz się na donoszenie
      ciąży, to owszem facetowi powiedz, bo ma względem tego dziecka prawa
      i obowiązki, ale nie decyduj się na wspólne zaieszkanie dopóki facet
      nie podejmie terapii (jesli Cię gnębił psychicznie lub fizycznie to
      sam z siebie nie przestanie - a w najbliższej rodzinie mam dowód na
      to, że człowiek przy odpowiednim fachowym wsparciu na prawdę może
      się zmienić).

      Powodzenia w każdym razie!
      • gabrysia5 Ups Lila1974 11.09.08, 10:22
        ..a jak podejmie decyzję o aborcji to facet nie ma prawa
        wiedzieć ,że jest w ciąży, a jak trzeba będzie podjąć
        odpowiedzialność za dziecko - to już ma prawo?Dziwne rozumowanie.
        • lila1974 Re: Ups Lila1974 11.09.08, 10:46
          Życie jest pełne zawiłości.

          Gdybym podjęła decyzję o usunięciu ciąży, to wątpię, czy leciałabym
          z tą nowiną do faceta (takiego) - aborcja nie mieści się co prawda w
          moim sumieniu, ale nie o mnie tu mowa.

          Dziewczyna napisała, że on by ją odciągał od tej decyzji, bo chce
          mieć drugie dziecko, tylko problem polega na tym, że i tak z
          problemami dnia codziennego dziewczyna będzie się borykała
          przeważnie sama (o ile tatuś nie podejmie skutecznego leczenia).
          • gabrysia5 Re: Ups Lila1974 11.09.08, 10:50
            Czy bedzie sie borykała sama tego nie wiemy.A prawo to
            prawo.Uważasz,że ak do bycia odpowiedzialnym to facet ma prawo, a do
            podjęcia decyzji o zabicu jego dziecka-to już takiego prawa nie ma?
            Dla mnie tak jak napisałam prawo-prawo!!!Zreszta zdaje mi sie ,że
            albo autorka delikatnie mówiąc-młodsza niż 26 lat ,albo troll, bo
            wyklucza swoje własne słowa.
            • lila1974 Re: Ups Lila1974 11.09.08, 11:00
              Czy troll - mało mnie obchodzi, bo opisana sytuacja prawdopodobna i
              w przyrodzie występująca.


              Co do pawa ... w sumie tak, wychodzi na to, że tak uważam.
              W sytuacji autorki wątku generalnie miałabym gdzieś zdanie faceta,
              jeśli zadecydowałabym, że tej ciąży nie donoszę.
              • martalka-only Re: Ups Lila1974 11.09.08, 11:03
                chciałabym byc trollem...uwierzcie...
                i zdeje soebie sprawde ze swojej głupoty...tylko co to zmienia
                • gabrysia5 Moje zdanie jest takie, 11.09.08, 11:22
                  że bez względu na wszystko powiedziałabym facetowi ,że nosze jego
                  dziecko.Postawiłabym ultimatum ,że jeden jego wyskok i już mnie z
                  dziecmi nie ma(o ile postanowisz urodzić).Piszesz ,że mieszkasz
                  sama , masz pracę wiec myśle ,że sobie poradzisz , a życie jest
                  okrutne i trzeba ponosic konsekwence swojego postepowania.a zadaj
                  sobie pytanie :jeśli usuniesz ciążę to co? Bedziesz umiała z tym zyć?
                  Czy twoja sytuacja jest naprawde tak beznadziejna,że nie dasz rade
                  wychowac dzidziusia i 4 latka? Decyzje o aborcji pozostawiam tobie
                  bo to twoje sumienie i życie i wątpie by ktokolwiek na forum wziął
                  taka odpowiedzialność za ciebie. Takie ma zdanie.
                  • m.nikla Re: Moje zdanie jest takie, 11.09.08, 11:24
                    5 tyg ciaza to nie dzidziuś.
                    • gabrysia5 kwestia sporna i indywidualna 11.09.08, 11:25
                      Dla mnie już dziecko.Ale ja pisałam -dzidziuś - w przypadku
                      urodzenia dziecka.
                  • sanciasancia Re: Moje zdanie jest takie, 11.09.08, 14:17
                    Namawianie do bezwarunkowego urodzenia w kraju, w którym szykanuje się samotne
                    matki, a ściagalność alimentów jest rzędu promili, to jest bawienie się kosztem
                    czyjejś przyszłości. Zwłaszcza, że 5 tydzień, to jest stosunkowo wcześnie i dużo
                    się jeszcze może wydarzyć i to bez ingerencji.
                    Zastanów się dokładnie, dziewczyno, czy udźwigniesz samotne wychowanie dwójki
                    dzieci. Jeżeli nie chcesz ani dziecka ani zabiegu, przemyśl sprawę adopcji
                    dedykowanej.
                  • lila1974 Re: Moje zdanie jest takie, 11.09.08, 22:23
                    Widzisz, sama piszesz "o ile postanowisz urodzić"
                  • kali_pso Re: Moje zdanie jest takie, 12.09.08, 18:23
                    Postawiłabym ultimatum ,że jeden jego wyskok i już mnie z
                    dziecmi nie ma

                    I co? Może wprowadzi się do Ciebie z dwójką dzieci?wink
            • chicarica Re: Ups Lila1974 12.09.08, 08:56
              Jak tylko pierwszy facet zajdzie w ciążę i urodzi dziecko, zmienię swoje zdanie
              o 180 stopni. Dopóki to kobiety zachodzą w ciąże i rodzą - tak, to kobieta ma
              prawo decydować czy urodzi.
    • luxure Re: co robić...ciąża. 11.09.08, 11:35
      A kto ja jestem żeby jeździć po Tobie? Zrobiłaś co zrobiłaś,
      upiekłaś "niezły" pasztet. Teraz tylko musisz podjąć decyzję jak z
      niego wybrnąć. Do eksa nie wracaj, nic dobrego z tego nie wyniknie,
      raczej. Musicie się dogadać jakoś w sprawie alimentów, ewentualnej
      opieki nad dzieckiem. Ja bym urodziła, nie jestem za usuwaniem
      ciąży, ale co postanowisz tak zrobisz. Każdy inaczej pojmuje własne
      dobro. Przede wszystkim nie załamuj się, nie jest Ci to teraz
      potrzebne. Przemyśl sytuację i podejmij decyzję dobrą dla siebie.
    • mamapodziomka Re: co robić...ciąża. 11.09.08, 12:11
      Wrocic bym nie worcila. Ludzie nie zmieniaja sie na psytrkniecie palcami,
      wrocisz, bedziesz jeszcze bardziej uziemiona drugim dzieckiem - bedzie latwiej
      sie nad Toba znecac. Jedyna szansa moze byc terapia, ale o tym nic nie piszesz...

      Co do ciazy - zycze Ci dobrej decyzji. I mysle o Tobie cieplo, szkoda, ze wiecej
      nie mozna pomoc.
    • smerfetka8801 Re: co robić...ciąża. 11.09.08, 12:30
      super zabić płód(celowo nie napiszę dziecko) bo ma się 26 lati siano
      we łbie.
      sory podniosłaś mi ciśnienie-po cholerę spałaś z facetem od którego
      ponoć musiałaś wręcz uciekać???
      paranoja jakaś!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      wypada wziaść się w garść i odpowiedzialnie podejść do nowej
      sytuacji.
    • przeciwcialo Re: co robić...ciąża. 11.09.08, 12:41
      ja urodziłabym, trzeba wypic piwo którego sie nawarzyło.
      Nie rozumiem sypiania z facetem od którego odeszłaś, który ci zycie
      uprzykrzał.
      • fogito Re: co robić...ciąża. 11.09.08, 12:52
        a ja tak chciałabym mieć drugie dziecko. Świat nie jest
        sprawiedliwy. Daj dziecku szansę się urodzić i oddaj do adopcji
        jeśli nie jesteś w stanie wychować. Masę par czeka na dzieci i na
        pewno będą je kochać.
        Pomijam kwestię faceta, bo to jest porażka, ale oczywiście wiedzieć
        powinien, bo to jego dziecko.
        • kali_pso Re: co robić...ciąża. 12.09.08, 18:31
          Daj dziecku szansę się urodzić i oddaj do adopcji
          jeśli nie jesteś w stanie wychować. Masę par czeka na dzieci i na
          pewno będą je kochać


          Dlaczego ta kobieta ma się bardziej przejmować tym, że ktoś jej
          zupełnie obcy czeka na dziecko, niż własnym życiem? Ma się stać
          przenośnym inkubatorem? Jeśli w czasie kiedy byłaby w ciązy,
          straciłaby pracę czy zdrowie, ma pociagnąć do odpowiedzialności
          potencjalnych rodziców jej adoptowanego dziecka?

          To jej życie i jej decyzja. I musi ją podjąć myśląc o własnym dobru.
      • agatha61 Re: co robić...ciąża. 11.09.08, 12:52
        urodzilabym zdecydowanie i tak samo zdecydowanie nie wrocilabym do
        tego faceta, ale wiedzialby o dziecku, i ponosilby wszelkie
        konsekwencje - wizyty, alimenty itd. chyba, ze zaczalby sie leczyc
        to za jakis czas moglibysmy porozmawiac. Pod warunkiem ze jeszcze
        bede chciala.
        Pewnie myslisz ze zdarzylo sie cos najgorszego w swiecie, ale za
        pare lta Twoje zycie moze sie totalnie odmienic, jestes jeszcze
        mloda i dasz rade, wiec glowa do gorysmile
        • kas2 Re: co robić...ciąża. 12.09.08, 08:39
          przepraszam ze to poweim ale kretynka z ciebie najpierw uciekasz od
          faceta a potem wskakujesz z nim do łóżka no soory

          teraz dziecko zapewne zaburzy ci jeszcze bardziej i tak pogmatwane
          zycie -

          Sama musisz poniesc odpowiedzialność a to czy tatus wspomoże watpie
        • chicarica Re: co robić...ciąża. 12.09.08, 08:58
          Dokładnie. Rozważyć powrót można, kiedy facet podejmie terapię i zrobi coś
          konkretnego, żeby się zmienić.
          • k1234561 Re: co robić...ciąża. 12.09.08, 11:53
            Ja bym do faceta co na mnie raz rękę podniósł w życiu nie
            wróciła.Tacy ludzie się nie zmieniają.Jak uderzył kobietę raz(co to
            za facet co kobietę biję!)to prędzej czy pózniej zrobi to kolejny
            raz,podobnie jest z pijakami i złodziejami.Sorry za szczerość,ale
            naoglądałam się takich przypadków w bliższej i dalszej rodzinie.
            Co do ciąży to wg.mnie masz 3 wyjścia,czyli 1.aborcja, 2.urodzenie i
            oddanie do adopcji 3.urodzenie i wychowanie we własnym zakresie.
            Osobiście w Twoim przypadku,rozważałabym opcję 1 i 2.Chociaż nie
            uważam,że aborcja ma stanowic jedną z metod antykoncepcji,to w Twoim
            konkretnym przypadku,kiedy masz dopiero 26 lat,pracę niezbyt
            dobrą,wykształcenie też jeszcze nie takie jak chciałabyć,no i 4-
            letnie dziecko i perpektywy na razie przynajmniej nieciekawe,to
            uważam,że to są argumenty przemawiające właśnie za aborcją lub
            urodzeniem i oddaniem dziecka do adpcji(sama nie jesteś w stanie
            zapewnić dzieciom należytego poziomu życia,nawet z byłym facetem to
            niemożliwe,bo on nie jest odpowiedzialny i dojrzały do ojcostwa i
            utrzymywania rodziny,a jak już mu się znudzicie to co?).Przecież
            musisz chodzić do pracy i zarabiać na utrzymanie siebie i dziecka,bo
            nie daj Boże,żebyś się uzależniła od byłego faceta,a tak by
            było,gdybyś urodziła to dziecko,bo przecież w tydzień po porodzie
            nie pójdziesz do pracy,bo co z dzieckiem?A z drugiej strony który w
            dodatku marny pracodawca,pozwoli sobie na kilkumiesięczne urlopy?
            Więc musisz myśleć racjonalnie,a nie emocjonalnie.
            Czas się kochana wziąc w garść,wziąc sprawy w swoje ręce,a nie
            unosić sie romantycznymi uczuciami,bo to nie nakarmi Ciebie i
            twojego dziecka.
            Zrobiłaś błąd,związałaś się z nieopowiednim facetem,trudno,zdarza
            się,ale teraz trzeba trzezwo spojrzeć na życie i do przodu.Nie
            sztuka narobić dzieci,a martwić się co im dać jeść czy w co je ubrać
            to się będzie potem.Póki dziecko w brzuchu to nie problem,ale
            pózniej to trzeba się o takie prozaiczne rzeczy jak
            ubranka,wózek,leki,szczepionki,odpowiednie jedzenie zatroszczyć.Miej
            to wszystko na względzie podejmując swe życiowe decyzje.
            • martalka-only Re: co robić...ciąża. 12.09.08, 11:59
              Moze po tym co opisłam..wyobrazacie sobie mnie-ze pracuje na kasie w
              biedroncei w wogole jestem jakimś menelem...
              Mysle ,ze widzac mnie na ulicy nie domysliłbyscie sie ze to ja opisuje to co
              opisuje...
              Teraz mnie stac na wszystko dla tego jednego dziecka , ktore mam, chociaz nie
              zarabiam super, duzo daje mi ojciec dziecka.
              Boje sie co bedzie dalej...
              Nie tłumacze sie...tylko musialam to dopisac...
              • fogito Re: co robić...ciąża. 12.09.08, 13:05
                no to skoro cię stać na dziecko to czemu rozważasz zabicie go. Bo
                przecież aborcja to nie wizyta u fryzjera tylko pozbycie się
                ludzkiego płodu, z którego narodzi się człowiek a nie chomik. Jak ty
                będziesz mogła spojrzeć temu pierwszemu dziecku w twarz jeśli
                zabijesz jego siostrę lub brata.
                No sorki, ale osłabiaja mnie takie teksty.
                • kali_pso Re: co robić...ciąża. 12.09.08, 18:32
                  Jak ty
                  będziesz mogła spojrzeć temu pierwszemu dziecku w twarz jeśli
                  zabijesz jego siostrę lub brata.



                  Sorki, ale osłabiają mnie takie tekstywinkP
                  • sanciasancia Re: co robić...ciąża. 12.09.08, 20:55
                    Widzę, że po prostu preferuje model Alicji Tysiąc - po co w ogóle patrzeć.
              • k1234561 Re: co robić...ciąża. 12.09.08, 16:22
                Nie uważam Cię za jakiegoś menela,ale skoro już teraz boisz się co
                będzie dalej,bo jak sama napisałaś teraz dużo daje Ci ojciec
                pierwszego dziecka,to co będzie za kilkanaście lat?Jesteś w stanie
                zapewnić utrzymanie i wykształcenie dwójce dzieci?Życie nie polega
                na myśleniu ,że tylko liczy się tu i teraz.
                Jeśli wiesz,że masz perspektywę urodzenia kolejnego,powrotu do
                faceta,który nie zawacha się podnieść ręki na ciebie i być może
                dzieci,to sorry,ale ja bym wreszcie zeszła na ziemię i bardzo,bardzo
                poważnie zastanowiła się nad sensem tego wszystkiego w tym również
                nad sensem sprowadzania kolejnego dziecka na świat przy tak
                niepewnej przyszłości.
                Facet teraz płaci i masz się dobrze,ale dajmy na to facetowi się
                skończą pieniądze,straci pracę,albo powie,że nie ma z czego
                płacić,zostajesz na lodzie z 2 dzieci.Otwórz oczy kochana,życie to
                nie bajka,a dzieci to nie chomiki,ja Ci napisała jedna z
                poprzedniczek.Trzeba się nimi zajmować,dbać o nie i zapewnić im
                przyszłość.A z tego co piszesz Ty nie jesteś nawet pewna swojej
                przyszłości,a co tu dopiero o dzieciach mówić,tym bardziej dwójce!
                • smerfetka8801 Re: co robić...ciąża. 12.09.08, 16:57
                  wybacz,ale głupi argument...
                  każdej z nas i to w każdym momencie może drastycznie pogorszyć się
                  sytuacja finansowa?i co?jest to powód do tego,żeby usuwać ciażę?
                  jak była na tyle glupia żeby zajść z jakimś fagasem to pasuje teraz
                  zmadrzeć- i albo zrzec się praw i zostawić dziecko po ludzku w
                  szpitalu z jasną sytuacją prawną,albo je wychować.na myślenie o
                  wykształceniu też miała czas i jakoś to przespała-ja mam 20 lat małe
                  dziecko i nie biorę dziekanki tylko prę do przodu dla dobra swojego i
                  dziecka....
                  więc niech sie obudzi z tego słodkiego snu aborcja to jak tu napisano
                  nie wizyta u fryzjera ja nie mogłabym spojrzeć starszemu dziecku w
                  twarz gdybym usunęła ciążę-ale to ja może inni mają inaczej...

                  • kali_pso Re: co robić...ciąża. 12.09.08, 18:38
                    jest to powód do tego,żeby usuwać ciażę?


                    Sądzę, że nie każda z nas ma taka sytuację, jak autorka watku, więc
                    porównywanie się jest bezsensowne- masz pewnie męża od którego nie
                    musiałaś uciekać, prawda?

                    jak była na tyle glupia żeby zajść z jakimś fagasem to pasuje teraz
                    zmadrzeć- i albo zrzec się praw i zostawić dziecko po ludzku w
                    szpitalu z jasną sytuacją prawną,albo je wychować


                    Jasne, donoszenie ciąży ma być więc karą dla niej, za głupotę i
                    puszczanie się, tak?wink Słodki dzidziuś w brzusiu musi spełnić swoja
                    rolę- bata na rozwiązłą mamusię..typowewink
                    • szyszunia11 Re: co robić...ciąża. 12.09.08, 20:52
                      kali_pso napisała:


                      >
                      > Jasne, donoszenie ciąży ma być więc karą dla niej, za głupotę i
                      > puszczanie się, tak?wink Słodki dzidziuś w brzusiu musi spełnić swoja
                      > rolę- bata na rozwiązłą mamusię..typowewink

                      jakiego bata??
                      po prostu dorośli ludzie ponoszą konsekwencję swoich czynów - tyczy się to każdego z nas i w różnych sytuacjach. I nie ma to nic wspólnego z dywagacjami czy "dzidziuś w brzusiu jest słodki".
                      Jest i jest prostą konsekwencją działania autorki wątku.
                      Ani karą ani nagrodą. Konsekwencją - i to bardzo poważną.
                    • sanciasancia Re: co robić...ciąża. 12.09.08, 20:59
                      Czy Ty za dużo nie wymagasz od ludzi na forach internetowych, kali_pso? Uczciwej
                      i odpowiedzialnej rady dla dziewczyny, która zrobiła głupstwo i próbuje w
                      ostatniej chwili wycofać się rakiem, minimalizując straty rodziny? Cierpieć
                      powinna przykładnie za swoje grzechy, ot co!
    • kali_pso Re: co robić...ciąża. 12.09.08, 18:18
      Już raz odeszłaś od tego faceta.

      Czy on się zmienił, że rozważasz powrót?
      Czy gdyby nie ta ciąża- wróciłabyś do niego?
      Dzieci nie cementują beznadziejnych związków. Najpierw zatroszcz się
      o siebie i Wasze relacje.
      • gabrysia5 Kali_pso 13.09.08, 23:08
        Odpowiadam na pytanie.Autorka pisała,że mieszka sama, więc
        mniemam,że ma dach nad głową
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka