11.09.08, 22:28
Zawsze chciałam mieć trójkę dzieci. Fakt.... trudno mi się było zdecydować na pierwsze. Nie chcę tu sie rozpisywac, ale małż powtarzał, że będziemy mieli dziecko kiedy JA bedę chciała. W każdym razie w ciążę zaszłam, ale poroniłam. Na sczęście drugi raz sie udało. Mamy 3 letniego wspaniałego syna. Tyle, że po porodzie okazalo sie, że jestem chora.... bardzo poważnie. Wyszliśmy z tego po półrocznym leczeniu. Staram się nie pamietać o chemii i pobytach w szpitalu. Żyjemy zupełnie normalnie, ale... Coraz częsciej myślę, że przeciez zawsze chciałam urodzić więcej niż jedno dziecko. Z zazdrością patrzę na maluchy w wózkach. Rozsądek mówi, że ciąża to ryzyko. Małż sluchać nie chce o następnym dziecu (właśnie w obawie o moje zdrowie). Tyle, że wciąż mi czegoś brak. Czy zawsze bedę żyła z poczuciem niedosytu? Mam wrażenie, ze im starsze dziecko, tym niedosyt wększy. Czasem marzę o wpadce, bo wtedy nie byloby wyjścia.
Obserwuj wątek
    • roksanaa22 Re: Ryzyko 11.09.08, 22:41
      Ciężko poradzić...
      A lekarz powiedział,że ciąża to ryzyko czy Wy tak uważacie?
      • mamaemmy Re: Ryzyko 11.09.08, 22:42
        ja -mówie o sobie,nic Ci nie sugeruje-pomyslałabym pewnie o adopcji w takiej
        sytuacjismile
    • faustine Re: Ryzyko 11.09.08, 22:44
      Alfa, ja urodziłam dwójkę dzieci po leczeniu onkologicznym. Ale
      miałam zielone światło od lekarza i to niejednego.Dużo zależy od
      tego czy nowotwór był hormonozależny - jeśli tak , to podejrzewam że
      lekarz będzie przeciwny ciąży. Nie odważyłabym się na dziecko w
      takiej sytuacji.
      Pozdrawiam ciepło!
      • alfa36 Re: Ryzyko 11.09.08, 22:51
        Miałam zianicę. Żaden lekarz nie powiedział, skąd to sie wzięło, ale "wyszlo" właśnie w ciązy. Jeden powiedział nawet, że ciaża mnie uratowała (bo guz nie róśł w srodpiersiu, tylko wezły pojawily się rowniez na szyi). Znam kobiety po ziarnicy (a ziarnica lubi bardzo mlodych ludzi), ktore nie zachorowaly w ciązy, ale znam też kobietę, ktora zachorowała w pierwszej i drugiej ciazy. Ryzyko zawsze jest. Jak juz pisalam, małz sluchac nie chce. Ma pewnie traumę, pierwsza żona zmarła przed 30 (ale nie na nowotwór) on twierdzi, że obie jego żony zachorowaly po urodzeniu dziecka..
        • kali_pso Re: Ryzyko 12.09.08, 18:08
          Ma pewnie traumę, pierwsza żona zmarła przed 30 (ale nie na
          nowotwór) on twierdzi, że obie jego żony zachorowaly po urodzeniu
          dziecka..


          To byłby powód, dla którego nie zdecydowałabym się na dziecko.
          Nie ryzykowałabym ewentualnego obarczania dziecka winą za
          pogorszenie się mojego stanu zdrowia..rozumiem Twojego męża i jego
          obawy, to musi być dla niego ciężkie..macie jedno dziecko, czasami
          to musi wystarczyć, nie kusiłabym losu, bałabym się, że to dziecko
          które już mam, zostanie beze mnie. Nie można mieć wszystkiego.
          • alfa36 Re: Ryzyko 12.09.08, 18:57
            No rzeczywiscie, nie można mieć wszystkiego. Masz rację.
    • puellapulchra Re: Ryzyko 11.09.08, 22:50
      Ja też pomyślałabym o adopcji. Jest tyle małych skarbów, których
      nikt nie kocha, może w ten sposób pomożesz i sobie i jakiejś
      kruszynce. O ile mąż nie jest przeciwny, kobietom chyba łatwiej
      przychodzi kochać nie swoje dziecko.
      Pozdrawiam cieplutko i życzę by żadne cholerstwo już się nie
      przyplątało smile
    • sebaga Re: Ryzyko 11.09.08, 23:07
      ja będąc w Twojej sytuacji nie zdecydowałabym się na drugie, wiedząc że jest
      ryzyko... Ale też nie mam takiego parcia na większą ilość dzieci. A męża
      rozumiem i pewnie jego uczucia byłyby dla mnie na pierwszym planie..
      • alfa36 Re: Ryzyko 12.09.08, 10:55
        Nigdzy wczesniej nie miałam takiego "parcia" na dzieci jak teraz.
    • gagunia Re: Ryzyko 12.09.08, 19:12
      Nigdy nie zdecydowałabym się na drugie dziecko w Twojej sytuacji. Jestem zdrowa,
      ale często myślę, żeby w zdrowiu doczekać pełnoletności mojego syna. Żeby mieć
      zdrowie i siłę, aby go wychować, wykształcić i samodzielnego wypuścić z domu.

      Myślę, że w tej chwili najważniejsze jest, że jesteś zdrową matką i żoną. A to
      jest bardzo dużo.
    • majenkir Re: Nie ryzykuj 12.09.08, 19:19
      Na Twoim miejscu w zyciu bym sie nie zdecydowala na drugie dziecko.
      Pamietaj - Twoj synek jeszcze wieeele lat bedzie Cie potrzebowal.
      ZDROWA. I pomysl tez troche o mezu - to moglby byc dla niego ciezar
      nie do udzwigniecia.... sad. Zadbaj o to, zeby Twoi mezczyzni byli
      szczesliwi. I pamietaj - nie ilosc, tylko jakosc jest wazna smile)).
      Zdrowka zycze smile.
      • alfa36 Re: Nie ryzykuj 14.09.08, 22:35
        Wiem, wiem, racje macie. Akurat dzis byliśmy na chrzcinach... Tak fajnie jest przytulić niemowlaka.... i znów coś wspomnialam i uslyszalam "dlaczego myslisz tylko o sobie".
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka