Dodaj do ulubionych

Wizyty rodziny tuż po porodzie:/

10.10.08, 13:26
Hejka,
Co ja mam zrobic? Jestem w połowie ciąży, mieszkam w innej miejscowości niż
moi rodzice. Moja mama za każdym razem jak do mnie dzwoni to mi zapowiada, że
zaraz jak urodzę to do mnie przyjedzie. Mówiąc szczerze nie bardzo mi pasują
takie wizyty tuż po narodzinach dzieckauncertain Nie wyobrażam sobie tegouncertain Te
pierwsze tygodnie wolałabym spędzic z synem i mężem bez nalotów rodzinnych.
Mówię, za każdym razem że jeszcze zobaczymy jak to będzie, ale do niej to nie
dociera. Z drugiej strony obawiam się że jak powiem wprost nie to się obrazisad
Co zrobic, zacisnąc zęby i znieśc to czy powiedziec że przez pierwsze tygodnie
wolałabym nie miec gości?
Obserwuj wątek
    • gaskama Re: Wizyty rodziny tuż po porodzie:/ 10.10.08, 13:29
      Powiedz jej to co myślisz. To Twoja mama, może zrozumie. Moja
      zrozumiała, zapowiedziałam wszystkim, że przez pierwsze dwa tygodnie
      chcę być tylko z niemężem i dzieckiem i uszanowali to wszyscy. A
      znajomych z poza rodziny zaczęłam przyjmować dopiero jak syn miał
      dwa lub trzy miesiące.
      • cviety Re: Wizyty rodziny tuż po porodzie:/ 11.10.08, 08:47
        ja mamę wpuściłam od razu po, ale to dlatego, że mąż pojechał w
        delegację, a ja ledwo się ruszałam po ciężkim porodzie. I przyznaję,
        że wiele pomogła. Ale jak tylko mąż wrócił, zostaliśmy sami. I całą
        resztę przyjmowaliśmy dużo później. Zapowiedziałam, że nie wpuszczę,
        dobrzy znajomi zrozumieli, a nawet jeśłi nie do końca, to
        zaakceptowali decyzję. A kto się obraził, cóż.. Dziecko ważniejsze.
    • askase Re: Wizyty rodziny tuż po porodzie:/ 10.10.08, 13:36
      Gdy tylko przyjechałam z Dusieńką ze szpitala, drzwi do naszego domu
      się nie zamykały. Pierwsze były sąsiadki, bo wypatrzyły nas przez
      okno, jak podjechaliśmy pod dom. A zaraz potem teściowa! O zgrozo! A
      to jej się firanki nie podobały, a to kwiatki nie podlane i kiedy
      chrzcimy dziecko. Później brat mojego męża oświadczył, że jego pies
      (suka) wabił się Ada (tak jak moje dziecko). A później zaczął się
      prawdziwy koszmar. Sąsiadki, koleżanki, kuzyni, dalsze i bliższe
      znajome i cholera wie kto. Najbardziej taktowna była moja mama,
      która przyjechała po tym, jak trochę ochłonęłam, bo wiedziała, że
      bez jej pomocy, też sobie świetnie poradzę.
      • ciociacesia a wiesz moja mama 10.10.08, 13:45
        tez była jedna z ostatnich osób ktore wpadły z wizyta. nie spodziewalam sie po
        niej ze bedzie tak taktowna i powsciagliwa bo zawsze była z tych 'trzeba bylo
        tak zrobic/powiedziec..' i pranie mi poprasowała smile
    • gooochab Re: Wizyty rodziny tuż po porodzie:/ 10.10.08, 13:36
      ja mówiłam wszystkim wokół wprost, że po porodzie NIE ma odwiedzin, wizyt,
      imprez. Że sama powiem, sama ich zaproszę wtedy, kiedy będę na to gotowa, nie
      wcześniej, że mnie NIE MA dla NIKOGO!!!
      Uszanowali.
      Mama pewnie chce Ci pomóc, zrozumiałe. Mi tez chcieli pomagać i nie mogli pojąć
      jak to JA odważyłam się wykąpać własne dziecko i jak to się stało, że go nie
      utopiłam, nie upuściłam itd... przecież tego nie potrafięsmile
      Masz jeszcze dużo czasu, ale zacznij nad tym pracować, żeby nie było nieporozumieńsmile
    • lucerka Re: Wizyty rodziny tuż po porodzie:/ 10.10.08, 13:39
      Ja powiedzialam ,ze odwiedzin nie ma. Tesciowa sie obrazila ale nie
      na dlugo. Jak tylko dalam zielone swiatlo to przyjechala i serce
      zmieklo.
    • ciociacesia badz twarda :) 10.10.08, 13:43
      najlepiej niech wpadną do szpitala - zobacza dziecko, ty zaspokoisz potrzebe
      pochwalenia sie jakie piekne ci sie urodziło, mama zaspokoi troche swoje
      potrzebe zobaczenia, a w domu bedziesz miała potem luz smile

      ja przed porodem tez wolałam nikogo nie widziec po, ale jak sie Nina urodziła,
      to bardzo mi brakowało odwiedzin w szpitalu, i czułam przemozną potrzebe
      pochwalenia sie. a teraz zaluje ze nie byłam bardziejstanowcza, bo maz sie
      zajmował swoimi rodzicami i poradkami zamiast posiedziec ze mna w szpitalu,
      pouciszac dziecko i ogólnie podtrzymac mnie troche na duchu, a teraz na sobote
      zapowiedzieli sie jeszcze jego dziadkowie. lubie ich i nawet sie troche
      cieszyłam ale teraz mam mega wku... bo uswiadomilam sobie ze jeden z niewielu
      wolnych dni i znow bedzie rozpie...ny, bo dziadkow trzeba z dworca odebrac, bo
      odwiezc trzeba, bo mam uwazac co mowie, bo kazde moje słowo jest potem
      traktowane jak przytyk i obraza majestatu, ale najbardziej to mi tego dnia tylko
      dla nas trojga szkoda - za tydzień maz ma szkole i znów bede tu sama sad
    • kasia7911 Re: Wizyty rodziny tuż po porodzie:/ 10.10.08, 13:43
      Moja mama należy do osób bardzo obrażaliskich...Wszystko bierze do siebie,
      jestem pewna że jak powiem żeby nie przyjeżdżali to się popłacze, rzuci
      słuchawką itp. Z drugiej strony ja już jestem dużawinki wkurza mnie takie
      wpraszanie się.
      • lucerka Re: Wizyty rodziny tuż po porodzie:/ 10.10.08, 13:47
        Kasiu, ale ta zlosc twojej mamy bedzie napewno tylko chwilowa i nie
        nalezy jej przeceniac. Mamie napewno przejdzie, kiedy juz sie
        uspokoi po porodzie a ty do niej zadzwonisz, ze bardzo potrzebujesz
        jej obecnosci.
      • babcia47 Re: Wizyty rodziny tuż po porodzie:/ 10.10.08, 13:58
        im szybciej jej powiesz jakie masz plany na "po porodzie" tym wiecej
        bedzie miała czasu na przetrawienie, zrozumienie i pogodzenie się z
        tym, ze masz inna wizję spedzenia pierwszych dni po porodzie. Jeżeli
        bedzie chciała niech przyjedzie na kilka godzin zobaczyć małego do
        szpitala lub wyślecie jej zdjęcia na komurke jej lub kogos kto ma z
        jej znajomych...a jak przyjedzie po kilku tygodniach to nic się jej
        nie stanie a Wam zaoszczędzi niepotrzebnych kłopotów. Mama mojej
        synowej mieszka na miejscu i była w szpitalu i wpadała na chwilę,
        gdy była taka potrzeba do domu ale ja ograniczyłam sie do kontaktu
        przrz net i przyjechalismy (z daleka z noclegiem u tesciowej)
        dopiero gdy wnuk miał 1,5 miesiąca..i jakoś przeżyłam..
      • burza4 Re: Wizyty rodziny tuż po porodzie:/ 10.10.08, 14:50
        kasia7911 napisała:

        > Moja mama należy do osób bardzo obrażaliskich...

        odpowiem brutalnie NO TO CO?

        Wszystko bierze do siebie,> jestem pewna że jak powiem żeby nie
        przyjeżdżali to się popłacze, rzuci> słuchawką itp.

        wiesz, rozczarowanie nie upoważnia do chamstwa. I tak to traktuj,
        matka jest dorosła i to, że ma problem ze sobą nie powinno cię
        skłaniać do wiecznego ustępowania.

        PS. nie mów, żeby NIE PRZYJEŻDŻALI, mów, żeby przyjechali po paru
        tygodniach, jak już odpoczniesz. Subtelna różnica, ale brzmi
        zupełnie inaczej. I konsekwentnie się tego trzymaj, nie bawiąc się w
        gierki i aluzje.

    • kajak75 Re: Wizyty rodziny tuż po porodzie:/ 10.10.08, 14:16
      Ja tez mialam ambitne plany, ze pierwsze dwa tygodnie spedzimy tylko we trojke.
      Niestety mloda sie pospieszyla o 3 tyg i moj M nie mogl ze mna byc ze wzgledu
      na zobowiazania zawodowe.

      bardzo przydala mi sie wtedy moja mama. Przychodzila codziennie, przynosila lub
      gotowala obiad i ogarniala mieszkanie, robila pranie i prasowanie. Dzieki temu,
      w czasie gdy corka spala, ja moglam spac z nia. Moja mama jest szalenie taktowna
      osoba, starala sie nie udzielac mi radsmile i nie rwala sie do opieki nad
      dzieckiem - tylko wyreczala mnie we wszystkich innych kwestiach. Fakt, ze nie
      musiala mieszkac byl na pewno korzystny.
      Co wiecej, wziela na siebie "wytlumaczenie" tesciowej, ze to najlepsza pomoc
      jaka moga mi ofiarowac.

      Bardziej wkurzyla mnie za to moja szwagierka, ktora stwierdzila, ze odwiedzi
      mnie w szpitalu zaraz po porodzie i prosila, zebym sprawdzila czy 7 letnie
      dzieci moga wchodzic na oddzial, bo ona chce zabrac najstarsza corke i meza. Na
      szczescie nie zabraklo mi asertywnosc, zeby poinformowac ja, ze nie zycze sobie
      odwiedzin wiecznie przeziebionego dziecka, a lista obcych facetow, ktorych mam
      ochote widzec po porodzie nie obejmuje jej meza. Przyszla sama, wizyta trwala
      kwadrans bo dziecko wlasnie usnelo i stwierdzilam, ze tez chce sie zdrzemnacsmile
      • ruda_kasia Re: Wizyty rodziny tuż po porodzie:/ 10.10.08, 15:00
        No to rzeczywiście, czy ta kwoka prosze pana była dobrze wychowana?
        a nie mogłas powiedzieć, ze wizyt nie życzysz sobie wcale?
        Widzę, że jestem nienormalna. W szpitalu wkurzały mnie tabuny
        odwiedzających, przy których nie mozna sobie było spokojnie biustu
        wymasować (no chyba że komuś się trafiła sala jednoosbowa). A w
        domu prawie od pierwszego dnia przyjmowałam gości, w końcu co w tym
        złego? czyżby o zarazki chodziło? jakoś moje dzieci wyjątkowo mało
        chorowite. Ale nie wyobrażam sobie, ze mi sie mama lub teściowa
        wprowadza. No teściowa absolutnie do pomocy się nie brała, bo
        uważała, że matka utopi własne dziecko w kąpieli, jeśli nie ma ono 3
        miesięcy (do jej syna tak długo przychodziła połozna kąpać), zatem
        co zrobiła.... wynajęła położną!!! Zniosłam to tylko dlatego, że
        byłą to polożna, z która rodziłam i która uwielbiam i nie wypadało
        mi spuścić teściowej z asystą ze schodów...
        • portala1 Re: Wizyty rodziny tuż po porodzie:/ 10.10.08, 20:21
          Jesli zalezy Ci na spokoju, nie chcesz nikogo widziec po porodzie,
          to powiedz wprost to nawet mamie.

          W moim przypadku, widzialam tylko te osoby, ktore zaprosilam, innym
          nie mowilam do ktorego szpitala pojade na porod, a potem w domu
          czulam sie bardzo dobrze, ze mnie nie nachodza niespodziewani
          goscie. Oczywiscie uslyszalam wyrzuty ciotki, ktora stwierdzila, ze
          chciala sobie zrobic zdjecie z tak malym dzieckiem , no coz moje
          dziecko nie jest na pokaz i zdjecia sobie nie zrobila wtedy.
          Uwazam nawet, ze ludzie sami powinni zapytac czy nie beda
          przeszkadzac. Wlasnie mojego meza siostra cioteczna urodzila
          dziecko, ja powiedzialam mezowi, ze moze od razu to ona nie chce
          rozmawiac nawet przez telefon, bo zmeczona po cesarskim cieciu, i
          lepiej odczekac. Sama zadzwonila do nas pochwalic sie coreczka.
          • moniowiec Re: Wizyty rodziny tuż po porodzie:/ 10.10.08, 21:32
            powiem tak - jak się uprze to i tak przyjedzie. moi i męża rodzice mieli powiedziane że chcemy trochę spokoju. synek do tego musiał tydzień w szpitalu być... żółtaczka, serce... ogólnie - problem. i co? męża rodzice, owszem, przyjechali po miesiacu, jak z małym było już ok i ja do siebie doszłam. ale moja mama o jeszcze jak na oddziale leżałam to wydzwaniała do mnie, do meża, znowu do mnie. że bardzo chcą mnie (?) zobaczyć itp. potm akurat tak wyszło ze wypis miałąm we własne urodziny więc okazja - jak to, u córki nie być na urodzinach (po raz pierwszy od ukończenia 18 roku życia uncertain)? no i przyjechali, zabrali nas ze szpitala. pobyli z godzinkę i pojechali. dobrze że prowiant przywieźli bo nic w lodówce nie mieliśmy (ja w szpitalu, maż kupował tylko chleb big_grin i opróżniał zamrażarkę). powiem tak: pozwól im ew na wizytę krótką, niech odbiorą cię nawet ze szpitala - moi chyba 3h czekali az będą mogli mnie wsadzić do samochodu z dzieckiem bo wypis długo trwał- ale na zabawy z dieckiem i wziecie na rece niech nie liczą. mieli uszanować twój spokój to niech za to płacą!
    • ik_ecc Re: Wizyty rodziny tuż po porodzie:/ 10.10.08, 22:07
      Moja mama BARDZO mi pomogla tuz po narodzinach dziecka, ale moja
      mama jest szalenie taktowna. Nie gramolila sie miedzy mnie a
      dziecko, nie dawala zadych rad, tylko zajmowala sie domem -
      sprzatala, gotowala, robila zakupy. Maz zajmowal sie mna i psami. Ja
      zajmowalam sie wylacznie dzieckiem. Bardzo nam pomogla.

      Rodzicom meza zabronilismy przyjezdzac przez miesiac - ze zgrzytem,
      ale zaakceptowali. Miesiac to, wg mnie, minimum jesli chodzi o
      wizyty osob, ktorych nie masz wiekszej ochoty ogladac.
    • nataliam2 Re: Wizyty rodziny tuż po porodzie:/ 10.10.08, 22:16
      U mnie było to samo. Ale zapowiedziałam przed porodem że przez dwa tyg nie chcę
      nikogo widzieć. Oczywiście to dotyczyło terminu kiedy mieliśmy wrócić do domu,
      bo w szpitalu tak mi się nudziło, że od razu zadzwoniłam do mamy i siostry.
      Ucieszyły się, że jednak są potrzebne.
      Do teściowej dzwonić nie musiałam, od razu się pojawiła, co mnie trochę
      wkurzyło, bo od razu musiałam słuchać jej dobrych rad. No ale to zniosłam i
      pojechała.
      Fakt, w odwiedziny do domu przyszła po ustalonych dwóch tygodniach z czego
      bardzo się cieszyłam. Chciałam nacieszyć się mężem i synem.
      Moja mama przychodziła do nas ale tylko dawała mi np. w drzwiach zupę i wracała
      do domu. Robiła mi zakupy.

      Najbardziej denerwowało mnie to, że moja mama i teściowa chciały odbierać mnie i
      syna ze szpitala. Nie miał robić tego mój mąż tylko one.
      No i oczywiście one wcześniej umówiły się, że będą kąpać młodego pierwszego
      dnia. Jakie było ich zdziwienie, gdy powiadomiliśmy że mamy inne plany.
      Przeżywały chyba przez dwa dni, że to nie one kąpały.

      Znajomi dzwonili po tyg czy mogą wpaść a mój mąż już wiedział, że nie ma takiej
      opcji i wszystkim mówił, że chcemy odpocząć. Poza tym miałam problemy z
      karmieniem i ciągle latałam z biustem na wierzchu. Nie chciałam, żeby ktoś mnie
      oglądał w takim stanie.
    • coronella Kasia7911 10.10.08, 22:41
      Nie rozumiem takiego podejścia. Przeciez to twoja mama, a Ty urodzisz jej wnuka! (czy wnuczkę).
      Wiem, że to może byc trudne, ale wyobraż sobie siebie jako babcię. Czy nie będziesz czekać? Czy nie będziesz chciała zobaczyć wnuka?

      Przykre jest to, co piszecie. I najgorsze, że własnych rodziców rozumie sie dopiero wtedy, gdy samemu sie jest rodzicem.

      Moi rodzice i teściowie byli pierwszymi osobami, które zobaczyly dziecko. I ja nie wyobrażam sobie inaczej!! Czekałam w szpitalu kiedy przyjdzie moja mama, by pochwalić sie swoim dzieckiem. Dla mnie to była taka radość!!!!

      Czy Wy mieszkacie bardzo daleko od siebie? Czy była by mozliwość, by mama przyjechała na 1 dzień? To by było chyba najlepsze rozwiązanie.
      Spróbuj ją zrozumiec. Ona będzie kochac Twoje dziecko tak samo mocno, jak kocha Ciebie. A nawet może mocniej, czy wyraźniej, bo jest już w drugiej połowie zycia, bo wie, że z czasem będzie jej ubywac sił, bo ma tego świadomość.
      Ty tez kiedys będziesz babcią.

      Odwiedziny innych osób ja sobie darowałam, ale rodzice byli, i nie wyobrażam sobie inaczej.

      • siasiunia1 Re: Kasia7911 10.10.08, 23:50
        coronella - ale nie każdy ma dobre relacje z rodzicami. a w takiej sytuacji najważniejsze jest dobre samopoczucie matki. a potem dopiero babć i dziadków.
        jeżeli wizyta mamy autorki wątku ma u niej spowodować zdenerwowanie i złe samopoczucie to raczej lepiej by było żeby jednak odwlec tą wizytę. nie każdy ma takie uczucia że chce się od razu pochwalić dzieckem.
        aczkolwiek z drugiej strony ja myślałam przed porodem że nie będe chciała widzieć nikogo po porodzie.
        Jak już mała była na świecie to tylko fakt że byłam w sali wieloosobowej powstrzymał mnie od zaproszenia wszystkich bliskich zeby im pokazac moją córę. (ale moja ciężarna wtedy siostra mnie odwiedziła. chociaz się bała że ją za chwilę zgarną na porodówkę bo miała bardzo duży brzuch wink))) )
        jak już byłam w jedynce to przyjmowałam gości. moją mamę sama zaprosiłam. teściowie przyszli na 2 dzien po przyjściu nas z szpitala i sama nie mogłam się doczekać aż przyjdą i będą wychwalac małą wink
        wszystko zależy wink
      • cora73 Re: Kasia7911 11.10.08, 15:37
        Wlasnie.....wszystko dziala w dwie strony. Teraz robicie z
        siebie "swiete krowy" ktore zycza sobie spokoju, prywatnosci
        itp......za pare miesiecy bedziecie sie oburzac i dziwic dlaczego,
        jakim prawem dziadkowie nie chca sie zajmowac wnukami. Jak czytam
        takie teksty jest mi jakos zal waszych rodzicow i tesciow! Mniej
        egoizmu, wiecej empati i wyrozumialosci zyczesmile
        • coronella Re: Kasia7911 11.10.08, 17:09
          oo widzisz, święte słowa!!!
          czyli wychodzi na to, że babcia dziecka musi byc na posługi rodziców, kiedy oni chca, ona wnuki zobaczy, kiedy potrzebują, zajmie sie nimi bez słowa....
          wszystkim tym cudownym mamom zycze podobnie myślących dzieci i synowych/zięciów w przyszłości.

          • siasiunia1 Re: Kasia7911 11.10.08, 22:10
            ja rozumiem to święte oburzenie jakby potem taka mama wyznaczała terminy odwiedzin dziadków.
            ale nie rozumiem dlaczego wg niektórych matka po porodzie schodzi na dalszy plan. wraz z jej lękami, skrępowaniem, próbą poradzenia sobie w nowej sytuacji oraz prośba bliskich o pomoc w formie przyjścia trochę później.
            a na pierwszy wychodzi nawet nie dobro dziecka któremu będzie najlepiej jak matka będzie spokojna tylko to co inni chcą.
            rozumiemi że babcia juz nie może się doczekać widoku wnuka ale przeciez najważniejszy jest spokój matki w te pierwsze dziwne dni.
            gdyby później się zdarzały takie sytuacje - ok. to by było nie w porządku wobec babć i dziadków ale na miłość boską - czemu matka nie ma prawa decydować kto ma przy niej być jak ma doła, jak ją wszystko boli i jak się gubi w nowej sytuacji?
            takie zachowanie może prowadzić do depresji poporodowej.
            • nataliam2 Re: Kasia7911 12.10.08, 18:14
              U mnie doprowadziły właśnie do depresji.
              Nie chciałam widzieć własnego dziecka, a to tylko dlatego że nie potrafiłam
              karmić. Nie umiałam małego przystawić a jak teściowa mi powiedziała "no nakarm
              go, nie widzisz że jest głodny" a ja miałam puste piersi to myślałam że umrę.
              Bałam się że ktoś przyjdzie właśnie w porze karmienia a ja w tym czasie
              potrzebowałam spokoju, intymności i poczucia bezpieczeństwa a nie tego żeby mi
              ktoś zaglądał przez rękę.

              Poza tym dla mnie wystawienie cyca przy teściach i znajomych była krępująca i
              bardzo się stresowałam.

              Skutkiem była 3 miesięczna depresja. Bez pomocy psychologa nie dała bym rady. A
              jak pisałam wyżej, teściowa była u mnie tylko raz w szpitalu i tak mnie
              zdołowały jej "dobre rady" i brak intymności.
    • fergie1975 Re: Wizyty rodziny tuż po porodzie:/ 10.10.08, 23:25
      ja myslalam tak jak Ty, tymczasem jak juz bylismy w domu, a nasi rodzice zaraz
      na drugi dzien, to tak naprawde jakbym nagle do nieba zajrzala smile, wszystko
      posprzatane, obiad podany, herbatka zrobiona, z czystej checi pomocy, a ja
      moglam usprawiedliwiona lezec i cieszyc sie dzieckiem.
    • mammajowa Re: Wizyty rodziny tuż po porodzie:/ 10.10.08, 23:28
      w szpitalu odwiedzał mnie tylko maz i moja mama. teściowie się rwali, ale
      powiedziałam ze nie mam ochoty ich widzieć. byłam w nienajlepszym stanie,
      dziecko z problemami.. w domu też sie od razu nie stawili. mama mi gotowała
      obiadki - mieszkamy z moimi rodzicami "drzwi w drzwi" na tym samym piętrze.
      kąpalismy sami, głownie mąż i jakos dało radęwink. nie pojmuję czemu nie można
      poczekać kilka tygodni. ja bym nie pchała sie bez zaproszenia do wnuka...
      • gryzelda71 Re: Wizyty rodziny tuż po porodzie:/ 11.10.08, 17:35
        mammajowa napisała:
        ja bym nie pchała sie bez zaproszenia do wnuka...

        Pożyjemy,zobaczymywink
    • annie_laurie_starr Re: Wizyty rodziny tuż po porodzie:/ 11.10.08, 09:01
      Zrob tak: powiedz mamie, ze pierwsze dni chcialabys sie sprawzic czy dasz sama z mezem rade. A potem gdy bedzie Ci brakowalo sily to po nia zadzwonisz. Jestem prawie pewna, ze bedziesz chciala miec chwile wytchnienia i ze mama Ci sie przyda.
      I wtedy nie zajmuj sie mama tylko olej kwiatki niepodlane i niemyte okna. Babcia niech zakasze rekawy i sie zajmuje Toba domem. A Ty odpoczywaj.

      Ja tez nie chcialam wizyt w szpitalu, ani zaraz po urodzeniu. Ale w szpitalu odwiedzily mnie dwie przyjaciolki i w sumie fajnie bylo. W domu sasiadka tez mnie obejrzala, rosol ugotowala. Nie mialam mamy ani tesciowej bo meszkaja za na drugim koncu swiata - i powiem Ci, ze marzylam zeby ktos sie domem zajal, a zebym ja mogla lezec, bo pipka mnie starsznie po porodzie bolala. Tesciowa zjechala gdy dziecko mialo miesiac i bardzo mi pomogla.
      • ibulka Re: Wizyty rodziny tuż po porodzie:/ 11.10.08, 11:14
        piszecie, że wszyscy chcą zobaczyć dziecko... nie prościej zrobić kilka zdjęć i
        przesłać mailem, a potem dać sobie te kilka-kilkanaście dni odpoczynku sam na
        sam z mężem/niemężem i dzieciaczkiem?
        • ledzeppelin3 Re: Wizyty rodziny tuż po porodzie:/ 11.10.08, 11:34
          Całkowicie nie rozumiem lęku przed powiedzeniem wprost o swoich
          potrzebach.
          Mówisz "mamo, pierwsze tygodnie chce spędzić wyłącznie z mężem i
          dzieckiem, potem zapraszam", dziękuję, wszystko.
          I o co miałaby się obrazić? Jest twoją matką, chce twojego dobra,
          więc zrozumie. Jeśli nie- jej strata, i tym bardziej utwierdzisz się
          w przekonaniu, że po porordzie tylko by cię wk..wiała.
          Olej emamusie-dobre-córunie, egzaltujące się "Ale to jest przecież
          Babcia....!!"
          Nie żyjesz dla Babci, Dzadka i Szwagierki, tylko dla siebie i
          swojego dziecka. Ty wiesz najlepiej, co dla was dobre. Nie rodziłaś
          dziecka dla rodziny, nie masz obowiązku zapraszać wszystkich
          krewnych, bo im wydałaś na świat potomka. Nie żyjesz w Arabii
          Saudyjskiej;P
          Swoją drogą, Dżizas.... przejmować się w połowie ciąży, co powie
          mama.... Jesteś za duża na takie lęki. Zaraz będziesz miała swoje
          dziecko, które potrzebuje dorosłej, silnej,matki , a nie zahukanej
          córuni-siostry-synowej podporządkowanej swojej Rodzinie ;P
        • malesa.m Re: Wizyty rodziny tuż po porodzie:/ 11.10.08, 11:50
          Moja mama raczyła mnie informacjami o tym że przyjedzie do mnie
          zajmować sie dziecmi jeszcze jak byłam w ciąży.Również jest z tych
          obrażalskich i wszystko wiedzących najlepiej.Mieszkałam u nich
          miesiac przed porodem (rodziłam w moim rodzinnym mieście a
          mieszkalam ponad 100 km stąd) i dość sie nasłuchałam, że po pierwsze
          po porodzie to powinnam zostac jakiś miesiąc u nich, po drugie
          dziecko musi jeść co godzine i napewno nie usłyszę aby do nich wstać
          (mam bliźniaki) i że zanim ja wstanę to ona już oboje obsłuży i jak
          ja nie chcę u nich byc to ona przyjedzie od razu na jakiś czas.Od
          tych wszystkich rad (pieluchami jednorazowymi to oczywiście krzywdę
          dzieciom miałam zrobić) którymi mnie raczyła miałam niezły ból
          głowy. Poinformowałam mamę,że mój mąż będzie miał jeszcze dwa
          tygodnie urlopu po powrocie ze szpitala więc będziemy sami sobie
          radzić.Potem może przyjechac.Ze szpitala wsiadłam z dziecmi w
          malucha (teść chciał nas odebrać i zawieźć-też mieszka w moim
          rodzinnym mieście ale nie chciałam w dniu powrotu do domu osób
          postronnych haha)i sobie całą tylko naszą czwórką wróciliśmy (ponad
          2 h drogi) do domku. I byl to super czas.Nie przychodzila połozna,
          dawaliśmy sobie radę sami.Potem przyjechała moja mama i od razu
          miałam ochotę wygonić ja z domu.Smutne ale prawdziwe. Mąż pojechał
          po nią na dworzec ja zostalam sama z maluchami.Synka zaczęła męczyc
          kolka(czy coś)i jak weszli w próg to od razu usłyszeli płacz
          dziecka.Moja mama jeszcze w płaszczu aż sie trzesła aby mi go zabrać
          (ze slowami:Boże jak on placze, daj mi go zaraz
          przestanie).Powiedzialam, że to moje dziecko i u mnie się szybciej
          uspokoi niż u obcej mu osoby (tak wiem, moze troche przesadzilam ale
          dla tego dziecka byla obcą osobę).Nastąpiła wielka obrazu
          majestatu...sytuację uspokioł mój tata i mój mąż.Jak dziecko sie
          uspokoilo to zaprosilam ich do pokoju dzieci i mogli ich zobaczyć
          (widzieli w szpitalu też).Zostala na tydzień i był to okropny
          tydzień.Ciągle tłumaczenie że to ja sie dziecmi zajmuje a ona miala
          pomóc w innych sprawach. Teściowa natomiast jak przyjechała to było
          ok.Nie wtrącała sie, nie chciała zabierać dzieci. No i ja mialam
          niezłą mobilizację aby pokazać jak sobie świetnie radzę(włacznie z
          obiadami, sprzątaniem i oglądaniem seriali z teściową ha). Teraz
          mają 5 lat a ja jestem w 8 tygodniu ciąży i tym razem wszystkim
          chętnym za pomoc od razu podziękuję. Ale sie rozpisałam,przepraszam
          i pozrdawiam
          • thaures Re: Wizyty rodziny tuż po porodzie:/ 11.10.08, 12:14
            Pierwsze dziecko od razu po przyjeżdzie ze szpitala powitali w domu
            rodzice i teściowie. Posiedzieli 2 godziny i poszli do domu. Ja
            potem przez ok 5 tygodni nie chciałam żadnych odwiedzin-marzyłam
            tylko by w wolnej chwili się wyspać. Drugie dziecko, za moją zgodą,
            moje najbliższe przyjaciółki obejrzały już w szpitalu. I mój tata,
            którego nigdy nie podejrzewałabym,że zechciałby obejrzeć wnuka
            jeszcze w szpitalu. Za drugim razem odwiedziny mi nie przeszkadzały-
            Tz zdecydowanie wolałam,że ktoś dzwonił i mówił,że ma chwilę i czy
            może wpaść, niż takich gości dla których musiałabym przygotowywać
            dużą imprezę.
    • kali_pso Re: Wizyty rodziny tuż po porodzie:/ 11.10.08, 12:09
      Myslę, że dobrze będzie jeśli naświetlisz mamie swoje stanowisko
      jasno i stanowczo- że przyjazd owszem, ale z wizytą trwająca tyle,
      aby rodzicielka zdążyła zobaczyć, czy ma wnuczka czy wnuczkęwinkP
    • mama-123 Re: Wizyty rodziny tuż po porodzie:/ 11.10.08, 15:17
      Twoja mama zapewne zdaje sobie sprawe z tego, ze po porodzie nie
      kazda mama (a powiem wiecej niewiele mam) radzi sobie dobrze. Zapewn
      mama chce i pomoc i zobaczyc wnuka.
      Mysle, ze nie warto sie tak bojowniczo nastawiac, jak wiekszosc tu
      piszacych forum radzi. Co w tym zlego, ze mama wpadnie na dwie
      godzinki? A skad wiesz, ze sobie poradzisz? Moze bedziesz
      potrzebowac pomocy?
      Nie wiem, czy jest to Twoje pierwsze czy n-te dziecko. Jesli
      pierwsze to pomoc mamy pewnie sie przyda.
    • gryzelda71 Re: Wizyty rodziny tuż po porodzie:/ 11.10.08, 17:41
      Strasznie jest być matką dorosłych dzieci.Chcesz pomóc źle,nie zaproponujesz
      pomocy olewasz.Musisz zawsze zrozumieć postępowanie dzieci ,ale już w druga
      stronę to nie działa.No i zawsze na pierwszym miejscu musi stać dobro dzieci,nie
      własne....
      • a_gurk Re: Wizyty rodziny tuż po porodzie:/ 11.10.08, 23:20
        Upraszczasz. Wielu rodziców postrzega swoje dorosłe dzieci jako
        malutkie brzdące, które sobie absolutnie nie pomogą w życiu, wielu
        myśli streotypowo ("przeciez ja wychowałam 3 dzieci i wiem lepiej-co
        TY mozesz wiedzieć?"), inni tak się chcą nacieszyć wnukami, że
        zapominają o rodzicach tych wnuków i o tym, że wkraczają w czyjeś
        ułożone życie rodzinne. Oczywiście wielu dziadków to mądrzy,
        sympatyczni ludzie. Nie chcę wprowadzać żadnych uogólnień, tylko
        wyjasniam, że w życiu bywa róznie. Można jednak zrozumieć młodą
        kobietę po porodzie, zmęczoną, zaskoczoną wieloma nowymi sytuacjami,
        trochę niepewną siebie, poddaną huśtawce hormonów, zajetą maluszkiem
        i domem i plejadę znajomych i krewnych wokół, którzy nierzadko
        przychodzą z dobrymi radami, miłoscią i całym szumem. Jednej to
        odpowiada, zniesie to, uśmieje się, wyrówna, inną coś trafia. A
        rodzina bywa, obraża się i nie rozumie. Miłość jest łagodna i
        wyrozumiała. A matką jest zawsze trudno być, bo nasza matczyna
        miłość jednak jest niedoskonała i życie jest niedoskonałe.
        • irutxeta Re: Wizyty rodziny tuż po porodzie:/ 11.10.08, 23:52
          moja mama nie zyla juz, kiedy urodzilam synka i chcialabym zeby siedziala u nas
          godzinami, dawala wszystkie rady swiata i przede wszystkim cieszyla sie z wnuka,
          tesciowa nie dala sie wygnac do domu jak rodzilam i przesiedziala caly mój porod
          w poczekalni, jak wyjechalam z malym z porodówki to sobie wesolo pobeczelismy w
          korytarzu, my, tescie, szwagrowiesmiletesciowa i szwagierka pomogly mi bardzo w
          pierwszych tygodniach po porodzie, ja staralam sie byc wyrozumiala i one tez...
          bo nerwy mialam lekko nadszarpnietewink

          ale my nietypowa rodzina jestesmywink

          i chcialabym miec taka synowa jak i byc taka tesciowa jaka mamsmile

          to taka mala oda na jej czescwink
        • ledzeppelin3 Re: Wizyty rodziny tuż po porodzie:/ 12.10.08, 23:02
          Nie, nie jest strasznie. Wystarczy nie żądać wdzięczności od dzieci.
          Tylko wierzyć, że oddzadzą to, co dostały od rodziców własnym
          dzieciom.
    • naatka Re: Wizyty rodziny tuż po porodzie:/ 12.10.08, 01:43
      Co za dziwne podejście do rodziny...albo ta rodzina jakaś dziwna. Ja tylko
      czekałam, żeby ktoś do mnie przyjechał i pomógł w domu po porodzie! Na szczęście
      na moje siostry zawszę mogę liczyć i pomimo dużej ogległości za każdym razem (
      do tej pory było dwa porody, niedługo trzeci) brały urlop i każda po tydzień u
      mnie mieszkała i mi dogadzała, a ja mogłam zająć się sobą i maleństwem. To
      naprawdę wspaniałe mieć kogoś do pomocy po porodzie, mieć ugotowane ulubione
      potrawy, podane, posprzątane, uprane i jeszcze sobie wieczorem pogadać i pośmiać
      się. Gdyby moja mama była młodsza, pewnie też by mi pomagała...a tak to siostry.
      Nie wyobrażam sobie też zapowiadania rodzinie...że przez ileś tam tygodni nie
      chcę nikogo widzieć...Rodzina moja i męża oczywiście odwiedza nas najszybciej, a
      potem znajomi po jakiś 2-3 tygodniach. Dla mnie to radość jednak jest, bo
      wszystkich ich lubię. Skoro nie chcesz widzieć swojej własnej mamy w takim
      momencie...to chyba okropne masz z nią stosunki...przykre to i smutnesad
      Współczuję...
    • falka32 Re: Wizyty rodziny tuż po porodzie:/ 12.10.08, 08:22
      Ja przy pierwszym dziecku zarządziłam kwarantannę dla gości na pierwsze dwa
      tygodnie. Żeby babcia nie jęczała i żeby nie robić jej przykrości, zaprosiłam ja
      do szpitala w odwiedziny (ale mieszka w tym samym mieście). Bardzo dobrze
      zrobiłam, bo byłam pocięta, czułam się nieciekawie, nie mogłam siedzieć, nie
      radziłam sobie z laktacją, siedziałam non stop albo na dojarce, albo pod
      prysznicem i nie miałam się w co ubrać, żeby nie obcierać sobie szwów. W
      zasadzie nie miałam czasu zajmowac się dzieckiem smile i przy jakimkolwiek gościu
      czułabym się koszmarnie skrępowana. Czułam się też niezbyt pewnie z samym
      dzieckiem i wolałam, żeby nikt nie oglądał mnie w tej roli, dopóki się nie
      nauczę. Za to koleżanki dostępne na gorącej linii telefonicznej były bezcenne.

      Przy drugim dziecku też zarządziłam profilaktycznie kwarantannę, ale jej nie
      dotrzymałam, bo nie było powodu - ja się czułam dobrze, z dzieckiem oraz własnym
      organizmem radziłam sobie bez przeszkód, noworodek nie był dla mnie przerażającą
      nowością, tylko atrakcją, nie miałam żadnych kłopotliwych ran do pielęgnacji i
      nie potrzebowałam co chwila dojarki, miałam się w co ubrać. Powiem więcej,
      zaczęłam się nudzić smileWięc trzeciego dnia zaczęłam wydzwaniać do rodziny i
      znajomych, żeby pozapraszać tabuny gości do ogladania smile

      Przy trzecim dziecku, które urodziło się niedługo po drugim, zapraszałam
      wszystkich od początku, bo każda sprawna para rąk, która mogła pobujać wózek,
      albo której można było wlepić chustę i kazać chodzić z wyjcem po podwórku w
      kółko, była na wagę złota smile

      Jeżeli mama jest wkurzająca i inwazyjna, to daj jej kwarantannę bezwzględnie, bo
      jeżeli to pierwsze dziecko, to się tylko zagotujesz. Jak zapraszać kogoś, kto
      ma siedzieć u ciebie przez parę dni - to albo kogoś miłego, kto ci pomoże
      merytorycznie, podpowie jakieś sprytne sztuczki na dziecko i odpowie na liczne
      pytania "czy to normalne, że...", albo kogoś, kto będzie ci zmywał gary i
      podawał obiad pod nos i bujał młode, jak ty będziesz pod prysznicem. Jeżeli mama
      się nie kwalifikuje do żadnej z tych grup, to nie zapraszaj jej na tak długo
      zaraz po porodzie. Policz sobie, że emocjonalny koszt jej obrażenia się na
      ciebie będzie mniejszy, niż emocjonalny koszt jej pobytu smile
    • mathiola Re: Wizyty rodziny tuż po porodzie:/ 12.10.08, 10:39
      Ja powiedziałam wprost: pierwsze dwa tygodnie chcemy być sami. Może
      i w jakiś sposób uraziłam matczyne uczucia, ale przecież normalna
      matka nie będzie za taką decyzję obrażała się na córkę, bo wnuka nie
      zobaczy smile
      Zwal na histeryczny lęk przed śmiercionośnymi bakteriami wink
    • asientos Re: Wizyty rodziny tuż po porodzie:/ 12.10.08, 19:58
      u mnie było tak:
      - w szpitalu żadnych osób oprócz męża
      - w domu moi rodzice (mieszkam z teściową), bo odebrali mnie ze
      szpitala
      - reszcie zapowiedzielismy: "zapraszamy, gdy Julia skończy miesiąc" -
      nikt sie nie obraził.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka