lucerka
05.10.08, 16:41
Moja znajoma opowiadala mi ostatnio o swoich powiklanych losach i o
tym jak bardzo pragnela dzieci a nigdy nie mogla spotkac tego
jedynego, z ktorym moglaby je miec. W efekcie czego, w wieku 45 lat,
posiada dwojke szczesliwych dzieci, kazde z innego ojca, wychowuje
je samotnie. Tych mezczyzn, ktorych "uzyla" do swoich celow,
zwolnila z jakichkolwiek roszczen.
Widze, ze ta rodzina dobrze funkcjonuje i ze dzieci nie sa
naznaczone brakiem ojca - w mojej opinii sa po prostu normalne.
No i wlasnie nasuwa sie pytanie natury moralnej: czy ona powinna
byla jednak zrezygnowac z dzieci w imie nie pozbawiania dzieci ojca?
czy jednak zrobila dobrze dajac upust swoim uczuciom macierzynskim?
Co o tym sadzicie?